<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Radosław Siewniak &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/autorzy/radoslaw-siewniak/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Sun, 06 Jun 2021 12:50:17 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Miriam &#8211; nastoletnia nauczycielka zaufania Bogu</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/miriam-nastoletnia-nauczycielka-zaufania-bogu/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/miriam-nastoletnia-nauczycielka-zaufania-bogu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 16 Dec 2020 16:34:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2021/1 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Bliżej Boga]]></category>
		<category><![CDATA[Radosław Siewniak]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=3296</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zapewne znasz historię Miriam (Marii) z Nazaretu i wiesz, że Bóg może i takie rzeczy czynić. Ale czy uwierzyłbyś dzisiaj? Miriam odpowiedziała aniołowi: &#8222;Oto ja, gotowa służyć Panu, niech Mi się stanie według twego słowa!&#8221; (por. Łk 1, 26-38). Wspaniale być błogosławioną między kobietami. I wspaniale być matką Bożego Syna. Ale w tym wszystkim jest [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/miriam-nastoletnia-nauczycielka-zaufania-bogu/">Miriam &#8211; nastoletnia nauczycielka zaufania Bogu</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zapewne znasz historię Miriam (Marii) z Nazaretu i wiesz, że Bóg może i takie rzeczy czynić. Ale czy uwierzyłbyś dzisiaj?</p>
<p><em>Miriam odpowiedziała aniołowi: &#8222;Oto ja, gotowa służyć Panu, niech Mi się stanie według twego słowa!&#8221;</em> (por. Łk 1, 26-38).</p>
<p>Wspaniale być błogosławioną między kobietami. I wspaniale być matką Bożego Syna. Ale w tym wszystkim jest tyle znaków zapytania. Co Miriam miała powiedzieć rodzicom? Lub co miała powiedzieć Józefowi? Co miała powiedzieć ludziom? Kto da wiarę?</p>
<h3>Skandal nazwany łaską</h3>
<p>Cała ta historia to wielki skandal, który anioł tłumaczy tak:</p>
<p>&#8222;Znalazłaś łaskę u Boga. Jesteś panną. Masz narzeczonego. Ale nie mieszkacie ze sobą. Nie współżyliście ze sobą. Mimo to, będziesz miała dziecko. Tylko NIE z Józefem. Urodzisz syna, który będzie Synem Najwyższego.”</p>
<p>Zachodzi tu pewien paradoks, który ociera się o absurd. Syn Boży, Kreator, przez którego i dla którego wszystko zostało stworzone, którego niebiosa nie mogą ogarnąć, ma zamieszkać w łonie młodej, nastoletniej Żydówki.</p>
<p>Odpowiedzią Miriam na to wszystko, czego ani ona nie mogła zrozumieć, ani my dzisiaj nie rozumiemy, jest: ZAUFAM. Niech mi się stanie tak, jak Ty chcesz, nie ja. Do dziś najwięksi teolodzy zastanawiają się, co to znaczy, że Duch Święty zstąpił na Miriam, tak że mogła ona porodzić Bożego Syna. Ale jej wystarczyło to, co usłyszała.</p>
<h3>Miriam i najdoskonalsza odpowiedź</h3>
<p>Zaufać to znaczy przestać domagać się odpowiedzi. Kiedy Bóg wkracza w historię naszego życia, zaprasza nas do wędrówki. Włącza nas w swoje plany, gdzie nie musimy wszystkiego rozumieć. Bo ponad zrozumieniem jest coś więcej.</p>
<blockquote><p>Nie musisz rozumieć, aby zaufać. Możesz być kimś małym w wielkim świecie, przez którego Bóg zrodzi swoje Słowo, które wyda zbawczy owoc w tobie i wokół ciebie</p></blockquote>
<p>Łatwo jest ufać, kiedy wszystko toczy się wg naszych myśli. Wówczas to takie naturalne. Ale wtedy, gdy jest ciężko, gdy jest ciemno, gdy nic nie rozumiesz i nie widzisz drogi, kiedy czujesz się mały i słaby&#8230; Wtedy powiedzieć: &#8222;Panie, nic nie rozumiem, nawet Cię nie widzę, ale ufam!” – taka postawa ma niezwykłą wartość.</p>
<p>Nie musisz rozumieć, aby zaufać. Możesz być kimś małym w wielkim świecie, przez którego Bóg zrodzi swoje Słowo, które wyda zbawczy owoc w tobie i wokół ciebie. Nierzadko w taki właśnie sposób Bóg wprowadza nas w swój plan dla naszego życia. Nikt nie jest zbyt mały lub słaby, aby go przyjąć. Wręcz przeciwnie, możesz się okazać zbyt silny lub za mądry (w swoim rozumieniu).</p>
<h3>Zadania specjalne dla małych i słabych</h3>
<p>Bóg zwrócił się do nastoletniej żydowskiej dziewczynki z zadaniem specjalnym. To zadanie decydowało o zbawieniu świata, czyli także o moim i twoim zbawieniu. Kobieta w starożytnej kulturze semickiej nie miała zbyt silnej pozycji, jak kobiety dzisiaj, w kulturze europejskiej i zachodniej. Jej sytuacja społeczna i prawna była zależna od mężczyzny.</p>
<p>Miriam nie była osobą pełnoprawną. Bóg jednak w swojej mądrości sprawił, że właśnie w tej młodej dziewczynce, nie znanej nikomu, nie znanej wielkim tamtego świata, bez żadnych praw, urodził się syn – Jego Syn!</p>
<p>To przekracza zdolności mojej percepcji, ale ukazuje mi Boga jako Tego, który mówi do małych ludzi, często anonimowych i niezauważalnych. Mogą nic nie znaczyć w środowisku, w którym żyją, ale Bóg upodobał sobie właśnie takich ludzi. Do takich ludzi przychodzi. I do takich ludzi się zwraca.</p>
<h3>Boża lekcja zaufania od Miriam</h3>
<p>Takich ludzi powołuje: ludzi małych do rzeczy wielkich, ludzi zwyczajnych do zleceń nadzwyczajnych.</p>
<p>Bóg powołał i użył Miriam, żeby Ci pokazać, że On chce powołać i użyć ciebie. Tak jak do Miriam, On przychodzi dzisiaj do ciebie. Miriam podjęła decyzję, żeby zaufać. Powtórz razem z nią: Niech mi się stanie według Twojego słowa.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/miriam-nastoletnia-nauczycielka-zaufania-bogu/">Miriam &#8211; nastoletnia nauczycielka zaufania Bogu</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/miriam-nastoletnia-nauczycielka-zaufania-bogu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nowa Pascha w nowej ziemi</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/nowa-pascha-w-nowej-ziemi/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/nowa-pascha-w-nowej-ziemi/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 02 Aug 2019 10:13:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<category><![CDATA[Radosław Siewniak]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2548</guid>

					<description><![CDATA[<p>Niemożliwe u ludzi, możliwe u Boga W jaki sposób maleńkie państewko o powierzchni 1/12 Polski, o pięciokrotnie mniejszej liczbie ludności od Polski przetrwało ten trudny okres po dzisiejszy dzień? Jak odparło pięciokrotne najazdy wroga, z których pierwszy nastąpił już w drugim dniu od jego powstania? To tak, jakby maleńki Luksemburg musiał się bronić przed najeżdżającymi [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/nowa-pascha-w-nowej-ziemi/">Nowa Pascha w nowej ziemi</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Niemożliwe u ludzi, możliwe u Boga</h3>
