<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Timothy Lyne &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/autorzy/timothy-lyne/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Tue, 16 Mar 2021 09:52:53 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Przebudzenie na Azusa Street</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/przebudzenie-na-azusa-street/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/przebudzenie-na-azusa-street/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 01 Aug 2015 12:55:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<category><![CDATA[Timothy Lyne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1155</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kontrowersje i podzielone zdania związane z Osobą Ducha Świętego pozostają w centrum uwagi, ilekroć mowa jest o przebudzeniu na Azusa Street w Kalifornii na początku XX wieku. Ruch ten mocno przyczynił się do rozwoju ruchu zielonoświątkowego na świecie i był jednym z bardziej znaczących przebudzeń minionego wieku, zważywszy na historię chrześcijaństwa. Przebudzenie w Kalifornii Jak [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/przebudzenie-na-azusa-street/">Przebudzenie na Azusa Street</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kontrowersje i podzielone zdania związane z Osobą Ducha Świętego pozostają w centrum uwagi, ilekroć mowa jest o przebudzeniu na Azusa Street w Kalifornii na początku XX wieku. Ruch ten mocno przyczynił się do rozwoju ruchu zielonoświątkowego na świecie i był jednym z bardziej znaczących przebudzeń minionego wieku, zważywszy na historię chrześcijaństwa.</p>
<h4>Przebudzenie w Kalifornii</h4>
<p>Jak większość wydarzeń tego typu, to przebudzenie nie wzięło się znikąd. Wydarzenia na Azusa Street wpisują się w konkretny kontekst historyczny, następując po innych ważnych wydarzeniach wewnątrz kościoła. Według zielonoświątkowej perspektywy historycznej, ruch powstał w efekcie modlitwy i starań o życie przepełnione działaniem Ducha Świętego. Taki ruch modlitewny nie był niczym nowym – już wcześniej skupiali się na nim montaniści, waldensi, anabaptyści, irwingianie, w końcu i ruch apostolski. Przebudzenie na Azusa Street wywodzi się z tego ostatniego.</p>
<p>W ostatniej dekadzie XIX wieku dziedzictwo „Świętego Klubu” Johna Wesleya miało się ku schyłkowi z powodu wewnętrznych podziałów i odłamów. W efekcie wielu wiernych modliło się o nowe Boże poruszenie. Pierwszym owocem modlitw było przebudzenie w Walii w roku 1904, które następnie rozszerzyło się na Anglię, w tym i Londyn. W odróżnieniu od innych fal przebudzeniowych tego czasu, które miały miejsce na ulicach, to przebudzenie miało miejsce głównie wewnątrz środowiska kościelnego, dotykało ludzi biednych i odrzuconych. Frank Bartleman, pisarz i duchowny z Los Angeles, otrzymał wieści z Walii i zaczął marzyć o takim przebudzeniu w swoim otoczeniu. W 1905 roku napisał list do Evana Robertsa, jednego z przywódców przebudzenia w Walii, prosząc o modlitwę o Kalifornię. Roberts odpisał, instruując Bartlemana, by zebrał ludzi z gorącym sercem, którzy będą gotowi w pełni poddać się działaniu Bożemu. „Módlcie się i czekajcie. Zaufajcie Bożym obietnicom. Spotykajcie się codziennie” – to słowa Bartlemana.</p>
<h4>Dar Języków</h4>
