<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Tomasz Szczech &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/autorzy/tomasz-szczech/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Thu, 10 Jun 2021 13:33:39 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Twoje zaangażowanie jest ważne dla następnego pokolenia</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-szczech/zaangazowanie-wazne-dla-nastepnego-pokolenia/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-szczech/zaangazowanie-wazne-dla-nastepnego-pokolenia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 03 Apr 2017 15:25:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Szczech]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2148</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kiedy w sezonie jesiennym odwiedziłem szkołę, w której uczą się moje córki, zauważyłem, że została ona udekorowana z okazji Halloween. W trakcie tej wizyty odbyłem rozmowę z panią nauczycielką języka angielskiego, która dała mojej córce zadanie domowe, aby nauczyła się słów dotyczących Halloween i nazw postaci związanych z tym świętem, takich jak zombie czy inne [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-szczech/zaangazowanie-wazne-dla-nastepnego-pokolenia/">Twoje zaangażowanie jest ważne dla następnego pokolenia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy w sezonie jesiennym odwiedziłem szkołę, w której uczą się moje córki, zauważyłem, że została ona udekorowana z okazji Halloween. W trakcie tej wizyty odbyłem rozmowę z panią nauczycielką języka angielskiego, która dała mojej córce zadanie domowe, aby nauczyła się słów dotyczących Halloween i nazw postaci związanych z tym świętem, takich jak zombie czy inne upiory. Zwróciłem uwagę, że napełnianie umysłu dziecka tego rodzaju słownictwem wydaje mi się subtelną próbą wpływania na jego duchowy rozwój w sposób, którego bym sobie nie życzył. Pani nauczycielka odpowiedziała, że jedynie uczy dzieci kultury anglosaskiej i słownictwa stanowiącego jej integralną część. Ta rozmowa skłoniła mnie jednak zarówno do refleksji, jak i do działania&#8230;</p>
<h4>Neutralna prezentacja kultury?</h4>
<p>Postanowiłem bliżej przyjrzeć się zjawisku świętowania Halloween, które jako stosunkowo nowy obyczaj przenika do polskich szkół, a stamtąd do naszej kultury. Przestrzenią propagowania tego święta w szkołach są lekcje języka angielskiego. Jakiś czas temu szkolne podręczniki do nauki tego przedmiotu wypełniły się monstrami i związanym z nimi słownictwem. Umysły dzieci zaczęto oswajać z tego typu pojęciami. Wszystko to dzieje się pod pretekstem neutralnej światopoglądowo prezentacji kultury anglosaskiej.</p>
<p>Zastanawiające, że moje dość bogate kontakty z Anglikami i Amerykanami nie dały mi dotąd okazji do rozmów o tych stworach. W wielu sytuacjach pojawiało się natomiast słownictwo związane z chrześcijańskim dziedzictwem kultury anglosaskiej, zupełnie nieobecne w treściach programowych przekazywanych na lekcjach języka angielskiego. A jest to tym bardziej zdumiewające, gdy weźmiemy pod uwagę fakt, że chrześcijaństwo stanowi element anglosaskiej kultury w znacznie większym stopniu niż pogańskie Halloween, sprowadzone do Ameryki przez irlandzkich imigrantów w latach 40 XIX w. i szerzej nieznane aż do 20-lecia międzywojennego. Oczywiście podkreśla się, że szkoła ma być świecka, czyli neutralna światopoglądowo. Dlatego na lekcjach angielskiego dzieci na pewno nie usłyszą o Bogu, Jezusie czy Biblii, natomiast dogłębnie oswajają się z Halloween – celebrowaniem świata ciemności, wróżbiarstwa i czarów.</p>
<h4>W trosce o następne pokolenia</h4>
<p>Ogromna większość rodziców posyłających swe dzieci na imprezy z okazji Halloween nie dostrzega związku między światem duchowym a tym świętem. Są przekonani, że chodzi o nieszkodliwą zabawę. Argument, że świętowanie Halloween to dobra zabawa, przypomina ten, którego używają dilerzy narkotyków oferujący swój „towar” dzieciom. A właściwie dlaczego otaczanie dzieci obrazami upiorów miałoby być zabawne? Obcowanie z makabrą Halloween w jakiś sposób stymuluje przecież psychikę. Pytanie brzmi: Czy chcemy dostarczać naszym dzieciom tego rodzaju bodźców? Co przez to osiągniemy? Kogo ukształtujemy?</p>
<p>Każda kultura ma swoje patologie. Kultura anglosaska nie jest wyjątkiem – obok Szekspira i Dickensa posiada swoją aberrację w postaci Halloween. Od szkoły powinniśmy jednak oczekiwać, że będzie prezentować obcą kulturę przez pryzmat tego, co w niej najwznioślejsze, a nie w kontekście jej wynaturzeń.</p>
<p>Zauważmy, że preambuła konstytucji naszego kraju mówi o trosce o byt i przyszłość naszej ojczyzny. Wskazuje na wiarę w Boga, będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna. Zadajmy sobie więc pytanie: Co prawdziwego jest w przewrotnym święcie Halloween, które udaje element kultury anglosaskiej i dobrą zabawę, a ukrywa swoje związki z demonicznym światem duchowym – pozornie tylko nieszkodliwym i nieowocującym w psychice wystawionych na nie dzieci? Preambuła naszej konstytucji mówi o wdzięczności za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie narodu. Czy otwarcie szkół publicznych na, zakamuflowany na razie, satanizm stanowi wyraz wdzięczności za to dziedzictwo?</p>
<h4>Stanowisko wyrażone z szacunkiem</h4>
<p>Okazuje się, że istnieje szereg obiektywnych i niezależnych od wyznawanego światopoglądu powodów, dla których w szkole publicznej nie powinno być miejsca dla Halloween. Wymienię kilka z nich:</p>
<p>1. Wspomniane święto wiąże się ściśle z pogańskimi lub nawet bardziej destruktywnymi systemami religijnymi, które nie wytwarzają zdrowych więzi społecznych. Niszczą istniejące relacje i zastępują je relacjami opartymi na przemocy i strachu.<br />
2. Tego rodzaju święta wpływają niszcząco na psychikę człowieka, w szczególności dzieci, ulegających wpływom tego rodzaju wierzeń.<br />
