<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Monika Świerczyńska &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/autorzy/monika-swierczynska/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Wed, 19 Aug 2015 13:54:15 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Język serca</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/jezyk-serca/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/jezyk-serca/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 02 Aug 2015 13:11:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Monika Świerczyńska]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1112</guid>

					<description><![CDATA[<p>Język serca jest pełną szacunku i wolną od osądu postawą wobec drugiego człowieka, zgodną z nakazem Chrystusa: „Nie sądźcie”. To wewnętrzne nastawienie pomocne w odkrywaniu ukrytych potrzeb, pragnień i tego, co ważne dla drugiej osoby. Jego siłą jest zadawanie pytań i uważne słuchanie odpowiedzi. Można się tym językiem porozumiewać, nie używając słów. To właśnie za [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/jezyk-serca/">Język serca</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Język serca jest pełną szacunku i wolną od osądu postawą wobec drugiego człowieka, zgodną z nakazem Chrystusa: „Nie sądźcie”. To wewnętrzne nastawienie pomocne w odkrywaniu ukrytych potrzeb, pragnień i tego, co ważne dla drugiej osoby. Jego siłą jest zadawanie pytań i uważne słuchanie odpowiedzi. Można się tym językiem porozumiewać, nie używając słów.</p>
<p>To właśnie za stosowanie tego języka Zbawiciel obiecał nagrodę w dzień sądu. Zgodnie z Pismem Świętym, powie On wtedy do wybranych: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, odziedziczcie Królestwo, przygotowane dla was od założenia świata. Albowiem łaknąłem, a daliście mi jeść, pragnąłem, a daliście mi pić, byłem przychodniem, a przyjęliście mnie, byłem nagi, a przyodzialiście mnie, byłem chory, a odwiedzaliście mnie, byłem w więzieniu, a przychodziliście do mnie (Ew. Mat. 25:34-36).</p>
<h4>Widzieć więcej</h4>
<p>Problem w tym, że często nie dostrzegamy potrzeb i pragnień drugiego człowieka: Panie! Kiedy widzieliśmy cię łaknącym albo pragnącym, albo przychodniem, albo nagim, albo chorym, albo w więzieniu i nie usłużyliśmy ci? (w. 44). Rozpoznanie ludzi potrzebujących miłości nie jest łatwe, zwłaszcza gdy ich potrzeby są ukryte za fasadą oskarżeń i rozkazów skierowanych pod naszym adresem. Nieumiejętność ich odczytania powoduje, że w zetknięciu z negatywnymi komunikatami przyjmujemy postawę obronną.</p>
<p>Skupiamy się na własnych i cudzych błędach, odpłacając pięknym za nadobne, co prowadzi tylko do eskalacji konfliktu. Przekonani, że przyczyną problemu jest czyjaś zła intencja, nie dostrzegamy bezbronności, obaw, uczuć i pragnień innych ludzi. Wskutek tego paradoksalnie za największych wrogów mogą uchodzić w naszych oczach ci, którzy najbardziej nas potrzebują.</p>
<h4>Nie myśl, że wiesz lepiej</h4>
<p>Język serca to nie tylko wsłuchiwanie się w pragnienia, potrzeby i wartości drugiej osoby, ale również pełne szacunku wyrażanie własnych pragnień. Nie jest to możliwe bez utrzymywania kontaktu ze swoim własnym wnętrzem i rozumienia ważnych informacji, jakie niosą emocje i uczucia.</p>
<p>Trudności mogą powstać, jeśli rodzice uczyli nas od dziecka braku zaufania do naszych uczuć i tego, że nie mają one dla innych znaczenia (poprzez komunikaty: Jak możesz tak myśleć! Nie przesadzaj! Co też ci przyszło do głowy?! Musisz zrobić tak, i koniec!).</p>
<p>Tego typu komunikacja odcina nas od tego, co się w nas dzieje. Ten, kto się nią posługuje, zakłada, że „wie lepiej”, czego chcemy, co czujemy i myślimy. W istocie to język przemocy, który narusza granice i godność drugiej osoby. Może się on wyrażać poprzez udzielanie gotowych recept, narzucanie własnych interpretacji, ignorowanie, niepytanie o ważne sprawy, karanie milczeniem czy też nadopiekuńczość.</p>
<p>Język serca jest przeciwieństwem języka przemocy. To zadawanie pytań: Jak się czujesz? Co się dzieje? Czy to ci się podoba? Co o tym myślisz? Czego byś chciał? – i czekanie na odpowiedź, a także szanowanie tego, co wyraża druga osoba.</p>
<h4>Zrozum swoje uczucia</h4>
