<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Bogdan Olechnowicz &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/autorzy/bogdan-olechnowicz/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Fri, 01 Jul 2022 07:08:42 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Stawianie czoła własnym lękom</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bogdan-olechnowicz/stawianie-czola-wlasnym-lekom/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bogdan-olechnowicz/stawianie-czola-wlasnym-lekom/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 01 Apr 2020 07:27:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2020/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Bogdan Olechnowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Styl życia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2782</guid>

					<description><![CDATA[<p>Strach się bać – to brzmi prowokacyjnie, ale nie jest pozbawione sensu. Dlaczego? Niektórzy z nas mają wrażenie, że stoją naprzeciw całej armii odważnych „bohaterów wiary”. Którzy nie tylko o swoim bohaterstwie informują połowę świata, ale także wpędzą w poczucie winy drugą jego część. W takich warunkach człowiek aż boi się przyznać, że poddaje się [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bogdan-olechnowicz/stawianie-czola-wlasnym-lekom/">Stawianie czoła własnym lękom</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Strach się bać – to brzmi prowokacyjnie, ale nie jest pozbawione sensu. Dlaczego? Niektórzy z nas mają wrażenie, że stoją naprzeciw całej armii odważnych „bohaterów wiary”. Którzy nie tylko o swoim bohaterstwie informują połowę świata, ale także wpędzą w poczucie winy drugą jego część. W takich warunkach człowiek aż boi się przyznać, że poddaje się własnym <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/blizej-boga/jak-sie-nie-bac/">lękom</a>.</p>
<p>Pokorni i szczerzy przywódcy z różnych sfer życia i funkcjonowania społecznego przyznają, że nie ma punktów odniesienia i nie funkcjonują wiarygodne algorytmy, które potrafią przewidzieć dalszy rozwój przypadków. Jest zbyt wiele niepewnych zmiennych, by ktokolwiek pokusił się o wiarygodny opis kryzysu, z którym już teraz mamy do czynienia.</p>
<p><strong>Wszyscy bez wyjątku musimy zdać sobie sprawę z tego, że z podobną sytuacją jak obecna mamy do czynienia po raz pierwszy</strong>. Nikt jeszcze tej drogi przed nami nie przechodził. Ale żeby nie było wątpliwości: nie pochwalam strachu. Chcę natomiast poddać go chłodnej ocenie, zarówno w kategoriach psychologicznych, jak i duchowych.</p>
<h3>Zaburzona hierarchia</h3>
<p>Znaleźliśmy się w punkcie <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/blizej-boga/gdy-swiat-staje-na-glowie/">zero</a> w historii świata, z którego może wyłonić się prawie wszystko. Nasz świat zamarł w bezruchu. Po raz pierwszy system całkowicie się zawiesił i po resecie, który jest nieunikniony, nikt jeszcze nie wie, jak zadziała i czy zadziała. To oznacza, że zostaje podważona podstawowa potrzeba człowieka, jaką jest poczucie bezpieczeństwa.</p>
<blockquote><p>Emocja strachu, która spowija świat, dotyczy dwóch największych lęków egzystencjalnych: o życie i byt materialny</p></blockquote>
<p>Według znanej hierarchii potrzeb Abrahama Maslowa, amerykańskiego psychologa, poza pierwszą i najbardziej fundamentalną potrzebą, czyli zaspokojeniem potrzeb fizjologicznych, następna w hierarchii jest potrzeba <a href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/alina-wieja/utracone-zaufanie/">bezpieczeństwa</a>. Dotyczy ona między innymi obszaru zdrowia i bytu materialnego.</p>
<p>Emocja strachu, która spowija świat, dotyczy dwóch największych lęków egzystencjalnych: o życie i byt materialny. O nic bardziej fundamentalnego człowiek bać się już nie będzie, dlatego ta sytuacja jest tak inna od wszystkiego z czym do tej pory mieliśmy do czynienia i to na tak masową skalę.</p>
