<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Anna Zabłocka &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/autorzy/anna-zablocka/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Fri, 20 Mar 2020 11:48:45 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Ekspert od romantycznych związków</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-zablocka/ekspert-od-romantycznych-zwiazkow/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 18 Aug 2019 10:45:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Zabłocka]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2608</guid>

					<description><![CDATA[<p>Sposoby na związek Tak wielu młodych ludzi szuka miłości. Pragniemy jej ja, moja przyjaciółka jubilatka, inne kobiety i mężczyźni w klubokawiarni. Każdy ma własny sposób na szczęście. Jedni z rezerwą dozują uczucia. Inni działają namiętnie, szybko, tu i teraz. Każdy z nas ma różne przekonania i sposoby działania, ufając, że tym razem się powiedzie. Czy [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-zablocka/ekspert-od-romantycznych-zwiazkow/">Ekspert od romantycznych związków</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Sposoby na związek</h3>
<p>Tak wielu młodych ludzi szuka miłości. Pragniemy jej ja, moja przyjaciółka jubilatka, inne kobiety i mężczyźni w klubokawiarni. Każdy ma własny sposób na szczęście. Jedni z rezerwą dozują uczucia. Inni działają namiętnie, szybko, tu i teraz. Każdy z nas ma różne przekonania i sposoby działania, ufając, że tym razem się powiedzie. Czy się wiedzie? Dobrze życzę parze, która poznała się na parkiecie i zamówiła wspólną taksówkę. Jednak statystyki są brutalne. Prawdopodobieństwo rozpadu związku czy rozwodu wzrasta z każdym rokiem. Liczby biją na alarm, że coś nie gra, że dzisiejsze metody zbyt często zawodzą w długofalowej perspektywie. Jeśli marzymy o zdrowej i stabilnej relacji, jeśli pragniemy silnego małżeństwa, rodziny, musimy zbadać fundament, na jakim warto budować swoje życie. Porozmawiajmy nie z parami, które są ze sobą przez namiętne 8 miesięcy, ale z parą, która jest szczęśliwym małżeństwem z 35-letnim stażem i ciągle się trzyma za ręce. Jaka jest recepta na spełnione małżeństwo na całe życie?</p>
<h3>Pytanie do eksperta</h3>
<p>W świecie, w którym prawo do poradnictwa uzurpują sobie pary w trzecim małżeństwie, singiel homoseksualista czy pani psycholog żyjąca w konkubinacie, dziwnie brzmi, że Bóg jest Cudownym Doradcą, Ekspertem w sprawach damsko-męskich. Jednak skoro celebryci nie krępują się publicznych wyznań o pijaństwie czy zdradach, tym bardziej nie mam zahamowań, by podzielić się pewnym pomysłem na sukces związku, mimo że dla wielu może on brzmieć absurdalnie. Chciałabym wynieść na piedestał jedyny gwarant spełnionej relacji, ekscytującego narzeczeństwa, ostatecznie mocnego małżeństwa – produktu deficytowego w dzisiejszych czasach. Jedyny sposób, ponieważ autorem jego jest Twórca instytucji małżeństwa, największy Ekspert od związków, sam Bóg.</p>
<p><em>A jeżeli jednego można pokonać, to we dwóch można się ostać; a sznur potrójny nie tak szybko się zerwie</em> (Kazn. Sal. 4:12). Mowa o budowaniu związku z Obecnością Pana Boga. Nie okazjonalnie, nie w sytuacji trudnej, ale świadomie od początku do końca. Widzę małżeństwo swoich rodziców, swoich braci, wielu znajomych. Widzę, jak ich życie małżeńskie kwitnie i mimo codziennych zmagań zwyciężają dzięki Ekspertowi. Rozmawiają z Nim codziennie, z Nim planują, od Niego się uczą. Niektórzy moi znajomi ze studiów czy pracy już przegrali z niewiernością i kruchością małżeństwa, a są dopiero po trzydziestce. Porównując dwa modele małżeństw: moich rodziców i znajomych z pracy, widzę, że u tych drugich zabrakło „potrójnego sznura”, o którym pisał Salomon. Zabrakło udziału Eksperta, który jako jedyny wnosi w związek duchową jedność między kobietą a mężczyzną. To taki poziom zażyłości i jedności, jakiej nigdy nie doświadczą nawet najszczęśliwsze pary, które Pana Boga nie znają.</p>
<h3>Istotny filtr</h3>