<p>Nasze emocje i uczucia są dla nas ważnym nośnikiem informacji, ponieważ wynikają z wartości, jakimi kierujemy się w życiu, oraz z naszych celów i potrzeb. Nieprzyjemne emocje, jakich doświadczam, oznaczają, że istotne dla mnie wartości i cele są zagrożone. To nie okoliczności są ich przyczyną!</p>
<p>Dowodem jest fakt, że to samo zdarzenie może wywołać zupełnie różne reakcje emocjonalne, w zależności od oczekiwań i potrzeb. Inaczej zareaguję na spóźnienie mojej przyjaciółki, kiedy oczekując jej wizyty w swoim domu, w ostatniej chwili sprzątam mieszkanie, a inaczej, gdy zdążę zrobić to wcześniej i, żeby spotkać się z nią, rezygnuję z innych zajęć. W pierwszym przypadku jej spóźnienie może wywołać uczucie ulgi. Jeśli natomiast chcę porozmawiać z nią o czymś bardzo ważnym i, odłożywszy z tego powodu na bok wszystkie inne sprawy, od dwudziestu pięciu minut czekam na nią w kawiarni, moja złość może sięgać zenitu.</p>
<blockquote><p>Nasze emocje i uczucia są dla nas ważnym nośnikiem informacji</p></blockquote>
<h4>Wyraź, co czujesz</h4>
<p>Powodem niepowodzeń w porozumiewaniu się jest to, że nie zostaliśmy nauczeni, jak w jasny, bezpośredni sposób wyrażać swoje uczucia i potrzeby. Wobec tego, zgodnie z odziedziczonym nawykiem, wyrażamy je pośrednio – poprzez okazywanie niezadowolenia i krytyczne uwagi. W ten sposób sami sobie rzucamy kłody pod nogi.</p>
<p>Rozpoznanie tego, co czujemy, umożliwia nam wzięcie odpowiedzialności za nasze uczucia i wyrażenie ich wprost, ze wskazaniem na źródło, jakim jest nasz system wartości. Możemy wtedy powiedzieć: „Czuję złość, bo bycie zrozumianą jest dla mnie ważne”, zamiast cedzić przez zęby: „W ogóle mnie nie słuchasz”. Albo też: „Czuję się sfrustrowany, ponieważ współdecydowanie jest dla mnie ważne”, zamiast warczeć: „Zawsze chcesz dominować”.</p>
<p>Warto przy tym zauważyć, że zdania: „W ogóle mnie nie słuchasz” i „Zawsze chcesz dominować” zawierają ocenę, która jest interpretacją czyjegoś zachowania i przypisaniem drugiej osobie określonych właściwości. Każda taka ocena stwarza ryzyko, że inni odbiorą ją jako krytykę i odpowiedzą kontratakiem. Stąd kluczem do porozumienia jest wyrażanie spostrzeżeń bez ich interpretacji.</p>
<h4>Bądź wolny od oceny</h4>
<p>Marshall Rosenberg, były współpracownik Carla Rogersa, opracował sposób porozumiewania się, który nazwał porozumieniem bez przemocy. Pierwszym jego elementem jest spostrzeżenie wolne od interpretacji i oceny. Odnosi się ono do tego, co widzimy i słyszymy.</p>
<p>Po rzeczowym stwierdzeniu, co robi dana osoba, wyrażamy to, co czujemy wobec jej postępowania (np. uczucie bólu, lęku czy radości). Następnie wyjawiamy naszą potrzebę lub wartość, która kryje się za tym uczuciem (np. potrzebę szacunku, bliskości czy porządku). Na końcu formułujemy prośbę. Różnica pomiędzy żądaniem a prośbą polega na tym, że prosząc, liczymy się z przyjęciem odmowy, zaś żądanie obłożone jest konsekwencjami.</p>
<p>I tak na przykład w opisanej powyżej sytuacji w kawiarni odpowiedź zniecierpliwionej przyjaciółki mogłaby brzmieć: „Spóźniłaś się pół godziny (spostrzeżenie). Czuję złość (uczucie), bo chciałam porozmawiać o czymś ważnym i bardzo zależy mi na naszej relacji (cel/wartość). Czy mogłabyś się nie spóźniać, kiedy umawiamy się na określoną godzinę (prośba)?”.</p>
<h4>Słowa, które blokują komunikat</h4>
<p>Według Rosenberga istnieją słowa, które blokują porozumienie. Używamy ich, aby pchnąć drugą osobę w pożądanym przez nas kierunku. Niestety przynosi to skutek odwrotny. To nie tylko wszelkiego rodzaju oceny, osądy, zarzuty, obelgi, porównania, diagnozy i etykietki, które przypinamy innym, ale również zdania zawierające takie słowa, jak: „zawsze”, „zwykle”, „ciągle”, „nigdy”. Nadają one reszcie wypowiedzi wydźwięk oceny – np. „Zawsze się spóźniasz”, „Nigdy mnie nie słuchasz”.</p>
<p>Odbierane jako krytyka, sprawiają ból i budzą sprzeciw. Dlatego lepiej powiedzieć: „Dwa razy wszedłeś mi w słowo” niż „Ciągle mi przerywasz”. Albo też: „W tym tygodniu dwukrotnie spóźniłeś się do pracy” zamiast „Zawsze się spóźniasz”. Porozumienie blokuje również wyrażanie własnych pragnień w formie żądań i szantażu: „Jak nie&#8230;, to&#8230;”, jak również obarczanie innych odpowiedzialnością za nasze uczucia: „Mamusię bardzo boli, że w szkole masz takie słabe stopnie”.</p>
