<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Anna Kłosińska &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/autorzy/anna-klosinska/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Thu, 18 Mar 2021 10:13:21 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Zielone rośliny to więcej niż lekarstwo</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/zielone-rosliny-to-wiecej-niz-lekarstwo/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 02 Sep 2019 09:08:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2017/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Kłosińska]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=3232</guid>

					<description><![CDATA[<p>Paradoks współczesnego odżywiania Pomimo tego że coraz obficiej jemy, dostarczamy organizmowi coraz więcej potrzebnych składników odżywczych, jesteśmy źle odżywieni oraz bardziej podatni na choroby. Według Światowej Organizacji Zdrowia w roku 2025 liczba chorych na raka wzrośnie z 14 mln do 19 mln rocznie, w 2030 do 22 mln, a w 2035 aż do 24 mln [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/zielone-rosliny-to-wiecej-niz-lekarstwo/">Zielone rośliny to więcej niż lekarstwo</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Paradoks współczesnego odżywiania</h3>
<p>Pomimo tego że coraz obficiej jemy, dostarczamy organizmowi coraz więcej potrzebnych składników odżywczych, jesteśmy źle odżywieni oraz bardziej podatni na choroby. Według Światowej Organizacji Zdrowia w roku 2025 liczba chorych na raka wzrośnie z 14 mln do 19 mln rocznie, w 2030 do 22 mln, a w 2035 aż do 24 mln (prognozuje World Cancer Report 2014). Choroby, szczególnie te naprawdę poważne, nie biorą się znikąd. Najczęściej długo na nie „pracujemy”. Jemy smacznie, ale niekoniecznie zdrowo. Václav Rathouský, autor książki „Napoje z traw”, zadaje retoryczne pytanie: „Czy odważylibyście się polecieć samolotem, gdybym zamiast benzyny lotniczej zatankował inne paliwo?”. Wydaje się oczywiste, że jeśli chcemy wybudować solidny dom, musi on stać na mocnym fundamencie i składać się z dobrych materiałów. W świetle tych porównań o ile ważniejszy jest nasz wkład we własne zdrowie. Ciągle jednak łudzimy się, że jedząc „śmieciową” żywność, mamy szansę na dobre zdrowie.</p>
<h3>Gdzie wdarł się błąd?</h3>
<p>Amerykańska lekarka, propagatorka prewencji i profilaktyki, a przede wszystkim zdrowego odżywiania, stwierdziła: „Ludzie nie są chorzy dlatego, że nie jedzą leków. Potrzebują leków dlatego, że nie jedzą tego, co powinni jeść”. Aby uwolnić się od nowotworów, chorób układu krążenia, przewlekłych schorzeń stawów, cukrzycy, otyłości, konieczna jest całkowita zmiana stylu życia, a w szczególności sposobu żywienia. Ważne jest docenienie zdrowia, które otrzymaliśmy od Naszego Stwórcy jako dar.</p>
<blockquote><p>Zbyt daleko odeszliśmy także od naturalnych pokarmów, zapominając, że jedynym ratunkiem jest powrót do takiego pożywienia, które nie zostało jeszcze zniszczone przez człowieka.</p></blockquote>
<p>Zbyt daleko odeszliśmy także od naturalnych pokarmów, zapominając, że jedynym ratunkiem jest powrót do takiego pożywienia, które nie zostało jeszcze zniszczone przez człowieka. Pozbycie się chorób jest możliwe jedynie wtedy, gdy zmienimy styl naszego odżywiania. Witalna żywność, taka jak dziko rosnące rośliny, zioła, nienawożone warzywa i owoce, to najlepsza obrona przed nimi.</p>
<p>Nie doceniamy Bożych darów, a rośliny, znane i pogardliwie zwane chwastami, czy też trawy, są naprawdę cudownym lekarstwem. Co więcej, nie trzeba specjalnie zabiegać o to, aby wyrosły nam na działce. Okazuje się, że pokrzywa, mniszek, babka lancetowata, a nawet młody jęczmień są roślinami o nieprzeciętnych właściwościach zdrowotnych.</p>
<h3>Marzenia naukowców</h3>
<p>Nawet gdy następstwem lub przyczyną chorób są niedobory określonych witamin bądź składników mineralnych, to ich pojedyncze uzupełnianie nie zawsze przyniesie pożądane rezultaty. Skuteczniejsze jest, po prostu, stosowanie „żywego pożywienia”. Trzeba się tutaj zgodzić ze zdaniem doktora Schnabela: „Głupotą jest zażywanie jednej lub dwóch witamin, gdy nic nie wiemy o ich powiązaniach z pozostałymi pięćdziesięcioma czynnikami żywieniowymi”. Niemożliwe jest opracowanie zdrowotnego modelu matematycznego, w którym zażycie określonej dawki wykluczy u ludzi wszelkie choroby. Od lat uczymy się, jak zbudowane jest nasze ciało oraz jakie są jego potrzeby. Wiemy coraz więcej, ale musimy pamiętać, że nie wymyślimy niczego lepszego od tego, co pochodzi od Stwórcy. Miarą przydatności dla nas określonego produktu powinno być to, jak on działa na nas po jego spożyciu, a nie to, jak powinien działać według wyliczeń naukowych.</p>
<p>Bardziej powinny nas interesować wzajemne powiązania między substancjami odżywczymi, a nie ilość składników w danym produkcie. Marzeniem niektórych naukowców jest skonstruowanie istoty będącej wiernym odwzorowaniem człowieka. Na szczęście marzenie to nigdy się nie spełni. Podobnie też nie zostanie wyprodukowany produkt spożywczy dokładnie taki sam, jak naturalny. Żadna sztuczna kombinacja nie może równać się z doskonałą strukturą fitosubstancji zawartych w zielonym pożywieniu.</p>
<h3>Tajemnica zielonej żywności</h3>
<p>Na początku listy zaleceń dla osób, które naprawdę chcą wyzdrowieć, znajdują się zielone, najlepiej dziko rosnące, rośliny. Sekret tkwi w sieci naturalnych połączeń, jak również w obecności nieodkrytych jeszcze enzymów. To również subtelne zależności między poszczególnymi składnikami oraz ich synergiczne, czyli wzajemnie się wzmacniające oddziaływanie. Pozbawienie rośliny jednego z nich zmniejsza wartość odżywczą, a przede wszystkim biologiczną. To wartość biologiczna decyduje o tym, czy pokarm jest „żywy” i czy naprawdę nam służy. Potwierdzeniem tego mogą być wyniki badań prowadzonych w Norwegii. Ich celem było zbadanie zależności między ryzykiem zachorowania na raka płuc u osób palących papierosy a beta-karotenem, który podawano w postaci tabletek. Badanie nie przyniosło pozytywnych rezultatów. Okazało się natomiast, że spożywanie marchewki ogrodowej powoduje zmniejszenia ryzyka zachorowań na raka o 40%.</p>
<blockquote><p>Białko zielonych roślin charakteryzuje się wyjątkową wartością biologiczną. Kiedy dodamy je, nawet w niewielkiej ilości, do potraw, znacznie podnosi się ich wartość.</p></blockquote>
<p>Kiedy analizujemy skład zielonych traw, a w szczególności jęczmienia, dochodzimy do wniosku, że są one doskonałym źródłem białka i aminokwasów. Białko zielonych roślin charakteryzuje się wyjątkową wartością biologiczną. Kiedy dodamy je, nawet w niewielkiej ilości, do potraw, znacznie podnosi się ich wartość. Kolejną cenną właściwością jest obecność czynnych enzymów. Umożliwiają one prawidłowy przebieg reakcji biochemicznych w naszym organizmie. Przykładem może być dysmutaza nadtlenkowa, która skutecznie unieszkodliwia komórki nowotworowe oraz zapobiega ubocznym skutkom radioterapii. Aktywność enzymów antyoksydacyjnych chroniących membrany komórkowe stwarza warunki do ochrony przed nowotworami. To właśnie uszkodzenie ścian komórkowych może stwarzać zagrożenie dla materiału genetycznego. Obecność zielonych roślin w codziennej diecie zapobiega niekontrolowanym procesom na poziomie komórkowym. Skutecznie wspomagają nasz układ odpornościowy w walce z najcięższymi chorobami.</p>
<h3>Sprzymierzeńcy powrotu do zdrowia</h3>
<p>Cenną właściwością pokrzywy, mniszka czy młodego jęczmienia jest zapobieganie zlepianiu się płytek krwi. Chroniąc w ten sposób naczynia krwionośne, są cennymi sprzymierzeńcami w leczeniu i zapobieganiu chorobom układu sercowo-naczyniowego.</p>
<p>Pokrzywa jest bogactwem hormonów roślinnych, które rozpuszczają się w wodzie. Stąd picie naparów pobudza czynności wydzielnicze trzustki, żołądka, wątroby oraz jelit, a tym samym przyśpiesza usuwanie produktów przemiany materii z organizmu. Podobnie mniszek lekarski jest skutecznym lekiem przy dolegliwościach wątroby, pęcherzyka żółciowego, jak również przy zaburzeniach trawienia. Jego korzystne działanie stwierdzono również w początkowym stadium cukrzycy. Babka lancetowata od bardzo dawna była znana jako środek skuteczny w leczeniu dolegliwości układu oddechowego oraz skóry. Sokiem z babki, z dodatkiem miodu, leczono kaszel, bronchit, a nawet astmę, mimo że roślina ta nie była odróżniana od innych chwastów.</p>
<h3>Środki wzmacniające siły witalne</h3>
<p>Zielone rośliny obfitują w witaminy i składniki mineralne, takie jak: mangan, cynk, wapń, bor, beta-karoten, witaminy C i E oraz cały komplet witamin z grupy B.</p>
<p>Bardzo cenna jest informacja, że wszystkie składniki zielonych roślin występują w proporcjach dla nas najkorzystniejszych. Okazuje się, że pH jęczmienia oraz zawartość składników pokarmowych jest zbliżona do mleka matki w końcowym etapie karmienia, stąd wzięła się nazwa „Zielone mleko”. Mogą pić je dzieci, jak i kobiety w ciąży oraz te, które są w czasie karmienia. Zawiera ono znacznie lepszy zestaw wszystkich witamin, niż jakikolwiek inny preparat mógłby nam zaoferować.</p>
<p>W starożytności sok z jęczmienia wzmacniał organizm i fizyczną siłę gladiatorów, których nazywano jęczmieniowcami. Barbara Moore w wieku 56 lat odbyła pieszą podróż z San Francisco do Nowego Yorku. Pokonała 3200 mil w ciągu 45 dni, idąc dziennie 16–18 godzin. Jej wynik był nie lada wyzwaniem nawet dla znanych biegaczy i piechurów. Kobieta odżywiała się wyłącznie warzywami i owocami. Kiedy pytano ją o niezwykłą siłę witalną, pozwalającą jej dokonać tego wyczynu, stwierdziła, że jej tajemnica to zielony pokarm.</p>
<h3>Gdzie ich szukać?</h3>
<p>Odbywając spacery za miasto czy do miejsc oddalonych od uczęszczanych dróg samochodowych, z całą pewnością trafimy na zielone, dzikie rośliny. Są one doskonałym dodatkiem do sałatek, zup czy soków. Zielonej żywności nie można traktować jako cudownego sposobu na wyleczenie się ze wszystkich chorób, natomiast wprowadzenie ich do codziennej diety może być początkiem drogi do pełnego zdrowia. U podłoża wielu chorób mogą być reakcje autoimmunologiczne. Zieleniny powoli przywracają funkcjonalność układu odpornościowego oraz wspierają pracę poszczególnych organów. Zmiana sposobu odżywiania, a w szczególności postawienie na zieloną żywność, to jedna z lepszych rzeczy, które możemy zrobić dla swojego organizmu.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/zielone-rosliny-to-wiecej-niz-lekarstwo/">Zielone rośliny to więcej niż lekarstwo</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zdrowie zasilane bakteriami</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/zdrowie-zasilane-bakteriami/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Aug 2019 11:35:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Kłosińska]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2855</guid>

					<description><![CDATA[<p>Bogate życie wewnętrzne Spośród wszystkich mikroorganizmów znajdujących się w naszym ciele aż 99% zamieszkuje właśnie jelita. Flora jelitowa waży około 2 kilogramów i składa się z około 100 bilionów bakterii. W obrębie tej społeczności toczy się nieustająca walka; w pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że przewaga bakterii fermentacji mlekowej oznacza dla nas dobry stan zdrowia, przewaga [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/zdrowie-zasilane-bakteriami/">Zdrowie zasilane bakteriami</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Bogate życie wewnętrzne</h3>
<p>Spośród wszystkich mikroorganizmów znajdujących się w naszym ciele aż 99% zamieszkuje właśnie jelita. Flora jelitowa waży około 2 kilogramów i składa się z około 100 bilionów bakterii. W obrębie tej społeczności toczy się nieustająca walka; w pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że przewaga bakterii fermentacji mlekowej oznacza dla nas dobry stan zdrowia, przewaga zaś bakterii gnilnych – chorobę.</p>