<p>Sam Bóg jest Twórcą instytucji małżeństwa. On też najbardziej dopinguje każdej parze. Dla naszego dobra i bezpieczeństwa zaproponował, by łączyć się w związki z osobami, które również pałają żywą miłością do Niego. Tak, jak Pan Bóg daje nam dowolność w kwestii charakteru, wykształcenia czy pochodzenia, tak silnie doradza relacje z osobami, dla których On autentycznie jest autorytetem (2 List do Kor. 6:14–15). Takie zalecenie z pozoru wydaje się niepotrzebnym i niewygodnym ograniczeniem związkowych możliwości. Kiedy widzisz, że twoje koleżanki ateistki nadal nie mają partnerów, pytasz, jakie szanse na powodzenie masz ty, jeśli dodasz kolejny filtr – o nazwie „głęboko wierzący”. Czy nie wystarczy, że on jest takim dobrym, troskliwym i odpowiedzialnym człowiekiem, jakich ze świecą szukać? Okazuje się, że za tą Bożą propozycją kryje się coś o wiele głębszego niż tylko narzucenie kolejnego wymagania wobec potencjalnego kandydata. Chodzi o podobne priorytety, wartości, życiowe plany i ambicje, podejście do finansów i wychowania dzieci, chodzi o wszystko. Nie ma możliwości, by małżeńskie drogi były zbieżne, kiedy kobieta jest osobą kochającą Boga, a wchodzi w związek małżeński z mężczyzną, który jest po prostu dobrym, poczciwym człowiekiem, jednak nie widać w nim przemiany ani rozpoczęcia autentycznej relacji z Bogiem. Z całym szacunkiem względem jego dobroci i uczciwości, ale to zbyt mało, by utworzyć wspominany „potrójny sznur”, gwarantujący stabilność i trwałość. Owszem, istnieje szansa, że taki mężczyzna pozna Boga osobiście już w małżeństwie. Ale jeśli nie?</p>
<blockquote><p>Zaufajmy Ekspertowi, czekając i modląc się o najlepsze rozwiązania, a nie te ze „średniej półki”</p></blockquote>
<p>Biblia jest nieomylna i cała natchniona przez Ducha Świętego. Ekspert, o którym w niej czytamy, zna nas po imieniu. Jeśli On doradza, chwytajmy te wskazówki i trzymajmy się ich kurczowo, modląc się o mężczyznę dla naszego życia, który będzie znał Pana Boga przede wszystkim. Choć może do końca tego nie rozumiemy, zaufajmy Ekspertowi, czekając i modląc się o najlepsze rozwiązania, a nie te ze „średniej półki”.</p>
<h3>Wyższe standardy</h3>
<p>A lata biegną. Z każdym rokiem Boże Narodzenie jakby szybciej przychodzi. A rodzina powtarza, że „konkurencja nie śpi”. Codzienność często przychodzi ubrana w tęsknotę pomieszaną z rezygnacją. Tworzy się doskonała przestrzeń do podważania własnych przekonań i mocy zanoszonych modlitw. Doskonale znam to uczucie, kiedy złości cię widok kolejnej nowej pary, zaproszenia na ślub bez osoby towarzyszącej lub monotematycznych życzeń noworocznych. Nastaje wieczór i jesteś bombardowana przez myśli o twoim niemłodniejącym ciele i przekonanie, że najlepsi faceci już są zajęci i małe szanse, aby ktoś wybrał ciebie, kiedy wokół tyle pięknych, energicznych studentek. Mogą to być chwile, okresy zniecierpliwienia i niebezpiecznego napięcia. Mówię „niebezpiecznego”, ponieważ w takich momentach łatwo o pochopne decyzje, rezygnowanie z pewnych standardów i kompromisy. Wówczas poczucie wartości i atrakcyjności może podupaść. Samotność doskwiera, a dominuje przeświadczenie, że relacja z facetem odbuduje to wszystko i przyniesie szczęście. Wtedy łatwo dać upust swoim emocjom, łzom, zniechęceniu i narzekaniu. Przede wszystkim łatwo wejść w relację, która odbiega od jakości wyznaczonej przez naszego Eksperta.</p>
<h3>Skrajności w oczekiwaniach</h3>
<p>Jako kobiety możemy popadać w dwie skrajności – wygórowane oczekiwania wobec mężczyzn albo raptowne, niespodziewane obniżenie standardów, zaspokojenie się po prostu relacją, która się przytrafia. Mężczyzna daleki od ideału. Przede wszystkim istnieje rozdźwięk w kluczowych dla nas wartościach. Są czułe słowa, jest dotyk, są komplementy, są flirty, to, o czym marzyłyśmy tak długo. Jedyne, czego brakuje, to jego relacja z Panem Bogiem. Przed samą sobą próbujesz się tłumaczyć, że on w sumie to bywa w kościele, że nie ma nic przeciwko twojemu większemu zaangażowaniu, że szanuje twoją wiarę. Owszem, nie