<p>W tym samym czasie pastor w Kansas, Charles Parham, wysunął wniosek, że modlitwa językami jest głównym potwierdzeniem chrztu w Duchu Świętym i zawsze w tej sytuacji występuje. Przez pewien czas Parham wykładał w szkole biblijnej Bethel w Topeka, gdzie część studentów zgadzała się z nim w kontekście duchowego chrztu; wspólnie rozpoczęli spotkania modlitewne, by prosić Boga o chrzest w Duchu Świętym i dar języków. Na tych spotkaniach zamanifestowało się przynajmniej 21 znanych im języków, co spotkało się z ogromną satysfakcją Parhama. W efekcie Charles Parham zaczął głosić, że Duch Święty daje ludziom zdolność posługiwania się językiem, który jest im potrzebny, zatem misjonarze nie wymagają przygotowań językowych przed wyjazdem na misję. Gorąco wierzył, że za jego życia będzie miało miejsce przebudzenie podobne temu z drugiego rozdziału Dziejów Apostolskich.</p>
<h4>Los Angeles</h4>
<p>Z początkiem wieku XX Los Angeles dojrzało do prawdziwego przebudzenia. Między rokiem 1880 a 1910 było to najszybciej rozwijające się miasto w Stanach Zjednoczonych, o największym wzroście liczby mieszkańców. Zarazem było miastem młodym, zamerykanizowanym zaledwie w roku 1848, co znaczy, że jego mieszkańcy – Angelinos (czyt. <em>anchelinios</em>) – mieli dużo wolności, w tym religijnej. Wysoka populacja imigrantów sprawiła również, że miasto było bardzo zróżnicowane i tolerancyjne.</p>
<p>Przy ulicy Santa Fe mieścił się kościół Holiness Mission, który potrzebował nowego pastora. Wybrano Williama J. Seymoura, niskiego, krępego Afroamerykanina, widzącego tylko na jedno oko. Pomimo swojego opanowania, prostoty i stonowania, Seymour umiał porwać słuchaczy i wywrzeć na nich ogromny wpływ. Przyjął powołanie do Santa Fe Mission i, podobnie jak Parham, którego był uczniem, wiele głosił na temat daru języków i tego, iż są zawsze występującym przejawem chrztu w Duchu Świętym. Pogląd ten nie był niczym nowym. Seymour czuł się wysłannikiem Parhama, mimo że bardzo się różnili w poglądach dotyczących uwielbienia. Seymour był otwarty na wszelkiego rodzaju manifestacje Ducha Świętego, pod warunkiem, że były prawdziwe i szczere. Parham natomiast był przeciwny dynamicznym zachowaniom, okrzykom i tańcom.</p>
<blockquote><p>Wszystko, co miało miejsce na Azusa Street, jakkolwiek mogło się wydawać ekscentryczne i nietypowe, w istocie nie było w żaden sposób egzotyczne ani sprzeczne z tym, co Bóg czynił przez wieki. Duch święty zadziałał w pełni mocy, jak za czasów opisanych w Piśmie Świętym jak przez minione wieki. Bóg jest niepojęty i nieogarnięty.</p></blockquote>
<h4>Kontrowersje</h4>
<p>Kiedy Seymour rozpoczął nauczanie na temat chrztu w Duchu Świętym, w mieście wzrosły kontrowersje. Wielu wierzyło, że uświęcenie przez Ducha Świętego i chrzest w Duchu Świętym to synonimy. Żeby zaakceptować nauczanie Seymoura, niektórzy musieli dokonać zmian w tym, w co wierzyli. Większość przyjęła, że posługiwanie się językami jest manifestacją chrztu, ale niewielu zgodziło się ze stwierdzeniem, że to podstawowy, jedyny znak ochrzczenia. Z tego powodu po roku kościół na Santa Fe zrezygnował z Seymoura.</p>
<p>William J. Seymour nie miał innego wyjścia jak tylko kontynuować swoją służbę, nie będąc związanym z żadnym kościołem. Zaczął natomiast prowadzić nauczanie w domu Owena „Irish” Lee. To miejsce szybko stało się za małe i spotkania modlitewne przeniesiono do domu małżeństwa z kościoła baptystycznego, Rucharda i Ruth Asberry, którzy nie tyle zgadzali się z nauczaniem Seymoura, ile zostali poruszeni współczuciem. Na tym etapie praca Seymoura nie była zbyt efektywna. Jak mogła być, jeśli on sam nigdy, według jego własnych poglądów, nie był ochrzczony w Duchu Świętym, gdyż nigdy nie modlił się językami? Frekwencja na spotkaniach stopniowo wzrastała, ale nikt nie przeżywał manifestacji Ducha Świętego. W tym okresie ogromnej frustracji Seymour poprosił Parhama, by przysłał mu pomocników.</p>
