<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Estella Korzeń &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/autorzy/estella-korzen/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Fri, 03 Apr 2020 10:27:26 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Twórcze myślenie &#8211; jak je rozwijać</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/tworcze-myslenie-jak-je-rozwijac/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 30 Aug 2019 10:10:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Estella Korzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2825</guid>

					<description><![CDATA[<p>Okazuje się, że często mamy mylną definicję tego, czym twórczość faktycznie jest. Albert Einstein mówił, że jednostka twórcza to osoba zdolna do samodzielnego myślenia i osądu. Zatem wielu z nas jest dużo bardziej twórczych, niż mogło się nam do tej pory wydawać. Twórczość jest zapisana w naszym DNA, ponieważ nasz Stwórca jest nieopisanie kreatywny, a [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/tworcze-myslenie-jak-je-rozwijac/">Twórcze myślenie &#8211; jak je rozwijać</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Okazuje się, że często mamy mylną definicję tego, czym twórczość faktycznie jest. Albert Einstein mówił, że jednostka twórcza to osoba zdolna do samodzielnego myślenia i osądu. Zatem wielu z nas jest dużo bardziej twórczych, niż mogło się nam do tej pory wydawać. Twórczość jest zapisana w naszym DNA, ponieważ nasz Stwórca jest nieopisanie kreatywny, a my jesteśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo.</p>
<h3>Pod pojęciem twórczości</h3>
<p>Według Roberta E. Frankena, profesora z Uniwerystetu w Kalgary: „kreatywność (twórczość) jest tendencją do tworzenia lub rozpoznawania pomysłów, alternatywnych metod lub możliwości, które mogą być przydatne w rozwiązywaniu problemów, komunikowaniu się z innymi, dostarczaniu rozrywki (…) ”. Ludzie, którzy myślą twórczo, są wyposażeni w szczególne umysłowe „narzędzia”, które pomagają im definiować i rozwiązywać problemy. Gdy stoją przed dokonaniem ważnych wyborów, potrafią przewidywać ich następstwa. Biorą pod uwagę alternatywne rozwiązania rozwiązania i są w stanie przygotować dobry plan działania.</p>
<p>Inną definicję twórczości podaje Dorothy Sisk, profesor psychologii z Uniwersytetu Lamar: „Twórczość to drogocenny towar, a twórcze osoby to te, które dokonują małych i wielkich odkryć, m.in. w medycynie, nauce, literaturze i sztuce. To osoby, które prowadzą naszą cywilizację naprzód”. O twórczości Tadeusz Kantor, polski reżyser, malarz, scenograf i grafik, powiedział: „Rytm twórczości jest nieprzerwany; wymaga totalnego, bez reszty permanentnego zaangażowania myśli, woli i wyobraźni”.</p>
<h3>Artyzm vs twórczość</h3>
<p>Rodzice, którzy się nie czują zbyt twórczy, mogą się martwić o to, w jaki sposób przekazać tę umiejętność dzieciom. Najczęściej postrzegają tak siebie te osoby, które są świetnie zorganizowane, zaradne, potrafią precyzyjnie trzymać się zasad, reguł i instrukcji, ale nie przejawiają uzdolnień artystycznych. Jednak nie oznacza to, że nie są ludźmi twórczymi. Różnica między artyzmem a twórczością jest ogromna. Twórczość to siła wyobraźni. Każdy z nas posiada umiejętność widzenia starych rzeczy w nowy sposób; robienia rzeczy tak, jak nikt jeszcze do tej pory nie próbował ich zrobić.</p>
<h3>Twórcze myślenie</h3>
<p>Twórczość to naturalna umiejętność, którą wszyscy mamy. Każdy człowiek otrzymuje różne dary i talenty, które musi w sobie odkryć. Natomiast twórczość to wrodzone odbicie kreatywności wszechobecnej wokół nas (Vicki Caruana). Jednym z komponentów twórczości jest szukanie sposobów na lepsze funkcjonowanie spraw, rzeczy, systemów czy nawet relacji międzyludzkich. Większość z udogodnień cywilizacyjnych i udoskonaleń wymaga twórczego myślenia. Każdy z nas może myśleć w twórczy sposób, rozwijać tę umiejętność w sobie oraz uczyć tego innych, także dzieci i młodzież. Pomogą nam w tym cztery cechy: płynność, elastyczność, oryginalność i wrażliwość.</p>
<blockquote><p>Twórcze myślenie wymaga oryginalności, potocznie nazywanej wyjściem poza schemat</p></blockquote>
<h3>Płynność</h3>
<p>Płynność dotyczy głębokiego rozumienia oraz umiejętności posługiwania się specyficznym językiem w danej dziedzinie. Jeśli ktoś jest płynny w twórczym sposobie myślenia, oznacza to, że potrafi wygenerować dużą ilość pomysłów, napotykając przeszkodę, problem, lub szukając usprawnień. Twórcze myślenie w dużej mierze wymaga od nas, abyśmy byli na tyle zdystansowani do jednego rozwiązania (pomysłu, idei), by móc otworzyć umysł na swobodny przypływ nowych rozwiązań i wzięcie ich pod uwagę. To nie przychodzi nam naturalnie, szczególnie gdy jesteśmy przyzwyczajeni do krytykowania własnych pomysłów. Niektórzy tak brutalnie cenzurują rozwiązania, na które sami wpadają, że są w stanie zamęczać się tym w nieskończoność, by wpaść na tę jedną oryginalną myśl. Ale w takim wypadku nasze dzieci mogą uczyć się od nas tego, że istnieje tylko jedno właściwe rozwiązanie – i często będą go szukać, a gdy już je znajdą, zrezygnują z niego. Dziecko, które uczymy takiego myślenia, ma duże szanse, by przejawiać brak poczucia bezpieczeństwa i panikować, gdy oferowana jest mu wolność odnalezienia wielu różnych rozwiązań i pomysłów.</p>
<p>W jednej ze swoich książek na temat twórczości Eugene Raudsepp proponuje wiele ćwiczeń w rozwijaniu kreatywnych strategii. Jednym ze sposobów, w jaki można sprawdzać swoją płynność, jest następujący: Wymień 12 potencjalnych możliwości użycia okularów przeciwsłonecznych. Przykłady: <em>Chronić się przed słońcem. Ukryć niewyspane oczy. Ukryć brak make-upu. Zmienić swój wygląd. Zasłonić zmarszczki. Wyglądać jak celebryta. Wyglądać jak osoba niewidoma. Użyć jako lustra. Zatrzymać opadające włosy. Chronić oczy przed wiatrem lub dymem. Ulżyć sobie w bólu głowy spowodowanym zbyt mocnym światłem. Użyć jako ciężarka na dokumentach. Użyć jako gryzaka podczas długich spotkań.</em></p>
<p>Niektóre z naszych pomysłów mogą wydawać się na początku śmieszne i nieistotne, ale pamiętajmy, że celem tego ćwiczenia jest pozwolenie sobie na wymyślenie jak największej ilości możliwych rozwiązań – zarówno tych śmiesznych, jak i jakościowych. Czasami to najbardziej trafne rozwiązanie problemu chowa się między śmiesznymi pomysłami.</p>
<h3>Elastyczność</h3>
<p>Osoba, która myśli w sposób twórczy, potrafi wybierać oraz testować wiele różnych podejść i możliwości w rozwiązywaniu konkretnych zadań, nie tracąc sprzed oczu głównego celu. Gdy napotyka ślepą uliczkę, bez problemu obiera kolejną. Nie czuje się zniechęcona takim obrotem spraw ani się nie załamuje. Przeciwieństwem osoby elastycznej w twórczym myśleniu jest ktoś tak silnie skoncentrowany na tym, by plan został zrealizowany w jeden określony sposób, że potrafi całkowicie poddać się w momencie, gdy nie jest to możliwe, i potrzebne są inne rozwiązania. Dlatego ćwiczeniem elastyczności w myśleniu jest obmyślanie potencjalnych planów B, C i D, a nawet E. Posiadanie tzw. opcji jest także skutecznym narzędziem zapobiegania wszelkim stresom. Elastyczność jest obecna w procesie twórczego myślenia, gdy potrafimy postrzegać rozwiązanie z wielu punktów widzenia, tak by zwiększyć ilość naszych opcji. Proste ćwiczenie: Wymieńmy od kilku do kilkunastu możliwości spożytkowania czasu podczas deszczowego, jesiennego weekendu, kończąc zdanie: „Jeśli przez weekend nie będzie słońca, możemy&#8230;”.</p>
<h3>Oryginalność</h3>
<p>Twórcze myślenie wymaga oryginalności, potocznie nazywanej „myśleniem poza pudełkiem” lub wyjściem poza schemat. Gdy myślimy oryginalnie, tworzymy nowe połączenia, kombinacje oraz nowe relacje. Sięgają one poza ustanowione dotychczas systemy funkcjonowania i nie są ograniczone „niemożnościami” czy przekonaniami, że „tego się nie da”. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że nie ma prawdziwie oryginalnych pomysłów, ale są stopnie i poziomy oryginalności, na podstawie których pomysły mogą być porównywane z innymi. Ćwiczenie się w oryginalnym myśleniu może być dość wyczerpujące dla mózgu. Nie jest łatwo być nietypowym. Najprostsze, a zarazem zabawne ćwiczenie oryginalności, to wymienienie jak największej ilości nietypowych sposobów zastosowania np. deski snowboardowej. Ćwiczenie możemy zrobić z drugą osobą, na przemian wymieniając po jednym sposobie, aż zabraknie nam pomysłu. Mamy na zastanowienie nie więcej niż 5 sekund. Bycie kimś, kto myśli w oryginalny sposób, wymaga często myślenia „pod prąd”, polubienia zmiany, oraz umiejętności dodawania czegoś do zwykłych rzeczy, od których oczekuje się, by zostały zrobione w określony sposób. Jednak musimy nastawić się, że oryginalne rozwiązania będą kwestionowane przez innych. Często są uważane za niepraktyczne, trudne, niemożliwe albo nie do zaakceptowania, gdyż zbyt odstają od norm.</p>
<h3>Wrażliwość</h3>
<p>Bycie wrażliwym pomaga w bezpośredniemu rozwiązywaniu problemów. Wszyscy operujemy na różnych poziomach wrażliwości. Niektórzy z nas są nadmiernie wrażliwi i świadomość przeróżnych problemów może nas przytłaczać, a czasem nawet paraliżować. Niektórzy z nas z kolei są niewrażliwi i nawet najwyrazistsze sygnały tego, że zbliża się problem, są ignorowane. Uczenie się balansu pomiędzy tymi dwoma biegunami jest bezcenne dla procesu twórczego myślenia.</p>
<p>W celu wyznaczania sobie realistycznych celów musimy być wrażliwi, a zarazem realistyczni w kwestii diagnozowania problemów wokół nas. Otaczają nas problemy na skalę światową, rodzinne, związane ze znajomymi oraz indywidualne. Osoby, posługujące się twórczym myśleniem, znajdują rozwiązania – w pierwszej kolejności przez uświadomienie sobie zasięgu danego problemu. Dla dzieci dobrym miejscem uczenia się właściwej wrażliwości jest stawianie siebie w miejscu innej osoby. Doris Shallcross, autorka książki „Teaching Creative Behavior” (z&nbsp;ang. Nauka twórczego zachowania), pokazuje, że rozwijanie wrażliwości na problemy odbywa się w dużej mierze dzięki uczeniu się ich przewidywania. A dzieje się to poprzez znajomość tego, jakie konsekwencje wynikają z podjęcia konkretnych działań. To pomaga upewnić się, że dziecko nie będzie reagować pasywnie wobec napotkanego problemu. Wrażliwość na potencjalne zmaganie się z trudnymi doświadczeniami jest ważnym elementem nauki empatii, umiejętności postawienia się w czyjejś sytuacji. Możemy zrobić następujące ćwiczenie (najpierw sami, a potem z dziećmi), by rozwinąć lepszą wrażliwość na potencjalne problemy: Wyobraź sobie spokojny plac zabaw, boisko szkolne, ulicę. Spróbuj przewidzieć potencjalne problemy czy zagrożenia, jakie mogą zaistnieć w danym miejscu, oraz przedyskutuj, jak należy się zachować, lub jak problemowi zapobiec.</p>
<h3>Zaczyna się w umyśle</h3>
<p>Mając świadomość, że istnieje ogromna różnica między byciem artystycznym a twórczym, możemy z większą chęcią angażować się w rozwijanie kreatywności. Bycie twórczym zaczyna się w naszym umyśle, zanim przejawi się jako nasze konkretne działanie czy produkt. Zarówno dzieła, wynalazki, innowacje czy usprawnienia, jak i rozwiązywanie problemów angażują twórcze procesy myślowe. Jedyną rzeczą, która może nas w tym hamować, to strach.</p>
<p>Poniżej niektóre przykłady z krytyk twórczego myślenia, które możemy dostrzec u siebie i innych, oraz sposoby, w jakie możemy zamienić je na zachęcenie i wzmacnianie twórczych procesów.</p>
<h5>Krytyka twórczego myślenia</h5>
<ul>
<li>To się nie uda.</li>
<li>Nie mamy czasu.</li>
<li>Co pomyślą inni?</li>
<li>Wiem, że to nie zadziała.</li>
<li>To nie musi być nasz problem.</li>
<li>Przedyskutujmy to kiedy indziej.</li>
<li>To zbyt nowoczesne.</li>
<li>To już było.</li>
</ul>
<h5>Zachęcanie do twórczego myślenia</h5>
<ul>
<li>Dobrze idzie!</li>
<li>Podoba mi się to.</li>
<li>Twój mózg jest na najwyższych obrotach dzisiaj.</li>
<li>To jest zdecydowanie niebanalne.</li>
<li>Damy radę.</li>
<li>Jesteś naprawdę utalentowany.</li>
<li>Dobrze myślisz!</li>
<li>Rozwijamy się.</li>
</ul>
<h6>Wybrane źródła:<br />
1. Nęcka E., Trening twórczości, GWP 2005.<br />
2. Caruana V., Giving Your Child The Excellence Edge, Tyndale 2004.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/tworcze-myslenie-jak-je-rozwijac/">Twórcze myślenie &#8211; jak je rozwijać</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dobre słowa, które zmieniają życie naszych dzieci</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/dobre-slowa-ktore-zmieniaja-zycie-naszych-dzieci/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/dobre-slowa-ktore-zmieniaja-zycie-naszych-dzieci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Jul 2019 16:14:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Estella Korzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2290</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dobre słowa, które kierujemy do dzieci, mogą zdziałać o wiele więcej, niż nam się wydaje. Słowa zachęty, pochwały i wdzięczności mają kolosalne znaczenie i wpływ na to, co myślą o sobie nasze dzieci. Nawet krótkie zdania wypowiadane do nich, szczególnie w pierwszych latach życia, odgrywają rolę w procesie kształtowania się ich poczucia wartości. Wpływają na [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/dobre-slowa-ktore-zmieniaja-zycie-naszych-dzieci/">Dobre słowa, które zmieniają życie naszych dzieci</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Dobre słowa, które kierujemy do dzieci, mogą zdziałać o wiele więcej, niż nam się wydaje. Słowa zachęty, pochwały i wdzięczności mają kolosalne znaczenie i wpływ na to, co myślą o sobie nasze dzieci. Nawet krótkie zdania wypowiadane do nich, szczególnie w pierwszych latach życia, odgrywają rolę w procesie kształtowania się ich poczucia wartości. Wpływają na motywację dzieci, zdrowo funkcjonujący układ nerwowy, przyswajanie wiedzy i nowych umiejętności. Dobre słowa tworzą atmosferę zaufania i otwartości na relację z Bogiem oraz innymi ludźmi.</p>
<h4>Neurony jak piękne drzewa</h4>
<p>Caroline Leaf, terapeutka z dziedziny neurologii, od 30 lat skutecznie pomaga odzyskiwać sprawność funkcjonowania mózgu osobom po ciężkich wypadkach oraz udarach. Robi to przez wykonywanie z nimi ćwiczeń umysłowych. Pacjenci nie tylko wracają do poprzedniej sprawności umysłu, ale często nawet zwiększają zakres aktywnych obszarów mózgu. W swoich wieloletnich pracach Caroline Leaf wykazała, jak wielki wpływ na aktywność mózgu mają dobre, pozytywne myśli. To one powodują układanie się ścieżek neuronowych na kształt bogato rozgałęzionego drzewa. Złe i negatywne myśli sprawiają, że połączenia synaps formują się skąpo i wyglądają jak wyschłe, obumarłe rośliny. Najwięcej ścieżek neuronowych tworzy się w pierwszych 12 latach życia. Właśnie dlatego tak ważne jest, by niestrudzenie siać ziarna dobrych słów, które zrodzą miliony „pięknych drzew” w umysłach naszych dzieci. To zaowocuje w ich życiu jako dobre myśli o sobie, o innych i o świecie, a przede wszystkim o Bogu, naszym Stwórcy.</p>