mam nic przeciwko nawiązywaniu koleżeństwa z różnymi mężczyznami. Wielu niewierzących jest szalenie intrygujących i niezwykle interesujących. Poznawajmy się, uczmy się siebie nawzajem. Ale od samego początku podkreślajmy, kto jest w naszym życiu na pierwszym miejscu, jaka jest nasza hierarchia wartości i czego oczekujemy. Kolegować możesz się z każdym, ale ślub weź jedynie z człowiekiem, który pokocha Boga całym sercem. Bóg współdziała ku dobremu i być może staniesz się inicjatorką wiary w tym człowieku. Jednak widoczna przemiana tego mężczyzny musi zajść przed zalegalizowaniem związku. W przeciwnym razie niwelujemy stosy wieczornych modlitw, kiedy prosiłyśmy Pana Boga o człowieka według Jego serca, z którym będziemy usługiwać innym ludziom, który będzie ojcem zaszczepiającym w dzieciach miłość do biblijnych wartości. To przepiękne i bardzo realistyczne marzenia, których nie warto sprzedawać za tzw. miskę soczewicy.</p>
<h3>Presja o wielu twarzach</h3>
<p>Biblijny Ezaw pochopnie oddał swoje życiowe błogosławieństwo Jakubowi za miskę gorącej, pachnącej zupy. Tylko dlatego, że był ogromnie zniecierpliwiony, czekanie dłużyło mu się w nieskończoność. Lepsze było coś tu i teraz niż nie wiadomo co i nie wiadomo kiedy. Nie rezygnujmy z modlitw, marzeń o rodzinie, w której to mąż zachęca do pogłębiania relacji z Bogiem, w której budujemy od początku na trwałym i bezpiecznym fundamencie. Nie ulegajmy komentarzom, że „po trzydziestce nie ma co wybrzydzać”, silnemu pragnieniu posiadania dziecka czy podszeptom, że to, co dzisiaj nie jest ułożone, w małżeństwie jakoś się samo ułoży. Nie kierujmy się pośpiechem, z podeptaniem wieloletnich westchnień do Pana Boga.</p>
<p>Może nie jesteś osobą głęboko wierzącą i kwestie związane z Bogiem jeszcze cię nie przekonują. Jednak masz solidny kręgosłup moralny i dobre wzorce rodzinne, cenisz sobie unikatowe wartości: małżeństwo do końca życia, wierność, bezinteresowną pomoc, dobro, rodzinę, dzieci. Doszukuj się ich w przyszłym mężu. Ty sama doskonale wiesz, jakie wartości są dla ciebie najważniejsze i które powinniście dzielić z przyszłym mężem. W przeciwnym razie to młode małżeństwo obierze niebezpieczny kierunek, sprawiający potężny zawód i ból, ostatecznie być może prowadzący do rozwodu. Pielęgnuj obrane wartości i ich strzeż. Nie spuszczaj z tonu tylko dlatego, że ktoś składa cudne obietnice i pisze romantyczne SMS-y. To czasowa rozkosz. Jeśli twój cichy wewnętrzny głos podpowiada, że to nie to, słuchaj go uważnie i nie trać czujności.</p>
<p>Wybierajmy się codziennie na wizytę u naszego Eksperta. Jego wskazówki są za darmo dostępne o dowolnej porze. Zadawajmy pytania, oczekując odpowiedzi. On ma na imię Zaopatrzyciel, Bóg Wszechmogący. Jestem przekonana, że nasza cierpliwość będzie sowicie wynagrodzona.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-zablocka/ekspert-od-romantycznych-zwiazkow/">Ekspert od romantycznych związków</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Z bloga (jeszcze) singielki</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-zablocka/z-bloga-jeszcze-singielki/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 02 Aug 2019 08:56:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Zabłocka]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2528</guid>

					<description><![CDATA[<p>Cała gama możliwości – i z tymi, i z tamtymi; i z tą, i z tamtą; i tu, i tam. Wręcz nie wiadomo, na co się zdecydować. Dni mijały, kiedy nagle okazało się, że już połowa sierpnia, że mam w kieszeni pulę urlopową, pieniądze i chęć wyjazdu. Jedyne, czego mi brakuje, to&#8230; towarzystwo. Nikomu nie [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-zablocka/z-bloga-jeszcze-singielki/">Z bloga (jeszcze) singielki</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Cała gama możliwości – i z tymi, i z tamtymi; i z tą, i z tamtą; i tu, i tam. Wręcz nie wiadomo, na co się zdecydować. Dni mijały, kiedy nagle okazało się, że już połowa sierpnia, że mam w kieszeni pulę urlopową, pieniądze i chęć wyjazdu. Jedyne, czego mi brakuje, to&#8230; towarzystwo. Nikomu nie pasuje termin albo przeszkodą jest deficyt finansowy. Sprawdzam więc opcje z „przyjaciółką Itaką”. I kiedy już w desperacji jestem gotowa sama wybrać się na wycieczkę do Turcji, okazuje się, że cena podawana w ofertach, owszem, dotyczy jednej osoby, ale wówczas, kiedy jedzie się w parze. No tak, zapomniałam, że jestem nie do pary, wobec czego obowiązuje mnie kwota sporo wyższa, a ta z kolei już przekracza mój budżet. Rezygnuję z Turcji all inclusive.</p>