<h4>Wylanie ducha</h4>
<p>Ostatecznie, 9 kwietnia 1906 roku, Seymour mógł zobaczyć Ducha Świętego w działaniu. Na spotkaniu modlitewnym Seymour modlił się o Owena Lee, który nagle zaczął mówić językami. Doświadczył chrztu w Duchu Świętym. Zgromadzonych ogarnęła wielka radość i szybko z tą wieścią udali się do domu państwa Asberry. Tam wzmocniła się ich wiara i wspólnie zaczęli modlić się jeszcze intensywniej o Ducha Świętego. Po chwili część osób opadła na podłogę, część modliła się już językami. Najmłodsza córka gospodarzy przestraszyła się tego, co zobaczyła, i pobiegła do sąsiadów. W mgnieniu oka wiadomość rozniosła się po całej okolicy, a wielu mieszkańców przyszło do domu Asberrych, by zobaczyć, co się dzieje. Duch Święty zaczął ogarniać ludzi wokół. Niektórzy z zebranych sąsiadów sami zostali ochrzczeni Duchem Świętym i zaczęli wołać do Boga w nieznanych wcześniej językach. Jedna z kobiet w domu nagle zaczęła grać na pianinie i śpiewać pieśni uwielbienia po hebrajsku, nie mając wcześniej znajomości ani gry, ani języka. Duch Święty działał pośród tej niewielkiej grupy ludzi w sposób niewytłumaczalny.</p>
<h4>Coraz większy zasięg</h4>
<p>Sytuacja powtórzyła się następnego dnia. Wokół domu zgromadziło się jeszcze więcej ludzi, jeszcze więcej przyjęło chrzest w Duchu Świętym i mówiło językami. Dom stał się domem modlitwy i uwielbienia, które trwały całą dobę. Ludzie padali na podłogę pod działaniem Bożej mocy, Seymour nawoływał na ulicy do ukorzenia się przed Bogiem. Domek szybko stał się zbyt mały dla gromadzących się tłumów. Gdy płotek przed domem został staranowany, zaczęto szukać nowego miejsca.</p>
<p>Cała grupa przeniosła się do budynku, w którym kiedyś mieścił się kościół metodystów. W nowym miejscu, z jeszcze większą liczbą ludzi, całe wydarzenie przyciągało coraz większą uwagę mediów. „The Los Angeles Times”, największy dziennik lokalny, zamieścił na pierwszej stronie artykuł o przewrotnym tytule <em>Dziwne pomieszanie języków</em>. O przebudzeniu napisano: „Przy dziwnych dźwiękach, przy recytacji wyznania wiary, którego nikt nie umie zrozumieć, narodził się nowy odłam w Los Angeles&#8230; Wyznawcy tych dziwnych praktyk, fanatycznych rytuałów i dziwnych teorii nawzajem popychają się w stronę podekscytowania i zapału” („LA Times”, 18 kwietnia 1906).</p>
<h4>Rok po roku</h4>
<p>Spotkania odbywały się codziennie, całą dobę, przez niemal trzy lata. Nikt nigdy nie wiedział, czego się spodziewać w kolejny dzień na Azusa Street. Spotkania były spontaniczne, każdy czuł się wolny, by uwielbiać Boga tak, jak potrafi, nie było kazań, „porządek” spotkań był uzależniony tylko od Ducha Świętego. Wydarzenie przyciągało zarówno poszukujących, jak i wątpiących. Pierwsze wydanie oficjalnej gazetki tego przebudzenia opisuje dobrze ubranych duchownych, którzy przyszli zbadać sytuację: „Po chwili ich powaga została zastąpiona zdziwieniem, następnie przychodziło przekonanie, a potem wielu padało na kolana i błagało Boga o przebaczenie; chcieli stać się jak dzieci” („Apostolic Faith”, 1 września 1906).</p>