3. Szkoła publiczna, jako instytucja z założenia neutralna światopoglądowo, nie powinna swym autorytetem sankcjonować wierzeń religijnych, zwłaszcza sprzecznych z chrześcijańskim systemem wartości, do którego odwołuje się obowiązująca w naszym kraju konstytucja.<br />
4. Poddanie dzieci, które wychowują się w wierzących rodzinach, oddziaływaniu symboliki Halloween (na neutralnym z założenia gruncie szkoły publicznej) stanowi naruszenie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 ust. 1 Konstytucji RP).</p>
<h4>Działanie rozważne i uprzejme</h4>
<p>Z powyższych względów postanowiłem więc wyrazić swój sprzeciw wobec świętowania Halloween. Na początku listopada skierowałem stosowny list do pani dyrektor szkoły, w której uczą się moje córki. Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu spotkał się on ze zrozumieniem i przychylnym odbiorem, a pani dyrektor zapowiedziała, że w przyszłym roku Halloween nie będzie w tej szkole obchodzone.</p>
<p>Jestem przekonany, że jako chrześcijanie możemy kształtować rzeczywistość wokół nas. Możemy opowiadać się przeciwko złu, które dzieje się na naszych oczach. Warto to przemyśleć, zwłaszcza jeśli chodzi o dobro naszych dzieci i wychowywanie następnego pokolenia. W odważnym działaniu wcale nie musi być nas wielu, nie musimy być napastliwi ani obrażać tych, którzy się z nami nie zgadzają. Natomiast pełne szacunku, uprzejme wypowiedzenie kilku słów zdrowego rozsądku ma moc usuwać ciemność i czynić nasz świat bardziej niebiańskim. A o to przecież chodzi.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-szczech/zaangazowanie-wazne-dla-nastepnego-pokolenia/">Twoje zaangażowanie jest ważne dla następnego pokolenia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/tomasz-szczech/zaangazowanie-wazne-dla-nastepnego-pokolenia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Proroczy ludzie – cenny dar dla Kościoła</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/proroczy-ludzie-cenny-dar-dla-kosciola/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/proroczy-ludzie-cenny-dar-dla-kosciola/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Aug 2015 12:00:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Bliżej Boga]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Szczech]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=755</guid>

					<description><![CDATA[<p>Prorocy pojawiają się w Starym Testamencie. Oprócz proroków będących autorami poszczególnych ksiąg biblijnych, takich jak: Izajasz, Jeremiasz, Ezechiel czy Joel, Biblia mówi o ludziach, którzy byli prorokami i wygłaszali prawdziwe proroctwa, choć nie weszły one do kanonu Pisma Świętego. Przykładowo – Eliasz nie pozostawił po sobie żadnej kanonicznej „Księgi Eliasza”. Prorocy różnili się też od [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/proroczy-ludzie-cenny-dar-dla-kosciola/">Proroczy ludzie – cenny dar dla Kościoła</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Prorocy pojawiają się w Starym Testamencie. Oprócz proroków będących autorami poszczególnych ksiąg biblijnych, takich jak: Izajasz, Jeremiasz, Ezechiel czy Joel, Biblia mówi o ludziach, którzy byli prorokami i wygłaszali prawdziwe proroctwa, choć nie weszły one do kanonu Pisma Świętego. Przykładowo – Eliasz nie pozostawił po sobie żadnej kanonicznej „Księgi Eliasza”. Prorocy różnili się też od siebie poziomem autorytetu. Jednym Bóg udzielał wejrzenia w duchową rzeczywistość w mniejszym stopniu, innym pokazywał o wiele więcej, przez co ich odpowiedzialność przed Bogiem również była większa.</p>
<h4>CHRYSTUS A PROROCY</h4>
<p>Jezus Chrystus, przestrzegając przed fałszywymi prorokami, nie zanegował prawdziwych. Czy można powoływać się na Jego wypowiedzi, by usprawiedliwiać niechęć wobec wszystkich proroków i daru proroczego? Nowy Testament zawiera blisko 160 fragmentów mówiących o prorokach. Co ważne, większość z nich dotyczy prawdziwych sług Bożych i afirmuje dar proroctwa. Sam Jezus Chrystus zapowiadany był w proroctwach Starego Testamentu. Chrystus przedstawia siebie jako Tego, który posyła proroków. Mówi: <em>Oto [&#8230;] Ja posyłam do was proroków i mędrców, i uczonych w Piśmie</em> (Ew. Mat. 23:34).</p>
<h4>KOŚCIÓŁ WOBEC PROROKÓW</h4>
<p>Czy w zetknięciu z chrześcijaninem, który posiada dar proroctwa, powinniśmy okazywać rezerwę i sceptycyzm? Pierwsze Kościoły nie reagowały w ten sposób. Dzieje Apostolskie wspominają o przynajmniej ośmiu chrześcijanach noszących miano proroka oraz znacznie większej liczbie tych, którzy prorokowali. Ta sama księga wspomina tylko o jednym fałszywym proroku. W Kościele I wieku prorocy cieszyli się uznaniem. Kościół rozumiał, jak funkcjonuje ich dar, a w konsekwencji umiał odróżnić proroków prawdziwych od fałszywych.</p>
<p>Niektórzy uważają, że proroctwa i ponadnaturalne manifestacje przeminęły wraz z czasami pierwszych apostołów. Powołują się na fragment z 1 Listu do Koryntian, argumentując: „Mamy doskonałość, czyli Biblię. Nie potrzebujemy zatem niedoskonałych proroctw”. Pierwsi chrześcijanie uznawali jednak autorytet proroków. Czytamy o tym na przykład w Dziejach Apostolskich 11:28; 21:10. Oczywiście wyznacznikiem doktryny Kościoła jest i powinna być Biblia, a nie wypowiedzi proroka. Jednak Pismo Święte zachęca nas, żebyśmy zabiegali o dar prorokowania (1 List do Kor. 14:1) oraz poważnie traktowali proroctwa (1 List do Tes. 5:20). Negowanie daru proroctwa czy podważanie autorytetu proroków pozostaje w sprzeczności z jasnymi wypowiedziami Pisma Świętego.</p>
<blockquote><p>W Kościele I wieku prorocy cieszyli się uznaniem. Kościół rozumiał, jak funkcjonuje ich dar, a w konsekwencji umiał odróżnić proroków prawdziwych od fałszywych</p></blockquote>
<h4>W POPRZEDNICH WIEKACH</h4>
<p>Historia również nie potwierdza tezy o zatrzymaniu prorokowania. Historyczne zapisy wskazują, że prorocze wejrzenie w to, co miało nastąpić, zdarzało się m.in. pośród celtyckich misjonarzy, którzy przynieśli duchową odnowę do Europy Zachodniej pod koniec VI wieku.</p>