<p>Słowami wywierającymi szczególną presję są: „powinieneś” i „musisz”. Sugerują one drugiemu, że nie ma wyboru. Wywołują poczucie winy, a jednocześnie wzmagają bunt i opór. Jeśli zależy nam na porozumieniu, warto się ich wystrzegać.</p>
<h4>Szansa na przepływ współczucia</h4>
<p>Gdy słyszymy krytykę, dobrze jest zastanowić się, co spostrzega i czuje druga osoba, jakiej potrzebie, pragnieniu czy ważnej dla niej wartości nie stało się zadość. Warto też postawić sobie pytanie, co czuję, słuchając zarzutów, jakie istotne dla mnie wartości i potrzeby są zagrożone.</p>
<p>Kiedy słyszymy: „Jesteś największym egocentrykiem, jakiego w życiu widziałem”, zamiast traktować to w sposób bardzo osobisty, można skupić uwagę na własnych uczuciach i potrzebach i odpowiedzieć: „Kiedy mówisz, że jestem największym egocentrykiem, jakiego w życiu widziałeś, boli mnie to, bo pragnąłbym, żebyś zauważył, jak bardzo staram się uwzględniać twoje upodobania”. Można też skupić uwagę na uczuciach i potrzebach rozmówcy i zapytać: „Czy boli cię to, że twoje upodobania są za mało brane pod uwagę?”.</p>
<p>Niestawianie siebie w roli sędziego, wnikliwe słuchanie siebie i innych oraz wyrażanie wprost swoich uczuć to czynniki, które zwiększają szansę na przepływ empatii i współczucia. Uwalniają obustronne pragnienie dawania. Upodabniają nas do Jezusa Chrystusa, który dostrzegł w Natanaelu pragnienie szczerości i prawdy oraz nienawiść do fałszu: Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma fałszu (Ew. Jana 1:47). Nie potępił też Samarytanki, choć ta miała siedmiu mężów, bo wyczuł, że kieruje nią przemożne pragnienie bliskości. Jezus uczy nas patrzeć głębiej, tak jak Bóg, który – jak mówi Biblia – nie patrzy na to, na co patrzy człowiek. Człowiek patrzy na to, co jest przed oczyma, ale Pan patrzy na serce (1 Sam. 16:7).</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/jezyk-serca/">Język serca</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/jezyk-serca/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ludzie jak zachody słońca</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/ludzie-jak-zachody-slonca/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/ludzie-jak-zachody-slonca/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 29 Jul 2015 11:19:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Monika Świerczyńska]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1261</guid>

					<description><![CDATA[<p>„Cenię cię i podziwiam dlatego, że jesteś inny niż ja” Carl Rogers &#160; Ludzie są jak zachody słońca – zauważa twórca terapii nastawionej na osobę, Carl Rogers. „Jednym z uczuć niosących najwięcej zadowolenia [&#8230;] jest uczucie wynikające z cieszenia się drugim człowiekiem tak, jak cieszymy się zachodem słońca” – pisze w książce Sposób bycia. „Ludzie [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/ludzie-jak-zachody-slonca/">Ludzie jak zachody słońca</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>„Cenię cię i podziwiam dlatego, że jesteś inny niż ja”<br />
<strong>Carl Rogers</strong></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ludzie są jak zachody słońca – zauważa twórca terapii nastawionej na osobę, Carl Rogers. „Jednym z uczuć niosących najwięcej zadowolenia [&#8230;] jest uczucie wynikające z cieszenia się drugim człowiekiem tak, jak cieszymy się zachodem słońca” – pisze w książce Sposób bycia. „Ludzie są równie wspaniali jak zachody słońca, kiedy tylko po prostu pozwolimy im być sobą. Możliwe, że zachody słońca tak nas cieszą właśnie dlatego, że nie możemy ich kontrolować. Kiedy obserwuję zachód słońca, nie myślę: Trochę złagodzić pomarańcz w prawym rogu i dodać trochę więcej fioletu u podstawy, a chmurom przydać nieco różu. Nawet nie próbuję panować nad zachodami słońca. Po prostu podziwiam je z zapartym tchem”.</p>
<h4>Jak zachody słońca</h4>