<p>Odkąd zdecydowano pozostawić budynek otwartym przez całą dobę, w ciągu dnia odbywało się czasem aż 9 nabożeństw. Nie było śpiewników, programu, zbierania ofiary&#8230; Wszystko zależało od Bożego poruszenia. Często notowano uzdrowienia. Bóg uzdrawiał ludzi ze ślepoty, głuchoty, niewydolności serca i gruźlicy. Wpływ przebudzenia na Azusa Street sięgał coraz dalej. Ludzie z całego świata przyjeżdżali do Los Angeles na wieść o tym, co się tu dzieje. A potem, natchnieni Duchem Świętym, powracali do swoich domów, do swoich narodów. Tysiące misjonarzy zostało wysłanych na cały świat w efekcie tego przebudzenia.</p>
<h4>Spadek zainteresowania</h4>
<p>Jednak początkowa fala przebudzeniowa zaczęła opadać. W dużej mierze stało się to z powodu rozwoju ruchów sekciarskich. Niektóre rzeczy zaczęły się wymykać spod kontroli, próbowano ogarnąć ludzką spontaniczność i nałożyć na nią pewne ramy. W rezultacie zainteresowanie stawało się coraz mniejsze. Regularne zgromadzenia setek ludzi przekształciły się w spotkania kilkudziesięciu. Kościoły zaczęły powątpiewać w autentyczność wszystkich tych wydarzeń. Zarazem narastające poczucie wyższości tych ugrupowań, które zostały dotknięte tym przebudzeniem, wzbudzało coraz większą niechęć. Do roku 1912 przebudzenie już niemal zupełnie ucichło. Siedemnaście lat później, w roku 1929, Azusa Street Mission zbankrutowało i zamknęło swoją działalność. Stanął tu budynek Centrum Kultury Japońsko-Amerykańskiej.</p>
<h4>Wpływ tamtych lat</h4>
<p>Dzisiaj przebudzenie na Azusa Street jest ledwie wspomnieniem, ale nikt nie może zaprzeczyć jego ogromnemu znaczeniu. Wpływ tamtych lat widoczny jest do dziś. Przebudzenie na Azusa Street było katalizatorem wielkiego rozwoju ruchów chrześcijańskich w Stanach Zjednoczonych i nie tylko. Bartleman sporządził w swoim dzienniku następującą notatkę na temat wydarzeń z Azusa Street: „Od tego czasu, kiedy zielonoświątkowi po raz pierwszy dotarli do Los Angeles, dobre inicjatywy rozlały się w dwóch głównych kierunkach. Pierwszy to uwolnienie w uwielbieniu, pełnym czystości i mocy Ducha Świętego. Drugi to uwolnienie dusz – ludzie są nie tylko uwalniani od grzechu i wiecznego potępienia, ale także przygotowywani na spotkanie z Panem” (Keefauver).</p>
<h4>Daj się zaskoczyć</h4>
<p>Przebudzenie na Azusa Street wstrząsnęło społeczeństwem u podstaw. Bóg zadziałał i pokazał, jak jest bliski. On sięga krańców ziemi, kiedy się modlimy. Wszystko, co miało miejsce na Azusa Street, jakkolwiek mogło się wydawać ekscentryczne i nietypowe, w istocie nie było w żaden sposób egzotyczne ani sprzeczne z tym, co Bóg czynił przez wieki. Duch Święty zadziałał w pełni mocy, jak za czasów opisanych w Piśmie Świętym, jak przez minione wieki. Bóg jest niepojęty i nieogarnięty. Psalmista pisze, że jest dziwny. Ruchy przebudzeniowe uświadamiają nam, że i dzisiaj Duch Święty może nas zaskoczyć – jest wszechmocny, tajemniczy i przyciągający. A Jezus obiecał, że jest taki dla każdego wierzącego.</p>
<h6>Źródła:<br />
„The Apostolic Faith”, 1 September, 2 October 1906.<br />
Bartleman, Frank, What Really Happened at Azusa Street? Northridge, CA: Voice Christian Publications, 1962.<br />
Keefauver, Larry, The Lessons of Azusa Street on Revival. Orlando, FL: Creation House, 1997.<br />