<p>Bakterie mają w organizmie określone zadania; niektóre z nich wytwarzają różne substancje: kwasy, gazy czy tłuszcze rozkładają niestrawione składniki pożywienia. Zaopatrują one też jelita w energię, wytwarzają witaminy, rozkładają lekarstwa, pomagają w pozbyciu się toksyn oraz trenują nasz układ odpornościowy. Społeczność bakteryjna w naszym organizmie to poważne wyzwanie dla naukowców, jako że badania na większą skalę notuje się dopiero od 2007 r. Wciąż wiemy o nich bardzo mało, a bakterie znaczą dla nas bardzo dużo.</p>
<h3>Bakterie a nadwaga</h3>
<p>Wiadomość, że tycie to nie tylko następstwo naszego objadania się, ale także składu i aktywności bakterii, które w nas zamieszkują, być może uwolni nas od poczucia winy. Jadłospis większości z nas w 90% składa się z tego, co nakładamy sobie na talerz, pozostałe zaś 10% dostarczają nam bakterie. Okazuje się, że flora jelitowa ludzi z nadwagą zawiera zbyt dużą ilość bakterii wydajnie rozkładających węglowodany. To właśnie jest źródło problemów. W trakcie badań na zwierzętach wykazano, że szczupłe myszy pozbywały się znacznie więcej kalorii w porównaniu z myszami z nadwagą. Powód: te ostatnie są dodatkowo dokarmiane przez swoje bakterie, specjalizujące się przede wszystkim w metabolizowaniu węglowodanów. Wynika stąd, że niektóre osoby, chociaż chciałyby schudnąć, mogą mieć z tym problem z powodu bakterii zasiedlających ich jelita. Dodatkową przyczyną tycia jest tzw. „subkliniczny stan zapalny” (nie jest on jednak na tyle wysoki, by trzeba było wdrożyć leczenie). Często towarzyszy on takim zaburzeniom metabolizmu, jak nadwaga, cukrzyca czy hipercholesterolemia.</p>
<blockquote><p>Bakterie w pewnym stopniu są odpowiedzialne za nasze wybory żywieniowe. Decydują również o poczuciu sytości i satysfakcji po jedzeniu</p></blockquote>
<p>Dopóki bakterie bytujące w przewodzie pokarmowym zamieszkują w błonie śluzowej jelita, czyli tam, gdzie jest ich miejsce, dopóty nic się nie dzieje. Kiedy jednak dochodzi do jakiegoś zaburzenia stanu równowagi, lub pożywienie jest za tłuste, wówczas zbyt dużo bakterii trafia do krwi. Organizm przestawia się na tryb awaryjny – czyli funkcjonowanie w stanie lekkiego stanu zapalnego. Część tłuszczu z pożywienia zostaje zgromadzona w tkance tłuszczowej – na gorsze czasy. Bakteryjne substancje sygnałowe utrudniają także pracę tarczycy. Dochodzi wówczas do zmniejszenia wydzielania hormonów tarczycowych, co prowadzi do wolniejszego spalania tłuszczów.</p>
<h3>Kto naprawdę lubi to, co jemy?</h3>
<p>Nocni wyjadacze z lodówki czy osoby, które nie potrafią opanować się przed zjedzeniem kolejnego ciastka albo batonika nie do końca są odpowiedzialne za swoje zachowanie. Imperatyw, który nakazuje im jeść, mimo że są najedzeni, nie zawsze wypływa z ich mózgu. Przebiegłe bakterie, mieszkające w brzuchu, nakazują im sięgnąć po kolejną porcję. Bakterie w pewnym stopniu są odpowiedzialne za nasze wybory tego, co chcielibyśmy zjeść. Decydują również o poczuciu sytości i satysfakcji po jedzeniu. Podobnie jak cukier bakterie wytwarzają substancje, które pokonują przeszkody utrudniające dostęp do mózgu. Te substancje to aminokwasy: tyrozyna i tryptofan. Wytwarzają one dopaminę i serotoninę. To dzięki nim możemy pogrążyć się w błogostanie, czujemy się odprężeni i rozleniwieni. Można zatem stwierdzić, że bakterie nagradzają nas za dostarczenie im tego, co lubią. A nam się wydaje, że my to lubimy.</p>
<h3>Ile mamy mózgów?</h3>
<p>Okazuje się, że procesy myślowe odbywają się nie tylko przy udziale naszego mózgu, ale także… jelit. Powstało nawet pojęcie „drugi mózg” na określenie sieci około 500 milionów neuronów, znajdujących się w ścianie naszych jelit. Otóż neurony jelitowe są w stałym kontakcie z bakteriami jelitowymi i za ich pośrednictwem, za pomocą nerwu błędnego przenoszą informacje do mózgu. Korzystają one z tych samych neuroprzekaźników co mózg (serotonina, melatonina, acetylocholina, GABA). Są zatem odpowiednikiem mózgu w regulacji podstawowych procesów fizjologicznych. Wpływają na procesy myślowe związane z uczeniem się czy rodzajem nastroju.</p>
<h3>Na radość i smutek</h3>
<p>Stres, depresja lub stan euforii zaburzają prawidłową fizjologię (pracę) naszych jelit oraz zmieniają skład ich flory bakteryjnej; inne bakterie towarzyszą przygnębieniu, inne zaś łączą się z poprawą nastroju. Z kolei niewłaściwa flora bakteryjna jelit przyczynia się do pogorszenia naszego samopoczucia.</p>
<p>Pewien pogląd na powyższe stwierdzenie może dawać eksperyment przeprowadzony przez zespól doktora Collinsa. Badano dwie różniące się grupy myszy: pierwsze były bardziej lękliwe i nieśmiałe w porównaniu z drugą grupą, gdzie myszy wyróżniały się odwagą i ciekawością. W celu pozbycia się bakterii z jelit badanych zwierząt podano im kombinację trzech rożnych antybiotyków. Na zakończenie myszy z każdej grupy otrzymały florę bakteryjną typową dla myszy z drugiej grupy. Tym razem role się odwróciły: myszy lękliwe stały się dzielne i odwrotnie. Eksperyment ten ilustruje dokładnie tezę o wpływie stanu jelit na zachowanie. Na razie tylko u zwierząt.</p>
<h3>Bakterie spieszą na pomoc</h3>
<p>Wykorzystując dotychczasową wiedzę na temat bakterii, możemy za ich pomocą leczyć określone dolegliwości. Wiadomo, że bakterie Lactobacillusplantarum i Bifidobacteriuminfantis odgrywają pomocniczą rolę w leczeniu zespołu jelita drażliwego. Również szczepy Lactobacillusreuteri hamują działanie receptorów bólowych w jelicie. Prawdopodobnie mikrobiom ma wpływ na zachowanie już w chwili urodzenia. Wówczas bakterie uczestniczą w „programowaniu” niektórych elementów rozwoju mózgu, np. charakterystycznej reakcji na stres. Co więcej, okazuje się, że za wykształceniem grup krwi również stoją bakterie. Jest to następstwo subtelnego oddziaływania poszczególnych typów bakterii na układ odpornościowy. Również bakterie „ćwiczą” układ odpornościowy, przygotowując go na poważniejsze wyzwania, jakimi może być kontakt z zarazkami chorobotwórczymi. Określone szczepy bakterii wpływają też na nasz układ odpornościowy dzięki tzw. „odporności kolonizacyjnej”. Zasiedlanie jelit przez dobrotliwe bakterie nie pozostawia tym samym miejsca bakteriom chorobotwórczym.</p>
<h3>Sterylne życie</h3>
<p>Czy możliwe byłoby życie człowieka w całkowitej izolacji od bakterii? Można to ocenić na przykładzie tzw. sterylnych myszy. Przychodzą one na świat przez cesarskie cięcie i żyją w całkowicie sterylnych warunkach. Układ odpornościowy tych zwierząt nie ma żadnych wyzwań; jest całkowicie bezrobotny. Obserwując te myszy, już na pierwszy rzut oka możemy stwierdzić, że zachowują się co najmniej dziwnie: najczęściej są nadaktywne, zachowują się wyjątkowo nieostrożnie, jedzą znacznie więcej niż inne myszy. Po zbadaniu układu pokarmowego tych myszy można stwierdzić, że ich jelita są pozbawione kosmków jelitowych, lub są one bardzo małe. Mają też niewiele komórek odpornościowych, i nawet niegroźne zarazki są w stanie je zabić. Po wstrzyknięciu zwierzętom flory bakteryjnej innych myszy, np. chorych na cukrzycę lub z nadwagą, istnieje duże prawdopodobieństwo, że w stosunkowo krótkim czasie zachorują na te choroby.</p>
<blockquote><p>Stres, depresja lub stan euforii zaburzają prawidłową fizjologię naszych jelit oraz zmieniają skład ich flory bakteryjnej</p></blockquote>
<p>Warto zadbać o towarzystwo bakterii probiotycznych, które występują obficie w kiszonkach, nie tylko kwaszonej kapuście czy ogórkach, ale również w zakwasie buraczanym czy innych mieszankach jarzynowych. Warzywa są tym rodzajem pożywienia, które służy rozwojowi dobrych bakterii. Naszemu zdrowiu oraz dobrotliwym bakteriom wyraźnie nie służą pokarmy zakwaszające organizm, a wiec głównie mocno przetworzone.</p>
<h3>Mikroświat w jelitach</h3>
<p>Wygląda na to, że nawet gdybyśmy nie chcieli zadawać sobie trudu, aby się zajmować naszym „życiem wewnętrznym”, badaniem wpływu całego mikroświata bakterii na nasze funkcjonowanie i stan zdrowia, to on i tak istnieje. Lepiej więc go poznać, aby polubić to, co dobre w naszym wnętrzu. Mamy zatem wpływ na to, jakich „lokatorów” zaprosimy do swoich jelit.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/zdrowie-zasilane-bakteriami/">Zdrowie zasilane bakteriami</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Chorzy z nadmiaru jedzenia</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/chorzy-z-nadmiaru-jedzenia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Aug 2019 09:17:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Kłosińska]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2705</guid>

					<description><![CDATA[<p>Szczególnym polem obserwacji mogły być parki rozrywki; do jednego z nich też się wybraliśmy. Był to park SeaWorld, czyli Wodny Świat, w San Diego. Najpierw z ukrywanym zainteresowaniem oglądałam ludzi, potem wpadałam w coraz większe zdumienie. To było niewiarygodne – młodzi ludzie monstrualnie grubi opychali się hamburgerami czy lodami. Jeszcze gorszy widok stanowili młodzi na [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/chorzy-z-nadmiaru-jedzenia/">Chorzy z nadmiaru jedzenia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Szczególnym polem obserwacji mogły być parki rozrywki; do jednego z nich też się wybraliśmy. Był to park SeaWorld, czyli Wodny Świat, w San Diego. Najpierw z ukrywanym zainteresowaniem oglądałam ludzi, potem wpadałam w coraz większe zdumienie. To było niewiarygodne – młodzi ludzie monstrualnie grubi opychali się hamburgerami czy lodami. Jeszcze gorszy widok stanowili młodzi na wózkach inwalidzkich, niemogący się poruszać z powodu nadmiernej otyłości i powikłań z nią związanych. Byłam naprawdę przerażona.</p>
<h3>Życie w rozmiarze XXL</h3>
<p>Poruszając się dużym turystycznym samochodem, zmuszeni byliśmy robić zakupy w sklepach mieszczących się w pobliżu dróg. Najczęściej były to duże supermarkety. Nie dowierzałam własnym oczom, patrząc na 5- czy 10-kilogramowe plastikowe wiaderka z mlekiem czy lodami. Napoje i soki (raczej sztuczne) sprzedawano w wielkich kontenerach. Inne zagadnienie to przydatność oglądanych produktów spożywczych do jedzenia: ser o smaku mydła, chleb ciągnący się jak guma, owoce i warzywa o smaku mało przypominającym ten prawdziwy. Zwróciłam uwagę, że na prawie wszystkich produktach zapakowanych w torby, pudełka czy butelki bardzo precyzyjnie wypisano skład surowców. Potencjalny kupujący mógł mieć zatem wrażenie, że wszystko jest pod kontrolą, ktoś czuwa nad tym, co kupujemy i co trafi do naszych żołądków. Do tego w amerykańskich restauracjach, otrzymując zamawiane danie, można się zastanawiać, czy to aby na pewno jedna porcja.</p>
<p>Nawyk oszczędzania czy może raczej postawy polegającej na tym, aby niczego nie marnować, nie zawsze popłaca. Z drugiej strony, czy zjadanie do końca, nawet gdy nie jesteśmy już głodni, to rzeczywiście oszczędność? Powiększanie porcji w restauracjach, a także w sklepach jest przecież chwytem reklamowym marketingowców.</p>
<h3>Złudna oszczędność</h3>
<p>Klienci, w trosce o swoje portfele, zwracają coraz większą uwagę na to, ile jedzenia mogą dostać za swoje pieniądze; interesuje ich także, gdzie uzyskają go jeszcze więcej. Wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom, oferuje się porcje coraz większe. W amerykańskich restauracjach zwiększyły się one w ciągu ostatnich 20 lat nawet trzykrotnie. Tamtejszy Departament Zdrowia alarmuje o znacznym przekraczaniu norm kalorycznych. Okazuje się, że kaloryczność dziennych racji pokarmowych jest wyższa o 1500 kcal niż w latach 90. Oczywiście z niezdrowym jedzeniem kojarzą się nam sieciowe restauracje typu fast food. Choć świadomość ludzi wydaje się coraz większa, chętnych na szybkie jedzenie nie ubywa. Nie sposób nie zauważyć, że porcje są coraz większe, ale wydaje się, że nikomu to nie przeszkadza. Przeciętny cheeseburger jakieś 20 lat temu dostarczał ok. 330 kcal, dzisiaj zaś ma 590 kcal. Podwójna kanapka to aż 934 kcal!</p>
<blockquote><p>Okazuje się, że kaloryczność dziennych racji pokarmowych jest wyższa o 1500 kcal niż w latach 90</p></blockquote>