<p>Inspirująca i niezwykła to metafora. Słowa Rogersa kryją w sobie coś bardzo osobistego – terapeuta zdradza nam, co sprawia mu największą radość. To bardzo intymna informacja. Dowiadujemy się, że najbardziej cieszy go odkrywanie odmienności i wyjątkowości drugiego człowieka, bo tak, jak każdy zachód słońca jest jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny, tak każda osoba jest jedyna i wyjątkowa. Jest dziełem Wielkiego Artysty i nie nam to dzieło poprawiać. Okazując szacunek, bezwarunkową miłość i akceptację, uwalniamy ludzi. Dzięki temu mogą stać się takimi, jakimi w Bożych oczach zawsze mieli być. Rogers wyjawia nam również, co sprawia mu największą przykrość. Z charakterystyczną dla siebie szczerością i skromnością wyznaje: „Jestem potwornie sfrustrowany i zamykam się w sobie, gdy próbuję wyrazić coś, co tkwi głęboko we mnie, co jest częścią mego osobistego, wewnętrznego świata, a osoba, której o tym mówię, nie rozumie mnie. Kiedy podejmuję ryzyko podzielenia się czymś bardzo osobistym z kimś innym i nie zostaję zrozumiany, odbiera mi to pewność siebie i sprawia, że czuję się samotny. Doszedłem do wniosku, że przez tego rodzaju doświadczenia niektórzy ludzie stają się psychotykami”. Poruszające to słowa. Aby je dobrze zrozumieć, prześledźmy los ich autora.</p>
<blockquote><p>Inspirująca i niezwykła to metafora. Słowa Rogersa kryją w sobie coś bardzo osobistego – terapeuta zdradza nam, co sprawia mu największą radość. To bardzo intymna informacja. Dowiadujemy się, że najbardziej cieszy go odkrywanie odmienności i wyjątkowości drugiego człowieka, bo tak, jak każdy zachód słońca jest jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny, tak każda osoba jest jedyna i wyjątkowa</p></blockquote>
<h4>Bóg Rogersa</h4>
<p>Carl Rogers to postać ujmująca. Podejście w psychologii i psychoterapii, jakie stworzył, jest wzruszającym ucieleśnieniem jego własnych marzeń o spotkaniu z drugim człowiekiem i byciu zrozumianym. Powstało w wyniku bolesnych osobistych przeżyć, jak również wieloletnich doświadczeń w pracy psychoterapeuty. Autor biografii Rogersa, Brian Thorne, sugeruje, że prawdopodobnie stworzył on terapię nastawioną na osobę, ponieważ sam rozpaczliwie potrzebował tego typu pomocy.</p>
<p>Urodził się 8 stycznia 1902 roku w podmiejskiej dzielnicy Chicago, Oak Park, jako czwarte z sześciorga dzieci, w wyznającej kult ciężkiej pracy, konserwatywnej rodzinie chrześcijańskiej. Jej członkowie jako „Boży wybrańcy” nie pili alkoholu, nie chodzili do teatru i nie grali w karty, kultywując bliskie rodzinne i wspólnotowe więzi. W czasie studiów na University of Wisconsin na wydziale nauk rolniczych Rogers odkrył swoje powołanie do stanu duchownego. W tym czasie wyniesioną z domu rodzinnego wizję Boga jako budzącego strach Sędziego ze Starego Testamentu zastąpił oferujący nową bliskość i wolność, ludzki i pełen życia Jezus Chrystus, z którym Rogers nawiązał głęboką osobistą relację. Nieoczekiwanym punktem zwrotnym w jego życiu okazał się jednak jego wyjazd do Pekinu na konferencję Światowej Federacji Studentów Chrześcijańskich. Zapiski w dzienniku z tego okresu, jak i jego listy do narzeczonej, Helen – jak pisze Thorne – „wskazują na skrajny idealizm i fascynację osobą Chrystusa”. Rozentuzjazmowany Rogers relacjonował swoje nowe doświadczenia rodzicom.</p>
<h4>Ukryta rana</h4>
<p>Niestety jego listy wpędziły ich w czarną rozpacz. Rodzice byli zbulwersowani „perwersyjną teologią” zwiedzionego w ich oczach syna. Prawdopodobnie nieufność, jaką mu wówczas okazali, a być może i przeżycia z podróży na Wschód, z której Rogers wrócił z wrzodem dwunastnicy, sprawiły, że – po pewnych próbach podążania w kierunku swojego powołania, jakimi był rok studiów spędzony w Union Theological Seminary w Nowym Jorku i pełniona podczas wakacji funkcja pastora w niewielkim kościele w Vermont – w końcu zrezygnował z kształcenia się na duchownego. Po porzuceniu myśli o byciu duchownym zaczął studiować psychologię w Teachers’ College przy Columbia University. W latach 40 XX wieku, pracując jako terapeuta w Centrum Pomocy Psychologicznej w Chicago, przeszedł załamanie nerwowe, do którego przyczyniła się psychopatyczna pacjentka. Ujawniło ono głębokie rany w psychice – dziedzictwo czasów dzieciństwa i wczesnej młodości. Na szczęście do tego czasu Rogers zdążył wyszkolić grono terapeutów, którzy wiedzieli, jak udzielić mu pomocy. Dwuletni kryzys Rogersa mógłby zatem dowodzić tego, że – jak już wcześniej wspomniałam – stworzył on terapię nastawioną na osobę, ponieważ sam potrzebował pomocy.</p>
<h4>Bezwarunkowa miłość</h4>