<h3>Newralgiczne momenty</h3>
<p>A miało być tak dobrze. Nie dość, że nie mam pary, to jeszcze muszę za to dopłacić. Tym samym wizja fajnego wyjazdu powoli oddalała się na następny rok. Zbliża się koniec lata, perspektywa chlapy i jesiennego mroku, który z rana wygląda jak istny Mordor. Jestem o krok od tego, by spotkać się z koleżankami singielkami i pięknie ponarzekać, jak to źle jest nie mieć nikogo, że padamy ofiarą w takich sytuacjach jak wycieczka, sylwester, walentynki czy inne „newralgiczne momenty”, które dziwnym sposobem mnożą się z roku na rok.</p>
<p>I nagle, w osobie mojej współlokatorki, dochodzi do mnie głos rozsądku. Pada pytanie: „Co chciałabyś robić na urlopie?”. Z wymienionych przeze mnie aktywności wynika, że najbardziej chciałabym: biegać, pływać, ćwiczyć, trochę plażować i dalej: biegać, pływać, ćwiczyć. I nagle olśnienie! Może internet podpowie mi coś o obozach fitness? Natrafiam na wiele wyjazdów dla dzieci – odpadają, bo bliżej mi do mamy niż do dziecka. Natrafiam na wyjazdy z jogą – odpadają z uwagi na jogę. Natrafiam na wyjazdy z nordic walkingiem – odpadają ze względu na wiek uczestniczek. Natrafiam na Boot Camp (obóz z wieloma treningami dziennie, w terenie) – zakochuję się już w samym opisie. Czuję potężną ekscytację i motyle w brzuchu. Mam swój upragniony urlop.</p>
<blockquote><p>GDY ZAWODZI OPCJA A, NA KTÓRĄ TAK MOCNO LICZYŁAŚ, ZWRÓĆ UWAGĘ NA GAMĘ OPCJI OD B DO Z. JEST ICH DUŻO WIĘCEJ NIŻ SAMA JEDYNA OPCJA A. KTO POWIEDZIAŁ, ŻE ONA JEST NAJLEPSZA?!</p></blockquote>
<p>To dało mi do myślenia, że nie warto patrzeć na ograniczenia (wynikające np. z bycia singlem), jakie zauważamy w pierwszej kolejności. Ważne jest, aby chronić swoje myśli od stopniowego zgorzknienia, jakie powoduje użalanie się nad sobą. Jaka jest więc inna perspektywa na tę sprawę? Jeśli lewy skręt nie był właściwy, czym prędzej wypróbuję jazdę prosto lub w prawo, bez szerszego komentowania skrętu w lewo, a bardziej z nadziejami, że w prawo lub prosto dobrze dojadę.</p>
<p>Większa inwestycja w to, co mnie czeka, i niezachwiana wiara, że dobry Bóg ma najlepsze rozwiązania (nawet w kwestii moich wakacji), zamiast rozpamiętywania niepowodzeń, frustracji, niezadowolenia – naprawdę prowadzi do szczęścia. Bóg jest po prostu dobry (zob. Psalm 119:68) i nie pozwoli nam się zranić, jeśli z Nim przebywamy, pragniemy Jego przewodnictwa i Jego pomysłów.</p>
<blockquote><p>WYCHYL NOSA ZE SWOJEJ BEZPIECZNEJ STREFY. W RAZIE CZEGO ZAWSZE MOŻESZ DO NIEJ WRÓCIĆ I NA NOWO SIĘ W NIEJ BEZPIECZNIE SKRYĆ.</p></blockquote>
<h3>Niestandardowe rozwiązania</h3>
<p>W mojej sytuacji dodatkowo odkryłam, jak ważna jest otwartość na niestandardowe, nieznane nam do tej pory rozwiązania czy propozycje. Tak łatwo dojść do wniosku, że najlepsze formy aktywności są już nam znane, że nie mamy ochoty na naukę nowej umiejętności. Z wiekiem chęć podejmowania ryzyka delikatnie maleje, preferujemy to, co sprawdzone.</p>
<p>Wróciłam z wyjazdu z kilkoma nowymi nawykami żywieniowymi. A do tej pory wtłoczenie najmniejszej zmiany do mojego rozchwianego harmonogramu posiłków graniczyło z cudem. Przede wszystkim odkryłam solidną wydolność, wytrzymałość i siły, jakimi mnie Pan Bóg obdarował. Zmieniłam dotychczasowe zajęcia fitness na bardziej zaawansowane. Słowa trenera plus wyniki na treningach pozwoliły mi odkryć pewne zdolności, których do tej pory nie byłam świadoma. Pojawiły się marzenia o zainwestowaniu w uprawnienia instruktora. Czy dojdzie do ich realizacji? Nie mam pojęcia. Na razie cieszę się regularnością treningów i satysfakcją z wykonywania coraz trudniejszych ćwiczeń.</p>