<h4>Co się dzieje w małej głowie?</h4>
<p>U dzieci myśli kształtują się przede wszystkim na podstawie słów, które w ich otoczeniu (oraz na ich temat) wypowiadają osoby znaczące: rodzice, rodzeństwo, opiekunowie, nauczyciele. Właśnie dlatego każdy z nas może mieć realny wpływ na świat dziecka – czy to 2-latka, czy 12-latka. A w zasadzie nawet i dwudziestoparolatka, ponieważ nasze mózgi stają się w pełni rozwinięte ok. 25 roku życia. Wtedy płaty skroniowe osiągają pełnię swoich funkcji, jeśli chodzi o przewidywanie konsekwencji podejmowanych decyzji. Mniej więcej do tego wieku buduje się tożsamość młodego człowieka. Dlatego warto otaczać nasze dzieci dobrymi słowami już od najmłodszych lat. Każda chwila jest właściwa, żeby wyrazić słowa zachęty wobec dziecka. Aby to praktycznie zilustrować, podzieliłam nadarzające się okazje na cztery kategorie, w których możemy zasiewać ziarna dobrych słów. Są to: czas rozmowy, czas zabawy, ostrzeganie przed niebezpieczeństwem oraz moment na pochwałę.</p>
<h4>Czas rozmowy</h4>
<p>Przy każdej okazji możemy nasze dziecko przytulić i powiedzieć: „Ale jesteś fajny!”, „Bardzo cię lubię”, „Jesteś wspaniała!”, „Jesteś kochany”. Być może nie od razu przyjdzie nam to łatwo, ale warto po prostu to robić. My, Polacy, często myślimy, że zbyt dużo pochwał może „przewrócić dzieciom w głowie”. Nic bardziej błędnego. Dzieci, które słyszą o sobie dobre słowa, we właściwym czasie także dobrze o sobie myślą. Z reguły te pochwały wywołują w ich emocjach radość i sprawiają, że dzieci chcą zachowywać się adekwatnie do nadanego określenia.</p>
<p>Wiele lat temu udzielałam korepetycji z języka angielskiego 10-letniemu Michałowi. Na początku wydawał się nieco opieszały, ale po kilku słowach zachęty i docenienia drobnych wysiłków zaczął ochoczo i aktywnie uczestniczyć w lekcjach. Każdej środy, gdy mama Michała przychodziła po swoją pociechę, opowiadałam jej, nad czym pracowaliśmy, chwaliłam, że ma zdolnego syna. W odpowiedzi mama żaliła się: „Michaś jest taki leniwy, kompletnie nic mu się nie chce”. Chłopcu natychmiast zmieniał się wyraz twarzy&#8230; Próbowałam ratować to, co udało mi się z nim wypracować, i opowiadałam mamie, jak bardzo się starał. Gdy oboje odchodzili, długo myślałam o tym, jak kilka słów potrafi szybko zniechęcić dziecko, a z drugiej strony jak drobne nawet słowo zachęty pomaga mu się zmobilizować. Słowa naprawdę mają moc – zarówno naprawczą, jak i, niestety, niszczącą.</p>
<h4>Czas zabawy</h4>
<p>Co dobrego można powiedzieć podczas zabawy z dzieckiem? Wiele! Zacznijmy od wyrażenia entuzjazmu przysłówkami typu: „świetnie”, „nieźle”, „dobrze”, „ekstra ci to wyszło”, „bardzo ładnie to zbudowałeś”. To dodaje dziecku odwagi, pewności siebie i chęci do działania. Zabawa jest – szczególnie dla małych dzieci – momentem największej otwartości. Gdy do świata zabawy wkroczy dorosły, który aktywnie się zaangażuje, nie potrzeba górnolotnych słów czy długich zdań, a wystarczy jedynie kilka pozytywnych okrzyków, radosnych emocji, a dziecko utwierdzi się w myśleniu, że jest ważne, kochane i kreatywne. To w zabawie dzieci potrafią wznieść się na wyżyny (lub niziny) swoich możliwości, jeśli chodzi o kulturę osobistą. To idealny czas, żeby w krótkich zdaniach zauważyć dobre reakcje i podziękować za nie dziecku: „Dziękuję, że mi ustąpiłeś” albo „Dzięki, że podzieliłaś się swoją łopatką z bratem. Bardzo mi się to podobało”. Pamiętajmy, że każde zauważone i wzmocnione zachowanie zostanie przez dziecko powtórzone. Właśnie dlatego na złe zachowania warto reagować z jak najmniejszą dawką emocji. Najlepiej spokojnie powiedzieć coś w stylu: „To nie było dobre. Tak nie chcemy robić”.</p>
<h4>Ostrzeganie przed niebezpieczeństwem</h4>
<p>Zauważyłam, że na małe dzieci kompletnie nie działa tzw. straszenie: „Nie skacz tak, bo złamiesz nogę”. Ma to sens, jeżeli powiemy to dorosłemu, który wie, co to znaczy złamać nogę. Jednak dla małego dziecka jest to abstrakcyjna informacja. Zdając sobie sprawę z mocy wypowiadanych słów, zaczęłam wyrażać ostrzeżenia w stosunku do naszego syna w następujący sposób: „Jozue, usiądź na kanapie. Nie chcemy tak skakać”. Zamiast mówić: „Nie dotykaj, bo się poparzysz” mówię: „Odejdź od kuchenki i stań obok stołu”. Różnica między pierwszym a drugim zdaniem jest taka, że w pierwszym zabrakło konkretnych instrukcji, co dziecko ma zrobić. W jego głowie wybrzmiewają wtedy głównie słowa: „skacz”, „złamiesz nogę”. My wiemy, że powiedzieliśmy „nie”, ale jeżeli zdanie było przepełnione emocjami i dziecko się przestraszyło, zapamięta tylko dwa, trzy słowa. Dzieci potrzebują wskazania im dobrych zachowań. Jeżeli nie może stać koło kuchenki, to co może zrobić? Straszenie dziecka bólem to nieskuteczna metoda. Dziecko musi kiedyś usłyszeć o zagrożeniach, np. złamaniu nogi, oparzeniu rączki, ale w odpowiednim momencie, kiedy nie kłębią się w nas emocje i kiedy dziecko jest w stanie zrozumieć istotę tych konsekwencji.</p>
<blockquote><p>U dzieci myśli kształtują się przede wszystkim na podstawie słów, które w ich otoczeniu wypowiadają osoby znaczące</p></blockquote>
<p>Innym świetnym rozwiązaniem, jeśli chodzi np. o skakanie po kanapie, może być komunikat: „Zejdź na podłogę, poturlamy się trochę razem”. Propozycja zabawy sprawia, że dziecko chętnie spełni naszą prośbę. To wymaga od rodzica ćwiczenia w kreatywnym rozwiązywaniu sytuacji zagrożenia i sytuacji problemowych, ale przynosi dobre rezultaty. Powoduje, że między nami a dzieckiem kształtuje się silniejsza więź, bo nie zostawiamy dziecka z poczuciem, że odebraliśmy mu ciekawy pomysł na zabawę, nie daliśmy lepszej propozycji, nakrzyczeliśmy na nie lub je wystraszyliśmy.</p>
<h4>Moment pochwały</h4>
<p>Dzieci pochłaniają nasze słowa jak gąbka wodę. Potrzebują uwagi dorosłych oraz życiodajnych słów, ponieważ na ich podstawie buduje się ich tożsamość i poczucie wartości. Chwalenie dzieci za wykonane zadania, chęci, wysiłki czy nawet za właściwe nastawienie może przynieść wspaniałe owoce. Głównym zadaniem pochwał jest wzmacnianie dobrego zachowania. Warto pamiętać, że pochwały są ważne, nawet te oczywiste, takie jak: „Ale pięknie zjadłeś wszystko z talerza; zdjąłeś buciki; umyłeś ręce; umyłeś zęby; podzieliłeś się zabawką”. Jeśli uważnie się przyjrzymy dziecku w momencie wypowiadania pochwały, prawdopodobnie zobaczymy błysk w oku, kiwnięcie główką lub nieśmiały uśmiech.</p>
<h4>Mamo, Tato, jak mnie nazwiesz?</h4>
<p>W każdej sytuacji słowa rodzica wywierają na dziecko określony wpływ. Niektóre słowa i sposoby rozwiązywania trudnych kwestii są bardziej skuteczne niż inne, dlatego warto obserwować ich skutki i myśleć długodystansowo. Trzeba też pamiętać, że dzieci mają tendencję, by zachowywać się zgodnie z tym, jak się je nazywa. Dlatego naprawdę warto się zastanowić, zanim postanowimy zawołać: „Ty brudasie, wszystko rozlewasz!”. Jeżeli naszym celem jest pomóc dziecku nie brudzić się przy jedzeniu, lepiej jest włożyć energię w to, aby podpowiedzieć dziecku dwa dobre zachowania, dzięki którym w przyszłości uniknie poplamienia koszulki czy spodni. Negatywne opinie sprawiają, że dziecko zaczyna tak o sobie myśleć. Nie motywują go do dobrego zachowania i mierzenia wyżej, za to wpływają destrukcyjnie na jego myśli o sobie samym.</p>
<h4>Słowa kształtują tożsamość</h4>
<p>Charakter i sposób wypowiadania słów wpływają na to, jak dziecko się rozwija. Okazuje się, że dzieci, które w szkole słyszą od swoich rówieśników i nauczycieli pozytywne opinie na swój temat, są o wiele bardziej efektywne w wykonywaniu zadań niż te, którym nakazano zrobić coś pod groźbą kary.</p>
<p>Boże Słowo mówi, że<em> śmierć i życie są w mocy języka</em> (Przyp. Sal. 18:21a). Zarówno negatywne, jak i pozytywne słowa przynoszą określone skutki. Jednym z naukowców, którzy zbadali siłę negatywnych fal dźwiękowych, jest dr Masaru Emoto. Wypowiadane słowa to nie tylko fale dźwiękowe o pozytywnym lub negatywnym znaczeniu. Słowa mają też swój psychoemocjonalny i duchowy aspekt. Bóg nadał wypowiadanym słowom ogromną moc kształtowania rzeczywistości. On wie też, jak działa nasz mózg i co jest dla niego dobrym pokarmem. Dlatego polecił nam:<em> Myślicie tylko o tym, co prawdziwe, co poczciwe, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co chwalebne, co jest cnotą i godne pochwały</em> (List do Filip. 4:8). To zachęca mnie, by rozmawiać z dziećmi w taki sposób, który będzie je budował. Bez względu na to, czy to będzie dziecko moich znajomych, moich krewnych czy moje własne.</p>
<h6>Źródła:<br />
1. Hayford Jack, How to effectively speak blessings over your children? (Charisma 2014/1)<br />
2. Wieja Henryk, Moc błogosławieństwa ojca (Koinonia, Ustroń 2012)<br />
3. Wieja Alina, Być mądrą mamą (Koinonia, Ustroń 2013)</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/dobre-slowa-ktore-zmieniaja-zycie-naszych-dzieci/">Dobre słowa, które zmieniają życie naszych dzieci</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/dobre-slowa-ktore-zmieniaja-zycie-naszych-dzieci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ryzyko wkalkulowane w zaufanie</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ryzyko-wkalkulowane-zaufanie/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ryzyko-wkalkulowane-zaufanie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Mar 2017 14:37:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Estella Korzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2129</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zaufanie od kołyski Na naszą obecną postawę zaufania w dużym stopniu mieli wpływ nasi rodzice. Świadomie lub mniej świadomie wspierali jego rozwój, gdy byliśmy jeszcze dziećmi. Zaufanie kształtowało się w nas na podstawie pozytywnych przekonań wobec nas samych i innych znaczących osób. Te pozytywne przekonania powstawały w oparciu o interpretację tego, czego doświadczaliśmy w interakcjach [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ryzyko-wkalkulowane-zaufanie/">Ryzyko wkalkulowane w zaufanie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Zaufanie od kołyski</h4>
<p>Na naszą obecną postawę zaufania w dużym stopniu mieli wpływ nasi rodzice. Świadomie lub mniej świadomie wspierali jego rozwój, gdy byliśmy jeszcze dziećmi. Zaufanie kształtowało się w nas na podstawie pozytywnych przekonań wobec nas samych i innych znaczących osób. Te pozytywne przekonania powstawały w oparciu o interpretację tego, czego doświadczaliśmy w interakcjach z ludźmi, szczególnie w okresie dorastania.</p>
<p>Pozytywne przekonania, które przeradzały się w zaufanie, ukształtowały się w nas dzięki rodzicielskiemu <strong>uważnemu słuchaniu ze zrozumieniem</strong> – gdy nasi rodzice nie tylko słyszeli to, co mówimy, ale także rozumieli głębsze motywy i pomagali nam je właściwie wyrazić. W ten sposób dostawaliśmy od nich sygnał, z którego wynikało przekonanie: „Mój rodzic mnie słucha i rozumie”.</p>
<p>Na nasze przekonania o sobie wpłynęło także <strong>zaspokajanie</strong> naszych potrzeb na podstawie sygnałów (werbalnych i niewerbalnych) – przykładowo, kiedy rodzice widzieli, że jesteśmy głodni czy zmęczeni, i odpowiednio w tych sytuacjach reagowali. Kreowało to w nas przeświadczenie, że nasze potrzeby są ważne.</p>
<p>Nasze zaufanie wzrastało także wtedy, gdy w trakcie rozmowy dorośli wykazywali się <strong>umiejętnością patrzenia w oczy</strong>. W ten sposób poznajemy bowiem zamiary drugiej osoby. Jeżeli nasi rodzice w rozmowach z nami ustawiali twarz na wprost naszej twarzy i utrzymywali z nami kontakt wzrokowy, uczyli nas, że kontakt ten jest potrzebny i ważny, ponieważ w ogromnym stopniu przyczynia się do rozwoju zaufania.</p>
<p>Jeżeli nasi rodzice nie ignorowali naszych uczuć i <strong>odpowiadali na prośby o pomoc</strong> (werbalne i niewerbalne), np. przytulali nas, gdy się baliśmy, lub uczyli nas we właściwy sposób wyrażać emocje i radzić sobie z nimi, wówczas wytworzyli w nas kolejne pozytywne przekonanie: „Mogę przeżywać emocje (moje uczucia same w sobie nie są złe). Nie muszę być na siebie zły za to, że je odczuwam. Kiedy ogarnia mnie strach, mogę prosić o pomoc i nie zostanę wyśmiany ani zlekceważony”.</p>
<p>Kolejne dobre przesłanie mogliśmy otrzymać poprzez przykład <strong>wiarygodności</strong>, czyli tego, że nasi rodzice dotrzymywali składanych nam obietnic, nawet tych najmniejszych. Wtedy utwierdzone zostało w nas przekonanie: „Moi rodzice robią to, co mówią. Mogę im zaufać. Dotrzymywanie słowa jest ważne!”.</p>
<p><strong>Prawdomówność</strong> rodzica daje dziecku poczucie bezpieczeństwa i sprawia, że może ono rodzicowi zaufać. Jeżeli nasi rodzice mówili prawdę, zakorzenili w nas przekonanie: „Prawda jest ważna. Mogę wierzyć, zaufać innym, a inni mogą zaufać mnie”.</p>
<p><strong>Mądre określanie własnych granic</strong> przez naszych rodziców zbudowało w nas pewność, że rodzice zawsze będą stali na straży bezpieczeństwa i integralności. Jasne komunikowanie przez nich własnych granic pomogło nam zobaczyć, kim są nasi rodzice, co jest dla nich w porządku, co ich krzywdzi, czego chcą, a na co się nie zgadzają. To zbudowało w nas przeświadczenie: „Mogę odpocząć. Znam granice, w których mogę się bezpiecznie poruszać. Wiem, kim są moi bliscy i jak się z nimi porozumiewać”.</p>
<h4>Przykład Jezusa</h4>
<p>Jeżeli w którejkolwiek z powyżej wymienionych kwestii nie otrzymaliśmy przykładu od rodziców, teraz, jako dorośli, możemy zacząć świadomie kształtować swoją postawę dzięki przykładowi, jaki płynie od kochającego Ojca w Niebie. Bóg w swoim Synu, Jezusie Chrystusie, pokazał nam, jaki jest Jego charakter. Dobra nowina dla tych z nas, którym z trudnością przychodzi zaufać innym, jest taka, że nasze zaufanie może zostać odbudowane dzięki przynależności do Boga! Możemy czytać Ewangelie, szukając w Jezusie wszystkich siedmiu wymienionych cech. Jezus wyraźnie nam je pokazuje, potwierdza, że są one ważne i że my też możemy go naśladować i być podobni do Niego. Jezus uczy nas również, jak polegać na Bogu Ojcu i jak Mu ufać.</p>
<h4>Ufaj Bogu praktycznie</h4>
<p>Jezus wiedział, komu ufać, odróżniał prawdę od fałszu. Odróżniał dobre motywy ludzi od złych. Miał nieprzerwany kontakt z Bogiem Ojcem i chodził w ciągłej społeczności z Duchem Świętym. My także możemy praktycznie ufać Bogu. Bóg obiecał, że gdy Mu zaufamy, On będzie naszą pomocą i ochroną (zob. Psalm 115:11). Zaufać oznacza powierzać Bogu w modlitwie swoje zamiary i konsultować z Nim swoje wybory. Zaufać Bogu to także wierzyć, że to, co On mówi, jest prawdą i że jest to dla nas dobre.</p>
<h4>Zaufanie do ludzi</h4>