<p>– Zawsze miałam wrażenie, że wtedy w Chinach coś się wydarzyło, coś, o czym nigdy nie mówił publicznie ani nie pisał – mówi Elizabeth Sheerer, współzałożycielka Centrum Pomocy Psychologicznej przy University of Chicago, w wywiadzie udzielonym w 1990 roku. – W latach tworzenia teorii nie chciał żadnych elementów formalnej religii. O ile mi wiadomo, żadnej religii. Lecz jego chrześcijańskie wychowanie miało z pewnością ogromny wpływ na jego dzieło. Nie sądzę, by bez niego mógł się tak rozwinąć – stwierdza.</p>
<p>Jak sugeruje Thorne, Rogers mógł zostać pastorem i wielkim reformatorem Kościoła. Jednak gdyby tak się stało, nie wywarłby tak wielkiego wpływu na współczesną psychologię i psychoterapię na całym świecie. Łaska i bezwarunkowa miłość, jakich doświadczył Rogers w okresie swojej fascynacji Chrystusem, są bezsprzecznie widoczne w stworzonej przez niego terapii. Dzięki niej tysiące ludzi mogły zostać dotknięte Bożą dobrocią.</p>
<h4>Przejrzystość i autentyczność</h4>
<p>W podejściu nastawionym na osobę terapeuta nie kryje się za zawodową czy też osobistą maską. Im bardziej jest on autentyczny w relacji z pacjentem (w rozumieniu Rogersa – klientem), tym większe prawdopodobieństwo, że dojdzie do procesu terapeutycznej przemiany. Jest ona możliwa, jeśli spełnione zostaną warunki spójności, akceptacji i empatii. Spójność terapeuty oznacza jego autentyczność, wręcz przejrzystość dla klienta. Akceptacja to bezwarunkowe przyjęcie klienta, z szacunkiem jego osoby oraz dla wszystkiego, co ten w sobie odkrywa – również negatywnych uczuć. Empatia natomiast polega na tym, że terapeuta słucha, niczego nie narzuca, a jedynie towarzyszy w odczytywaniu znaczeń, jakie pacjent nadaje swoim wewnętrznym odczuciom. Rogers wierzył, że pełna zrozumienia i akceptacji relacja czyni cuda. Utrzymywał, że schizofrenicy przestają być schizofrenikami, gdy spotykają osoby, które ich rozumieją. Nie ma wątpliwości, że jako terapeuta stawał w miejscu kochającego bezwarunkową miłością Chrystusa, którego poznał w swojej młodości.</p>
<h4>Docenić ludzi</h4>
<p>Porównanie ludzi do zachodów słońca ma jeszcze jedno znaczenie. Kiedy patrzę na topiącą się w morzu kulę słońca, odczuwam zawsze tę samą, zaprawioną lekkim niepokojem, wdzięczność. Towarzyszy jej pragnienie, by zdążyć na czas, by się nie rozminąć. Czasem przyłapuję się na tym, że szepczę wtedy słowa: „Nie odchodź”. Na tej ziemi każdy człowiek, tak jak zachód słońca, przemija. Piszę to dwa tygodnie po tragicznej katastrofie samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem. Dwa dni po tym wstrząsającym wypadku robiłam zakupy w sklepie spożywczym. Kiedy zbliżałam się do kasy, starszy mężczyzna zaproponował, że za mnie zapłaci. – Nic podobnego! Proszę wybrać kogoś bardziej potrzebującego. Mam pieniądze! – protestowałam. Pochylił się nade mną tak, że mogłam spojrzeć prosto w jego oczy. Było w nich zagubienie. – Przepraszam panią. Pani nic nie rozumie. Po tej strasznej narodowej tragedii, jaka nas spotkała, ja potrzebuję to zrobić – powiedział.</p>
<p>Polacy czują, że rozminęli się ze swoim Prezydentem. Nie zdążyli go poznać. Nie doceniali. I teraz wyrzuca im to sumienie. Widziałam nieprzebrane tłumy przed Pałacem Prezydenckim. Ludzie stali nieruchomo. Niektórzy z nich siedzieli, podobnie unieruchomieni. Kiedy słońce zachodzi nad morzem, na plaży wszyscy również nieruchomieją i cichną. Doceńmy innych, tych, których mamy dziś wokół siebie, zanim odejdą – to mądrość płynąca dla Polski z tej trudnej lekcji pokory.</p>
<p><strong>Carl Rogers (</strong>1902-1987) – profesor Ohio State University, założyciel Counseling Center przy University of Chicago oraz istniejącego do dziś Center for Studies of the Person. W 1956 roku nagrodzony przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne za wybitne osiągnięcia naukowe. Sławę przyniosła mu książka O stawaniu się osobą, opublikowana w 1961 roku. Opracowane przez niego podejście nastawione na osobę wywarło wpływ na całą dziedzinę doradztwa psychologicznego i psychoterapii.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/ludzie-jak-zachody-slonca/">Ludzie jak zachody słońca</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/lato-2010/ludzie-jak-zachody-slonca/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Iluzje i intencje</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/iluzje-intencje/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/iluzje-intencje/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Jul 2015 14:31:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Małżeństwo]]></category>