<p>W jaki sposób maleńkie państewko o powierzchni 1/12 Polski, o pięciokrotnie mniejszej liczbie ludności od Polski przetrwało ten trudny okres po dzisiejszy dzień? Jak odparło pięciokrotne najazdy wroga, z których pierwszy nastąpił już w drugim dniu od jego powstania? To tak, jakby maleńki Luksemburg musiał się bronić przed najeżdżającymi na niego Francją, Belgią i Niemcami. Tak maleńki Izrael prezentuje się na tle Syrii, Jordanii, Iraku i jeszcze Libanu. Żadne państwo nie ostałoby się. Izrael się ostał. Dlaczego? Obrońcą Izraela jest Bóg. <em>Gdy pójdziesz przez wody, Ja będę z tobą, i gdy przez rzeki, nie zatopią ciebie. Gdy pójdziesz przez ogień, nie spalisz się, i nie strawi cię płomień. Albowiem Ja jestem Pan, twój Bóg, Święty Izraela, twój Zbawca</em> (Ks. Izaj. 43:2–3a, BT). Izrael za każdym razem dawał odpór najeżdżającemu w przeważającej sile wrogowi, wojskom sąsiadujących krajów. Za każdym razem Izrael jak mały Dawid stawał przed wielkim Goliatem (wojskami arabskimi). Co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest dla Boga.</p>
<h3>Cud wskrzeszenia</h3>
<p>Powstanie państwa Izrael jest Bożym cudem. Żydzi powrócili do maleńkiej, wyznaczonej im przez Boga ziemi ze 121 krajów, z 5 kontynentów, posługując się 70 różnymi językami. W ten sposób wypełniły się dziesiątki Bożych obietnic dotyczących Izraela, wypowiedzianych setki lat przed tym, jak Izrael został rozproszony (sic!). O ile wierzono, że Izrael na nowo powstanie, to już nie dawano wiary, że przetrwa choćby miesiąc z taką mieszanką różnorodności – począwszy od języka, a co za tym idzie, komunikacji, kończąc na różnej obyczajowości. Niemożliwe jest wskrzeszenie martwego języka. Nie udało się ożywić języka celtyckiego, łaciny ani greki klasycznej. Co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest dla Boga. Język hebrajski wskrzeszono. Dzisiaj tworzy się w nim dzieła literackie, poezje, używa się go na ulicy. Więcej, Żydzi powrócili do ziemi, na której od północy czekały na nich bagna, a od południa pustkowia. W 1867 r., kiedy Mark Twain odwiedził te ziemie, pisał, że „spustoszenie jest tak wielkie, że nawet wyobraźnia nie może wyposażyć tego kraju w tętniące życie i działanie (&#8230;). To bezludna pustynia, zardzewiały stos samotności”. Kraj nie nadawał się do zamieszkania. Pomimo niesprzyjających okoliczności (agresja krajów arabskich wobec Izraela) osuszono bagna w górnej Galilei, wybudowano sieć wodociągów z północy kraju na pustynię Negew. Odrobina wody przyniosła życie na pustynię. Pustynia się zazieleniła, stała się jak kwitnący ogród. Dziś, patrząc na Izrael z satelity, widzimy wielkie zielone terytorium, otoczone pustynią sąsiadujących z Izraelem państw. To już tysiące lat temu zapowiedział Bóg ustami proroka: <em>W przyszłości Jakub zapuści korzenie, Izrael rozkwitnie i rozrośnie się, i napełni powierzchnię ziemi owocami</em> (Ks. Izaj. 27:6, BT).</p>
<h3>Po 69 latach</h3>
<p>Dzisiaj Izrael to nowoczesne państwo, choć nie tak dawno było pustkowiem. Dzisiaj Izrael przoduje w wielu dziedzinach nauki i techniki. Uznawany jest za jedno z najbardziej rozwiniętych technologicznie państw świata. Kwitnie również gospodarka. Co roku ponad 100 mln kwiatów z Izraela sprzedaje się do Europy z okazji walentynek. Winnica Pańska, maleńki Izrael napełnia powierzchnię ziemi swoimi owocami. W ciągu niespełna 70 lat swego istnienia Izrael tak bardzo się rozwinął, że dorównał najbardziej rozwiniętym państwom. Tak wygląda Boże błogosławieństwo. To oznacza, że Bóg jest obrońcą Izraela.</p>
<blockquote><p>Jeszcze wielu Żydów dzisiaj potrzebuje przeżyć nową Paschę w swoim życiu – pomazanie odrzwi swojego serca zbawczą krwią Jezusa Chrystusa</p></blockquote>
<h3>Boże ukryte działanie</h3>
<p>Nierzadko spotykam się jednak z opinią, że bóg, który jest obrońcą Izraela, ma na imię USA. Jeden z moich rozmówców powiedział wprost: „Obrońcą Izraela jest USrAel, bez niego Izrael nie przetrwałby ani dnia”.<em> Prawdziwie Ty jesteś Bogiem ukrytym, Boże Izraela, Zbawco!</em> (Ks. Izaj. 45:15, BT) – powiedział prorok Izajasz. Bóg upodobał sobie wpływanie na świat tak jak w księdze Estery – w sposób ukryty. Boża Obecność może być niewidzialna, ale powinna być z biegiem naszego życia coraz bardziej wyczuwalna. Powinniśmy uczyć się dostrzegać Boże ślady w naszym życiu i dziejach tego świata. Dzisiaj wielu się zgodzi z tym, że po 19 wiekach nieistnienia odrodzony Izrael odzwierciedla skrupulatne wypełnienie się dziesiątek Bożych proroctw zapisanych w Biblii. Jednak nie wszyscy upatrują w tym cudownym wydarzeniu działania ręki Boga. Dlaczego? Nikt Boga sprowadzającego naród żydowski do jego ziemi nie widział, bo Bóg jest Bogiem ukrytym. Często wybiera drogi ukrytego działania. Nie zobaczymy Go z ognistym mieczem, w pędzącym rydwanie, jak broni swój lud. W Biblii możemy zobaczyć, w jaki sposób Bóg staje w obronie Izraela. Druga Księga Kronik opisuje sytuację, w której Izrael otoczony został przez wroga w potrójnej sile – Ammonitów, Moabitów i mieszkańców góry Seir. Przerażony Izrael otrzymał jednak zapewnienie, że nie będzie walczył w tej wojnie, bo obrońcą Izraela jest Bóg – On będzie walczył. Do Izraela należała modlitwa i uwielbienie Najwyższego. W tym czasie stała się dziwna rzecz. Wrogowie wybili się nawzajem, a Izraelitom pozostało zebrać łupy. Izrael w ogóle nie walczył w tej wojnie. Walczył za niego Bóg. To wzajemne wybicie się wrogów Izraela wcale nie musiało być uznane jako interwencja Boga. A jednak sam król Jozafat i cały Izrael nie mieli wątpliwości, że to Bóg dał im zwycięstwo. Moglibyśmy mnożyć takie wydarzenia opisane w Biblii, wspominając choćby zwycięstwo trzystuosobowej armii Gedeona nad liczną jak szarańcza armią madianicką.</p>
<h3>Błogosławieni błogosławiący Izrael</h3>