<p>Możemy również w każdej chwili prosić Boga o pomoc w odróżnianiu prawdy od kłamstwa oraz osób wiarygodnych od osób mających złe motywy. Bez Bożej pomocy nie zawsze będziemy w stanie sami to dostrzec, ale z Bogiem to możliwe, ponieważ On jest Prawdą. Bóg zachęca nas także, byśmy budując swoje zaufanie do ludzi, umieli zdrowo rozsądzać sytuacje, słowa i motywy. W Piśmie Świętym znajdujemy podpowiedź, by badać, <em>czy tak się rzeczy mają</em> (Dz. Ap. 17:11). Taka postawa nie może oczywiście oznaczać niegrzecznego podważania czyichś słów – ma to być pełne otwartości sprawdzanie w Bożym Słowie, czy rzeczywiście tak jest, oraz konfrontowanie innych w miłości i z szacunkiem, jeżeli tak nie jest.</p>
<p>Nie ma takiego człowieka, którego zaufanie nie zostałoby zawiedzione choć raz. Różne zdarzenia, których doświadczyliśmy w tej kwestii, kształtują nasze podejście do tego tematu. Stawiamy wobec konkretnych osób granice zaufania. Jeżeli to my zawiedliśmy czyjeś zaufanie, zapytajmy siebie samych, co możemy zrobić, by je odzyskać. A jeżeli nasze zaufanie zostało nadwyrężone – jakich kroków oczekujemy od osoby, która chciałaby odzyskać nasze zaufanie.</p>
<h4>Gdy zaufania brak&#8230;</h4>
<p>Bez zaufania znaczące więzi w naszym życiu są powierzchowne. Trudno jest wtedy zbudować jakąkolwiek bliską relację. Gdy inni nie potrafią lub nie chcą nam zaufać, czujemy się ograniczani i mamy wrażenie, że „podcina się nam skrzydła”. Nieufność wpływa na nasze życie bardziej negatywnie, niż nam się wydaje. Gdy brakuje zaufania w relacjach, zawsze zostaje ono czymś zastąpione – najczęściej kontrolą lub przyjmowaniem nadmiernej odpowiedzialności na siebie. To powoduje deficyt głębokich więzi, poczucie izolacji i samotności, może prowadzić do depresji i jest szczególnie odczuwalne w momentach kryzysów. Wówczas nie mamy się do kogo zwrócić.</p>
<h4>Przykład firmy Google</h4>
<p>Zaufanie jest jak wiatr w żagle. Badania psychologiczne wskazują, że zaufanie wpływa pośrednio również na twórcze procesy myślowe. Jakiś czas temu oddział firmy Google w Zurychu stworzył dla swoich pracowników pomieszczenie kreatywnego myślenia, do którego pracownicy mogą przychodzić podczas godzin pracy. Mogą się w nim zrelaksować, zagrać w ping-ponga, a nawet zdrzemnąć. Mogą z niego korzystać w dowolnych momentach, pod warunkiem że nie zaniedbują wyznaczonych projektów i obowiązków. Ta wielka doza zaufania przyniosła fantastyczny efekt. Okazało się, że 70% najlepszych rozwiązań i nowatorskich pomysłów firmy Google powstało dzięki temu ryzykownemu rozwiązaniu. Zaufanie zawsze wiąże się z ryzykiem. Ale warto zaufać. Warto również pracować każdego dnia nad tym, by być osobą godną zaufania. A jeżeli zdarzy się nam zawieść czyjeś zaufanie, naszym obowiązkiem jest przeprosić i wynagrodzić poniesione straty.</p>
<h4>Cztery główne atrybuty osoby godnej zaufania:</h4>
<p><strong>1. Wiarygodność.</strong> Osoba wiarygodna to taka, której słowa pokrywają się z czynami i która wypełnia swoje obietnice. Można na nią liczyć.<br />
<strong>2. Prawdomówność.</strong> Osoba prawdomówna mówi prawdę i żyje w prawdzie – czyli prowadzi jawne życie. Jest uczciwa, nie angażuje się w „podwójne życie” czy podwójną grę. Nie robi i nie mówi za plecami innych czegoś, czego nie powiedziałaby im wprost.<br />
<strong>3. Poszanowanie granic.</strong> Osoba szanująca granice (swoje oraz cudze) to ktoś, kto respektuje wartości i zasady innych osób oraz nie pogwałca ich. Nie rani celowo i nie jest złośliwy. Nie używa słabości innych przeciwko nim. Szanuje wolną wolę drugiego człowieka, nie manipuluje ani nie kontroluje innych.<br />
<strong>4. Umiejętność przeproszenia.</strong> Osoba potrafiąca przeprosić ma odwagę przyznać się do winy, do popełnionego błędu i poprosić o wybaczenie. Stara się zadośćuczynić, wynagrodzić poniesione szkody.</p>
<h6>Źródła:<br />
1. A.H. Wieja, Jak skutecznie pomagać innym, cz. 4, Koinonia, 2009.<br />
2. J. Baker, Radość z uzdrowienia, Koinonia, 2008.<br />
3. www.dziecisawazne.pl (z dn. 15.07.2015).</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ryzyko-wkalkulowane-zaufanie/">Ryzyko wkalkulowane w zaufanie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ryzyko-wkalkulowane-zaufanie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Co ruszy cię z kanapy</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ruszy-cie-kanapy/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ruszy-cie-kanapy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Oct 2016 09:34:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Estella Korzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2038</guid>

					<description><![CDATA[<p>Motywacja odgrywa główną rolę w rozpoczęciu treningów. Dla jednych będzie to niesłyszany dotąd ciekawy fakt na temat samych ćwiczeń. Innych zmotywuje chęć poprawy stanu zdrowia lub swoich dotychczasowych wyników, jeszcze innych – zbliżające się lato (i perspektywa chowania swoich „oponek” pod ręcznikiem). Są też tacy, dla których najskuteczniejszą mobilizacją okazuje się pomoc przyjaciela, który towarzyszy [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ruszy-cie-kanapy/">Co ruszy cię z kanapy</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Motywacja odgrywa główną rolę w rozpoczęciu treningów. Dla jednych będzie to niesłyszany dotąd ciekawy fakt na temat samych ćwiczeń. Innych zmotywuje chęć poprawy stanu zdrowia lub swoich dotychczasowych wyników, jeszcze innych – zbliżające się lato (i perspektywa chowania swoich „oponek” pod ręcznikiem). Są też tacy, dla których najskuteczniejszą mobilizacją okazuje się pomoc przyjaciela, który towarzyszy w wykonywaniu ćwiczeń. A na najbardziej opornych prawdopodobnie najlepiej zadziała system kar i nagród.</p>
<h4>Korzyści coraz więcej</h4>
<p>Coraz więcej badań potwierdza, że z ćwiczeń płynie szeroki wachlarz korzyści: lepsze zdrowie, zwiększona odporność, dobra kondycja, poprawa nastroju, trzeźwe i bardziej twórcze myślenie, zdyscyplinowany styl życia, satysfakcja z osiąganych wyników, atletyczna sylwetka, przedłużenie życia. Sport rzeczywiście ma wiele wspólnego ze zdrowiem. Najnowsze badania opublikowane w czasopiśmie „JAMA Internal Medicine” wykazały istotną zależność między optymalnym czasem (oraz jego zwielokrotnieniem) ćwiczeń wysiłkowych a długowiecznością. Światowe instytucje związane ze zdrowiem i sportem szacują optymalny czas ćwiczeń na 75 minut ćwiczeń intensywnych lub 150 minut umiarkowanych w tygodniu.</p>
<p>We wspomnianych badaniach opublikowanych w kwietniu tego roku wzięło udział ponad 200 tys. osób w różnym wieku. Uczestników podzielono (według wskazań ankietowych) na tych, którzy nie uprawiali żadnego sportu, grupę podejmującą ćwiczenia rekreacyjnie (spacerowanie, spokojne pływanie, bezwysiłkową jazdę na rowerze, grę w tenisa dla rozrywki) oraz osoby praktykujące ćwiczenia wysiłkowe (bieganie, aerobik, tenis z elementem współzawodnictwa). Wykazano, że wraz ze wzrostem intensywności oraz czasu ćwiczeń zwiększa się wyrażona w latach długość życia (o 9–13%) oraz znacznie poprawia się stan zdrowia (w tym czynność układu krążenia oraz narządów wewnętrznych).</p>
<h4>Nie mam czasu&#8230;</h4>
<p>Wielu z nas jest tak zapracowanych i zajętych, że nie wyobrażamy sobie nawet, jak można wygospodarować na ćwiczenia fizyczne zalecane 75 minut tygodniowo. Nie musi to być aż tyle, aby odczuć pierwsze efekty. Już 11-minutowy trening oporowy z ciężarkami praktykowany 3 razy w tygodniu pomaga wysmuklić mięśnie i wpływa na utratę masy ciała (badania z uniwersytetu Southern Illinois University, USA). Ćwiczenie mięśni brzucha przez 8 minut dziennie znacząco je wzmocni i zredukuje obwód pasa o 2–3 cm już po miesiącu. Natomiast w ciągu 5 minut ćwiczeń można nie tylko wyrobić sobie dobry nawyk, ale także wykonać 100 przysiadów i 200 brzuszków lub 200 pajacyków i 2-minutowy plank (pozycja zwana inaczej deską).</p>
<h4>Co cię zmotywuje?</h4>
<p>Wiedza, która nas motywuje, jest silnie powiązana z tym, co ma dla nas wartość. Bóg? Rodzina? Zdrowie? Czas? Kondycja? A może wystarczająco długie życie, by móc wypełnić wszystko, co Bóg dla nas zaplanował? Motywacja to nic innego jak czynniki, które dodają nam energii, aktywują i ukierunkowują nasze zachowanie. Każdego motywuje coś innego. Warto też wiedzieć, co najskuteczniej nas inspiruje w kontekście naszego rodzaju osobowości. Gdy to określimy, uczynimy milowy krok naprzód w kierunku „ruszenia się z kanapy” oraz wyrobienia sobie nawyku regularnego ćwiczenia. Zacznijmy od określenia, jakim typem osoby jesteśmy – w kontekście motywacji: Czy mamy silną motywację wewnętrzną? A może lepiej mobilizuje nas motywacja z zewnątrz?</p>
<h4>Motywacja wewnętrzna czy zewnętrzna?</h4>
<p>Niektórzy mają silną motywację wewnętrzną i nie potrzebują, by coś lub ktoś z zewnątrz mobilizował ich do podjęcia działania i osiągnięcia celu, na którym im zależy. Takie osoby cechują się silnym współczynnikiem rywalizacji lub czerpią dużą satysfakcję z oglądania wymarzonych postępów. Do tej grupy można zaliczyć również tych, którzy na przestrzeni lat wypracowali sobie wewnętrzną dyscyplinę (wbrew wrodzonemu „wyluzowaniu”). Mają oni niezwykle silną motywację własną. W przypadku takich osób bodźce pochodzą z wewnątrz i są wystarczająco silne, by przekładać się na działanie.</p>
<p>Druga grupa to osoby, na które najskuteczniej wpływa mobilizacja z zewnątrz. Potrafią one z wielkim zaangażowaniem ćwiczyć i wkładać energię w to, co robią, ale pod warunkiem, że otrzymają właściwy i dostatecznie silny bodziec zewnętrzny. Tym bodźcem może być pomoc przyjaciół i znajomych czy popularnych w dzisiejszych czasach coachów, którzy albo ćwiczą z nami, albo rozliczają nas z realizacji założonego planu. W tej grupie są też ci, którym za bodziec do pobiegania, zaliczenia energicznego spaceru lub pojeżdżenia na rowerze posłuży ulubiona muzyka lub piękno natury.</p>
<h4>Twoim pomocnikiem jest nawyk</h4>
<p>Być może już słyszałeś, że wystarczy powtarzać jakąś czynność przez 40 dni, żeby stała się twoim nawykiem. Nawyk sprawia, że coś zaczyna przychodzić nam naturalnie, bez wywoływania presji czy poczucia obowiązku. Ma to zastosowanie również do aktywności fizycznej. Jeśli zadamy sobie pytanie, na co w ciągu tygodnia poświęcamy energię, czas i pieniądze, szybko dokonamy sprawnej rewizji naszych nawyków. Naszym zadaniem jest wyeliminować te nawyki, które są niepotrzebne lub niezdrowe, a zacząć wprowadzać takie, których pragniemy i które przyniosą błogosławieństwo dla naszego ciała, duszy i ducha. Randy Alcorn w jednej ze swoich książek napisał: „Jesteśmy istotami, którymi kierują nawyki – ale Duch Boży uzdalnia nas do tego, abyśmy nabierali nowych nawyków”. Nic lepiej nie pomaga wyrobić nawyku aktywności fizycznej niż krótkie ćwiczenia wykonywane codziennie. Szybko zauważymy korzyści krótkich treningów. Istotne jest jednak także zdobycie szerszej wiedzy na temat ćwiczeń, aby trenować mądrze. Chodzi m.in. o nawadnianie organizmu, właściwe odżywianie się przed treningami i po nich, kwestię pulsu itd.</p>
<h4>Nagroda i kara</h4>
<p>Jeżeli żaden z powyższych elementów motywujących na ciebie nie działa, jest jeszcze jedna metoda. Na każdą z obu grup dość efektywnie wpływa system nagród i kar. Nagrodą może być puchar, medal czy wygrana pieniężna w zorganizowanych zawodach sportowych. Pragnienie zdobycia nagrody daje nam siły, by trenować. Możemy przenieść też system nagród i kar na poziom domowy, by posłużył mobilizacji do ćwiczeń w domu. Z przyjaciółką postanowiłyśmy, że po wielu nieudanych próbach wdrożenia regularnej aktywności fizycznej będziemy ćwiczyć co najmniej 5 minut dziennie – zgodnie z zasadą: lepsze coś niż nic. Jako nagrodę ustaliłyśmy wspólne spotkanie za kilka miesięcy w ulubionej pijalni czekolady (zdaję sobie sprawę, że pijalnia soków byłaby tu bardziej na miejscu). Natomiast kara, jaką ustaliłyśmy za każdy dzień bez ćwiczeń, to złotówka odłożona na konto drugiej osoby. Ta, która do wakacji będzie musiała odłożyć najwięcej złotówek, stawia również czekoladę. Przyznam, że już dawno nic mnie tak skutecznie nie zmobilizowało <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<h4>Znajdź swoje „dlaczego”</h4>
<p>Niezwykle mobilizujące do ćwiczeń jest też określenie swojego „dlaczego”. Dotyczy ono pytania: Na jakim efekcie regularnych ćwiczeń najbardziej mi zależy? Nie ma złych odpowiedzi. Bo mogą to być najprostsze powody: chcę polepszyć kondycję; chcę wzmocnić odporność; chcę mieć silniejszy gorset mięśniowy, żeby nie bolały mnie plecy; chcę lepiej wyglądać; chcę być w dobrej formie, by móc kopać piłkę z moimi dziećmi; chcę przebiec swój pierwszy maraton; chcę być wysportowany. Z drugiej strony twoje „dlaczego” może odpowiadać na nietypowe kwestie. Niedawno słyszałam o pewnej 79-latce, która od 20 lat wytrwale ćwiczy, a jej „dlaczego” przez wiele lat było spełnienie marzenia, by być wpisaną do Księgi rekordów Guinnessa jako najstarsza kobieta trenująca kulturystykę. Ernestine Shepherd zdobyła swój upragniony rekord 5 lata temu, a dzisiaj nadal jest trenerką fitness. Jej kolejnym „dlaczego” było zostać osobistą trenerką żony prezydenta.</p>
<h4>Nikt nie lubi chorować</h4>
<p>„Troszcz się o swoje ciało. To jedyne miejsce, w którym musisz mieszkać” – to słowa Jima Rohna. Jeżeli jesteś osobą, która dba o zdrowie i chce być zdrowa, to twoją motywacją może być prawda o tym, że aktywność fizyczna 3 razy w tygodniu przez 30 minut w postaci nieprzerwanego wysiłku wzmacnia układ odpornościowy aż o 50%! Dzieje się tak, ponieważ organizm pobudza układ krążenia, zwiększa metabolizm, a gdy się poci – usuwa toksyny, przyczyniające się do różnych chorób. Warto pamiętać, by po takim wysiłku skorzystać w miarę szybko z prysznica i wydalone wraz z potem toksyny usunąć z powierzchni skóry. W ten sposób nie dopuszczamy do częściowego wniknięcia toksyn z powrotem w pory skóry.</p>
<blockquote><p>Aktywność fizyczna 3 razy w tygodniu przez 30 min w postaci nieprzerwanego wysiłku wzmacnia układ odpornościowy aż o 50%!</p></blockquote>
<h4>Ciało to świątynia</h4>
<p>Znam osoby, które oparły swoje nastawienie do ćwiczeń na tym, co mówi Biblia. Nasze ciało to świątynia Ducha Świętego. „Bóg je stworzył. Jezus za nie umarł. Duch Święty w nim żyje. Lepiej, żebym się o nie dobrze troszczył” – napisał Rick Warren. Nawyk wykonywania ćwiczeń jest ważny dla naszego zdrowia. Do aspektów zdrowotnego wpływu ćwiczeń należy normalizacja poziomu glukozy, insuliny i leptyn. To prawdopodobnie jeden z najistotniejszych czynników prewencji chorób przewlekłych. Częsta aktywność fizyczna jest lepsza niż intensywne, ale rzadkie wykonywanie ćwiczeń. To właśnie ruch i wysiłek fizyczny mogą przyczynić się do dostarczenia naszemu sercu i mózgowi większej ilości natlenowanej krwi. W ten sposób usprawniamy również koncentrację i funkcje poznawcze, a także wytwarzanie neurotransmiterów, które polepszają nasz nastrój.</p>
<h4>Czy wiesz o wszystkich korzyściach?</h4>
