<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Bożena Ciechanowska &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/autorzy/bozena-ciechanowska/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Tue, 14 Apr 2020 10:43:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Zaufanie &#8211; przejaw największej mądrości</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/zaufanie-przejaw-najwiekszej-madrosci/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/zaufanie-przejaw-najwiekszej-madrosci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 07 Sep 2019 10:41:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2017/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Bożena Ciechanowska]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2676</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pewna historia… Co urzekło młodą Moabitkę w tej dziwnej hebrajskiej rodzinie? Kultura, niezrozumiałe zwyczaje, trudne doświadczenia, przez jakie przeszła, czy siła przetrwania pomimo przeciwności? A może wszystko naraz? W każdym razie zdecydowała się wyjść za mąż za jednego z członków tej rodziny. Spodziewam się, iż ta decyzja nie była wolna od szeregu komentarzy zarówno jej [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/zaufanie-przejaw-najwiekszej-madrosci/">Zaufanie &#8211; przejaw największej mądrości</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Pewna historia…</h3>
<p>Co urzekło młodą Moabitkę w tej dziwnej hebrajskiej rodzinie? Kultura, niezrozumiałe zwyczaje, trudne doświadczenia, przez jakie przeszła, czy siła przetrwania pomimo przeciwności? A może wszystko naraz? W każdym razie zdecydowała się wyjść za mąż za jednego z członków tej rodziny. Spodziewam się, iż ta decyzja nie była wolna od szeregu komentarzy zarówno jej krewnych, jak i znajomych. Pewnie byli i tacy, którzy nazwali ją, delikatnie mówiąc, nieprzemyślaną. Pomimo to nie zrezygnowała. Przez 10 następnych lat, u boku swojego męża, poznawała tradycję żydowską i coraz więcej dowiadywała się o niezwykłym Bogu Jahwe. Szczególna więź łączyła ją z teściową. Było coś niezwykłego w osobie tej kobiety, co fascynowało młodą Moabitkę. Coś, co sprawiło, że jej serce przylgnęło do niej. Biblia nie mówi o tym wprost, ale możemy się domyślić, że z jakichś powodów nie mogła z mężem mieć dzieci, podobnie jak jej szwagierka Orpa, która również była Moabitką. Na pewno z nadzieją ich wyczekiwała, ufając, że Bóg jej męża może wszystko. Tymczasem wydarzyło się zupełnie coś innego, co całkowicie zburzyło jej dotychczasowy świat. Wszystko to, w co do tej pory wierzyła, rozpadło się na kawałki. Jej mąż i jego brat umarli, a te trzy niezwykłe kobiety zostały zupełnie same, bez zabezpieczenia, bez perspektyw, bez ochrony.</p>
<h3>W obliczu kryzysu</h3>
<p>Być może niektórzy z nas domyślają się, że chodzi o biblijną historię Rut. Historię, która pomimo upływu czasu, w ogóle nie traci na aktualności. Dotyka ona spraw, które są ważne dla współczesnego człowieka: niepopularne decyzje, wyczekiwane pragnienia, strata, poczucie bezsilności i beznadziei. Jak wielu z nas mogłoby się utożsamić z Rut w aspekcie doświadczania bólu rozczarowania wynikającego z niespełnionych marzeń? Jak wielu z nas życie rozpadło się kiedyś na kawałki? Kto z nas, choćby raz, zadał Panu Bogu pytanie: „Gdzie byłeś, kiedy to się działo?”. Trudne sytuacje zdarzają się w naszym życiu. Mogą dotyczyć różnych obszarów: relacji, zdrowia, finansów, kariery. Tym, co nas łączy, jest pewność, że wcale nie chcieliśmy takich rzeczy dla siebie. Ba! Są to sytuacje, których przecież nikomu nie życzymy. Kiedy przychodzą, zaczynamy rozumieć innych ludzi, którzy w takim miejscu tracą nadzieję, poczucie sensu życia, a nawet podają w wątpliwość to, w co do tej pory wierzyli.</p>
<p>Tym bardziej w przytoczonej powyżej historii zaskakuje mnie postawa Rut. Wszak wszystkie okoliczności, w jakich się znalazła, przemawiały przeciwko Bogu, w którego wierzyli jej mąż, szwagier i teściowa. Wydawałoby się całkiem naturalnym odruchem, gdyby stwierdziła, że nie chce mieć z Nim nic wspólnego.</p>
<h3>Lekcja zaufania</h3>
<p>A jednak historia ta układa się zupełnie inaczej. Kobiety podjęły wspólną decyzję o opuszczeniu Moabu i powrocie do Betlejem. Możemy się domyślać, że dla każdej z nich, choć pewnie z innego powodu, była to trudna decyzja. Jeszcze w trakcie drogi ich teściowa Noemi ciągle podawała ją w wątpliwość, głównie z troski o swoje synowe. Zastanawiała się, czy nie byłoby dla nich lepiej, gdyby pozostały w Moabie i ponownie wyszły za mąż. Tym dzieliła się z nimi, nalegając wręcz, aby zawróciły. W drodze do Betlejem kobiety stanęły w miejscu trudnej decyzji. Czytając tę historię, jesteśmy obserwatorami rozdzierającej sceny pożegnania teściowej z Orpą, która zdecydowała się wrócić do Moabu. Dramaturgii tej scenie dodaje nie tyle odejście Orpy, ile bardzo emocjonalna wypowiedź Rut: Nie nalegaj na mnie, bym cię opuściła, abym zawróciła i nie szła za tobą. <em>Dokąd pójdziesz ty, pójdę i ja. Gdzie ty osiądziesz i ja osiądę. Twój lud będzie moim ludem, a twój Bóg &#8211; moim Bogiem (&#8230;) tylko śmierć oddzieli mnie od ciebie</em> (Ks. Rut 1:16–17). W tym wyznaniu porusza mnie nie tylko to, że Rut stanęła po stronie Noemi, ale także jej decyzja, aby stanąć po stronie Boga i zaufać Mu, pomimo tego, co się wydarzyło.</p>
<blockquote><p>Postawa Rut jest dla nas niezwykłą lekcją. Lekcją zaufania i mądrej postawy wobec trudnych zdarzeń, jakie czasami dzieją się w życiu</p></blockquote>
<p>Kiedy stajemy w miejscu kryzysu, często podajemy w wątpliwość wszystko, na czym budowaliśmy naszą wiarę i ufność. Czy to jest prawda? Czy na pewno jestem w miejscu Bożego planu? Czy On rzeczywiście jest dobry? Dyskusja z własnymi wątpliwościami powoduje, że stają się one tylko większe i groźniejsze. Tak było w wypadku Orpy. Uwierzyła wątpliwościom i wróciła do miejsca, z którego wyszła. Postawa Rut jest dla nas niezwykłą lekcją. Lekcją zaufania i mądrej postawy wobec trudnych zdarzeń, jakie czasami dzieją się w życiu. Czy Rut nie miała wątpliwości? Być może tak, ale nie dyskutowała z nimi. Wbrew okolicznościom zdecydowała się zaufać Bogu. To przejaw niezwykłej, ponadnaturalnej mądrości tej młodej kobiety.</p>
<p>Jeżeli znaleźliśmy się w miejscu kryzysu, możemy zrezygnować i wrócić do „starego” życia jak Orpa. Możemy jak Noemi pielęgnować w sercu gorycz, wierząc, że Bóg sprawił to wszystko, aby nas ukarać lub czegoś nauczyć. A możemy po prostu pójść dalej i zostawić nasze wątpliwości bez przypisywania Panu Bogu tego, czego On nie zrobił. Możemy uchwycić się nadziei, że Ten, któremu zaufaliśmy, ma moc, aby wyratować nas z każdej sytuacji.</p>
<h3>Bóg – specjalista od rzeczy niemożliwych</h3>
<p>Rut tego doświadczyła. Prosty akt zaufania przyniósł jej niezwykłą siłę. Boża odpowiedź na jej zaufanie była taka, że wniósł w jej życie potężne owoce, mimo że przeciwnik próbował je zniszczyć. Z Biblii dowiadujemy się, że Bóg całkowicie zmienił sytuację Rut i Noemi. Poprzez osobę Boaza zatroszczył się o nie, zapewniając opiekę, miłość i poczucie bezpieczeństwa. Ta historia pokazuje nam, że ostatnie słowo nie należy do nieprzyjaciela, gdyż Pan obraca bieg spraw na dobre. Nie ma takiego momentu w naszym życiu, w którym bylibyśmy poza jego myślami, zamierzeniami i wolą.</p>
<blockquote><p>Kiedy Bóg wkracza do akcji, dokonuje reinterpretacji faktów i zmienia rzeczywistość</p></blockquote>
<p>Kiedy Bóg wkracza do akcji, dokonuje reinterpretacji faktów i zmienia rzeczywistość. Ma dobre myśli o nas, chce dla nas dobrych rzeczy. U niego zawsze jest więcej, a nawet oddaje w dwójnasób to, co utraciliśmy. Bóg sprawił, że Rut nie tylko wyszła za mąż, ale także urodziła syna. On ze wszystkiego może odebrać sobie chwałę, nawet z najgorszego doświadczenia przez jakie przeszliśmy. Kiedy spojrzymy na ostatnie wersety w Księdze Rut, to przeczytamy, że synem Rut i Booza był Obed. Synem Obeda z kolei był Jesse, ojciec Dawida. Z rodu Dawida, kilka pokoleń później, urodził się Jezus. W tym Pan Bóg odebrał sobie chwałę. Przeciwnik zamierzał zniszczyć życie Rut, a Bóg jej to życie przywrócił.</p>
<h3>Przejaw największej mądrości</h3>
<p>Historia Rut jest niesamowitą opowieścią o Bożej trosce i zaopatrzeniu. Wiemy, że Bóg zadbał o każdy aspekt, o każdy szczegół jej życia. Rut dzięki swojej decyzji wybrała bezgraniczne zaufanie Panu Bogu. Są w życiu miejsca, które się nam nie podobają. Przynoszą ze sobą ból, a nierzadko pozostawiają pustkę. To trudny moment, w którym ulega przewartościowaniu nasza wiara. Wówczas w szczególny sposób potrzebujemy mądrości, aby wiedzieć, co zrobić, jak zaufać pomimo, a nawet wbrew temu, czego doświadczamy. Być może z takimi myślami się zmagamy, być może w ten sposób się czujemy. Nie potrafimy znaleźć sensu w tym, przez co przechodzimy. Mamy mnóstwo wątpliwości i trudno nam sobie wyobrazić szczęśliwe zakończenie naszej historii. Warto pamiętać, że naszym zadaniem nie jest szukanie sensu, nie jest dyskusja z wątpliwościami ani wyobrażanie sobie szczęśliwego zakończenia. Naszym zadaniem jest zaufanie Panu Bogu, który jest specjalistą od rzeczy niemożliwych. On nigdy z nas nie zrezygnuje i wciąż ma względem nas plany i marzenia!</p>
<p>Nasze zaufanie Bogu jest przejawem największej mądrości, jakiej moglibyśmy pragnąć. Co więcej, jest ono najlepszym i najmądrzejszym wyborem dla nas samych.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/zaufanie-przejaw-najwiekszej-madrosci/">Zaufanie &#8211; przejaw największej mądrości</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/zaufanie-przejaw-najwiekszej-madrosci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Podróż do domu</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/podroz-do-domu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 29 Aug 2019 10:36:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Bożena Ciechanowska]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2880</guid>

					<description><![CDATA[<p>Motyw powrotu do domu jest motywem przewodnim wielu przebojów, niezależnie od stylu muzycznego. Dziś, kiedy kupujemy jakieś ozdoby do domu, znajdujemy na nich często napisy typu: „Home Sweet Home” czy „Home Is Where We Are”. Dom od wieków utożsamiany jest z ciepłem, ostoją, z miejscem, w którym się toczą ludzkie historie. Czasami mieszkamy w jednym [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/podroz-do-domu/">Podróż do domu</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Motyw powrotu do domu jest motywem przewodnim wielu przebojów, niezależnie od stylu muzycznego. Dziś, kiedy kupujemy jakieś ozdoby do domu, znajdujemy na nich często napisy typu: „Home Sweet Home” czy „Home Is Where We Are”. Dom od wieków utożsamiany jest z ciepłem, ostoją, z miejscem, w którym się toczą ludzkie historie.</p>