		<category><![CDATA[Monika Świerczyńska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1307</guid>

					<description><![CDATA[<p>Do osiągnięcia celu – jakim jest zbudowanie cennych i trwałych relacji – mogą być pomocne odkrycia współczesnej psychologii w dziedzinie komunikacji. To jednak nie wystarczy. Potrzebujemy cudu wejrzenia w serce drugiego człowieka. Potrzebujemy Bożego objawienia i miłości, by zrozumieć siebie nawzajem. Skuteczne komunikowanie Podstawą komunikacji jest kanał werbalny (słowa) i kanał pozawerbalny (zwany mową ciała), [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/iluzje-intencje/">Iluzje i intencje</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Do osiągnięcia celu – jakim jest zbudowanie cennych i trwałych relacji – mogą być pomocne odkrycia współczesnej psychologii w dziedzinie komunikacji. To jednak nie wystarczy. Potrzebujemy cudu wejrzenia w serce drugiego człowieka. Potrzebujemy Bożego objawienia i miłości, by zrozumieć siebie nawzajem.</p>
<h4>Skuteczne komunikowanie</h4>
<p>Podstawą komunikacji jest kanał werbalny (słowa) i kanał pozawerbalny (zwany mową ciała), poprzez które bezpośrednio kontaktujemy się z innymi ludźmi. Obraz drugiego człowieka w umyśle każdego z nas powstaje dzięki informacjom przekazywanym werbalnie i pozawerbalnie. Nie należy tego lekceważyć, lecz wprost przeciwnie – włożyć wysiłek niezbędny do nauki skutecznego komunikowania za pomocą wszystkich dostępnych nam środków.<br />
Często idziemy na łatwiznę w tej kluczowej dla naszego życia dziedzinie. Żądamy od innych, aby czytali w naszych myślach. Jednocześnie nie przywiązujemy żadnej wagi do sposobu, w jaki przekazujemy im nasze prawdziwe uczucia. Często nie mówimy o naszych oczekiwaniach. Wydaje się nam, że doskonale rozumiemy ludzi, lecz w rzeczywistości osądzamy ich bezlitośnie i przypisujemy najgorsze cechy.<br />
Sztuka prawdziwego słuchania polega na tym, że wyzbywamy się uprzedzeń, niepokojów i interesowności. Zaczynamy patrzeć oczyma drugiej osoby i postrzegać rzeczy z jej perspektywy. Z pewnością warto podjąć taki wysiłek, jeśli marzymy o tym, by rozumieć i być rozumianym. Bez tego niemożliwe jest tworzenie i utrzymywanie satysfakcjonujących związków.</p>
<h4>Blokady komunikacyjne</h4>
<p>Ludzie rozmijają się ze sobą, ponieważ powszechnie stosują liczne blokady uniemożliwiające komunikację. Thomas Gordon, ekspert w tej dziedzinie, wyjaśnia, że takie blokady mają miejsce wówczas, gdy rozmówca dzieli się z nami przeżyciami, a my – zamiast słuchać, by umieć zareagować na jego komunikat – wysyłamy wyłącznie własne komunikaty. W ten sposób blokujemy możliwość porozumienia.</p>
<p>Istnieje wiele barier utrudniających uważne słuchanie. Oto najczęściej spotykane:</p>
<p><strong>1. Porównywanie</strong> – w trakcie rozmowy cały czas porównujesz siebie i swojego rozmówcę, jego przeżycia ze swoimi, dlatego tak niewiele informacji do ciebie dociera.</p>
<p><strong>2. Domyślanie się</strong> – nie zwracasz uwagi na to, co twój rozmówca mówi, ale raczej na intonację jego głosu i inne drobne wskazówki. Chcąc go przejrzeć, nie dowierzasz jego słowom, ale próbujesz zgadnąć, co tak naprawdę on myśli lub czuje na podstawie jego gestów.</p>
<p><strong>3. Przygotowywanie odpowiedzi</strong> – cała twoja uwaga skupiona jest na przygotowywaniu tego, co masz powiedzieć za chwilę, dlatego nie koncentrujesz się na słuchaniu.</p>
<p><strong>4. Filtrowanie (słuchanie wybiórcze)</strong> – zwracasz uwagę tylko na to, co akurat cię interesuje albo unikasz pewnych informacji, zwłaszcza krytycznych i nieprzyjemnych.</p>
<p><strong>5. Osądzanie</strong> – zanim wysłuchasz swojego rozmówcę, już masz zdanie na jego temat. Dlatego nie zwracasz większej uwagi na to, co on mówi. Twój pochopny osąd jakiegoś jego stwierdzenia sprawia, że przestajesz słuchać i reagujesz odruchowo.</p>
<p><strong>6. Skojarzenia</strong> – to, co mówi rozmówca, uruchamia w tobie łańcuch skojarzeń, więc jesteś nieobecny w rozmowie.</p>
