<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Andrzej Burzyński &#8211; Nasze Inspiracje</title>
	<atom:link href="https://naszeinspiracje.com/archiwa/autorzy/andrzej-burzynski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://naszeinspiracje.com</link>
	<description>Magazyn online</description>
	<lastBuildDate>Thu, 18 Mar 2021 10:08:21 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>Ja założyć firmę?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/ja-zalozyc-firme/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/ja-zalozyc-firme/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 02 Sep 2019 08:56:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2017/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Burzyński]]></category>
		<category><![CDATA[Finanse]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=3228</guid>

					<description><![CDATA[<p>E-maila, mniej więcej takiej treści, dostałem kiedyś od jednego ze słuchaczy moich cotygodniowych audycji. Nie wiedziałem, czy śmiać się czy obrazić, więc wybrałem poważne potraktowanie tej wiadomości. Ten młody, sympatyczny człowiek napisał coś, z czym stanowczo się nie zgadzam. Nie chodzi mi o to, że nie jestem młody i ambitny. Ale o podejście do tworzenia [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/ja-zalozyc-firme/">Ja założyć firmę?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>E-maila, mniej więcej takiej treści, dostałem kiedyś od jednego ze słuchaczy moich cotygodniowych audycji. Nie wiedziałem, czy śmiać się czy obrazić, więc wybrałem poważne potraktowanie tej wiadomości. Ten młody, sympatyczny człowiek napisał coś, z czym stanowczo się nie zgadzam. Nie chodzi mi o to, że nie jestem młody i ambitny. Ale o podejście do tworzenia biznesu. Jedno z podejść mówi: Idź za pieniędzmi, znajdź niszę, dochodowy biznes, dobrze płatną pracę w korporacji. Czy jest w tym coś złego? Nie, jeżeli pozostaje to w zgodzie z naszymi najgłębszymi życiowymi zainteresowaniami. W przeciwnym wypadku możemy mieć (co najwyżej) dużo pieniędzy i jeszcze więcej frustracji. Realizacja czyichś pomysłów na życie prowadzi właśnie do tego, o czym dosłownie pisał ten młody człowiek. Odmienne podejście jest następujące: Znajdź to, co najbardziej w życiu kochasz robić, i zbuduj na tym swój biznes. Wtedy osiągniemy satysfakcję, rozwijamy nasz największy potencjał, a przy okazji zarabiamy pieniądze. Jeśli chodzi o mnie, jestem fanem tego, aby pasja była sposobem na życie. Gdziekolwiek mam tylko możliwość, zachęcam, inspiruję i pokazuję innym, jak przejść od pasji do biznesu.<br />
Potrzebne do tego są trzy kroki:</p>
<h3>I. Odkryj swoją pasję</h3>
<p>„Ale co to jest ta życiowa pasja?” – często zadawane jest mi to pytanie. Zwykle odpowiadam: „To czynność, którą lubisz wykonywać”. „I to wszystko?” – pada kolejne pytanie. „Prawie” – odpowiadam.<br />
Oprócz tego, że lubimy daną czynność wykonywać, ważna jest jeszcze nasza skuteczność. Za pasją stoją konkretne osiągnięcia. Oczywiście nie muszą one występować od razu, ale powinny się pojawiać w miarę jak rozwijamy swoją pasję. Jeżeli się nie wyłaniają, wtedy oznacza to, że odkryliśmy swoje hobby, czyli zajęcie, które sprawia ci satysfakcję, ale nie przynosi korzyści innym. Różnicę tę ułożyłem w dwóch prostych równaniach:</p>