<p>Społeczeństwo rozrastające się wszerz w niesamowicie szybkim tempie to problem nie tylko amerykański. Tyje Europa, tyje Azja i Afryka. Najbardziej miarodajne dane dotyczące występowania otyłości na świecie pochodzą z wyników badania MONICA (MONItoring of trends and determinants in CArdiovascular disease), przeprowadzonego przez Światową Organizację Zdrowia. Wskazują one na wzrost występowania otyłości u mieszkańców większości państw Europy o ok. 10–40% w ciągu ostatnich 10 lat, w tym o 10–20% u mężczyzn i o 10–25% u kobiet. Najbardziej alarmujący wzrost stwierdzono w Wielkiej Brytanii, gdzie otyłość lub nadwagę stwierdza się u niemal 2/3 dorosłych mężczyzn i ponad połowy kobiet.</p>
<h3>Nie tylko wygląd</h3>
<p>U nas jest niewiele lepiej – na nadwagę cierpi już co drugi dorosły Polak. Z kolei u co piątego stwierdza się otyłość. Wygląda na to, że oswajamy się z widokiem nas samych w dużo większym wydaniu. I może nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie fakt, że nie chodzi tu tylko o to, jak wyglądamy, ale przede wszystkim o to, jak bardzo cierpi na tym nasze zdrowie.</p>
<p>Tkanka tłuszczowa zgromadzona na brzuchu to nie tylko charakterystyczny dla danej osoby rodzaj otyłości, ale przede wszystkim jeden z objawów tzw. zespołu metabolicznego, czyli zespołu X; problem ten dotyczy prawie 30% Polaków. Zespół metaboliczny określa się jako zbiór wzajemnie powiązanych czynników zwiększających istotnie ryzyko rozwoju miażdżycy i cukrzycy typu 2 oraz ich powikłań naczyniowych, które w konsekwencji podwyższają ryzyko przedwczesnego zgonu. Przyczyny występowania zespołu metabolicznego to przede wszystkim nadwaga i otyłość. Do grupy podwyższonego ryzyka należą osoby z tzw. otyłością brzuszną. Rozpoznajemy ją wówczas, gdy obwód w talii przekracza 88 cm u kobiet i 102 cm u mężczyzn. Większość tkanki tłuszczowej gromadzi się zazwyczaj w okolicy trzewnej. Tkanka tłuszczowa otacza narządy wewnętrzne, powodując ich otłuszczenie; przyczynia się też do zmniejszenia wrażliwości na insulinę. Niejednokrotnie wystarczającym zabiegiem jest zmiana diety oraz zrzucenie kilku niepotrzebnych kilogramów, ale niektórzy nie dają wiary, że może to być takie proste.</p>
<h3>Nadmiar kalorii i brak ruchu</h3>
<p>Nadwaga i otyłość w znacznym stopniu zwiększają ryzyko wystąpienia nowotworów hormonozależnych. W przypadku raka piersi i raka endometrium (macicy) nie bez znaczenia jest również fakt, że w obrębie tkanki tłuszczowej wytwarzane są kobiece hormony płciowe – estrogeny. Zwiększony poziom estrogenów ma z kolei działanie kancerogenne. Otyłość i brak aktywności fizycznej wiążą się też ze wzrostem ryzyka raka przełyku, trzustki, jelita grubego, płuc i nerki. Szacuje się, że nawet 25–50% przypadków tych nowotworów ma wśród swoich przyczyn właśnie nadmiar kalorii i brak ruchu.</p>
<blockquote><p>Nadwaga i otyłość w znacznym stopniu zwiększają ryzyko wystąpienia nowotworów hormonozależnych</p></blockquote>
<p>Wygląda na to, że nie ma czasu, aby czekać i leczyć jedynie objawy, skoro przyczyną większości chorób, które nas nękają i będą nam dokuczać jeszcze bardziej, jest zły sposób odżywiania. Prawda jest taka, że nie pomogą żadne cudowne diety, ponieważ konieczna jest systematyczna zmiana nawyków, zarówno żywieniowych, jak i dotyczących aktywności fizycznej. W kwestii żywienia konieczne będą zmiany ilościowe oraz jakościowe.</p>
<p>Produkt szczególnie przeciwwskazany stanowi cukier. Nawet ilości wypijanych soków i zjadanych owoców powinny znaleźć się pod kontrolą. Metodą małych kroczków warto też wycofywać z naszego menu białe bułeczki, potem pszenny chleb i produkty mocno przetworzone. Na efekty może trzeba trochę poczekać, ale to najlepszy sposób.</p>
<h3>Jak wprowadzić zdrowe nawyki:</h3>
<ul>
<li>Zrezygnuj ze słodyczy, pieczywa cukierniczego, zwykłego pieczywa.</li>
<li>Podstawa zdrowej diety to warzywa: jedz dużo warzyw oraz surowe owoce (w przypadku problemów z nadwagą do godziny 14.00 i nie więcej niż 200 g).</li>
<li>Nie opuszczaj żadnego posiłku, jedz obfite śniadanie (np. kasza jaglana z dodatkiem owoców, warzyw, oleju lnianego na zimno), drugie śniadanie, obiad i delikatną kolację (również może być kasza jaglana), od czasu do czasu podwieczorek. Nie podjadaj.</li>
<li>Pamiętaj o stałych porach posiłków – to bardzo ważne!</li>
<li>Staraj się jeść trzy ciepłe posiłki, na śniadanie najlepiej kasze.</li>
<li>Po surowe owoce sięgaj tylko pół godziny przed posiłkiem albo półtorej godziny po nim.</li>
<li>Nie łącz w jednym posiłku węglowodanów i tłuszczów (np. chleb z masłem i żółtym serem), mięso lepiej jadać z warzywami, a nie z ziemniakami czy ryżem.</li>
<li>Używaj zdrowych tłuszczów, takich jak tłoczony na zimno olej lniany, olej kokosowy, oliwa z oliwek – ok. 1 łyżka dziennie.</li>
<li>Zmniejsz ilość spożywanego tłuszczu zwierzęcego (wyeliminuj żółte sery, śmietanę, sosy, tłuste mleko, majonez, tłuste mięsa).</li>
<li>Ogranicz spożycie mięsa na korzyść ryb (ewentualnie ekologicznego drobiu).</li>
<li>Ryby, drób, mięso spożywaj gotowane, pieczone w folii – zrezygnuj ze smażenia na tłuszczu.</li>
<li>Pieczywo pszenne zastąp żytnim (i to też w niewielkich ilościach), kasze rafinowane oraz biały ryż zastąp ryżem brązowym, makaron – żytnim, ryżowym, gryczanym; jadaj je w postaci al dente.</li>
<li>Smaż na patelni beztłuszczowej, używając do smażenia oleju kokosowego. Ewentualnie niewielką ilość oliwy czy oleju rzepakowego możesz dodać pod koniec smażenia czy duszenia.</li>
<li>Zrezygnuj z alkoholu (z wyjątkiem czerwonego wytrawnego wina), słodzonych soków. Pij wodę (1,5–2 l dziennie) oraz herbatę zieloną, imbirową.</li>
<li>Pamiętaj o codziennej aktywności fizycznej.</li>
</ul>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/chorzy-z-nadmiaru-jedzenia/">Chorzy z nadmiaru jedzenia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Odkwaszanie organizmu &#8211; na drodze do zdrowia</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/odkwaszanie-organizmu-na-drodze-do-zdrowia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 18 Aug 2019 10:18:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Kłosińska]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2588</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dopóki czujemy się dobrze i nic nam nie dolega, rzadko zastanawiamy się nad przyczyną wielu poważnych chorób, szczególnie jeśli nie są udziałem naszym lub naszych bliskich. Co prawda coraz więcej mówi się o zatruciu środowiska czy niewłaściwym odżywianiu, ale nie zawsze udaje się to odnieść bezpośrednio do złego stanu zdrowia. Wiadomo, że przyczyną chorób są [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/odkwaszanie-organizmu-na-drodze-do-zdrowia/">Odkwaszanie organizmu &#8211; na drodze do zdrowia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Dopóki czujemy się dobrze i nic nam nie dolega, rzadko zastanawiamy się nad przyczyną wielu poważnych chorób, szczególnie jeśli nie są udziałem naszym lub naszych bliskich. Co prawda coraz więcej mówi się o zatruciu środowiska czy niewłaściwym odżywianiu, ale nie zawsze udaje się to odnieść bezpośrednio do złego stanu zdrowia. Wiadomo, że przyczyną chorób są najczęściej długotrwałe procesy zachodzące w organizmie. Z drugiej strony, gdy chorujemy, logiczna wydaje się wizyta u lekarza i zaordynowanie odpowiedniej porcji leków do zastosowania od zaraz. Nie zawsze jednak usuwają one główne, głęboko ukryte przyczyny choroby. Niejednokrotnie zwalczają raczej objawy, co jeszcze bardziej komplikuje dotarcie do prawdziwego źródła choroby.</p>
<h3>Groźne zakwaszenie</h3>
<p>Od dawna wiadomo, że u podłoża większości chorób leży zakwaszenie organizmu. Niekorzystne zmiany pH (wskaźnika kwasowości) prowadzą do zaburzeń metabolizmu oraz gospodarki hormonalnej, co daje początek wielu chorobom. Już w pierwszej połowie ubiegłego wieku dr William Howard Hay w swojej książce zatytułowanej A new health era stwierdził, że wszystkie choroby spowodowane są samozatruciem organizmu wywołanym akumulacją kwasów. Podobnie również dr Young uważa, że istnieje tylko jedna choroba – zakwaszenie organizmu. W pewnym sensie trudno się z tym nie zgodzić, ponieważ zakwaszenie jest doskonałym podłożem do rozwoju wirusów, bakterii i grzybów, a także pleśni, towarzyszących bardzo poważnym chorobom. Chcąc ich uniknąć, warto zacząć działać, zanim zaobserwujemy jakiekolwiek symptomy.</p>
<h3>Kwas i zasada</h3>
<p>Komu grozi zakwaszenie? Niestety jest ono problemem większości ludzi. Jesteśmy na nie narażeni, gdy nasza dieta zawiera za dużo mięsa, wędlin, chleba, makaronów, kawy, herbaty, słodyczy. Tylko na ekranie telewizora bardzo słodkie czekoladowe batoniki dodają energii. Tak naprawdę dodają jej na bardzo krótko, potem zaś możemy spodziewać się ssania w żołądku. Możemy uwierzyć kolejnej reklamie i zażyć lek zmniejszający wydzielanie soku żołądkowego, ale warto pamiętać, że to jedynie półśrodki.</p>
<blockquote><p>Typowa dieta cywilizacyjna ma charakter wyraźnie kwasowy. Tymczasem 80% tego, co jemy, powinny stanowić produkty zasadotwórcze, a tylko 20% kwasotwórcze</p></blockquote>
<p>Aby nasz organizm mógł funkcjonować prawidłowo, konieczne jest zapewnienie mu równowagi kwasowo-zasadowej. Jest to stan, w którym zachowany zostaje swoisty stosunek kationów i anionów w płynach ustrojowych, a tym samym odpowiednie pH. Optymalny zakres pH krwi dla większości procesów przemiany materii wynosi 7,35–7,45. Spadki poniżej 6,8 i wzrosty powyżej 7,8 są dla organizmu bardzo niebezpieczne; może wówczas dojść do denaturacji białek, nie działają enzymy komórkowe, zostaje też zaburzona wymiana gazów oddechowych.</p>
<h3>Obrona organizmu</h3>
<p>Jesteśmy dziełem Stwórcy, który zadbał, aby nasz organizm mógł obronić się przed wszelkimi zagrożeniami z zewnątrz. Zostaliśmy wyposażeni w szereg mechanizmów naprawczych, również umożliwiających zachowanie równowagi kwasowo-zasadowej. Płuca, wydalając gazowy dwutlenek węgla, eliminują nadmiar kwasu; nerki eliminują kwasy wraz z moczem. Krew i osocze zawierają mechanizmy buforowe zapewniające równowagę. Jeśli nadmiar kwasów nie może być wydalony lub zobojętniony, uszkodzeniu ulegają narządy oraz tkanki. Na szczęście ma to miejsce bardzo rzadko.</p>
<h3>Następstwa zakwaszenia</h3>
<p>Organizm, dążąc do stanu równowagi w przypadku nadmiaru w diecie substancji kwasotwórczych i niedoboru zasadotwórczych, pobiera te drugie z miejsc, w których gromadzą się w postaci rezerw, na przykład z kości. Następstwem demineralizacji kości może być osteoporoza, problemy z kręgosłupem, zębami, stawami. Również słaby stan paznokci, włosów, problemy skórne, dna moczanowa mają swoje źródło w zakwaszeniu organizmu. Lekarze widzą też bardzo silny związek między zakwaszeniem organizmu a zachorowalnością na raka.</p>
<p>Do powstania kwasicy mogą się przyczynić: niewłaściwa dieta, cukrzyca, stany stresowe, gorączka, otyłość, przewlekłe schorzenia wątroby, nerek i kory nadnerczy. Zasadowica zdarza się rzadziej, a wywołać ją mogą przede wszystkim leki o silnie alkalizujących właściwościach oraz niedożywienie.</p>
<h3>Co alkalizuje?</h3>
<p>Pożywienie, które codziennie przyjmujemy, może oddziaływać na nasz ustrój zakwaszająco lub alkalizująco. Bezpośredni wpływ na charakter pożywienia mają zawarte w nim składniki mineralne o właściwościach zasado- lub kwasotwórczych. Potrawy roślinne w większości należą do zasadotwórczych. Co ciekawe, właściwości takie wykazują też kwaśne cytryny. Spośród produktów zbożowych jedynie kasza jaglana jest zasadotwórcza. Zbyt duży udział w diecie produktów zwierzęcych (takich jak mięso, ryby, jaja) oraz produktów zbożowych (pieczywo, ciasta, kasze) powoduje zakwaszenie organizmu, a to za sprawą siarki, fosforu i chloru. Za właściwości zasadotwórcze odpowiedzialne zaś są takie pierwiastki jak wapń, magnez, potas i sód.</p>
<p>Najkorzystniejsza jest dla nas równowaga kwasowo-zasadowa, z niewielką przewagą alkaliczną. Lekarze naturaliści (ci, którzy dostrzegają znaczna rolę żywienia w leczeniu i profilaktyce chorób) uważają, że 80% tego, co jemy, powinny stanowić produkty zasadotwórcze, a tylko 20% kwasotwórcze. Niestety najczęściej jest wprost przeciwnie. Typowa dieta cywilizacyjna ma charakter wyraźnie kwasowy. Wielu z naszych codziennych, dokuczliwych dolegliwości (np. bólów głowy, uczucia zmęczenia, nudności, dysfunkcji przewodu pokarmowego) można by uniknąć, korygując skład diety.</p>
<h3>Małe kroki zmiany nawyków</h3>