<p><strong>7. Utożsamianie się</strong> – wszystko, co słyszysz, przypomina ci coś, co ty zrobiłeś czy przeżyłeś. Cokolwiek powie twój rozmówca, odnosisz to do swojego doświadczenia, więc przerywasz mu i zaczynasz swoją opowieść.</p>
<p><strong>8. Udzielanie rad</strong> – wystarczy, że usłyszysz kilka pierwszych zdań, a już zaczynasz doradzać. Zamiast wysłuchać, przekonujesz rozmówcę do swoich rozwiązań. W ten sposób możesz nie rozpoznać uczuć, sprawić komuś przykrość.</p>
<p><strong>9. Sprzeciwianie się </strong>– podczas rozmowy wyszukujesz wypowiedzi, z którymi mógłbyś polemizować, aby stanowczo im się sprzeciwić. Nie jesteś zainteresowany dojściem do porozumienia, wolisz kłócić się i spierać, a w celu zaniechania tematu „dogryzasz” rozmówcy lub go lekceważysz.</p>
<p><strong>10. Przekonanie o swojej racji</strong> – jesteś gotów do przekręcania faktów, podnoszenia głosu, obwiniania i przypominania grzechów z przeszłości, byleby tylko uniknąć poczucia, że się mylisz. Nie znosisz, gdy ktoś cię poprawia. Nigdy nie przyznajesz się do błędów, więc nie uczysz się na nich i cały czas je popełniasz.</p>
<p><strong>11. Zmiana toru</strong> – nagle zmieniasz temat, przestawiasz rozmowę na inne tory albo obracasz temat w żart, chcąc w ten sposób uniknąć dyskomfortu słuchania drugiej osoby i poważnego traktowania jej słów.</p>
<p><strong>12. Zjednywanie</strong> – nie słuchasz uważnie, ale chcesz zjednać sobie rozmówcę, zgadzając się ze wszystkim.</p>
<h4>Weryfikacja komunikatu</h4>
<p>Rozpoznanie najczęściej stosowanych przez siebie barier to dopiero połowa sukcesu. Słuchanie wymaga naszego aktywnego udziału. Po wysłuchaniu drugiej osoby powinniśmy spróbować sparafrazować jej wypowiedź, czyli powtórzyć ją swoimi słowami. Zapobiega to nieporozumieniom, a wszelkie domysły i błędy w interpretacji są przy okazji od razu wyjaśnione. Można przy tym zauważyć, jak łatwo powstają błędne interpretacje.<br />
Parafrazowaniu może towarzyszyć precyzowanie, czyli zadawanie pytań w celu uzyskania pełniejszego obrazu. Po sparafrazowaniu, wyjaśnieniu i zrozumieniu tego, co zostało wyartykułowane, czas powiedzieć o swoich reakcjach, o tym, co dzieje się wewnątrz słuchającego. To dobry moment, aby sprawdzić, czy prawdziwe są nasze intuicyjne przeczucia, czy właściwie odczytaliśmy język ciała, ton głosu i inne znaki.<br />
Poprzez informację zwrotną oferujemy drugiej osobie nasz świeży i cenny punkt widzenia, a także dajemy jej nasze wsparcie, jeśli jesteśmy szczerzy, ale zarazem łagodni i delikatni. Podstawową zasadą uważnego słuchania jest formułowanie ocen i osądów dopiero po wysłuchaniu całości wypowiedzi i po upewnieniu się, że zrozumieliśmy ją prawidłowo.</p>
<blockquote><p>W komunikowaniu się bardzo ważnym jest kontakt wzrokowy – to właśnie on umożliwia nam nawiązanie relacji i odbiór niezbędnych informacji.</p></blockquote>
<h4>Spójność słów i gestów</h4>
<p>Inną barierą w porozumiewaniu się może być lekceważenie przekazów niewerbalnych. Otóż, jak odkrył antropolog Albert Mehrabian, tylko 7% informacji, które uzyskujemy w rozmowie, czerpiemy ze słów, 38% odczytujemy z tonu głosu, a 55% z mowy ciała. Przy tym nie bez znaczenia jest fakt, że komunikacja werbalna łatwiej podlega świadomej kontroli. Z tej też przyczyny sygnały niewerbalne są bardziej wiarygodne. Nawet jeżeli ktoś, chcąc ukryć prawdę, świadomie tłumi gesty, jego ciało i tak wysyła sygnały, które zadają kłam słowom. Dlatego też, gdy słowa i gesty przeczą sobie nawzajem, każdy uważny słuchacz uświadomi to sobie i nie będzie tego lekceważyć.<br />
Trzeba pamiętać, że różnimy się między sobą. Jedna osoba wykonuje szybkie, nerwowe gesty, kiedy jest rozdrażniona, inna stanie wtedy na baczność i marszcząc czoło, założy ręce. Jeśli interpretowalibyśmy zachowanie innych, koncentrując się tylko na gestach, nie biorąc pod uwagę różnic między ludźmi, niewłaściwie odczytywalibyśmy ich intencje i uczucia. Przy interpretacji mowy ciała nie należy też zapominać, że ma ona swoje własne „zasady gramatyczne”. Dlatego nie powinniśmy wyrywać gestów z kontekstu całej rozmowy.<br />