<h3>Odwaga a pycha</h3>
<p>Dzisiaj musimy wszyscy, bez wyjątku, baczyć na siebie, aby być dla siebie <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/reportaz/chce-przekazywac-innym-radosc/">zachętą</a> i wsparciem. To nie czas na okładanie się oskarżeniami i stygmatyzowaniem, tym bardziej powołując się na Pana Boga.</p>
<p>Jeśli mamy coś ważnego do przekazania, to musi to być przekazane w duchu prawdziwej pokory i troski o człowieka, a nie w poczuciu swojej wyższości i odwagi. Ten „heroizm” jest czasami po prostu wyrazem naszej zuchwałości, która pochodzi z pychy. Do prawdziwej odwagi, która jest rzeczywistą cnotą, dorastamy wszyscy. Z nią się człowiek nie rodzi.</p>
<blockquote><p>Jeśli mamy coś ważnego do przekazania, to musi to być przekazane w duchu prawdziwej pokory i troski o człowieka, a nie w poczuciu swojej wyższości i odwagi</p></blockquote>
<p>Znany autor chrześcijański prof. Jack Deere opowiadał kiedyś o wygłoszonym przez siebie wykładzie na temat strachu. Zaczął swoje nauczanie od pytania do swoich słuchaczy, ilu z nich zmaga się ze strachem czy lękiem. Aż 75 procent osób dało mu znać przez podniesienie ręki, że zmaga się ze strachem. Profesor Deere zażartował sobie: podejrzewam, że pozostałe 25 procent nie podniosło ręki, bo się boi. I pewnie coś w tym jest.</p>
<h3>Realne troski</h3>
<p>Zaryzykuję stwierdzenie, że strach, który należy do emocji podstawowych, jest emocją najmocniejszą i najbardziej powszechną. Ale jest też najbardziej destrukcyjny, jeśli pozwolimy mu, aby zaległ w naszych duszach.</p>
<p>Okresowe zmagania w tej sferze dopadają nas wszystkich. Czego innego będzie ten strach dotyczył, ale wszyscy bez wyjątku zmagamy się z nim. Czasami jest on kategorią czysto psychologiczną, innymi razy ma wymiar duchowy i wtedy musimy szczególnie się przed nim bronić.</p>
<p>Chcę przypomnieć nam słowa Pana Jezusa o <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/dlaczego-zadreczamy-sie-zamartwianiem/">martwieniu się</a>. Dlaczego akurat o tym? Powód jest zasadniczy. Zamartwianie się jest zaproszeniem strachu do naszego życia. W Ewangelii Mateusza czytamy następujące słowa: <em>Nie troszczcie się więc o dzień jutrzejszy, gdyż dzień jutrzejszy będzie miał własne troski. Dosyć ma dzień swego utrapienia</em> (Mat 6:34).</p>
<blockquote><p>Jezus zniechęca nas do myślenia o przyszłości, tak, by nie przysłoniło nam to tego, co niesie ze sobą dzisiaj</p></blockquote>
<p>Z całą pewnością zacytowane słowa Jezusa nie są zachętą, by mieć lekceważący stosunek do naszej rzeczywistości. Jeśli ktoś tak myśli, to myli się bardzo głęboko. Nie jest to też pochwała lenistwa, tudzież braku przezorności. Jezus zniechęca nas do myślenia o przyszłości, tak, by nie przysłoniło nam to tego, co niesie ze sobą dzisiaj.</p>
<h3>Czego się spodziewamy</h3>
<p>Zwróćmy uwagę na to, z jaką szczerością Pan Jezus mówi o naszym każdym dniu: <em>dosyć ma dzień utrapienia swego</em>. Ten obraz nie jest cukierkowy, ale nie jest też pozbawiony prawdziwej nadziei. Jest po prostu prawdziwy. On wie, że tylko prawda wyzwala. A jaka ona jest?</p>
<p>Z psychologicznego punktu widzenia, należy uwzględnić coś, co nazywa się odchyleniem poznawczym (ang. cognitive bias): przyszłość nigdy nie jest tak niezwykła, jak sobie ją wyobrażamy, ale też nigdy tak zła, jak nam się wydaje, że będzie. Przewidujemy naszą subiektywną rzeczywistość i dopiero przeżywając kolejne dni odkrywamy jak odmienne są od naszych wyobrażeń.</p>
<blockquote><p>Fałszywe oczekiwania są częstym powodem naszych głębokich rozczarowań</p></blockquote>