<p>Udowodniono już, że ćwiczenia pomagają lepiej spać, usprawniają funkcje seksualne i mają zdolność „wyłączania” genów odpowiedzialnych za tycie. Ćwiczenia to świetne lekarstwo na wiele dolegliwości, ale warunkiem jest regularność i konsekwencja. Kiedy sobie folgujemy i rezygnujemy, wymienione korzyści zaczynają powoli zanikać. Z drugiej strony badania Michelle L. Segar wykazały, że wiele osób, które rozpoczęły programy ćwiczeń fizycznych w celu pozbycia się nadwagi i poprawienia swojego wyglądu, kontynuowały ćwiczenia, ponieważ doświadczyły wielu innych korzyści: dobrego samopoczucia i polepszenia stanu zdrowia. Istnieją jeszcze inne dobrodziejstwa wynikające z ćwiczeń. Badania przeprowadzone przez Society for Neuroscience wykazały, że ćwiczenia fizyczne znacząco wpływają na pracę naszego mózgu. Przyczyniają się do tworzenia nowych komórek nerwowych (proces o nazwie „neurogeneza”). Wpływają też na zdrowy stan mózgu, ponieważ regulują poziom hormonów i przepływ krwi, redukują stres oraz poprawiają pamięć (tworzenie się nowych neuronów w ośrodku hipokampa).</p>
<h4>Bez wymówek, bez granicy wieku</h4>
<p>Nigdy nie jest za późno, by zacząć ćwiczyć. Nawet niezbyt zaawansowane ćwiczenia wykazały zdolność „zmiany naszego DNA” w taki sposób, by przygotować nasze ciało do wzmożonego wysiłku mięśni i spalania tłuszczu. Pobudzają także wytwarzanie hormonu wzrostu, który jest ważny dla utrzymywania masy mięśni, malejącej z wiekiem. Jeżeli wchodzimy w wiek średni, może nam się wydawać, że już za późno, aby zacząć ćwiczyć – ale to nieprawda! Badania jasno wykazują, że bez względu na wiek można osiągnąć imponujące wyniki w zwiększeniu siły mięśni, zakresu ruchu i gęstości kośćca, a także poprawieniu balansu i pracy umysłu. Nieważne, czy masz 30, 50 czy 70 lat. Nie ma górnej granicy wieku do rozpoczęcia ćwiczeń i doświadczania zaprojektowanych przez Boga wspaniałych korzyści, które z nich płyną.</p>
<h4>Jak zaczął psycholog&#8230;</h4>
<p>„Jedzenie to jedna z najczęstszych używek na lęk i zmartwienia. Ćwiczenia to jeden z najbardziej niedocenionych antydepresantów” (autor nieznany). Znajomy psycholog opowiedział mi o tym, jak udało mu się zmobilizować do ćwiczeń. Dzisiaj mija już kilka miesięcy od czasu, kiedy „ruszył się z kanapy” i zaczął biegać oraz ćwiczyć na siłowni. Od tamtej pory wziął udział w kilkudziesięciu treningach i przebiegł łącznie ponad 100 km. Powiedział, że ma ogromne poczucie satysfakcji, a dyscyplina tym razem wygrała z jego „nie-chce-mi-się-izmem”. Na pytanie, jak zacząć, odpowiedział: „To kwestia decyzji: tu i teraz. Trzeba postawić sobie cele, plany treningowe. Kupić podstawowy sprzęt do biegania, zainstalować aplikację na telefon, np. runtastic, endomondo itp., znaleźć grono znajomych, którzy będą nas motywować. A przede wszystkim: NIE ODPUSZCZAĆ ZAPLANOWANYCH TRENINGÓW. Dyscyplina, dyscyplina i jeszcze raz dyscyplina. Miła wiadomość jest taka, że po kilku treningach endorfiny same będą się wytwarzać na myśl o bieganiu”.</p>
<h4>&#8230;a jak mama trojga dzieci</h4>
<p>Inspirujące jest słyszeć, co innych motywuje do ćwiczeń. Szczególnie tych, którzy są wytrwali i uprawiają sport nie od dziś. Bardzo poruszyła mnie wypowiedź pewnej matki trojga dzieci: „Chcę zademonstrować moim dzieciom, czym jest zdrowe, mądre życie. Pragnę, by dorastały, wiedząc, jak ważna jest troska o ducha, duszę i ciało. A w drugiej kolejności, powiedzmy sobie szczerze, chcę wyglądać dobrze, czuć się dobrze w stroju kąpielowym. Obecnie jestem dużo bardziej pewna siebie, mając 32 lata i trójkę dzieci, niż kiedykolwiek przedtem. To wynika z wiedzy na temat mojej tożsamości i tego, kim jestem w Chrystusie, a także z tego, że kiedy ćwiczę, daję z siebie wszystko. I wiem, że moje ciało jest misternie i cudownie stworzone przez Boga”.</p>
<h6>Wybrane źródła:<br />
1. Benner David G., Baker Encyklopedia of Psychology, BBH, 1990, s. 729.<br />
2. Fitness.merola.com/articles (dostęp: 8.04.2015).<br />
3. Medicine Science Sport, May 2014.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ruszy-cie-kanapy/">Co ruszy cię z kanapy</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ruszy-cie-kanapy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Snu jak na lekarstwo</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/snu-jak-na-lekarstwo/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/snu-jak-na-lekarstwo/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 Jul 2016 12:41:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Estella Korzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1953</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dzisiaj już, jako mama 16-miesięcznego syna, sama wiem, jak to jest. Wcześniej nigdy nie miałam żadnych problemów ze snem. A w ciągu ostatnich kilku miesięcy, zwyczajnie w środku nocy, pomimo zmęczenia zdarza mi się nie móc zasnąć. Czasami nawet przez kilka godzin. Zmagania ze snem mogą mieć nawet ci najbardziej potrzebujący snu. Nie wystarczy być [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/snu-jak-na-lekarstwo/">Snu jak na lekarstwo</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj już, jako mama 16-miesięcznego syna, sama wiem, jak to jest. Wcześniej nigdy nie miałam żadnych problemów ze snem. A w ciągu ostatnich kilku miesięcy, zwyczajnie w środku nocy, pomimo zmęczenia zdarza mi się nie móc zasnąć. Czasami nawet przez kilka godzin. Zmagania ze snem mogą mieć nawet ci najbardziej potrzebujący snu. Nie wystarczy być przemęczonym, by móc słodko przespać całą noc. Wystarczy trochę przewlekłego stresu lub zmian hormonalnych w organizmie i zaburzenia snu gotowe. Powodów może być jednak dużo więcej. Dzięki Bogu w większości przypadków można bezsenności zapobiegać i ją wyleczyć.</p>
<h4>NIEKTÓRE Z PRZYCZYN</h4>
<p>We wcześniej wspomnianym raporcie TNS ankietowani wymienili pogodę i zmianę ciśnienia jako najczęstsze przyczyny kłopotu ze snem. Osoby po 30 r.ż. wskazywały również na problemy zdrowotne, a poniżej 30 r.ż. – na stresy na studiach lub w szkole (egzaminy), niepewność własnej przyszłości, zbyt intensywny tryb życia, konflikty. Kobiety częściej uważały, że powodem bezsenności jest choroba, a mężczyźni – nadmierne zmęczenie lub nadużywanie kawy. Ośrodek Medycyny Snu Instytutu Psychiatrii i Neurologii podaje jako przyczynę insomni (długotrwałej bezsenności) zaburzenia psychiczne (np. depresję), uzależnienia, złe nawyki, zaburzenia somatyczne (związane z bólem, nieprawidłowościami metabolicznymi czy endokrynologicznymi – np. nadczynność tarczycy) oraz, w ostatniej kolejności, skłonności genetyczne.</p>
<blockquote><p>Najnowsze badania wykazują wpływ niebieskiego światła ekranów komórek, tabletów i laptopów za przyczynę zaburzeń wytwarzania melatoniny, tzw. hormonu snu</p></blockquote>
<h4>NIEBIESKIE ŚWIATŁO I MAGNEZ</h4>
<p>Najnowsze badania wykazują wpływ niebieskiego światła ekranów komórek, tabletów i laptopów za przyczynę zaburzeń wytwarzania melatoniny, tzw. hormonu snu. Wszystko to, co świeci nam przed oczyma na trzy godziny przed snem, może mieć kolosalny wpływ na jakość tego snu. W innych przypadkach powodem może się okazać niedobór magnezu w organizmie. Pamiętam, że gdy byłam nastolatką, na letniej kolonii jedna z moich koleżanek nie mogła spać kilka nocy z rzędu. Wychowawczyni wpadła wtedy na pomysł, żeby spróbowała uzupełnić niedobory magnezu. Efekt był niezwykły i prawie natychmiastowy. Oczywiście nie sugeruję czytelnikom cierpiącym na bezsenność zażywania magnezu w nadmiarze, bo można go też przedawkować, powodując inne zaburzenia. Warto jednak tę przyczynę rozważyć.</p>
<h4>BEZSENNOŚĆ (asomia, agrypnia, łac.<em> insomnia</em>)</h4>
<p>Nie każdy powód bezsenności da się jednak tak szybko rozpoznać i usunąć. Nie sposób też wymienić ich wszystkich w jednym artykule. Jest jednak pewne, że kłopotów ze snem, szczególnie tych długotrwałych, nie należy lekceważyć. Warto wiedzieć, kiedy z medycznego punktu widzenia zaczyna się problem, który trzeba leczyć. Za definicję bezsenności przyjmuje się problemy z zaśnięciem lub utrzymaniem snu podczas więcej niż trzech nocy w ciągu tygodnia przez okres dłuższy niż jeden miesiąc. Zaburzenia snu z reguły prowadzą do pogorszenia funkcjonowania w ciągu dnia. Na tak definiowaną bezsenność cierpi ok. 15% ludności krajów rozwiniętych. Dalsze 20% skarży się na przemijające zaburzenia snu o czasie trwania poniżej jednego miesiąca.</p>
<blockquote><p>
Na jakość snu wpływa także ekspozycja na światło dzienne, która pomaga naszemu zegarowi biologicznemu rejestrować trwanie dnia i nocy</p></blockquote>
<p>W sprawie dobroczynności odpowiedniego snu oraz skutków jego braku wypowiada się dr Michał Skalski z Katedry i Kliniki Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego: „Bez relaksującego snu nie da się normalnie żyć. Już po 30 godz. bez snu słabnie refleks, szwankuje pamięć i trudniej jest podjąć decyzję. Sen pozwala bowiem uporządkować zdobyte w ciągu dnia informacje, pozbyć się niepotrzebnych i zrobić miejsce na nowe. To właśnie dzięki takim porządkom następnego dnia jesteśmy twórczy i potrafimy kojarzyć fakty. W badaniu sprzed kilku lat, mężczyźni, których poproszono o zrezygnowanie ze snu, już w trzeciej dobie mieli omamy – maszerowali i rozmawiali z kolegami, których wcale nie było obok”.</p>
<h4>KIEDY UDAĆ SIĘ DO LEKARZA?</h4>
<p>Gdy cierpimy na brak snu przez ponad miesiąc, wiadomo już, że powinniśmy zacząć szukać pomocy. Najważniejszym elementem leczenia zaburzeń snu jest prawidłowe rozpoznanie przyczyn i postawienie właściwej diagnozy. W niektórych przypadkach przeczytanie dobrej lektury na ten temat może pomóc w tzw. autodiagnozie, by zweryfikować źródło kłopotu, którym może być przykładowo jakiś niezdrowy nawyk (np. przejadanie się przed snem czy zbyt wysoka temperatura w pokoju). U innych osób rozwiązanie przynosi dopiero konsultacja lekarska i wykonanie odpowiednich badań. Ważne jest, by nie odłożyć problemu na bok, przechodząc nad nim do porządku dziennego i współegzystując z nim. Bezsenność może stać się niebezpieczna, gdy przekształca się w stan przewlekły. Nie jest natomiast mocno niepokojąca, jeśli problemy występują nie częściej niż cztery razy w miesiącu.</p>
<h4>SEN, KTÓRY ODNAWIA</h4>
<p>Dan Pardi, specjalista w dziedzinie snu współpracujący z wydziałem neurologii na Uniwersytecie Stanford, odkrył, że istnieją trzy kluczowe elementy, które wpływają na to, jak bardzo odnawiający i efektywny jest nasz sen. Są to: <strong>czas trwania snu, godzina, o której kładziemy się spać</strong> oraz <strong>intensywność snu</strong>. Optymalny czas trwania snu jest bardzo indywidualny, jednak Pardi, uogólniając, podaje, że wynosi on średnio osiem godzin. Godzina, o której kładziemy się spać, powinna być podobna każdego wieczoru. Intensywność dotyczy różnych faz i stadiów, które przechodzi nasz mózg i organizm w czasie nocy, oraz tego, jak się ze sobą te fazy i stadia łączą. Istnieją leki, które mogą tłumić niektóre z faz snu. Podobnie negatywnie na stadia snu wpływa choroba zwana bezdechem sennym. Dopiero gdy przesypiamy wszystkie fazy i stadia bez zaburzeń, mamy szansę na faktycznie odnawiający sen. Oczywiście wszystkie trzy elementy muszą zostać spełnione równocześnie. Dodatkowo na jakość snu wpływa ekspozycja na światło dzienne, która pomaga naszemu zegarowi biologicznemu rejestrować trwanie dnia i nocy. A podczas nocy należy spać w odpowiednio ciemnym pomieszczeniu – wspomoże to wydzielanie melatoniny.</p>
<h4>O KROK DALEJ</h4>
<p><strong>Tym z nas, którym zależy na optymalnym korzystaniu z dobrodziejstwa snu, chciałabym przedstawić kilka cennych porad zebranych od fachowców w tej dziedzinie:</strong></p>
<ol>
<li>Godzinę przed snem zrezygnuj z oglądania telewizji i korzystania z komputera czy komórki. Urządzenia te emitują niebieskie światło, które przekazuje do twojego mózgu fałszywą informację, że nadal jest dzień.</li>
<li>Upewnij się, że codziennie przebywasz od kilkunastu do kilkudziesięciu minut w świetle dziennym, a najlepiej słonecznym. Wytwarzanie melatoniny jest zależne od różnicy wynikającej z kontrastu ekspozycji na światło słoneczne w ciągu dnia i na ciemność w nocy.</li>
<li>Śpij w całkowitej ciemności, a przynajmniej niech pomieszczenie będzie tak ciemne, jak to tylko możliwe. Najmniejszy promień światła może zaburzyć twój zegar biologiczny lub wydzielanie melatoniny.</li>
<li>Do poruszania się w nocy korzystaj z żarówek o niskiej mocy, najlepiej w kolorze żółtym, pomarańczowym lub czerwonym. Światło w tych pasmach nie zaburza wydzielania hormonu snu.</li>
<li>Utrzymuj temperaturę w pokoju, w którym śpisz, poniżej 21°C. Najlepsza temperatura dla snu to 19°C.</li>
<li>Weź gorącą kąpiel do dwóch godzin przed pójściem spać. Temperatura ciała w kąpieli wzrasta, a potem gwałtowanie spada, co sygnalizuje twojemu organizmowi gotowość do snu.</li>
<li>W miarę możliwości korzystaj z cichych budzików. Nagłe wybudzenie rano wpływa na organizm stresogennie. Gdy człowiek otrzymuje odpowiednią ilość snu, potrafi nawet sam się obudzić o odpowiedniej porze.</li>
<li>W miarę możliwości korzystaj ze słońca rano. Kwadrans ekspozycji na promienie słoneczne z rana pomaga organizmowi przekazać wyraźny sygnał do wewnętrznego zegara, że jest już dzień. Spowoduje również mniejszą wrażliwość na czynniki mogące zaburzać wydzielanie melatoniny w nocy. Zapotrzebowanie organizmu na światło słoneczne wzrasta wraz z wiekiem.</li>
<li>Bądź świadomy pól elektromagnetycznych w pokoju, w którym śpisz. Pola te mogą zakłócać pracę szyszynki i wydzielanie przez nią melatoniny. Mogą mieć także inne groźne dla organizmu skutki. Idealnie byłoby wyłączać wszystkie bezprzewodowe routery i inne urządzenia podczas snu.</li>
<li>Pół godziny nieprzerwanego wysiłku podczas ćwiczeń fizycznych usprawnia krążenie krwi, a tym samym pomaga w doprowadzeniu tlenu do mózgu. Dobrze utlenione komórki mózgu mają dużo lepszą zdolność przechodzenia w kolejne fazy snu.</li>
</ol>
<h6>
Źródła:<br />
1. Stres w Polsce – raport Melisany Klosterfrau, wyniki ogólnopolskiego badania nt. stresu przeprowadzonego przez Pentor Research International w czerwcu 2006 r.<br />
2. Dr Mercola Interviews Dan Pardi About Sleep – Interview Transcipt / Mercola.com.<br />
3. http://www.sen-instytut.pl/slownik.html, z dn. 27.02.2015.<br />
4. http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2015/01/22/fitness-tracking-wristbands-reveal-sleep-data.asp, z dn. 27.02.2015.<br />
5. D.Romanowska, Chorzy na bezsenność, Newsweek, 26.09.2013.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/snu-jak-na-lekarstwo/">Snu jak na lekarstwo</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/snu-jak-na-lekarstwo/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Obrażać się czy nie obrażać?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/obrazac-sie-czy-nie-obrazac/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/obrazac-sie-czy-nie-obrazac/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 24 Mar 2016 14:48:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2014/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Estella Korzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1834</guid>