<p>Wiele osób nie wyobraża sobie obiadu bez porcji mięsa, a śniadania bez kanapki z wędliną. Ale już zmiana proporcji w składzie codziennych posiłków może pomóc w osiągnięciu równowagi kwasowo-zasadowej. Trzymając się zasady, że do każdej porcji spożywanego mięsa należy dodać dwa razy większą porcję warzyw (najlepiej surowych lub gotowanych na parze), zrobimy pierwszy krok w kierunku poprawy metabolizmu i obniżenia pH. Wędliny można zastąpić pastami z warzyw, zaś pieczywo pszenne pieczywem pełnoziarnistym żytnim czy gryczanym, a jeszcze lepiej codzienną porcją kaszy jaglanej.</p>
<p>Nieumiejętne przygotowywanie potraw może być powodem niekorzystnej zmiany charakteru produktów z zasadowego na kwasowy. Należy pamiętać, aby jarzyn nie gotować w dużej ilości wody, unikać dodawania przypraw innych niż naturalne. Również dodatek cukru do przygotowania deserów z owoców (np. kompotu) sprawia, że nabierają one odczynu kwasowego.</p>
<h3>Wybór w kierunku zdrowia</h3>
<p>W trosce o wyrównanie poziomu kwasów w organizmie warto zadbać o jak największy udział produktów zasadotwórczych. Jednym z nich jest nasz poczciwy koper. O ile zakwaszenie nie jest zbyt wysokie, możemy je obniżyć, stosując w codziennym menu właśnie koper. Podstawą zasadotwórczej diety powinny być zielone warzywa, kiełki, migdały, orzechy, ale także oleje z wysoką zawartością nienasyconych kwasów tłuszczowych. Wśród najcenniejszych nawyków osób dbających o zdrowie należy wymienić zaopatrzenie organizmu w odpowiednią ilość (1,5–2,5 l) wody oraz regularną aktywność fizyczną. Od Stwórcy otrzymaliśmy życie, ale na nasze zdrowie mamy wpływ również my sami.</p>
<h3>Wybrane produkty zasado- i kwasotwórcze</h3>
<h5>Produkty wysoko zasadotwórcze:</h5>
<p>cytryna, suszone owoce, pietruszka, kiwi, słodkie gruszki, ananas, soki warzywne niesłodzone</p>
<h5>Produkty średnio zasadotwórcze:</h5>
<p>jabłka, awokado, pomidory, marchew, seler, czosnek, sałata, szpinak, brokuły</p>
<h5>Produkty średnio kwasotwórcze:</h5>
<p>ryby, kiełbasy i wędliny, płatki, kukurydziane, wino, słodzone jogurty, sery pleśniowe</p>
<h5>Produkty wysoko kwasotwórcze:</h5>
<p>mięsa: wołowina, wieprzowina, sery żółte, napoje gazowane, pszenne pieczywo, pszenne makarony, cukier, piwo, czekolada, biały ryż</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/odkwaszanie-organizmu-na-drodze-do-zdrowia/">Odkwaszanie organizmu &#8211; na drodze do zdrowia</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wiosenne oczyszczanie organizmu</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/wiosenne-oczyszczanie-organizmu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 02 Aug 2019 08:25:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Kłosińska]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2516</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zatruwanie ciała Z badań wynika, że w kościach współcześnie żyjących ludzi znajduje się nawet 700 razy więcej ołowiu, niż to było kiedyś, u naszych przodków. Jeśli dołożymy do tego dwutlenek węgla, dwutlenek siarki, chlorowcopochodne, pierwiastki promieniotwórcze, lista szkodliwych substancji się wydłuża, a zagrożenie dla zdrowia staje się coraz większe. Wystarczy sięgnąć po dane statystyczne, z [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/wiosenne-oczyszczanie-organizmu/">Wiosenne oczyszczanie organizmu</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>Zatruwanie ciała</h3>
<p>Z badań wynika, że w kościach współcześnie żyjących ludzi znajduje się nawet 700 razy więcej ołowiu, niż to było kiedyś, u naszych przodków. Jeśli dołożymy do tego dwutlenek węgla, dwutlenek siarki, chlorowcopochodne, pierwiastki promieniotwórcze, lista szkodliwych substancji się wydłuża, a zagrożenie dla zdrowia staje się coraz większe. Wystarczy sięgnąć po dane statystyczne, z których wynika, że w ciągu niespełna 30 ostatnich lat zachorowalność, a także śmiertelność dotycząca nowotworów wzrosła dwukrotnie. Bardzo mi przykro, że nie wpisuję się w konwencję strony dobrych wiadomości, ale czasem warto przypomnieć niechlubne fakty, aby podjąć konstruktywne działania.</p>
<p>Trudno naprawić to, co stało się następstwem bezmyślności czy złej woli mieszkańców naszej planety. Warto pamiętać, że nie tylko warunki środowiskowe, ale przede wszystkim styl życia – a więc sposób odżywiania, aktywność fizyczna, stres lub jego brak – mają wpływ na nasze zdrowie.</p>
<h3>Zwróć na mnie uwagę</h3>
<p>Nie ma chyba człowieka, który prosiłby Boga o chorobę dla siebie, nawet jeśli może ona przynieść pewne pozytywne rezultaty na jakimś etapie ludzkiego życia. Bardzo często choroba to dopominanie się naszego przeciążonego układu odpornościowego, abyśmy łaskawie zwrócili na niego uwagę. Doktor Don Colbert porównuje stan gorszego samopoczucia czy niedyspozycji do czerwonej lampki, która sygnalizuje wyczerpanie zapasów paliwa w samochodzie. Możemy zignorować to ostrzeżenie, ale wówczas przyjdzie moment, w którym samochód po prostu odmówi współpracy i dalej nie pojedzie.</p>
<p>Najczęściej czerwonym światłem ostrzegającym przed poważnymi chorobami są pojawiające się ich pierwsze symptomy. Możemy je zlekceważyć i „jechać dalej” albo dokonać jakiejś zmiany w swoim życiu: zwolnić tempo pracy, zmienić sposób żywienia, do planu zajęć wpisać aktywność fizyczną. Sięganie po leki, np. przeciwbólowe, działające tylko objawowo, to zaledwie półśrodek, a najczęściej strategia skierowana przeciwko nam samym. W rezultacie może ona bowiem przynieść więcej szkody niż pożytku. Usypia czujność i opóźnia wkroczenie z właściwą terapią, konieczną interwencją.</p>
<h3>Gdy toksyn jest za dużo</h3>
<p>Pan Bóg stworzył nas na swój wzór i podobieństwo. Nasze ciało jest bardzo mądrze i z wielką precyzją przystosowane do ziemskiego życia. Zostaliśmy wyposażeni w system obrony przeciwko zagrożeniom ze strony świata zewnętrznego – przede wszystkim w układ odpornościowy, ale też w narządy, takie jak nerki czy wątroba, których zadaniem jest usuwanie z organizmu szkodliwych substancji. Ale gdy toksyn w naszym organizmie jest za dużo, system obrony też nie jest w stanie podołać zadaniu ponad miarę.</p>
<blockquote><p>Nie potrzebujemy przetworzonej żywności i pustych kalorii. Naturalnym pokarmem dla człowieka jest naturalne pożywienie</p></blockquote>
<p>Najlepszym sposobem na pozbycie się toksyn z organizmu jest post. Hipokrates twierdził: „Natura sprzeciwia się wszelkiemu nieumiarkowaniu”. Paradoksalnie z jednej strony cierpimy na nadwagę i otyłość w skali dotąd niespotykanej, z drugiej natomiast jesteśmy niedożywieni, jeśli chodzi o niektóre potrzebne nam składniki. Problem polega na tym, że jemy nie to, co trzeba. Nie potrzeba nam śmieci: przetworzonej żywności, cukru, tłuszczu, środków chemicznych i pustych kalorii. Naturalnym pokarmem dla człowieka jest naturalne pożywienie.</p>
<h3>Dobroczynność postu</h3>
<p>Post to najlepsza droga do uwolnienia organizmu ze wszystkich toksyn, które zatruwają nasz organizm. Nasze ciało potrzebuje odpoczynku, wytchnienia, zarówno w sferze fizycznej, jak i duchowej. Stan zdrowia to homeostaza, czyli równowaga. Choroba jest zaburzeniem tej równowagi, zaś post ją przywraca. Okresowe oczyszczanie organizmu pozwoli na uwolnienie się od ciężaru fizycznego oraz związanego z układem nerwowym, który odpowiada również za zmęczenie psychoemocjonalne.</p>
<p>Każdy z nas wyposażony jest w ok. 6–100 trylionów komórek. Warunkiem życia jest przyjmowanie przez nie substancji odżywczych oraz wydalanie produktów przemiany materii. Post to sposób na pozbycie się nadmiaru obciążających toksyn i powrót do efektywnego funkcjonowania, zarówno na poziomie komórek, jak i całego organizmu. Niemiecki histopatolog Johann Wendt wykazał, że rodzaj przyjmowanego pożywienia znajduje swoje odbicie w stanie tkanek naszego organizmu. Naturalna żywność warunkuje prawidłowe ich funkcjonowanie, zaś nadmiar białka wiąże się z ich degeneracją, a nadmiar tłuszczu czy cukru prowadzi do otłuszczenia.</p>
<h3>Wpływ genów</h3>
<p>Zupełnie nową dziedziną nauki jest nutrigenomika, zajmująca się badaniem oddziaływania różnych składników pożywienia na geny. Okazuje się, że w największym stopniu dziedziczymy podatność na choroby. W naszym sposobie odżywiania, sposobie funkcjonowania jest zawarta pożywka dla genów destruktywnych, które w określonych warunkach mogą się uaktywniać. Innymi słowy – w dużym stopniu to od nas samych, od naszego stylu życia i odżywiania zależy, czy sprowadzimy na siebie chorobę czy zażegnamy jej pojawienie się.</p>
<p>Pokarm oddziałuje na geny, może je stymulować lub blokować. Przykładem może być aktywacja onkogenów (genów rakowych) przez czynnik wzrostowy IGF-1, który znajduje się w białku pochodzącym z mięsa lub mleka. Z kolei sulforafan, zawarty w kapuście, ma zdolność blokowania wspomnianych onkogenów. Następstwem zaś postu warzywno-owocowego jest odblokowanie genów długowieczności.</p>
<h3>Żywność czy pseudożywność</h3>
<p>Od początku świata nasz układ genetyczny zmienił się w bardzo niewielkim stopniu, natomiast żywność XXI w. czasem w bardzo niewielkim stopniu przypomina tę daną nam przez Stwórcę. Post pozwoli nam osiągnąć równowagę fizyczną oraz psychiczną. Podstawą jest zrozumienie, że w dużej mierze od nas samych zależy zarówno stan naszej planety, jak i własnego zdrowia.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/wiosenne-oczyszczanie-organizmu/">Wiosenne oczyszczanie organizmu</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Z chlebem czy bez chleba?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/z-chlebem-czy-bez-chleba/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/z-chlebem-czy-bez-chleba/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Jul 2019 15:53:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Kłosińska]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2280</guid>

					<description><![CDATA[<p>Chleb uważany był za podstawowy posiłek czy dodatek do posiłku od bardzo dawna. Już w czasach starożytnych gościł na stołach zarówno bogatych, jak i biednych ludzi. Modlitwa Pańska zawiera prośbę do Ojca w Niebie o chleb powszedni. W czasie wędrówki do Ziemi Obiecanej Bóg ratował Izraelitów od głodu, zsyłając narodowi wybranemu mannę (zob. Ks. Wyj. [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/z-chlebem-czy-bez-chleba/">Z chlebem czy bez chleba?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Chleb uważany był za podstawowy posiłek czy dodatek do posiłku od bardzo dawna. Już w czasach starożytnych gościł na stołach zarówno bogatych, jak i biednych ludzi. Modlitwa Pańska zawiera prośbę do Ojca w Niebie o chleb powszedni. W czasie wędrówki do Ziemi Obiecanej Bóg ratował Izraelitów od głodu, zsyłając narodowi wybranemu mannę (zob. Ks. Wyj. 16:4–35), nazwaną chlebem z nieba (zob. Psalm 105:40, BT). Chleb codzienny jest symbolem stałego zaopatrzenia, a spożywający go nie cierpią głodu. Jemy go na śniadanie, kolację, najwygodniej zrobić z niego kanapki. Dawniej tańszy był ciemny chleb żytni, zaś białe pieczywo pszenne gościło najczęściej na pańskich stołach – jako symbol dobrobytu.</p>
<h4>Dieta i „pszeniczny brzuch”</h4>
<p>Od wielu lat dzięki rozwiniętym i udoskonalonym formom uprawy pszenicy jest ona podstawowym zbożem stosowanym do wypieku chleba. O pszenicy mówi się coraz więcej, nie zawsze jednak najlepiej. Obecnie globalne spożycie tego zboża na osobę wynosi ok. 70 kg rocznie i nadal notuje się tendencję rosnącą. Pszenica to składnik nie tylko chleba, makaronów, ciast i ciastek, ale także przetworów mięsnych i warzywnych oraz sosów. Trudno znaleźć przetworzony produkt spożywczy, który jej nie zawiera. Nasze upodobanie do produktów pszennych sprawia jednak, że przybieramy coraz bardziej na wadze i przybywa nam chorób mających związek z pożywieniem. Wśród lekarzy i dietetyków pojawił się nawet termin „pszeniczny brzuch”. Paradoksalnie problem zaczął się w drugiej połowie ubiegłego wieku, kiedy jako środek zaradczy wobec tendencji rozwoju nadwagi i otyłości wśród mieszkańców naszego globu zalecano obniżanie zawartości tłuszczu w diecie na korzyść produktów pełnoziarnistych. Wraz z odtłuszczaniem nabiału i przetworów mięsnych zaczęliśmy jeść więcej pieczywa oraz przetworzonych produktów zbożowych. Na przestrzeni kilkudziesięciu lat zmienił się też skład pszenicy. Okazało się wówczas, że to nie tłuszcz jest winien przybieraniu na wadze tysięcy, a nawet milionów ludzi, ale właśnie zboże.</p>