Weird Babble of Tongues, “Los Angeles Times”, 18 April 1906, 1.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/przebudzenie-na-azusa-street/">Przebudzenie na Azusa Street</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/przebudzenie-na-azusa-street/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sztuka i kościół: wiara w życiu artysty</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/sztuka-kosciol-wiara-w-zyciu-artysty/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/sztuka-kosciol-wiara-w-zyciu-artysty/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 13 Apr 2015 12:49:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2009/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<category><![CDATA[Timothy Lyne]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1477</guid>

					<description><![CDATA[<p>Sztuka, podobnie jak wiara, polega na współpracy – z Bogiem, z własnym wnętrzem i z ludźmi.&#160;Dobra sztuka jest ponadczasowa, komunikatywna, wpływowa i dociera do samej duszy. Zła jakość tego, co tworzymy, daje zły obraz naszej wiary. Sztuka jest nieodzowną częścią religii. Jako chrześcijanin wierzę, że człowiek został powołany, by stać się w świecie współtwórcą – [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/sztuka-kosciol-wiara-w-zyciu-artysty/">Sztuka i kościół: wiara w życiu artysty</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-size: inherit;">Sztuka, podobnie jak wiara, polega na współpracy – z Bogiem, z własnym wnętrzem i z ludźmi.&nbsp;Dobra sztuka jest ponadczasowa, komunikatywna, wpływowa i dociera do samej duszy. </span>Zła jakość tego, co tworzymy, daje zły obraz naszej wiary. Sztuka jest <a href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2013/w-poszukiwaniu-tego-co-autentyczne/">nieodzowną częścią</a> religii. Jako chrześcijanin wierzę, że człowiek został powołany, by stać się w świecie współtwórcą – u boku Jezusa.</p>
<h3>Miejsce dla Boga w sztuce</h3>
<p>Bóg jest większy, potężniejszy, piękniejszy i bardziej twórczy niż jesteśmy w stanie to sobie wyobrazić. Nasza niemożność ogarnięcia Go pozwala nam zrezygnować z próby definiowania Jego Osoby. A możemy podjąć wyzwanie, jakim jest doświadczanie Go.&nbsp;Bóg nie jest wytworem naszej wyobraźni, ale jest jej przyjacielem.</p>
<p>Wsłuchując się w Jego głos, będziemy umieli działać. Tym bardziej, będziemy umieli tworzyć coś nowego, by <a href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2013/sztuka-inspirowana-niebem/">dać wyraz</a> nieograniczonym przygodom, jakich doświadcza Boże dziecko. Wtedy to, co tworzymy, nie będzie sztuką, która ilustruje religię. Ale będzie ekspresją naszego wnętrza, naszej rozwijającej się relacji z Tym, który patrząc na wszystko, co stworzył, powiedział, że było to bardzo dobre (1Mojż. 1:31).&nbsp;</p>
<p>Co może wnieść w sztukę chrześcijanin, czego niewierzący nie potrafi? W zasadzie można by powiedzieć, że wszystko. W naszych sercach została zaszczepiona cząstka Stwórcy, nasza inspiracja i natchnienie pochodzą z Ducha, który wszystko stworzył. Nie ma żadnego powodu, dla którego nie bylibyśmy w stanie tworzyć rzeczy najpiękniejszych, najbardziej profesjonalnych i najbardziej wpływowych.</p>
<h3>Czy sztuka i wiara mogą się łączyć?</h3>
<p>Twórczość chrześcijan nie jest propagandą i nie musi zawierać chrześcijańskich symboli (na przykład krzyż w malarstwie czy slogany w muzyce). Są głębokie w wymowie, ale nie zawsze są tym, co rzeczywiście daje wyraz naszemu przeżywaniu. Samo określanie pewnej sztuki jako chrześcijańskiej jest niedorzeczne, gdyż przypisuje twórczość prądom religijnym, niczym filozofiom.</p>