<p>Fałszywe <a href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/styl-zycia/pozegnaj-rozczarowanie/">oczekiwania</a> są częstym powodem naszych głębokich rozczarowań. W kategoriach duchowych zaufanie Bogu pozwala nam na zachowanie spokoju ducha i nadziei, która nigdy nie zawodzi. Nie oznacza to bynajmniej braku trudów i zmagań po drodze.</p>
<h3>Stawianie czoła własnym lękom</h3>
<p>Łaski, która jest nam potrzebna do przeżycia dnia dzisiejszego, nie da się wziąć na zapas. Ona jest na teraz. To łaska na ten moment, tę chwilę i ten dzień. Skoro tak, to martwienie się o jutro, a nawet pojutrze i przyszły tydzień, zabije siłę i energię, którą masz na dzisiaj.</p>
<p>Martwienie się o przyszłość, w swojej nieograniczonej przestrzeni czasu, nie zrobi dla nas nic poza otwarciem drzwi dla strachu. Ten sparaliżuje Cię tu i teraz. Dlatego tak bardzo potrzebne nam jest dyscyplinowanie własnych myśli.</p>
<p>Na tym polega całe zło martwienia się o jutro. I właśnie temu Jezus mówi zdecydowane nie. Nawet nie chodzi o samo martwienie się w takiej czy innej formie – ale konkretnie o zamartwianie się o jutro. Dzisiaj mamy się zatroszczyć o dzisiaj, w ramach naszych zasobów zarówno naturalnych, jak i nadnaturalnych. Na ten dzień Pan Bóg okazał nam łaskę.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/bogdan-olechnowicz/stawianie-czola-wlasnym-lekom/">Stawianie czoła własnym lękom</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/bogdan-olechnowicz/stawianie-czola-wlasnym-lekom/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Powrót do pierwszej miłości</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/powrot-pierwszej-milosci/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/powrot-pierwszej-milosci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Jul 2015 13:28:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2010/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Bliżej Boga]]></category>
		<category><![CDATA[Bogdan Olechnowicz]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1270</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tym jest pierwsza miłość. Wyznanie miłości Bogu przez współczesnego człowieka, np. w środkach masowego przekazu, z pewnością wywołałoby rozmaite reakcje: od zdziwienia, konsternacji, zażenowania w najlepszym wypadku, po wrogość i oburzenie w najgorszym. Można się przyznać do miłości do ludzi, zwierząt, komputerów, sportu, samochodów, polityki. Można kochać swoje hobby, choćby nie wiadomo jak dziwaczne. Każda [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/powrot-pierwszej-milosci/">Powrót do pierwszej miłości</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Tym jest pierwsza miłość.</p>
<p>Wyznanie miłości Bogu przez współczesnego człowieka, np. w środkach masowego przekazu, z pewnością wywołałoby rozmaite reakcje: od zdziwienia, konsternacji, zażenowania w najlepszym wypadku, po wrogość i oburzenie w najgorszym.</p>
<p>Można się przyznać do miłości do ludzi, zwierząt, komputerów, sportu, samochodów, polityki. Można kochać swoje hobby, choćby nie wiadomo jak dziwaczne. Każda z takich fascynacji jest wytłumaczalna i zrozumiała. Ale jedna wydaje się anachroniczna, niedorzeczna i wstydliwa – fascynacja Bogiem.</p>
<h4>Pierwsza miłość</h4>
<p>Mówiąc o miłości do Boga, nie mam na myśli miłości do dogmatów wiary, religijnych praktyk, kościelnych wspólnot, bohaterów wiary czy świętych. Mam na myśli miłość do osoby, i to bardzo konkretnej.</p>
<p>Nie chodzi także o miłość do &#8222;jakiegoś boga&#8221;, bliżej niezdefiniowanej istoty duchowej, bytu o wielu twarzach i imionach. Jest jeden Bóg, którego znamy jako Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, ale też Boga i Ojca Jezusa Chrystusa. To Bóg niezliczonej rzeszy wiernych naśladowców, którzy poprzez swoją miłość do Niego wywarli ogromny wpływ na historię świata.</p>