<blockquote><p>Na przestrzeni kilkudziesięciu lat zmienił się skład pszenicy. Okazało się wówczas, że to nie tłuszcz jest winien przybieraniu na wadze tysięcy, a nawet milionów ludzi, ale właśnie zboże</p></blockquote>
<p>Pszenicę uprawiano już ok. 10 tys. lat temu – w regionach południowo-wschodniej Turcji. Pierwotne gatunki pszenicy to samopsza i płaskurka. Jeszcze w czasach poprzedzających naszą erę płaskurka w naturalny sposób skrzyżowała się z inną trawą, w wyniku czego powstała roślina o znacznie większej liczbie chromosomów. Triticum aestivum, bo o niej mowa, jest genetycznie najbliższa dzisiejszej pszenicy. Dawała ona lepsze plony, dlatego też wyparła wcześniejsze odmiany. Wyróżniała się korzystniejszymi właściwościami genetycznymi i najlepiej poddawała się różnym zmianom i modyfikacjom. Celem badań prowadzonych na pszenicy było przede wszystkim zwiększenie zbiorów. Zaczęto tworzyć nowe odmiany, krzyżując różne zboża i trawy (hybrydyzacja) oraz wytwarzając odmiany genetyczne w laboratoriach. Znanym centrum badawczym w tej dziedzinie stał się Ośrodek Uszlachetniania Kukurydzy i Pszenicy w Meksyku.</p>
<h4>Nowe odmiany zboża</h4>
<p>Niedawno zmarł Norman Ernest Borlaug, amerykański uczony, który w 1970&nbsp;r. otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla za wyhodowanie odpornych na choroby i bardzo plennych odmian pszenicy. Oceniono, że dzięki jego odkryciom udało się ocalić przed śmiercią głodową ponad pół miliarda ludzi z krajów Trzeciego Świata. Mając na uwadze tak szczytny cel, pominięto kwestię sprawdzania wpływu nowo powstających w wyniku hybrydyzacji odmian pszenicy na bezpieczeństwo ludzi i zwierząt. Zakładano jedynie, że zmiany te nie będą miały żadnego związku ze zdrowiem ludzi. Tymczasem w prowadzonych obecnie badaniach na nowych odmianach pszenicy stwierdza się wyższą ekspozycję genów związanych z celiaklią w porównaniu ze starszymi odmianami. Obecnie na celiaklię choruje znacznie więcej osób dorosłych niż kiedyś. Także u coraz większej liczby ludzi obserwuje się objawy uczuleń na gluten, a przede wszystkim na gliadynę, czyli białko pszenicy.</p>
<h4>Gluten najmniej pożądany</h4>
<p>U podłoża większości chorób przewlekłych leżą reakcje autoimmunizacyjne. Obecnie uważa się, że na ujawnienie się problemów autoimmunologicznych w 75% mają wpływ czynniki środowiskowe, w tym przede wszystkim żywienie. Lekarze i dietetycy zgodnie twierdzą, że wśród najmniej pożądanych składników pożywienia znajduje się gluten. Mając wpływ na powstawanie i rozwój zespołu nieszczelnego jelita, gluten nasila przebieg schorzeń autoimmunologicznych, a nawet może je wywoływać. W grupie tych chorób znajdują się m.in. choroby reumatyczne, jak też wszelkie inne, w których nasz układ immunologiczny atakuje tkanki własnego organizmu, czyli np. stwardnienie rozsiane (SM, sclerosis multiplex), choroba Hashimoto, cukrzyca typu 1.</p>
<p>Jedną z grup osób najbardziej wyedukowanych w zakresie zdrowego odżywiania są rodzice dzieci autystycznych, u których – podobnie jak u dzieci z ADHD czy dysfunkcjami ośrodkowego układu nerwowego – najbardziej widoczny jest wpływ diety na zachowanie. Produktami wywołującymi najwięcej reakcji niepożądanych są słodycze oraz wyroby z mąki pszennej. W wyniku przemian metabolicznych w organizmie z pszenicy powstają polipeptydy, które mają zdolność wnikania do mózgu i wiązania się z receptorami opioidowymi, podobnie jak to ma miejsce w przypadku niektórych narkotyków.</p>
<h4>Wpływ na organizm</h4>
<p>William Davis w swojej książce „Dieta bez pszenicy” pisze: „Do charakterystycznych udokumentowanych oddziaływań pszenicy na ludzi należą: pobudzanie apetytu, narażenie mózgu na wpływ egzorfin (odpowiednika endorfin wydzielanych przez organizm), nadmierne podwyższanie poziomu cukru we krwi [&#8230;], stany zapalne, wpływ na wskaźnik pH prowadzący do niszczenia chrząstki i uszkodzeń kości oraz aktywacja nieprawidłowych reakcji autoimmunologicznych”. Można tu jeszcze dodatkowo wymienić celiaklię nabytą, niektóre zaburzenia neurologiczne, cukrzycę, a także choroby serca, stawów, skóry i przewodu pokarmowego.</p>
<p>Czy zatem mamy zrezygnować z pszennego pieczywa, zapomnieć o domowym cieście czy pizzy? Jeśli nie czujemy się najlepiej, mamy objawy alergii, warto pomyśleć o diecie eliminacyjnej. Gdy zaś jesteśmy zdrowi i nie kosztuje nas wiele zrezygnowanie z białych bułeczek i zastąpienie ich żytnim czy gryczanym chlebem, warto zdobyć się na taki wysiłek. W trosce o własne zdrowie.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/z-chlebem-czy-bez-chleba/">Z chlebem czy bez chleba?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/z-chlebem-czy-bez-chleba/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Nasz karierowicz – cukier</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/nasz-karierowicz-cukier/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/nasz-karierowicz-cukier/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Mar 2017 13:19:08 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Kłosińska]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2119</guid>

					<description><![CDATA[<p>Słodki smak kojarzy się nam z czymś pysznym i przyjemnym, przywodzi na myśl beztroskie dzieciństwo. Nasi przodkowie również lubili słodycze. Musiały im jednak wystarczyć słodkie owoce oraz miód. Jeszcze niespełna 200 lat temu cukier był towarem luksusowym. Gdy cukier pojawił się w Anglii, cena kilograma równała się 2-letnim zarobkom robotnika. Był on miarą statusu społecznego; [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/nasz-karierowicz-cukier/">Nasz karierowicz – cukier</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Słodki smak kojarzy się nam z czymś pysznym i przyjemnym, przywodzi na myśl beztroskie dzieciństwo. Nasi przodkowie również lubili słodycze. Musiały im jednak wystarczyć słodkie owoce oraz miód. Jeszcze niespełna 200 lat temu cukier był towarem luksusowym. Gdy cukier pojawił się w Anglii, cena kilograma równała się 2-letnim zarobkom robotnika. Był on miarą statusu społecznego; na objadanie się słodkim rarytasem mogli sobie pozwolić tylko najbogatsi. Cukier sprzedawano na gramy, również w aptece. Znany na dworach królewskich arabski lekarz Awicenna głosił, że „nic, co słodkie, szkodzić nie może”.</p>
<h4>Nasz karierowicz</h4>
<p>Zawrotna kariera cukru rozpoczęła się wraz z szybkim rozwojem przemysłu spożywczego. Cukier jest niestety jednym z tych składników, które można oskarżać o rozwój chorób cywilizacyjnych. Prawda o cukrze nie pozostawia złudzeń. Lekarze i żywieniowcy zgodnie twierdzą, że cukru jemy zdecydowanie za dużo.</p>
<p>Żaden inny pokarm nie wywołuje bezpośrednio czy pośrednio tak wielkiej liczby chorób. Cukier wywołuje też uzależnienie. Ponad 96% ludności krajów wysoko uprzemysłowionych cierpi na próchnicę. Pojawia się ona u ok. 60% dzieci poniżej 3 roku życia oraz u 90% 6-latków. Najbardziej winny temu jest właśnie cukier. Ze składników śliny i resztek pokarmowych tworzy się na zębach płytka, zawierająca ogromną ilość bakterii. Cukier oraz słodkie pokarmy i napoje stanowią dla bakterii doskonałą pożywkę, powodując ich namnażanie. Powstający w wyniku przemiany materii bardzo aktywny kwas atakuje szkliwo, które ulega zmiękczeniu i systematycznemu niszczeniu. Otwiera to drogę bakteriom, które dostają się do miazgi zęba, powodując stan zapalny.</p>
<h4>Potrzebny do pracy mózgu?</h4>
<p>Kłamstwem jest informacja propagowana w mediach, że cukier fabryczny pozwala utrzymać równowagę energetyczną i jest niezbędny do prawidłowej pracy mózgu. Rafinowany cukier zaburza procesy regulujące naturalny poziom glukozy we krwi i naraża nasze ciało na wiele problemów. Znacznie lepszym rozwiązaniem jest jedzenie warzyw, owoców oraz naturalnych produktów zbożowych – organizm wykorzysta zawarty w nich cukier.</p>
<p>Często dzieci, a także dorośli skarżą się na bóle brzucha. Cukier w bardzo silnym stopniu drażni błonę śluzową żołądka. Prowadzi to do wzrostu kwaśności i agresywności soku żołądkowego. Odczuwamy wzmożony głód, który nie jest wynikiem rzeczywistego zapotrzebowania na energię. Zaspokajając go słodyczami, wchodzimy w błędne koło. Następstwem jest chroniczne zmęczenie. Nadmierne zakwaszenie żołądka i jelit powoduje zaburzenie ogólnoustrojowej równowagi kwasowo-zasadowej, co sprzyja rozpowszechnionym zapaleniom żołądka i jelit oraz innym zaburzeniom układu pokarmowego. Cukier zaburza równowagę flory bakteryjnej przewodu pokarmowego, a to upośledza wchłanianie wielu składników pokarmowych.</p>
<h4>Złodziej witamin</h4>
<p>Cukier nazywany jest „złodziejem witamin”. Aby pożywienie mogło ulec w organizmie przetworzeniu, konieczny jest udział wielu składników pożywienia, m.in. witamin, substancji mineralnych – a cukier takich nie posiada. Zjedzenie batonika wiąże się z pozbawieniem organizmu cennych substancji witalnych pochodzących z innych pełnowartościowych produktów, takich jak warzywa, owoce, zboża. Szczególny problem dotyczy bardzo ważnej w procesie metabolizmu witaminy B1. Bez niej rozkład cukru nie jest możliwy. Większe spożycie słodyczy powoduje wzrost zapotrzebowania na tę witaminę. Gdy pożywienie składa się głównie z białej mąki, jasnego pieczywa i produktów przetworzonych, w krótkim czasie w organizmie występują niedobory witaminy B1 oraz innych substancji, np. chromu, magnezu, cynku, wapnia, fosforu. Następstwem tego mogą być zaburzenia przemiany materii i choroby cywilizacyjne. Częste jedzenie słodyczy może prowadzić do niedostatecznego zaopatrzenia organizmu w istotne dla życia substancje. Tak rodzi się wiele dolegliwości, takich jak chroniczne zmęczenie, brak koncentracji, osłabienie sprawności, zaburzenia rytmu snu, osłabienie odporności na infekcje dróg oddechowych czy wystąpienie objawów skórnych.</p>
<h4>Mechanizm słodkiej przekąski</h4>
<p>Reklamy telewizyjne pokazują młodych ludzi gaszących pragnienie colą. Zyskują oni natychmiastowy przypływ energii i wyglądają na szczęśliwych, odprężonych. Tymczasem mechanizm działania cukru, szczególnie przyjętego na pusty żołądek, jest następujący: jednorazowo spożyta duża ilość cukru powoduje wzmożone wydzielanie insuliny (hormonu odpowiedzialnego za obniżanie poziomu cukru we krwi). Nadmiar insuliny we krwi prowadzi do spadku poziomu glukozy (hipoglikemii), a w przyszłości do niebezpiecznego obniżenia wrażliwości na insulinę. Organizm zgłasza niedobór energii; czując głód, sięgamy po kolejny batonik, który zgodnie z reklamą ma przywrócić siłę. Słodycze spożywane na pusty żołądek powodują znaczne przyśpieszenie opisanego mechanizmu – cukier jeszcze szybciej dostaje się do krwi. Objawy hipoglikemii często bardzo przypominają zachowanie rozkojarzonego dziecka: brak koncentracji, bóle głowy związane z odczuwaniem głodu, łatwe uleganie skrajnym nastrojom, zaburzenia pamięci, ale również zwiększone odczuwanie zimna, zaburzenia snu. W literaturze fachowej opisywane są nawet przypadki, w których jako przyczynę popełnienia przestępstwa uznano nadmierne spożycie cukru.</p>
<h4>Energia dla sportowca</h4>
<p>Mówienie o tym, że należy spożywać cukier fabryczny w celu utrzymania równowagi energetycznej czy dostarczenia niezbędnej do pracy mózgu glukozy, to zwykłe mydlenie oczu. Nieprawdą jest, jakoby cukier i słodycze pomagały osiągać lepsze wyniki sportowcom. Wywołują one krótkotrwały wzrost energii i powodują szybkie jej wyczerpanie. Rozsądnym rozwiązaniem jest jedzenie owoców i warzyw oraz pełnoziarnistych produktów zbożowych. Ich podstawowym składnikiem również są węglowodany, jednak dzięki obecności znacznych ilości błonnika uwalniają się powoli – w ten sposób wyzwalając energię w sposób harmonijny. Cukier, a także sól, biała mąka, tłuszcze nasycone oraz substancje wzbogacające smak i zapach uznawane są za największych promotorów chorób cywilizacyjnych.</p>