<p>Czasami mieszkamy w jednym domu całe życie, kiedy indziej zmieniamy go co jakiś czas. Zazwyczaj dbamy o te domy, chcemy, aby były nowoczesne, a zarazem przytulne. Dom jest zacisznym miejscem, które człowiek lubi i do którego chętnie powraca, aby w nim spokojnie odpocząć z dala od tego, co na zewnątrz. Doceniamy dom szczególnie wtedy, kiedy jesteśmy zabiegani, zatroskani i potrzebujemy oderwania się od tego, co trudne, i co nas męczy.</p>
<h3>Dom to ludzie, których kocham</h3>
<p>W Biblii odnajdujemy wiele fragmentów, mówiących o domu. To samo słowo (hebr. <em>bajit</em>, gr. <em>oikos</em>) oznacza zarówno dom jako budynek, jak i rodzinę. W gruncie rzeczy domem człowieka jest nie tylko budowla z czterema ścianami i dachem, lecz także, a może przede wszystkim grono osób połączonych ze sobą więziami. To ludzie nadają charakter domowi, a dom bez ludzi swój charakter traci. Myśl o domu nieodzownie kojarzy mi się z obecnością tych, których kocham. Kiedy moje dzieci wracają po długiej nieobecności, nasz dom nabiera życia. Jest głośno, jest energetycznie, jest intensywnie. I choć po cichu czasami marzę o chwili „świętego spokoju”, to cieszy mnie dzielenie domowej przestrzeni z nimi. Z drugiej strony, wraz z odejściem mojego męża z naszego domu, przestał on być kompletny. Ta sytuacja sprowokowała mnie do zadawania pytań o sens naszego ludzkiego życia, pytań o kierunek, w jakim zmierzamy. Skonfrontowała wszystko, co było dla mnie ważne. Nie przestałam lubić swojego ziemskiego domu, ale zaczęłam intensywniej myśleć o tym innym miejscu, do którego pewnego listopadowego poranka wrócił mój mąż. O domu, który Bóg przygotował dla nas w Niebie.</p>
<h3>Prawdziwy dom</h3>
<p>W Ewangelii Jana czytamy:<em> W domu mojego Ojca jest wiele mieszkań. Gdyby było inaczej, powiedziałbym wam, bo przecież idę przygotować wam miejsce. A gdy pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście i wy byli, tam gdzie ja jestem</em> (Ew. Jana 14: 2-3). Apostoł Paweł w II Liście do Koryntian mówi o naszym ciele jako tymczasowym mieszkaniu i wskazuje Bożą obietnicę, że jeśli nawet to mieszkanie się rozpadnie, to otrzymamy od Boga prawdziwy dom, nie ręką zbudowany, lecz wiecznie trwały. (2 List do Kor. 5:1).</p>
<blockquote><p>Jeśli zatrzymamy się na jakiejś stacji zbyt długo, stracimy z oczu cel, do jakiego zmierzamy</p></blockquote>
<p>Życie człowieka bywa porównywane do wędrówki. To podróżowanie ma zróżnicowane tempo i przebieg. Po drodze trafiamy na różne stacje i zatrzymujemy się na różnych przystankach. Niektóre z nich bardzo się nam podobają, inne nie. Tak czy inaczej, niezależnie od tego, czy jesteśmy na stacji „cudownie”, czy „to nie tak miało być”, potrzebujemy pamiętać o tym, że naszym zadaniem jest podróżowanie niezależne od okoliczności. Jeśli zatrzymamy się na jakiejś stacji zbyt długo, stracimy z oczu cel, do jakiego zmierzamy. Każda wędrówka ma swój cel. Spośród wszystkich pytań o sens pewnych zdarzeń znajduję jedną odpowiedź: moje życie to podróż, której stacja końcowa nosi nazwę: dom Ojca.</p>
<p>Coraz częściej wyobrażam sobie to miejsce: jakie będzie, co mnie w nim zaskoczy, co rozpoznam, co poczuję. Spodziewam się czegoś szczególnego, wszak <em>czego oko nie zdołało ujrzeć, a ucho usłyszeć, i co ludziom nawet na myśl nie przyszło, to Bóg przygotował tym, którzy Go kochają</em> (1 List do Kor. 2:9). Z ufnością przyjmuję obietnicę, że w tym domu nie będzie łez, ani śmierci, ani cierpienia. Tego wszystkiego, co zdaje się wpisane w nasze ziemskie życie.</p>
<h3>Towarzysz podróży</h3>
<p>Kiedy o tym myślę, zaczynam rozumieć, co miał na myśli Paweł, gdy mówił: <em>Żyjemy więc ufnością, choć wolelibyśmy raczej opuścić ciało i zamieszkać u Pana</em> (2 List do Kor. 5:8). Głośno śpiewam jeden z refrenów z najnowszej płyty TGD: „Chcę do domu!”, ale zaraz potem przychodzi świadomość i pewność tego, że mój Bóg wciąż ma dla mnie jeszcze nowe miejsca i nowe przystanki. Wiem, że w tej podróży nie jestem sama, bo mam niezwykłego Towarzysza, i to, co jest ważne ‑ On zna drogę do domu.</p>
<blockquote><p>Tak jak potrafię, oddaję się do Jego dyspozycji, i wtedy prawdziwie zaczynam rozumieć sens swojego podróżowania</p></blockquote>
<p><em>Lecz zanim się to stanie, stawiamy sobie za cel, niezależnie od tego, czy zostajemy tutaj, czy też stąd odchodzimy, Jemu się podobać</em> (2 List do Kor. 5:9). Moja podróż wciąż trwa. Każdego dnia stawiam czoło nowym wyzwaniom. Uczę się rozpoznawania czasu i miejsca, chodzenia zgodnie z Jego wolą. Czy zawsze mi to wychodzi? Nie, ale doskonałość to Jego cecha ‑ nie moja. Tak jak potrafię, oddaję się do Jego dyspozycji, i wtedy prawdziwie zaczynam rozumieć sens swojego podróżowania.</p>
<h3>W atmosferze świętowania</h3>
<p>Jesteśmy w czasie obchodów Świąt Bożego Narodzenia, które w największym stopniu kojarzą się ludziom z ciepłem domu. Mają one szczególną oprawę. Jednak nie dla wszystkich ludzi są one radosne. Często przypominają nam o tych, których już przy nas nie ma. Niekiedy rzeczywista atmosfera, panująca w rodzinnych domach, daleka jest od tej, którą oglądamy w świątecznych filmach czy reklamach. Jednak i tak co roku zbliżające się święta budzą żywą nadzieję, że tym razem będą szczególne, że będą takie, jakie być powinny.</p>
<p>Wiem, że kiedyś wrócę do tego prawdziwego domu. Mam pewność, że mój Niebiański Ojciec wyjdzie mi na spotkanie, i prawie czuję, jak zatapiam się w Jego ojcowskich ramionach, a potem razem oglądamy moje mieszkanie, w którym wyczekują mnie Ci, których kocham. To będą prawdziwe święta, to będzie prawdziwie królewskie świętowanie. Czas radości i chwały. Czas poznania i zrozumienia.</p>
<p>Tymczasem obchodzę i doceniam każde z miejsc, do których posyła mnie Bóg. Utrwalam w pamięci widok ludzi, których spotykam, cudowność Bożego stworzenia. Oddycham Nim. Robię zdjęcia z najważniejszych momentów mojego życia. Chciałabym, aby część tego miejsca zawsze była ze mną. Tak, czuję dziwną nostalgię, a nawet żal, że kiedyś mój czas tutaj się skończy. Ale chcę odejść nasycona oglądaniem Jego chwały w moim życiu i życiu innych ludzi. Tęsknota zachęca mnie do pakowania walizki. Jednak wciąż jestem w drodze. W podróży do domu…</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/podroz-do-domu/">Podróż do domu</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Pożegnaj rozczarowanie</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/pozegnaj-rozczarowanie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Aug 2019 11:08:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Bożena Ciechanowska]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2722</guid>

					<description><![CDATA[<p>Obiecanki cacanki W dzieciństwie wielokrotnie przyszło mi poczuć smak rozczarowania, kiedy ktoś mi coś obiecał i nie dotrzymał słowa. Ba, z pewnością sama też nie raz byłam – mniej lub bardziej świadomie – sprawczynią czyjegoś zawodu. Dorosłość pod tym względem nie odbiega od dziecięcych doświadczeń, a poza tym jako osoba myśląca dojrzale zaczęłam kojarzyć pewne [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/pozegnaj-rozczarowanie/">Pożegnaj rozczarowanie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Obiecanki cacanki</h3>
<p>W dzieciństwie wielokrotnie przyszło mi poczuć smak rozczarowania, kiedy ktoś mi coś obiecał i nie dotrzymał słowa. Ba, z pewnością sama też nie raz byłam – mniej lub bardziej świadomie – sprawczynią czyjegoś zawodu. Dorosłość pod tym względem nie odbiega od dziecięcych doświadczeń, a poza tym jako osoba myśląca dojrzale zaczęłam kojarzyć pewne fakty. W ostateczności doprowadziły mnie one do miejsca, w którym wszystko zdawało się mówić: ludziom nie można ufać.</p>
<p>Życie pełne jest niespełnionych obietnic, zawiedzionych oczekiwań, niezrozumiałych zwrotów akcji. Ktoś inny na moje miejsce idzie do cyrku, ktoś inny dostaje moją wymarzoną pracę, do kogoś innego dzwoni długo wyczekiwany telefon, a upragniony prezent trafia w inne ręce. W tym wszystkim nietrudno dojść do wniosku, że lepiej nie mieć oczekiwań, niczego nie chcieć, na nic i nikogo nie liczyć. Tyle, że jest to niezwykle trudne – żyć bez nadziei.</p>
<h3>Czy Bogu można zaufać?</h3>
<p>Tak bardzo jestem wdzięczna Bogu, że w perspektywie Jego Królestwa panują zgoła odmienne prawidłowości. Bóg zawsze dotrzymuje obietnic, które nam składa. Biblia mówi: <em>Albowiem Syn Boży Chrystus Jezus, którego wam zwiastowaliśmy, ja i Sylwan, i Tymoteusz, nie był równocześnie „Tak” i „Nie”, lecz w nim było tylko „Tak”</em> (2 List do Kor. 1:19–20). Bóg nigdy nie cofa i nie zmienia zdania: <em>Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo wierny jest Ten, który dał obietnicę</em> (List do Hebr. 10:23). Boże obietnice wykraczają poza nasze rozumienie tego, co możliwe: <em>Co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga</em> (Ew. Łuk. 18:27).</p>
<blockquote><p>Nietrudno dojść do wniosku, że lepiej nie mieć oczekiwań, niczego nie chcieć, na nic i nikogo nie liczyć. Tyle, że jest to niezwykle trudne – żyć bez nadziei</p></blockquote>
<p>Bóg nie odmawia nam żadnego dobra: <em>Albowiem słońcem i tarczą jest Pan, Bóg, łaski i chwały udziela Pan, nie odmawia tego, co dobre, tym, którzy żyją w niewinności</em> (Psalm 84:12). Możemy zatem mieć tę niewzruszoną pewność, że wszystko, co On obiecał, ma moc uczynić. Nawet jeśli spełnienia tych obietnic nie oglądaliśmy i dotąd nie oglądamy w naszym życiu. Nawet jeśli okoliczności zdają się wręcz zaprzeczać temu, co w Bożym Słowie zostało nam obiecane.</p>
<h3>Miejsce przewlekłego oczekiwania</h3>
<p>Oprócz wielu obietnic, jakie zostały dane człowiekowi na kartach Biblii, są jeszcze te szczególne, które Bóg przekazuje nam osobiście, bezpośrednio w odpowiedzi na nasze konkretne potrzeby i marzenia. Zazwyczaj dotyczą one tego, co jest dla nas zaplanowane w Bożym sercu. Niektóre z nich spełniają się szybko, na realizację innych przychodzi nam czekać naprawdę długo. Tak wielu ludzi wciąż znajduje się w miejscu „przewlekłego oczekiwania”.</p>
<p>Wyobraź sobie, że czekasz na przyjście gości. Mieszkanie wysprzątane, stół nakryty, w kuchni unosi się aromat świeżo upieczonego ciasta. Poprawiasz przed lustrem włosy za każdym razem, kiedy idziesz w stronę okna, by zobaczyć, czy przypadkiem goście nie nadjechali. Nasłuchujesz każdego kroku dochodzącego z klatki schodowej, ale to wciąż nie oni. Raz siadasz, raz wstajesz, odliczasz miarowo czas, stukając w oparcie fotela. To moment, który zdaje się trwać wieczność. Coraz bardziej spięta, coraz bardziej niepewna, patrzysz na zegarek, jakby to on miał odpowiedzieć ci na pytanie, dlaczego jeszcze ich nie ma. Czy przyjdzie ci zasnąć przy nakrytym acz pustym stole? Czy wreszcie zabrzmi upragniony dźwięk dzwonka?</p>