<p>Ilu było faraonów, Sychonów, Ogów, Hamanów, Hitlerów, którzy chcieli wymazać Izrael z mapy świata? Ilu ich jest obecnie? Ile przekleństw dla Izraela zamieniło się w błogosławieństwa? Ile dzisiaj złowrogich spojrzeń, nie tylko od najbliższych sąsiadów, ale również od zwykłych ludzi, w których zakorzenił się duch antysemityzmu? <em>Błogosławieni niech będą, którzy błogosławią ciebie, a przeklęci, którzy ciebie przeklinają</em> (Ks. Liczb 24:9, BT) – mówi Bóg. Wrogość względem Izraela jest wrogością względem samego Boga. Kto złorzeczy Żydom, złorzeczy Bogu. Każda nienawiść i niechęć do Izraela jest jak drażniący pył w oku Boga. Izrael jest bowiem bliski Bogu jak źrenica oka: <em>Tak mówi Pan Zastępów, Przesławny, do narodów, które was ograbiły: Kto was dotyka, dotyka źrenicy mojego oka</em> (Ks. Zach. 2:12, BT). Wydarzenia zachodzące w ziemi izraelskiej w ciągu ostatnich lat pokazują jawną troskę Boga o Jego umiłowany lud. Choć cały Izrael nie nawrócił się jeszcze do Boga, łaska i miłosierdzie Boże są nieodwołalne. Izrael powrócił do swej ziemi. Bóg jest wierny swym obietnicom. Izrael stanowi dowód Bożej wierności! <em>Jeśli my odmawiamy wierności, On wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć siebie samego</em> (2 List do Tym. 2:13, BT). Taki jest nasz Bóg! Jego wierność nie jest zależna od naszej wierności. Ilekroć Izrael nie dochowywał wierności wobec Boga, On niezachwianie pozostawał wierny. Choć Boże reakcje były różne: wyciągnięte ramiona, nieraz płacz, nieraz gniew czy chwilowe oddalenie się, wszystko to było Bożym wołaniem: „Jakubie, Izraelu, jesteś bliski mojemu sercu”. Taka jest Boża wierność. Takie jest Boże serce. Taka jest Boża miłość wobec Izraela, wobec ciebie i mnie. Jego miłość sprawia, że to, co martwe, ożywa, co nie istnieje, rodzi się! Tak jak Bóg jest wierny Izraelowi, tak jest wierny tobie. Jego wierność to nowe życie. Izrael jest tego dowodem.</p>
<h3>Nowa Pascha</h3>
<p>Obserwujemy, że coraz więcej Żydów uznaje Jeszuę z Nazaretu jako Mesjasza i swojego Zbawiciela. Wzrasta liczba Żydów mesjanistycznych na całym świecie. To jest preludium do wypełnienia wspaniałej obietnicy Bożej, wygłoszonej przez usta Pawła apostoła:<em> Jeżeli zaś ich upadek przyniósł bogactwo światu, a ich mała liczba – wzbogacenie poganom, to o ileż więcej przyniesie ich zebranie się w całości!</em> (List do Rzym. 11:12, BT). Jednocześnie wielu Żydów dzisiaj potrzebuje przeżyć nową Paschę w swoim życiu – pomazanie odrzwi swojego serca zbawczą krwią Chrystusa. Jak bowiem powiedział Żyd, Paweł z Tarsu, o Żydach: <em>Choć pałają żarliwością ku Bogu, nie opartą jednak na pełnym zrozumieniu. Albowiem nie chcąc uznać, że usprawiedliwienie pochodzi od Boga, i uporczywie trzymając się własnej drogi usprawiedliwienia, nie poddali się usprawiedliwieniu pochodzącemu od Boga. A przecież kresem Prawa jest Chrystus, który przynosi usprawiedliwienie każdemu, kto wierzy</em> (List do Rzym. 10:2–4).</p>
<blockquote><p>Ponowne przyjście Mesjasza jest ściśle związane z tym, co dzieje się w narodzie umiłowanym przez Boga</p></blockquote>
<p>Na przełomie roku 2015 i 2016 miałem przywilej być w Izraelu. Mogłem rozmawiać pod Ścianą Płaczu z naszymi starszymi braćmi. Dotknęły mnie szczególnie dwie rozmowy. Najpierw z grupą trzech Żydów, starszym Szimonem i młodszymi Baruchem i Jonatanem. Kiedy powiedziałem, że mamy wspólnych ojców wiary i w Polsce modlimy się o Izrael, rozmowa się ożywiła. Zaczęli się jej też przysłuchiwać inni Żydzi. Na koniec podzieliłem się: „Kocham Izrael, ponieważ jeden z Żydów ocalił mi życie”. Jonatan zapytał, co to za historia. Mogłem przekazać ewangelię, że 2000 lat temu zrobił to Jeszua z Nazaretu, oraz położyć rękę na ich sercu, by ich błogosławić. Następnego dnia pod Ścianą Płaczu razem z moim przyjacielem rozmawiałem z Kevinem, Żydem z USA. W pewnym momencie powiedział on, że w judaizmie ważne jest, aby pytać. „To najważniejsze” – stwierdził. Zadałem mu więc pytanie: „Czy ktoś jest w stanie wypełnić wszystkie 613 przykazań danych Izraelowi przez Boga na Synaju?”. Odpowiedział, że nie jest to możliwe, choć bardzo się starają. Podzieliłem się z nim wówczas, że 2000 lat temu żył pewien Żyd, który wypełnił całe Prawo Mojżeszowe – i był to Jeszua, Boży Syn, dzięki któremu mamy dzisiaj przystęp do Boga Ojca.</p>
<h3>Pan nadchodzi</h3>
<p>Będąc w Jerozolimie, mogłem dostrzec, jak wielki jest głód Mesjasza w Izraelu. Tuż przed moim przyjazdem do Izraela drugi pod względem wielkości portal internetowy w tym kraju zaczął publikować w języku hebrajskim świadectwa o Jezusie Mesjaszu. Inny znaczący portal w izraelskich mediach, „Walla!”, przeprowadził serię 24 wywiadów z Żydami mesjanistycznymi, m.in. pytając: Kim są Mesjańscy Żydzi? Jaka jest różnica pomiędzy mesjańskim judaizmem a chrześcijaństwem? Dlaczego hebrajski Nowy Testament nie jest dostępny w izraelskich księgarniach? Jak wyjaśnić 53 rozdział Księgi Izajasza? Od czasu opublikowania nagrań liczba ich wyświetleń masowo rośnie. „Israel Today” pisze: „Nie wiadomo, jakie mogą być konsekwencje tak poważnej promocji Jezusa, ale zarząd Walla podkreśla, że Izraelczycy gotowi są słuchać”. Drzewo figowe już się zazieleniło, dolina suchych kości ożyła. Nadchodzi czas, w którym Duch Pana ożywi serca, otworzy ludzkie oczy i uszy na Mesjasza Jezusa. Już to czyni! Patrząc na Izrael i przyglądając się historii tego świata, nigdy nie obserwowaliśmy tak wyraźnych oznak zbliżającego się powrotu Jezusa, jakie mają miejsce obecnie. Wśród bezradnych narodów każdy dzień przynosi nowe kryzysy i budzi nowe obawy. Świat nawiedzają trzęsienia ziemi, powodzie i inne kataklizmy. To wszystko zgodnie ze słowami Jezusa zapowiada powtórne przyjście na ziemię Mesjasza Żydów, chrześcijan i narodów całego świata. Te wszystkie wydarzenia, od powstania państwa Izrael począwszy, świadczą o tym, że Słowo Boże jest niezawodne i wypełnia się na naszych oczach. Stawajmy dzisiaj przed Bogiem w wołaniu „Marana tha! – Przyjdź Jezu, Panie nasz!”. Jego przyjście jest ściśle związane z tym, co dzieje się w narodzie umiłowanym przez Boga. Wiemy, że zebranie go w całość przy Jezusie przyniesie całemu światu to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało. Marana tha!</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/nowa-pascha-w-nowej-ziemi/">Nowa Pascha w nowej ziemi</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/nowa-pascha-w-nowej-ziemi/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Gruzińskie impresje</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/gruzinskie-impresje/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 02 Aug 2019 10:01:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Okno na świat]]></category>
		<category><![CDATA[Radosław Siewniak]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2540</guid>

					<description><![CDATA[<p>Rytm gruzińskich dróg W Gruzji na drodze obowiązuje zasada: „Kto większy, ten pierwszy”, co oznacza, że nawet na pasach pierwszeństwo ma samochód. O tym przekonałem się już pierwszego dnia, kiedy niedługo po opuszczeniu lotniska w centrum Kutaisi nadjeżdżający samochód prawie potrącił mnie na pasach. Aby przejść na drugą stronę ulicy, musisz wejść w jej rytm, [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/gruzinskie-impresje/">Gruzińskie impresje</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Rytm gruzińskich dróg</h3>