<h4>Natura czy chemia?</h4>
<p>Niekiedy słyszymy, że cukier można uważać za produkt naturalny, bo otrzymuje się go z buraków. To nieprawda. Owszem, surowcem do produkcji cukru są buraki bądź trzcina cukrowa, ale sam cukier, końcowy produkt procesu przetwórczego z udziałem takich substancji chemicznych jak wapno, kwas węglowy czy dwutlenek siarki, pozbawiony jest jakichkolwiek substancji odżywczych.</p>
<p>Jednak cukier cukrowi nierówny. Z chemicznego punktu widzenia cukier to sacharoza, zaliczana do grupy węglowodanów. Ale wśród węglowodanów znajdują się również bardzo wartościowe cukry, np. występująca w owocach fruktoza, glukoza, dwucukier obecny w mleku – laktoza, skrobia – w warzywach strączkowych czy ziemniakach, a także inne cukry.</p>
<h4>Cukry naturalne</h4>
<p>Zawartość naturalnego cukru np. w truskawkach wynosi 5,2%, w brzoskwiniach 7,9%, w czarnych porzeczkach 8,3%, w winogronach 15%, w malinach 17,6%. Owoce te dostarczają organizmowi różnorodnych substancji witalnych: witamin, enzymów, składników mineralnych, roślinnych substancji aromatycznych. To one sprawiają, że naturalny cukier jest zdrowszy. Kiedy zawartość cukrów w naturalnych produktach jest znacznie wyższa (suszone owoce, miód), występują tam wartościowe substancje czynne biologicznie. Jakkolwiek nie powinno się spożywać tych produktów w nadmiernych ilościach, to z całą pewnością służą one zdrowiu. Inaczej ma się sprawa z konfiturami, galaretkami czy owocami w puszce. Zawartość izolowanego cukru jest w nich bardzo wysoka (ponad 60%).</p>
<h4>W diecie najmłodszych</h4>
<p>Informacja o walorach zdrowotnych żywności przeznaczonej dla dzieci (jogurtów, witaminizowanych napojów, przecierów) usypia czujność rodziców. Niestety produkty te mogą stanowić realne zagrożenie dla zdrowia dziecka, szczególnie jeśli są jadane często. Apteczne preparaty z dodatkiem witamin również mogą zaskakiwać zawartością cukru, np. w preparatach multiwitaminowych może być go ponad 80%, w herbatce dla niemowląt ponad 90%. Warto też zwrócić uwagę na soki i napoje.</p>
<p>Na początek warto zweryfikować swoje zwyczaje żywieniowe. Uwieńczeniem codziennych obiadów niekoniecznie muszą być słodycze, a przegryzką – batonik czy słodki jogurt. Dziecku łatwiej będzie zaakceptować zdrowe zwyczaje, jeśli będzie miało dobry przykład rodziców. Jeśli dziecko w pierwszych miesiącach życia zasmakuje sklepowych słodyczy, będzie ich pożądało w przyszłości. Zdecydowanie łatwiej jest wprowadzać zdrowe zwyczaje niż zmieniać te złe. Warto zatem – w trosce o zdrowie naszych dzieci – podjąć wysiłek zmiany ich zwyczajów żywieniowych, a maluszki od samego początku wprowadzać w świat zdrowych smaków.</p>
<h4>Zastąpić sklepowe słodycze</h4>
<p>Czym można zastąpić niezdrowe słodycze? Oczywiście najlepsze są owoce, zarówno surowe, jak i gotowane, pieczone, przecierane. Można z nich robić galaretki, musy, kisiele. Do słodzenia czy do ciast wspaniale nadają się zmiksowane suszone owoce (daktyle, rodzynki, śliwki), surowe owoce (banany czy winogrona), a także stosowany w niewielkich ilościach syrop klonowy lub miód. Doskonałym dodatkiem do napojów może być także stewia.</p>
<h4>W czym najwięcej cukru?</h4>
<p>Cukier znajduje się nie tylko w czekoladkach czy cukierkach, ale także w syropach przeznaczonych dla dzieci, odżywkach, jogurtach, napojach mlecznych i wszelkiego rodzaju gotowych produktach dla dzieci, takich jak kaszki, płatki śniadaniowe czy musli. Producenci mają ogromne możliwości „ukrycia” cukru w informacji o składnikach produktu. Na opakowaniu czekolady czy ciastek może widnieć informacja, że produkt zawiera 55% węglowodanów. Należy dodać do tego, że mowa o izolowanym, w całości czystym cukrze, ale takie uzupełnienie nie leży w interesie producenta. W gruncie rzeczy konsument nie otrzymuje rzetelnej informacji o zawartości cukru w produkcie.</p>
<p>Większość dzieci bardzo lubi czekoladowe kremy do smarowania pieczywa. Warto jednak wiedzieć, że zawartość cukru wynosi w nich ok. 60%. W takich słodyczach jak batoniki, cukierki czy żelki ilość cukru może dochodzić nawet do 90%. Trudno nam również uwierzyć, że w pikantnych sosach i keczupie może być ok. 50% cukru. Czasem można pozwolić sobie na drobne wykroczenie, jednak zasadą powinno być jadanie tego, co zdrowe i wartościowe.</p>
<h4>Rady dla rodziców:</h4>
<p>– Dieta powinna być zrównoważona pod względem wartości odżywczych. Podawanie posiłków o stałych porach może ustrzec nasze dzieci przed sięganiem po słodycze.<br />
– Starajmy się zorganizować dzieciom czas, aby słodycze nie musiały wypełniać pojawiającej się nudy.<br />
– Warto wprowadzić w domu system premiowania właściwych zwyczajów żywieniowych.<br />
– Najlepszym pomysłem na deser są owoce: surowe lub pieczone, a także musy (przygotowywane bez cukru, a z dodatkiem np. bananów, gruszek).<br />
– Zamiast cukierków do podjadania czy przegryzania powinny służyć pestki słonecznika, pestki dyni, migdały, orzechy itp. Mogą stać zawsze w miseczce.<br />
– Ciasto lepiej upiec w domu niż kupować gotowe w sklepie.<br />
– Piekąc ciasto i przygotowując desery, warto wprowadzać produkty naturalne, zastępując np. białą mąkę – mąką Grahama, a cukier – owocami.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/nasz-karierowicz-cukier/">Nasz karierowicz – cukier</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/nasz-karierowicz-cukier/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Superfoods &#8211; jedzenie bliższe naturze</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/superfoods-jedzenie-blizsze-naturze/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/superfoods-jedzenie-blizsze-naturze/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 17 Oct 2016 15:13:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Kłosińska]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2034</guid>

					<description><![CDATA[<p>Superfoods to produkty nieprzetworzone, z założenia jak najbliższe naturze. Nie są alternatywą dla codziennego jedzenia, pełnią raczej rolę cennych elementów lub dodatków do prawidłowo skomponowanej diety. Na „superliście” znajdują się nie tylko wyszukane produkty o obco brzmiących nazwach, ale także nasze rodzime warzywa i owoce. Do takich należą: czosnek, chrzan, brokuł, dzika róża, rokitnik, sok [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/superfoods-jedzenie-blizsze-naturze/">Superfoods &#8211; jedzenie bliższe naturze</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Superfoods to produkty nieprzetworzone, z założenia jak najbliższe naturze. Nie są alternatywą dla codziennego jedzenia, pełnią raczej rolę cennych elementów lub dodatków do prawidłowo skomponowanej diety. Na „superliście” znajdują się nie tylko wyszukane produkty o obco brzmiących nazwach, ale także nasze rodzime warzywa i owoce. Do takich należą: czosnek, chrzan, brokuł, dzika róża, rokitnik, sok z brzozy, jarmuż czy – wracająca w pełni chwały – kasza jaglana.</p>
<h4>POLSKIE SUPERFOODS</h4>
<p>Skład przeciętnej diety Polaka sprzyja zakwaszeniu organizmu. <strong>Kasza jaglana</strong> jako jedyna spośród kasz ma właściwości odkwaszające. Oprócz bogactwa witamin z grupy B wyróżnia się sporą zawartością wapnia, potasu, żelaza, a także lecytyny, która poprawia pamięć i reguluje stężenie cholesterolu we krwi.</p>
<p><strong>Jakie warzywa powinny się znaleźć w diecie ludzi XXI w.?</strong> Godne polecenia są przede wszystkim te o właściwościach przeciwnowotworowych. Zawierają one składniki czynne w eliminowaniu komórek nowotworowych lub niedopuszczaniu do ich namnażania się. Do takich substancji należą sulforafan i indolo-3-karbinol, występujące w <strong>brokułach</strong>, a szczególnie w <strong>kiełkach brokułów</strong>. Właściwości przeciwnowotworowe mają również inne rośliny krzyżowe: <strong>brukselka</strong>, <strong>kapusta</strong> oraz <strong>kalafior</strong>. Warto wiedzieć, że te cenne składniki niszczy gotowanie, dlatego najlepiej jeść je na surowo lub dusić pod przykryciem.</p>
<p>Zawrotną karierę robi w ostatnim czasie jarmuż, należący również do rodziny kapustnych. Zajmuje czołową pozycję na liście najzdrowszych warzyw o zielonych liściach. Podobnie jak brokuły i inne warzywa kapustne, <strong>jarmuż</strong> zawiera sulforafan i powinien być stałym składnikiem diety przeciwnowotworowej. <strong>Czosnek</strong> to znane od lat antidotum na przeziębienia, infekcje, stany zapalne górnych i dolnych dróg oddechowych. Allicyna, występująca obficie w czosnku, ma działanie przeciwnowotworowe. Czosnek jest też doskonałym źródłem witamin A, C oraz B.</p>
<p>Od najdawniejszych czasów w polskiej kuchni wykorzystywano chrzan, nie tylko jako przyprawę, ale także do zabezpieczania żywności przed zepsuciem. Ostry smak zawdzięcza obecności glikozydów siarkocyjanowych. Stosowano go w leczeniu i profilaktyce wielu chorób. Chrzan ma właściwości przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze. Podobnie jak czosnek, jest naturalnym antybiotykiem. Cechują go również właściwości przeciwnowotworowe.</p>
<p>Coraz częściej cytuje się słynne zdanie Hipokratesa (żyjącego na przełomie V i IV w. p.n.e.): „To jedzenie powinno być twoim lekiem, a nie leki pożywieniem”. Dziś wiadomo, że nie do przecenienia jest rola witaminy C w organizmie. We współpracy z witaminą E, karotenoidami i bioflawonoidami uczestniczy ona w większości reakcji metabolicznych, bierze udział w biosyntezie kory nadnerczy, przeciwdziała procesowi utleniania, wywoływanemu przez wolne rodniki. Ma właściwości bakteriobójcze i bakteriostatyczne. Kwas askorbinowy uczestniczy w syntezie kolagenu i chroni przed anemią. Okazuje się, że – w przeciwieństwie do zwierząt – człowiek nie wytwarza witaminy C. Aby zapobiec skutkom niedoboru tej witaminy, należy ją codziennie dostarczać wraz z pożywieniem. Cennym jej źródłem, uznanym także za superfoods, są <strong>owoce dzikiej róży</strong> oraz<strong> sok z owoców dzikiej róży</strong>.</p>
<blockquote><p>Coraz częściej zauważamy zależność między tym, jak jemy, a tym, jak się czujemy</p></blockquote>
<p>W ostatnich latach obserwuje się rażący brak szacunku dla właściwości <strong>czarnej porzeczki</strong>. Tymczasem bardzo dużo w niej witaminy C: w 100 g owoców znajduje się jej aż 300–500 mg. Czarna porzeczka zawiera także żelazo i potas. Pomaga w zaburzeniach wątroby, wyczerpaniu fizycznym i nerwowym. Całkiem niedawno uprawiano ją na dużych plantacjach. Ceny skupu były jednak tak niskie, że właścicielom plantacji nie opłacało się nawet jej zbierać. Wygląda więc na to, że szansa na kupienie jej w sklepie będzie bardzo niewielka – warto zatem posadzić czarną porzeczkę w domowym ogródku.</p>
<p>Mianem superfood określa się też <strong>sok z brzozy</strong>. Jest on dobrym źródłem witaminy C, a także mikro- i makroelementów. Z uwagi na zawartość kwasu salicylowego był stosowany jako naturalny antybiotyk. <strong>Rokitnik</strong> jest jedną z najbardziej cenionych roślin na świecie. Zawiera ponad 190 aktywnych biologicznie składników, a wśród nich witaminę C. Picie przez dłuższy czas soku z rokitnika wzmacnia odporność, ale też pomaga złagodzić skutki stresu. Oprócz warzyw czy owoców od zawsze ceniono <strong>świeże ryby</strong> ze względu na zawartość kwasów omega-3. Źródłem tych dobroczynnych kwasów jest również kolejny produkt zaliczający się do superfoods – <strong>siemię lniane</strong>.</p>
<h4>ZAGRANICZNE SUPERFOODS</h4>
<p>Na liście superfoods figurują też produkty z importu. Warto na stałe wprowadzić je do naszego jadłospisu. Do tych najbardziej pożądanych należą m.in.: amarantus, quinoa, spirulina oraz owoce goji.</p>
<p><strong>Amarantus</strong> można jadać w postaci kaszy, jak i mąki. Jego białko bije na głowę białko mleka, mięsa czy soi. Roślina ta jest dobrym źródłem wielonienasyconych kwasów tłuszczowych oraz cennych składników mineralnych, np. żelaza, wapnia, magnezu, potasu, a także witamin A, B, C i E. <strong>Quinoa (komosa ryżowa)</strong> to roślina, którą warto upowszechnić i jadać w postaci wartościowej zupy czy musli. Uchroni nas ona przed infekcjami i wzmocni układ odpornościowy, a także doda energii. Komosa ryżowa jest dobrym źródłem białka, wapnia i nienasyconych tłuszczów.</p>
