<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Oliwer Cieślar &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/autorzy/oliwer-cieslar/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Wed, 03 Feb 2021 10:45:45 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Oczy skierowane na możliwości</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2012/oczy-skierowane-na-mozliwosci/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2012/oczy-skierowane-na-mozliwosci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 10 Aug 2015 10:28:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Oliwer Cieślar]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=659</guid>

					<description><![CDATA[<p>Naprawdę trudno było mi uwierzyć w historię, jaką usłyszałem od Ann, koordynatorki wolontariuszy w amerykańskim kościele Healing Place Church w stanie Luizjana. Moja rozmówczyni właśnie stwierdziła, że odnalazła Jezusa przez podarowaną jej butelkę coca-coli, a jeden z wolontariuszy w tym kościele poznał Jezusa Chrystusa dzięki gumie do żucia! Wiem z doświadczenia, że Pan Bóg działa [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2012/oczy-skierowane-na-mozliwosci/">Oczy skierowane na możliwości</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Naprawdę trudno było mi uwierzyć w historię, jaką usłyszałem od Ann, koordynatorki wolontariuszy w amerykańskim kościele Healing Place Church w stanie Luizjana. Moja rozmówczyni właśnie stwierdziła, że odnalazła Jezusa przez podarowaną jej butelkę coca-coli, a jeden z wolontariuszy w tym kościele poznał Jezusa Chrystusa dzięki gumie do żucia! Wiem z doświadczenia, że Pan Bóg działa w przedziwny i nieszablonowy sposób, ale historia o gumie do żucia przebiła chyba wszystko, co do tej pory słyszałem.</p>
<h4>Ann i coca-cola</h4>
<p>I Ann, i wolontariusz poznali Chrystusa dzięki grupie studentów, która rozdawała&#8230; paczki gum do żucia lub coca-colę razem z wizytówką. Później każde z nich zaczęło się zastanawiać nad tym osobliwym podarunkiem i dziwnymi ludźmi, którzy rozdają rzeczy za darmo. Obejrzeli wizytówkę, na której było napisane: „Mamy nadzieję, że ten mały dar rozjaśni Twój dzień. W ten prosty sposób chcemy Ci powiedzieć, że BÓG CIĘ KOCHA – nie ma w tym żadnych ukrytych haczyków. Daj nam znać, jeżeli możemy Ci pomóc w jakikolwiek sposób”. Na odwrocie widniał adres kościoła. Choć obie historie miały miejsce w innym czasie zarówno Ann, jak i chłopak od gum do żucia byli na tyle zaintrygowani sytuacją, że postanowili wybrać się na jedno ze spotkań. Podczas nabożeństw, na których się znaleźli, usłyszeli o Bogu, o Chrystusie, który zbawia, i każde z nich zdecydowało się nawiązać osobistą relację z Bogiem.</p>
<h4>Terry i centrum marzeń</h4>
<p>Jeszcze ostatni kęs lunchowej kanapki i już biegniemy na kolejne spotkanie. Tym razem wsiadamy do dużego vana. Obserwuję przez szyby samochodu jedno z rozpędzonych miast Ameryki i rozmyślam nad słowami: „Wystarczy prosty gest, żeby pokazać drugiej osobie miłość Jezusa”. Rozglądam się po okolicy. Widzę zaniedbaną dzielnicę miasta, kiedyś zarezerwowaną tylko dla bogatych białych obywateli. Tymczasem dziś wygląda, jak żywcem wyjęta z serialu CSI: <em>Kryminalne zagadki</em>&#8230; Dowiaduję się, że budynek, przed którym zaparkowaliśmy, leży w samym centrum regionu o jednym z najwyższych wskaźników morderstw w Ameryce. Na nasze spotkanie wychodzi uśmiechnięty mężczyzna – Terry. Mimo szczerego uśmiechu, w jego oczach można dostrzec coś więcej niż wesołość. Terry opowiada o pracy w tym miejscu. Tu bowiem znajduje się „Centrum Marzeń” – miejsce codziennej pracy dziesiątek wolontariuszy z kościoła, którzy błogosławią tę dzielnicę ewangelią i praktyczną pomocą wśród potrzebujących. To tutaj raz w tygodniu odbywa się nabożeństwo dla ludzi z dzielnicy, a młodzież codziennie może uczestniczyć w zajęciach sportowych, kursach pomagających w nauce czy lekcjach tańca i sztuki dla nastolatków. Podczas gdy zwiedzamy kolejne pomieszczenia, Terry opowiada, że w „Centrum” nastolatki mogą się spotkać w bezpiecznym otoczeniu, wiedząc, że tutaj nic im nie grozi. Nie jest to takie oczywiste poza murami tego budynku. Ktoś niezorientowany mógłby przyrównać to miejsce do magazynu. Jedni ludzie przywożą tutaj przedmioty zbędne, nienadające się na sprzedaż, choć wciąż wartościowe. Drudzy przychodzą tutaj, by skorzystać z rozdawanych za darmo towarów. Pokazując nam pomieszczenie wypełnione rowerami, Terry opowiada o akcji rozdawania rowerów dla młodzieży z tej dzielnicy. W ubiegłym roku rozdali pięćset, w tym chcieliby podarować tysiąc. Rowery docierają tu z magazynów sklepowych (czasem wymagają tylko małej naprawy, której podejmują się wolontariusze, a często są w idealnym stanie) lub po prostu od ludzi z kościoła, którzy, słysząc o akcji, kupują rower, by potem oddać go do „Centrum”. Inne akcje? Raz w tygodniu wydawane są posiłki, rozdawana jest odzież, artykuły codziennego użytku. Zamiast magazynierów pracują wolontariusze, którzy z chrześcijańskiej motywacji niesienia pomocy, najpierw wsłuchują się w potrzeby, a następnie starają się je zaspokoić. Opracowano też specjalny system kuponów, dzięki któremu każdy dostaje tyle, ile potrzebuje. Przyrównanie tego miejsca do magazynu nie jest wystarczające. To miejsce pomocy materialnej i duchowej, bezpieczna kryjówka dla młodzieży, poradnia dla dziesiątek, kaplica dla setek, a jadłodajnia dla tysięcy.</p>