					<description><![CDATA[<p>Obrażanie się to nic innego jak wymuszanie tego, czego bardzo chcemy. To zachowanie typowe dla dzieci, które na ogół okazują swoją determinację w głośny, ostentacyjny sposób. Dorośli, którzy z obrażania się nie wyrośli, zamienili płacz na nieco bardziej wysublimowane i zakamuflowane środki wyrazu, takie jak unikanie kontaktu wzrokowego, nienawiązywanie komunikacji, dawanie otoczeniu „do zrozumienia” o [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/obrazac-sie-czy-nie-obrazac/">Obrażać się czy nie obrażać?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Obrażanie się to nic innego jak wymuszanie tego, czego bardzo chcemy. To zachowanie typowe dla dzieci, które na ogół okazują swoją determinację w głośny, ostentacyjny sposób. Dorośli, którzy z obrażania się nie wyrośli, zamienili płacz na nieco bardziej wysublimowane i zakamuflowane środki wyrazu, takie jak unikanie kontaktu wzrokowego, nienawiązywanie komunikacji, dawanie otoczeniu „do zrozumienia” o swoim rozczarowaniu poprzez pochmurny grymas twarzy, brak odpowiedzi na pytania, ignorowanie czyjejś obecności. Osoba urażona daje odczuć winnemu, jak bardzo nie podoba jej się to, co zrobił, i jak niegodziwie się zachował</p>
<h4>Abecadło obrażania się</h4>
<p>A dlaczego my, dorośli, się obrażamy? Główny powód to pielęgnowane zranienie. Przyczyną obrazy mogą być również zawiedzione oczekiwania, złość oraz nieumiejętność zdystansowania się do siebie lub otoczenia. Może to też być brak chęci przebaczenia. Niektórzy poprzez obrażanie się testują uczucia innych. Zakładają: „Jeżeli tej osobie faktycznie na mnie zależy, zacznie o mnie zabiegać”. Gdy damy się złapać na tę przynętę, żeby ugłaskać urażonego, zaczniemy swoim zachowaniem przysłowiowo skakać wokół niego niczym wokół jajka. Obrażony nie mówi o swoim zranieniu wprost. Próbuje wymusić już nie tyle maskotkę, jak to było, gdy miał sześć lat, ale np. pełne troski uczucia, których z pewnością pragnie, jednak nie wie, jak tę potrzebę inaczej zakomunikować. Z psychologicznego punktu widzenia istnieje kilka grup ludzi, którzy mają większe predyspozycje, by obrażać się częściej niż inni – to dzieci, melancholicy oraz ci, którzy wychowali się na takim przykładzie reagowania wśród znaczących osób dorosłych.</p>
<h4>Dziecięcy „sposób na sukces”</h4>
<p>Dzieci obrażają się z wiadomych przyczyn – dopiero się uczą, jak we właściwy sposób radzić sobie z silnymi emocjami, ze złością czy bólem. Dorosłe osoby o temperamencie melancholijnym mają zdwojoną tendencję do odbierania różnych sytuacji osobiście. Cechują się wyższą reaktywnością emocjonalną i niższym hamowaniem emocjonalnym – oznacza to, że z fizjologicznego punktu widzenia ich układ nerwowy po prostu silniej odbiera i przeżywa różne bodźce oraz ma powolniejszy cykl ich tłumienia. Natomiast trzecia grupa to ci, którzy wychowali się, obserwując obrażanie jako sposób radzenia sobie z urazą. Uważają więc tego typu reakcje za normę, tym samym przekazując ją kolejnym pokoleniom.</p>
<p>Tendencję do obrażania się mają również osoby o niskim poczuciu wartości – łatwo jest je zranić, trafić w czuły punkt, często zupełnie nieświadomie. Obrażać się mogą też ludzie o zbyt wysokim mniemaniu o sobie, tzw. osobowości narcystyczne. Dzieje się tak wtedy, gdy inni traktują ich nieodpowiednio do ich postrzegania samych siebie.</p>
<h4>Jak reagować na urazę?</h4>
<p>Czy obrażanie jest dobrą metodą rozwiązywania nieporozumień czy może istnieją lepsze sposoby komunikowania uczuć? Jak wyzbyć się tego uzależniającego nawyku? Czy jest to możliwe, jeżeli przez całe życie reagowało się w taki sposób? Każdy człowiek, bez względu na przyzwyczajenia, a także uwarunkowania społeczne, fizjologiczne czy jakiekolwiek inne, może nauczyć się reagować na urazę we właściwy i dojrzały sposób.</p>
<p>Nie stosujmy zasady „oko za oko”, inaczej mówiąc: „Zraniłeś mnie, więc pozwól, że ci pokażę, jak bardzo to bolało”. Jezus podwyższył nam poprzeczkę w tej kwestii, nakazując nam kochać tych, którzy nas zranili, i przebaczać im. Jezus jednak nigdy nie wymuszał na innych tego, na czym Mu zależało. Nie wprowadzał ludzi w poczucie winy. Nie oczekiwał nawet przeprosin. Wątpliwe, aby „karał” innych milczeniem, gdy wobec Niego zawinili.</p>
<h4>Inspirujący przykład</h4>
<p>Patrząc na Jezusa, widzimy, że możemy z miłością odpowiadać na niesprawiedliwe i raniące zachowanie innych. Tak, aby nie manipulować nikim urażoną miną czy kąśliwymi słowami. Możemy, podobnie jak On, w pełni Ducha Świętego, który jest Duchem samokontroli i powściągliwości (zob. 2 List do Tym. 1:7), wyjaśniać w rozmowie wszelkie sprawy z tymi, którzy wobec nas zawinili.</p>
<p>Jakiś czas temu, zaraz po ślubie, obraziłam się na mojego męża i próbowałam dać mu do zrozumienia, że zrobił coś źle. Nie odzywałam się do niego, unikając kontaktu wzrokowego. Oczywiście miałam najbardziej naburmuszoną minę, na jaką było mnie stać. Mój mąż dość szybko, skutecznie i zabawnie przerwał kiepską atmosferę, mówiąc: „O, widzę, że pani psycholożka strzeliła foszka?”.</p>
<h4>Obrażanie się a manipulacja</h4>
<p>Być może nigdy nie pomyślelibyśmy, że zwykłe „strzelanie foszka” czy obrażanie się może mieć cokolwiek wspólnego z czarami. Byłam zaskoczona, gdy się dowiedziałam, że jednak ma. W języku hebrajskim słowo „manipulacja” ma ten sam rdzeń co słowo „czary”. Oznacza on wywieranie nacisku, próbę pokierowania czyjąś wolą. Pewien fragment Pisma Świętego mówi, że Bóg nienawidzi czarów (Ks. Powt. Pr. 18:9–14), nie chce mieć nic wspólnego z manipulacją, a także w niektórych przypadkach z obrażaniem się. Dawanie komuś nauczki poprzez obrażanie się czy karanie go milczeniem to nic innego jak forma manipulacji. To wymuszanie czegoś na drugiej osobie, z pominięciem uszanowania jej woli.</p>
<blockquote><p>Musimy nauczyć się wyrażać nasze prośby w taki sposób, by inni mieli wolność w podjęciu decyzji</p></blockquote>
<p>Bóg nie toleruje manipulacji ani przymusu, ponieważ szanuje naszą wolną wolę. Do tego stopnia, że postanowił stworzyć nas jako wolnych ludzi, którzy decydują o swoim życiu, podejmują decyzje zgodnie ze swoim sumieniem, każdy za siebie. Bóg posunął się w uszanowaniu ludzkiej woli tak daleko, że pozwolił człowiekowi podjąć samodzielnie nawet tak istotną decyzję jak to, gdzie spędzi wieczność. Dokonujemy także samodzielnego wyboru, czy będziemy kochać Boga czy nie. Bez wątpienia On pragnie, by każdy nasz wybór był tym najlepszym. Byśmy żyli z Nim wiecznie i kochali Go z całego swojego serca. Bóg jednak nigdy w żaden sposób do niczego nas nie przymusza. Nie naciska, nie obraża się na nas, gdy nie dostaje tego, czego oczekuje, nie wywołuje w nas poczucia winy, by zdobyć nasze uczucia. Dlatego my, stworzeni na Jego obraz, dostajemy zaproszenie, by nauczyć się szanować wolną wolę drugiego człowieka.</p>
<h4>Szacunek wobec wolnej woli</h4>
<p>Jeżeli we własnym życiu widzimy problem obrażania się na innych, możemy go rozwiązać, jeśli tylko nauczymy się z szacunkiem przyjmować odmowę. Jeśli stworzymy dla ludzi wokół siebie przestrzeń do tego, by byli wolni w wyrażaniu swoich opinii, myśli i uczuć. Wtedy idziemy za Bożym przykładem. Pamiętajmy, że Pan Bóg nie spuszcza błyskawicy z Nieba za każdym razem, gdy powiemy coś nie po Jego myśli.</p>
<p>By dawać innym więcej przestrzeni i nie wywierać presji, musimy nauczyć się także wyrażać nasze prośby w taki sposób, by inni mieli wolność w podjęciu decyzji zgodnej ze swoim sumieniem. Bezpieczne i pełne szacunku są sformułowania: „Czy mógłbyś&#8230;?”, „Czy mogłabyś&#8230;?”. Jest to pytanie pozostawiające wolność do szczerej odpowiedzi. Podobnie postawione pytania wyrażają szacunek. W tej dziedzinie zaczęłam się ćwiczyć. Zaprzestałam „wychciewania” i nalegania, które namiętnie praktykowałam, gdy byłam nastolatką.</p>
<h4>Dojrzały sposób reagowania</h4>
<p>W tej kwestii nasuwa się jeszcze jedno pytanie: jak w takim razie we właściwy, Boży sposób możemy dać komuś do zrozumienia, że to, co zrobił (lub czego nie zrobił), wywołało w nas gniew. Gdy następnym razem zostaniemy np. skrytykowani, zignorowani czy znieważeni i zaleją nas negatywne emocje, wówczas pierwsza rzecz, jaką możemy i powinniśmy zrobić, to jak najszybciej przyjść z tym do Boga. Podobnie jak psalmiści Dawid czy Asaf, którzy swój ból wylewali przed Bogiem. To pierwszy krok. Gdy odkryjesz przed Bogiem swoje serce i swój ból, On obiecuje być dla ciebie najlepszą ucieczką (Psalm 62:9). Kiedy już opanujemy gniew czy rozczarowanie, możemy zrobić to, co robił Jezus w sytuacjach znieważenia. W najbardziej krytycznym momencie pokazał nam, że gdy staniemy wobec zniewagi, krytyki czy zignorowania, najlepszą reakcją jest zadać proste, dobre pytanie. Gdy przed ukrzyżowaniem sługa arcykapłana uderzył Jezusa, On zapytał: „Dlaczego mnie bijesz?”. Zadanie pytania sprowokuje drugą osobę do przemyślenia, czy to, co zrobiła wobec nas, było rzeczywiście właściwe. Zastanowi ją, czy może dalej tak się wobec nas zachowywać.</p>
<h4>Wybór, a nie przymus</h4>
<p>Zadanie pytania może być także dobrym początkiem rozmowy, w której będziemy mogli wyjaśnić, jak się poczuliśmy. Często po takiej rozmowie okazuje się, że dana osoba wcale nie chciała nas zranić. A jeżeli tak się zdarzyło i ma szansę poznać nasze odczucia, nasz punkt widzenia, zaczyna lepiej nas rozumieć i jest gotowa przeprosić. Szczerze i zgodnie z własnym, nieprzymuszonym wyborem.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/obrazac-sie-czy-nie-obrazac/">Obrażać się czy nie obrażać?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/obrazac-sie-czy-nie-obrazac/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Miasto drugiej szansy. Co Bóg może uczynić w Las Vegas?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/miasto-drugiej-szansy-co-bog-moze-uczynic-w-las-vegas/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/miasto-drugiej-szansy-co-bog-moze-uczynic-w-las-vegas/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 13 Aug 2015 10:03:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2013/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Estella Korzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Okno na świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=386</guid>

					<description><![CDATA[<p>W Las Vegas już samo lotnisko to specyficzne miejsce. Nawet tu widać wielki przepych i całe mnóstwo automatów do gier hazardowych. Jest kolorowo i bardzo głośno, a wszystkie reklamy i obsługa próbują za wszelką cenę zwracać na siebie uwagę. Mieszkalna część miasta usytuowana jest na obrzeżach, natomiast samo centrum Las Vegas to miejsce tysięcy hoteli, [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/miasto-drugiej-szansy-co-bog-moze-uczynic-w-las-vegas/">Miasto drugiej szansy. Co Bóg może uczynić w Las Vegas?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W Las Vegas już samo lotnisko to specyficzne miejsce. Nawet tu widać wielki przepych i całe mnóstwo automatów do gier hazardowych. Jest kolorowo i bardzo głośno, a wszystkie reklamy i obsługa próbują za wszelką cenę zwracać na siebie uwagę. Mieszkalna część miasta usytuowana jest na obrzeżach, natomiast samo centrum Las Vegas to miejsce tysięcy hoteli, zbudowanych według najdziwniejszych projektów (przypominających np. wieżę Eiffla czy statek UFO). Las Vegas słynie na całym świecie ze ślubów zawieranych w pół godziny. Atmosfera w mieście jest bardzo rozrywkowa. Mnóstwo tutaj migających świateł i chodzących po ulicach poprzebieranych ludzi, którzy próbują przykuć wzrok przechodniów swoimi show.</p>
<h4>Zdumiewający kontrast</h4>
<p>W okolicy kasyn można zobaczyć także inne zabudowania. I to niejednych zaskakuje. Takim miejscem jest np. kościół <em>Central Christian Church</em> (CCC). To jedna z olbrzymich wspólnot chrześcijańskich, których nie brakuje w Las Vegas. Liczy sobie ok. 10 tys. członków. Istnieje od 50 lat, a nabożeństwa można oglądać na żywo w internetowej telewizji. Od 7 lat prowadzone są tu piątkowe spotkania programu <em>Celebrate Recovery</em> (Radość z uzdrowienia). Przychodzą na nie setki osób. Doświadczają uwolnienia od uzależnień, hazardu, pornografii, problemów finansowych i in. Na spotkaniach pojawiają się też osoby, które doznały wszelkiego rodzaju zranień lub znajdują się w kryzysowej sytuacji.</p>
<h4>Uleczone relacje</h4>
<p>Spotkałam tu pewne małżeństwo, które opowiedziało mi swoją historię. Kilka lat temu przyszli po raz pierwszy na piątkowe spotkanie w kościele. Byli wtedy o krok od rozwodu. Usiedli z tyłu, blisko wyjścia, żeby móc się niepostrzeżenie wycofać, gdyby coś im się nie spodobało. Dzisiaj oboje pomagają ludziom. Jako liderzy prowadzą małe grupy w ramach programu <em>Radość z uzdrowienia</em>. Poprzez ten program Bóg cudownie zaingerował w ich życie i uleczył ich relację. Teraz pokazują drogę wyjścia innym.</p>
<p>Bóg uwolnił w tym mieście wielu ludzi z uzależnień od alkoholu i narkotyków. Z jedną z takich osób udało mi się chwilę porozmawiać. Gdyby nie druga szansa i nadzieja, którą dał jej Jezus, być może już by dzisiaj nie żyła. Oprócz pomocy uzależnionym powstała tu służba pomocy bezdomnym. Oferuje się posiłki, wodę oraz przedmioty codziennego użytku, jak ubrania, mydło, szczotki do zębów, kaszki dla dzieci, pieluszki itp. Zadziwiające, że w tym mieście przepychu codziennie ustawia się w pobliżu kościelnych magazynów gigantyczna kolejka biednych i bezdomnych. To właśnie tu setki ludzi doświadczają troski i miłości samego Boga poprzez ręce tych, którzy z Nim współpracują.</p>
<blockquote><p>Jeśli Bóg może dokonać tak wspaniałych rzeczy i cudów w Las Vegas, może przemienić każde miasto</p></blockquote>
<h4>Przemiana życia</h4>
<p>We wspomnianym kościele w każdy weekend odbywają się cztery nabożeństwa. Wszyscy wraz z zespołem muzycznym wywyższają Pana Jezusa. Przeważają tu popowo-rockowe pieśni. Poruszyły mnie dwa krótkie świadectwa Bożego działania, wyświetlone na telebimach. Jezus całkowicie zmienił życie pewnego mężczyzny. Został on uwolniony od niszczącego gniewu i stosowania przemocy. W zamian Bóg dał mu siły, aby przeprosić rodzinę i pokutować za wyrządzone krzywdy. Bóg włożył w jego serce nowe pragnienie i umiejętności, by kochać swoich najbliższych i opiekować się nimi. Druga osoba opowiadała, jak Pan Bóg uwolnił ją od alkoholu i złego sposobu życia. Gdy była w bardzo trudnej sytuacji, bez pracy i pieniędzy, Bóg w swojej mocy odmienił jej zrujnowane życie. Włożył w nie piękno i uwolnił od depresji. Każda z tych historii opowiada o Bożych cudach. To niesamowite, jak zmienia się życie ludzi po spotkaniu z żywym Bogiem.</p>
<h4>Miasto łaski</h4>
<p>W jednym z biur tego kościoła zobaczyłam duży plakat z panoramą Las Vegas. Widniał na nim napis „Miasto łaski”. Zdziwiłam się, ponieważ zaprzecza to popularnemu określeniu Las Vegas jako miasta grzechu. Jeden z pastorów wytłumaczył mi, że hasło „Miasto łaski” zostało oparte na słowach z Pisma Świętego:<em> Gdzie zaś grzech się rozmnożył, tam łaska bardziej obfitowała</em> (List do Rzym. 5:20).</p>