<blockquote><p>POZYTYWNE EMOCJE + SKUTECZNOŚĆ = PASJA<br />
POZYTYWNE EMOCJE – SKUTECZNOŚĆ = HOBBY</p></blockquote>
<p>To działanie z pasją jest powodem, dla którego warto zbudować biznes. Nie tylko sprawi on nam satysfakcję, lecz także skutecznie przysłuży się innym.<br />
Swoją pasję możemy odkryć na kilka sposobów:</p>
<ul>
<li>Analizujemy swoją przeszłość. Jakie czynności najbardziej lubiliśmy wykonywać, a równocześnie byliśmy w nich skuteczni?</li>
<li>Zastanówmy się nad swoją teraźniejszością. W typowym dla nas tygodniu pracy zapiszmy każdą czynność, której wykonywanie sprawia nam satysfakcję, a po tygodniu przyjrzyjmy się swoim zapiskom.</li>
<li>Pomyślmy o swojej przyszłości. Gdybyśmy mieli gwarancję powodzenia, to czym zajmowalibyśmy się w życiu?</li>
<li>Wykonajmy profesjonalny test zawodowy. Wartość testu w dużej mierze zależy od rozmowy z osobą, która jest konsultantem, doradcą zawodowym, coachem kariery itp.</li>
<li>Porozmawiajmy z osobą, która ma doświadczenie w prowadzeniu biznesu.</li>
</ul>
<p>Biblia mówi, że gdzie jest wielu doradców, tam udają się zamysły (Przyp. Sal. 15:20). Warto zatem rozmawiać z doświadczonymi, mądrymi i życzliwymi ludźmi, którzy są gotowi w miłości przekazać nam prawdę.</p>
<h3>II. Rozwijaj się</h3>
<p>„Teraz, kiedy już znam swoją pasję, pokaż mi, jak mam na niej zarabiać”. To zdanie słyszę często. Zwykle odpowiadam: „To za wcześnie. Najpierw stań się bardzo dobry w tym, co kochasz. Zarobisz wtedy, gdy wniesiesz jakąś wartość w życie ludzi”. Jestem zwolennikiem zdania: „Bogactwo to nagroda od społeczeństwa za to, że mu się dobrze służy”. Im będziesz lepszy, im więcej wartości będziesz wnosił w życie ludzi, tym więcej będziesz zarabiał. Oczywiście, że można stać się bogatym w inny sposób, ale ten artykuł nie mówi o takich metodach.<br />
Podczas rozwoju życiowej pasji rozwijajmy również jej jakość oraz ilość naszych działań.<br />
Na temat rozwoju jakości życiowej pasji człowieka wspaniale wypowiedział się dr M. Luther King Junior: „Jeżeli człowiek jest powołany, aby zamiatać ulice, powinien zamiatać ulice na tym samym poziomie co Michał Anioł, gdy malował, czy Ludwig van Beethoven, gdy komponował muzykę. Powinien zamiatać ulice tak dobrze, aby wszyscy gospodarze Nieba i ziemi zatrzymywali się i mówili: „Tutaj mieszka zamiatacz, który dobrze wykonuje swoją pracę”.<br />
Rozwój ilości działań podczas rozwijania życiowej pasji bardzo obrazowo opisał Arnold Schwarzenegger: „W życiu wszystko sprowadza się do ilości powtórzeń. Jeżeli chcesz zostać dobrym narciarzem, musisz jak najczęściej przebywać na stoku. Jeśli grasz w szachy, musisz rozegrać dziesiątki tysięcy partii. Na planie filmowym jedynie powtórki gwarantują, że twoja gra będzie spójna”.</p>
<p>Rozwój pasji następuje dzięki trzem elementom:</p>
<p><strong>1. Wiedza.</strong><br />
Odwołam się do bardzo prostej definicji wiedzy, zaczerpniętej z Wikipedii – wiedza jest tu zdefiniowana jako „ogół wiarygodnych informacji o rzeczywistości wraz z umiejętnością ich wykorzystania”.<br />
Jak więc być człowiekiem, który zdobywa informacje, na podstawie których działa? Zacznijmy od postawienia sobie kilku pytań:</p>
<ul>