<blockquote><p>Wolontariusze wykonują różne zadania z jednej ważnej przyczyny – by pokazać każdej osobie, że Bóg ją kocha</p></blockquote>
<h4>John i Nowy Orlean</h4>
<p>Jedno z ostatnich spotkań to chwila na rozmowę i kawę w Starbucksie. Ta kawiarniana sieciówka to już znak amerykańskiej kultury, której nic nie brakuje i każda potrzeba może zostać zaspokojona (średnia <em>frappé</em>, duża pianka, mało lodu, syrop karmelowy, w dużym kubku). Za chwilę jednak będziemy się mogli przekonać, że nawet tu można pomóc.</p>
<p>Siedzący naprzeciwko mnie John to wysoki, młody, uśmiechnięty mężczyzna, lat trzydzieści kilka, z gęstą, rudawą brodą. W 2005 r. John rozdawał żywność potrzebującym w mieście, w którym się znajdujemy – Baton Rouge. Tamten rok zapamięta do końca życia. To wtedy pewnego sierpniowego poranka nadciągnął potężny huragan Katrina, który w kilka godzin zniszczył Nowy Orlean, oddalony stąd o godzinę drogi samochodem. Zniszczenia oszacowano na setki milionów dolarów. Podtopienia, silne wiatry i szerzące się choroby sprawiły, że oblicze miasta zmieniło się na zawsze. Do dziś są tam dzielnice, które nie zostały oficjalnie udostępnione. Kiedy uderzył huragan, cały kościół zastanawiał się, jak w obliczu tej tragedii można pomóc ludziom odciętym od swoich domów, załamanym i bez środków do życia. Postanowili zrobić to samo, co robili do tej pory, jednak na większą skalę: przyjmować od innych dary i rozdawać potrzebującym. Właśnie wtedy powierzono Johnowi organizowanie transportów żywności i darów oraz rozwinięcie sieci punktów odbioru dla ludności. Siedem lat temu kościół HPC nie był jeszcze tak liczną społecznością (dziś liczy ok. 7 tys. członków), wciąż zmagali się z niewystarczającą liczbą wolontariuszy. Postanowili zaapelować do wszystkich kościołów w regionie, by włączyły się w akcję pomocy na szerszą skalę. W ten sposób HPC stało się inicjatorem międzywyznaniowej akcji humanitarnej. W wielu przypadkach docierali do potrzebujących wcześniej niż rządowe agencje ds. zwalczania klęsk żywiołowych. Kilka miesięcy później zostali też wyróżnieni przez ówczesnego prezydenta USA za niesamowity wkład i wysiłek w niesienie pomocy poszkodowanym przez huragan.</p>
<h4>Oczy skierowane na możliwości</h4>
<p>Słuchając Johna i pytając go o sposoby służenia innym w praktyce, można być zaskoczonym, jak wiele jest możliwości do usługiwania drugiemu człowiekowi. Pada szybka odpowiedź: „Na przykład tutaj, w Starbucksie od razu widzę, że potrzeba krzeseł. Moglibyśmy ich zapytać, czy możemy im pomóc, przywożąc dodatkowe krzesła”. W tym momencie przypominam sobie, że musieliśmy czekać kilka minut w ostrym słońcu, aż zwolni się miejsce w klimatyzowanym raju amerykańskich kawoszy. Zaczynam rozumieć, że zawsze jest okazja, by służyć. Trzeba tylko uważnie patrzeć wokół siebie&#8230;</p>
<h4>Fenomen niezwykłych pomysłów</h4>
<p>Jedna z zasad kościoła HPC brzmi: każdej nowej osobie, która decyduje się naśladować Jezusa i być Jego uczniem, zadaje się pytanie o to, co potrafi robić i w czym chciałaby służyć innym. Następnie ta osoba dostaje czerwoną koszulkę z dużym napisem: „SŁUŻĘ”, którą bardzo łatwo zauważyć w tłumie. Nie ma osób, które nic nie potrafią, ani takich, które wymawiają się na brak czasu. I nie dlatego, że w Ameryce wszyscy mają więcej czasu niż w Polsce. Dzieje się tak, ponieważ znakiem rozpoznawczym tego kościoła, ich swoistym DNA, jest gotowość służenia innym. Prosty przykład: Jeżeli jesteś mechanikiem samochodowym, koordynator wolontariuszy w HPC znajduje ci możliwość służenia dostosowaną do twoich umiejętności i czasu, jaki jesteś gotów na to poświęcić. Można raz w miesiącu pomóc w akcji skierowanej specjalnie do matek samotnie wychowujących dzieci. Samotne matki, które mają problemy z samochodem, mogą przyjechać, a grupa mechaników poświęca swój czas, by za darmo zrobić przegląd lub naprawić samochód. Podczas gdy mechanicy pracują, wolontariuszki organizują minisalon kosmetyczny dla tych matek. Wolontariusze wykonują różne zadania z jednej ważnej przyczyny – by pokazać każdej osobie, że Bóg ją kocha.</p>