<p>W Gruzji na drodze obowiązuje zasada: „Kto większy, ten pierwszy”, co oznacza, że nawet na pasach pierwszeństwo ma samochód. O tym przekonałem się już pierwszego dnia, kiedy niedługo po opuszczeniu lotniska w centrum Kutaisi nadjeżdżający samochód prawie potrącił mnie na pasach. Aby przejść na drugą stronę ulicy, musisz wejść w jej rytm, przeciskając się pomiędzy jadącymi samochodami, wśród decybeli klaksonów, pisków opon, pokrzykiwania kierowców, ryku silników, muzyki wydobywającej się z samochodów. Na ulicy toczy się życie. Tu mają miejsce rozmowy. Tu przechodzą krowy i świnie. Tu normą jest wyprzedzanie na trzeciego, na pasach, pod górę, na zakręcie. No i trąbienie! Gruzini rozróżniają trzy rodzaje trąbienia. Krótkie oznacza pozdrowienie. Dłuższe ostrzega: „Uwaga, jadę! Zjedź mi z drogi”. Najdłuższe łączy się z pogrożeniem ręką. Klakson używany jest przez gruzińskiego kierowcę średnio, co minutę. Na drodze trzeba mieć szeroko otwarte oczy, czujny słuch, sprawne nogi.</p>
<h3>Ludzie Wschodu</h3>
<p>Naszą podróż po Gruzji, razem z moim druhem Szymonem, rozpoczęliśmy wyjściem na Kazbek, szczyt o wysokości 5047 m n.p.m. Dojechawszy do Stepancmindy (dawniej Kazbegi), doszliśmy do XIV-wiecznego klasztoru o nazwie Cminda Sameba. Zapytaliśmy tam o możliwość noclegu na podłodze. Prawosławni mnisi nie tylko dali nam pokój, ale i okazali serce. Usiedliśmy razem do stołu, zjedliśmy puri, chaczapuri i inne gruzińskie smakołyki. Wspólnota stołu, przy której zostałem zapytany, czy jestem dobry z geografii. Zagraliśmy w quiz geograficzny. W tym klasztorze znaleźliśmy swoją przystań także po zejściu z Kazbeku. Kiedy po kolacji mnisi wybierali się na wieczorną modlitwę, zapytałem, czy możemy dołączyć, aby wspólnie, jako chrześcijanie, stanąć przed Bogiem. Do tej pory otwarty Wasilij zastanowił się dłużej i&#8230; zabrał nas ze sobą. W taki sposób ewangeliczny chrześcijanin stanął w modlitwie z mnichami prawosławnymi. Pomimo różnej liturgii i kulturowej odmienności mogliśmy w jedności skierować swój wzrok na oblicze Jedynego Boga. W ten sposób stworzyliśmy wspólnotę modlitwy w imieniu Jezus. Kolejnego dnia podczas porannej modlitwy Bóg skierował do mnie słowa: „Kto idzie za Mną, będzie miał wiele domów, wielu ojców i matek, braci i sióstr, przyjaciół”. Tego doświadczyłem w Cminda Sameba. W Gruzji żyje się biedniej, ale ludzie są szczęśliwi, uwrażliwieni na człowieka obok, jakby z wypisanym w sercach zdaniem: <em>Nie zapominajcie też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę</em> (List do Hebr. 13:2, BT). Taką wrażliwość noszą w sobie ludzie Wschodu. Żyją w świadomości potrzeby drugiego człowieka. Dobrobyt nieraz zamyka na człowieka. Paradoksalnie brak na niego otwiera.</p>
<h3>Wspólnota</h3>
<p>W pierwszym dniu naszej wspinaczki spotkaliśmy m.in. grupę z Izraela: Etty, Ady i Aggeusza. Pod lodowcem stanęliśmy razem w modlitwie, w której błogosławiliśmy Izrael. Noc spędziliśmy w namiocie na wysokości 3600 m n.p.m. Następnego dnia o 4.00 rano wyruszyliśmy na szczyt. O tej porze rozpościerało się nad nami gwiaździste niebo, jakiego nie da się zobaczyć w mieście, oraz niezapomniany wschód słońca, który budzi góry ze snu. W drodze na Kazbek trzeba przejść przez ogromne pole szczelin lodowcowych, o szerokości do 10 m i głębokości nawet 50 m. Z Szymonem pokonywaliśmy je spięci liną, wzajemnie się asekurując. Różne w życiu spotkają nas drogi. Dlatego potrzebny jest nam Kościół – wspólnota ludzi zaasekurowanych i zawieszonych na linie zbawienia Chrystusa, istniejąca, by tworzyć Jedno Ciało wzajemnej pomocy i troski.</p>
<blockquote><p>Kazbek to szczyt, z którym trzeba się zmierzyć, w którym wszystko mówi ci „stop!”. Wówczas każdym oddechem czerpiesz z Bożej Obecności i wiesz, że każdy krok jest łaską</p></blockquote>
<p>Około godziny 14.00 byliśmy na szczycie. Widok aż po sam Ararat. I my, 1000 m ponad chmurami. Inna perspektywa patrzenia na to, co wokół. Doświadczenie perfekcyjnego dzieła Architekta, Twórcy gór, śniegu i wiatru. Kazbek to miejsce, z którym trzeba się zmierzyć, w którym wszystko mówi ci „stop!”. Zmęczenie jest ekstremalne. Wówczas każdym oddechem czerpiesz z Bożej Obecności i wiesz, że każdy krok jest łaską. Uczysz się wartości oddechu, kroku, wody i kromki chleba. Pokarmem i wodą jest Chrystus. Bez Niego człowiek jest odwodniony, usycha, umiera. A zjawiskowy wschód i zachód słońca, monumentalne góry, gwiaździsta noc – wszystko to obwieszcza Jego Obecność.</p>
<h3>Pomoc Georgija</h3>
<p>W drodze na Kazbek musieliśmy się przeprawić przez rwącą rzekę, przeskakując z kamienia na kamień. Nie sposób było to zrobić z 28-kilogramowymi plecakami. I nagle pomoc zaproponował nam Georgij, któremu przerzuciliśmy nasze plecaki na drugą stronę. Pojawił się jak anioł. Potem my pomogliśmy Polakom, a ci następnym. Ta trudna do pokonania rzeka stała się miejscem, w którym jedni pomagali drugim. O to chodzi w życiu. Potrzebujemy siebie nawzajem. Potrzebujemy drugiego człowieka, pomocy, uśmiechu, rozmowy w codziennych sytuacjach, uścisku dłoni. Takiej pomocy doświadczyłem w Batumi. W restauracji zamówiłem tradycyjne gruzińskie danie, chaczapuri adżaruli, placek z jajkiem i serem. Kiedy zaczynałem jeść go w niewłaściwy sposób, od stołu obok wstała starsza kobieta, Karina, i podeszła do mnie z uśmiechem, mówiąc: „To nie tak”. Bez skrępowania wzięła mój widelec i nóż, wymieszała jajko w placku i pokazała, jak należy to danie jeść.</p>
<h3>Osady Tuszetii</h3>
<p>Jednym z najpiękniejszych regionów Gruzji jest Tuszetia, położona w północno-wschodniej części kraju. Przez przełęcz Abano dojechaliśmy jeepem do Omalo, osady oddalonej o około 70 km od cywilizacji. Następnego dnia wyruszyliśmy konno jeszcze dalej, do osady Dartlo. Od jesieni do wiosny droga ta jest zasypana zwałami śniegu. Te tereny Gruzji są dostępne tylko w letnie miesiące. Tuszetyjskie osady nie zajmują wiele miejsca. Stworzone z szacunkiem dla otaczających je gór, wyglądają tak, jakby cichutko sobie przycupnęły, z nadzieją, że góry jakoś im to wybaczą i pozwolą istnieć. Życie w wioskach jest surowe. Nasze dni w Tuszetii były przebywaniem w pustelni, w której nie ma ścian z betonu, ale ściany tworzą góry Kaukazu. Tam doświadczyłem milczącej wzajemności z Bogiem, wpatrując się w gwiaździstą noc z niezliczoną ilością spadających meteorów.</p>
<blockquote><p>Tuszetyjskie osady stworzono z szacunkiem dla otaczających je gór, wyglądają tak, jakby cichutko sobie przycupnęły, z nadzieją, że góry jakoś im to wybaczą i pozwolą istnieć</p></blockquote>
<h3>Tajemnicza Szchara</h3>