<blockquote><p>To, co obumarłe dla naszych oczu, w duchowej rzeczywistości żyje i ma się dobrze</p></blockquote>
<p>Przewlekłe oczekiwanie sprawia sercu ból – czytamy w Księdze Przypowieści Salomona 13:12a. W efekcie długiego czekania zaczynamy wątpić: Czy Bóg naprawdę mi to obiecał? A może moi goście wcale nie mieli przyjść? Jest już tak późno. Wszystko, co przygotowałam, już dawno wystygło. O tak późnej porze do nikogo przecież goście już nie przychodzą&#8230;</p>
<p>Biblia pełna jest historii, w których spotykamy osoby znajdujące się w miejscu „przewlekłego oczekiwania”. Znał to miejsce Abraham, znał je Józef, Dawid i wielu innych. Znam je i ja. Wiem, jak smakuje ból, rozczarowanie i bezsilność. W poczuciu zupełnego zawodu doświadczyłam jednak czegoś jeszcze – zrozumiałam, że kiedy w naszym odczuciu obietnica umiera, Bóg właśnie nadaje jej życie, aby to, co niemożliwe, stało się faktem.</p>
<h3>Kotwica nadziei</h3>
<p>Dawid Wilkerson w jednym ze swoich wykładów powiedział, że Bóg daje nam obietnicę z zamysłem, że będzie ona kotwicą nadziei, utrzymującą nas w czasie każdej burzy, przez jaką przechodzimy. Być może otrzymałeś w swoim życiu jakąś obietnicę od Pana Boga, ale z uwagi na burzę, której teraz doświadczasz, zacząłeś wątpić, czy tak naprawdę się stało. Może wszystkie okoliczności zdają się mówić, że wypełnienie tej obietnicy nie jest już realne. A może sytuacja się pogarsza zamiast polepszać. Wiedz, że to, co niemożliwe dla ludzi, wciąż jest możliwe dla Boga. To, co obumarłe dla naszych oczu, w duchowej rzeczywistości żyje i ma się dobrze.</p>
<p><em>Przewlekłe oczekiwanie sprawia sercu ból, lecz życzenie spełnione jest drzewem życia</em> (Przyp. Sal. 13:12) – Bożym zamysłem dla nas jest i zawsze będzie życie! Jakże szczególną obietnicą jest ta, że Bóg<em> otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie; ani smutku, ani krzyku, ani mozołu</em> (Obj. Jana 21:4). To obietnica lepszej przyszłości, obietnica wejścia w miejsce spełnienia tego wszystkiego, czego pragniemy, o czym marzymy i czego wyczekujemy. A jeśli Bóg to obiecał, możemy mieć pewność, że to uczyni, bo Jego Imię i zarazem jeden z Jego atrybutów w języku hebrajskim to El HaNe’eman – Bóg Wierny.</p>
<h3>Obietnica i gwarancja</h3>
<p>Tak, Boże obietnice stały się dla mnie kotwicą nadziei. Uchwyciłam się ich naprawdę mocno. To dzięki nim mogę przetrwać nawet w samym środku sztormu i burzy. Wyznaję z wiarą, że przyjdzie taki dzień, w którym <em>poznam całym swoim sercem i całą swoją duszą, że nie zawiodła żadna z tych wszystkich dobrych obietnic, jakie dał mi Pan, mój Bóg; że wszystkie się mi wypełniły, a nie zawiodło z nich żadne słowo</em> (zob. Ks. Joz. 23:14).</p>
<p>Dziękuję Ci, Boże, że Ty jesteś Tym, któremu warto zaufać. Dziękuję, że dając obietnice, dajesz też gwarancję jej wypełnienia. Nawet jeśli nasze oczy widzą rzeczywistość odmiennie, Twoje obietnice są wciąż żywe i realne. Dziękuję Ci, że Twoje „tak” znaczy „tak”. Dziękuję, że nie mówisz równocześnie „tak” i „nie”. Dziękuję Ci za tę kotwicę na czas sztormu. Wyczekuję Ciebie, Panie. Podchodzę do okna, wsłuchuję się w dźwięk kroków, stół nakryty, serce bije szybciej. Wyczekuję Cię tak długo, tak długo. Aż przyjdziesz.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/pozegnaj-rozczarowanie/">Pożegnaj rozczarowanie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ze względu na Ojca &#8211; Historia pewnego egzaminu</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/ze-wzgledu-na-ojca-historia-pewnego-egzaminu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 18 Aug 2019 10:34:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Bożena Ciechanowska]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2597</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wiedziałam też, że problematyczne byłyby kolejne koszty związane z koniecznością ponownego przystępowania do zaliczenia. W domu się nie przelewało, a tatę sporo kosztowało uzbieranie pieniędzy na mój kurs. Wreszcie nadszedł ten dzień. W cudowny wręcz sposób udało mi się zaliczyć plac manewrowy, po czym ruszyliśmy do miasta, tzn. ja, starszy pan – mój egzaminator i [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/ze-wzgledu-na-ojca-historia-pewnego-egzaminu/">Ze względu na Ojca &#8211; Historia pewnego egzaminu</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Wiedziałam też, że problematyczne byłyby kolejne koszty związane z koniecznością ponownego przystępowania do zaliczenia. W domu się nie przelewało, a tatę sporo kosztowało uzbieranie pieniędzy na mój kurs. Wreszcie nadszedł ten dzień. W cudowny wręcz sposób udało mi się zaliczyć plac manewrowy, po czym ruszyliśmy do miasta, tzn. ja, starszy pan – mój egzaminator i z tyłu samochodu również instruktor. Z uwagą i drżeniem wsłuchiwałam się we wszystkie polecenia, wypatrując w nich zapowiedzianych „haków”.</p>
<p>Kiedy egzaminator powiedział: „Proszę przy najbliższej okazji skręcić w lewo”, zrozumiałam, że właśnie próbuje pozbawić mnie szansy na prawo jazdy. Z emocji wyłączył się cały mój rozsądek. Zobaczyłam znak drogowy z przekreśloną strzałką w lewo i pomyślałam, że to znak informujący „Koniec zakazu skrętu w lewo”. Wjechałam w ulicę jednokierunkową, wprost pod zakaz wjazdu. Dalej historia potoczyła się bardzo przewidywalnie. Egzaminator kazał mi zjechać na chodnik i zatrzymać samochód. Mój instruktor trzymał się za głowę, ja chciałam zapaść się pod ziemię. Starszy pan sięgnął po dokumenty, powiedział, że to, co zrobiłam, to już dno. Nie mogłam opanować łez. „Czemu Pani tak płacze?” – zapytał. Wtedy popłynęło: że mój tata jest na rencie, że w domu nie jest łatwo finansowo, że nie mam odwagi wrócić i spojrzeć mu w oczy, że go zawiodłam itd. Egzaminator zerknął spod okularów na mojego instruktora, na mnie, westchnął głęboko i zapisał na karcie: ZDANE. Nie zapomnę tego, co usłyszałam od niego chwilę później: „Zdała pani tylko ze względu na ojca”. Potem dodał: „I lepiej niech się pani nauczy jeździć”.</p>
<h3>Bóg jest naszym Ojcem</h3>
<p>Po latach, kiedy to już nauczyłam się jeździć i podobno nawet całkiem dobrze, uświadomiłam sobie pewną duchową prawdę: jak wiele w moim życiu dzieje się ze względu na Ojca, na mojego Ojca w Niebie. Na kartach Biblii Bóg wielokrotnie nazywa się Ojcem: <em>Lecz teraz, Panie, Ty jesteś naszym Ojcem, my jesteśmy gliną, a Ty naszym Stwórcą i wszyscyśmy dziełem twoich rąk!</em> (Ks. Izaj. 64:8). To szczególne ojcostwo opiera się na fundamencie potężnej miłości, poprzez którą Bóg nieustannie okazuje człowiekowi łaskę. Jego zamiarem jako Ojca względem dzieci jest zawsze dobro i zawsze życie. Bóg mówi do nas: <em>Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość</em> (Ks. Jer. 31:3, BT).</p>
<blockquote><p>Jedną z obietnic Boga jest to, że bez względu na okoliczności On zawsze będzie z nami i nigdy nas nie opuści</p></blockquote>
<p>Bóg jako nasz Ojciec daje nam szczególne dziedzictwo, oparte na wspaniałych obietnicach. Dzięki tym obietnicom możemy mieć pewność, że nasz Tata ma wobec nas dobre plany, chce przygotować nam przyszłość, zabezpieczyć nas, natchnąć nadzieją. Jedną z Jego obietnic jest to, że bez względu na okoliczności On zawsze będzie z nami i nigdy nas nie opuści: <em>Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu [&#8230;]? A nawet, gdyby ona zapomniała, Ja nie zapomnę o tobie</em> (Ks. Izaj. 49:15, BT). Kiedy czytamy Boże Słowo, być może nie mamy problemu z przyjęciem prawdy, że Bóg jest naszym Ojcem. Jednak z uwagi na okoliczności naszego życia to, z czym często się zmagamy, to wątpliwość co do tego, jakim ojcem On jest.</p>
<h3>Tak, On naprawdę jest dobry</h3>
<p>Kiedy przechodzimy w życiu przez trudne sytuacje, których nie rozumiemy – a mogą to być choroby, strata kogoś bliskiego, zerwane więzi, niespełnione marzenia – w naszych sercach pojawia się kierowane do Boga pytanie: „Jak mogłeś na to pozwolić?”. Okoliczności naszego życia często doprowadzają nas do miejsca, w którym podsuwane nam są wątpliwości: „Czy twój Bóg naprawdę jest dobry?”.</p>
<p>Pół roku temu moje życie rozsypało się na kawałki. Stanęłam w miejscu, w którym nigdy nie chciałam być. Przyszło mi przejść przez coś, przez co nigdy nie chciałam przechodzić. Miejsce bólu, beznadziei i wątpliwości: „Jaki jest ten mój Bóg, mój Ojciec, skoro temu nie zapobiegł?”. Wszystkie okoliczności zdawały się krzyczeć: „Zostawił cię, zapomniał o tobie”. To, co wydarzyło się w moim życiu, bezsprzecznie było faktem, moje uczucia były faktem. Jednak to nie okoliczności uczyniły mnie więźniem tej sytuacji, a moje rozumienie tego, co się wydarzyło.</p>
<p>Potrzebowałam zatem nowego zrozumienia, potrzebowałam Bożej prawdy o mnie i o sytuacji, w jakiej się znalazłam. Prawda, czyli Boże Słowo, uzmysłowiła mi, że największym i niepodważalnym dowodem miłości Boga do mnie jest skończone i doskonałe dzieło Golgoty. Prawda najwyższej wagi – świadomość tego, że Bóg kocha mnie tak bardzo, że nie zawahał się, aby Jego Syn oddał dla mnie swoje życie. Ta prawda pocieszyła mnie, uleczyła mnie, podniosła mnie i trzyma mnie – tak mocno, że tych milion kawałków, na jakie się rozpadłam, wciąż tworzy jedną całość.</p>
<h3>Jako córka Boga</h3>
<p>W naszym życiu wiele jest niezdanych egzaminów, wiele trudnych sytuacji, które wydają się być bez wyjścia. Spodziewam się, że i Ty znasz smak porażki, strachu, a może usłyszałaś od kogoś, podobnie jak ja od egzaminatora: „To już dno”. Jednak wiem, że możesz doświadczyć niebywałego, nieoczekiwanego zwrotu akcji, tylko ze względu na tę jedną, jedyną prawdę, że jesteś córką dobrego Boga.</p>
<p>Ze względu na Ojca możemy zatem w najbardziej beznadziejnych okolicznościach naszego życia doświadczyć, że On z nas nigdy nie zrezygnował. Kiedy wjechałam w ulicę z zakazem wjazdu, egzaminator kazał mi się zatrzymać. Widząc, że sięgnął po dokumenty, myślałam, że to już koniec. Kiedy odszedł mój mąż, stanęłam przy jego grobie, wróciłam do domu, w którym wszystko mi go przypominało, ale jego tam nie było – myślałam, że to już koniec. Jednak ze względu na Boga Ojca, ze względu na prawdę bycia Jego córką – ani w jednym, ani w drugim przypadku to nie był koniec. Bo końcem zamierzonym przez Tatę dla mnie i dla ciebie było, jest i zawsze będzie zwycięstwo!</p>
<p>To fakt, w życiu na tym świecie przechodzimy przez kłopoty, ale ze względu na Ojca nie pozostajemy w miejscu śmierci. Na przekór okolicznościom, wbrew faktom, wciąż możemy doświadczać Boga przełomów, Boga, który przynosi życie. Nasz Ojciec zamienia beznadzieję w nadzieję, smutek w radość, zniechęcenie w nowe pragnienia i plany. Ze względu na Ojca zdajemy nawet ten egzamin, który po ludzku oblałyśmy. Ze względu na Ojca w naszej słabości objawia się Jego siła. On jest naszą Ucieczką. On jest naszą Kryjówką. On jest naszą Skałą, naszą Warownią. Jeśli to wiem, jeśli to zrozumiem i przyjmę – wyjdę zwycięsko z każdej sytuacji. Ze względu na Ojca.</p>