<p>W istocie zarówno tworzenie, jak i podziwianie dzieła stworzonego, może być przeżyciem duchowym i nigdy nie powinno być traktowane zbyt lekko. Jedyny Bóg nie tylko stworzył samych twórców – czyli ludzi, ale także środki przekazu (kolor, dźwięk, ruch). Jako największy Artysta, Bóg podarował nam inspiracje, umiejętności i szeroką zdolność komunikowania. A także wyjątkowe połączenie z drugim człowiekiem, odbiorcą naszej twórczości.</p>
<p>Satysfakcjonując się słabą jakością naszej twórczości, komunikujemy światu, że jakość nie ma znaczenia. Dobra sztuka jest ponadczasowa, komunikatywna, wpływowa i dociera do samej duszy. Sztuka polega na <a href="https://naszeinspiracje.com/numery/jesien-2012/dotknac-ludzkich-serc-tym-co-wieczne/">współpracy</a> – z Bogiem, z własnym wnętrzem i z ludźmi. Efektem dobrej współpracy będzie twórczość, która nie przemija i przyciąga ludzi do Boga Wszechświata.</p>
<h3>Artysta i jego wiara&nbsp;</h3>
<p>Dążąc do tworzenia sztuki, która byłaby uświęcona, przemieniająca i odkupiająca, przyjąłem na siebie pewne zobowiązania. Chcę, aby wiara i sztuka w moim życiu były ze sobą połączone.&nbsp;</p>
<h4><strong>1. Nigdy nie utracę umiejętności popadania w zachwyt.</strong></h4>
<p>Wierząc, że Bóg stworzył wszechświat, chcę szukać inspiracji przede wszystkim u Niego. Wypatruję wręcz Jego iskry w pięknu, które mnie otacza. Poddaję Bogu wszystkie moje zmysły, by móc być ukierunkowanym na Niego w każdym środowisku, w jakim się znajduję: na łonie natury czy w mieście. Chcę odkrywać, zwracać uwagę, poświęcać czas. Nie chcę stracić wrażliwości na twórczość, jaka już mnie otacza.</p>
<p>Zdając sobie sprawę z mojej potrzeby zagłębiania się czasami tylko i wyłącznie w Bożą obecność, postanawiam regularnie znajdować czas na „ucieczkę” do miejsc jak najbardziej naturalnych.</p>
<p>Dla mnie ucieczką do Boga jest wspinaczka, góry, obserwowanie dzikich zwierząt. A nawet wspinanie się na drzewa i wręcz zgubienie się na łonie natury, by potem musieć znaleźć drogę powrotną. Chcę <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/rozwoj-osobisty/jak-celebrowac-zycie/">doświadczać</a> świata, jakim stworzył go Bóg, chcę zachwycać się doskonałością Jego pomysłów. W otoczeniu natury odkrywam spokój, inspirację i chęć do działania.</p>
<h4><strong>2. Sztuka i wiara są darem, za który jestem odpowiedzialny.&nbsp;</strong></h4>
<p>Wierzę, że jestem częścią Bożego kunsztu. Stworzony by tworzyć więcej, zobowiązuję się, że regularnie i z pasją będę tworzył własną sztukę. Bez względu na to, czy moja twórczość powstaje dla mojej własnej przyjemności, czy też dla publicznej dystrybucji, zdaję sobie sprawę, że Bóg daruje nam pewien wgląd w rzeczywistość. I czuję się zobowiązany, by wyrazić, co odczuwam.</p>
<p>Wiem, że Bóg jest doskonały, a Jego twórczość jest piękna i doskonała w najmniejszych szczegółach. Dlatego chcę dać z siebie tylko to, co najlepsze. Nie chcę dać się złapać w pułapkę myślenia: „Cokolwiek zrobię, Bóg to pobłogosławi”.</p>
<p>Pragnę bez końca rozwijać się, uczyć i ulepszać to, co robię, a także szukać coraz to nowych rozwiązań. Wiem, że Boża koncepcja tego, co znaczy produktywność i sukces, bardzo różni się od koncepcji tego świata. Dlatego nigdy nie będę się wstydził mojego powołania i oddania działaniom twórczym.</p>