<p>Uszguli to najwyżej położona osada w Gruzji. Leży u stóp najwyższej góry Gruzji, Szchary. To chyba najpiękniej usytuowana wieś, jaką kiedykolwiek widziałem. Bajeczne miejsce z cudownym kontrastem w dali. Na dole – zielono, ciepło, przyjaźnie. Na górze – chmurno, lodowato i zimno. Niższe wzniesienia zazielenione, skaliste szczyty oblodzone. O poranku Szchara odsłonięta, by za niespełna pół godziny skryć się w chmurach, niczym kobieta tkaniną zakrywająca swoją twarz. W tym krajobrazie mieszkańcy koszący trawę, pasący krowy&#8230;</p>
<h3>Gruziński toast</h3>
<p>Supra, czyli uczta, to centrum życia towarzyskiego Gruzinów. Kiedy dojechaliśmy z naszym gruzińskim znajomym do wioski Omalo, rozłożyliśmy swój żywnościowy ekwipunek i dziękując Bogu, usiedliśmy do posiłku. Po chwili Mamuka, gruziński znajomy, wyciągnął czaczę i wzniósł toast. Toasty są nieodłączną częścią supry. W Gruzji mawia się, że to, co jest w sercu, musi znaleźć się w kielichu. Wznosząc toast, ludzie w sposób szczery i otwarty mówią o tym, co jest dla nich ważne. Inny gruziński zwyczaj, oprócz podania ręki, to pocałunek w policzek. Piękne nawiązanie do biblijnego „świętego pocałunku” – Gruzini pozdrawiają się tak powszechnie. Buduje to zażyłość i relacje, otwiera na drugiego człowieka. Wygląda pięknie.</p>
<h3>W zatrzymaniu</h3>
<p>W Mestii spotkałem pewnego starca posługującego się językiem swańskim, spokrewnionym z językiem gruzińskim (kultura Swanów przez stulecia kształtowała się w izolacji od reszty Gruzji). Dzięki jego uprzejmości mogłem rozbić namiot w ogrodzie jego brata. Po chwili wzajemnego patrzenia sobie w oczy wskazał, abym z nim usiadł. Siedzieliśmy razem na ławeczce w milczącej, przenikającej społeczności. Nie potrzebowaliśmy słów, aby spotkać się ze sobą. Zdumieć. Zachwycić. Potrzebowaliśmy się zatrzymać.</p>
<p>W drodze powrotnej poznałem Patę, który podwiózł mnie swoim samochodem. W czasie naszej wspólnej drogi zobaczył moją opaskę na ręku z napisem „I am second” [Jestem drugi]. Powiedział: „Dla mnie to oznacza, że człowiek obok mnie jest zawsze pierwszy. W nim przebywa Bóg. On jest pierwszy, a ja jestem drugi”. Taka jest właśnie Gruzja.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/gruzinskie-impresje/">Gruzińskie impresje</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Duchowe Mont Blanc cz.II</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/okno-na-swiat/duchowe-mont-blanc-cz-ii/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/okno-na-swiat/duchowe-mont-blanc-cz-ii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Jul 2019 12:11:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Okno na świat]]></category>
		<category><![CDATA[Radosław Siewniak]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2313</guid>

					<description><![CDATA[<p>Trzy niebezpieczeństwa We wspinaczce na Mont Blanc w szczególny sposób trzeba zwrócić uwagę na trzy rzeczy. Pierwsza to choroba wysokościowa – spowodowana brakiem adaptacji organizmu do warunków panujących na dużych wysokościach, gdzie spada dostępność tlenu w powietrzu ze względu na rozrzedzenie atmosfery. Objawy: ból głowy, zawroty głowy, ból brzucha, wymioty, omdlenia. Skrajnie: obrzęk płuc i [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/okno-na-swiat/duchowe-mont-blanc-cz-ii/">Duchowe Mont Blanc cz.II</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Trzy niebezpieczeństwa</h4>
<p>We wspinaczce na Mont Blanc w szczególny sposób trzeba zwrócić uwagę na trzy rzeczy. Pierwsza to choroba wysokościowa – spowodowana brakiem adaptacji organizmu do warunków panujących na dużych wysokościach, gdzie spada dostępność tlenu w powietrzu ze względu na rozrzedzenie atmosfery. Objawy: ból głowy, zawroty głowy, ból brzucha, wymioty, omdlenia. Skrajnie: obrzęk płuc i obrzęk mózgu, które mogą doprowadzić nawet do śmierci. Choroby wysokościowej można uniknąć przez aklimatyzację – proces powolnego zdobywania wysokości, by organizm mógł stopniowo przyzwyczaić się do panujących warunków i uruchomić mechanizmy adaptacyjne. Złotą zasadą aklimatyzacji jest hasło: „Wspinaj się wysoko, śpij nisko”.</p>
<p>Drugim niebezpieczeństwem są szczeliny lodowcowe – to pęknięcia lub uskoki w lodowcu, tworzące się w wyniku pękania lodowca, spowodowanego przez jego ruch. Czasami szczeliny są widoczne, czasami zakryte niewielką ilością śniegu, co stanowi największe zagrożenie. Zasadą jest, że po lodowcu chodzi się zawsze związanym liną z partnerem. To może uratować nam życie.</p>
<p>Trzecim niebezpiecznym wyzwaniem jest Wielki Kuluar, zwany Kuluarem Rolling Stones (z ang. Kuluarem Spadających Kamieni), który położony jest pomiędzy schroniskiem Tête Rousse a Goûter. To miejsce, gdzie co jakiś czas spadają kamienie, bryły lodu, a nawet lawiny śnieżne. Spowodowane jest to słońcem, które roztapia śnieg, luzuje zamrożone kamienie. Niekiedy są one przypadkowo strącane przez znajdujących się powyżej wspinaczy. Jest to jedno z najniebezpieczniejszych miejsc w klasycznej drodze prowadzącej na Mont Blanc. W tym miejscu kask stanowi wyposażenie obowiązkowe. Taki kask, tutaj właśnie, uratował kiedyś życie mojemu znajomemu z Niemiec.</p>
<p>Gdy wspinałem się w Kuluarze i zobaczyłem spadający kilka metrów ode mnie kamień, przypomniały mi się słowa francusko-niemieckiego teologa i lekarza, Alberta Schweitzera: „Ten, kto zamierza czynić dobro, nie może oczekiwać, iż ludzie będą mu usuwać kamienie z drogi, ale musi być przygotowany na to, że mu je będą rzucać na drogę. Tylko ta siła, która, doznawszy tych przeciwności, stanie się wewnętrznie czysta i potężniejsza, może je przezwyciężyć”. Z kolei Elbert Hubbard, amerykański pisarz, powiedział: „Chcesz uniknąć krytyki – nic nie rób, nic nie mów i bądź nikim”. Każdy, kto podejmuje się jakiejś pionierskiej pracy, żyje pasją i zaangażowaniem, będzie obiektem ludzkich ataków. To jest pewne. Wielu pełnych pasji ludzi minęło się w ten sposób z powołaniem, które było nad ich życiem. Nie wytrzymali napięcia ze strony opozycjonistów. Ulegli presji. Jak się chronić przed krytyką, aby się nie załamać, nie wycofać z powołania, w którym mamy kroczyć? Doskonałym obrazem tego jest wspinaczka Kuluarem Spadających Kamieni. Potrzebujemy ochrony: w Kuluarze – kasku, a w życiu – zbroi Bożej: tarczy wiary, pancerza sprawiedliwości Bożej i hełmu zbawienia. Potrzebujemy budowania swojej wartości, pewności w Bogu, a nie na bożku ludzkich opinii.</p>
<h4>Jak w niebie, tak i na ziemi</h4>