<p>Drogi Boże, tak Ci dziękuję, że w każdej okoliczności mojego życia mogę zawsze do Ciebie przyjść jak do kochającego mnie Taty. Dziękuję, że w Tobie nigdy nie ma dla mnie potępienia. Dziękuję, że jesteś ze mną w każdej sytuacji. Wiem, że mnie leczysz. Wiem, że mnie pocieszasz. Wiem, że Ci na mnie zależy. Wierzę, że masz o mnie dobre myśli. Ufam Twoim planom, które są doskonałe dla mnie. Tak, to fakt, niekiedy nie mam już siły. Na tak wiele pytań nie znam odpowiedzi. Jednak głęboko w sercu wiem, jaka jest prawda – Ty jesteś dobrym Ojcem. Naprawdę Nim jesteś.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/ze-wzgledu-na-ojca-historia-pewnego-egzaminu/">Ze względu na Ojca &#8211; Historia pewnego egzaminu</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Przełom &#8211; miejsce, w którym wygrywa życie</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/przelom-miejsce-w-ktorym-wygrywa-zycie/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/przelom-miejsce-w-ktorym-wygrywa-zycie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 15 Aug 2019 11:30:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Bożena Ciechanowska]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://ni.chfzim.atthost24.pl/?p=2430</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czasami przechodzimy w życiu przez sytuacje, które wywracają nasz świat do góry nogami. Stajemy wówczas w miejscu, w którym żadne słowo nie jest odpowiednie. Cokolwiek byśmy zrobili, nic nie jest w stanie zabrać od nas tego niewyobrażalnie trudnego uczucia – bezradności. Chciałoby się powiedzieć: „Nie tak miało być!”. Ten sztorm porusza wszystko, co do tej [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/przelom-miejsce-w-ktorym-wygrywa-zycie/">Przełom &#8211; miejsce, w którym wygrywa życie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Czasami przechodzimy w życiu przez sytuacje, które wywracają nasz świat do góry nogami. Stajemy wówczas w miejscu, w którym żadne słowo nie jest odpowiednie. Cokolwiek byśmy zrobili, nic nie jest w stanie zabrać od nas tego niewyobrażalnie trudnego uczucia – bezradności. Chciałoby się powiedzieć: „Nie tak miało być!”. Ten sztorm porusza wszystko, co do tej pory było dla nas ważne. Zerwane więzi, umarłe marzenia, puste miejsca&#8230; Jak znaleźć w tym sens? Jak poukładać rozsypane w kawałki życie? Jak przedrzeć się przez skałę, która stanęła na naszej drodze i nie pozwala pójść dalej? W takim momencie jak nigdy potrzebujemy Bożej interwencji. Tylko On ma moc odmienić to, co po ludzku nieodwracalne.</p>
<h3>Wyczekiwanie przełomu</h3>
<p>Żyjemy w czasach, w których ludzie wierzący tęsknią do przełomów. Z ekscytacją mówimy: „Idzie nowe”. Modlimy się o przełom, który zmieni coś w naszej duchowej rzeczywistości. Potrzebujemy go też w naszej codzienności. Kiedy szukałam znaczenia słowa „przełom”, znalazłam takie charakterystyczne określenia jak: nagła, zasadnicza zmiana; zwrotny moment w czymś; granica między dwoma okresami; koniec jednego i początek drugiego. Jedna z definicji tłumaczy przełom jako „miejsce, w którym rzeka przecina wyżej położone obszary, wcinając się w skały, tworząc wąskie doliny o stromych ścianach, często bardzo urwistych”. Przejście przez taki przełom nie jest łatwe, bywa nawet niebezpieczne, ale też często pozwala oglądać miejsce niezwykłej urody i niezmierzonej perspektywy.</p>
<p>Kiedy decydujemy się podróżować przez życie z Bogiem, On wcale nie obiecuje nam, że będzie gładko, łatwo i przyjemnie. Pewne rzeczy po prostu się dzieją: rodziny się rozpadają, bliscy odchodzą, ktoś otrzymuje złą diagnozę, ktoś traci relacje z bliską osobą, ktoś inny od lat nie znajduje rozwiązania dla swojej sytuacji. Nie rozumiemy tego. W naszych głowach jest wiele pytań, na które wciąż nie mamy odpowiedzi. Trudności i problemy wydają się wpisane w nasze życie. I choć często tak bardzo ich nie akceptujemy, one właśnie najskuteczniej kształtują naszą tożsamość w Bogu i prowadzą do dojrzałości w Nim. Osoby, które w życiu doświadczają trudnych rzeczy, nabywają wyjątkowej szlachetności, która wynika z przebywania w miejscu uniżenia, słabości i pokory.</p>
<h3>Pod parasolem łaski</h3>
<p>Jezus daje nam jednak pewną obietnicę: zawsze, we wszystkich życiowych okolicznościach, w radości i we łzach, w czasie dobrym i złym, po wszystkie dni aż do końca świata – On będzie z nami (zob. Ew. Mat. 28:20). Kiedy uwierzymy w to, że jako dzieci Ojca o wyjątkowym sercu pozostajemy wciąż pod parasolem Jego łaski, będziemy świadkami niesamowitych dzieł, jakich On dokona w naszym życiu – wtedy, kiedy przyjdą Jego przełomy.</p>
<p>Zwróćmy uwagę, że w definicji przełomu mowa o rzece, która pokonuje przeszkodę, która rzeźbi teren i drąży skały. Na kartach Biblii wielokrotnie czytamy o życiodajnym charakterze rzeki. Motyw ten pojawia się w różnych kontekstach. W Księdze Ezechiela 47:1–12 czytamy proroczą zapowiedź wylania wody ze świątyni. Łączy się ona z obietnicą, iż po obu brzegach potoku będą rosły drzewa, którego owoc będzie na pokarm, a liść na lekarstwo. W 22 rozdziale Księgi Objawienia mowa jest o rzece wody żywej, czystej jak kryształ, wypływającej z tronu Boga i Baranka. Rzeka symbolizuje również moc Ducha Świętego. W Ewangelii św. Jana czytamy: A w ostatnim, wielkim dniu święta stanął Jezus i głośno zawołał: Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. Kto wierzy we mnie, jak powiada Pismo, z wnętrza jego popłyną rzeki wody żywej (Ew. Jana 7:37–38). Podsumowując, z całą pewnością rzeka symbolizuje życie. Jezus mówił o sobie: Ja jestem droga i prawda, i żywot (Ew. Jana 14:6).</p>
<blockquote><p>Przełom powstaje w miejscu, w którym wody rzeczne napotykają przeszkodę</p></blockquote>
<p>Jeśli, podążając za definicją, przyjmiemy, że przełom powstaje w miejscu, w którym wody rzeczne napotykają przeszkodę (wzniesienie) i przecinają ją, żłobiąc swe koryto, zrozumiemy, że analogicznie duchowe przełomy dzieją się za sprawą rzeki – rzeki życia, która jest symbolem osoby Jezusa Chrystusa. Przełom leży po stronie kompetencji Pana Boga, a nie naszej. Naszą kompetencją jest nie tracić nadziei, kiedy stoimy pod taką właśnie skalną ścianą. Wierzyć, chociaż nie widzimy rozwiązania. Ufać, gdy bezradność spotyka się z lękiem. On wciąż ma moc wydrążyć każdą skałę, a efekt Jego pracy zachwyca bardziej niż to, co do tej pory widzieliśmy i rozumieliśmy, czego dotychczas doświadczyliśmy.</p>
<h3>Bilet w jedną stronę</h3>
<p>Kiedy wyjdziesz z miejsca przełomu, już nigdy nie będziesz taka sama. Jeśli doświadczysz w swoim życiu przełomu, zrozumiesz, że nie ma dla ciebie dobra poza Bogiem. Jezus wiedział, że mowa o trudach i przeciwnościach zniechęca wielu. Sam mówił do swoich uczniów: <em>Czy i wy chcecie odejść?</em> (Ew. Jana 6:67). Może właśnie jesteś w takim miejscu. Miejscu, które ci się nie podoba, które zabiera ci radość i sens życia. Może właśnie zastanawiasz się, czy było warto, czy pójście za Jezusem było słuszną decyzją, czy nie przyszło ci za nią zapłacić zbyt wysokiej ceny. Może jesteś w miejscu, w którym z trudem oddychasz. I tak trudno ci uwierzyć, że czas leczy rany.</p>
<p>Chcę, abyś wiedziała, że nic z tych rzeczy nie jest mi obce. Jednak podtrzymuje mnie w tej sytuacji świadomość tego, co zrozumieli też uczniowie, odpowiadając Jezusowi: <em>Panie! Do kogo pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego</em> (Ew. Jana 6:68). Decydując się na podróżowanie przez życie z Bogiem, kupiłam bilet w jedną stronę. Co to znaczy? To znaczy, że nie ma dla mnie odwrotu, nie mam do czego wracać, nie mam alternatywy, nie mam planu B. On ma słowa życia. On jest rzeką życia, która ma moc pokonać wszelkie przeszkody, ustanowić w moim i twoim życiu przełom, którego tak bardzo potrzebujemy. Przełom przychodzi wtedy, kiedy w bezsilności rozkładasz ręce, kiedy skała stojąca na twojej drodze zdaje się mówić: „Nic już nie zrobisz. Po co ci to było? Zawróć”. A mimo to decydujesz się zaufać swojemu Bogu.</p>
<h3>Rzeka życia</h3>
<p>Przełom zawsze oznacza życie, bo rzeka to Duch Święty, a Duch to życie! Przez największe wzniesienia, przez najtwardsze skały popłynie rzeka życia. Nic nie może stanąć na przeszkodzie niewyobrażalnej sile Ducha Świętego. Dla wierzącego zawsze, nawet w obliczu śmierci, wygrywa życie.</p>
<p>Nie wiem, przed jaką skałą stoisz. Nie wiem też, od jak dawna ta ściana jest przed tobą, ale wiem, że nie stanowi ona żadnej przeszkody dla rzeki życia. Nie zawracaj! Kupiłaś bilet w jedną stronę. Ta podróż będzie trwać dalej. Bóg usunie z twojej drogi każdą przeszkodę. Zaufaj, jeszcze przyjdzie czas radości. Już nadchodzi twój przełom.<em> Złożyłem w Panu całą nadzieję; On schylił się nade mną i wysłuchał mego wołania</em> (Psalm 40:2, BT). To, co kruche i popękane, zostanie znów zebrane. Wypatruj Go, wyczekuj tak długo, aż przyjdzie.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/przelom-miejsce-w-ktorym-wygrywa-zycie/">Przełom &#8211; miejsce, w którym wygrywa życie</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/przelom-miejsce-w-ktorym-wygrywa-zycie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wolna od lęku</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/wolna-od-leku/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/wolna-od-leku/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Jul 2019 07:48:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Bożena Ciechanowska]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2293</guid>

					<description><![CDATA[<p>W pułapce lęku Odkąd pamiętam, w swoim życiu zawsze się czegoś bałam. Już jako mała dziewczynka bałam się ciemności, czarnej wołgi i pana z brodą. Potem bałam się zostawać sama w domu. Miałam wówczas wrażenie, że wszystkie obrazy zawieszone na ścianach się ruszają. Bałam się też śmierci. Szczególnie tego, że mogę stracić swoją mamę. Za [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/wolna-od-leku/">Wolna od lęku</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>W pułapce lęku</h4>