<p>W tym nieszablonowym mieście działają także inne duże kościoły, m.in. Kościół Południowego Las Vegas (<em>The Church at South Las Vegas</em>) czy chrześcijańska wspólnota o nazwie <em>Canyon Ridge</em> (Grzbiet kanionu). Pierwszy z nich słynie z charyzmatycznych kazań pastora Benny’ego Pereza. Powstał zaledwie 11 lat temu. Pierwsze spotkania miały miejsce w domu pastora Pereza i jego żony. Mała grupa domowa rozrosła się do licznej społeczności. Dostępne są tu liczne programy i zajęcia dostosowane do każdej grupy wiekowej. Popularna jest opieka nawet nad noworodkami, czyli tzw. grupa żłobkowa. Rodzice mogą zostawić w niej na czas nabożeństwa swoje maluszki w wieku do 24 mies. Starsze dzieci mogą w tym czasie brać udział w twórczych, interaktywnych spotkaniach biblijnych. W środku tygodnia swoje spotkania mają też licealiści oraz młodzi dorośli.</p>
<h4>Przyjdź, jaki jesteś</h4>
<p>Druga ze wspólnot – <em>Canyon Ridge</em> – mieści się w północnej części Las Vegas. Pod względem charakteru działania przypomina opisany wcześniej kościół CCC. Główne motto<em> Canyon Ridge</em> to hasło „Przyjdź taki, jaki jesteś”. Kryje ono w sobie słowa Pana Jezusa, który zapraszał wszystkich, by do Niego przychodzili. Osoby należące do tej wspólnoty otwarcie mówią, że Bóg przyjął każdego z nich, kiedy byli grzeszni, złamani i bardzo potrzebowali Zbawiciela. Dzielą się tym, w jaki sposób Bóg okazał im akceptację i łaskę. Tę akceptację i Bożą bezwarunkową miłość pragną teraz przekazać dalej. Dotyka to ludzi, którzy tu przychodzą, szukają Boga i pragną zmiany swojego życia.</p>
<h4>Odważni, by działać</h4>
<p>To tylko kilka przykładów tutejszych większych i mniejszych kościołów. Niosą one pomoc i Dobrą Nowinę o Jezusie do najciemniejszych zakątków miasta. Jedna z takich odważnych organizacji nazywa się <em>God Behind Bars</em> (Bóg za kratkami). Jest to służba, która ma na celu niesienie pomocy więźniom. Dzięki temu mogą oni doświadczyć, czym jest prawdziwy Kościół. Organizacja wspiera też osadzonych, którym skończył się wyrok. Otrzymują oni pomoc w znalezieniu mieszkania, pracy, a także w zaspokojeniu najpilniejszych potrzeb. Rozpoczynają nowe życie na wolności.</p>
<p>Dowiedziałam się też o innej organizacji o nazwie<em> Lutheran Social Services</em> (Luterańska pomoc społeczna). To kolejna niesamowita działalność misyjna. Działa na szeroką skalę w wielu dzielnicach Las Vegas. Jej program został uznany przez władze miasta za konkretną ofertę pomocy społecznej. Organizuje się tutaj wsparcie w zakresie miejsc mieszkalnych dla najbiedniejszych, programów żywieniowych, pomocy finansowej. Wielu ludzi w tym mieście, zmotywowanych wiarą, podjęło się takich odważnych kroków.</p>
<p>Niezwykłą pracę wśród bezdomnych prowadzi też organizacja <em>Broken Chains Ministry</em> (Służba zerwanych kajdan). Zajmuje się nią człowiek o imieniu Cody, który kiedyś sam był bezdomny, ale spotkał Boga. To spotkanie nie tylko zmieniło jego osobiste życie. Dało mu odwagę, by założyć organizację pomocy bezdomnym, która działa teraz na ogromną skalę.</p>
<h4>W miejscu drugiej szansy</h4>
<p>Las Vegas budzi na całym świecie raczej stereotypowe, negatywne skojarzenia jako miasto rozpusty, hazardu i prostytucji. Wspomniane kościoły i organizacje podjęły się niesamowitej pracy w takim właśnie miejscu. Coraz więcej osób angażuje się w przemianę tego miasta. To ludzie, którzy sami doświadczyli Boga w swoim życiu. Dzielą się tym, co otrzymali. W ten sposób Dobra Nowina dociera do kolejnych ludzi. To miasto stało się niespodziewaną, ale niezwykłą inspiracją do tego, aby modlić się i działać. Jeśli Bóg może dokonać tak wspaniałych rzeczy i cudów w tak zepsutym środowisku, może przemienić każde miasto! Najpierw jednak zawsze szuka ludzi, którzy chcą z Nim współpracować bez względu na wszystko.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/miasto-drugiej-szansy-co-bog-moze-uczynic-w-las-vegas/">Miasto drugiej szansy. Co Bóg może uczynić w Las Vegas?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/miasto-drugiej-szansy-co-bog-moze-uczynic-w-las-vegas/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Etiopia – nie taka gorąca, jak się wydaje</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/etiopia-nie-taka-goraca-jak-sie-wydaje/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/etiopia-nie-taka-goraca-jak-sie-wydaje/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 12 Aug 2015 13:00:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Estella Korzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Okno na świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=472</guid>

					<description><![CDATA[<p>Izabela Karpienia mieszka w Etiopii od ośmiu lat. Pracuje tam jako wysłanniczka Biblijnego Stowarzyszenia Misyjnego. Do Etiopii wyjechała z zamiarem współpracy z lokalnymi kościołami w dziedzinie alfabetyzacji (podstawowej edukacji: nauczania pisania i czytania) w językach miejscowej ludności. Także tam poznała swojego męża – Tamyru. „Pod względem klimatu czuję się w Etiopii dużo lepiej niż w [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/etiopia-nie-taka-goraca-jak-sie-wydaje/">Etiopia – nie taka gorąca, jak się wydaje</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Izabela Karpienia</strong> mieszka w Etiopii od ośmiu lat. Pracuje tam jako wysłanniczka Biblijnego Stowarzyszenia Misyjnego. Do Etiopii wyjechała z zamiarem współpracy z lokalnymi kościołami w dziedzinie alfabetyzacji (podstawowej edukacji: nauczania pisania i czytania) w językach miejscowej ludności. Także tam poznała swojego męża – Tamyru. „Pod względem klimatu czuję się w Etiopii dużo lepiej niż w ojczystym kraju. Choćby ze względu na większą stabilność ciśnienia, które w Polsce znacznie częściej się waha” – mówi Iza. Jak się żyje w Etiopii na co dzień? Z jakimi wyzwaniami pracujący tam chrześcijanie muszą się zmierzyć?</p>
<h4>To, co było w sercu</h4>
<p>Iza zainteresowała się na początku nie tyle samą Etiopią, co alfabetyzacją. Gdy kilkanaście lat temu przyjechała na szkolenie organizowane przez Biblijne Stowarzyszenie Misyjne, dowiedziała się, że Misja Tłumaczy Biblii im. Wycliffe’a działa w czterech kierunkach: badań językowych, alfabetyzacji, tłumaczenia Pisma Świętego oraz jego promocji. Iza wybrała alfabetyzację, ponieważ obawiała się tłumaczenia Biblii, wiedząc, jak ogromna jest to odpowiedzialność. Uczyć ludzi czytać i pisać – to było to, co przemawiało do niej najbardziej. Wiedziała też, że jeżeli ludzie nie będą umieli czytać, nie będą też mogli poznać Słowa Bożego, nawet gdy zostanie już przetłumaczone. Zobaczyła w tym zadanie dla siebie. Zaczęła się o to modlić. Wówczas nie wiedziała, dokąd Bóg ją pokieruje. Iza z wykształcenia jest nauczycielem, filologiem rusycystą. Jako pedagog wiedziała, że może uczyć w każdym języku.</p>
<h4>Gotowość do służby</h4>
<p>Pierwszym etapem przygotowania do wyjazdu było ukończenie co najmniej jednego roku szkoły biblijnej. W międzyczasie Iza dowiedziała się, że potrzebna jest osoba gotowa podjąć się alfabetyzacji w Etiopii. „Byłam otwarta, by pojechać do jakiegokolwiek miejsca, w którym będę potrzebna właśnie w tego rodzaju służbie” – mówi Iza. Obawiała się jedynie tych krajów, w których jest naprawdę zimno. Etiopia stała się odpowiedzią na jej modlitwy.</p>
<p>Kolejnym krokiem były kursy organizacji Wycliffe’a, odbywające się w Anglii. Na tym etapie trzeba już dokładnie wiedzieć, dokąd zamierza się wyjechać. Można się wtedy przygotować pod kątem profilu grupy językowej. W tym czasie trwa też proces załatwiania pozwolenia na pracę i pobyt oraz zbierania potrzebnego wsparcia finansowego.</p>
<h4>Biblia w Etiopii</h4>
<p>Jesienią 2004 r. Iza przyleciała do Etiopii. To kraj ponad 80 języków. Liczba ludności jest dwa razy większa niż w Polsce. Iza nauczyła się języka urzędowego, którym jest amharski. W tym kraju pięć większych grup językowych ma już całą Biblię w swoim języku, kilkanaście pozostałych – Nowy Testament. W kilku innych językach na razie przetłumaczone są poszczególne księgi. Trwają prace nad przekładem pozostałych, by mógł ukazać się najpierw Nowy, a potem Stary Testament.</p>
<p>Pierwszy projekt Izy dotyczył pracy z językiem gamo. Wszystkie materiały alfabetyzacyjne, które ukazały się w tym języku, zostały przygotowane pod jej kierownictwem. Alfabetyzacja to inaczej podstawowa edukacja – nauczanie czytania i pisania. Oczekiwaniem ze strony Etiopczyków jest też nauka matematyki. W związku z tym opracowane zostały proste elementarze: do nauczania czytania i pisania oraz do nauczania matematyki w języku gamo.</p>
<blockquote><p>Etiopia to kraj ponad 80 języków. Liczba ludności jest dwa razy większa niż w Polsce</p></blockquote>
<h4>Nauka czytania i pisania</h4>
<p>Na pierwszej lekcji ludzie uczą się trzech liter i ćwiczą ich użycie, konstruując proste wyrazy i pojedyncze krótkie zdania. Stopniowo dochodzą coraz bardziej skomplikowane zdania oraz gramatyka i zasady interpunkcji. Wokół samych metod nauczania panują kontrowersje. Nauczyciele wolontariusze dyskutują nad wyborem najwłaściwszych. Fakt, że ktoś zna alfabet, nie jest równoznaczny z tym, że umie czytać. Istnieją szkoły, które uznają naukę alfabetu, a dopiero potem czytania. Inne z kolei propagują naukę równoległą. Skondensowany charakter programu umożliwia naukę w stosunkowo krótkim czasie. Po pierwszej lekcji osoba uczęszczająca na zajęcia umie już czytać podstawowe słowa, a nawet zdania.</p>
<p>W czerwcu 2012 r. Nowy Testament w języku gamo trafił do rąk ludu Gamo. Iza, będąc przez wiele lat związana z misją tłumaczenia Biblii, jest przekonana o decydującym znaczeniu, jakie ma ścisła współpraca tłumaczy Pisma Świętego z nauczycielami pisania i czytania. Gdy te dwa projekty nie idą w parze, pojawienie się Biblii przetłumaczonej na dany język nie przynosi pożądanego rezultatu.</p>
<h4>Współpraca z lokalnymi biurami edukacji</h4>
<p>Programy alfabetyzacyjne w Etiopii są prowadzone z pomocą kościoła. To znacząco wspiera wysiłki rządu, by zlikwidować analfabetyzm. Według raportów UNESCO dotyczy on blisko 60 proc. dorosłej ludności Etiopii. Osoby zajmujące się alfabetyzacją otrzymują wiele pozytywnych sygnałów ze strony władz. Ich współpraca z rządem polega także na prezentowaniu lokalnym biurom edukacji nowych materiałów. Gdy takie biuro dowiaduje się o przeprowadzanych lekcjach, materiałach, projektach, zwykle wyraża swoje poparcie. Zdarzyło się nawet, że nauczyciel pracujący jako ochotnik został poproszony, by dołączyć do programu rządowego, aby w jego ramach uczyć też czytania i pisania w języku gamo.</p>
<h4>Obyczaje i kultura etiopska</h4>
<p>Które ze zwyczajów zaskoczyły Izę? „W Etiopii, gdy jesteś białoskórym obcokrajowcem (a widzi się ich często na ulicy), spotykasz się z dość ostentacyjnym zaczepianiem. Na ulicy ludzie bez przerwy coś do ciebie wykrzykują. Jest to dość nieprzyjemne” – wspomina Iza. W Polsce natomiast Tamyru, mąż Izy, czuł, że jest obserwowany przez Polaków, jednak było to bardzo dyskretne w porównaniu z tym, jak Etiopczycy potrafią traktować białoskórych przybyszów.</p>
<p>W kulturze etiopskiej urzekło Izę serwowanie kawy oraz posiłków. By podać gościom kawę, najpierw dekoruje się podłogę trawą i kwiatami. Na ozdobach stawia się tacę i stojak, na którym układa się i podpala węgiel drzewny. Następnie ustawia się ceramiczny dzbanek, czyli <em>dżebenę</em>. I tak przygotowuje się kawę. Myje się zielone ziarenka, odcedza, wysusza. Wszystko dzieje się na oczach gościa. Potem praży się je, aż ziarenka zaczynają wydzielać olejek, który je pokrywa. Łatwo je przypalić. Gdy są już odpowiednio uprażone, podsuwa się je gościom do powąchania, a potem kruszy w moździerzu. Wsypuje się je do <em>dżebeny</em>, zagotowuje i serwuje na stoliczku, w maleńkich filiżaneczkach. Kawę wlewa się do filiżanki z dużej wysokości. Dodatkiem jest roślinka, tzw. <em>tenadam</em>, nieco podobna do kardamonu.</p>
<p>Tradycyjne posiłki w Etiopii spożywa się z rodziną i gośćmi. Stoły są niskie, na poziomie kolan. Siedzi się na wyższych stołkach, które mają trzy nogi. Na dużej tacy podawana jest<em> indżera</em> – wielki naleśnik z mąki i ziarna zwanego<em> teff</em>. Na naleśniku podaje się różne sosy z przyprawami. To najbardziej popularna potrawa, którą Etiopczycy lubią jeść nawet trzy razy dziennie. Dla gości przygotowuje się wersję luksusową: z rozmaitymi sosami (przeważnie z baraniną) i dodatkiem <em>berbere</em> – najsłynniejszej etiopskiej przyprawy. Kawałek naleśnika urywa się dłonią i używa się go jak łyżki, którą zjada się sos.</p>
<p>W Etiopii istnieje ciekawy obyczaj związany z posiłkami. Warto o nim wiedzieć. Jako wyraz sympatii lub gościnności gospodarz karmi swojego gościa pierwszym kęsem. Gospodarz przygotowuje go dla gościa i osobiście wkłada mu go do ust. Odmowa przyjęcia takiego poczęstunku jest poczytywana za wielką nieuprzejmość. W Etiopii także małżeństwa karmią się nawzajem w ten sposób. Dzieci natomiast nie są dopuszczane do wspólnego stołu, dopóki nie są wystarczająco duże, by wiedzieć, jak się zachować.</p>
<blockquote><p>Ludzie zajmujący się promocją Pisma Świętego pomagają też przełożyć wiarę na praktykę codziennego życia</p></blockquote>
<h4>Iza i Tamyru</h4>
<p>Iza poznała Tamyru w mieście Arba-Minch (czyt.: Myncz). Wcześniej przebywała w szkole językowej w Addis Abebie, gdzie uczyła się amharskiego, po czym przeprowadziła się właśnie tam. Zaczęła współpracę z jednym z kościołów. Tamyru odbywał wtedy praktykę jako mechanik, ale był również kierowcą liderów tego kościoła. Gdy Iza zaczęła podróżować, by poznać zespół tłumaczy i nawiązać współpracę, jeździli razem – i tak rozwijała się ich relacja. Tamyru zaangażował się w tę samą służbę jako koordynator alfabetyzacji. Iza jest doradcą regionalnym takich koordynatorów. Praca związana z alfabetyzacją rozszerza się na zasadzie szkolenia i wysyłania ochotników do kolejnych miejsc. Ponad sto osób zostało przeszkolonych w charakterze nauczycieli wolontariuszy. Ale tylko nieliczne podjęły się ostatecznie tej służby.</p>
<h4>Główny cel</h4>
<p>Celem nauczania jest, aby przeciętny Etiopczyk mógł czytać samodzielnie Pismo Święte. Elementarz jest tak skonstruowany, że może być używany przez każdego. Nie ma tam treści religijnych, a raczej kulturowe. Po zakończeniu kursu pisania i czytania można rozpocząć kolejny etap, wykorzystując studiowanie fragmentów Pisma, i wtedy można już mówić ludziom o ewangelii.</p>
<h4>Rola współpracy</h4>
<p>„Gdyby tłumaczenie Biblii i alfabetyzacja zawsze szły w parze, efekty byłyby lepsze. A ponieważ wiele organizacji prowadziło tłumaczenia niezależnie, rezultatem jest niewielkie zainteresowanie przetłumaczoną na dany język Biblią. Przykładowo, jeden z większych liczebnie ludów Etiopii posiada pięknie wydaną całą Biblię, jednak mało kto z niej korzysta” – dodaje Iza. Tego typu błędy i luki wypełnia jednak służba nazwana Służbą Promocji Biblii</p>