<p>Atak szczytowy rozpoczęliśmy o godzinie trzeciej rano ze schroniska Goûter (3835 m n.p.m.). O tej porze – ponieważ w nocy i wczesnym porankiem śnieg jest mocno zbity i doskonale nadaje się do wspinaczki z użyciem raków. Popołudniem śnieg nagrzany słońcem jest łatwiejszy w schodzeniu, natomiast bardzo męczący przy podejściu. Po wejściu na lodowiec, patrząc w górę, zobaczyliśmy sklepienie nieba wypełnione blaskiem milionów gwiazd. Patrząc w dół, widzieliśmy dolinę Chamonix oświetloną dziesiątkami tysięcy światełek. Jakby niebo łączyło się z ziemią i ziemia z niebem. Cudowny widok! „Jak w niebie, tak i na ziemi”. Nasze zadanie to sprowadzanie nieba na ziemię, ponieważ jesteśmy obywatelami nieba. „Nasza ojczyzna jest w niebie” – napisał Paweł apostoł. Naszym zadaniem jest ukazywać charakter nieba: przebaczenie, miłość, pokój, Bożą Obecność, Jego zbawienie i uzdrowienie.</p>
<blockquote><p>Chrześcijaństwo to wychodzenie na najwyższe „Góry Przemienienia” i&nbsp;jednocześnie schodzenie z&nbsp;nich, by służyć i kochać na nizinach codzienności</p></blockquote>
<h4>Światło rozjaśniające mroki</h4>
<p>Nocą wychodziliśmy w temperaturze ok. –10°C. Popołudniowa droga wiodła w +10°C, przy bardzo mocno świecącym słońcu. W międzyczasie cudowny wschód słońca i jego promienie rozświetlające mroki. Słońce budzi góry! Góry powstają! W pewnym momencie kontrast szarości, bieli i żółci zatrzymał mnie, nie mogłem oderwać wzroku, pomimo że dłuższy przystanek o poranku na tej wysokości nie jest korzystny dla organizmu. Ostry, przenikliwy wiatr. Zimno. Moja przyjaciółka ładnie kiedyś powiedziała, że plan Bożego Królestwa to nie plan ewakuacji, ale plan inwazji. Ten wschód to była inwazja światła. Myślami byłem wówczas na innej górze, skąd wypłynęły słowa: <em>Wy jesteście światłem świata</em> (Ew. Mat. 5:14a, BT). W tych słowach Jezus udziela nam autorytetu i odpowiedzialności. Nie „bądźcie”, nie „starajcie się być”, ale „jesteście światłem świata”! Prorok Izajasz, jakby przeczuwając, że możemy mieć problem, aby żyć w ten sposób, jaskrawo i odważnie, kilka tysięcy lat wcześniej (sic!) napisał: Powstań! Świeć, bo przyszło twe światło i chwała Pańska rozbłyska nad tobą (Ks. Izaj. 60:1, BT). Jesteśmy wezwani do tego, co słońce zrobiło z Alpami: zbudziło je ze snu. Góry powstały do życia. Mamy zbudzać ludzi ze snu. Kierować ku Temu, który wzbudza do życia.</p>
<h4>Wąska droga</h4>
<p>Na Białą Górę wchodzi się granią Bosses. To wyjątkowo wąska ścieżka, na szerokość jednej osoby. Nie przejdziesz przez nią w dwie osoby. Jej boki to strome zbocza spadające kilkaset metrów w dół na stronę francuską i włoską. Wąska ścieżka na Białą Górę. „Jakże wąska jest droga, która prowadzi do życia” – powiedział Jezus. Droga szeroka to po prostu urwisko prowadzące w przepaść. Jest jedyna droga do Ojca – droga przez Syna. Jedyna droga. W górach – jak w życiu – liczy się właściwa droga. Zagubienie drogi, wejście na drogi fałszywe, pobłądzenie – to pierwsze kroki do dramatu.</p>
<h4>Wzajemne zaufanie</h4>
<p>Na górę wchodziliśmy w czterech, związani liną. Musisz zaufać i tobie muszą zaufać. W ten sposób, jeśli wpadniesz w szczelinę lodowcową lub ujedziesz ze zbocza, dzięki związaniu liną ktoś może uratować ci życie – albo ty komuś. Mogą też wszyscy polecieć. Zależność! Niesamowita analogia potrzeby ludzi wokół nas, wspólnoty. Potrzebujemy siebie! Najważniejszy element sprawiający, że taka wspinaczka staje się bezpieczna, to lina, na której jest się zawieszonym, która asekuruje i chroni przed dramatem. Potrzebujemy takich lin w życiu. Dobrych, pewnych zabezpieczeń. Potrzebujemy takich towarzyszy drogi. Ludzi, którym możemy zaufać. Potrzebujemy ludzi, którzy, gdy odpadniemy od ściany, powinie nam się noga, coś napaskudzimy w życiu, wyjdą nam z pomocną dłonią. Jezus daje nam Kościół, abyśmy byli dla siebie nie kamieniem potknięcia, ale pomocą, wsparciem. Miej przy sobie ludzi, którzy dzielą z tobą pasję do Jezusa. Miej przy sobie ludzi, którzy są w służbie dalej niż ty – ucz się od nich. W ten sposób będziesz się rozwijał, aby służyć lepiej. Aby zajść dalej, wyżej.</p>
<h4>Pragnienie</h4>
<p>W południe stawiamy każdy krok w słońcu, w zapadającym się śniegu, co wzbudza ogromne pragnienie wody. Końcówka drogi powrotnej, kiedy już jej brakowało, a nogi coraz łatwiej zapadały się w śniegu, była ekstremalnym wysiłkiem z ekstremalnie dobrym Bogiem, którego Obecność jest nam potrzebna, podobnie jak łyk wody pozwalający żyć. Duch Święty – woda niosąca życie. Ezechielowy opis Ducha Świętego to opis źródła przemieniającego się w rzekę, która, czegokolwiek się dotknie, zamienia to w życie, daje życie. Taki jest Duch Święty. Chrześcijaństwo bez Ducha Świętego jest suszą w ustach, w sercu, w relacjach.</p>
<h4>Strata poprzedzająca błogosławieństwo</h4>
<p>Zaraz po zejściu z grani Bosses straciłem swój aparat fotograficzny. Dobry sprzęt z pięknymi zdjęciami. Poleciał w przepaść na stronę włoską. Ukłuło mnie to. Jednak ta strata stała się po jakimś czasie miejscem odbioru wyraźnego słowa od Boga: „W drodze do Mnie tylko Ja jestem ci potrzebny. Moja Obecność jest wystarczająca. Wszystko inne musisz pozostawić. Ja jestem wszystkim”. Kiedy On przemawia, już nic nie jest takie, jak było. Są chwile, kiedy coś nas uszczypnie, zaboli, boleśnie dotknie. Paradoksalnie w tych właśnie momentach możesz usłyszeć szept Pochylającego się, który ukazuje ci swą bliskość w sposób szczególny i intymny.</p>
<h4>Inna perspektywa</h4>
<p>Z Dachu Europy, bo tak nazywany jest Mont Blanc, z wysokości 4810 m rozpościera się widok na 300 km w każdą stronę. To inna perspektywa patrzenia na świat. Wolność! Na „górze” zrozumiesz wszystko – zobaczysz swoje życie z góry, przebytą drogę i to, jak On cię prowadził. Na „górze” poznasz Boga tak, jak sam zostałeś poznany. Na „górze” minie już zmęczenie, strach, ból, rozpacz.</p>
<p>Tu, na ziemi, spotkają cię rzeczy, których nie zrozumiesz, które cię zaskoczą, sparaliżują, na które będziesz mógł jedynie odpowiedzieć: „Nie rozumiem, ale niech mi się stanie według Twojego słowa”. Miejsce postawienia stóp na górze jest miejscem, w którym znajdziesz w każdym znaku zapytania, bólu i łzie doskonałe prowadzenie przez największego Przewodnika życia.</p>
<h4>Nad burzami</h4>
<p>Schodząc z Mont Blanc Wielkim Kuluarem, dowiedzieliśmy się, że poprzedniego dnia na tej wysokości przeszła burza i było mroczno. Jedna z osób zsunęła się i mocno poturbowała. Została odtransportowana helikopterem do szpitala. My natomiast, bazując w schronisku Goûter, nic nie wiedzieliśmy o burzy, chmurach, deszczu, bo wszystko rozgrywało się pod nami. Różne spotykamy burze w życiu. Czasami musimy przejść przez sam ich środek, ale jest też miejsce, w którym możemy być nad nimi.</p>
<h4>Zmierzyć się z samym sobą</h4>