<p>Odkąd pamiętam, w swoim życiu zawsze się czegoś bałam. Już jako mała dziewczynka bałam się ciemności, czarnej wołgi i pana z brodą. Potem bałam się zostawać sama w domu. Miałam wówczas wrażenie, że wszystkie obrazy zawieszone na ścianach się ruszają. Bałam się też śmierci. Szczególnie tego, że mogę stracić swoją mamę. Za każdym razem, kiedy nie wracała do domu na czas, płakałam w obawie, że coś jej się stało. Kiedy dorastałam, bałam się, że nigdy nie wyjdę za mąż, że nie spotkam nikogo, komu będzie na mnie zależało, kto zaakceptuję mnie taką, jaka jestem. Kiedy po raz pierwszy usłyszałam ewangelię, a potem poznawałam Boga, jakiego wcześniej nie znałam, bałam się, że On nigdy nie uzna mnie za godną tego, abym była Jego córką. A kiedy postanowiłam pójść za Nim, żyłam w ciągłym lęku, że zrobię coś, czego Bóg mi nie wybaczy. Mogłabym mnożyć te przykłady i opowiadać też o tych, które są udziałem mojego już dojrzałego w Bogu życia, jednak ograniczę się do stwierdzenia, że doskonale znam gorzki i cierpki zarazem smak lęku oraz trud ciągłej ucieczki przed nim.</p>
<p>Lęk to uczucie bardzo destruktywne dla całego naszego ciała i duszy. W Księdze Przypowieści Salomona czytamy, że <em>lęk przed ludźmi nastawia na człowieka sidła (Przyp. Sal. 29:25), a duch przygnębiony wysusza kości</em> (Przyp. Sal. 17:22, BT). Z powodu lęku wielu ludzi odczuwa fizyczne i duchowe dolegliwości – niektórzy cierpią na nadciśnienie i choroby serca, inni narzekają na przewlekłe uczucie napięcia, które z kolei często prowadzi do bólu kręgosłupa. Depresja, ogólne rozbicie, utrata sił witalnych i chęci do życia, zaburzenia odżywania to też nierzadkie skutki obecności lęku w naszym życiu. Lęk zabiera nam całą radość. Z czasem przestajemy doceniać to, co mamy, i koncentrujemy się wyłącznie na tym, czego się obawiamy.</p>
<p>Lęk to pułapka przeciwnika, w którą wielu z nas skutecznie wpada. Czujemy się uwikłani w strach jak w sieć, z której trudno się wydostać. Kiedy tylko przeciwnikowi udaje się wzbudzić w człowieku strach, zaczyna świętować swój sukces, bo wie, że w sidłach strachu tracimy ostrość widzenia i nie dostrzegamy ani Boga, ani tego, co On chce dla nas zrobić. Z czasem stajemy się niewolnikami strachu. Strach przejmuje stery naszych myśli, samopoczucia czy wreszcie działania.</p>
<h4>Bojaźń Boża a duch bojaźni</h4>
<p>Biblia wspomina o dwóch rodzajach bojaźni. Pierwszy jest pożyteczny i wskazany, drugiego powinniśmy unikać, ponieważ nam szkodzi. Bojaźń Boża to świadomość wielkości i cudowności naszego Stwórcy. To szacunek wobec Niego, to uznanie Jego chwały, to pragnienie przestrzegania Jego przykazań. W innym kontekście, w polskim tłumaczeniu Biblii znajdujemy niejednokrotnie słowo bojaźń, jednak w języku oryginalnym dotyczy strachu. A strach nie przynosi żadnych korzyści. Duch strachu, wspomniany w 2 Liście do Tymoteusza (1:7), nie pochodzi od Boga. Przeciwnie, w Słowie Bożym wielokrotnie – co najmniej 360 razy – odnajdujemy zachętę, aby się nie bać. Na kartach Biblii znajduje się wiele obietnic dotyczących Bożej ochrony i zabezpieczenia, podczas gdy my wciąż jesteśmy bardziej skłonni wierzyć, że jest On straszny, niż przypisywać Mu dobroć, miłosierdzie, łaskawość, troskliwość i wierność.</p>
<p>W życiu zawsze znajdzie się powód, aby się bać. Możemy przeżywać lęki spowodowane różnymi trudnościami finansowymi. Wielu z nas nieustannie boryka się z brakiem wystarczającej ilości pieniędzy, aby sprostać potrzebom życia codziennego. Zaciągamy kredyty, które trzeba spłacać. Możemy przeżywać lęki związane z różnymi dolegliwościami fizycznymi – naszymi lub naszych bliskich – zwłaszcza gdy zmagamy się z chorobą trwającą od wielu lat. Kiedy nie widzimy poprawy, a wręcz przeciwnie, wciąż docierają do nas sygnały o pogorszaniu się stanu zdrowia, boimy się. Nasz lęk może też mieć źródło w zaburzonych relacjach z innymi ludźmi: braku przebaczenia, prześladowaniu ze strony człowieka, braku zrozumienia u najbliższych. Możemy się też bać zaangażowania w służbę – w obawie przed niepowodzeniem i osądem ludzi. Tak, to fakt – zawsze znajdzie się powód, aby się bać. Jednak mamy też powody, dla których nie musimy temu lękowi ulegać.</p>
<h4>Przyszłość zabezpieczona w&nbsp;Bogu</h4>
<p>Jesteśmy w posiadaniu niezwykłego dziedzictwa. W Słowie Bożym czytamy: <em>Czy nie tak jest z domem moim u Boga? Wszak przymierze wieczne zawarł ze mną, pod każdym względem ułożone i zabezpieczone</em> (2&nbsp;Sam. 23:5). Nasza teraźniejszość i nasza przyszłość są ułożone i zabezpieczone w Bogu. Będziemy się bać dopóty, dopóki nie uwierzymy, że On sam ma moc zatroszczyć się o każdy obszar naszego życia, że On pozostaje wierny swoim obietnicom i nie jest chwiejny w swoich decyzjach. I tak, jak Bóg miał moc wyprowadzić swój naród z Egiptu, tak ma moc i dzisiaj wyprowadzić cię z miejsca niewoli strachu. Tak, jak miał moc zburzyć mury Jerycha, tak też ma moc zburzyć wszelkie warownie, które oddzielają cię od pełni twojego dziedzictwa w Jezusie. Tak, jak miał moc przywrócić ślepemu wzrok, tak też ma moc sprawić, abyś pewne rzeczy zaczęła w swoim życiu postrzegać inaczej.</p>
<p><strong>Bóg nas słyszy:</strong> <em>Wołam do ciebie Boże, bo mnie wysłuchujesz. Okaż mi cudowne miłosierdzie Twoje, bo Ty przecież ratujesz wszystkich, którzy pod Twą prawicę się chronią, przed swymi wrogami</em> (Psalm 17:6–7, Biblia Warszawsko-Praska). <strong>Bóg rozjaśnia ciemności:</strong> <em>Pan jest moim światłem i moim zbawieniem, przed kim mam się trwożyć? Pan jest obrońcą mojego życia, więc kogo miałbym się obawiać?</em> (Psalm 27:1, PE).<strong> I Bóg zawsze jest przy nas:</strong> <em>Nie lękaj się, bo cię wykupiłem, wezwałem cię po imieniu; tyś mój! Gdy pójdziesz przez wody, Ja będę z Tobą, i gdy przez rzeki, nie zatopią ciebie. Gdy pójdziesz przez ogień, nie spalisz się, i nie strawi cię płomień</em> (Ks. Izaj. 43:1–2, BT).</p>
<h4>List po latach</h4>
<p>Kiedyś podczas mojego cichego czasu z Panem Bogiem przypomniał mi On pewną sytuację z mojego dzieciństwa. W wyobraźni ponownie znalazłam się w domu, w którym się wychowałam. Miałam ok. 10 lat i właśnie odrabiałam zadanie domowe z języka polskiego. Temat zadania brzmiał: „List do przyjaciela”. Miałam napisać list do osoby, którą uznaję za swojego najlepszego przyjaciela. W tym obrazie znów siedziałam w tym samym miejscu co wtedy, na półce na buty w korytarzu kamienicy, w której mieszkałam. Nie miałam wówczas swojego pokoju, a tam przez chwilę mogłam pobyć sama ze swoim listem. Napisałam list do wyjątkowego przyjaciela, kogoś, kogo wówczas uznałam za najbardziej przyjazną mi osobę, kto zawsze przy mnie jest, pomaga mi, wstawia się za mną, chroni mnie przed tym wszystkim, czego się bałam. Tą osobą był Jezus. Tak, mój list napisałam do Niego. Wtedy jeszcze nie znałam Go zbyt dobrze, ale moje serce wskazało właśnie Jego. Czułam, że Jemu warto zaufać. Tak też zobaczyłam siebie czytającą ten list. Poczułam wyjątkowe wzruszenie, a zaraz potem usłyszałam spokojny głos: „Twój list do mnie dotarł”. To przeżycie stało się dla mnie źródłem głębokiego przekonania, że Jezus chce być dla mnie takim przyjacielem, do jakiego pisałam. Zrozumiałam, że całe moje życie, wszystko, co się w nim stało, jest Bożą odpowiedzią na mój list.</p>
<h4>Nie jestem niewolnikiem strachu</h4>
<p>Zobaczyłam też, że tą uciekającą dziewczynką z poranionymi do krwi stopami – jestem ja sama. Moje życie było pełne lęków, wciąż miałam powody, aby się bać i uciekać. To stało się pewnego rodzaju nawykiem. Moją podstawową reakcją na trudne sytuacje był lęk. Zrozumiałam tym samym, że Ten, który przy mnie stanął, który otarł mój pot i brud z twarzy, który mnie osłonił swoim ciałem i powiedział: „Stop. Nie musisz tego robić, nie musisz uciekać” – był właśnie Jezus.</p>
<p>To niezwykle uwalniająca myśl: Nie muszę być dłużej niewolnikiem strachu, bo jestem dzieckiem Wszechmocnego Boga! Kiedy mała dziewczynka czegoś się wystraszy, zazwyczaj od razu ucieka – wprost w objęcia swojego silnego taty, ponieważ wie, że on ją obroni. To wyjątkowy obraz relacji taty i dziecka. Bóg dziś zaprasza cię, abyś w sytuacji jakiegokolwiek lęku zawsze chroniła się w Jego ramionach. Jako twój Tata pragnie zawsze wziąć cię w obronę, pragnie zabezpieczyć twoją przyszłość.</p>
<p>Tato, przytul nas! Potrzebujemy Cię! Tak często nie wiemy, co robić, dokąd pójść. Na tyle pytań nie znamy odpowiedzi. Mamy dość uciekania. Nie chcemy uciekać. Chcemy stawić czoła lękowi. Do tego potrzebujemy pewności, że Ty jesteś z nami, że dajesz nam swój autorytet, abyśmy mogli przeciwstawić się wszelkiej opresji, której źródłem jest duch lęku. Bez Ciebie nic uczynić nie możemy, ale z Tobą możemy wszystko. Daj nam Ducha odwagi, miłości i zdrowego rozsądku. Nie jestem niewolnikiem strachu! Jestem dzieckiem Boga!</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/wolna-od-leku/">Wolna od lęku</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/wolna-od-leku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zepsute wycieraczki</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/zepsute-wycieraczki/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/zepsute-wycieraczki/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 03 Apr 2017 15:16:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Bożena Ciechanowska]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2144</guid>

					<description><![CDATA[<p>Im dłużej jechałam, tym sytuacja stawała się bardziej dramatyczna. Intensywność opadów przypominała oberwanie chmury, a moje wycieraczki pracowały coraz gorzej, w końcu zatrzymały się na środku szyby. W panice włączyłam światła awaryjne i zjechałam na pobocze. Nie wiedziałam, co robić. Instynktownie zaczęłam włączać i wyłączać wycieraczki, które po dobrej chwili znów zaczęły pracować. Ruszyłam więc [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/zepsute-wycieraczki/">Zepsute wycieraczki</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Im dłużej jechałam, tym sytuacja stawała się bardziej dramatyczna. Intensywność opadów przypominała oberwanie chmury, a moje wycieraczki pracowały coraz gorzej, w końcu zatrzymały się na środku szyby. W panice włączyłam światła awaryjne i zjechałam na pobocze. Nie wiedziałam, co robić. Instynktownie zaczęłam włączać i wyłączać wycieraczki, które po dobrej chwili znów zaczęły pracować. Ruszyłam więc dalej. Sytuacja powtórzyła się kilkakrotnie. Byłam załamana. O tej porze nie był już czynny żaden serwis samochodowy. Z jednej strony zastanawiałam się, czy nie zadzwonić do męża i nie wrócić do domu, a z drugiej wiedziałam, że jeżeli nie dojadę, konferencja nie będzie miała jedynej prelegentki.</p>
<h4>Kiedy potrzebny jest cud</h4>