<blockquote><p>Odkryłam, jak ważna jest otwartość na niestandardowe, nieznane nam do tej pory rozwiązania</p></blockquote>
<p>Po wpłaceniu zaliczki nagle do mnie dotarło, że właśnie jadę na dłuższy urlop, z grupą ludzi, których nie znam. Ogarnął mnie dziwny lęk przed tym, jak się odnajdę towarzysko, przy zwykłych posiłkach, między treningami. Do tej pory zawsze grałam przy akompaniamencie swoich znajomych albo dobrej koleżanki. Coś, co wydaje się niezmiernie proste (poznajesz nowych ludzi i z nimi rozmawiasz), dla mnie brzmiało jak bariera nie do przeskoczenia. Odkąd pamiętam, mój czas z nieznajomymi ograniczał się do jednego wieczoru (bardzo, bardzo rzadko), który kończyłam o dowolnej porze, wracając do swojej bezpiecznej przestrzeni: domu lub ludzi, których znam i którzy mnie znają i akceptują. Moi znajomi być może uśmiechają się teraz z niedowierzaniem: „Jak to możliwe, z taką osobowością?”. Okazuje się, że każda z nas ma swoje lęki, o różnym podłożu. One powodują nieufność. Czasem są dobre, a czasem zwyczajnie nas ograniczają i okradają z szans otrzymania czegoś ciekawego od losu&#8230; od Boga.</p>
<h3>W bonusie</h3>
<p>Wyjazd Boot Camp okazał się skupiskiem ludzi, którzy całkowicie odpowiadali moim preferencjom – wiek, osobowość, poczucie humoru, poruszane tematy, podejście do sportu itd. Czułam się doskonale. Moje lęki odeszły. Wróciłam do domu z dwiema niezwykłymi relacjami. Jedna – kobieca, która jest dla mnie potężną inspiracją i udowadnia, że życie nie musi być nudne, ale przepełnione atrakcjami. Druga – męska, która ciągle mnie dopinguje, by nie odpuszczać ze sportem, pokazuje, że bardzo młodzi mężczyźni mogą być dojrzali. To uczy też, że niekoniecznie każda znajomość z ciekawym mężczyzną musi dotyczyć spraw matrymonialnych. Możemy zwyczajnie się kolegować, choć nieraz jest to trudne, zwłaszcza kiedy już na początku znajomości jesteśmy w blokach startowych do ołtarza.</p>
<p>A gdyby tak&#8230; spokojnie, bez gonitwy, bez zniecierpliwienia? Jak będzie z tego coś więcej, super! Jeśli nie, wiem, że moje życie jest ulokowane w najbezpieczniejszych, Bożych rękach. Uwalniam swoją głowę od fantazji o kolejnej (gdy nie było jeszcze pierwszej) randce. Ważny jest spokój i cieszenie się znajomością, uczenie się mężczyzn, możliwość podzielenia się tym, kim jest dla nas Bóg i że stanowi On taką wartość, że choćby nigdy mój stan cywilny się nie zmienił, i tak pozostanę Mu ufna i szczęśliwa.</p>
<h3>Nieoczekiwany kierunek</h3>
<p>Zdecydowanie warto się przełamywać, próbować, by nieustannie się rozwijać oraz odkrywać nowe pasje i potencjał zdeponowany w nas przez Stwórcę. A kto wie, może ten nowy, nieoczekiwany kierunek przyniesie nam coś ekscytującego? Po jego zasmakowaniu będziemy dziękować Bogu, że nie pozwolił nam się mu oprzeć. Nigdy by nie doszło ani do crossfitu, ani do nowych nawyków żywieniowych, ani do fajnych relacji, gdybym trafiła do Turcji i nie otworzyła się na nieznane.</p>
<p>Co może być twoim Boot Campem? Może coś mniejszego lub większego kalibru? Każda z nas jest na innym etapie i dla każdej z nas bezpieczna strefa gdzie indziej ma swoje granice. Przede wszystkim odwróćmy naszą uwagę od trybu „narzekalstwa” w TYCH sytuacjach, w których bardziej nam brakuje męskiego ramienia. Przejdźmy w tryb „nowej nadziei”. Mam na myśli zaciekawienie „małym początkiem” (zob. Ks. Zach. 4:10a) i danie mu szansy, choć wymaga to walki z własnymi lękami. To również przeniesienie koncentracji z tego, czego nie mam, czego jeszcze nie widzę, na wdzięczność za to, co już mam i co przyjdzie – bo mój Bóg zaspokaja wszelką moją potrzebę,<em> to, czego nie ma, powołuje do bytu</em> (List do Rzym. 4:17).</p>