<p>W środowisku szkockich kalwinistów prominentną postacią był George Wishart. Kiedy został wygnany z miasta Dundee, przestrzegał, że odrzucanie Bożego Słowa sprowadzi na mieszkańców tego miasta kłopoty. Cztery dni po jego wyjeździe w mieście wybuchła zaraza, a Wishart powrócił tam, aby opiekować się chorymi.</p>
<p>Sławny dziewiętnastowieczny badacz Afryki i misjonarz David Livingstone powiedział: „Jesteśmy jak głos wołającego na pustyni, przygotowujemy drogę dla świetnej przyszłości. Przyszli misjonarze będą wynagrodzeni wieloma nawróceniami podczas każdego kazania. Jesteśmy ich pionierami i pomocnikami”. Przyglądając się działalności późniejszego ewangelisty Reinharda Bonnke, trudno zanegować proroczy charakter tej wypowiedzi. W 2010 roku podczas pięciodniowej ewangelizacji w nigeryjskim mieście Ogombosho ogółem 782 710 osób zadeklarowało przyjęcie zbawienia i podążanie za Jezusem Chrystusem.</p>
<h4>PROROCTWA DZISIAJ</h4>
<p>Wśród współcześnie uznawanych proroków można wymienić m.in. Johna Paula Jacksona. W 2008 r. ogłosił on przepowiednię na najbliższych dziesięć lat pt. <em>Doskonała burza</em>. Śledząc światowe wydarzenia i porównując je z treścią tego proroctwa, jestem pod wrażeniem precyzji, z jaką się ono wypełnia. John Paul Jackson ostrzegał: „Nastąpi rozregulowanie prądów powietrznych przemieszczających się z zachodu na wschód w górnej części troposfery [w oryg. <em>jet streams </em>– przyp. autora], co spowoduje ogromne zmiany w pogodzie”. Istotnie, dwa lata później byliśmy świadkami szokującej zmiany w pogodzie spowodowanej właśnie przez jet streams. W artykule<em> Czas katastrof</em> („Polityka” nr 34/2010, s. 10–13) publicysta Przemysław Berg napisał: „Z wielką i intensywną falą upałów, prawdziwym tsunami, mamy do czynienia obecnie w Rosji. Gigantyczny układ wyżowy, sięgający bardzo wysoko, zaburzył przepływ tzw.<em> jet streams</em> i pozostawił centralną Rosję na całe tygodnie bez dopływu chmur. Pojawiły się one nad Pakistanem zamiast nad Rosją, wywołując tam gwałtowne burze, powodując kilka gigantycznych powodzi”.</p>
<p>Proroctwa dotyczące zjawisk atmosferycznych to bardzo niewielka część tych ogłaszanych przez Johna Paula Jacksona. Wyliczenie wszystkich przypadków ogłaszania Bożych słów zachęty, Bożych planów dla życia poszczególnych ludzi czy Kościoła, w których proroctwa Johna Paula Jacksona dokładnie się wypełniły, nie jest tutaj możliwe. A jest on jednym z wielu żyjących współcześnie proroków.</p>
<p>Żyjemy w czasach, o których prorokował biblijny Joel, przekazując Boże słowo:<em> A potem wyleję mojego Ducha na wszelkie ciało, i wasi synowie i wasze córki prorokować będą, wasi starcy będą śnili, a wasi młodzieńcy będą mieli widzenia</em> (Ks. Joela 3:1). Możemy się spodziewać, że dar proroctwa będzie się upowszechniał, zaś wypowiedzi prorocze będą coraz bardziej precyzyjne. Oczywiście, pojawiają się również fałszywi prorocy. Powinniśmy się ich wystrzegać. Tak jednak, jak niemądre byłoby zaprzestać używania pieniędzy tylko dlatego, że istnieją fałszerze puszczający w obieg fałszywe banknoty, tak równie niemądre jest odrzucanie proroctw i proroków. To cenny dar, jaki Bóg daje swemu Kościołowi, aby przygotować go na nadchodzące czasy.</p>
<h6>Źródła:<br />
Jack Deere,<em> Prorocy Reformacji</em>, The Morning Star Edycja Polska, nr 1/1999, s. 84–88.<br />
Reinhard Bonnke, <em>Ewangelizacja ogniem</em>, Effatha, Wrocław, 1995, s. 82.<br />
John Paul Jackson,<em> Doskonała Burza</em> http://www.wieczernik.pl/doskonala-burza-john-paul-jackson#more-1781.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/proroczy-ludzie-cenny-dar-dla-kosciola/">Proroczy ludzie – cenny dar dla Kościoła</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/proroczy-ludzie-cenny-dar-dla-kosciola/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ewolucja – niezbite dowody braku dowodów</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/blizej-boga/ewolucja-niezbite-dowody-braku-dowodow/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/blizej-boga/ewolucja-niezbite-dowody-braku-dowodow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Jul 2015 11:08:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2009/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Bliżej Boga]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Szczech]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1351</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ewolucja i moje z nią spotkanie &#8211; pamiętam tę chwilę, jakby to było wczoraj, choć rzecz działa się prawie trzydzieści lat temu. Byłem wtedy małym chłopcem, chodziłem do „zerówki”. Do naszej klasy weszła pani bibliotekarka i przyniosła dużą, szarą książkę pt. Zwierzęta minionych epok. Książka miała przepiękne kolorowe ilustracje, przedstawiające życie prehistorycznych mórz: pierwsze ryby, [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/blizej-boga/ewolucja-niezbite-dowody-braku-dowodow/">Ewolucja – niezbite dowody braku dowodów</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Ewolucja i moje z nią spotkanie &#8211; pamiętam tę chwilę, jakby to było wczoraj, choć rzecz działa się prawie trzydzieści lat temu. Byłem wtedy małym chłopcem, chodziłem do „zerówki”. Do naszej klasy weszła pani bibliotekarka i przyniosła dużą, szarą książkę pt. Zwierzęta minionych epok.</p>
<p>Książka miała przepiękne kolorowe ilustracje, przedstawiające życie prehistorycznych mórz: pierwsze ryby, płazy, dinozaury, wymarłe ptaki oraz ssaki. Każdej ilustracji towarzyszył dość obszerny opis. Ponieważ umiałem sprawnie czytać, zacząłem opowiadać moim kolegom o zwierzętach, które widzieli w książce.</p>
<p>W następnych dniach przyswoiłem sobie całą treść zawartą pomiędzy szarymi, płóciennymi okładkami. Z zapałem dzieliłem się moimi odkryciami z całą szkołą. Starsi koledzy wkrótce zaczęli nazywać mnie „dinozaurem”.</p>
