<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Magdalena Duda &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/autorzy/magdalena-duda/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Thu, 26 Mar 2020 12:21:30 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Macedonia &#8211; zasiać ziarna nadziei</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/magdalena-duda/macedonia-zasiac-ziarna-nadziei/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Aug 2019 11:17:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Magdalena Duda]]></category>
		<category><![CDATA[Okno na świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2730</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kierowani silnym przekonaniem o Bożym prowadzeniu, w 2015 r. postanowiliśmy przenieść się z Kratowa do położonej tuż przy granicy z Grecją miejscowości Gewgelija. Wiosną urodziło nam się drugie dziecko, a podczas urlopu w Polsce przygotowaliśmy się do przeprowadzki na południe Macedonii. Wtedy w mediach zaczęły się pojawiać pierwsze doniesienia o kryzysie związanym z napływem uchodźców do [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/magdalena-duda/macedonia-zasiac-ziarna-nadziei/">Macedonia &#8211; zasiać ziarna nadziei</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kierowani silnym przekonaniem o Bożym prowadzeniu, w 2015 r. postanowiliśmy przenieść się z Kratowa do położonej tuż przy granicy z Grecją miejscowości Gewgelija. Wiosną urodziło nam się drugie dziecko, a podczas urlopu w Polsce przygotowaliśmy się do przeprowadzki na południe Macedonii. Wtedy w mediach zaczęły się pojawiać pierwsze doniesienia o kryzysie związanym z napływem uchodźców do Grecji. W programach informacyjnych pokazywano przede wszystkim greckie wyspy i&#8230; dworzec kolejowy w Gewgeliji, w pobliżu którego mieliśmy zamieszkać.</p>
<p>W sierpniu zamieszkaliśmy w nowym miejscu. Widzieliśmy ogromne potrzeby tysięcy ludzi, zaangażowaliśmy się w służbę uchodźcom. We współpracy z miejscowymi kościołami, OM i innymi organizacjami zajęliśmy się dostarczaniem do obozu przejściowego ciepłych posiłków, butów, czapek, kurtek, plecaków. Oferowaliśmy praktyczną pomoc, modlitwę, materiały ewangelizacyjne i Pismo Święte w językach arabskich.</p>
<h3>Wioska Idomeni</h3>
<p>Gdy w lutym 2016 r. Europa zamknęła swe granice dla uchodźców, płot i drut kolczasty odgrodziły 16 tys. ludzi, którzy byli już w drodze do nowego, bezpiecznego domu. Powstał wówczas prowizoryczny obóz w greckiej wiosce Idomeni, tuż przy granicy z Macedonią – zaledwie kilka kilometrów od naszego mieszkania.</p>
<p>Od 2015 r. pracowaliśmy w obozie przejściowym w macedońskiej Gewgeliji, skąd uchodźcy po krótkim pobycie wyruszali w dalszą drogę. Zapamiętaliśmy wiele twarzy, rozmów, historii. Ale w Idomeni zetknęliśmy się z zupełnie inną skalą potrzeb. W obozie były tysiące dzieci – według różnych szacunków ok. 6 tys. maluchów poniżej 10 roku życia. Całe rodziny tygodniami koczowały w namiotach lub wagonach podstawionych przez grecki rząd. Pogoda nie rozpieszczała uchodźców. Pierwszy miesiąc przyniósł ulewne deszcze, w namiotach stała woda, nie dawało się wysuszyć ubrań czy koców. Wiele osób było chorych, mnóstwo dzieci wymagało hospitalizacji. Następnie zaczęły się porywiste wiatry, które niszczyły namioty, a w trzecim miesiącu nadeszły trudne do zniesienia upały.</p>
<h3>Wielki dar</h3>
<p>Widzieliśmy wielką ludzką niedolę, tęsknotę za normalnością, zmęczenie i strach. Cieszymy się jednak, że Bóg postawił nas na drodze uchodźców. Wiemy, że te trzy miesiące w Idomeni to dar od Pana Boga. Zyskaliśmy dobrych przyjaciół i mogliśmy zasiać ziarna nadziei w ich życiu. Dzięki ofiarności wierzących, wspierani przez wolontariuszy z całego świata, dostarczaliśmy potrzebującym paczki żywnościowe, namioty, koce, wyprawki dla dzieci, witaminy dla ciężarnych. Modliliśmy się i głosiliśmy ewangelię. Podobnie czynili inni i przyniosło to owoce. Na nabożeństwa w miejscowych kościołach przychodzą już całe rodziny uchodźców, którzy uwierzyli w Jezusa tu, w Idomeni.</p>
<h3>Rozmowy przy herbacie</h3>