<p>Jestem przekonana, że przerobienie takich lekcji przed spotkaniem ukochanej osoby na pewno wniesie sporą wartość w nasze życie, kiedy będziemy już w związku. „Panie, Boże drogi, dziękuję, że Twoje plany na moje dzisiaj i jutro są o wiele większe i lepsze, niż się spodziewam. I że uchroniłeś mnie od samotnej wycieczki do Turcji”.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-zablocka/z-bloga-jeszcze-singielki/">Z bloga (jeszcze) singielki</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Singielka w Kościele</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-zablocka/singielka-w-kosciele/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-zablocka/singielka-w-kosciele/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 21 Oct 2016 09:45:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Zabłocka]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2043</guid>

					<description><![CDATA[<p>Każdy chce kochać i być kochanym. Jednak coraz bardziej zauważalne staje się zjawisko singielstwa (ang. single – nieżonaty/niezamężna). Słowo „singiel” oznacza osobę żyjącą w pojedynkę z własnego wyboru lub z przyczyn losowych. Singlami mogą być zarówno panny i kawalerowie, jak i osoby rozwiedzione czy owdowiałe. Singielka czy stara panna? Od kilku lat w naszym kraju [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-zablocka/singielka-w-kosciele/">Singielka w Kościele</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy chce kochać i być kochanym. Jednak coraz bardziej zauważalne staje się zjawisko singielstwa (ang. single – nieżonaty/niezamężna). Słowo „singiel” oznacza osobę żyjącą w pojedynkę z własnego wyboru lub z przyczyn losowych. Singlami mogą być zarówno panny i kawalerowie, jak i osoby rozwiedzione czy owdowiałe.</p>
<h4>Singielka czy stara panna?</h4>
<p>Od kilku lat w naszym kraju zdecydowanie rośnie liczba osób w wieku 27–35+, które nie żyją w małżeństwie. Kiedyś często określano je negatywnie brzmiącym sformułowaniem „stara panna” lub „stary kawaler”. Dzisiaj to po prostu single. Słowo to ma zdecydowanie mniejszy ładunek pejoratywny. Zdarzało mi się słyszeć opinie, że dana kobieta jest singlem z wyboru, ponieważ zainwestowała w karierę zawodową. Pogoń kobiet za wiedzą, doświadczeniem zawodowym, awansem i realizowaniem siebie jest faktycznie powszechna. Taki powód singielstwa brzmi, owszem, bardzo nowocześnie. Jednak w moim przekonaniu jest jedynie górnolotnym wytłumaczeniem prawdziwej sytuacji, w której dotychczasowe związki się rozpadły, ponieważ styl życia i liczba godzin spędzanych w pracy nie służyły rozwojowi tych relacji. Określenie „singielka z wyboru” wydaje się tak naprawdę ukrywaniem własnej samotności lub szeregu porażek w relacjach.</p>
<h4>Gdzie ci mężczyźni?</h4>
<p>Niemalże wszystkie kobiety w wieku ok. 30 lat pragną relacji z mężczyzną. Coraz dotkliwiej odczuwają niknące grono koleżanek singielek, kolejny ślub, na który brak osoby towarzyszącej, spotkania przyjaciół złożonych z samych par, pragnienia seksualne, które w przypadku kobiet wierzących nie są realizowane do dnia ślubu, a także częste komentarze: „Zegar biologiczny tyka, a pierwsze dziecko najzdrowiej jest urodzić przed 30 rokiem życia”. Kobiety te zdają się więc pytać: „Gdzie ci mężczyźni? Zdecydowani, stanowczy, męscy, zdeterminowani, by o kobietę zawalczyć?”. W ich głosie coraz częściej pojawia się rozżalenie, że pozostają bez partnera mimo prób, mimo marzeń.</p>
<p>Pragnienie, które włożył w nasze serca sam Bóg, w dalszym ciągu daje o sobie znać. Coraz mniej rozumiemy płeć przeciwną. Mimo iż wokół jest wielu singli, jakoś nie są w stanie się dobrać. Kobiety zaczynają rozmyślać: „Może ze mną jest coś nie w porządku? Co robię nie tak? Może jestem zbyt wymagająca i trudno sprostać moim oczekiwaniom? Może wyglądam na niedostępną? Gdzie się udać, aby kogoś poznać?”.</p>
<blockquote><p>Boże obietnice stanowią niezawodne źródło wartości, godności, zadowolenia oraz wolności od strachu przed samotną przyszłością</p></blockquote>
<h4>Czy mogę żyć w spełnieniu?</h4>