<p>Do znanych superfoods zalicza się też <strong>spirulina</strong> – mikroalga, która doskonale poprawia bilans białka w diecie i dostarcza witamin z grupy B. Wspomaga również pracę układu odpornościowego, łagodzi objawy alergii i przewlekłego stresu. W sklepach coraz częściej spotkamy także suszone <strong>jagody goji</strong>. Są one pomocne w zimie i na wiosnę, gdy brakuje świeżych owoców. Doskonale uzupełniają niedobór witaminy C. Inne owoce – <strong>Owoce acai</strong> cechują się wyjątkową zdolnością do walki z wolnymi rodnikami. Dzięki temu opóźniają proces starzenia oraz rozwój komórek nowotworowych. Owoce te pochodzą z lasów tropikalnych Ameryki Południowej.</p>
<h4>Nowa moda czy coś więcej?</h4>
<p>Czy lista superproduktów to rzeczywista potrzeba naszych czasów czy raczej przemijająca moda? Pomysł ułożenia listy superfoods wziął się prawdopodobnie z faktu, iż zreflektowaliśmy się, że to, co jemy, coraz bardziej odbiega od tego, co powinniśmy jeść. Wydaje się pewnym paradoksem, że pozbawiając żywność wartościowych składników w procesie przetwarzania, wzbogaca się dietę o te same witaminy czy minerały, produkując tzw. żywność funkcjonalną. Smakują nam białe bułeczki, pijemy odtłuszczone mleko. Trzeba jednak wiedzieć, że okrywa nasienna zboża oraz zarodek (usuwane w procesie technologicznym) to miejsca, w których zgromadzone są witaminy, głównie z grupy B i E, a także wapń i magnez, zaś w tłuszczu mlecznym rozpuszczona jest witamina D. Wtórne wzbogacanie żywności nie zastąpi tego, co naturalne.</p>
<h4>Wartość biologiczna</h4>
<p>Warto dodać, że miarą przydatności produktu jest jego wartość biologiczna, czyli to, jak wpływa on na nasze zdrowie i jak się czujemy po jego spożyciu, a nie to, co wynika z opisów jego potencjalnego działania. Najważniejsze w danym produkcie są wzajemne powiązania między substancjami odżywczymi. Pan Bóg powiedział: <em>Oto daję wam wszelką roślinę wydającą nasienie [&#8230;] i wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie: niech będzie dla was pokarmem!</em> (Ks. Rodz. 1:29).</p>
<p>Prawda obiektywna jest taka, że nasz organizm ma określone potrzeby, od lat niezmienne. Najlepszy pokarm dla człowieka to pokarm nieprzetworzony. Im pożywienie bardziej przetworzone, tym mniejsza jego wartość biologiczna, czyli wykorzystanie cennych składników przez nasz organizm. Obecnie mamy coraz mniejszy dostęp do żywności naturalnej, stąd też zrodziła się potrzeba wytypowania produktów superfoods. Nie zmienia to jednak faktu, że powinniśmy przestrzegać zasad zdrowego odżywiania – dopiero wtedy superprodukty będą skutecznym dodatkiem.</p>
<h4>A co ze stanem zdrowia?</h4>
<p>Zmieniły się warunki życia człowieka: ciągły pośpiech, codzienny stres prowadzą do rozwoju chorób cywilizacyjnych. Nie mamy możliwości wrócić do czasów naszych przodków i ich zwyczajów żywieniowych. Musimy zmienić styl życia na zdrowszy. Superprodukty w pewnym stopniu łagodzą skutki niszczenia żywności i okazują się pomocne. Wspierają pracę układu odpornościowego, nerwowego, kostnego czy sercowo-naczyniowego. Niezastąpione są jednak substancje fitoodżywcze, występujące w świeżych warzywach i owocach.</p>
<h4>Dobra moda na zdrowie</h4>
<p>Pozytywnym rezultatem wiedzy o tym, co nas truje, jest obchodzenie szerokim łukiem firm podejrzanych o fałszowanie żywności. Warto odżywiać się mądrzej dla własnego zdrowia. Coraz modniejsze stało się w Polsce pieczenie chleba w domu, wysiewanie nasion na kiełkowanie, uprawianie pomidorów oraz ziół na balkonie czy natki w doniczkach. Zamiast kanapki z bezwartościowej białej bułki lepiej przygotować zdrowy koktajl. Listę superfoods możemy także sami wydłużać, odżywiając się po prostu zdrowiej.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/superfoods-jedzenie-blizsze-naturze/">Superfoods &#8211; jedzenie bliższe naturze</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/anna-klosinska/superfoods-jedzenie-blizsze-naturze/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wegetarianizm – o co tu naprawdę chodzi?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/wegetarianizm-o-co-tu-naprawde-chodzi/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/wegetarianizm-o-co-tu-naprawde-chodzi/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 07 Jul 2016 14:47:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Kłosińska]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1935</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wśród mnogości diet, których opisy pojawiają się na łamach czasopism i w tzw. powszechnym obiegu, coraz częściej trafiamy na dietę wegetariańską, wegańską, a nawet witariańską. Czy na pewno diety bezmięsne są bezpieczne? To pytanie stawiają sobie najczęściej rodzice dorastających dzieci, które zdecydowanie odmawiają jedzenia mięsa. Słysząc o leczniczych właściwościach diet bezmięsnych, niejednokrotnie sami chcielibyśmy spróbować. [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/wegetarianizm-o-co-tu-naprawde-chodzi/">Wegetarianizm – o co tu naprawdę chodzi?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Wśród mnogości diet, których opisy pojawiają się na łamach czasopism i w tzw. powszechnym obiegu, coraz częściej trafiamy na dietę wegetariańską, wegańską, a nawet witariańską. Czy na pewno diety bezmięsne są bezpieczne? To pytanie stawiają sobie najczęściej rodzice dorastających dzieci, które zdecydowanie odmawiają jedzenia mięsa. Słysząc o leczniczych właściwościach diet bezmięsnych, niejednokrotnie sami chcielibyśmy spróbować. Czy jednak nie ucierpi na tym nasze zdrowie oraz samopoczucie?</p>
<h4>Co na talerzu?</h4>
<p>Oceniając tradycyjny sposób żywienia w naszym kraju, można stwierdzić, że do najzdrowszych on nie należy. Od lat podkreśla się wartość mięsa jako najlepszego źródła białka. Zgodnie z tym przekonaniem na śniadanie, obiad i kolację jemy wędliny oraz potrawy z dodatkiem mięsa. Wielu nie wyobraża sobie, że jego zamiennikami można się również najeść. Z drugiej strony zwolennicy wegetarianizmu ekscytują się odkrywanymi przez siebie zaletami diety warzywnej.</p>
<h4>Życie w stylu „wege”</h4>
<p>Warto odpowiedzieć sobie na kilka istotnych pytań związanych z różnymi koncepcjami odżywiania. Jaki sposób odżywiania wybrać i który jest najzdrowszy? Czy dieta wegetariańska rzeczywiście przywraca zdrowie? Czy to prawda, że następstwem jedzenia mięsa jest większość chorób? A z drugiej strony – czy bycie wegetarianinem jest tak trudne i czasochłonne, jak się powszechnie uważa?</p>
<p>Młodzi ludzie znają jedynie z filmów, starsi zaś pamiętają kolejki przed sklepami, w których mięso, ale także inne produkty kupowało się na kartki. Narzekaliśmy wówczas bardzo na te przymusowe ograniczenia. Paradoksalnie okazało się, że w tamtym czasie odnotowano mniej zachorowań na chorobę niedokrwienną serca, mniej było zawałów i udarów.</p>
<h4>Wegetarianizm a zdrowie</h4>
<p>Prawie 30 lat temu, pracując w Instytucie Żywności i Żywienia, oceniałam stan zdrowia wegetarian. W porównaniu z grupą kontrolną mieli oni niższy poziom cholesterolu, cukru i trójglicerydów, lepiej też wypadły wyniki innych badań krwi. Nie było wśród wegetarian osób z nadwagą. Badania prowadzone obecnie na tysiącach wegetarian na świecie wskazują, że rzadziej chorują oni na cukrzycę, chorobę niedokrwienną serca (o ok. 32%), nadciśnienie tętnicze czy tzw. zespół metaboliczny.</p>
<p>Wygląda na to, że dieta bezmięsna chroni przed chorobami cywilizacyjnymi, m.in. przed miażdżycą. Za tworzenie blaszki miażdżycowej odpowiada nie tylko cholesterol z jajek, ale też białko pochodzące z mięsa, a w szczególności z wołowiny i wieprzowiny. W profilaktyce miażdżycy na pewno korzystna jest zmiana proporcji roślinnych i zwierzęcych składników diety, na korzyść tych pierwszych. Jadane codzienne mięso i nabiał warto zastąpić warzywami, kaszami, owocami.</p>
<h4>Jedno źródło białka?</h4>
<p>Skąd się właściwie wzięło przekonanie o tym, że mięso jest tak cenne i niezbędne w naszej diecie? Od lat mięso (szczególnie to dobrej jakości) było synonimem dobrobytu. Prawdą jest, że mięso stanowi dobre źródło białka, a białko jest potrzebne dzieciom, aby rosły, a nam wszystkim – do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Ale czy koniecznie białko musi pochodzić tylko z mięsa?</p>
<blockquote><p>Czy dania warzywne są tak trudne i czasochłonne, jak się powszechnie uważa?</p></blockquote>
<p>Białko nie jest jednolitą substancją. Składa się z różnych aminokwasów, tzw. endogennych oraz egzogennych; tych drugich organizm nie jest w stanie sam syntetyzować, więc muszą być dostarczane z pożywieniem. Należą do nich: tryptofan, leucyna, izoleucyna, lizyna, walina, treonina, metionina, fenyloalanina oraz histydyna i arginina. Większość produktów nie zawiera niestety pełnego kompletu aminokwasów. Do tych nielicznych, które nam go zapewniają, należą jajka i mleko (warto pamiętać, że mleko to doskonały pokarm, ale tylko dla niemowlaków). Aby więc umożliwić zaopatrzenie organizmu we wszystkie potrzebne aminokwasy i inne niezbędne składniki pokarmowe, należy zadbać o różnorodność spożywanych potraw. Mięso można zastępować warzywami strączkowymi w kompozycji z innymi warzywami czy produktami zbożowymi, nasionami. Wartość odżywcza białka wzrasta znacznie przez dodatek warzyw o kolorze zielonym. Kiedy zapominamy o surówkach (i to w dużych ilościach) jako koniecznym dodatku do potraw mięsnych, narażamy się na zakwaszenie organizmu oraz niekorzystną zmianę mikroflory jelitowej.</p>
<h4>Pestycydy i inne „skarby”</h4>
<p>Z kolei argumentem przeciwko wegetarianizmowi może być duża ilość pestycydów w dzisiejszych produktach pochodzenia roślinnego. Warto jednak dodać, że to mięso i nabiał zwierają ich najwięcej. Środki ochrony roślin oraz wszelkie sztuczne składniki dodawane do mieszanek, którymi są karmione zwierzęta, kumulują się w ich tkankach. Zilustrować to mogą dane o zawartości pestycydów w różnych produktach żywnościowych (w 300-stopniowej skali): warzywa korzeniowe – 007, zboża – 008, rośliny strączkowe – 026, owoce – 027, jarzyny liściaste – 036, produkty mleczne – 112, mięso – 281.</p>
<blockquote><p>W kwestii zdrowego odżywiania nie chodzi o ideologiczne deklaracje</p></blockquote>
<h4>Zmiana nawyków</h4>
<p>Bycie wegetarianinem to nie tylko rezygnacja z mięsa. To przestawienie się na inny sposób odżywiania. Trzeba, przynajmniej na początku, włożyć trochę wysiłku w przygotowanie dań nieco innych niż kanapki z wędliną. Ale zmiana nawyków nie zawsze jest tym, czym nam się wydaje. Pewnego dnia zgłosili się do mnie rodzice 11-letniej dziewczynki, która w ramach protestu przeciwko zabijaniu zwierząt chciała zostać wegetarianką. Jednak wielkie było jej rozczarowanie, gdy okazało się, że wprowadzanie zdrowej diety nie oznacza zastąpienia mięsa słodyczami czy twarożkami</p>
<h4>Badania nad wegetarianizmem</h4>
<p>W 1991 r. opublikowano raport lekarzy ze Stowarzyszenia na rzecz Odpowiedzialnej Medycyny (PCRM, Physician Committee for Responsible Medicine), o którym bez przesady można powiedzieć, że zrewolucjonizował naukę o żywieniu. Przedstawiono problem szkodliwości spożywania mięsa oraz postulowano zastąpienie pięciu grup produktów spożywczych czterema nowymi. Wśród nich znalazły się: zboża, rośliny strączkowe, warzywa i owoce. Okazało się, że zapotrzebowanie na niezbędne składniki odżywcze można zaspokoić, spożywając każdego dnia pięć porcji z grupy produktów zbożowych oraz po trzy porcje z grupy produktów strączkowych, warzyw i owoców. Nie było w tej propozycji mięsa ani nabiału, które zostały wymienione jako główne źródła chorobotwórczego cholesterolu i tłuszczów nasyconych. Uznano je również za najważniejszą przyczynę np. choroby nadciśnieniowej. Cztery lata później lekarze z PCRM podali kolejne dane. Wynikało z nich, że wegetarianie o 50% rzadziej cierpią na wszelkie odmiany raka, o 57% rzadziej na choroby serca i o 50% rzadziej na nadciśnienie. Nie stwierdzono również ujemnego wpływu jarskiej diety na rozwój umysłowy dzieci. Bogata dieta wegetariańska zawiera niezbędne dla prawidłowego rozwoju oraz funkcjonowania organizmu składniki odżywcze, w tym białka oraz tłuszcze, głównie nienasycone. Złożone węglowodany i błonnik mają pozytywny wpływ na metabolizm cukrów, obniżając ich poziom. Witaminy C i E, a także inne przeciwutleniacze, w tym substancje fitochemiczne pochodzące z roślin, działają przeciwnowotworowo. Dotychczasowe argumenty lekarzy z PCRM sprawiły, że rząd Stanów Zjednoczonych w swoich wskazaniach dietetycznych potwierdził, iż dieta wegetariańska może być alternatywnym sposobem odżywiania</p>