<p>Z biegiem czasu niepewne obozowe życie nabierało stałego rytmu. Z Bożą pomocą udało nam się utworzyć szkołę, której prowadzenia podjęli się sami uchodźcy – dawniej nauczyciele i wykładowcy. Pewien Syryjczyk, z zawodu nauczyciel, zaprzyjaźnił się z moim mężem, Jackiem. Dużo rozmawiali o życiu i wierze. Pewnego dnia Jacek przywiózł mu lubianą w Syrii herbatę yerba mate. Uradowany mężczyzna zaparzył napój i zaprosił swoich trzech sąsiadów, których Jacek nie miał jeszcze okazji poznać. Podczas picia herbaty Syryjczyk poprosił Jacka, aby opowiedział wszystkim o Jezusie. Mężczyźni przez godzinę słuchali zwiastowania ewangelii, a na końcu wspólnie się modlili. Każdy z gości otrzymał Biblię i film o Jezusie w swoim rodzimym języku, zapisany na maleńkich kartach pamięci.</p>
<h3>Urodzić uchodźcę</h3>
<p>Ranja ostatnie miesiące swojej ciąży przeżyła w namiocie. Te pierwsze trudno nawet opisać. Wojna, śmierć bliskich, tysiące kilometrów pokonane pieszo, w zatłoczonej łodzi, w niehumanitarnych warunkach. Wiele miesięcy bez dachu nad głową, bez ciepłej kąpieli i miękkiego materaca, bez lekarza. Poznałam ją na początku ósmego miesiąca. „Nie martw się o mnie, jestem silna” – powiedziała. Ostatnie tygodnie były bardzo upalne. W namiotach, w których mieszkali, było gorąco nie do wytrzymania. Pewnego dnia przyjechały buldożery i bez wyjaśnienia zaczęły zrównywać obóz z ziemią. Ludzi zabrały autobusy, nikt im nie powiedział, gdzie ich wiozą. Ranja dostała wysokiej gorączki. Trafiła do szpitala, gdzie przeprowadzono cesarskie cięcie. Dziewczynka, z powodu niedożywienia swojej mamy, ważyła niewiele ponad kilogram. Spędzi w szpitalu jeszcze kilka miesięcy, a jej mama po kilku dniach została wypisana do domu, czyli do namiotu. Choć upał doskwiera, a rana jest świeża, By zobaczyć się z córeczką, Ranja musi wraz z mężem pokonać drogę pieszo, w piekącym słońcu. Za jakiś czas po raz ostatni – już we troje – pokonają tę drogę. Wiem, jak bardzo marzą o normalnym życiu, normalnym domu. Modlę się o cud dla tej rodziny.</p>
<h3>Przynieś nam Injil</h3>
<p>W czerwcu ewakuowano wielotysięczne obozowiska w Idomeni. Namioty zrównano z ziemią, a ludzie zostali wywiezieni do różnych obozów militarnych, z dala od spojrzeń turystów. Do obozów wstęp mają tylko wojsko, policja i największe organizacje humanitarne. Nie wpuszcza się wolontariuszy, a ich brak odczuwają najbardziej dotkliwie dzieci, chorzy, słabi. Nie zważając na utrudnienia, stopniowo odnajdujemy znajomych i kontynuujemy naszą służbę, choć czasem są to jedynie spotkania w obozowej bramie.</p>
<blockquote><p>Na nabożeństwa w miejscowych kościołach przychodzą już całe rodziny, które uwierzyły w Jezusa tu, w Idomeni</p></blockquote>
<p>Szukaliśmy pewnej kurdyjskiej rodziny, z którą bardzo się zaprzyjaźniliśmy jeszcze w Idomeni. Dwudziestoletni chłopak, który najlepiej w rodzinie posługiwał się angielskim, dawniej często pisał do mojego męża. Prosił go o rady czy wersety biblijne, gdy było im bardzo ciężko. Jacek odnalazł ich w obozie wojskowym. Zapytał, czy czegoś potrzebują – jedyne, o co go poprosili, to Injil (Nowy Testament), gdyż poprzedni został zniszczony w trakcie likwidacji ich namiotów.</p>
<h3>Marzenia o domu</h3>
<p>Choć liczy się każda pomoc, wiemy, że to, co możemy tym ludziom dać – ciepły koc, pieluszki dla dziecka, jedzenie – to tylko kropla w morzu potrzeb. Oprócz miejsca do życia, potrzebują emocjonalnego uleczenia i nadziei na przyszłość. Są przepełnieni tęsknotą za ojczyzną, poczuciem bezpieczeństwa, pracą i normalnością.</p>
<p>Wiemy, że najważniejsze, co możemy zanieść do obozowych namiotów, to Dobra Nowina o Jezusie. Wiemy, że przyjdzie dzień, w którym zapanuje sprawiedliwość, i że wszystko, co w tym świecie upadłe i złe, minie bezpowrotnie. <em>Nie będą już łaknąć ani pragnąć, i nie padnie na nich słońce ani żaden upał, ponieważ [Bóg] będzie ich pasł i prowadził do źródeł żywych wód; i otrze Bóg wszelką łzę z ich oczu</em> (Obj. Jana 7:16–17). Dlatego musimy opowiedzieć tym ludziom o Jezusie. Czy zechcesz się do nas przyłączyć? Informacje o formach pomocy znajdziesz na stronie organizacji misyjnej www.ompolska.org.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/magdalena-duda/macedonia-zasiac-ziarna-nadziei/">Macedonia &#8211; zasiać ziarna nadziei</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