<p>Dostrzeganie potrzeb, koordynowanie i działanie sprawiają, że ewangelia w praktyczny sposób dociera do mieszkańców Baton Rouge i całej Luizjany. W końcu nazwę tego kościoła: Healing Place Church można przetłumaczyć jako Kościół Uzdrowienia. Ich mottem jest: „Być miejscem uzdrowienia dla cierpiącego świata”. Szerzą ewangelię poprzez proste gesty miłości, a te przemawiają do ludzi lepiej niż setki broszur czy słów&#8230;</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2012/oczy-skierowane-na-mozliwosci/">Oczy skierowane na możliwości</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2012/oczy-skierowane-na-mozliwosci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Gość, gospodarz i anioł</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/gosc-gospodarz-aniol/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/gosc-gospodarz-aniol/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Aug 2015 10:27:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Oliwer Cieślar]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=743</guid>

					<description><![CDATA[<p>W ostatnim czasie poszukiwałem w Piśmie Świętym praktycznych podpowiedzi dotyczących dwóch zagadnień: gościnności i wdzięczności. Gdy te wartości Królestwa Bożego są w nas zakorzenione, mają również znaczący wpływ na otoczenie. GOŚCINNOŚĆ Wśród takich wartości, jak: miłość braterska, modlitwa o uwięzionych braci, czystość małżeństwa czy życie wolne od chciwości, w Liście do Hebrajczyków znajdujemy fragment dotyczący [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/gosc-gospodarz-aniol/">Gość, gospodarz i anioł</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W ostatnim czasie poszukiwałem w Piśmie Świętym praktycznych podpowiedzi dotyczących dwóch zagadnień: gościnności i wdzięczności. Gdy te wartości Królestwa Bożego są w nas zakorzenione, mają również znaczący wpływ na otoczenie.</p>
<h4>GOŚCINNOŚĆ</h4>
<p>Wśród takich wartości, jak: miłość braterska, modlitwa o uwięzionych braci, czystość małżeństwa czy życie wolne od chciwości, w Liście do Hebrajczyków znajdujemy fragment dotyczący gościnności: <em>Gościnności nie zapominajcie; przez nią bowiem niektórzy, nie wiedząc o tym, aniołów gościli</em> (List do Hebr. 13:2). Ten werset przypominał pierwszym chrześcijanom, żeby nastawiali swoje serca na dawanie, dzielenie się. Anioł w tamtych czasach kojarzony był z posłańcem, który przekazuje wiadomość od Boga. Ludzie, którym się objawił, mogli czuć się błogosławieni nie tylko z powodu odwiedzin nietypowego gościa, lecz głównie dzięki temu, co miał im do przekazania. Anioł nie pojawiał się z błahego powodu. Zawsze miał coś ważnego do zakomunikowania. Marii przyniósł wieść, że urodzi Mesjasza. Zachariaszowi obwieścił, że urodzi mu się syn Jan. W sadzawce Betezda anioł przynosił uzdrowienie. Może się okazać, że nasza gościnność jest testem, jaki musimy przejść, aby otrzymać od Boga wiadomość. Jednak nie jest to jedyny sposób czy wymóg, byśmy mogli otrzymać przesłanie od Boga.</p>
<p>Spójrzmy jednak na gościnność z innej perspektywy. Wystarczy zamienić rolami gościa, gospodarza i anioła. Kiedy otwieramy swój dom dla gości, być może stajemy się dla kogoś aniołami&#8230; Kto wie, jaką rolę możemy odegrać. Gdy okazujemy gościnność, otwieramy drzwi swojego domu, a przede wszystkim swoje serce. Możemy wnieść w czyjeś życie nadzieję, dodać komuś otuchy.</p>
<p>Na przełomie roku odwiedził mnie przyjaciel mieszkający na stałe w Anglii. Mimo że lubi podróżować, długo wahał się z przyjęciem zaproszenia. Nigdy wcześniej nie był w Polsce. Przyjechał zaledwie na kilka dni. Otworzyliśmy przed nim drzwi naszego domu. Spędziliśmy ze sobą mnóstwo czasu, dobrze się bawiąc i głośno śmiejąc. Kiedy wyjeżdżał, czułem, że lepiej go poznałem i nabrałem do niego jeszcze większego szacunku. Kilka dni później otrzymałem wiadomość. Dziękował, że przez ten krótki czas mógł stać się niemal częścią naszej rodziny. Szczerze wyznał, że bardzo tego potrzebował. Poczułem się zaskoczony jego słowami, bo przecież nic nadzwyczajnego nie zrobiłem. Najwyraźniej stałem się dla niego kimś w rodzaju anioła niosącego błogosławieństwo dla jego życia w tym konkretnym momencie.</p>
<blockquote><p>Okazując gościnność możemy wnieść w czyjeś życie nową nadzieję i dodać otuchy</p></blockquote>
<h4>OLEJEK WYRÓŻNIENIA</h4>
<p>Tradycją w starożytnym Izraelu było namaszczanie wonnym olejkiem zacnych gości. Gospodarz domu wylewał na głowę przybyłej osoby kilka kropel płynu lub kremu, który pod wpływem temperatury roztapiał się, uwalniając przyjemny, intensywny zapach. Od tego momentu miła woń towarzyszyła tej osobie do końca dnia. Olejki zapachowe były wyjątkowo kosztowne, dlatego używano ich tylko na specjalne okazje. W tamtych czasach, gdy nie dysponowano tak szeroką gamą środków higienicznych, a o szybkim prysznicu nie można było nawet pomarzyć, piękna woń bardzo wyróżniała z tłumu. W dzisiejszych czasach można by przyrównać tę tradycję do przygotowania dla gości czegoś specjalnego. Jeśli zastanawiamy się, co moglibyśmy zmienić w swoim życiu na lepsze, pomyślmy o gościnności. By przyjąć kogoś w swoim domu, trzeba się najpierw przygotować. Zadbać na przykład o porządek. Zaproszenie gościa może być wyzwaniem, ale warto podjąć to wyzwanie.</p>