<h4>Służba promocji Biblii</h4>
<p>Polega ona na spotkaniach z liderami i nauczycielami szkółek niedzielnych oraz na wspieraniu ich w nauczaniu ludności. Tak, aby każda osoba mogła indywidualnie studiować Biblię. Przykładem jest sytuacja jednego z ludów, mieszkającego na południu Etiopii. Nie czytają oni Pisma Świętego, ponieważ nie podoba im się ortografia tłumaczenia, które otrzymali w swoim języku w 2000 r. Brakuje też wśród nich głodu Słowa Bożego. O to przede wszystkim warto się modlić. Przeciętny słuchacz nauczania w powszechnie używanym języku amharskim niewiele rozumie ze Słowa Bożego, a przez to nie ma pragnienia poznawania Boga. Dlatego właśnie Służba Promocji Biblii jest obecnie tak bardzo potrzebna.</p>
<p>W Etiopii Pismo Święte jest głoszone, organizowane są też konferencje o tematyce duchowej. Jednak większą rolę odgrywają tutaj emocje niż wzrastanie ku dojrzałości. To niestety widać w codziennym życiu. Ludzie zajmujący się promocją Pisma Świętego czują się za to odpowiedzialni. Pomagają innym przełożyć wiarę na praktykę codziennego życia, tak by prawdziwie wzrastali oni w wierze w Chrystusa. Etiopia to kraj wielu wyzwań. Warto pamiętać w modlitwach o tamtejszych chrześcijanach, ale także o ogromnej liczbie ludzi, którzy nie poznali jeszcze Zbawiciela.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/etiopia-nie-taka-goraca-jak-sie-wydaje/">Etiopia – nie taka gorąca, jak się wydaje</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/etiopia-nie-taka-goraca-jak-sie-wydaje/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ewangelia pośród wielu kultur</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ewangelia-posrod-wielu-kultur/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ewangelia-posrod-wielu-kultur/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Aug 2015 13:57:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Estella Korzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Okno na świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=570</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kazachstan Kazachstan to kraj położony częściowo w Azji, a częściowo w Europie. Obszar jest 9 razy większy od Polski, jednak zamieszkuje go jedynie 15 mln ludzi. Jako państwo powstał bardzo niedawno. Pod koniec 1991 r. Kazachstan proklamował swoją niepodległość jako ostatnia z republik ZSRR. W minionych dwóch dekadach gospodarka, bogata w zasoby naturalne, nabrała rozpędu, [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ewangelia-posrod-wielu-kultur/">Ewangelia pośród wielu kultur</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Kazachstan</h4>
<blockquote><p>Kazachstan to kraj położony częściowo w Azji, a częściowo w Europie. Obszar jest 9 razy większy od Polski, jednak zamieszkuje go jedynie 15 mln ludzi. Jako państwo powstał bardzo niedawno. Pod koniec 1991 r. Kazachstan proklamował swoją niepodległość jako ostatnia z republik ZSRR. W minionych dwóch dekadach gospodarka, bogata w zasoby naturalne, nabrała rozpędu, podnosząc stopę życiową Kazachów i Rosjan zamieszkujących te tereny. Głównymi wyznawanymi religiami w tym kraju są islam oraz prawosławie. Basia i Andrzej Cieślarowie mieszkali w Kazachstanie przez ponad 7 lat. Ich praca misyjna z ramienia projektu „Misja na Wschód” nie zakończyła się jednak po powrocie do Polski 4 lata temu. Dzięki współpracy z Biblijnym Stowarzyszeniem Misyjnym Basia i Andrzej mogli dzielić się Bożym Słowem z Kazachami w ich własnym języku. Doświadczyli błogosławieństwa, jakim jest oglądanie Bożego działania w innych kulturach. Obserwowali, jak Bóg posługuje się swoim Słowem.</p></blockquote>
<p>Basia i Andrzej mówią: „Nie sposób przestać być częścią tego, co sam Bóg rozpoczął. Nawet 4 tys. km odległości dzielącej Kazachstan od Polski nie jest wówczas przeszkodą”. Nie przestali się modlić o tamtejszych przyjaciół. Teraz, będąc w Polsce, błogosławią ich i dziękują Bogu za to, czego mogli w tym kraju doświadczyć. Zostawili tam wiele osób, z którymi dzielili się ewangelią, a które w momencie ich wyjazdu jeszcze nie podjęły decyzji pójścia za Jezusem. Kiedy wyjeżdżali, chcieli jak najwięcej tym ludziom przekazać. Nie wiedzieli, na jak długo żegnają się z Kazachstanem, który szczerze pokochali. Okazało się, że relacje, które tam nawiązali, wcale się z ich wyjazdem nie skończyły, ale ku ich zaskoczeniu zaczęły się nawet pogłębiać. Dzisiaj mówią, że jest to niesamowita rzecz. Relacje między ludźmi wierzącymi są zupełnie inne. Dystans geograficzny nie musi oznaczać, że relacje wygasną, wręcz przeciwnie.</p>
<p>Od powrotu do Polski zdążyli odwiedzić Kazachstan wielokrotnie. Stało się to jednym z ich celów. Chcą wspierać mieszkańców Kazachstanu. W praktyce jest to np. współorganizowanie konferencji dla kobiet. Gdy przylatują tam na tydzień, ludzie pamiętają to, o czym rozmawiali podczas poprzedniej wizyty. Mieszkanki tego kraju nieraz po konferencji podchodzą do Basi i kontynuują rozmowę, która miała miejsce 5 czy 8 lat temu. Proszą o konkretne rady czy pytają o opinię w danej kwestii. Ludzie w Kazachstanie bardzo dobrze pamiętają słowa, które zostały choć raz wypowiedziane. Basia i Andrzej wiedzą, jak wielkie mają one znaczenie i jak wykorzystywany jest czas spędzany z nimi. Właściwe słowa niosą życie, przynoszą owoce.</p>
<p>Basia i Andrzej chcą wspierać Kazachów, by ci mogli wzrastać duchowo. Chcą pomagać im również w poradnictwie chrześcijańskim, ponieważ ludzie w tym kraju zmagają się z wieloma problemami. Kraj szybko się rozwija, ale często z tego powodu ludzie postawieni są przed wieloma dylematami. Nie zawsze przemiany mentalności nadążają za przemianami gospodarczymi.</p>
<p>Basia i Andrzej podtrzymują relacje głównie poprzez Skype, SMS-y, e-maile. Odkryli jednak, że nic z tych środków nie zastąpi osobistego kontaktu. Dlatego zapraszają Kazachów do Polski, by mogli być częścią ich życia, poznać wierzących ludzi w Polsce. Przebywając z nimi tutaj czy jeżdżąc do Kazachstanu, starają się organizować spotkania i utrzymywać przyjaźnie. Przez te lata nauczyli się, że relacja z drugim człowiekiem jest priorytetem. Herbata, zastawiony stół i długie rozmowy to nieodłączne elementy rozwijania tych relacji. Kazachowie uważnie słuchają i chcą być wysłuchani.</p>
<p>Jednym ze zwyczajów Kazachów są rozmowy prowadzone wokół niskiego stołu. Basia z Andrzejem żartują, nazywając ten zwyczaj „modelem Pana Jezusa”. Są przekonani, że w ten sposób spędzał wiele czasu ze swoimi uczniami. Bez względu na to, czy do domu Basi i Andrzeja przyszło 16 czy 30 osób, miejsca na podłodze zawsze wystarczyło dla każdego, gdy mieszkali w Kazachstanie. Każdy gość był zadowolony.</p>
<p>Basia i Andrzej w pracy misyjnej doświadczają Bożego zaopatrzenia i troski o finanse, które są potrzebne w organizacji wyjazdu do Kazachstanu. Bóg działa tam wśród Kazachów w potężny sposób. Wielu ludzi spośród muzułmanów uwierzyło w Pana Jezusa i naśladuje Go. Basia i Andrzej słyszą coraz więcej takich świadectw. Cieszą się i oglądają na własne oczy, jak Bóg wpływa na rzeczywistość. Doświadczają Bożego działania, którego nie są w stanie powstrzymać różnice kulturowe. On sam działa w sercach ludzi i przemienia je. Rozszerza swoje Królestwo. Basia i Andrzej są tego świadkami. Nawet będąc już w Polsce, widzą, jak Kazachstan jest przemieniany przez Boga.</p>
<h4>Tajlandia</h4>
<blockquote><p>Tajlandia to malowniczy kraj położony w Azji, zamieszkiwany przez 70 mln ludzi. Państwa sąsiadujące to Laos, Kambodża, Birma i Malezja. W Tajlandii panuje monarchia konstytucyjna, głową państwa jest król. Trzy czwarte społeczeństwa stanowią Tajowie, pozostała część ludności jest pochodzenia chińskiego. Prawie połowa ludności zawodowo zajmuje się rolnictwem. Tajlandia to również kraj o dużej nierówności społecznej.Obserwując azjatycką rzeczywistość, Europejczyk może doznać szoku kulturowego. Weronika Tesluk miała możliwość spędzić na tym kontynencie 9 miesięcy, w Tajlandii i Myanmarze (inaczej Birmie). Uczyła języka angielskiego w ramach projektu międzynarodowej organizacji misyjnej Operacja Mobilizacja.</p></blockquote>
<p>W ramach projektu „Asia Challenge Team” (z ang. Zespół do Wyzwań w Azji) prowadzone są zajęcia językowe w szkołach i klubach. Organizowane są też warsztaty sportowe, kluby dyskusyjne oraz praca w domach dziecka. Ich adresaci to osoby niezwiązane z chrześcijaństwem czy danym kościołem. Celem tych akcji jest mówienie ludziom o Jezusie Chrystusie. Wszystko odbywa się w bliskiej współpracy z lokalnymi kościołami i wspólnotami. Weronika miała okazję współpracować również z tymi kościołami w organizowaniu spotkań młodzieżowych, nabożeństw i obozów. Zaletą tego projektu misyjnego była możliwość działania opartego na budowaniu relacji międzyludzkich. Oprócz organizacji i przygotowań, większość czasu przeznaczona była na pielęgnowanie bliskich przyjaźni. Było to główną przyczyną wszelkich duchowych przemian, które Weronika miała przywilej obserwować. W ramach projektu organizowana była również pomoc biednym ludziom mieszkającym w wioskach. Weronika spędziła 5 miesięcy w Udon Thani, na północy Tajlandii.</p>
<p>Powszechnym skojarzeniem, jakie się nasuwa na myśl o Tajlandii, zaraz po egzotycznych plażach, jest niestety prostytucja. Stanowi ona poważny problem tego kraju. Wiele osób decyduje się na taki styl życia z powodu ubóstwa, silnego poczucia odpowiedzialności za rodzinę oraz braku innego zarobku, ale przede wszystkim przez brak poznania Boga i Jego przykazań. Jest to ogromny problem, który z kolei prowadzi do ciągłego wzrostu liczby zakażeń chorobami wenerycznymi, w tym również wirusem HIV. Innymi problemami zauważalnymi na ulicach tego pięknego azjatyckiego kraju są transseksualizm, transwestytyzm i transgenderyzm. To bardzo zwraca uwagę już w pierwszych dniach pobytu. Średnio co dziesiąty chłopak spotkany na ulicy jest przebrany za dziewczynę. Zarówno w rodzinie, jak i w szkołach panuje społeczna akceptacja tych zachowań. W szkole, w której Weronika uczyła języka angielskiego, normą było, że w grupie pojawiał się chłopak podający się za dziewczynę. Kolejne panujące tam zjawisko to „westernizacja”, czyli naśladownictwo wszelkich trendów kultury zachodniej Europy i Stanów Zjednoczonych. Tajlandia jest bardzo rozwiniętym krajem. „Właściwie wszystko przypomina tam o Europie czy Stanach Zjednoczonych. To, co szczególnie może nas uderzyć, to konsumpcjonizm. Mieszkając tam, trzeba być czujnym, by nie dać się samemu w to wciągnąć. W Azji wszystko jest dużo tańsze: ubrania, kosmetyki, sprzęt, żywność. Centra handlowe i sklepy są bardzo liczne, a ceny dużo niższe” – wspomina Weronika.</p>
<p>Główną religią w Tajlandii jest buddyzm. Na każdym kroku można dostrzec pomniki Buddy czy świątynki poświęcone Buddzie. Znajdują się przy każdym domu, w którym mieszkają buddyści. W Tajlandii panuje pozorna tolerancja religijna. Jeżeli natomiast ktoś zostaje chrześcijaninem i zaczyna podążać za Panem Jezusem, spotyka się ze społecznym prześladowaniem. Bardzo trudno wytłumaczyć buddyjskiej rodzinie, dlaczego ktoś zaczął wierzyć w Boga. Weronika miała okazję poznać wiele osób, które znalazły się w takim położeniu i miały z tego powodu ogromne problemy w domu czy w grupie rówieśniczej. Tajlandczycy myślą, opierając się na buddyjskim światopoglądzie, wychowani są na tych wartościach. Weronika, przyjaźniąc się z Sai – 19-letnią Tajką, mogła uczyć się nie tylko rozpoznania tych wielkich różnic kulturowych. Ta przyjaźń pozwoliła jej także zrozumieć, jak bardzo Tajowie potrzebują poznania Boga i Jego uwalniającej prawdy.</p>
<h4>Birma (in. Myanmar)</h4>
<blockquote><p>Birma nazywana również Myanmarem, graniczy z Indiami, Chinami i Tajlandią. Jest pogrążona w konfliktach zbrojnych. Począwszy od czasów skolonizowania przez Wielką Brytanię w XIX wieku, do dziś na północy państwa trwają walki, w których nieustannie giną ludzie. Niewiele się o tym mówi w samej Birmie, a tym bardziej w raportach międzynarodowych. Kiedyś był to jeden z najzamożniejszych krajów Azji Południowo-Wschodniej. Obecnie zaliczany jest do najbiedniejszych krajów na świecie.</p></blockquote>
<p>Po 5 miesiącach pobytu w Tajlandii Weronika przeniosła się do byłej stolicy Birmy – Rangun. Spędziła tam 4 miesiące. Niezupełnie wiedziała, na co się przygotować – ale, jak mówi: „Mieszkałam w mieście, więc nie było aż tak ciężko”. Weronika miała jednak okazję odwiedzać również pobliskie wioski oraz sierocińce. Jest ich w tym kraju olbrzymia liczba, na skutek wielu lat konfliktów zbrojnych, w których zginęły miliony rodziców. Weronika wraz z zespołem dużo podróżowała, organizując obozy i wyjazdy dla dzieci. Standardy życia poza miastem są tam niewyobrażalnie niskie. Weronika nauczyła się, że prąd i woda to wielkie błogosławieństwo. W Birmie prąd nieustannie jest odcinany. Nigdy nie wiadomo, kiedy to się stanie i na jak długo. Czym to jest spowodowane? Nie ma wątpliwości, że wiąże się to z sytuacją polityczną kraju. Weronika wspomina: „Nigdy wcześniej nie pomyślałabym, że brak prądu może wywołać tyle frustracji, dopóki tego nie przeżyłam, będąc właśnie w Birmie”.</p>
<p>Ciekawy jest fakt, że pomimo panującej biedy przyswajane są tam przeróżne trendy z Zachodu, podobnie jak w Tajlandii. Wpływa to również na postrzeganie chrześcijan i chrześcijaństwa. „Kiedy ktoś dowiaduje się, że jesteś z Zachodu, automatycznie uważa, że jesteś turystą i chrześcijaninem” – mówi Weronika. Ze względu jednak na to, że turystów jest coraz więcej, a nie wszyscy z nich są autentycznie wierzącymi osobami, chrześcijaństwo postrzegane jest bardzo różnie. „Zamiast używać słowa chrześcijaństwo, staram się mówić o swojej wierze bardziej opisowo, by być dobrze zrozumianą. Wolałam powiedzieć, że podążam za Jezusem, by nie zostać odebraną stereotypowo, często w kategoriach mylnie rozumianego chrześcijaństwa” – dodaje.</p>
<p>Także brak umiejętnego dopasowania się do kultury mieszkańców Birmy przez samych chrześcijan może powodować w Birmańczykach blokadę, by zechcieć lepiej poznać Boga. Naród ten ma zaszczepione głębokie okazywanie szacunku. Przykładowo, wchodzenie w obuwiu do kościoła, przed ołtarz, jest dla Birmańczyków nie do przyjęcia. Patrzą oni na Boga jako naprawdę świętego i godnego okazania Mu wszelkiej czci.</p>
<p>W mieście Rangun z 6 mln. ludzi 1 mln. to muzułmanie. W całym kraju natomiast 80 proc. ludności wyznaje buddyzm. Podobnie jak w Tajlandii, przenika on każdą dziedzinę ich życia. Wielu z nich nie słyszało zupełnie nic o Bogu, nie zna Biblii. W jednej ze szkół, w których uczyła Weronika, na 10 uczniów 5 było buddystami, 3 muzułmanami oraz 2 chrześcijanami. „To ogromne wyzwanie – przedstawić ewangelię osobom z tak różnych kultur. Jednak Pan Bóg znajduje swoje drogi do serc osób z każdego narodu i każdej kultury. Jego przesłanie o miłości jest ponadczasowe, a Birmańczycy również są tego spragnieni. Gdy już poznają Jezusa Chrystusa, ich życie staje się pełne nadziei i radości nawet w biedzie i prześladowaniach. Jezus nadaje im sens życia. Mogą być pewni, że po śmierci czeka na nich życie wieczne z Nim” – podkreśla Weronika.</p>