<p>Czy można kochać kogoś, kogo nie widzimy, nie słyszymy, kogo fizycznie nie możemy dotknąć? Tym bardziej kogoś, kogo nie rozumiemy, a jedyne uczucie, jakie nam towarzyszy względem tej nieznanej istoty, to strach? To prawda, trudno kochać kogoś, kogo nie znamy, kto pozostaje dla nas obcy, kto jawi się jako istota surowa i niedostępna. Dlatego musimy odkryć na nowo, jaki jest Bóg. Nie ten, którego maluje religijna tradycja, płytka teologia czy zlaicyzowana kultura.</p>
<blockquote><p>Największą potrzebą naszych czasów jest, moim zdaniem, zrekonstruowanie obrazu Boga jako dobrego Ojca</p></blockquote>
<h4>Dobry ojciec</h4>
<p>Największą potrzebą naszych czasów jest, moim zdaniem, zrekonstruowanie obrazu Boga jako dobrego Ojca. I nie jest to, jak mógłby ktoś mniemać, zadanie tylko dla teologów. Tego zadania muszą się podjąć zwykli ludzie, którzy są gotowi stać się naocznymi świadkami Bożej miłości. Tylko świadectwo odbiorcy tej miłości będzie miało w sobie siłę perswazji i moc, by pociągnąć do niej innych ludzi. Religijna agitacja, bez względu na to, jaka ideologia jej przyświeca, z natury rzeczy jest odpychająca, jeśli nie towarzyszy jej głębokie i pełne pokory doświadczenie Boga, który powiedział o sobie, że jest miłością.</p>
<p>Chrześcijaństwo odeszło od swojego pierwotnego wzorca i to w sensie najbardziej zasadniczym. To odstępstwo dotyczy zaniechania w praktyce dnia codziennego miłości do Boga i drugiego człowieka. Te dwa przykazania miłości leżą u podstaw chrześcijańskiego przesłania. Pan Jezus zapytany o największe przykazanie odpowiada: <em>Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej i z całej myśli swojej</em> (Mt 22:37). W chrześcijaństwie nie ma niczego ważniejszego niż kochać Boga. Z tego wywodzi się wszystko inne. Zaniedbanie tego przykazania prowadzi do zaniedbań w każdej innej dziedzinie naszego życia. Ponadto dobrze jest w tych słowach Jezusa dostrzec nie tylko przykazanie, ale również proroczą zapowiedź. Zarówno oryginał grecki, jak i wszystkie tłumaczenia nie używają tutaj trybu rozkazującego, ale wyrażają to przykazanie miłości w formie czasu przyszłego.</p>
<h4>Źródło miłości</h4>
<p>Słowa <em>Będziesz miłował…</em> przyjmuję więc nie tylko jako nakaz, ale również jako proroczą zapowiedź. Dlaczego jest to ważne? Dlatego, iż każdy z nas ma świadomość, jak niedoskonała jest nasza miłość do Boga. Jak dużo w niej niedojrzałości i jak bardzo jest utkana z ludzkich słabości. Musimy sobie zdać sprawę, że potrzebujemy Boga, by kochać Boga. Inaczej ugniemy się pod ciężarem tego wyzwania. Któż z nas jest w stanie kochać Boga sam z siebie, w dodatku <em>z całego serca, całej duszy i wszystkich myśli</em>? Czy zatem istnieje jakiś sposób na to, by temu sprostać? Widzę tylko jeden. Może się to stać tylko i wyłącznie wtedy, gdy uzmysłowimy sobie, jak bardzo Bóg nas kocha i w jak niewielkim stopniu, jeśli w ogóle, na tę miłość zasługujemy.</p>
<h4>Prawdziwy obraz</h4>
<p>Niebagatelne w tym procesie poznawczym jest też doświadczenie tej miłości na płaszczyźnie emocji. O takie pełne poznanie miłości modlił się właśnie apostoł Paweł słowami:<em> I o to modlę się, aby miłość wasza coraz bardziej obfitowała w poznanie i wszelkie doznanie</em> (Flp 1:9). Czysto intelektualne przekonanie o Bożej miłości względem każdego z nas jest niezbędne, ale zupełnie niewystarczające. Potrzebujemy osobistego doświadczenia i objawienia, które pochodzi od Ducha Świętego.</p>