<h4>WDZIĘCZNOŚĆ</h4>
<p>Wdzięczność może być dla nas sposobem na zmianę atmosfery w naszym otoczeniu. Najprościej okazać wdzięczność, wyrażając ją słowami. Dziękujemy ludziom na przykład za pomoc, zaangażowanie czy wysiłek. Wdzięczność można komuś okazać także poprzez konkretne działanie. Kiedy jesteśmy komuś bardzo wdzięczni, szukamy sposobu, by mu w czymkolwiek pomóc lub zrobić dla niego coś miłego.</p>
<p>W Nowym Testamencie znajdujemy przykład niezwykle wdzięcznego człowieka. Znakiem rozpoznawczym jego listów była wdzięczność kierowana przede wszystkim do Boga, następnie do poszczególnych wspólnot, a także do pojedynczych osób. Tym człowiekiem był apostoł Paweł, który postanowił zaszczepić w sobie cnotę wdzięczności i zgodnie z nią żyć. W jego listach znajdujemy mnóstwo przykładów dobrego wypowiadania się o innych. Tymoteusz, Filemon, Epafras i Epafrodyta to tylko niektórzy chrześcijanie polecani przez apostoła i opisywani życzliwymi słowami. Docenianie innych wnosiło w jego życie prawdziwą nadzieję. Musimy pamiętać, że wiele jego listów powstało w bardzo niesprzyjających warunkach, ponieważ wielokrotnie przebywał w więzieniach. Myślę, że jego zimna cela wydawała się mniej ponura, gdy wspominał wszystkie dobre chwile, pisząc do innych chrześcijan i wyrażając im swoją wdzięczność. Dobre słowa były odskocznią od ponurej rzeczywistości. To dawało mu nadzieję, że wkrótce znów zobaczy swoich bliskich.</p>
<p>Kiedy nauczymy się okazywać wdzięczność innym ludziom, zobaczymy przemianę swojego otoczenia. Okaże się, że ludzie będą chcieli częściej z nami przebywać. Sami też pragniemy otaczać się ludźmi, którzy dziękują nam za pomoc i doceniają to, co robimy. Pamiętajmy, że kultywując w sobie wdzięczność, zaszczepiamy ją w innych.</p>
<p>Kierując się w życiu tymi wskazówkami Bożego Słowa, nie tylko sami będziemy błogosławieni dobrymi relacjami, ale także staniemy się źródłem błogosławieństwa. Gościnność i wdzięczność uruchamiają w naszym życiu pozytywne zmiany i stają się błogosławieństwem dla otaczających nas ludzi.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/gosc-gospodarz-aniol/">Gość, gospodarz i anioł</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2012/gosc-gospodarz-aniol/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Długi i jak z nich wyjść &#8211; pomoc chrześcijańska</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/dlugi-jak-z-nich-wyjsc/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/dlugi-jak-z-nich-wyjsc/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 07 Aug 2015 07:39:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Finanse]]></category>
		<category><![CDATA[Oliwer Cieślar]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=898</guid>

					<description><![CDATA[<p>Gdy Joanne opowiada o działalności organizacji pomagającej osobom, które przygniotły długi, w jej oczach widać niezwykłą pasję i nadzieję. Od kiedy w 2005 roku zaczęła pracować jako regionalny koordynator CAP w środkowej Anglii. Miała okazję pomagać setkom zadłużonych ludzi. W chwili obecnej z jej pomocy korzysta około trzydziestu osób. Jak sama mówi, finanse są ważnym [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/dlugi-jak-z-nich-wyjsc/">Długi i jak z nich wyjść &#8211; pomoc chrześcijańska</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy Joanne opowiada o działalności organizacji pomagającej osobom, które przygniotły długi, w jej oczach widać niezwykłą pasję i nadzieję. Od kiedy w 2005 roku zaczęła pracować jako regionalny koordynator CAP w środkowej Anglii. Miała okazję pomagać setkom zadłużonych ludzi. W chwili obecnej z jej pomocy korzysta około trzydziestu osób. Jak sama mówi, finanse są ważnym elementem egzystencji: „Jeżeli masz kontrolę nad swoimi pieniędzmi, czujesz, że masz o wiele większą kontrolę nad całym swoim życiem”.</p>
<h4>Okoliczności &#8211; jak wpadamy w długi</h4>
<p>Bardzo łatwo jest wpaść w <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/dlugi-zadluzenia-droga-wyjscia/">zadłużenie</a>. Ktoś bierze jeden duży kredyt albo kilka mniejszych i przez jakiś czas jest dobrze. W każdej chwili jednak może się zdarzyć coś nieprzewidywalnego: utrata pracy, choroba lub inna sytuacja, która powoduje nagłe obniżenie dotychczasowych dochodów. Joanne pomaga osobom, które znalazły się właśnie w takich okolicznościach. Trudną sytuacją finansową zagrożeni są również korzystający z zasiłków i rozwodzący się.</p>