<h3>Moja własna prehistoria</h3>
<p>Byłem chyba jednym z nielicznych uczniów pierwszych klas szkoły podstawowej, którzy potrafili po kolei wymienić ery i okresy geologiczne oraz umiejscowić je w czasie. To, że tyranozaur żył w kredzie, mastodont w oligocenie, a mamut w plejstocenie, było dla mnie oczywistym elementem wiedzy o rzeczywistości. Pytany, kim chcę zostać, gdy dorosnę, odpowiadałem: „Chciałbym zostać paleontologiem i odkopywać szkielety wymarłych zwierząt”.</p>
<p>Po tej szarej książce przyszły kolejne. Nie było ich zbyt wiele. W Leźnicy Wielkiej, skąd pochodzę, środowisko osób pasjonujących się paleobiologią było dość wąskie, a nie istniał jeszcze Internet. Pomimo tych ograniczeń nie ustawałem w poszukiwaniach.</p>
<p>Natrafiłem na książkę pt. Skąd przychodzisz, Adamie i poznałem kolejne „niezbite fakty” dotyczące przeszłości. Dowiedziałem się o australopiteku, pitekantropie, Homo habilis, neandertalczyku oraz o skomplikowanych relacjach między nimi. Nie mogę powiedzieć, żebym poczuł więź z tymi „praprzodkami”, ale uznałem za prawdę to, że od nich pochodzę.</p>
<h3>Ewolucja kontra Biblia</h3>
<p>Mijał czas. Pasja odkrywania prehistorii stopniowo we mnie gasła. Pod koniec podstawówki nie pozostało z niej wiele. W moim umyśle trwała jednak solidna konstrukcja przekonań o pochodzeniu życia na Ziemi oraz rodzaju ludzkiego. Głęboko wierzyłem w teorię ewolucji, a moja wiara oparta była na samodzielnie zdobytej wiedzy z książek.</p>
<p>Kiedy rozpoczynałem drugi rok studiów, spotkałem się z Bogiem i moje życie radykalnie się zmieniło. Zacząłem czytać Biblię z głęboką wiarą, iż jest ona przesłaniem Boga do ludzi. Treść Pisma Świętego głęboko mnie dotykała i zaczęła na nowo formować moje przekonania.</p>
<p>Przeczytałem, rzecz jasna, także <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Księga_Rodzaju">Księgę Rodzaju</a>, czyli pierwszą z Ksiąg Mojżeszowych, a jej pierwsze kilka rozdziałów wzbudzało mój niepokój. „Jak to możliwe, że Pismo Święte zawiera taki kawał prymitywnej, nienaukowej mitologii?” – pytałem sam siebie.</p>
<p>Przez pewien czas zadowalałem się wytłumaczeniem, że Biblia korzysta z różnych form literackich, w tym z metafor. A zatem, jeżeli w jednym z Psalmów czytamy, że „drzewa klaszczą w dłonie”, to nie powinniśmy wyciągać stąd wniosków na temat morfologii roślin. Opis stworzenia nie powinien być więc traktowany dosłownie, lecz alegorycznie. W ten sposób da się go pogodzić z nauką.</p>
<h3>Mity czy fakty?</h3>
<p>Z upływem czasu to wytłumaczenie zaczęło mi się jednak wydawać niespójne. Nie wiem, jak Bóg stwarzał świat, ale wiem, czym różni się przenośnia od opisu jakiegoś procesu. Każdy z nas, czytając np. instrukcję obsługi jakiejś maszyny, wie, że nie jest ona przenośnią, ale dosłowną wskazówką.</p>
<p>Zawarty w Biblii opis stworzenia, Edenu i grzechu pierworodnego nie jest alegorią. Jest albo mitem, albo prawdą. Oczywiście, moja literacka intuicja mogła mnie mylić. Jednak, gdy czytałem dalsze rozdziały Księgi Rodzaju, na mojej drodze do pogodzenia Biblii z ustaleniami nauki stanęła ogromna przeszkoda. Była nią <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Arka_Noego">arka Noego</a>.</p>
<p>Opis wód zalewających ziemię jest tak suchy i szczegółowy, że w żadnym wypadku nie mogłem uznać go tylko za alegorię. Z całą pewnością autor tej narracji wierzył, albo przynajmniej chciał przekonać czytelników, że „w roku sześćsetnym życia Noego, w miesiącu drugim, siedemnastego dnia tego miesiąca” zaczął się ogólnoświatowy potop.</p>
<p>W jego wyniku zgładzone zostały wszystkie żywe istoty, poza tymi w arce, i wszyscy ludzie, poza ośmioma pasażerami. Na globalny potop wskazuje również to, że pamięć historyczna licznych kultur na całym świecie zawiera relację podobną do tej, którą znajdujemy na kartach Biblii.</p>
<h3>Weryfikacja wiary</h3>
<p>Pomimo iż starożytni Chińczycy, Hindusi i Grecy zgodnie mówią o <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Potop">wielkim potopie</a>, współczesna nauka neguje fakt potopu jako zjawiska ogólnoświatowego. Przyczyna jest prosta. W profilu geologicznym Ziemi nie ma śladu podobnego kataklizmu. Dokonawszy tego ustalenia, znalazłem się w martwym punkcie.</p>
<p>Jeżeli w sprawie potopu rację ma nauka, to powinniśmy odrzucić nie tylko Księgę Rodzaju, ale także wszystkie nowotestamentowe wypowiedzi Jezusa dotyczące wiarygodności Pięcioksięgu. Jeżeli natomiast biblijny opis odpowiada prawdzie, wówczas należy zweryfikować niektóre ustalenia uchodzące w nauce za pewniki.</p>
<p>W czasie moich zmagań z Księgą Rodzaju odbywałem praktyki w sądzie. Spotkałem tam wielu ludzi otwartych na dyskusje o Bogu i Biblii. Podczas jednej z takich rozmów mój rozmówca, sędzia, wyznał mi: „Od dawna już myślę o Bogu. Kiedy patrzę na przyrodę, dochodzę do wniosku, że Ktoś to wszystko stworzył”.</p>
<p>Przytaknąłem mu, ale w swoim sercu pomyślałem, że nigdy, patrząc na przyrodę, nie doświadczam podobnych myśli. Rośliny i zwierzęta uznaję raczej za produkt jakiegoś procesu, zainicjowanego wprawdzie przez Boga, ale toczącego się niezależnie od Jego woli.</p>
<h3>Ewolucja jak domek z kart</h3>
<p>Pewnego dnia uznałem, że doszedłem do kresu swoich możliwości zgłębienia tajemnicy powstania świata. Padłem na kolana i zacząłem się modlić. Prosiłem Boga, żeby objawił mi, jak było naprawdę.</p>
<p>Po kilku dniach pojechałem do Warszawy, aby kupić tam książki dla kościelnego stoiska z literaturą. Mój wzrok padł na książkę zatytułowaną <a href="https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4890723/kosc-niezgody">Kość niezgody</a>, autorstwa Sylvii Baker. Pomyślałem, że znajdę tam coś, co rzuci światło na moje zmagania. Kupiłem tę książkę i jeszcze w pociągu zacząłem ją czytać.</p>