<p>Świadomość bezwarunkowej miłości Boga do człowieka dociera do nas bardzo powoli. Może się to wydać paradoksalne, ale jest w człowieku dużo wewnętrznych oporów, które nie pozwalają mu uznać prostej prawdy, że Bóg kocha nas miłością wieczną i niezmienną. Te opory są poniekąd zrozumiałe, gdyż żyjemy w bardzo niedoskonałym świecie, który wielokrotnie oferuje nam nieprawdziwy obraz miłości. Jeśli obraz miłości międzyludzkiej jest wypaczony, trudno oczekiwać, że wytworzymy prawdziwy obraz miłości Boga do człowieka. Paul Tournier, który przez ponad 50 lat prowadził w Genewie praktykę kliniczną jako psychiatra, napisał tak: „Od najdawniejszych czasów ludzie wymyślali sobie Boga, który obdarza ich uczuciem tylko wtedy, gdy są mu posłuszni, a który odmawia im miłości, gdy stają się winni. Obawa przed utratą miłości Boga – oto cały problem człowieka, oto cała psychologia. Nawet jeśli nie wierzymy w Boga, drżymy ze strachu przed utratą jego miłości”. Jeśli to prawda, świadomość miłości Boga do człowieka lub też jej brak staje się kwestią fundamentalną nie tylko dla naszego duchowego życia, ale także dla naszej psychiki.</p>
<h4>Nie stawia warunków</h4>
<p>Najbardziej klasycznym biblijnym przykładem ilustrującym bezwarunkową miłość Boga do człowieka, który w danym momencie w ogóle na nią nie zasługuje, jest historia Piotra wypierającego się Jezusa. Wspomnę kilka istotnych momentów tego zdarzenia. Jezus w proroczy sposób zapowiada zaparcie się Piotra, mówiąc:<em> Zanim kur zapieje, ty zaprzesz się mnie po trzykroć</em> (J 13:38). Ta zapowiedź wynikała z doskonałej znajomości ludzkiej natury. Słów Jezusa nie można interpretować inaczej niż jako ostrzeżenie Piotra przed konfrontacją z samym sobą, ze swoją słabością i niemocą. Piotrowi brakowało takiego poznania samego siebie. Był przekonany o swojej sile, niezłomności i wierności. Podstawą tej pewności siebie była subtelna forma pychy, w której nie pogodził się ze swoimi ludzkimi ograniczeniami i słabościami. Piotr był przekonany, że autentyczna gorliwość wystarczy, by oprzeć się pokusie grzechu, w tym przypadku wyparcia się relacji z Jezusem. Jeśli spróbujemy odczytać emocje, które towarzyszyły Jezusowi, gdy kierował te słowa do Piotra, to myślę, że przepełniony był miłością i miłosierdziem. Myślę, że Jezus modlił się, by po tym zdarzeniu Piotr nie zwątpił w Bożą miłość do niego i by przypadkiem nie doszedł do wniosku, że jest pełnym fałszu hipokrytą, niegodnym zaufania. Jezus zdawał się mówić: „Piotrze, nie jesteś w stanie mnie rozczarować, bo ja nie mam złudzeń co do ciebie. Wiem, że jesteś słabą istotą, jak każdy człowiek. Twoja prawdziwa siła i wartość wynikają z faktu, że bardzo kocham właśnie słabe i zagubione istoty. Możesz być silny tylko siłą mojej miłości do ciebie”.</p>
<h4>Eksplozja miłości</h4>
<p>Spotkanie Piotra i Jezusa po zmartwychwstaniu było świadectwem tej ogromnej, zupełnie niewytłumaczalnej z ludzkiego punktu widzenia miłości. Kiedy Piotr odpowiada na pytanie Jezusa, czy go kocha, mówiąc:<em> Tak, Panie! Ty wiesz, że cię miłuję</em> (J 21:15), nie słyszy od Jezusa żadnych wyrzutów ani oskarżenia, że Piotr – po tym, co zrobił – nie ma moralnego prawa dalej twierdzić, iż kocha Jezusa. Reakcja Jezusa musiała być dla Piotra szokująca. Piotr zdawał sobie doskonale sprawę, że zasłużył na odrzucenie, pogardę i bardzo cierpkie słowa, o całkowitej utracie zaufania nie wspominając. A oto spotyka go miłość i współczucie. Pan Jezus, zamiast stracić do niego zaufanie, zleca mu opiekę na swoją trzodą, mówiąc: <em>Paś owieczki moje</em>. To zdarzenie było absolutnie przełomowe w życiu Piotra i jest proroczą zapowiedzią i proroczym przesłaniem dla każdego człowieka. Nie ma większej eksplozji miłości niż ta, gdy świadomi swojej ułomności i słabości, bo zawiedliśmy kogoś, na kim nam zależy, zamiast odrzucenia i pogardy otrzymujemy miłość. Nie słyszymy kąśliwych uwag o tym, jacy jesteśmy słabi i mało spolegliwi, a spotykamy się z bezwarunkową akceptacją. Jestem przekonany, że Piotr doświadczył w tamtym momencie ogromnej wewnętrznej przemiany, która dała mu siłę do kochania innych taką samą miłością, jakiej sam doświadczył.</p>
<h4>Nasza reakcja</h4>