<h4>Trawienie pokarmów</h4>
<p>Roślinny skład naszej diety przyczynia się do zmiany mikroflory jelitowej. Przeważają w niej bakterie tlenowe, tymczasem w jelitach zjadaczy mięsa – bakterie beztlenowe. Bakterie beztlenowe redukują składniki soku żółciowego do dezoksycholanu, uważanego za rakotwórczy. Innymi groźnymi związkami rakotwórczymi są sole kwasu azotowego, które często można znaleźć w mięsie. Dieta wegetariańska obfituje również w błonnik, chroniący przed zaparciami. Ponadto błonnik odpowiada za usuwanie toksycznych produktów przemiany materii.</p>
<h4>Zdrowe znaczy nieprzetworzone</h4>
<p>Reasumując wszystkie wiadomości, zapytamy: Być czy nie być wegetarianinem? Oto jest pytanie. W kwestii zdrowego odżywiania nie chodzi o ideologiczne deklaracje. Nie musimy określać swej przynależności do jedzących mięso czy niejedzących mięsa. Jeśli chodzi o wskazówki Słowa Bożego, Bóg nie zaleca jedzenia samych warzyw, ale też nie twierdzi, że ci, którzy nie jedzą mięsa, postępują źle (List do Rzym. 14:21). Powinnością chrześcijan jest troska o własne zdrowie i wybór takiego pokarmu, który temu zdrowiu sprzyja. Przygotowanie zdrowych dań warzywnych też nie musi się wiązać z dużym nakładem czasu czy wysiłku. Błędne jest przekonanie, że muszą to być potrawy wymyślne. Można wręcz powiedzieć, że im produkty prostsze i mniej przetworzone przez przemysł, tym zdrowsze.</p>
<p>&nbsp;</p>
<ul>
<li>Wegetarianizm, w zależności od stopnia restrykcji w stosunku do produktów zwierzęcych, można podzielić na:<br />
<strong>semiwegetarianizm</strong> – jedzenie mięsa rzadko,<br />
<strong>laktoowowegetarianizm</strong> – jedzenie jajek i potraw mlecznych,<br />
<strong>laktowegetarianizm</strong> – jedzenie nabiału,<br />
<strong>weganizm</strong> – jedzenie wyłącznie warzyw i owoców.</li>
</ul>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/wegetarianizm-o-co-tu-naprawde-chodzi/">Wegetarianizm – o co tu naprawdę chodzi?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/wegetarianizm-o-co-tu-naprawde-chodzi/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zimowa dieta</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/zimowa-dieta/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/zimowa-dieta/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 24 Mar 2016 14:26:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2014/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Anna Kłosińska]]></category>
		<category><![CDATA[Pełne Zdrowie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=1829</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zimą pożywienie powinno rozgrzewać nas od środka. Tymczasem nasze zwyczaje żywieniowe latem i zimą nie różnią się zbytnio. Niezależnie od pory roku jadamy sporo owoców południowych, pomidorów, ogórków. W zimie warzywa i owoce pochodzą najczęściej z upraw szklarniowych lub z importu. Aby przebyć długą drogę od producenta do konsumenta, muszą być odpowiednio zabezpieczane chemicznie, co [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/zimowa-dieta/">Zimowa dieta</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zimą pożywienie powinno rozgrzewać nas od środka. Tymczasem nasze zwyczaje żywieniowe latem i zimą nie różnią się zbytnio. Niezależnie od pory roku jadamy sporo owoców południowych, pomidorów, ogórków. W zimie warzywa i owoce pochodzą najczęściej z upraw szklarniowych lub z importu. Aby przebyć długą drogę od producenta do konsumenta, muszą być odpowiednio zabezpieczane chemicznie, co nie służy naszemu zdrowiu. Kiedyś pojawianie się na stołach nowalijek zapowiadało rychłe nadejście lata. Tradycyjny dodatek do zimowego obiadu stanowiła surówka z kwaszonej kapusty czy kiszone ogórki, zaś najbardziej popularnymi – a czasem jedynymi – dostępnymi zimą owocami były jabłka. Od zimy do wiosny korzystano z zapasów przygotowanych latem i jesienią. Oczywiście wymagało to większego nakładu pracy, ale na pewno się opłacało.</p>
<h4>Sztuczne dodatki w&#8230; warzywie</h4>
<p>Dziś wydaje się, że możemy zapewnić sobie wiele rzeczy podnoszących standard życia. Dostrzegamy własne możliwości w różnych dziedzinach życia, w tym także w przetwórstwie spożywczym. Myślimy, że przy udziale ulepszaczy czy poprawiaczy smaku możemy wyprodukować wszystko, nawet chleb z przysłowiowych trocin. Skład mieszanki sprawia, że czas wypieku takiego chleba jest krótki, a sposób niekłopotliwy. Aby spożyć gorącą i reklamowaną jako pożywną zupę, wystarczy tylko otworzyć torebkę, zalać ciepłą wodą i danie gotowe. Rosołu z torebki nie da się jednak porównać z tym ugotowanym tradycyjnie, podobnie jak warzyw hodowanych szklarniowo z pochodzącymi z upraw ekologicznych. Różni je nie tylko smak i zapach, ale także zawartość składników pokarmowych. W tych tradycyjnych więcej jest naturalnych witamin, minerałów, tzw. substancji fitochemicznych. Warzywa szklarniowe mają za to więcej sztucznych dodatków i pozostałości środków ochrony roślin – całą gamę niezdrowych substancji chemicznych.</p>
<blockquote><p>Naszym największym sprzymierzeńcem jest sprawnie działający układ odpornościowy. Warto o niego zadbać, ale nie w ostatniej chwili, tylko znacznie wcześniej</p></blockquote>
<h4>Witaminy dodawane do żywności</h4>
<p>Jakkolwiek cenimy sobie wygodę, nie wymyślimy nic lepszego od tego, co naturalne. Wiedzą o tym producenci żywności. Na etykietkach pojawiają się informacje o sztucznych „składnikach zbliżonych do naturalnych”. Uzupełnia się braki powstające w procesie produkcji poprzez wzbogacanie wyrobów w witaminy czy minerały. Chociaż witaminy te mają taką samą nazwę, to nawet pod względem chemicznym nie odpowiadają naturalnym. Przykładem może być witamina C. Jej odmiany różnią się z punktu widzenia tzw. izomerii przestrzennej; ta występująca naturalnie w roślinach to lewoskrętna, czyli kwas L-askorbinowy. Niby nic wielkiego, ale w ślad za tym idą inne właściwości i możliwość wykorzystania przez nasz organizm.</p>
<p>Nawet gdy świat wokół nas będzie się zmieniał, potrzeby naszego organizmu pozostaną takie same. Wszystko, co zaplanował Bóg, było i będzie dla nas najlepsze: Potem rzekł Bóg: <em>Oto daję wam wszelką roślinę wydającą nasienie na całej ziemi i wszelkie drzewa, których owoc ma w sobie nasienie: niech będzie dla was pokarmem! I spojrzał Bóg na wszystko, co uczynił, a było to bardzo dobre</em> (Ks. Rodz. 1:29.31a). Zostaliśmy tak „zaprogramowani” przez Stwórcę, aby obronić się przed zagrożeniami pochodzącymi z zewnątrz. Zawdzięczamy to przede wszystkim układowi odpornościowemu. Zbudowany jest on z całej armii komórek zwanych leukocytami, które odpowiadają za funkcje obronne organizmu. Podstawowy jego cel to wykrycie i zniszczenie zewnętrznych intruzów, takich jak bakterie, wirusy czy toksyny.</p>
<h4>Układ odpornościowy na piątkę</h4>
<p>W okresie jesienno-zimowym, gdy warunki pogodowe się zmieniają i są niekorzystne, bakterie i wirusy atakują nas z większą zjadliwością. Wtedy naszym największym sprzymierzeńcem jest sprawnie działający układ odpornościowy. Warto zatem zadbać o stworzenie mu jak najlepszych warunków, ale nie w ostatniej chwili, tylko znacznie wcześniej.</p>
<blockquote><p>Chociaż witaminy dodawane do żywności mają taką samą nazwę jak naturalne, pod względem chemicznym im nie odpowiadają</p></blockquote>
<p>Okazuje się, że bardzo duża liczba komórek układu odpornościowego znajduje się w jelitach. Istotne jest zatem zadbanie o właściwy skład mikroflory jelitowej, a także o niedopuszczenie do zakwaszenia organizmu. Choćby niewielkie odchylenie od normy (pH w granicach 7) powoduje istotne zaburzenia w procesach przemiany materii, otwiera drogę zarazkom (bakteriom czy wirusom) i grzybom oraz sprzyjają rozwojowi chorób.</p>
<h4>Co przyczynia się do zakwaszenia organizmu?</h4>
<p>Zakwaszeniu sprzyja kilka czynników: nadmiar spożywanego białka zwierzęcego, zbyt mała ilość warzyw i owoców w diecie, spożywanie produktów przetworzonych, rafinowanych, zawierających spore ilości cukru czy białej mąki, niewłaściwe łączenie produktów (szczególnie białka ze skrobią, na przykład mięsa z ziemniakami czy makaronem), stres, przyjmowanie zbyt małej ilości płynów.</p>
<h4>Zakwaszenie organizmu</h4>
<p>Niestety sposób żywienia większości z nas predysponuje do zakwaszenia organizmu. Jedząc to, co jemy, nieustannie się zakwaszamy. Powoduje to zaburzenie ogólnoustrojowej równowagi kwasowo-zasadowej, skutkuje stanami zapalnymi żołądka i jelita grubego. Gorzej się czujemy, ale też organizm w mniejszym stopniu korzysta z tego, co spożywamy. Warto wrócić do dawnych zwyczajów i zimą jeść możliwie jak najczęściej kwaszoną kapustę i ogórki, pić zakwas z buraków. Wspaniale smakują także inne kwaszone warzywa, na przykład marchew, pietruszka, seler. Kiszonki są doskonałym źródłem bakterii kwasu mlekowego i trzeba przyznać, że znacznie lepszym niż jogurty czy inne słodzone napoje mleczne – nawet te naturalne powodują wychłodzenie organizmu. Dobrotliwe bakterie przyczepiają się do ścianek jelit i nie pozwalają na zagnieżdżanie się tam pasożytów i bakterii chorobotwórczych.</p>
<h4>Menu odpowiednie na zimę</h4>
<p>Komponując zimowe menu, warto pamiętać o naturalnych antybiotykach, do których należą: czosnek, cebula, chrzan, rzeżucha. W witaminy lepiej zaopatrywać się w sklepie ze zdrową żywnością niż w aptece. Naturalnej witaminy C dostarczą nam sok z dzikiej róży, natka pietruszki, szczypior, cebula. Źródłem beta-karotenu, który wspiera ochronę przed drobnoustrojami, są marchew oraz dynia. Za regenerację nabłonka i wytwarzanie przeciwciał odpowiada witamina A, którą znajdziemy w maśle czy jajach. Bardzo pożądane w czasie zimowych chłodów są też ryby (szczególnie tłuste) – stanowią źródło kwasów omega-3, które wspierają układ odpornościowy. Aby skutecznie zabezpieczyć się przed ich niedoborem, wskazane jest codzienne picie tranu. Cennym dodatkiem będą natomiast orzechy, nasiona i pestki.</p>
<h4>Suplementy diety a naturalna ochrona</h4>
<p>W trosce o zdrowie wielu z nas zaopatruje się w suplementy. Jednak zyskuje na tym przede wszystkim przemysł farmaceutyczny, nie my sami. Okazuje się, że często lepiej coś zabrać z diety, a niekoniecznie dołożyć. W praktyce dobrze jest zmienić zwyczaje żywieniowe. W zimie warto jeść codziennie (szczególnie na śniadanie) ciepłe kasze. Szczególnie cenne wśród nich są kasza jaglana, komosa ryżowa oraz zyskujący coraz większe uznanie amarantus. Stanowi on doskonałe źródło nienasyconych kwasów tłuszczowych, wapnia, potasu, fosforu i magnezu. Białko amarantusa jest lepiej przyswajalne i ma większą wartość biologiczną niż białko z mleka, soi czy jęczmienia. Nieoceniona w kuchni kasza jaglana oczyszcza i odkwasza organizm. Zmielona może być doskonałym zagęszczaczem do zupy oraz dodatkiem do mąki. Kiedy czujemy zbliżające się przeziębienie, a także podczas choroby, możemy bez uszczerbku dla zdrowia zastosować tzw. monodietę, jeść przez kilka dni wyłącznie kleik z kaszy jaglanej i pić wodę lub zioła.</p>
<h4>Naturalnie mądry wybór</h4>
<p>Bożym planem dla ludzi jest, aby trwali w zdrowiu. Jedzenie ma służyć utrzymaniu zdrowia. Obserwując coraz większą ilość programów kulinarnych i ogólnie bardzo duże zainteresowanie tym, co jemy, można wysnuć wniosek, że przygotowanie pożywienia wymaga dużo czasu i często przekracza nasze możliwości. Tymczasem im mniej skomplikowane i mniej przetworzone jedzenie, tym zdrowsze.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/zimowa-dieta/">Zimowa dieta</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/tematyka/pelne-zdrowie/zimowa-dieta/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