<p>Jej treść wydała mi się ciekawa i przekonująca, najbardziej jednak uderzyła mnie ilustracja przedstawiająca przekrój profilu geologicznego Ziemi, ze skamieniałym drzewem przecinającym kilka różnych warstw, które zdaniem geologów kształtowały się przez setki milionów lat. Drzewo korzeniami tkwiło być może w triasie, a jego czubek znajdował się gdzieś w trzeciorzędzie. Jak to możliwe, żeby jedno drzewo przecinało różne warstwy?</p>
<p>Kiedy patrzyłem na tę ilustrację, nagle olśniła mnie myśl: „Naukowcy szukają śladu potopu w profilu geologicznym i nie znajdują go. To oczywiste, gdyż cały profil geologiczny jest świadectwem potopu”.</p>
<p>Wysiadłem z pociągu i pojechałem do domu. Nie wierzyłem już w teorię ewolucji. Zbudowana z fałszywych przekonań konstrukcja w moim umyśle zawaliła się niczym domek z kart. Zaskoczyło mnie, jak była krucha i słaba.</p>
<h3>Efekt domina</h3>
<p>Zacząłem się zastanawiać, kto właściwie wymyślił te wszystkie ery i okresy geologiczne, których nazwy chłonąłem w dzieciństwie niczym tajemnicze zaklęcia. Okazało się, że podział dziejów Ziemi opiera się na teorii aktualizmu geologicznego, którą spopularyzował przyjaciel Darwina – Charles Lyell. Zanim jego rewelacje zyskały sobie uznanie, profil geologiczny Ziemi uznawano za rezultat potopu.</p>
<p>W nowym świetle ujrzałem fakty, które wcześniej wydawały mi się niezbitymi dowodami potwierdzającymi darwinizm. Moje <a href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2013/przekaz-wartosci-w-szkole/">przekonania</a> zaczęły się po kolei przewracać jak kostki domino. Szczególnie zaskoczyło mnie odkrycie dotyczące ryb trzonopłetwych. Chodzi o ryby kopalne, które miały płetwy osadzone na trzonkach przypominających kończyny płazów.</p>
<p>Od dzieciństwa uważałem za pewnik, że „ryby trzonopłetwe dały początek kręgowcom lądowym” (Claude A. Villee, Biologia). Zdaniem zwolenników ewolucji oczywistym było, że trzony płetw były zalążkami kończyn i pomagały rybom wieść wodno-ziemny tryb życia. Tymczasem w 1939 r. udało się złowić żywą rybę trzonopłetwą z gatunku Latimeria. Okazało się, że jest to ryba głębinowa, niezdolna do życia na lądzie. Latimerie są poławiane do dziś na znacznych głębokościach u wybrzeży Afryki.</p>
<p>W związku z tym cała koncepcja ryb trzonopłetwych jako form pośrednich między rybami a płazami jest oczywistą bzdurą. Od wielu lat wiedziałem zarówno o znaczeniu ryb trzonopłetwych dla teorii ewolucji, jak i o tym, że żyją one w głębinach, ale nie umiałem skojarzyć tych dwóch prostych faktów. Wydaje mi się, że był to rezultat jakiejś dziwnej, hipnotycznej zasłony, rozciągniętej nad umysłami uczniów Darwina.</p>
<h3>Błędne koło</h3>
<p>Jeden z moich kolegów opowiadał mi, że mieszkańcy pewnej wyspy na Pacyfiku nie dostrzegali ogromnych europejskich statków, które pływały po morzu w pobliżu ich wyspy. Przyczyną był fakt, że statki te nie pasowały do ich wyobrażeń o świecie. Ich świadomość w dziwny sposób wypierała to, co widzieli na własne oczy.</p>
<p>Historia ta brzmi nieprawdopodobnie, ale skłonny jestem w nią wierzyć po własnych doświadczeniach z teorią ewolucji oraz po przeczytaniu książki Michaela A. Cremo i Richarda L. Thompsona pt. Zakazana archeologia. Autorzy ci dokumentują setki znalezisk podważających ewolucję rodzaju ludzkiego oraz przytaczają wstrząsające historie wypierania ich ze zbiorowej świadomości naukowego establishmentu.</p>
<p>Wciąż zastanawia mnie, jak to możliwe, żeby rzesza poważnych naukowców wierzyła w coś tak dziwnego jak teoria Darwina. Załóżmy, że zostałbym paleontologiem, jak chciałem tego w dzieciństwie. I przypuśćmy, że udałoby mi się znaleźć niezbite dowody na to, że Ziemia istnieje mniej niż dziesięć tysięcy lat a ludzie pochodzą od Adama i Ewy. Co więcej, że dinozaury wyginęły w wyniku zmian klimatycznych po potopie&#8230;</p>
<p>Nie czekałaby mnie zbyt świetlana przyszłość w świecie nauki. Mógłbym zapomnieć o tych odkryciach i pisać to, co odpowiada ustaleniom środowiska naukowego. Mógłbym również starać się przekonać wielu profesorów, że duża część z tego, co pisali w szanowanych czasopismach, opiera się na błędnych przesłankach. Ewentualnie zająłbym się inną dziedziną biologii, która pozwala bezpiecznie omijać temat ewolucji.</p>
<h3>Biblia, ewolucja i dyskurs &#8211; czy potrafimy rozmawiać?</h3>
<p>Nauka wymaga wspólnej podstawy dla dyskusji w środowisku uczonych, ponieważ, aby sensownie dyskutować, naukowcy muszą się zgodzić co do pewnych podstawowych prawd. Mechanizm ten w większości przypadków przynosi dobre owoce. Jednak gdy owa wspólna podstawa obejmuje fałszywą koncepcję, trudno na tym budować. Umacniany jest błędny wzorzec, który tłumi dyskusję, nawet tę, która mogłaby wyprowadzić naukę ze ślepej uliczki.</p>
<p>Pamiętam, że kiedy wracałem z Warszawy po upadku mojej wiary w ewolucję, spojrzałem na pokryte żółtymi, jesiennymi liśćmi drzewo. Pomyślałem, że Bóg cudownie je stworzył. Cieszyłem się jak dziecko, bo po raz pierwszy zobaczyłem Bożą chwałę w stworzeniu.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/blizej-boga/ewolucja-niezbite-dowody-braku-dowodow/">Ewolucja – niezbite dowody braku dowodów</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/blizej-boga/ewolucja-niezbite-dowody-braku-dowodow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zakres naszej odpowiedzialności &#8211; chrześcijanie i polityka</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/dobry-wplyw/zakres-naszej-odpowiedzialnosci-chrzescijanie-polityka/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/dobry-wplyw/zakres-naszej-odpowiedzialnosci-chrzescijanie-polityka/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 13 Apr 2015 10:04:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2009/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Dobry wpływ]]></category>