Jeśli zależy nam na porozumieniu, powinniśmy wystrzegać się wysyłania sprzecznych komunikatów, jak to na przykład zdarza się w przypadku osoby zakochanej, która zamiast otwartości, mimowolnie wycofuje się z powodu napięcia lub lęku przed ewentualnym odrzuceniem. Powinniśmy raczej przyjąć otwartą postawę ciała, wyrażającą zainteresowanie, pochylając się nieco w stronę rozmówcy i patrząc mu prosto w oczy. W komunikowaniu się bardzo ważny jest kontakt wzrokowy – to właśnie on umożliwia nam nawiązanie relacji i odbiór niezbędnych informacji.</p>
<h4>Głos i emocje</h4>
<p>Nie należy lekceważyć przekazu wokalnego, skoro, jak dowiedziono, niespełna 40% informacji, jakie odbieramy w procesie komunikacji, przypada na sam sposób mówienia. Obejmuje on wysokość, barwę i natężenie głosu, artykulację, tempo, intonację i rytm wypowiedzi, a także westchnienia, pomruki, śmiech itd.</p>
<p>Nie bez znaczenia jest fakt, że najtrudniej jest panować nad swoim głosem – jego siłą, intonacją i drżeniem. Głos nas zdradza. Czy tego chcemy czy nie, zdradza nasz nastrój i nastawienie. Ukrywane intencje przedostają się na zewnątrz w postaci tzw. pomyłek freudowskich: mówimy wyższym głosem, kiedy nasze struny głosowe są napięte wskutek intensywnie przeżywanych uczuć radości, złości lub lęku. Niższym tonem natomiast posługujemy się wtedy, gdy ze względu na wyciszenie, zmęczenie czy depresję rozluźniamy nasze struny głosowe. Tony głębokie, płynące z klatki piersiowej, są oznaką stałości, pewności i siły. Tony wysokie i cienki głos sugerują niepewność i brak zdecydowania.<br />
Także tempo mówienia odzwierciedla emocje i nastroje: szybkie może sygnalizować niepewność, wolne – bezradność. Ton naszego głosu zdradza, czy rzeczywiście przeżywamy to, o czym mówimy, czy jest to tylko naszym pobożnym życzeniem. Słuchacz nie da się tak łatwo oszukać i nie wystarczy jednym tchem wyartykułować przygotowanej wcześniej treści.</p>
<h4>Ukryte podteksty</h4>
<p>Nasze wypowiedzi zawierają metakomunikaty, które przekazują to, co boimy się powiedzieć bezpośrednio. Metakomunikaty, czyli ukryte informacje dotyczące uczuć i nastroju mówiącego, są źródłem wielu konfliktów między ludźmi. Używamy ich, modyfikując rytm lub wysokość dźwięków, przez co niektóre słowa są akcentowane. To niejednokrotnie zmienia całkowicie sens wypowiedzi lub zdania. Zaakcentowanie jednego lub większej liczby słów mówi wiele na temat naszego stanu emocjonalnego. W ten sposób zdanie, które jest zwykłym pytaniem, może zmienić się w krytykę lub wyrazić oburzenie. Metakomunikatami są też tzw. wyrazy modalne (takie jak: „oczywiście”, ,,daj spokój” itp.), które dodają do wypowiedzi podtekst irytacji i dezaprobaty. Trudno jest się przed nimi obronić. Atak jest tak subtelny, że często nie zdajemy sobie sprawy z tego, w jaki sposób zostaliśmy zranieni – czujemy irytację, ale nie wiemy, dlaczego. Po usłyszeniu metakomunikatu dobrze jest powtórzyć go na głos i zapytać rozmówcę, czy miał na myśli to, co usłyszałeś, i czy jego uczucia są właśnie takie, jak myślisz. Jeśli nie sprawdzisz swojej interpretacji, pozostaniesz ze swoimi domysłami. Ujawnienie ukrytego ataku nauczy też drugą osobę, aby wypowiadała się bardziej bezpośrednio. Jednak żeby zdobyć się na ten krok, wymagane jest jednak przyjęcie neutralnej postawy, to znaczy nieprzyjmowanie bezpośrednio na siebie ataku, na który naturalną reakcją jest obrona.</p>
<h4>Nasza odpowiedzialność</h4>
<p>Relacje między ludźmi mogą być czymś fascynującym, jednak nie obędzie się bez wysiłku włożonego w ich budowanie. W zakres tego wchodzi słuchanie z uwagą, uwzględnianie przekazów niewerbalnych, nabywanie umiejętności skutecznego komunikowania, a także konsekwencja w wyjaśnianiu konfliktów i rozwiązywaniu na bieżąco powstałych problemów. Wszelkie próby ucieczki i wynikłe z tego zaniedbania mszczą się na nas. Jesteśmy odpowiedzialni za to, jak układamy relacje z naszą rodziną, z naszymi przyjaciółmi i bliskimi. Każda relacja wymaga niezbędnej dla niej troski i pielęgnacji, a do tego potrzebny jest wysiłek i cierpliwość. Aby prawidłowo odczytać intencje drugiego człowieka i usłyszeć bicie jego serca, potrzebujemy przede wszystkim miłości do niego. Ta zaś niewątpliwie jest darem. Darem, o który jednak możemy zawsze prosić naszego Ojca w niebie.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/iluzje-intencje/">Iluzje i intencje</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/malzenstwo/iluzje-intencje/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