<p>Trudno jest kochać Boga, jeśli nie jesteśmy wewnętrznie przekonani o Jego absolutnej miłości do nas. Nasza miłość do Niego pojawia się w reakcji na Jego miłość. Ta kolejność jest ważna, ponieważ przekonanie, że potrafimy kochać sami z siebie, to idea fałszywa i zgubna. Tak jak nieprawdziwa i złudna byłaby wiara, że Ziemia poradzi sobie bez Słońca jako źródła światła i ciepła. Miłość nie bierze się znikąd. Ktoś nas nią obdarza. Dlatego nie widzę ważniejszego fundamentu dla funkcjonowania każdej wspólnoty, w tym narodowej. Na próżno w swojej pysze i niezależności będziemy chcieli zbudować coś trwałego z pominięciem Tego, który sam jest Miłością.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/powrot-pierwszej-milosci/">Powrót do pierwszej miłości</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/powrot-pierwszej-milosci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mam marzenie… o Polsce</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/dobry-wplyw/mam-marzenie-o-polsce/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/dobry-wplyw/mam-marzenie-o-polsce/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Jul 2015 09:10:52 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2009/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Bogdan Olechnowicz]]></category>
		<category><![CDATA[Dobry wpływ]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1336</guid>

					<description><![CDATA[<p>Stąpanie po ziemi Marzenie to bardzo niebezpieczne zajęcie! Każdy miał lub ma jakieś marzenia. Rozwiane marzenia zawsze pozostawiają ślad w naszej duszy, często na całe życie. A takie blizny zdają się mówić nam, że nie warto marzyć i śnić, że daleko mądrzej i bezpieczniej jest z marzeń zrezygnować. W ten sposób pozostawiamy marzenia, sny i [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/dobry-wplyw/mam-marzenie-o-polsce/">Mam marzenie… o Polsce</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Stąpanie po ziemi</h3>
<p>Marzenie to bardzo niebezpieczne zajęcie! Każdy miał lub ma jakieś marzenia. Rozwiane marzenia zawsze pozostawiają ślad w naszej duszy, często na całe życie. A takie blizny zdają się mówić nam, że nie warto marzyć i śnić, że daleko mądrzej i bezpieczniej jest z marzeń zrezygnować. W ten sposób pozostawiamy marzenia, sny i ideały naszym dzieciom.</p>
<p>Zaczynamy stąpać po twardym gruncie rzeczywistości, w której bardziej liczy się to, co namacalne i materialne, niż to, co pozostaje w sferze subiektywnych pragnień. Oraz zaczynamy żyć według antyewangelicznej zasady: „Błogosławieni ci, którzy niczego nie oczekują, albowiem oni nie przeżyją rozczarowania”. Z pobłażliwym uśmiechem patrzymy na tych wszystkich, którzy jeszcze myślą, że warto <a href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2013/jedno-zycie-jak-go-nie-zmarnowac/">śnić</a> i czegoś dobrego w życiu oczekiwać.</p>
<p>Nie życzymy im źle, ale gdzieś wewnątrz żywimy przekonanie, że trafią oni, tak jak i wielu innych, do „panteonu naiwnych”. Których przygniótł kamień o nazwie „szara codzienność”. Niestety prawdą jest, że wielu nigdy nie podniosło się spod ciężaru tego kamienia, grzebiąc tym samym wszystkie swoje marzenia i ideały. I nie były to tylko jednostki – czasami dotyczyło to całych pokoleń.</p>
<h3>&#8222;Mam marzenie&#8221;</h3>
<p>Mając dziesięć, może dwanaście lat, zafascynowałem się postacią <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Martin_Luther_King">Martina Luthera Kinga Jr.</a> Byłem przejęty historią jego życia. Co mnie w niej tak urzekło? Nie wiem, czy potrafię dzisiaj na to pytanie odpowiedzieć. Myślę, że już jako dziecko intuicyjnie wyczuwałem, że jeśli człowiek nie ma rzeczy czy idei, za którą byłby gotowy umrzeć, to tak naprawdę nie ma po co żyć.</p>