		<category><![CDATA[Tomasz Szczech]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1461</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ewangelia aktywizmu Pośród chrześcijan, których zainteresowała polityka, istnieje pewien trend, który nazywam „ewangelią aktywizmu”. Jego zwolennicy twierdzą, że Jezus udzielił Kościołowi „mandatu społecznego”, tzn. upoważnienia do angażowania się we wszystkie sfery życia społecznego z polityką włącznie. Ich zdaniem wynika to ze słów Jezusa zapisanych w ewangelii Mateusza 28, a konkretnie wypowiedzi: czyńcie uczniami wszystkie narody. Niektórych [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/dobry-wplyw/zakres-naszej-odpowiedzialnosci-chrzescijanie-polityka/">Zakres naszej odpowiedzialności &#8211; chrześcijanie i polityka</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Ewangelia aktywizmu</h4>
<p>Pośród chrześcijan, których zainteresowała polityka, istnieje pewien trend, który nazywam „ewangelią aktywizmu”. Jego zwolennicy twierdzą, że Jezus udzielił Kościołowi „mandatu społecznego”, tzn. upoważnienia do angażowania się we wszystkie sfery życia społecznego z polityką włącznie. Ich zdaniem wynika to ze słów Jezusa zapisanych w ewangelii Mateusza 28, a konkretnie wypowiedzi: <em>czyńcie uczniami wszystkie narody</em>.</p>
<p>Niektórych zwolenników <a href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2013/wartosci-w-polityce/">aktywizmu</a> Kościoła cechuje przekonanie, że zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie znajdujemy wzorce, w oparciu o które winno być ukształtowane państwo. Ponadto uważają oni, że istnieje ścisły związek między ewangelią a polityką. A konkretnie, współczesnymi ideami takimi jak: liberalizm, demokracja, gospodarka rynkowa, prawa człowieka.</p>
<p>Ich zdaniem te idee wynikają z ewangelii. Stąd tylko krok do przedstawiania Jezusa i apostołów jako reformatorów społecznych, których głównym celem była polityka i ustanowienie demokratycznej formy rządów i zapewnienie respektowania praw człowieka.</p>
<h4>Polityka w kościele</h4>
<p>Inną postacią aktywizmu jest angażowanie się Kościoła w różnego rodzaju kampanie społeczne, np. na rzecz edukacji domowej czy przeciw homoseksualizmowi. Osobiście jestem zwolennikiem edukacji domowej, a moje poglądy na temat homoseksualizmu opierają się na Liście św. Pawła do Rzymian. Zauważyłem jednak, że w kampaniach tego rodzaju dość przyziemne emocje górują nad duchem.</p>
<p>Zdarzyło się, że obdarzony temperamentem lider jednego z kościołów wezwał do akcji „obywatelskiego nieposłuszeństwa” wobec ministra, który popierał niewłaściwe jego zdaniem rozwiązanie w dziedzinie edukacji. Przy okazji kampanii społecznych Kościół wchodzi w rozmaite sojusze z ugrupowaniami politycznymi, które np. popierają edukację domową albo nie lubią gejów. Prowadzi to do kojarzenia Kościoła z określonym ugrupowaniem politycznym.</p>
<p>Truizmem jest stwierdzenie, że istnieją różne wizje relacji między Kościołem a polityką. Wśród chrześcijan słyszy się rozmaite uzasadnienia dla zaangażowania (lub braku zaangażowania) chrześcijan w życie polityczne. Jak rozstrzygnąć tę kwestię? Istnieje bardzo prosty klucz do jej rozstrzygnięcia. Jest nim wyrażony w Piśmie Świętym pierwotny zamiar Jezusa i apostołów.</p>
<h4>Klucz do właściwego zrozumienia</h4>
<p>Zanurzając się w naukę Jezusa ustalić możemy, co było Jego celem dla Kościoła. A także jak w świetle tego celu wyglądać miały relacje między Kościołem a nieodrodzoną ludzkością i jej instytucjami społeczno-politycznymi.</p>
<p>Jeżeli już ustalimy ten pierwotny zamysł, wówczas łatwo nam będzie zaaprobować lub odrzucić określoną doktrynę, sformułowaną w późniejszych stuleciach. Przypomnijmy zatem w największym skrócie kilka biblijnych faktów. Rzućmy światło na kwestię stosunku chrześcijan do polityki.</p>
<p>Naród żydowski oczekiwał Mesjasza jako sprawiedliwego władcy. Spodziewali się, że będzie On kimś na kształt króla Dawida – skutecznym wojownikiem, niosącym wybawienie od rzymskiej dominacji. Mesjasz miał przejąć przywództwo w narodzie, przepędzić Rzymian, nadać narodowi nowy kierunek i poprowadzić go ku świetlanej przyszłości.</p>
<h4>Jezus a polityka &#8211; Jemu oraz nam współczesna</h4>
<p>Gdy pojawił się Jezus, wielu spośród Jego rodaków dostrzegło w Nim obiecanego Mesjasza. Jego zachowanie jednakże odbiegało od ludzkich oczekiwań. Podobnie jak król Dawid, nie zabiegał On o władzę ani popularność. W przeciwieństwie do Dawida, odrzucił On złożoną mu przez naród propozycję objęcia władzy królewskiej (Ewangelia Jana 6:14-15). Spowodowało to zrozumiałą konsternację.</p>
<p>Z drugiej jednak strony przesłanie Jezusa nie było w żadnym wypadku nauką o spokojnym, wolnym od zaangażowania, sielskim życiu. Centralnym tematem Jego nauki było Królestwo Boże. Zatem Jezus z jednej strony nie chciał być królem, z drugiej zaś głosił Królestwo.</p>
<blockquote><p>Boże Słowo zobowiązuje chrześcijan do modlitwy o rządzących. Bóg chce, aby wszyscy ludzie – w tym prezydent, premier, członkowie rządu i parlamentarzyści – byli zbawieni i doszli do poznania prawdy.</p></blockquote>
<p>Służba Jezusa rozpoczęła się od proklamowania nadchodzącego Królestwa Bożego wraz z wezwaniem do nawrócenia i wiary w ewangelię (por. Marka 1:14-15). Mówiąc o Królestwie Nazarejczyk używał wielu porównań i przypowieści. Ale nigdy jednoznacznie go nie zdefiniował. Jest ono „podobne” do wielu rzeczy, ale nie jest z nimi tożsame.</p>
<h4>Czy Królestwo Boże to ustrój polityczny?</h4>
<p>Królestwo Boże „nie jest z tego świata”, jak powiedział sam Jezus, stojąc przed Piłatem. Nie da się go przedstawić jako najlepszej formy ziemskiej władzy. Od kilku lat wykładam doktryny polityczne, społeczne i prawne na Uniwersytecie. Mówię o idealnym państwie Platona, filozofii politycznej Arystotelesa, o przekonaniu sofistów, że człowiek może sam urządzić państwo w taki sposób, aby zaspokajało ono jego potrzeby.</p>
<p>Wykładam komunizm, konserwatyzm i liberalizm, a także doktryny stworzone przez najwybitniejsze umysły chrześcijaństwa: św. Augustyna czy św. Tomasza z Akwinu. Jednak kiedy mówię o Królestwie Bożym, ogarnia mnie głęboka bojaźń. Kiedyś wyznałem studentom, że Królestwo Boże, o którym mówił Jezus, nie jest kolejną doktryną społeczną, którą da się bez emocji zaprezentować i umieścić obok innych filozofii.</p>