<p>Wejście w Boże góry – w Bożą wizję dla ciebie – to miejsce wyjścia ze strefy bezpieczeństwa. Aby w tym miejscu stanąć, musisz zmierzyć się z sobą samym! Góry uczą pokory. Zwycięstwem nie jest wyjście na szczyt, choć tak mogłoby się wydawać. Zwycięzcą zostaje się dopiero na dole, kiedy ze szczytu się zejdzie – twój koniec życia. Kleją się do nas różne paskudztwa. Historia Saula, Salomona i wielu innych ludzi uczy tego. Dlatego w naszej drodze jesteśmy wezwani do przerabiania lekcji, „uczenia się cichości i pokory serca” od Tego, który zszedł z najwyższej góry, aby nam służyć. Chrześcijaństwo to wychodzenie na najwyższe „Góry Przemienienia” – doświadczania Bożej Obecności, Jego piękna, bliskości – i jednocześnie schodzenie z nich, by służyć i kochać na nizinach codzienności.</p>
<h4>Ty, który jesteś Skałą</h4>
<p>Tu, w drodze na szczyt, pokonujesz mnie. Uczysz, co to znaczy praca nad samym sobą. Tu uczysz rzeczy małych – kromki chleba i herbaty. Tu nabiera smaku modlitwa „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” i wiem, że wody żywej mi trzeba. Tu słowo „dziękuję” przenika duszę i trzewia. Tu mówisz o niezmienności swojego istnienia.</p>
<p>A kiedy związany jestem liną, która zabezpiecza moje życie – pokazujesz, że życie jest łaską. Tu uświadamiasz, że w tym dziwnym świecie sensacji, pozorności i zakładanych masek istnieją elementy i wartości stałe, niewzruszone. Istniejesz Ty, który jesteś Skałą. Kiedy staję na szczycie, widzę przestrzeń – rozległą, otwartą, tchnącą poczuciem wolności. „Ku wolności wyswobodził cię Chrystus” – mówisz do mnie. Nie przestawaj. Mów ciągle. Ja idę do Ciebie.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/okno-na-swiat/duchowe-mont-blanc-cz-ii/">Duchowe Mont Blanc cz.II</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/okno-na-swiat/duchowe-mont-blanc-cz-ii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Duchowe Mont Blanc cz. I</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/duchowe-mont-blanc-cz/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/duchowe-mont-blanc-cz/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 06 Apr 2017 13:36:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Bliżej Boga]]></category>
		<category><![CDATA[Radosław Siewniak]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2184</guid>

					<description><![CDATA[<p>Na górę zbyt wysoką&#8230; Wejście na Mont Blanc, czyli Białą Górę, było symboliczne. Biel to symbol czystości, odnowy oraz Autora obietnicy: Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją (Ks. Izaj. 1:18b, BT). Góra – droga, cel, miejsce ostatecznego spotkania twarzą w twarz z Zasiadającym na Górze. Ale Mont Blanc to również coś więcej&#8230; [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/duchowe-mont-blanc-cz/">Duchowe Mont Blanc cz. I</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Na górę zbyt wysoką&#8230;</h4>
<p>Wejście na Mont Blanc, czyli Białą Górę, było symboliczne. Biel to symbol czystości, odnowy oraz Autora obietnicy:<em> Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją</em> (Ks. Izaj. 1:18b, BT). Góra – droga, cel, miejsce ostatecznego spotkania twarzą w twarz z Zasiadającym na Górze. Ale Mont Blanc to również coś więcej&#8230; Dawid, szczególnie miły Bogu człowiek, modlił się w jednym z psalmów: „Na górę zbyt dla mnie wysoką wprowadź mnie, Boże” (Psalm 61:3b, BT, parafraza). O to chodzi w chrześcijaństwie. Wyruszyć na górę zbyt wysoką dla nas. Wykonać pierwszy krok w Bogu to zapomnieć o słowie „niemożliwe”. Wejście na Białą Górę jest pewną analogią do wejścia w Bożą wizję naszego życia. Tym może być najpierw zmierzenie się ze swoim lękiem, strachem, zostawienie swojej przeszłości, by wejść w podróż przez miejsce ufności, pasji i służby – aż wejdziesz w miejsce swojego przeznaczenia. Przesuniesz wtedy własne granice, poszerzysz horyzonty swojego postrzegania rzeczywistości. Zaczniesz wtedy żyć mocą Ducha Świętego na swoim codziennym Mont Blanc.</p>
<h4>Krupówki albo góry</h4>
<p>Każde wyjście w góry jest kapitalną analogią życia, symbolem, obrazem naszej codzienności. Jadąc w Tatry, możesz pojechać do Zakopanego, aby jako jedna z wielu tysięcy osób wydeptać chodnik na Krupówkach. Możesz jednak wybrać się w góry. W chrześcijaństwie, w życiu w ogóle, jest podobnie. Możemy deptać chodnik na Krupówkach, a możemy podjąć wyzwanie, aby wyjść w góry. Bóg wzywa! Nie przeżyj swojego życia na Krupówkach. Wyjdź w góry. Wyjdź w miejsce swojego przeznaczenia. Paweł apostoł napisał: <em>Jesteśmy Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili</em> (List do Efez. 2:10, BT). Bóg ma dla ciebie plan, wspaniałą wizję, ale to ty musisz wejść w tę wizję! Ten krok należy do ciebie.</p>
<h4>Wyjdź!</h4>
<p>Z Bożym planem, z wizją dla naszego życia jest dokładnie tak jak z wyprawą w góry. Podczas wspinaczki wysokogórskiej zmienia się nieustannie punkt widzenia. Na początku wyrasta przed tobą granitowa ściana mająca kilkaset metrów wysokości. Wtedy myślisz sobie: „Czy uda mi się tam wyjść? To nie jest możliwe”. Kiedy jednak podchodzisz bliżej, widzisz wąską ścieżkę biegnącą wzdłuż szczelin. Podążając nią, bez problemów wchodzisz na urwisko, które wcześniej wydawało się niemożliwe do pokonania, a potem widzisz kolejną szczelinę wiodącą w górę. W innych miejscach może będziesz potrzebował raków i czekana, może związania się liną z partnerem, ale okaże się, że się da. Można się wspiąć. Z dołu wszystko to może paraliżować. Kiedy jesteś na dole, możesz myśleć: „Nie dam rady”. W takim właśnie miejscu znalazło się mnóstwo bohaterów wiary. Kiedy Bóg przychodzi do Mojżesza z wizją jego życia, on odpowiada: „Panie, jestem jąkałą. Źle wybrałeś. Znajdź kogoś innego. Może Aaron?”. Kiedy Bóg przychodzi do Gedeona, ten ma problem z wiarą w Boga. W trakcie rozmowy odpowiada: „Wybacz, Panie mój, ale pomyliłeś namioty. Nie jestem osobą, której szukasz. A z dzielnym wojownikiem to chybiłeś. To na pewno nie ja. Znajdź kogoś innego”. Ewenementem jest Jonasz, który nawet nie wchodzi z Bogiem w dialog, tylko zamiast udać się 800 km na wschód, ucieka 2500 km na zachód. W przeciwną stronę. Jednak każda z tych osób stała się narzędziem w Bożych rękach.</p>
<blockquote><p>Wyruszyć na górę zbyt wysoką dla nas. O to chodzi w chrześcijaństwie. Wykonać pierwszy krok w Bogu to zapomnieć o słowie „niemożliwe”</p></blockquote>
<p>Co dzień stajemy przed decyzją: Komu zaufam? Kogo posłucham? Czemu podporządkuję wybór? Czy temu, jak sam siebie postrzegam, czy temu, jak widzi mnie Bóg? Mojżesz widzi w sobie jąkałę, Bóg widzi w nim wybawcę Izraela. Gedeon widzi w sobie tchórza, Bóg widzi dzielnego wojownika. Jonasz nawet z Bogiem nie rozmawia, a Bóg wie, że pomimo jego skomplikowanej i buntowniczej natury 120 tys. pogan uwierzy Bogu. Każdy z nich stanął w miejscu „to się nie uda”, „to nie dla mnie”. Każdy z nich wchodził w Boży plan stopniowo, aż wyszli na „górę zbyt wysoką dla siebie”. Może ty widzisz siebie w podobny sposób jak wyżej wymienieni bohaterowie. Może brak ci predyspozycji. Widzisz swoje braki, słabości. Ale Bóg właśnie takiego cię wybiera i zaprasza do wejścia w Jego zamysł dla twojego życia. Początkowo może to przekraczać twoje wyobrażenia i być „górą zbyt wysoką”. Do czasu, aż powiesz „tak” i wyruszysz na swoje Mont Blanc.</p>