<p>Zaczęłam wołać desperacko do Pana Boga, wiedziałam, że potrzebuję cudu. Uświadomiłam sobie, że przede mną zwężony odcinek drogi bez pobocza, stanowiący wjazd na autostradę. Deszcz zintensyfikował swą siłę, za mną jechał TIR, obok nie było żadnej drogi ucieczki, a w samochodzie rozlegało się moje głośne wołanie o Bożą interwencję. Przejechałam ten wąski odcinek i bez problemów wjechałam na autostradę. Moje wycieraczki nie tylko się nie zatrzymywały, ale też nabrały przyspieszenia i mocy, zupełnie jakby wcześniej wszystko było z nimi w porządku. W lewo i w prawo, w lewo i w prawo, bez zarzutu. Wtedy odczułam wyjątkową Bożą Obecność. Bóg przyszedł do mnie w tej szczególnej sytuacji. Zaczęłam głośno Go uwielbiać i Mu dziękować. Duchowa rzeczywistość, której doświadczamy, to szczególny rodzaj pewności. Miałam wówczas niezachwiane przekonanie, że oto na masce mojego samochodu siedzą dwaj aniołowie – jeden z prawej, drugi z lewej strony – i poruszają moimi wycieraczkami, a te są im posłuszne. Mój lęk ustąpił wobec radości, że oto mój Bóg jest ze mną, że jestem bezpieczna.</p>
<h4>W doświadczeniu duchowej rzeczywistości</h4>
<p>Jechałam w deszczu jeszcze dobrą godzinę, a wycieraczki działały nienagannie. Nawet kiedy wyszło słońce, co jakiś czas sprawdzałam, czy ta „niezwykła dwójka” jest wciąż na masce mojego samochodu, i&#8230; była. Dopiero drugiego dnia po moim powrocie do domu wycieraczki wysiadły całkowicie. W serwisie postawiono diagnozę – spalony mechanizm uruchamiający. Ta historia miała dla mnie wyjątkowe znaczenie. Doświadczyłam niezwykłego cudu, ale też dane mi było poznać bliżej charakter Boga Ojca.</p>
<p>Sądzę, że niewielu kierowców uznałoby wycieraczki za najistotniejszą część samochodu. Zwykle za najważniejsze uważa się silnik, sprawne hamulce. Jednak w pewnych sytuacjach, np. kiedy pada intensywny deszcz, okazuje się, że sprawny silnik i hamulce nie wystarczą, aby dalej jechać – potrzebujemy jeszcze tej z pozoru mało ważnej części – wycieraczek.</p>
<h4>Dokładnie w naszej potrzebie</h4>
<p>W naszym życiu jest podobnie. Uważamy, że pewne jego aspekty są ważniejsze niż inne. Często mówi się, że najistotniejsze jest zdrowie, dach nad głową, służba Bogu itd. Ma to pewne uzasadnienie, bo np. kiedy chorujemy, wszystkie inne potrzeby przestają mieć znaczenie, a nasze pragnienia koncentrują się wokół tego jednego – zdrowia. Jednak nasze marzenia sięgają często dalej niż zdrowie. Bywają też tak silne, że choć z pozoru mniej istotne, odgrywają w naszym życiu wielką rolę. Marzymy o różnych rzeczach. Niektóre z nas marzą o lepszej pracy, inne o mężu, o własnym domu, o dziecku. To tylko przykłady marzeń, które, prawdę mówiąc, nie przesądzają o naszym życiu, ale w pewnych okolicznościach mogą nabierać ogromnego znaczenia. Szczególnie kiedy od dawna wyczekujemy zmiany, a ona nie nadchodzi. Kiedy staramy się o coś, a trudności zdają się nie mieć końca. Kiedy nabieramy nadziei na rozwiązanie, a potem w jednej chwili się ona unicestwia – jak bańka mydlana. Wtedy szczególnie zaczynamy rozumieć, iż te z pozoru nieistotne elementy naszego życia („wycieraczki”) mogą przesądzić o całym naszym funkcjonowaniu.</p>
<p>Moje doświadczenie na trasie Bydgoszcz-Łódź nauczyło mnie co najmniej trzech rzeczy.<br />
Po pierwsze, <strong>Bóg jest zainteresowany naszymi „wycieraczkami”</strong>. Tego wieczoru, w samochodzie, kiedy w szczególny sposób przeżyłam Bożą Obecność i doświadczyłam Jego pomocy, czułam, że jestem dla Niego naprawdę ważna. Zrozumiałam, że bez względu na to, czy mój problem dotyczy kategorii „silnik” czy „wycieraczki”, On pragnie go rozwiązać. Z miłości do mnie interesuje się wszystkim, co mnie dotyczy, także tym, o czym marzę i czego potrzebuję.</p>
<blockquote><p>Z miłości do nas Bóg interesuje się wszystkim, co nas dotyczy, także tym, o czym marzymy i czego potrzebujemy</p></blockquote>
<p>Po drugie, <strong>musimy być zdeterminowani w wyczekiwaniu cudów w naszym życiu.</strong> Kiedy wycieraczki zatrzymały się po raz piąty, a przed sobą ujrzałam wąski odcinek drogi bez pobocza, wiedziałam, że jestem całkowicie bezradna. Wszystko, co mogłam wówczas zrobić, to <strong>wołać najgłośniej, jak potrafię, o Bożą interwencję.</strong> Przyznam, iż tak gorliwej modlitwy nie doświadczyłam od dawna. Wierzę, że Bóg z ochotą wkracza w te sytuacje, które po ludzku są nie do rozwiązania. Ta zasada wydaje się taka prosta: im mniej mogę, tym bardziej chwytam się Bożych obietnic. Im bardziej jestem zdeterminowana w wyczekiwaniu cudu, tym lepiej poznaję Boga Ojca w działaniu.</p>
<p>Po trzecie, <strong>warto być uważnym wobec drugiego człowieka, ucząc się od Mistrza empatii i zrozumienia.</strong> Pomyśl, ile razy słyszałaś: „Nie przejmuj się, najważniejsze, że&#8230;” lub: „To nie jest tak istotne, najważniejsze jest&#8230;”. A może sama również w ten sposób próbowałaś wesprzeć bliską ci osobę? Gdyby tamtego wieczoru ktoś powiedział mi: „Daj spokój, to tylko wycieraczki; najważniejsze, że silnik jest sprawny” – oj, doprawdy nie ręczyłabym za siebie. Poprzez tę sytuację nauczyłam się, że w relacji z drugim człowiekiem nie powinnam poddawać ocenie jego uczuć. Czasami okoliczności pewnych zdarzeń nie są ujawnione, a my niepotrzebnie interpretujemy czyjeś zachowanie. W takich sytuacjach wystarczy okazać drugiej osobie zrozumienie i dać jej prawo do nadawania znaczenia temu, co w danej chwili jest dla niej ważne.</p>
<h4>Przyszłość w Bożych rękach</h4>
<p>W sobotę rano, tuż przed konferencją otrzymałam za pośrednictwem nieświadomej niczego cudownej osóbki pewnego SMS-a. Jego treść była fragmentem słowa Bożego, które domknęło jakby klamrą moje wcześniejsze doświadczenie:<em> Czy nie tak jest z domem moim u Boga? Wszak przymierze wieczne zawarł ze mną, pod każdym względem ułożone i zabezpieczone. Czyżby nie miał rozwinąć wszystkiego, co dotyczy zbawienia mojego i co jest życzeniem moim?</em> (2 Sam. 23:5). Cokolwiek dzieje się w twoim życiu, Bóg jest zainteresowany każdym jego aspektem. Dla Niego nie ma zbyt trudnych spraw ani zbyt błahych. Jako królewska córka możesz korzystać z niezwykłego dziedzictwa – twoja przyszłość jest ułożona i zabezpieczona. Na Bogu można polegać. Jemu warto zaufać!</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/zepsute-wycieraczki/">Zepsute wycieraczki</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/zepsute-wycieraczki/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Na stacji &#8222;To nie tak miało być&#8221;</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/stacji-mialo-byc/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/stacji-mialo-byc/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Oct 2016 10:07:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Bożena Ciechanowska]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2050</guid>

					<description><![CDATA[<p>Historia pewnej podróży Kobieta wyobraża sobie, jak pociąg dociera do właściwego miejsca, a ona wysiada wprost na rozświetlony promieniami słońca peron, na którym wita ją grupa uśmiechniętych, życzliwych jej osób. Niosą kwiaty, za nimi gra orkiestra. Serce kobiety bije coraz mocniej. „Cóż za cudowne miejsce” – myśli, nie mogąc doczekać się chwili, w której to [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/stacji-mialo-byc/">Na stacji &#8222;To nie tak miało być&#8221;</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h4>Historia pewnej podróży</h4>
<p>Kobieta wyobraża sobie, jak pociąg dociera do właściwego miejsca, a ona wysiada wprost na rozświetlony promieniami słońca peron, na którym wita ją grupa uśmiechniętych, życzliwych jej osób. Niosą kwiaty, za nimi gra orkiestra. Serce kobiety bije coraz mocniej. „Cóż za cudowne miejsce” – myśli, nie mogąc doczekać się chwili, w której to wyobrażenie stanie się rzeczywistością. W końcu pociąg zatrzymuje się na upragnionej stacji. Kobieta chwyta swoją walizkę i, rozemocjonowana, kieruje się do wyjścia. Odkąd jednak staje na peronie, nic nie jest tak, jak miało być. Zamiast promieni słonecznych wita ją lodowaty podmuch wiatru. Okazuje się, że nikt na nią nie czeka – nie ma życzliwych ludzi, nie ma kwiatów, nie ma orkiestry. Kobieta nie wie, co robić. Nigdy tu wcześniej nie była, nie zna drogi, nie wie, dokąd ma pójść. Nawet nie ma kogo zapytać o właściwy kierunek. Na tej stacji każdy wydaje się obojętnie podążać w swoją stronę. Ostatecznie kobieta udaje się do dworcowej poczekalni. Zmęczona i rozgoryczona, siada na pierwszym wolnym miejscu. Otwiera walizkę, w której mieszczą się równiutko poukładane ideały, plany i marzenia. Ze łzami w oczach zamyka ją i odkłada pod siedzenie. „Tylko tam jest dla niej miejsce” – myśli. Spuszcza głowę. Czuje, jak łzy napływają jej do oczu. Z dworcowego megafonu dobiega chrypliwy kobiecy głos: „Witamy wszystkich podróżnych na stacji »To nie tak miało być«”.</p>
<h4>Rozwiane marzenia</h4>
<p>Powyższa historia jest ilustracją tych sytuacji, w których rzeczywistość okazuje się daleko odmienna od tego, na co z tak wielką ekscytacją czekałyśmy. Mam odwagę postawić tezę, że stacja o nazwie „To nie tak miało być” jest mniej lub bardziej znana każdej kobiecie. W naszych walizkach przyszło nam schować niejedno marzenie. Rozwiane marzenia są częścią naszego życia. Mężowie odchodzą, tracimy pracę, badania potwierdzają negatywną diagnozę, nastolatki się buntują, domy płoną, terroryści atakują, w kościele wysiadujemy ławki, gdy nasze rodziny wciąż są niezbawione itd&#8230;</p>
<p>Im dłużej przebywamy na stacji „To nie tak miało być”, tym bardziej się do niej przyzwyczajamy. Nasze życie w poczekalni z upływem czasu staje się tzw. oswojoną rzeczywistością. Zaczynamy wierzyć, że to właśnie ta stacja jest kresem naszej życiowej podróży. I tak zapominamy o walizce, o równiutko w niej poukładanych ideałach, planach i marzeniach. Z czasem walizkę pokrywa coraz grubsza warstwa kurzu. Tylko w sercu czujemy dziwną tęsknotę, narastający smutek i żal.</p>
<h4>Antagonista naszych marzeń</h4>
<p>W życiu każdej z nas zdarzają się okoliczności, z którymi trudno się pogodzić. Częścią bólu, jaki z tego powodu odczuwamy, jest przeświadczenie, że Bóg o nas zapomniał, że pozostaje głuchy na nasze wołanie lub „zgubił nasz adres”. To uczucie wykorzystuje przeciwnik Boga, aby zasiać w nas zwątpienie w Bożą miłość i sprawiedliwość oraz w istnienie określonego planu wobec naszego życia. Narzędziem Bożego przeciwnika jest kłamstwo, w które jesteśmy najbardziej skłonne uwierzyć właśnie wtedy, kiedy przeżywamy bolesny okres w naszym życiu. Kiedy nie rozumiemy, co Pan Bóg robi, kiedy czujemy się zupełnie rozbite i nie wiemy, jaki sens ma wszystko to, co nas spotyka. Wówczas bez trudu ulegamy podszeptom przeciwnika: „Bóg cię nie kocha. Gdyby cię kochał, nie dopuściłby do tego. Gdyby Bóg troszczył się o ciebie, dałby ci męża&#8230; dałby ci dzieci&#8230; sprawiłby, że mąż kochałby cię tak, jak tego pragniesz&#8230; twoje nastoletnie dziecko byłoby posłuszne&#8230; znalazłabyś lepszą pracę. Innym Bóg pomaga, ale nie tobie”.</p>
<blockquote><p>Nie poddawaj się, gdy przychodzą nawet te największe trudności. Bóg nigdy cię nie opuści ani cię nie porzuci</p></blockquote>
<h4>Ten, który nigdy nie grzebie naszych marzeń</h4>