<h4>3. Mam świadomość wieczności.</h4>
<p>Podobnie jak wielu, mam tendencję to wypychania mojego czasu przeróżnymi obowiązkami i zadaniami, które odciągają moją uwagę od tego, co ważne. Postanowiłem, że regularnie będę ewaluował moje życie. Będę badał jaka panuje zależność pomiędzy moimi priorytetami w życiu a czasem, jaki im poświęcam.</p>
<p>Mój czas na ziemi jest darem i każda z 525,600 minut w roku jest nową szansą. Nie każda chwila będzie przyjemna, ale ode mnie zależy, czy każda przysłuży się rozwojowi mojego doświadczenia i charakteru. Wiedząc, że zbyt wiele w życiu już mnie ominęło, nie chcę już dłużej oburzać się na własny terminarz. Ale chcę z nim umieć pracować, w perspektywie wieczności. Być może będzie to wymagało zrezygnowania z pewnych zobowiązań, a przyjęcia innych – też i w tych decyzjach może dopomóc nam Bóg.</p>
<p>Moja tożsamość mieści się w byciu dzieckiem Bożym, a nie w efektywności i wydajności działań. Nigdy więcej już nie chcę paść ofiarą systemu, w którym trzeba być zajętym i zapracowanym. To moja odpowiedzialność, by znajdować czas na odwiedzanie rodziny, przyjaciół, a przede wszystkim, by być z Bogiem i w otoczeniu natury. Bez względu na to, jak zwariowane wydają się dni, chcę stosować się do Bożego przykazania, by przestrzegać szabatu w każdym tygodniu.</p>
<h4><strong>4. Zachęcam i wspieram innych artystów.</strong></h4>
<p>Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest łatwo być chrześcijaninem i tworzyć sztukę w tym świecie. Chcę robić wszystko, co w mojej mocy, by wspierać moich przyjaciół i znajomych w ich działaniach twórczych. Uczestniczę w wystawach, projekcjach filmowych, koncertach, wystąpieniach, prezentacjach i innych wydarzeniach, które są dla nich ważne.</p>
<p>Wspieram ich nie tylko jako osoba wierząca, tak zwany „brat w Chrystusie”, ale również jako artysta, który chce się uczyć. Chcę doceniać ich ekspresję i uczyć się od nich, a także zachęcać ich i pomagać. Współpracując ze sobą nawzajem, możemy doświadczyć prawdziwej jedności między sobą, kiedy przeżywamy nasze twórcze przygody. Wobec tych, którzy zajmują się tym samym fachem, chcę być współpracujący i uczynny, nigdy natomiast rywalizujący czy współzawodniczący.</p>
<h4><strong>5. Inwestuję tam, gdzie sztuka i wiara współgrają.&nbsp;</strong></h4>
<p>Wiele kościołów nie kładzie dużego nacisku na wspieranie, zachęcanie i inwestowanie w twórcze działania młodych chrześcijan. Szczególnie tych, którzy chcieliby zająć się tym zawodowo. Z tego względu sam chcę być tym aktywnym członkiem kościoła, który weźmie na siebie tę odpowiedzialność, aby w imię wspólnoty wspierać artystów.</p>
<p>Chcę robić, co tylko mogę, by podnosić w kościele świadomość tego, jak Bóg działa, w jaki sposób możemy się modlić o artystów oraz jak możemy kształcić i zachęcać młodych członków kościoła do działań twórczych. Moim marzeniem jest zobaczyć kościół wspierający artystów z równie gorącym sercem jak misjonarzy wyjeżdżających do Afryki.</p>
<p>Chrześcijański artysta, który pracuje zawodowo, nie powinien być poniżany przez wierzących za to, że nie używa swoich talentów wyłącznie w działaniach kościelnych. Świadomość, że jest jeszcze wiele kościołów, które odrzucają artystów w ten sposób, sprawia mi ból. Moim pragnieniem jest odwrócenie tych postaw i przypominanie chrześcijanom z wrażliwością, co to znaczy być solą ziemi i światłością dla świata.</p>