<h4>Wierność marzeniom</h4>
<p>W 2011 r. podchodziliśmy po raz pierwszy na Mont Blanc. Niestety, nieudanie. Zbyt mocno wiało. Zawróciliśmy. W tym roku wyszliśmy na szczyt. To pewna ważna lekcja: być wiernym swoim marzeniom. Być wiernym temu, co Bóg wkłada nam w serce. Spotkasz w życiu przeciwny wiatr, niesprzyjające okoliczności, zawieruchy, tak że być może nieraz będziesz musiał zawrócić. Nigdy jednak nie rezygnuj! Nie poddawaj się! Kiedy Bóg wkłada w twoje serce plan, wizję, swoje marzenie, będzie temu wierny. I ty bądź wierny! Niecałe cztery lata temu założyłem Stowarzyszenie „Do Źródła”. Pod wpływem ewangelicznego przesłania Jezusa Chrystusa, bez wyznaczonych ram denominacyjnych, naszym pragnieniem jest składanie świadectwa o niezgłębionej miłości i dobroci Boga, wskazywanie drogi zbawienia w Jezusie Chrystusie oraz zachęty i pocieszenia w Duchu Świętym. To, co u początków działalności było tylko sferą moich marzeń, dzisiaj jest rzeczywistością. Moja znajoma z USA, Kathy, w 1986 r. założyła grupę „Ballet Magnificat!”, pragnąc poprzez balet wielbić Boga tańcem. Pomimo że wielu zniechęcało ją do tego, ona była wierna pragnieniu, które Bóg włożył w jej serce. Dzisiaj „Ballet Magnificat!” jest największą chrześcijańską, profesjonalną grupą baletową na świecie, wysyłającą dwie grupy misyjne, które podróżują po całym świecie i głoszą ewangelię. Jeżeli żyjesz na serio z Bogiem, On w sposób szczególny jest Dawcą, Twórcą twoich chęci, poruszeń, marzeń. I będą one coraz większe i śmielsze.</p>
<p>Wracając do obrazu gór: moje początki to Tatry. Nie myślałem wówczas o tym, że po latach będę chodził po górach Norwegii, Bułgarii, Rumunii – czy wreszcie pójdę w Alpy i Kaukaz. Nie wiedziałem, że wyjdę na Mont Blanc. Marzenia, które realizujesz, czynią cię bardziej pojemnym, abyś mógł przyjąć więcej. Tak jest w górach, ale i tak jest w życiu z Bogiem. Marzenia nierealizowane nie mają sensu. Marzenia są po to, abyś je urealnił. Kiedy przestaną mieszkać tylko w twojej głowie, dokonasz nadzwyczajnych rzeczy. Kiedy powiesz Bogu „tak”, On odpowie swoim większym „TAK”.</p>
<h4>Planowanie, pakowanie</h4>
<p>Tak zaczyna się każde wyjście w góry. Musisz zabrać to, co niezbędne, by przetrwać; łachmany, które mogą ciążyć, trzeba zostawić na dole. Nie lubię się pakować, ale lubię tę procedurę: co wziąć, czego nie brać. Przemyślane sortowanie rzeczy na konieczne i zbędne. Z życiem jest podobnie. Z początku wszystko wydaje się ważne i konieczne. Z biegiem czasu najważniejsze staje się to, co stanowi „skarb w niebie”. Uczniostwo, naśladownictwo, chrześcijaństwo jest też rezygnacją z rzeczy. Świat narzuca nam: „miej więcej!”. Tysiące rzeczy, które musisz mieć, mają sprawiać, że będziesz żył prościej i szczęśliwiej, a ostatecznie zajmują i biorą w niewolę. Chrześcijaństwo zaś ma w założeniu pewien rodzaj rezygnacji. <em>Nie ma szans wyjść w góry, w Bożą wizję z całym dobytkiem. Potrzebna jest segregacja i zabranie rzeczy najważniejszych. Paweł apostoł napisał do Filipian o Tymoteuszu: Nie mam bowiem nikogo równego mu duchem, kto by się szczerze zatroszczył o wasze sprawy: bo wszyscy szukają własnego pożytku, a nie – Chrystusa Jezusa</em> (List do Filip. 2:20–21, BT). <em>W tym samym liście Paweł napisał: Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk</em> (List do Filip. 1:21, BT). Umrzeć dla siebie. Umieć z „czegoś” zrezygnować. Umrzeć dla „szukania własnego pożytku”, by odnaleźć źródło, szczęście i pełnię w Chrystusie.</p>
<h4>Etapy drogi</h4>
<p>Na Mont Blanc startowaliśmy z wysokości 1200 m n.p.m., z miasteczka Les Houches. Mieliśmy do podejścia 3600 m, z 26-kilogramowym plecakiem. Podobnie jest w życiu – trzeba wziąć na siebie plecak swoich przywar, problemów, obowiązków, zobowiązań, trudności i iść z tym przez życie. Tym razem podzieliliśmy wyjście na szczyt na trzy etapy. Etap I: z Les Houches (1200 m n.p.m.) do schroniska Tête Rousse (3167 m). Etap II: z Tête Rousse do Goûter (3835 m) + aklimatyzacja na 4200 m. Etap III: wyjście na Mont Blanc. Etap IV: zejście. Startowaliśmy w chmurach z chwilowymi przejaśnieniami. Było dosyć chłodno. Padał deszcz. Mieliśmy zatrzymać się w baraku Forestiere, na wysokości 2768 m. W pewnym momencie stanęliśmy w miejscu, w którym nie było nic widać. Chmury zasłaniały wszystko, a my byliśmy na wysokości baraku, w którym planowaliśmy odpocząć i zjeść posiłek. Rozglądałem się dookoła i oprócz chmur nic nie widziałem. Chwilowe rozjaśnienie pozwoliło dostrzec barak kilkanaście metrów za nami. Kiedyś w Alpach niemieckich gęsta mgła uniemożliwiła mi i moim przyjaciołom przejście zaplanowanej trasy. Nie znaliśmy swojego położenia, było dużo śniegu, kontynuowanie drogi było niebezpieczne. Musieliśmy zawrócić. W każdej podróży, również w życiu, w chrześcijaństwie, ważne jest określenie własnej pozycji. To konieczne w górach. To niezbędne, kiedy chcemy gdzieś dojechać. Nie wyobrażamy sobie dzisiaj podróży bez znaków informacyjnych, map, GPS-ów i innych udogodnień. Niezbędne i konieczne jest również określenie swojej pozycji w życiu duchowym: Gdzie jestem? Kiedy wiesz, co mówi o tobie Bóg, musisz odpowiedzieć sobie na pytanie: Czy jestem w centrum tego Słowa czy nie? „Wszystko, co moje, jest twoje” – mówi do nas Ojciec. Czy jesteś w środku tego daru?</p>
<h4>Fałszywe wierzchołki</h4>
<p>Większość gór takowe posiada – to największe wyzwanie dla wspinaczy. Przez parę godzin co parę sekund możesz spoglądać na szczyt. Przyciąga on oczy siłą potężną niczym grawitacja; nie możesz się powstrzymać, by nie patrzeć na wierzchołek, swoim widokiem kuszący do dalszej wspinaczki. A kiedy się nań wdrapiesz, okazuje się, że to wcale nie szczyt. Patrząc z dołu, dałeś się zmylić. Teraz dostrzegasz prawdziwy wierzchołek o jakąś niemałą przestrzeń dalej. A może to następny fałszywy wierzchołek? Czasami zadowalamy się półdrogą, półcelem – a chrześcijaństwo to nieustanne sięganie po nieustanne więcej.</p>
<p>(Ciąg dalszy w kolejnym numerze).</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/duchowe-mont-blanc-cz/">Duchowe Mont Blanc cz. I</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/radoslaw-siewniak/duchowe-mont-blanc-cz/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