<p>Niebezpieczną pokusą są ponadto sklepy z pięknymi wnętrzami i ogromną ilością towaru. Firmy telefoniczne oferują nowe gadżety i usługi, a banki podają jak na tacy kolejne karty kredytowe. Niestety, nie wszyscy chcą przyjąć do wiadomości, że suma wydatków nie powinna przekraczać sumy dochodów… I w ten sposób dług błyskawicznie się powiększa.</p>
<h4>Długi, czyli pułapka finansowa</h4>
<p>Ponieważ pieniądze są tak ważną częścią naszego życia, ich niedobór odciska swoje piętno na wszystkich jego sferach. Joanne podkreśla: „Długi mają ogromny wpływ na jakość życia, samopoczucie, relacje z innymi, a także na zdrowie. Życie osób zadłużonych jest zdeterminowane myśleniem o tym, skąd wziąć pieniądze na spłatę i jak przeżyć kolejny miesiąc, a to staje się <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/jak-wyjsc-z-kryzysu-finansowego/">źródłem</a> ciągłego stresu.</p>
<p>Łatwo przewidzieć scenariusz zdarzeń: po pewnym czasie takiej walki przychodzi lęk i utrata życiowego optymizmu, a także unikanie kontaktów z ludźmi. Dłużnik zamyka się w swoim mieszkaniu i w obawie przed komornikiem czy windykatorem nie otwiera listów, nie odbiera telefonów. Zasłania okna, myśląc, że w ten sposób ukryje swoje problemy. Izolacja rodzi nieufność i potęgujące się poczucie braku nadziei.</p>
<p>Problemy pozostawione same sobie – narastają lawinowo. Jeżeli błędne koło nie zostanie w porę przerwane, może dojść do tragedii. Wiele osób taki stan prowadzi do samobójstwa.</p>
<h4>Boże rozwiązanie na długi</h4>
<p>Wykonując swoją pracę, Joanne nie skupia się wyłącznie na trudnościach finansowych, ale patrzy na każdą sytuację całościowo – a więc w takim samym stopniu dba o emocjonalną i duchową kondycję osoby, której pomaga. Nie czeka, aż ludzie przyjdą do jej biura. Wsiada do samochodu i odwiedza różne rodziny.</p>
<p>Zazwyczaj odbywają się trzy wizyty, zanim potrzebujący podejmie ostateczną decyzję o udziale w programie. „Pierwsza wizyta to bardzo ważny krok na drodze do wyjścia z długów. Żeby uzyskać jakąkolwiek pomoc, osoba zainteresowana musi najpierw uwierzyć, że się uda – mówi Joanne. – Prezentuję wtedy sposób działania naszej organizacji, opowiadam historie osób, które zdołały wyjść z długów”.</p>
<p>Każdy pracownik CAP okazuje szczere zainteresowanie indywidualną sytuacją klienta. W związku z tym, że CAP jest organizacją chrześcijańską, od samego początku wyraźnie akcentowana jest ewangelia. „Bóg jest zainteresowany twoją osobą i chce, żebyś był wolny” – często powtarza swoim podopiecznym Joanne. Organizacja zachęca do kontaktów z wierzącymi oraz kościołami w danym regionie, jednak przynależność religijna nie jest warunkiem udziału w programie.</p>
<p>Pomoc jest niesiona wszystkim – ateistom, chrześcijanom, muzułmanom. Najważniejsze, by już na początku każdy był uświadomiony, że biblijne prawdy dotyczące wychodzenia z długu są dostępne także dla niego. Zdarzają się osoby, którym to nie odpowiada, ale większość jest pod wrażeniem tego, co Joanne ma im do zaoferowania.</p>
<h4>Na czym opiera się praca CAP?</h4>
<p>Za pomoc w uregulowaniu długu organizacja nie pobiera od swoich klientów żadnych opłat. „Utrzymujemy się dzięki darowiznom od chrześcijan oraz instytucji, które doceniają pracę CAP” – mówi Joanne. Niestety, pomimo że CAP jest organizacją charytatywną, nie otrzymuje finansowego wsparcia ze strony państwa z powodu swojego religijnego charakteru.</p>
<p>Organizację <a href="http://www.capuk.org">Christians Against Poverty</a> (Chrześcijanie Przeciwko Ubóstwu) założył w 1996 roku John Kirkby, który mimo pracy w instytucjach finansowych sam popadł w zadłużenie i doświadczył trudności w procesie wychodzenia z długu. Ta sytuacja, w połączeniu z doświadczeniem miłości Boga, zmieniła jego życie. Od tamtej pory, służąc swoją wiedzą z zakresu branży finansowej, John pomaga ludziom pogrążonym w długach.</p>
<p>Obecnie organizacja działa w Wielkiej Brytanii, Australii i Nowej Zelandii. W samej Wielkiej Brytanii pomogła wyjść z zadłużenia ok. 30 000 osób, a jej oddziaływanie nadal rośnie. W imieniu swoich klientów obsługuje długi o łącznej wartości 63 milionów funtów, a rocznie pracuje już z 18 000 osób. Działalność organizacji została określona przez księcia Karola jako „fantastyczna” i jest regularnie rekomendowana przez Martina Lewisa, jednego z czołowych brytyjskich ekspertów ds. finansowych. </p>
<h4>CAP i długi &#8211; jak to działa?</h4>
<p>Przechodząc do spraw typowo <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/metoda-3d-w-dziedzinie-osobistych-finansow/">materialnych</a>, Joanne podkreśla: „To nie nasza organizacja spłaca dług klienta, lecz na podstawie przeprowadzonego z nim wywiadu i analizy jego sytuacji finansowej tworzy plan wyjścia z zadłużenia. Przedstawiamy zindywidualizowany budżet i sposób najszybszego spłacenia długów, kontaktujemy się w imieniu dłużnika z kredytodawcami i negocjujemy najlepsze warunki spłaty”.</p>