<p>Mówiąc o Królestwie mam świadomość, że poruszam temat nie z tego świata. Pochodną nauki o Królestwie Bożym jest chrześcijańska <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/dobry-wplyw/mam-marzenie-o-polsce/">etyka polityczna</a>. Mówiąc „chrześcijańska etyka polityczna” mam na myśli biblijną naukę na temat stosunku chrześcijan do władzy. Chrześcijanie należą do „Królestwa nie z tego świata”; zarazem jednak są poddanymi ziemskiej władzy politycznej, obywatelami ziemskich państw.</p>
<h4>Biblijne zrozumienie władzy</h4>
<p>Biblia jasno naucza, że wszelka władza pochodzi od Boga, a ci, którzy się jej przeciwstawiają, ściągają na siebie potępienie. Obowiązkiem chrześcijanina jest zatem szacunek i posłuszeństwo wobec władzy, zwłaszcza płacenie podatków (List do Rzymian 13).</p>
<p>Jedyna sytuacja, w której chrześcijanin powinien odmówić wykonania rozkazu władzy ma miejsce wówczas, gdy władza domaga się zachowania sprzecznego z wolą Bożą, np. adoracji bożków. W takim wypadku „trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi”, i odmówić wykonania konkretnego polecenia. Równocześnie zachowujemy jednak postawę szacunku i posłuszeństwa w innych dziedzinach.</p>
<p>Boże Słowo zobowiązuje chrześcijan do <a href="https://www.biblegateway.com/passage/?search=Pierwszy+List+św.+Pawła+do+Tymoteusza+2%3A1-4&amp;version=SZ-PL">modlitwy</a> o rządzących. Ponieważ Bóg chce, aby wszyscy ludzie – w tym prezydent, premier, członkowie rządu i parlamentarzyści – byli zbawieni i doszli do poznania prawdy. Modlimy się nie tylko o tych, którzy są dobrzy, ale również za tych, którzy sprawują rządy w sposób, hm&#8230; bardzo niedoskonały.</p>
<h4>Nasza odpowiedzialność wobec rządów</h4>
<p>Pamiętam, kiedy w Birmie miał miejsce kataklizm, i tamtejszy rząd nie chciał wpuścić pomocy humanitarnej. Kiedy modliłem się o ofiary kataklizmu, odczuwałem oburzenie i gniew na rząd Birmy. Byłem bliski tego, aby modlić się o jego upadek i zastąpienie go lepszym. Usłyszałem jednak w moim sercu łagodny głos Ducha Świętego: „błogosław rządowi Birmy”. Byłem zdziwiony, ale zrobiłem to, czego oczekiwał ode mnie Bóg.</p>
<p>Odczułem wówczas Bożą miłość do ludzi sprawujących władzę w Birmie. Nie znaczy to, że Bogu podoba się to, co robili i robią ci ludzie. Boża miłość jest jednak niezależna od aprobaty czy dezaprobaty dla ludzkich działań. Wkrótce po tym, jak błogosławiłem rząd Birmy okazało się, że zdecydował się on na wpuszczenie pomocy humanitarnej do kraju.</p>
<p>Obok posłuszeństwa władzy i modlitwy za rządzących na Kościele spoczywa jeszcze jeden ważny obowiązek. Chodzi o składanie świadectwa ewangelii wobec rządzących. Mówiąc o czasach ostatecznych, Jezus powiedział: <em>Zaprowadzą was przed królów i namiestników. To da wam sposobność do złożenia świadectwa</em> (Ew. Łukasza 21:12-13, parafraza moja).</p>
<h4>Składanie świadectwa jako aktywizm</h4>
<p>Składanie świadectwa wobec rządzących ma doniosłe znaczenie, bowiem Bóg chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy. Świadectwo złożone wobec władcy różni się od świadectwa złożonego wobec np. sąsiada, ponieważ ma większy wpływ. Akt złożenia świadectwa wiary wobec przywódców narodu jest świadectwem wobec narodu.</p>
<p>Dziwię się, ilekroć słyszę kaznodziejów, którzy twierdzą, że Jezus dał nam receptę na idealne ziemskie społeczeństwo. Ludzie Ci w nauce Jezusa i apostołów dopatrują się oni pochwały liberalizmu, swobód obywatelskich, praw człowieka, demokracji i wolnych wyborów.</p>
<p>Nie chcę powiedzieć, że jestem przeciwny zasadom ustrojowym państwa, w jakim żyjemy. Uważam jednak, że przypisywanie Jezusowi podobnej nauki nie ma oparcia w Biblii. Ewangelia o Królestwie nie ma nic wspólnego z liberalizmem, komunizmem ani żadnym innym -izmem. Jest ona wieścią z innego świata o czymś, czego nie jesteśmy w stanie pojąć inaczej niż przez objawienie.</p>
<blockquote><p>Kościół ma czynić uczniami całe narody, a nie tylko garstkę ludzi z każdego narodu. Wierzę w narody, przeobrażone mocą ewangelii.</p></blockquote>
<h4>Polityka w Królestwie Bożym</h4>
<p>Niektórzy twierdzą, że chrześcijanie powinni angażować się w politykę i obejmować kluczowe stanowiska w strukturach władzy państwowej po to, żeby „zaprowadzić biblijne reformy”. Zgadzam się w pełni, że Kościół ma czynić uczniami całe narody, a nie tylko garstkę ludzi z każdego narodu. Wierzę w narody, przeobrażone mocą ewangelii.</p>
<p>Nie wierzę natomiast, że owo przeobrażenie nadejdzie w ten sposób, że grupa chrześcijan wygra wybory, zmieni Konstytucję i wprowadzi nowy porządek. Jeśli Jezus, mówiąc „czyńcie uczniami wszystkie narody” miał na myśli zdobycie władzy politycznej, to dlaczego nikt z apostołów po tę władzę nie sięgnął? Nie natrafiłem na informacje, jakoby apostołowie zajęli się polityką i objęli kluczowe posady.</p>
<p>Tradycja mówi, że zginęli oni męczeńską śmiercią, naśladując swego Mistrza aż do końca. Czyżby źle zrozumieli słowa Jezusa? Bycie narodzonym na nowo chrześcijaninem wiąże się z wzięciem na siebie krzyża i wstępowaniem w ślady Mistrza, który nas wybrał i odkupił swoją krwią. Ci, którzy Jego naśladują, są prawdziwymi zwycięzcami.</p>
<p>Musimy się zastanowić, czy przypadkiem nie próbujemy znaleźć drogi na skróty. Czy dążenie do przejęcia władzy politycznej jest wypełnieniem „wielkiego posłannictwa” jeśli używamy właściwych tej władzy środków? Propozycja brzmi kusząco – żadnych krzyży i tym podobnych nieprzyjemnych haseł. Zamiast tego – prestiż, powszechne poważanie, wpływy, dostatek. Jednak która droga jest bliższa Bożemu sercu?</p>
<h4>Daniel jako człowiek wpływu</h4>
<p>Niektórzy zapytają: „A co z biblijnym Danielem? Przecież był on wykształconym, a zarazem niezwykle pobożnym doradcą najpotężniejszych władców tego świata. Czy nie powinniśmy wstępować w ślady Daniela i przenikać do kręgów władzy, aby przemienić nasz kraj?”</p>