<p>Prawda jest taka, że Bóg jest dobry i bardzo nas kocha. Boża odpowiedź na nasze zwątpienie brzmi: <em>Czy kobieta może zapomnieć o swoim niemowlęciu i nie zlitować się nad dziecięciem swojego łona? A choćby nawet one zapomniały, jednak Ja ciebie nie zapomnę</em> (Ks. Izaj. 49:15). Te słowa kieruje do ciebie Bóg. On przypomina ci swoją obietnicę: <em>Nie porzucę cię ani cię nie opuszczę</em> (List do Hebr. 13:5). Możemy być pewne, że Bóg nigdy nie grzebie naszych marzeń, nawet jeśli obracają się w popiół. To On może z twojego marzenia stworzyć coś jeszcze bardziej niezwykłego. Jeden z przykładów to historia życia Noemi.</p>
<p>Noemi była zapewne młodą dziewczyną, kiedy poznała i poślubiła Elimeleka. Marzyła, że będzie wiodła dostatnie życie w otoczeniu rodziny i przyjaciół, wielu postawnych i silnych synów, pięknych córek i gromadki wnuków. Jednak jej marzenia zostały rozwiane. Noemi trafiła na stację „To nie tak miało być”. Z powodu głodu była zmuszona wraz ze swoją rodziną rozpocząć życie z dala od przyjaciół, w obcym dla siebie kraju. Jej synowie byli chorowici i mizerni, poślubili też Moabitki – a nie o takich synowych marzyła Noemi. Co gorsza, na przestrzeni kilku lat zmarł mąż Noemi, a potem obaj jej synowie. Została sama, bez opieki i perspektyw na przyszłość. Bóg jednak zatroszczył się o Noemi, stawiając przy niej kochającą synową, Rut. Wraz z nią Noemi postanowiła wrócić w rodzinne strony. To nie był łatwy powrót. To nie był powrót w chwale i dostatku. Dawni krewni Noemi nie poznali jej, a ona sama kazała nazywać się „Mara”, co znaczy „zgorzkniała”. Noemi nie miała już cienia nadziei, że jej sytuacja kiedykolwiek się zmieni.</p>
<p>Choć Noemi porzuciła swoje marzenia o szczęściu i spełnieniu, Bóg miał swój plan wobec niej. Z popiołu, jaki pozostał po jej marzeniach, postanowił uczynić coś niezwykłego. Bo nasz Bóg jest Bogiem rzeczy po ludzku niemożliwych. Znamy koniec tej historii – Rut została żoną Boaza, a Noemi babcią Obeda, ojca Jessego, który był ojcem króla Dawida. Noemi to kobieta, którą z miejsca pustki i beznadziei, ze stacji „To nie tak miało być” Bóg przeprowadził do miejsca pełni. Jej życie ilustruje, że Bóg ma moc uczynić daleko więcej niż to, o co prosimy.</p>
<h4>Najpiękniejsze akordy, które planuje Bóg</h4>
<p>Podczas jednego z towarzyskich spotkań syn naszych znajomych zagrał dla nas na pianinie nokturn Fryderyka Chopina. Grał w swoim pokoju, więc go nie widzieliśmy, za to słyszeliśmy przepiękne dźwięki. Kiedy nastała cisza, zaczęliśmy wszyscy bić brawo, tak głośno, że ledwie usłyszeliśmy, jak Michał woła: „To jeszcze nie koniec, to jeszcze nie koniec!”. Ta cisza była jedynie zapowiedzią kolejnych, mocnych i najpiękniejszych akordów tego utworu. To wydarzenie stało się dla mnie obrazem tego, jak cudownym Bogiem jest nasz Stwórca. Co wspólnego ma to z życiem Noemi? Kiedy Rut wyszła za mąż, Noemi doświadczyła nowej nadziei i radości – była już bezpieczna. Narodziny jej wnuka Obeda były wielkim darem od Pana Boga – na miarę oklasków. Mam jednak takie przeświadczenie, że wtedy Bóg zawołał: „To jeszcze nie koniec!”. Lubię wierzyć w to, że kiedy Noemi trzymała na swoich kolanach Obeda, Bóg dał jej poznać, że umieścił ją w drzewie genealogicznym Mesjasza – to były te akordy, o których Noemi nawet nie marzyła.</p>
<h4>Bóg zaprasza cię w nową podróż</h4>
<p>Bóg chce zadziałać także w twojej sprawie. Jednak przeszkodę stanowi często kurczowe trzymanie się swoich niespełnionych, rozwianych marzeń. Może właśnie ta poczekalnia na stacji „To nie tak miało być” była dla ciebie miejscem przetrwania najtrudniejszego czasu. Jednak poczekalnia nie jest twoim miejscem docelowym. Bóg nie chce, abyś się ograniczyła do miejsca własnych rozczarowań. W takim miejscu łatwo ulec rezygnacji i zgorzknieniu, ponieważ ustawicznie rozpamiętujemy to, co było, lub to, co się nie wydarzyło, a miało nastąpić. Wtedy też nie dostrzegamy, że Bóg – tu i teraz – zmienia rzeczywistość wokół nas.</p>
<p>Czy długo jeszcze będziesz chodzić po peronach i z zazdrością patrzeć, jak z tej stacji odjeżdżają inni pasażerowie? Czy długo będziesz z tęsknotą obserwować każdy przejeżdżający pociąg? Czy długo będziesz przeglądać rozkład jazdy i odchodzić w przekonaniu, że jest już za późno na podróżowanie? Nie wiem, w jakim miejscu dziś jesteś, ale mogę potwierdzić, że Bóg wie. Nie wiem, co przeżywasz, ale jestem pewna, że Bóg pragnie cię dzisiaj zapewnić o swojej miłości wobec ciebie. Nigdy nie podawaj w wątpliwość Bożych planów wobec twojego życia. On chce ci dać dużo, dużo więcej niż to, o czym marzysz lub myślisz. Nie poddawaj się, gdy przychodzą nawet te największe trudności. Bóg nigdy cię nie opuści ani cię nie porzuci.</p>
<h4>Dziś jest ten dzień</h4>
<p>Bóg ma wobec nas, swoich córek, wielkie plany. Pragnie nas uwolnić od trudnej przeszłości i od przesiadywania na stacji „To nie tak miało być”. On chce nas zabrać w nowe miejsce. Bóg dzisiaj zaprasza cię w nową podróż do krainy, o której być może już zapomniałaś. Zaprasza cię w podróż z miejsca bezradności w kierunku nadziei. <em>Bo ten, który lituje się nad nimi, będzie ich prowadził i zawiedzie ich do krynicznych wód</em> (Ks. Izaj. 49:10). Dziś jest właściwy dzień, abyś odpowiedziała na to zaproszenie. To będzie naprawdę ekscytująca podróż, bo poprowadzi Cię w niej Ten, który nigdy nie zrezygnował ani z ciebie, ani&#8230; z twoich marzeń.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/stacji-mialo-byc/">Na stacji &#8222;To nie tak miało być&#8221;</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bozena-ciechanowska/stacji-mialo-byc/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wiosenne wietrzenie szafy</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/wiosenne-wietrzenie-szafy/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/wiosenne-wietrzenie-szafy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 Jul 2016 09:55:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Bożena Ciechanowska]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1944</guid>

					<description><![CDATA[<p>Plastyk dysponował zatem dwoma opisami każdej z kobiet: jej własnym oraz tym przygotowanym przez kogoś innego. Trudno było mu się tego domyślić, zważywszy na fakt, iż teksty były tak skrajnie odmienne, że w efekcie powstały po dwa różne portrety poszczególnych osób. Jeden przedstawiał kobietę piękną, zadbaną i szczupłą, a drugi pełną niedoskonałości, jakby przygaszoną, zdecydowanie [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/wiosenne-wietrzenie-szafy/">Wiosenne wietrzenie szafy</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Plastyk dysponował zatem dwoma opisami każdej z kobiet: jej własnym oraz tym przygotowanym przez kogoś innego. Trudno było mu się tego domyślić, zważywszy na fakt, iż teksty były tak skrajnie odmienne, że w efekcie powstały po dwa różne portrety poszczególnych osób. Jeden przedstawiał kobietę piękną, zadbaną i szczupłą, a drugi pełną niedoskonałości, jakby przygaszoną, zdecydowanie odbiegającą od wzorca smukłości i powabności.</p>
<h4>Wiem&#8230; ale czy coś z tego wynika?</h4>
<p>Ten eksperyment ukazuje, jak my, kobiety, postrzegamy siebie. Zazwyczaj z większą uwagą obserwujemy nasze braki i jakby przez mgłę zerkamy na zalety. Eksperyment ilustruje także, jak widzi nas Stwórca. Okazuje się, że Bóg ma o nas lepsze zdanie niż my same. Przyjęcie tej Bożej perspektywy może być punktem zwrotnym w zrozumieniu siebie i swojej kobiecości oraz w znalezieniu rozwiązania wielu problemów. Słowa zapisane w Psalmie 139 są jednoznaczne: <em>Ty stworzyłeś nerki moje, ukształtowałeś mnie w łonie matki mojej. Wysławiam Cię za to, że cudownie mnie stworzyłeś</em> (Psalm 139:13–14). Podobny przekaz znajduje się w Księdze Joba: <em>Twoje ręce ukształtowały mnie misternie</em> (Ks. Joba 10:8). Osobiście wierzę głęboko, że słowa te są prawdą dla wszystkich kobiet, jakie znam. To prawda dla moich przyjaciółek, dla kobiet, które czytają ten tekst, a także – choć z takim trudem to do mnie dociera – także i dla mnie.</p>
<h4>Potrzebujesz czegoś innego niż skalpel</h4>
<p>W wielu programach telewizyjnych dotyczących kobiecej metamorfozy oglądałam cud przemiany smutnych, przekonanych o swej nieatrakcyjności kobiet. Stały się pewne siebie, radosne i szczęśliwe. Ta zmiana nie dokonywała się za pomocą skalpela, ale poprzez zmianę fryzury, makijażu czy garderoby. Wielu pięknych kobiet często nawet nie zauważymy, kiedy mijamy je na ulicy, ponieważ mają na sobie nieodpowiednie, niepasujące do nich ubrania. A przecież wystarczy założyć coś innego, aby nabrać więcej pewności siebie.</p>
<h4>Szafa z nieodpowiednią zawartością</h4>
<p>Każda z nas ma szafę przepełnioną ubraniami, których nie powinno tam być. Chociażby z tego powodu, że zwyczajnie do nas nie pasują. Są za duże lub za małe, w kolorze, który nas przygasza, w fasonie, który zniekształca naszą sylwetkę – ale z jakichś nieznanych powodów te rzeczy wciąż tam są! A my wciąż je zakładamy! Może dlatego, że się do nich tak bardzo przyzwyczaiłyśmy? A może obawiamy się nosić inne?</p>
<blockquote><p>Bóg ma o nas lepsze zdanie niż my same. Przyjęcie tej Bożej perspektywy może być dla nas punktem zwrotnym</p></blockquote>
<p>Nasza szafa to nasz umysł, a ubrania to nasze myśli o sobie samych. Nasz umysł jest przepełniony myślami, które do nas nie pasują. Co więcej, kiedy się w nie „ubieramy”, w swoich własnych oczach rzeczywiście wyglądamy i czujemy się źle. To trzyma nas w miejscu pustki i beznadziejności.</p>
<h4>Przegląd własnej „szafy”</h4>
<p>Pomyśl, w co się ubierasz i jakie to ma dla ciebie konsekwencje. Może w twojej szafie wisi sukienka o nazwie „To nie dla mnie”? Przez większość życia trwałam w przekonaniu, że większość cudownych rzeczy, jakich doświadczają ludzie, jest nie dla mnie&#8230; Uważałam nawet, że Bóg i zbawienie też są nie dla mnie. Wspierający mąż i cudowne dzieci – nie dla mnie. Służba dla Boga – nie dla mnie. Ubrana w sukienkę „To nie dla mnie”, nie angażowałam się w tak wiele rzeczy. Obawiałam się, że sobie nie poradzę, że się zwyczajnie nie nadaję.</p>
<p>A może w twojej szafie wisi bluzka o nazwie „Nic mi w życiu nie wychodzi”? Moje dobre chęci wielokrotnie doprowadzały mnie do miejsca całkowitej bezsilności. Tak często przekonywałam się, że im bardziej się staram, tym mniej mi wychodzi. Pod wpływem noszenia tej bluzki szybko stwierdziłam, że może lepiej nie robić nic, skoro wszystko, czego się dotknę, nie wychodzi.</p>
<blockquote><p>Nasza szafa to nasz umysł, a ubrania to nasze myśli o sobie samych. Nasz umysł jest przepełniony myślami, które do nas nie pasują.</p></blockquote>