<p>Od tego momentu wszystkie nieprzyjemne kontakty (np. z bankami) i listy w imieniu dłużnika przyjmuje organizacja. Następnie tworzone jest specjalne konto danego klienta, na które wpłaca on swoje dochody. CAP zajmuje się regulowaniem wszystkich rachunków oraz rat.</p>
<p>Najważniejsze są zaufanie i odpowiedzialność ze strony klientów. Jeśli zaniechają wpłacania należności na swoje konta i nie będą informować o zmianach sytuacji, może się okazać, że organizacja nie będzie w stanie efektywnie im pomóc. Ponadto klient zobowiązuje się do stosowania przedstawionego mu budżetu.</p>
<p>Zachęca się go również do uczestnictwa w bezpłatnym kursie zarządzania pieniędzmi – CAP Money. Tam dowiaduje się, jak oszczędzać, jak trzymać się ustalonego budżetu i nie wpaść w kolejne zadłużenie.</p>
<h4>Nie ma sytuacji bez wyjścia</h4>
<p>Joanne opowiada, jak CAP pomaga również w inny sposób:</p>
<p>„Przez cały okres wychodzenia z długu pamiętamy o naszych klientach. Co tydzień wysyłamy do nich wolontariuszy, zapraszamy na różne bezpłatne imprezy w naszym centrum. Nierzadko ofiarowujemy klientom drobne upominki, które pokazują im, że ktoś o nich pamięta i chce im pomóc. Mogą to być kwiaty, czekoladki lub po prostu kartka w dniu urodzin. To z pewnością pomaga przeżyć kolejny tydzień, aż w końcu dana osoba stanie się wolna od długów!”.</p>
<p>A jeśli ktoś nie jest w stanie spłacić długu? – pytam zaintrygowany. „Dla chrześcijan nie ma sytuacji bez wyjścia i nikogo nie zostawimy bez pomocy – odpowiada Joanne. – Zdarzają się osoby tak zadłużone, że musiałyby spłacać raty ponad sto lat! Nasze plany spłat są ustalane maksymalnie na lat pięć”. Ten czas może się okazać długim okresem, ale dzięki profesjonalnej i wszechstronnej pomocy ze strony chrześcijan wiele osób odzyskuje wolność finansową.</p>
<p>&#8222;Jeżeli czyjś dług jest większy, proponujemy jedną z czterech opcji: sprzedaż majątku, uzgodnienie z kredytodawcą spłaty większości należności i umorzenia długu po okresie pięciu lat (choć nie ma pewności, czy wierzyciel wyrazi na to zgodę) oraz ogłoszenie bankructwa indywidualnego” (w polskim prawie tzw. upadłość osoby fizycznej lub upadłość konsumencka – przyp. autora).</p>
<h4>Zaraźliwa pasja w walce z długami</h4>
<p>Podczas rozmowy Joanne z uśmiechem opowiada historie ludzi, którym udało się pomóc. Wspomina dwie samotne matki z czwórką dzieci, które wyszły z długów i z głębokiej depresji. Teraz to one pomagają jej w pracy z nowymi klientami, nawiązując relacje i budując zaufanie. Wielu podopiecznych uczęszcza razem z Joanne do kościoła, gdzie znajdują akceptację oraz nowych przyjaciół i zaczynają inaczej patrzeć na swoje problemy.</p>
<p>Wyjątkowa jest także historia mężczyzny, który był tak psychicznie przygnieciony zadłużeniem, że targnął się na swoje życie. Na szczęście próba samobójcza się nie udała, a w niedługim czasie mężczyzna spotkał ludzi z CAP, którzy pokazali mu drogę wyjścia z problemu. Dzisiaj jest szczęśliwym mężem i ojcem, wolnym od długu i depresji. Ma przyjaciół i sam pomaga innym. Wszystko to dzięki wspaniałemu Bogu, który jest zainteresowany całym naszym życiem, a nie tylko duszą.</p>
<p>Mnie samego rozmowa z Joanne skłoniła do refleksji o ludzkich problemach i ich złożoności, o nadziei i Bogu. Być może warto w tym kontekście pomedytować nad tym, jak wspaniały jest Pan, który w każdej sferze naszego życia chce dać nam wolność…</p>
<h4><strong>7 zasad finansowych CAP:</strong></h4>
<ul>
<li>Jak najczęściej używaj gotówki! Sprawdzono, że płacąc gotówką, wydajemy o 30% mniej niż gdy płacimy kartą.</li>
<li>Planuj swoje tygodniowe menu, sporządzaj listę zakupów i rób sprawunki według niej.</li>
<li>Przygotuj koperty z przeznaczeniem na konkretne sprawy (np. odzież, rozrywka, wakacje), odkładaj do nich pieniądze i staraj się ich nie ruszać – w ten sposób mniej wydasz na codzienne zakupy.</li>
<li>Jeżeli chodzi o dzieci i kupowanie nowych zabawek/gadżetów – nie bój się powiedzieć „Nie”. Ucz swoje pociechy mądrze <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/dzieci-pieniadze-czym-jest-edukacja-finansowa/">zarządzać pieniędzmi</a> i wyjaśnij im, jakie są wasze finansowe możliwości.</li>
<li>Przemyśl zmianę abonamentu telefonicznego na bardziej korzystny w twojej sytuacji.</li>
<li>Jeżeli w danej chwili nie korzystasz z urządzeń elektrycznych, odłącz je od zasilania.</li>
<li> Jeśli łatwo ulegasz wyprzedażom i ofertom, unikaj spacerowania po sklepach.</li>
</ul>