<p>Są takie singielki (włączając mnie samą), które żyją szczęśliwym, spełnionym życiem, marząc o mężu, jednak nie warunkując codziennej radości jego obecnością. Istnieją kobiety, które po prostu wypracowały w sobie siłę, mają poczucie własnej wartości, godnie czekają i realizują swoje pasje, są szczęśliwe mimo braku partnera. Zdaję sobie sprawę, że w moim przypadku jest to wypadkowa m.in. wiary w Boże obietnice, poczucia wartości, ale również zdrowego i bezpiecznego dzieciństwa. Każda kobieta ma jednak inne podejście do singielstwa. Najczęstsze zmagania dotyczą poczucia samotności oraz niskiej samooceny.</p>
<p>Podkreślanie w rozmowie z kobietą niezamężną atutów singielstwa może się spotkać z reakcją w postaci znudzonego wywrócenia oczami lub obojętnego wzruszenia ramionami. Osobom, którym dotkliwie doskwiera singielstwo, mało pomocne są argumenty o pozytywnych aspektach tego stanu. Kiedy frustracja sięga zenitu, staje się to sygnałem, że relacja z Bogiem być może została zachwiana, podobnie jak ufność w Bożą dobroć.</p>
<h4>Znajomi z kościoła</h4>
<p>Kościół stanowi integralną część społeczeństwa. Tak, jak uwarunkowania polityczne, gospodarcze i społeczne oddziałują na społeczeństwo, tak i Kościół naturalnie nasiąka wpływami społeczeństwa, kultury i czasu, w jakim funkcjonuje. Rolą Kościoła jest wskazywać na treść Pisma Świętego i potężną rolę dzieła Pana Jezusa w naszym codziennym życiu, tak aby ludzie w centrum wszelkich tendencji i zjawisk socjologicznych żyli pełnią życia mimo wszystko. Kościół stanowi dla singli miejsce duchowego wzrostu, źródło inspiracji, podniesienia i nadziei. Jednak zdarza się, że znajomi z lokalnego kościoła wyolbrzymiają fakt, że dana osoba nie jest jeszcze w związku. Czasem można się spotkać z mało eleganckimi pytaniami o partnera, a także z komentarzami, za którymi stoi zapewne szczera intencja podniesienia na duchu, np.:</p>
<ul>
<li>Taka piękna dziewczyna&#8230; Jak to możliwe, że w dalszym ciągu nie masz jeszcze chłopaka?</li>
<li>A może jesteś po prostu zbyt wybredna lub kapryśna?</li>
<li>Jest to czas, w którym Bóg cię doskonali.</li>
<li>Kochana, oczywiście modlić się trzeba, ale wiesz&#8230; działać też trzeba.</li>
</ul>
<p>Mam nieodparte wrażenie, że osoby niebędące jeszcze w małżeństwie chciałyby usłyszeć więcej o godnym czekaniu, o historii znajomej mężatki, w jaki sposób ona sama przechodziła przez czas oczekiwania, o umiejętności cieszenia się życiem obecnym. Single potrzebują wzmocnienia i dobrego przykładu, jak przejść przez wyzwania tego czasu. Zainteresowanie stanem cywilnym to temat zbyt chodliwy i interesujący, aby się go pozbyć <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Warto jednak zwrócić uwagę osobom w otoczeniu singielki, by zainteresowały się raczej jej przeżyciami duchowymi, podróżami czy książkami, jakie ostatnio przeczytała, zamiast z dużą częstotliwością dopytywać o życie osobiste.</p>
<h4>Może jestem zbyt wybredna?</h4>
<p>Wierzące niezamężne kobiety przeżywają dokładnie te same stany i emocje co ich niewierzące koleżanki: samotność, lęk o przyszłość, uzależnianie swojej wartości od posiadania partnera. Może do tego dochodzić podważanie wartości modlitwy o przyszłego męża („Tak długo się modlę i nic się nie dzieje”), pomniejszanie wartości płynącej z cierpliwego oczekiwania, obniżanie standardów dotyczących wyboru partnera („Wybieram mężczyznę niewierzącego. Mam nadzieję, że przyprowadzę go do Boga”). Przeciwnik Boga okrada kobiety (które oddały swoje życie Bogu i czytają Pismo Święte) z obietnic na temat życiowego powołania i dobrej przyszłości.</p>
<h4>Boże Słowo o mojej godności</h4>
<p>Obserwując własne życie singielki, wierzę gorąco, że Pan Bóg i Jego obietnice stanowią niezawodne źródło wartości, godności, zadowolenia oraz wolności od strachu przed samotną przyszłością. Wierząca singielka może przechodzić przez ten etap życia, odnajdując spełnienie, bez nieustannej tęsknoty za czymś, czego jeszcze nie ma. Wyróżniać nas może poczucie szczęścia i spełnienia mimo okoliczności. Trzymajmy się Bożych obietnic, praktycznie stosujmy prawdy Pisma Świętego oraz troszczmy się o indywidualną, bardzo bliską relację z Jezusem. Wierzące singielki mogą żyć pełnią życia – ma na to wpływ nasza przemiana za sprawą Ducha Świętego.</p>