<p>A może masz w swojej szafie blezer z napisem „Jak mogłam”? Samooskarżanie przez lata było moją codziennością. Kiedy tylko zakładałam ten blezer, pojawiały się zarzuty do samej siebie. Moim ulubionym zajęciem było wchodzenie w rolę własnego sędziego. Za każdym razem wyrokowałam: „winna”. To doprowadzało mnie jedynie do przekonania, że nie ma dla mnie usprawiedliwienia.</p>
<p>A może spódnica o nazwie „Nie jestem ważna”? Jak łatwo uwierzyć, że nie jestem dla nikogo ważna, że nie zasługuję na szacunek. Zwłaszcza kiedy w życiu doświadczyłyśmy odrzucenia lub przemocy ze strony najbliższych nam osób. Ta spódnica sprawia, że uciekamy od bliskich relacji z ludźmi albo – z obawy przed odrzuceniem – wchodzimy w relacje z osobami, które rzeczywiście nie okazują nam szacunku.</p>
<p>Nie masz czasem w szafie płaszcza o nazwie „Jestem beznadziejna”? Ile to razy próbowałam coś robić lub czegoś nie robić. Wszystko po to, aby bardziej podobać się Bogu. Wydawało mi się, że kiedy będę więcej się modlić, częściej czytać Biblię, więcej pościć, więcej pomagać i rzadziej odmawiać, będę lepszą osobą. Jak można się domyślić, wszystkie moje starania prowadziły do frustracji i niezadowolenia z siebie. Kiedy zakładamy ten płaszcz, pojawia się w nas narastające przekonanie, że nasze życie jest dalekie od ideału i nie ma dla nas ratunku.</p>
<h4>Czas na wietrzenie szafy i wymianę garderoby</h4>
<p>Jeśli masz szafę pełną ubrań, które do ciebie nie pasują, które zakrywają twoją urodę – czas na wietrzenie! Wszystko, co trzeba zrobić, to wyrzuć te niepasujące ubrania raz na zawsze. Nie żałuj ich, nie mów, że kiedyś może je założysz. Podejmij decyzję: potrzebuję nowych ubrań. Potrzebuję metamorfozy myślenia o sobie samej. Jak się do tego zabrać?</p>
<p><strong>Po pierwsze, założę nową sukienkę.</strong> W porządku, może nie jestem wystarczająco dobra, ale przecież wszystko mogę <em>w tym, który mnie wzmacnia, w Chrystusie</em> (List do Filip. 4:13).</p>
<p><strong>Po drugie, potrzebuję nowej bluzki.</strong>Nasza szafa to nasz umysł, a ubrania to nasze myśli o sobie samych. Nasz umysł jest przepełniony myślami, które do nas nie pasują Rzeczywiście, zdarza mi się popełniać błędy, ale w końcu jestem uczniem, a uczeń ma prawo się mylić. Za to mój Mistrz, Jezus, <em>współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy Boga miłują</em> (List do Rzym. 8:28).</p>
<p><strong>Po trzecie, chcę mieć nowy blezer.</strong> Tak, w istocie mam sobie wiele do zarzucenia, ale Ten, który jedynie jest Sędzią, wydał już wyrok: <em>Przeto teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie</em> (List do Rzym. 8:1).</p>
<p><strong>Po czwarte, tęsknię za nową spódnicą.</strong> Nie zasługuję na miłość? Przeciwnie! Bóg mówi: <em>Jesteś w moich oczach droga, cenna i Ja cię miłuję</em> (Ks. Izaj. 43:4).</p>
<p><strong>Po piąte, potrzebny mi nowy płaszcz</strong>. O tak, płaszcz jest szczególny w mojej garderobie, gdyż <em>dusza moja raduje się w Bogu moim, bo mnie przyodział w szaty zbawienia, okrył mnie płaszczem sprawiedliwości, [&#8230;] jak oblubienicę strojną w swe klejnoty</em> (Ks. Izaj. 61:10, BT). Ten płaszcz powieszę w swojej szafie na zaszczytnym miejscu.</p>
<h4>Zaufaj swojemu Stwórcy</h4>
<p>Wszystko, czego potrzebujesz tej wiosny, to następujące działanie: podejdź do swojej „szafy”, wyciągnij z niej wszystko i zrób definitywny porządek z tymi „ubraniami”, które do ciebie nie pasują i zakrywają twoją urodę. Jeśli od lat myślisz o sobie źle, trzyma cię to w miejscu totalnej pustki, rozgoryczenia i poczucia beznadziejności. Być może czujesz się jak sparaliżowana, a przez to niezdolna do czegokolwiek. Boże Słowo zachęca: <em>ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego</em> (List do Rzym. 12:2).</p>
<p>Zatem pamiętaj, że Bóg ma dla ciebie nowe sukienki i chce, abyś w nich chodziła. Ma też dla ciebie nową bluzkę, blezer, spódnicę – i oczywiście płaszcz! Zaufaj Bogu. Jego dzieło w tobie jest doskonałe. Taka ma być nasza postawa i taka ma być nasza garderoba. To co? Zaczynamy od wietrzenia szafy?</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/wiosenne-wietrzenie-szafy/">Wiosenne wietrzenie szafy</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/wiosenne-wietrzenie-szafy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Bohaterka we własnym domu</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/rozwoj-osobisty/bohaterka-we-wlasnym-domu/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/rozwoj-osobisty/bohaterka-we-wlasnym-domu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 29 Mar 2016 10:05:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2014/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Bożena Ciechanowska]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1844</guid>

					<description><![CDATA[<p>Za swoją własną namową próbuję rozejrzeć się wokół w poszukiwaniu bohaterek wiary – tych bliższych, z których mogłabym czerpać przykład. Ale i wtedy zwykle pojawiają mi się przed oczyma te wszystkie wspaniałe kobiety, które zdecydowanie więcej czasu niż ja spędzają na modlitwie, lepiej znają Biblię, są aktywniejsze w służbie, a przy tym prowadzą nienaganne domy [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/rozwoj-osobisty/bohaterka-we-wlasnym-domu/">Bohaterka we własnym domu</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Za swoją własną namową próbuję rozejrzeć się wokół w poszukiwaniu bohaterek wiary – tych bliższych, z których mogłabym czerpać przykład. Ale i wtedy zwykle pojawiają mi się przed oczyma te wszystkie wspaniałe kobiety, które zdecydowanie więcej czasu niż ja spędzają na modlitwie, lepiej znają Biblię, są aktywniejsze w służbie, a przy tym prowadzą nienaganne domy jako superżony i supermatki. Z tej perspektywy „rodzimych bohaterek wiary” moja frustracja zdaje się nie mieć końca! Moje życie jest zgoła odmienne.</p>
<h4>Przeszkody codzienności</h4>
<p>Zwykle wstaję zbyt późno, aby zdążyć wszystko zrobić, z ciężarem w ciele, jakbym całą noc kopała ziemniaki. A potem rozpoczyna się z góry przewidywalna sekwencja czynności związanych z wydelegowaniem dzieci do szkoły i siebie do kolejnych zadań, które stawiają wciąż nowe wyzwania. W ciągu dnia: w drodze, w pracy, wokół mnie przewijają się ludzie, a z nimi różne potrzeby, oczekiwania i problemy. Czasami czuję się tym nasączona jak gąbka, ciężka i ociekająca. Nie zawsze wiem, co zrobić, co powiedzieć, często brakuje mi mądrości w obliczu cudzych i własnych problemów. Myślę wtedy: „Boże, gdybym Cię nie znała, jak beznadziejne byłoby moje życie. Dziękuję, że jesteś przy mnie, że jesteś moim zaufaniem, oparciem i siłą”.</p>
<blockquote><p>Dzielność kobiety nie polega na jej własnej sile, a na zaufaniu Bogu, który jedynie jest pocieszycielem&#8230;</p></blockquote>
<p>Praca zabiera mi wiele czasu i energii, na tyle, abym mogła czuć się naprawdę zmęczona, kiedy wracam do domu. Po drodze opracowuję obiadową strategię. To dla mnie nie lada wyzwanie, zwłaszcza że w moim domu każdy lubi coś innego. Obładowana zakupami niczym wielbłąd, docieram wreszcie do domu, do swojej oazy, żywiąc głęboką nadzieję na tzw. święty spokój. Nic z tego. Moje dzieci, jak tylko przestąpię próg domu, od razu uruchamiają akcję „100 pytań do&#8230;”, a ja sokolim wzrokiem lustruję mieszkanie w poszukiwaniu oznak bałaganu i niedbalstwa. Dostrzegam pranie niezdjęte z suszarki, naczynia nieumyte, plecak rzucony na środku pokoju, ślady po zjedzonych chipsach na stoliku&#8230; Zastanawiam się, czy moi domownicy robią to specjalnie. Puszczają mi nerwy i mówię zbyt głośno i zbyt dużo. A potem mam poczucie beznadziejności.</p>
<h4>Bieg o wszystko i o nic</h4>
<p>Po południu moja energia życiowa zwykle znacząco spada. Chętnie usiadłabym i poczytała czekającą na mnie od tygodni książkę, ale przede mną tyle jeszcze rzeczy do zrobienia. Przywołana przez dziecko, rzucam okiem na zadanie domowe i jak zwykle komentuję: „Starannie, starannie”, a potem przychodzi refleksja: „A jak z tą starannością jest w moim życiu, pełnym pośpiechu i gonitwy za wszystkim i za niczym?”.</p>
<p>Wówczas pytam Boga: „Panie, czy tak ma wyglądać to moje życie? Czy zawsze mam tak się z nim szarpać, wydzierać z niego czas na spotkanie z Tobą? Tak mało jest mnie dla Ciebie, Panie”.</p>
<p>Jest późny wieczór, mój dom przygotowuje się do snu. Patrzę przez okno, już tylko w nielicznych oknach sąsiadów świeci się światło. Leżę w łóżku i sięgam po Biblię, rozpamiętuję dzień, dziękuję Bogu i&#8230; najdalej po pięciu minutach mój mąż zdejmuje mi okulary, odkłada Biblię i gasi światło, bo właśnie zasnęła&#8230; bohaterka we własnym domu.</p>
<h4>Zaufanie do dobroci Boga</h4>
<p>Chcę się zwrócić do Ciebie – jeśli jesteś do mnie podobna. Ile razy myślałaś o sobie: „Jak wiele mi brakuje&#8230;”, „Jak trudno jest mi być dzielną kobietą&#8230;”? Jak często porównywałaś się z innymi – jedynie aby przeżywać jeszcze większą frustrację z powodu tego, czego nie ma twoim życiu? Wierz mi – ja często. Szukam w Bożym Słowie odpowiedzi na pytanie o istotę bycia bohaterką wiary. Kiedy czytam pochwałę dzielnej kobiety w Przypowieściach Salomona (31:10–31), w sposób szczególny porusza mnie werset 30: Zmienny jest wdzięk i zwiewna jest uroda, lecz bogobojna żona jest godna chwały. Salomon wskazuje, że bogobojność to podstawa i ukoronowanie wszelkich cnót: mądrości, umiarkowania, sprawiedliwości, pokory, miłości, umiejętności wychowywania dzieci. W Biblii słowo „bojaźń” ma inne znaczenie niż „strach” czy „postrach”. Chodzi o szacunek, poważanie, cześć. W innym miejscu czytamy, że bojaźń oznacza ufność Bogu Ojcu: <em>Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba ,Ojcze!</em> (List do Rzym. 8:15). W Księdze Psalmów czytamy, że dla tych, którzy boją się Pana, On zachował wielką dobroć (zob. Psalm 31:20), a <em>Anioł Pański zakłada obóz wokół tych, którzy się go boją, i ratuje ich</em> (Psalm 34:8).</p>
<h4>Aby w życiu zwyciężać</h4>
<p>Jeżeli zmagasz się z codziennymi problemami, każdego dnia doświadczasz wielu trudności, czujesz się bezradna i wciąż niewystarczająco dzielna, to wiedz, że w Bożych oczach jesteś odważna, waleczna i silna. Ta siła ma źródło nie w naszych umiejętnościach czy staraniach, ale w zaufaniu do Tego, do którego należy wszelka moc, cokolwiek dzieje się w Twoim życiu. Bo dzielność kobiety nie polega na sile, a na zaufaniu Bogu, który jedynie jest Pocieszycielem, Zaopatrzeniem, Lekarzem i Mocą do zwycięskiego życia. Póki twój wzrok jest skupiony na Jezusie, a twoje serce, pomimo przeciwności, ufa Bogu, jesteś bohaterką wiary.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/rozwoj-osobisty/bohaterka-we-wlasnym-domu/">Bohaterka we własnym domu</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/rozwoj-osobisty/bohaterka-we-wlasnym-domu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