<p>Faktycznie, postać Daniela na pierwszy rzut oka wydaje się być dobrym patronem dla zwolenników ewangelii aktywizmu. Ale to tylko pozory. Daniel nie pchał się do polityki. Został porwany i postawiony w sytuacji przymusowej. Władcy korzystali z jego darów, ale serce Daniela było w Jeruzalem. Gdyby tylko mógł, chętnie zostawiłby cały splendor babilońskiego dworu, żeby móc zamieszkać w spustoszonym mieście i wspomóc jego odbudowę.</p>
<p>Poza tym zwróćmy uwagę na słowa Daniela. Mówi:<em> Za dni tych królów Bóg niebios stworzy królestwo, które na wieki nie będzie zniszczone, a królestwo to nie przejdzie na inny lud; zniszczy i usunie wszystkie owe królestwa, lecz samo ostoi się na wieki</em> (Ks. Daniela 2:44).</p>
<p>Daniel prorokował nadejście Królestwa Bożego, które usunie w cień wszystkie inne, niedoskonałe, świeckie królestwa. Te słowa powinny otrzeźwić chrześcijan nadmiernie ekscytujących się polityką. Skoro należymy do Królestwa Bożego, które „ostoi się na wieki”, to po co inwestować swoje życie w dziedzinę, która nie ma przyszłości?</p>
<h4>Polityka: między odpowiedzialnością a aktywizmem</h4>
<p>Kościół jest Oblubienicą Chrystusa, narzeczoną samego Syna Bożego. Od narzeczonej oczekuje się czystości i przywiązania do tego Jedynego. Biblia ostrzega nas przed uczestniczeniem w odstępczym kościele, nazywanym „wielkim Babilonem”. Jedną z cech charakterystycznych owej odstępczej religii jest to, że „królowie ziemi dopuścili się z nią nierządu, a kupcy ziemi wzbogacili się ogromem jej przepychu” (Objawienie 18:3).</p>
<p>Istnieje zatem niezdrowy, niedopuszczalny związek między „królami ziemi” (sferą polityki) a Kościołem, określany terminem „nierząd”. Nie chcę powiedzieć, że aktywizm polityczny Kościoła jest równoznaczny z „nierządem z królami ziemi”. Doświadczenie uczy jednak, że każdy nierząd zaczyna się od pozornie niewinnego flirtu.</p>
<p>Jestem przeciwnikiem poglądu, jakoby słudzy Boży powinni angażować się w politykę. Nie znajduję uzasadnienia w Biblii dla takiego stanowiska. Nie uważam jednak, że chrześcijanie powinni zamknąć się w swoich kościołach i z drżeniem czekać na koniec świata. Tego rodzaju myślenie jest mi równie obce jak „ewangelia aktywizmu”.</p>
<h4>Królestwo Boże jako alternatywne społeczeństwo</h4>
<p>Boże Słowo nie pochwala ani ludzkiego aktywizmu, ani pasywności. Według Pisma ci, którzy doświadczyli osobistego nawrócenia i „narodzili się z Boga” powinni porzucić stare życie i rozpocząć nowe. Zarówno aktywizm, jak i pasywność są przejawami „starego życia”, które człowiek prowadzi niezależnie od Boga. Natomiast nowe życie, które Bóg darował narodzonym na nowo, jest życiem według Ducha – w zależności, posłuszeństwie i płynącej stąd wolności.</p>
<p>Kościół jako ciało złożone z narodzonych na nowo wierzących wzywany jest do nowego życia. Zarówno polityczny aktywizm jak i pełne lęku wycofanie się ze świata to przejawy tego, co Biblia nazywa życiem według ciała. W Kościele nie ma miejsca na takie życie. Kościół żyjący według Ducha i Słowa Bożego staje się potężną siłą, przemieniającą społeczeństwo.</p>
<p>W rzeczy samej kościół jest alternatywnym społeczeństwem, które oparte jest na zupełnie innych zasadach niż „królestwa świata” z ich polityką. Nasze zasady są fundamentalnie odmienne. Nie ma sensu próbować „przyszyć” Bożych zasad do „królestw tego świata”. Przyniesie to jedynie rozdarcie i konflikty. Zostawmy politykę politykom, a Boże zasady zastosujmy wśród nas.</p>
<h4>Władza, polityka i nowa perspektywa</h4>
<p>Gdy świat zobaczy Królestwo Boże w Kościele, wówczas przystanie zadziwiony, a jego władcy będą wydeptywać ścieżki do Kościoła. Biblia mówi: <em>I pójdą narody do twojej światłości, a królowie do blasku, który jaśnieje nad tobą</em> (Izajasza 60:3). Nie musimy pchać się do władców ani reklamować ewangelii. Oni sami do nas przyjdą, jeśli porzucimy cielesne sposoby działania i zajmiemy swoje miejsce.</p>
<p>Przez kilka lat redagowałem czasopismo „Drzewo Życia”. W publikowanych tam artykułach starałem się nakreślić wizję Kościoła jako alternatywnego społeczeństwa, działającego niejako „obok” znanego nam systemu instytucji społecznych i politycznych. Wierzę, że Kościół może zbudować alternatywny system edukacji, służby zdrowia, a nawet alternatywną ekonomię i energetykę.</p>
<p>Brzmi to śmiało, może nazbyt śmiało, ale wierzę, że jest to możliwe. We wczesnym średniowieczu, gdy załamało się cesarstwo rzymskie, jedynymi instytucjami społecznymi, które funkcjonowały, były instytucje Kościoła. Niestety, niektórzy przywódcy chrześcijańscy tego okresu nie zachowali dystansu między Kościołem a władzą polityczną. Rezultatem były krucjaty, inkwizycja i inne „mroki średniowiecza”.</p>
<h4>Kościół nadzieją dla świata</h4>
<p>Wierzący w Jezusa Chrystusa są „ludem świętym”. Nasza świętość oznacza oddzielenie od rzeczy pospolitych w tym celu, abyśmy mieli udział w rzeczach Bożych. Chciałbym podkreślić, że kocham nasz naród i szanuję tych, którzy nim rządzą. Właśnie dlatego zależy mi na tym, żeby Kościół pozostał oddzielony od spraw ziemskich. Tylko wtedy bowiem będzie skutecznie sprawował funkcję kapłana, polegającą na pośredniczeniu między niebem a ziemią.</p>
<p>Kościół jest nadzieją dla świata. Może stać się alternatywnym społeczeństwem, do którego przychodzić będą całe narody wraz z ich królami. Kluczem do tego jest jednak zachowanie jasnej linii podziału między Królestwem Bożym a „królestwami tego świata”, czyli władzą polityczną.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/dobry-wplyw/zakres-naszej-odpowiedzialnosci-chrzescijanie-polityka/">Zakres naszej odpowiedzialności &#8211; chrześcijanie i polityka</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/dobry-wplyw/zakres-naszej-odpowiedzialnosci-chrzescijanie-polityka/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