<h4><strong>6. Tworzę sztukę, która prowokuje, inspiruje i uwalnia.</strong></h4>
<p>Sztuka, którą tworzę, jest zwierciadłem moich poglądów, a te są kształtowane przez moje przeżycia wewnętrzne i relację z Bogiem. Zatem zobowiązuję się do tego, by tworzyć wszystko w oparciu o prawdę. Życie jest pełne radości, ale także zmagań i przeciwności. W naszym życiu jest grzech, ale też możliwość odkupienia. Im głębsza ciemność, tym jaśniejsze wydaje się światło.</p>
<p>Nie chcę, by filmy, nad którymi pracuję, były mroczne, pełne zła i grzechu. Ale nie będą także „osłodzone”. Jako twórca filmowy, pracuję w branży opowiadającej historie. Te nie mogą zaistnieć bez jakiegoś konfliktu, który staje się zwrotem akcji. Konflikty nigdy nie są łatwe. Pokazując trudne realia i prawdę, nie chcę gorszyć moich odbiorców. Pokazując ciemne strony człowieczeństwa, chcę ich używać w celu pokazania światła i drogi wyjścia.</p>
<p>Boże Słowo może się wydawać kontrowersyjne i obraźliwe zarówno dla wierzących i niewierzących, więc zdaję sobie sprawę, że podobnie może być z moją twórczością. Chcę iść po określonej linii, która wyznacza tor mojej działalności. Z tego względu zobowiązuję się, że będę spędzał regularnie czas z Bogiem, a także podporządkuję się radzie dojrzałych chrześcijan, którym dam dostęp do mnie i mojej twórczości.</p>
<h4><strong>7. Walczę o Bożą sprawiedliwość dla potrzebujących.</strong></h4>
<p>Nie jestem typem osoby, która łatwo się denerwuje. A jednak jest coś, co potrafi dotknąć mnie do głębi. Jest to świadomość panującej na świecie niesprawiedliwości. W szczególności, jeśli dotyczy ona uciskanych i prześladowanych, nie tylko chrześcijan. Poprzez moją sztukę pragnę udzielić głosu tym, których nikt nie słyszy.</p>
<p>Nieraz jestem poruszony do łez, gdy słyszę historie ludzi, którzy są osamotnieni, pozbawieni nadziei, a także kontaktu ze światem wokół. Chcę ich reprezentować i otwierać im drzwi do miejsc, do których w inny sposób nigdy nie mieliby dostępu. Z jednej strony mógłbym zostać misjonarzem, ambasadorem czy rzecznikiem takich ludzi. Z drugiej strony wiem, że nie do tego powołał mnie Bóg.</p>
<p>Czuję się odpowiedzialny za to, by używać mojej umiejętności tworzenia dla dobrej sprawy. Aby opowiadać historie, które będą konfrontowały i rzucały wyzwanie tym, którym te tematy są odległe.</p>
<h3>Sztuka i wiara &#8211; odpowiedzialność artysty</h3>
<p>Jako artysta, który ciągle uczy się chodzić z Bogiem, i jako Boże dziecko, które chce być dobrym artystą, stawiam czoła napięciu. To napięcie tworzy się między wiarą a sztuką, którą tworzę. Przez większość życia rozładowywałem to napięcie, ignorując jedno albo drugie. Ale dzisiaj zdaję sobie sprawę, że doświadczam pełni tylko wtedy, kiedy <a href="https://wiez.pl/2017/10/18/czy-kosciol-moglby-odwaznie-wesprzec-artystow/">integruję</a> jedno z drugim.</p>
<p>Bóg powołał mnie do bycia twórczym i bez względu na to, czy będę taki poprzez aktorstwo, reżyserię, malarstwo, muzykę, pisarstwo czy inne&#8230; pragnę wykorzystywać wszystkie dary, które otrzymałem, najlepiej jak potrafię. I zmieniać świat wokół mnie dla Bożej chwały.</p>


<figure></figure>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/sztuka-kosciol-wiara-w-zyciu-artysty/">Sztuka i kościół: wiara w życiu artysty</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/sztuka-kosciol-wiara-w-zyciu-artysty/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