<p>Zarazem była to zapewne młodzieńcza fascynacja, swoiste poszukiwanie bohatera. Oraz głębokie pragnienie, by żyć z poczuciem ważnej misji do spełnienia. Pamiętam, jak mocno poruszyło mnie najbardziej znane <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/I_Have_a_Dream">przemówienie</a> Martina Luthera Kinga, które wygłosił 28 sierpnia 1963 roku na schodach Lincoln Memorial w Waszyngtonie. Przytoczę jego fragment:</p>
<p><em>[&#8230;] Nie tarzajmy się już w dolinie rozpaczy. Chcę wam dzisiaj powiedzieć, moi przyjaciele, że pomimo trudności i frustracji, w dalszym ciągu mam marzenie. Jest to marzenie głęboko zakorzenione w amerykańskim śnie. </em></p>
<p><em>Mam marzenie, że pewnego dnia ten naród powstanie i zacznie żyć zgodnie ze słowami wyrażonymi w Konstytucji. Uważamy te prawdy za oczywiste, że wszyscy ludzie stworzeni są jako równi. Pewnego dnia na czerwonych wzgórzach Georgii synowie byłych niewolników i synowie ich panów będą mogli usiąść razem przy stole braterstwa. Że pewnego dnia nawet stan Mississippi, który jest jak pustynia, spieczony gorącem ucisku i niesprawiedliwości, zostanie przemieniony w oazę wolności i sprawiedliwości. </em></p>
<h4><em>Mam marzenie, że czwórka moich dzieci będzie żyła pewnego dnia w kraju, w którym nie będą oceniane po kolorze skóry, ale po jakości charakteru&#8230;</em></h4>
<p><em>Mam marzenie, że któregoś dnia stan Alabama, którego gubernator wypowiada słowa wypełnione sprzeciwem i negacją&#8230; Stanie się miejscem, gdzie mali czarni chłopcy i małe czarne dziewczynki będą w stanie chwycić się za ręce z białymi chłopcami i dziewczynkami i będą razem chodzić jak bracia i siostry&#8230; Ż</em><em>e pewnego dnia „każda dolina będzie podniesiona, a każde wzgórze i pagórek obniżone, a co nierówne, będzie wyrównane, a strome zbocza staną się doliną! I objawi się chwała Pańska, i ujrzy to wszelkie ciało pospołu” (Iz 40:4-5). </em></p>
<p><em>Taka jest nasza nadzieja. I to jest wiara, z którą wracam na Południe. </em></p>
<p><em>Mając taką wiarę, będziemy w stanie w górze rozpaczy wyciosać kamień nadziei. Z taką wiarą będziemy w stanie zmienić pobrzękującą niezgodę w naszym narodzie w piękną symfonię braterstwa. Będziemy w stanie razem pracować, modlić się, walczyć i iść do więzienia. Z taką wiarą będziemy opowiadać się za wolnością, wiedząc, że pewnego dnia będziemy wolni [&#8230;].</em></p>
<h3>Wieczny wymiar</h3>
<p>Martin Luther King Jr. zapłacił za swoje marzenie cenę najwyższą – cenę życia. Czy warto było poświęcać się idei wolności i równości afrykańskiej części amerykańskiego społeczeństwa? Gdybyśmy dzisiaj go o to zapytali, jestem pewien, że jego odpowiedź byłaby twierdząca.</p>
<p>Dlaczego? Dlatego, że jego marzenia wywodziły się z marzeń samego Boga, który stworzył wszystkich ludzi równymi. A skoro tak, to miały <a href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/alina-wieja/wypelnic-powolanie-dla-ktorego-sie-urodzilismy/">wieczny</a> wymiar. Kiedy to staje się prawdą, to nawet, gdy umiera człowiek, który te marzenia zwerbalizował, one żyją dalej.</p>
<p>Idea wolności i równouprawnienia rasowego w Stanach Zjednoczonych nie umarła w dniu, w którym zastrzelono pastora Kinga Jr. Ona żyje po dzień dzisiejszy. Ameryka nie jest jeszcze wolna od choroby rasizmu, ale z pewnością jest już dużo zdrowsza, niż była, zanim pojawił się ten człowiek, który odważył się marzyć.</p>
<p>Kilkanaście lat temu Bóg włożył w moje serce miłość do naszego kraju. Jeśli można mnie nazwać patriotą, to wiem, że tego patriotyzmu nauczyłem się w relacji z Bogiem. Ta miłość do kraju ani nie jest ślepa, ani też nie bazuje na przekonaniu o naszej niezwykłości. Wierzę, że ma ona swoje korzenie w świadomości, jak wielka jest Boża miłość do <a href="https://naszeinspiracje.com/numery/wiosna-2010/przelom-1989-chrzescijanie-w-polsce/">Polaków</a>. To właśnie ta miłość prowokuje do marzeń, dlatego że miłość nie zna granic i z nadzieją patrzy w przyszłość.</p>