<h6>Materiał zebrano podczas Dnia Misyjnego BSM (Biblijnego Stowarzyszenia Misyjnego) 16 czerwca 2012 r. w Wiśle Jaworniku. Więcej informacji na www.bsm.org.pl.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ewangelia-posrod-wielu-kultur/">Ewangelia pośród wielu kultur</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/ewangelia-posrod-wielu-kultur/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kilimandżaro – Wspinaczka wolności</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/kilimandzaro-wspinaczka-wolnosci/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/kilimandzaro-wspinaczka-wolnosci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 10 Aug 2015 12:38:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2012/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Estella Korzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Okno na świat]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=686</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zrozumieć cierpiących Wyprawa została nazwana „Wspinaczką wolności”. Określenie to odwołuje się do mozolnej drogi, jaką przebywają osoby ratowane z handlu ludźmi, współczesnego niewolnictwa. Każdego roku wzrasta liczba chrześcijańskich organizacji misyjnych podejmujących się tej niebezpiecznej pracy. Ci, którzy zajmują się handlem ludźmi, czerpią zyski, zmuszając do prostytucji kobiety i dzieci. Statystyki podają, że ponad 20 mln [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/kilimandzaro-wspinaczka-wolnosci/">Kilimandżaro – Wspinaczka wolności</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Zrozumieć cierpiących</h4>
<p>Wyprawa została nazwana „Wspinaczką wolności”. Określenie to odwołuje się do mozolnej drogi, jaką przebywają osoby ratowane z handlu ludźmi, współczesnego niewolnictwa. Każdego roku wzrasta liczba chrześcijańskich organizacji misyjnych podejmujących się tej niebezpiecznej pracy. Ci, którzy zajmują się handlem ludźmi, czerpią zyski, zmuszając do prostytucji kobiety i dzieci. Statystyki podają, że ponad 20 mln ludzi na całym świecie padło ofiarą współczesnego niewolnictwa natury seksualnej. Każda z kobiet wspinających się na Kilimandżaro zobowiązała się zebrać 10 tys. dolarów, by fundusze przekazać na cel dwudziestu czterech różnych projektów związanych z walką z niewolnictwem. Organizowane są bezpośrednie akcje, pomoc m.in. osobom uratowanym w Indiach. Nowo powstające domy-schronienia dla uratowanych oraz kliniki pomocy w Indiach, Kambodży, Nepalu, Ghanie, Argentynie, Grecji, Kosowie są dowodem, że Bóg powołuje i wyposaża coraz więcej ludzi walczących o sprawiedliwość dla uciśnionych. Każda z tych osób podejmuje się misji niebezpiecznej, ale z Bogiem możliwej. Ratują, po czym oglądają przemienione i odnowione życie tych, którym zostaje przywrócona wolność i godność. Wejścia na Kilimandżaro podjęły się właśnie kobiety, ponieważ to głównie one są ofiarami handlu ludźmi i niewolnictwa. Wspinaczkę zorganizowano w ramach misji „Operacja mobilizacja”.</p>
<h4>Co porusza serce Boga</h4>
<p>Poprzez wspinaczkę ta grupa kobiet zapragnęła poznać, co porusza Boże serce. Podczas wchodzenia na górę doświadczyły przekroczenia własnych, ludzkich możliwości i umiejętności. Gdy weszły na szczyt Kilimandżaro, nie mogły być dumne ze swoich sił, ale oddały całą chwałę Bogu. Wiedziały, że weszły tam dzięki Bożej łasce i pomocy. Ta niesamowita radość, która ogarnęła je, gdy stały na szczycie Afryki, posłużyła jako znak radosnego wyzwolenia i zwycięstwa, jakie Bóg przygotował uwięzionym. Bóg powołał wiele z tych kobiet, by po powrocie do domu w czynny sposób przezwyciężały zło. Ta wspinaczka nie tylko pomogła zebrać fundusze i znaleźć sponsorów dla działających już misji. Pomogła, by wiele z tych kobiet, które osobiście tam weszły, przygotowało się na potężną zmianę w swoim osobistym życiu. Wiedziały, że to sam Pan Bóg zaprosił je na wyprawę. Wybrał do tego konkretne osoby, a każda z nich na to zaproszenie odpowiedziała: tak. Odczuwały, że Bóg jest niezwykle dumny z tego, że przyjęły Jego propozycję. Poszły za Nim na szczyt góry, którą On stworzył swoimi rękami.</p>
<h4>Kroki wiary</h4>
<p>Pomimo że była to radykalna podróż, wymagająca wiary, postanowiły całkowicie zaufać Bogu, który je do tej przygody wzywał. Bóg nigdy się nie myli. On doskonale wiedział, które osoby chce wybrać do wspinaczki, i nie opuszczał żadnej z nich. Przygotowując się do wspinaczki, modliły się, prosząc, żeby Bóg dał im swoją perspektywę oraz swoje siły, by to wszystko wykonać zgodnie z Jego wolą.</p>
<h4>Kilimandżaro</h4>
<p>Góra Kilimandżaro dla wielu jest symbolem potęgi i siły. Dla tych kobiet reprezentowała coś, czego nie da się dostrzec gołym okiem. W kontekście „Wspinaczki wolności” patrzyły na tę górę zarówno duchowymi oczami, jak i emocjonalnie, widząc oczami serca wolność dla milionów zniewolonych osób.</p>
<h4>Trudności w drodze na szczyt</h4>
<p>To była absolutnie niezwykła przygoda. Po sześciu bardzo długich dniach i 75 km uciążliwej wędrówki Denise Healey, pochodząca z Nowej Zelandii, doszła na wysokość 5200 m. Kilimandżaro ma trzy szczyty – Gillmans Point (5685 m), Stella (5764 m) oraz Uhuru (5895 m). Denise była jedną z kilku kobiet, które z powodu choroby wysokościowej nie mogły iść dalej. Nie chciała zostawać, ale czuła się błogosławiona, że mogła dojść aż do tego miejsca. Zdawała sobie sprawę, że nawet gdy przeszkody są dla nas zniechęcające, niewytłumaczalne i nie mamy na nie wpływu, Bóg ma wszystko pod kontrolą i panuje nad sytuacją. Czy czuła się zawiedziona, że nie zdobyła szczytu? Stare afrykańskie przysłowie brzmi: „Czasem tak, a czasem nie”. TAK – trudno jest nie móc osiągnąć celu, nie móc stanąć na szczycie Afryki i trudno także nie być już częścią grupy, która zdobyła szczyt (43 z 48 kobiet „Wspinaczki wolności” weszły na samą górę!). Pojawiały się myśli, że zawiodła tych, którzy wierzyli, że bez problemu zmierzy się z tym wyzwaniem. Ale NIE była zawiedziona, że nie zdobyła szczytu, ponieważ już przed wejściem, ćwicząc kondycję i przygotowując się do zdobycia góry, wiedziała, że będzie to związane z dodatkowym błogosławieństwem od Boga. Ta wyprawa była dla niej czymś więcej niż fizycznym wysiłkiem. Jej nadrzędnym celem była o wiele wyższa emocjonalna i duchowa góra. Bóg przyciągnął jej uwagę i ożywił jej świat, używając czegoś, co kochała: górskiej wyprawy i przygody. Zapieczętował to swoimi pragnieniami i sercem dla tych, którzy są złamani i uciskani.</p>
<blockquote><p>Góra Kilimandżaro dla wielu jest symbolem potęgi i siły. Dla tych kobiet reprezentowała coś, czego nie da się dostrzec gołym okiem</p></blockquote>
<h4>Zapiski z dziennika</h4>
<p>Denise napisała w swoim dzienniku: „Moja grupa liczy jedenaście kobiet. Shannon ma 73 lata i jest najstarszą wspinającą się osobą w całym zespole. W naszej grupie jest też Sherry (65 lat) – profesor sztuki. Dzięki jej komentarzom możemy doceniać piękną rzeźbę terenu. Wspina się też Mama – prawniczka z Kambodży, która na co dzień jest obrońcą ratowanych z handlu ludzi. Cudownie móc oglądać jej dziecięcy zachwyt, gdy po raz pierwszy w swoim życiu zobaczyła śnieg. Gail natomiast jest z nas wszystkich najbardziej rozsądną i spokojną osobą. Tina potrafi zawsze wszystkich zachęcić. Natasza to miłośnik zwierząt. Judy – fryzjerka (doznawała z pewnością traumy podczas wspinaczki, widząc moje nierówno ścięte włosy). Jane uprawia biegi długodystansowe i podróżuje po świecie. Sue pochodzi z wyższych sfer i uczy nas manier. Cynthia jest bardzo dokładna i dba o szczegóły. Jest z nas wszystkich najbardziej skoncentrowana na zdobyciu szczytu. Z kolei Anna to nasz przedstawiciel angielskiego poczucia humoru w najlepszym wydaniu. Tak różnorodna grupa kobiet, które współpracowały, stały się wspólnotą w Chrystusie na czas wspinaczki i usługiwały sobie nawzajem. Cóż za podróż, pełna nowych odkryć, szczerości, złamania. Także prawdziwej wolności, którą wspólnie odnajdujemy, w miarę jak otwieramy przed sobą serca. Łączy nas brzemię, które nosimy względem tych, którzy potrzebują zostać wyzwoleni. Zastanawiam się, czy właśnie tak czuli się uczniowie Chrystusa”.</p>
<h4>Moje Kilimandżaro – c.d. zapisków</h4>
<p>„Szóstego dnia, po czterech godzinach wdrapywania się na skalistą skarpę o pionowym nachyleniu, muszę zawrócić. Samo zdobywanie szczytu trwa 18 godz. Do tego czasu niestety choroba tak bardzo daje się we znaki, że grozi mi odwodnienie organizmu. W tym momencie nie mam żadnych odczuć, a jednak każda część mnie próbuje odzyskać energię, nadzieję. Podnoszę głowę, by zobaczyć szczyt. Wszystko, co mogę dostrzec, to małe światełka na tle pokrytego nocą nieba. Nie widać zarysu góry, tylko światła w różnych odległościach. Słowo, które w tym momencie pojawiło się w moim sercu, to: nadzieja. Nadzieja, że spełnią się wszystkie nasze modlitwy i marzenia, by zobaczyć miliony tych, którzy na całym świecie cierpią z powodu niewolnictwa – wyzwolonych. By nastała wolność dla tych, którzy są ofiarami. By wołanie o pomoc dla nich nie było już małą, ukrytą pod korcem lampą, ale stało się lampą rażącą mocnym światłem. Z uniesioną głową obracam się w prawo, szukając pocieszenia u Boga. Jego odpowiedź dostrzegam w Krzyżu Południa, który wciąż jeszcze jasno świeci tuż przed nadejściem świtu. Kocham tę konstelację gwiazd. Przypomina mi dom rodzinny i moich bliskich, gdy jestem daleko. Przypomina mi także krzyż, który wycierpiał za mnie Chrystus – przypomina, że On już za wszystko zapłacił. Jego cierpienie, gdy dźwigał nasze grzechy na swoich ramionach, Jego ręce, Jego stopy. W tym właśnie momencie niesiemy fizycznie, emocjonalnie i duchowo ciężar uciskanych prosto przed Boży tron. Bóg przypomniał mi o nadziei płynącej z krzyża.</p>
<p>Nagle czuję delikatne szarpnięcie za rękaw. To jeden z przewodników, który wie, że musi mnie jak najszybciej sprowadzić na niższą wysokość, by mogły ustąpić objawy choroby wysokościowej. W końcu obróciłam się i skierowałam twarz w stronę stóp góry. Przede mną rozciągał się horyzont i zobaczyłam szczyt Mawenzi przebijający się przez białe chmury wczesnego poranku, zanurzone w krwistej czerwieni nieba. Bóg po raz kolejny pokazał mi, że nadejdzie nowy dzień, nowa nadzieja, również dla uciśnionych. Wiedziałam, że wszystko to jest w Jego rękach. Byłam i jestem częścią Jego planu niesienia ratunku potrzebującym. Moje zadanie dopiero się zaczęło. Nie wiem, dokąd zaprowadzi mnie dalej, jaki będzie kolejny krok. Wiem jednak, że każdy krok, który zrobiłam, wchodząc na tę górę, był krokiem wiary, który symbolizował w rzeczywistości jeszcze jedną uwolnioną osobę. Co za przygoda i przywilej móc chodzić z Bogiem, być Mu posłusznym. Nie zatrzymać się w bitwach, aż nadejdzie ostateczne zwycięstwo”.</p>
<p>Ta wspinaczka zgromadziła kobiety z różnych zakątków świata. Wspinające się miały za zadanie podnieść świadomość, zanosić modlitwy oraz zebrać fundusze dla kobiet i dzieci, które są uciskane, niewolone, wykorzystywane i uprowadzane. Celem „Wspinaczki wolności” w 2012 r. jest mieć wpływ na życie 10 tys. kobiet, które poprzez różne projekty zostają wyzwolone z ubóstwa, wstydu, niewolnictwa i rozpaczy. Projekty te dotyczą małych pożyczek, edukacji, kursów zawodowych oraz edukacji w zakresie obrony przed wykorzystywaniem. Nazwa szczytu Kilimandżaro – Uhuru – w tamtejszym języku suahili oznacza „wolność”. Wspinaczka na Kilimandżaro symbolizuje potężny wysiłek w drodze do wolności, z którym codziennie zmagają się miliony więzionych kobiet i dzieci na całym świecie.</p>
<h4>Dlaczego wspinaczka</h4>
<p>Historie wspinających się na Kilimandżaro kobiet z różnych krajów budzą rosnące zainteresowanie na całym świecie. Dzięki temu, że o tej historii mówią różne media, wielu słyszy wołanie o pomoc dla kobiet i dzieci. Osoby, które nie mogą bezpośrednio zaangażować się w pomoc ofiarom handlu ludźmi, wykazują się olbrzymią twórczością, zbierając fundusze, by wspierać działające już misje. Od sprzedawania ręcznie wykonanych przedmiotów, ubrań, naczyń czy biżuterii, po prowadzenie wszelkiego rodzaju prac, z przeznaczeniem dochodów na dane projekty. Osoby posiadające firmy przeznaczają dochód z danego, wcześniej ustalonego dnia. Grupy młodzieżowe organizują koncerty lub różnego rodzaju pokazy i festiwale, przeznaczając na daną misję zebrane podczas tych wydarzeń datki. To wszystko jest odpowiedzią na wołanie Bożego serca zapisane w Przypowieściach Salomona 31:8–9: <em>Otwórz swoje usta w obronie niemego i w sprawie wszystkich opuszczonych! Otwórz swoje usta, sądź sprawiedliwie, ubogim i biednym wymierzaj sprawiedliwość!</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>Kilimandżaro</strong> – najwyższa góra Afryki (5898 m n.p.m.), położona w Tanzanii. Posiada trzy szczyty, powstałe z wulkanów: Mawenzi, Kibo i Shira. Obszar Kilimandżaro to powierzchnia o długości 100 km i szerokości 65 km. Jego wysokość decyduje o warunkach pogodowych na tamtym obszarze. Wiatry wiejące od Oceanu Indyjskiego, napotykając na swej drodze Kilimandżaro, wznoszą się. Stoki Kilimandżaro porasta roślinność z różnych stref klimatycznych. Kontrastuje z pokrytymi sawanną lub półpustynnymi równinami. Na najwyższych wysokościach występuje strefa wiecznego śniegu, której Kilimandżaro zawdzięcza przydomek „Błyszcząca góra”.Wyprawa była symbolem czegoś większego. Wspinające się osoby symbolizowały ofiary, a Kilimandżaro – górę trudu, bólu, zła, niesprawiedliwości i zranienia nieludzko traktowanych osób, które każdego dnia czekają na ratunek. Każda trudność doświadczana podczas wspinaczki odzwierciedlała niebezpieczeństwa dotykające tych, którzy są więzieni. To właśnie dla nich kobiety podjęły się „Wspinaczki wolności”. Przetrwały w ekstremalnych warunkach. Postanowiły poświęcić wygodę, doświadczyły brudu, potu, zranień, gorączki. Wspinały się w zmęczeniu, stawiając krok po kroku. Wiedziały, że Bóg, który tchnął w nie oddech, widzi ich znój. Doskonale wie, gdzie są, i widzi, nawet gdy wokół panuje noc. Wspinając się i przeżywając ten trud, wstawiały się w modlitwach za kobietami i dziećmi, które przeżywają ból i upokorzenie. Ogłaszały nad nimi słowa życia, wolności i ratunku, które przychodzą dla nich od Boga. Modląc się, widziały, że Bóg nie opuszcza żadnej z tych cierpiących osób, podobnie jak one same odczuwały Jego obecność, wspinając się na górę.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/kilimandzaro-wspinaczka-wolnosci/">Kilimandżaro – Wspinaczka wolności</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/estella-korzen/kilimandzaro-wspinaczka-wolnosci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