<p><strong>Więcej informacji można znaleźć na stronie: <a href="http://www.capuk.org" target="_blank" rel="noreferrer noopener">www.capuk.org</a>.</strong></p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/dlugi-jak-z-nich-wyjsc/">Długi i jak z nich wyjść &#8211; pomoc chrześcijańska</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/finanse/dlugi-jak-z-nich-wyjsc/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nocny patrol w wielkim mieście</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/nocny-patrol-w-wielkim-miescie/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/nocny-patrol-w-wielkim-miescie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2015 08:41:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2011/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Oliwer Cieślar]]></category>
		<category><![CDATA[Reportaż]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=982</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nasz patrol pastorski rozmawiał z doormanem. Doorman to ochroniarz pubu; jednak w przeciwieństwie do polskiego tzw. bramkarza, nie jest pracownikiem pubu, ale niezależnej firmy ochroniarskiej i, aby wykonywać swój zawód, musi zdobyć licencję z urzędu miasta. Po chwili podeszło dwóch chłopaków. Chcieli wejść do pubu, ale odmówiono im wstępu. Mimo ostrej wymiany zdań ochroniarz nie [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/nocny-patrol-w-wielkim-miescie/">Nocny patrol w wielkim mieście</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Nasz patrol pastorski rozmawiał z <em>doormanem</em>. <em>Doorman</em> to ochroniarz pubu; jednak w przeciwieństwie do polskiego tzw. bramkarza, nie jest pracownikiem pubu, ale niezależnej firmy ochroniarskiej i, aby wykonywać swój zawód, musi zdobyć licencję z urzędu miasta. Po chwili podeszło dwóch chłopaków. Chcieli wejść do pubu, ale odmówiono im wstępu. Mimo ostrej wymiany zdań ochroniarz nie zmienił decyzji. To on ma ostatnie słowo. Zorientowałem się, że ci chłopcy to chuligani z sąsiedniego miasta. Przyjechali, ponieważ w ich rodzinnym mieście zabroniono im wstępu do pubów przez następne pół roku.</p>
<h4>Problem z powrotem do domu</h4>
<p>Dwie godziny później mieliśmy okazję znów ich zobaczyć. Tym razem sytuacja wyglądała gorzej. Z daleka było słychać krzyki, przekleństwa i wyzwiska. Obwiniali się nawzajem o namowę do przyjazdu tutaj i problemy z wpuszczeniem do pubu. Okazało się, że od pół godziny nie było śladu zamówionej przez nich taksówki i nie mogli dostać się do domu. Gdy tylko się zbliżyliśmy, jeden z nich skierował na nas swoją frustrację i gniew. Szczerze mówiąc, nie miałem pojęcia, co moglibyśmy w tej sytuacji zrobić, ale lider naszej grupy pastorów miał doświadczenie.</p>
<p>Podeszliśmy, powiedzieliśmy, że pomożemy, ale muszą się uspokoić. Kolega z patrolu zaczął negocjować z taksówkarzami, by załatwić chłopakom transport. Reszta z nas rozmawiała z nimi, modląc się jednocześnie o Bożą mądrość. Wyjaśnialiśmy, że nie mają się czego obawiać, już wkrótce dostaną się do domu. Sytuacja nieco się poprawiła, choć wciąż jednemu z nich opanowanie złości sprawiało poważny problem. Wtedy jeden z pastorów podszedł i objął go ramieniem. To był prawdziwy przełom. Chłopak momentalnie się uspokoił. Chwilę później obaj młodzi ludzie siedzieli już w odjeżdżającym samochodzie. Duch Święty dał nam mądrość, jak pomóc tym chłopakom. Teraz wiem, że ich agresja wynikała ze strachu.</p>
<h4>Bogu na tobie zależy</h4>
<p>Kilkanaście minut później podeszła do nas kobieta, która chciała z nami porozmawiać o Bogu. Miała niskie poczucie własnej wartości – stąd pytania typu: „Czy Bóg wie, że jestem miłą osobą?”. Niedawno doświadczyła śmierci kogoś bliskiego… Potrzebowała modlitwy i pocieszenia. Była zainteresowana chrześcijaństwem i Bogiem. Daliśmy jej kontakt do kursu o podstawach chrześcijaństwa (Alfa) oraz zapewniliśmy, że będziemy się modlić o nią i o jej potrzeby. Po półgodzinnej rozmowie pożegnaliśmy się. Odchodząc, wydawała się o wiele bardziej spokojna i odprężona.</p>
<p>Podczas patrolu razem z pastorami m.in. opatrywaliśmy skaleczone czoło, zbieraliśmy szklane butelki (aby nie posłużyły jako niebezpieczne narzędzia) i odprowadzaliśmy nietrzeźwą młodzież do taksówek. Rozdawaliśmy też klapki japonki dziewczynom, które miały wysokie szpilki (po wielu godzinach nie były już w stanie w nich chodzić) oraz okrywaliśmy ciepłymi kocami zziębniętych ludzi czekających na przystanku. Dlaczego to wszystko? Ponieważ wolontariusze z różnych lokalnych kościołów chcą pomagać ludziom, pokazując w praktyczny sposób, że Bogu na nich zależy! Widziałem, jak pastorzy starają się łagodzić konflikty przez rozmowę ze zwaśnionymi stronami, co przynosiło dobre rezultaty.</p>
<h4>Pastor – czyli kto?</h4>