<p>Miłość, jeśli definiujemy ją tak jak apostoł Paweł w I Liście do Koryntian, zawsze będzie postrzegana jako coś abstrakcyjnego i nierealnego. Więc cała sztuka polega właśnie na tym, by pozwolić Bogu marzyć przez nas. Nawet jeśli te marzenia, które mamy w sercach, wyglądają na niepoprawny optymizm lub wręcz idealizm oderwany od rzeczywistości.</p>
<h3>Jakie mam marzenie dla Polski?</h3>
<p>Marzę o Polsce&#8230;<br />
Która jest rozkochana w Panu Bogu, w której kochamy i szanujemy innych.<br />
W której <em>serca dzieci są zwrócone ku ojcom, a serca ojców zwrócone są ku dzieciom</em> (Ks. Malachiasza 3:24).<br />
Gdzie dom jest miejscem miłości, a w tym domu dzieci są szczęśliwe i prawdziwie spełnione.<br />
W której na nowo odkrywamy bogactwo Pisma Świętego, którego mądrość będzie miała zbawienny skutek dla Polaków.</p>
<p>Marzę o Polsce&#8230;<br />
W której „człowieka mierzy się miarą serca”. A nie ocenia po pochodzeniu, wykształceniu, kolorze skóry, narodowości czy przynależności kościelnej.<br />
Gdzie kobiety zajmują należne im miejsce w społeczeństwie i rodzinie oraz odbierają należny szacunek.<br />
I każdy może czuć się jak w domu. O Polsce, w której nie ma konfliktu pokoleń.</p>
<h4>Marzę o Polsce, w której na opinię publiczną wpływają ludzie o wielkich sercach i wielkich umysłach.</h4>
<p>Mam marzenie o Polsce, w której polityki nie kształtują sondaże opinii publicznej. Ale stanowi wyraz śmiałej i dalekosiężnej wizji uczciwych rządzących.<br />
Gdzie nie niszczy się autorytetów, a zarazem nie promuje się miernoty i głupoty, a przewrotność nie jest zaletą.<br />
O Polsce, w której normy moralne nie są kształtowane przez to, co miłe i przyjemne. Ale przez to, co dobre, właściwe i oparte na odwiecznych Bożych standardach.</p>
<p>Marzę o Polsce dostatniej materialnie, z której bogactwa mogą korzystać inni. W tej Polsce ginie bieda, ponieważ nauczyliśmy się dawać i dzielić z innymi.<br />
O Polsce, w której ludzie, zanim coś uczynią, upewnią się, co myśli o tym Bóg, a dopiero potem, co pomyślą inni ludzie.<br />
W której ludzie potrafią sobie wzajemnie przebaczać. W tej Polsce ludzie okazują sobie więcej wdzięczności, a mniej narzekają.</p>
<p>Marzę o Polsce, która stwarza wszystkim równe szanse, w której nikt nie sięga po oskarżenie i osąd. Tę właśnie Polskę szanują i cenią inne kraje.<br />
Która w pełni potrafi skorzystać z tego, co w jej historii było piękne i szlachetne.<br />
W której sprawujący władzę służą przede wszystkim ludziom. A w Polakach nie ma rozdźwięku pomiędzy sercem a umysłem.</p>
<p>Mam marzenie o Polsce, która jest głosem sprawiedliwości w Europie.</p>
<h4>Naród czeka</h4>
<p>Wiem, że całkowita realizacja marzeń nie jest możliwa na ziemi. Bo to oznaczałoby, że Królestwo Boże zostało w pełni ustanowione tu i teraz. Jednak nie mam najmniejszych wątpliwości, że nasz <a href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/henryk-wieja/przelom-w-historii-polski-izraela-i-narodow/">naród</a> czeka czas niezwykłej odnowy duchowej.</p>
<p>To przekonanie, które – ufam – jest od Boga, zostało wielokrotnie poddane głębokiej i bardzo bolesnej dla mnie próbie. To znaczy, że nie rodziło się w atmosferze sielankowej i beztroskiej zabawy. Ale wyrastało pośród ogromnych zmagań, doświadczeń i przeciwności. Bóg stworzył wokół niego taki klimat, że gdyby nie Jego nadzwyczajna interwencja, nie miałoby szansy na przetrwanie. To pomogło mi uwierzyć, że mam do czynienia z czymś o wiele większym i pewniejszym niż tylko moje własne pragnienia, marzenia czy plany.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/dobry-wplyw/mam-marzenie-o-polsce/">Mam marzenie… o Polsce</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/dobry-wplyw/mam-marzenie-o-polsce/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