<h4>Mój wpływ na moje emocje</h4>
<p>Warto jednak zwrócić uwagę, aby za duchową przemianą poszły również zmiany w stylu życia: sport, odżywianie się, ubiór, uczesanie. Nawet drobne zmiany w tych aspektach poprawią nasze samopoczucie, kondycję i wygląd zewnętrzny, zwiększą atrakcyjność – nie tylko w oczach nas samych. Nie zmienimy na siłę faktu, że wymarzonych mężów jeszcze przy nas nie ma, możemy jednak wpłynąć na to, jak przechodzimy przez ten etap życia.</p>
<p>Zarówno w małżeństwie, jak i w stanie wolnym naszym głównym powołaniem jest bliskość z Jezusem Chrystusem i pełna żarliwości służba dla Niego, dyscyplina i oddanie w poszukiwaniu Bożej Obecności, karmienie się Bożym Słowem każdego dnia oraz stosowanie go w życiu. Jedynie to gwarantuje piękną i spełnioną podróż życia: najpierw przez singielstwo, a potem przez małżeństwo.</p>
<h4>Duch Święty – Pocieszyciel</h4>
<p>Jedno z imion Ducha Świętego to Pocieszyciel. Niesie On pocieszenie, podniesienie i wzmocnienie. Duch Święty został nam dany, by interweniować w sytuacjach, w których czujemy się samotni, opuszczeni. Duch Święty, który jest w nas, może dać nam ponadnaturalny pokój, który przekracza ludzkie rozumowanie: <em>Pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie</em> (List do Filip. 4:7). Możemy więc z Duchem Świętym rozmawiać, oddawać Mu swoje samopoczucie i prosić o ponadnaturalne pocieszenie.</p>
<h4>Córka królewska – dziedziczka</h4>
<p>Kluczowa wartość kobiety nie tkwi w osiągnięciach, wyglądzie zewnętrznym czy stanie cywilnym, choć każda z tych sfer jest niezwykle delikatna. Codziennie bombardują nas różne komentarze na ich temat (łącznie z zaznaczaniem, jak blado wypadamy w porównaniu z innymi kobietami). Jednak nasza wartość jest ulokowana w bezpiecznym miejscu przynależności do Boga. Jesteśmy córkami królewskimi i dziedziczkami wszystkiego, co Bóg obiecuje.</p>
<p>Doskonale znam stan stęsknionej singielki, która właśnie dowiaduje się o ślubie koleżanki. Miałyśmy wrażenie, że „oczekiwanie” mamy nieźle opanowane, a okazuje się, że jednak nie do końca. I właśnie ze względu na te wyzwania Pismo Święte zachęca nas do wdzięczności. Każdy dzień obfituje w dziesiątki rzeczy, za które możemy być wdzięczne. Jeśli też jesteś singielką, może cisną ci się na usta słowa: „Łatwo powiedzieć”. Jednak moją uwagę przykuła pewna prawda: Bóg przebywa w chwałach swojego ludu, nie w narzekaniu. Bóg cieszy się, gdy na głos wypowiadamy słowa dziękczynienia, którymi zwalczamy atakujące nas myśli związane z narzekaniem. Jestem pewna, że tkwi w tym potężna duchowa głębia. Dziękczynienie prowadzi do pełni wolności – stanu, w którym żadna okoliczność nie może nas pokonać.</p>
<h4>Radość z obecnego życia w darze</h4>
<p>Zarówno czas singielstwa jak i czas małżeństwa są darami od Boga. W tym kontekście Apostoł Paweł nazywa dany etap w życiu „darem łaski”. Żaden z tych darów nie jest gorszy czy lepszy od drugiego. Mam świadomość, że niezadowolenie z obecnego daru (singielstwo) niesie duże niebezpieczeństwo szybkiej utraty satysfakcji z kolejnego daru, jakim będzie małżeństwo. A kiedy myślę o życiu singielki, jako o darze od Boga (danym na jakiś czas) zaczynam dostrzegać w tym darze możliwości i niezwykłe szanse. Mogę wtedy „wycisnąć” z tego daru jak najwięcej! Zatem uświadomienie sobie, że na obecnym etapie mojego życia singielstwo jest darem, sprawia, że mogę prawdziwie cieszyć się życiem aż do momentu otrzymania kolejnego daru – życia w relacji małżeńskiej.</p>
<h6>Wybrane źródła:<br />
1. Kenneth Ryan, Jak znaleźć księcia z bajki w stawie pełnym ropuchów, Vocatio 2015.<br />
2. http://www.christianitytoday.com/ct/2011/augustweb-only/johnstottsingleness.html.<br />
3. http://www.singleness.org/gifts.shtml.</h6>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-zablocka/singielka-w-kosciele/">Singielka w Kościele</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-zablocka/singielka-w-kosciele/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