<p>„Pastorem ulicy” może zostać każdy dorosły członek lokalnego kościoła – kobieta lub mężczyzna (brak górnej granicy wiekowej) – który zdecyduje się dobrowolnie poświęcić kilka godzin w miesiącu, przejdzie specjalny kurs i dostarczy zaświadczenie o niekaralności. Kurs obejmuje takie zagadnienia, jak: zarządzanie konfliktem, doradztwo, przeciwdziałanie przemocy w rodzinie, przyczyny uzależnień i podstawy udzielania pierwszej pomocy.</p>
<p>Pastorzy, oprócz dobrego serca, mają również głowę na karku i dbają o swoje bezpieczeństwo, a cała ich praca jest dobrze przemyślana. Działają w piątki i soboty, od 22.00 do 3.00 w nocy (a w niektórych przypadkach nawet dłużej). Przed każdym patrolem zgłaszają swoje wyjście policji i stacji monitoringu miasta. Zawsze chodzą w minimum czteroosobowych grupach, tylko w zasięgu kamer miejskich. Wyposażeni są w krótkofalówki, co zapewnia im łączność z policją, monitoringiem i ochroniarzami pubów. Większość patroli przebiega we względnym spokoju, ale gdy zaczyna się robić „gorąco”, grupa pastorów oddala się na bezpieczną odległość i prosi o pomoc policję.</p>
<h4>Patrol modlitewny</h4>
<p>Od listopada 2010 roku raz w tygodniu organizuję na mojej uczelni modlitwę o działalność i potrzeby pastorów ulicy. Razem z grupą studentów modlimy się o bezpieczeństwo oraz okazję do rozmów z ludźmi. Każdego tygodnia dostaję od pastorów raporty z nocnego patrolu z prośbami modlitewnymi o spotkanych ludzi. W jednym z nich znalazła się następująca notatka:</p>
<p>(…) W nocy dwie kobiety (imion nie znamy) upiły się tak bardzo, że zostały wyrzucone z pubu wprost na ulicę. Kiedy zjawiliśmy się na miejscu, dziewczyny siedziały na ławce, skąpo ubrane, w temperaturze poniżej zera. Okryliśmy je kocami, a jeden z nas poszedł zorganizować dla nich przejazd taksówką. Niestety, żaden z taksówkarzy nie miał zamiaru zabrać ich w takim stanie, z obawy przed zabrudzeniem samochodu. Zdecydowaliśmy się wziąć je do naszej bazy, gdzie mogły się ogrzać i umyć. Po 20 minutach trochę wytrzeźwiały i wyglądały lepiej, na tyle, żeby jeden z taksówkarzy zgodził się je odwieźć. To wydarzenie podkreśla, jak ważne jest bezpieczne miejsce, gdzie można zabrać ludzi z ulicy, aby się o nich zatroszczyć. Prosimy o modlitwę w tej sprawie.</p>
<h4>Zadziwiająca skuteczność</h4>
<p>Podczas mojego pierwszego wyjścia z pastorami dowiedziałem się, że po półtora roku ich działalności w trzydziestotysięcznym miasteczku spadła ilość nocnych incydentów oraz wezwań na pogotowie i policję. Warto również podkreślić, że sama obecność pastorów na ulicach w tych kluczowych godzinach przynosi pozytywne skutki dla całego miasta.</p>
<p>Kilka dni później usłyszałem na szkoleniu od policyjnej funkcjonariuszki, że dzięki patrolom pastorów ulicy również liczba przypadków przemocy domowej spadła o 30%. Dzieje się tak, pomimo że pastorzy w ogóle nie zajmują się przemocą domową. Najwyraźniej sam fakt, że wypełnia nas Boża obecność i służymy pomocą tam, gdzie są ludzie, ma na nich pozytywny wpływ w duchowym wymiarze.</p>
<p>Przekonałem się, że mimo późnej pory nocnej pastorzy mają dla ludzi nie tylko praktyczną pomoc, ale i ciepłe słowa. Zamiast pogardy i potępienia jest miłość i troska, a to w niesamowity sposób zmienia nastawienie ludzi. Kilka razy słyszałem podziękowania za tę niecodzienną pracę i prośby, by pastorzy nie przestawali tego robić! Niektórzy zaś pytali: „Kim są pastorzy i czy coś za to dostają?”. Zawsze padała ta sama, skromna odpowiedź: „Robimy to, bo kochamy ludzi i kochamy Jezusa”.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Street Pastors</strong></p>
<p>To ponadwyznaniowa chrześcijańska organizacja założona w Londynie w 2003 roku przez Lesa Isaaca. Jej mottem jest: „Troska. Słuchanie. Pomaganie”. Zadaniem ubranych w niebieskie uniformy pastorów jest patrolowanie ulic w weekendowe wieczory. Niosą oni praktyczną pomoc i dbają o bezpieczeństwo wszystkich, którzy znajdą się wtedy w okolicach pubów i dyskotek. Organizacja odebrała wiele nagród społecznych, została też publicznie wyróżniona m.in. przez burmistrza Londynu oraz premiera Wielkiej Brytanii. Niedawno pastorzy zostali obdarzeni zaufaniem przez organizatorów Letnich Igrzysk Olimpijskich oraz Paraolimpijskich w Londynie w 2012 roku. Zaprosili oni członków Street Pastors do patrolowania ulic Londynu i zabezpieczenia imprez sportowych przez cały czas trwania Igrzysk. To jest naprawdę fantastyczne, że wielkie organizacje sportowe mają tak dobre zdanie o chrześcijańskim stowarzyszeniu! Grupa emerytowanych misjonarzy działających na całym świecie przyznała niedawno, że Street Pastors to według nich najlepsza inicjatywa ewangelizacyjna od czasów powstania Armii Zbawienia.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/nocny-patrol-w-wielkim-miescie/">Nocny patrol w wielkim mieście</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2011/nocny-patrol-w-wielkim-miescie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