<li>Co chcę osiągnąć?</li>
<li>Jakiej wiedzy potrzebuję?</li>
<li>Gdzie mogę ją zdobyć?</li>
<li>Jak mogę wykorzystać zdobytą wiedzę?</li>
<li>Kiedy zacznę?</li>
</ul>
<p><strong>2. Ludzie.</strong><br />
Na pewno zetknęliśmy się z powiedzeniem: „Nieważne, co wiesz, ważne, kogo znasz”. Jeżeli chodzi o biznes, to chyba nie ma nic ważniejszego. Kiedyś współprowadziłem szkolenie z człowiekiem, który jest właścicielem kilku biznesów i kilkudziesięciu nieruchomości. W czasie szkolenia poprosił uczestników, aby dokończyli takie równanie:<br />
<strong>BIZNES = &#8230;</strong><br />
Podawano różne odpowiedzi. Na zakończenie mój współprowadzący powiedział: „A dla mnie <strong>BIZNES = RELACJE</strong>. Biznes robisz z ludźmi i dla ludzi”. Można więc dopowiedzieć: „Nieważne, co wiesz, ważne, kogo znasz i kto zna ciebie”.</p>
<p>Jeżeli chcemy się rozwijać w swojej pasji, odpowiedzmy sobie na kilka pytań:</p>
<ul>
<li>Kim są ludzie, od których mogę się uczyć?</li>
<li>Jak nawiązać z nimi relacje?</li>
<li>Kim są ludzie, którzy robią to, co ja – na moim poziomie?</li>
<li>Jak mogę z nimi nawiązać relacje?</li>
<li>Z jakich środowisk pochodzą moi potencjalni klienci?</li>
<li>Kto może wprowadzić mnie w te środowiska?</li>
<li>Komu i w jaki sposób mogę pomóc?</li>
</ul>
<p><strong>3. Działanie.</strong><br />
„Pracuj mądrzej, a nie ciężej” – to jedno z moich ulubionych zdań dotyczących pracy. Lubię i umiem ciężko pracować, ale wiem, że trzeba to robić w mądry sposób. Chodzi przecież o efekt, a nie tylko o ciężko przepracowany czas. To jedna z najbardziej niezrozumianych przez ludzi spraw – nie liczą się dobre chęci, włożony wysiłek, ale efekt, jaki uzyskaliśmy. Jeżeli możemy go osiągnąć bez ciężkiej pracy, to wspaniale. Ale nie zdarza się to zbyt często. Jeśli natomiast nasza praca jest zarazem naszą pasją, to pojęcie „ciężka praca” zmienia swoje znaczenie. Lubię ciężko pracować, ponieważ&#8230; sprawia mi to przyjemność!<br />
Pamiętajmy o tym, co powiedział Zig Ziglar: „Nie musisz być wielkim, by zacząć, ale musisz zacząć, aby być wielkim”. Najprostszą i najskuteczniejszą metodą jest wypisanie wszystkich działań, które należy podjąć, aby zrealizować swój cel. A następnie, wybranie jednego prostego, małego i wykonalnego zadania, które zrealizujemy w ciągu najbliższego tygodnia. Kiedy go wykonamy, wybierzmy kolejny. W ten sposób będziemy zbliżali się do realizacji naszego celu.</p>
<h3>III. Zarabiaj na swojej pasji</h3>
<p>„Pracę swoich marzeń łatwiej jest sobie stworzyć, niż znaleźć. Kto szuka pracy w sposób konwencjonalny, raczej nie może na to liczyć. Aby sobie taką pracę zapewnić, trzeba doskonale znać samego siebie”. To słowa Yvesa Pigneura zawarte w książce Business Model Generation, która przedstawia jeden z wielu modeli biznesowych.<br />
Niektórzy nie lubią czegoś planować, mówiąc, że życia nie da się przewidzieć. Bardzo mądrze odpowiedział na to Dwight D. Eisenhower: „Plany są niczym; planowanie jest wszystkim”. Jak zrozumieć ten paradoks, szczególnie w kontekście biznesplanu? Najprościej można to ująć w ten sposób: „Dobry biznes jest bardziej jak kompas niż zegarek. Nie chodzi o to, że musisz go zrealizować krok po kroku, ale przede wszystkim o to, abyś dobrze rozumiał, jaki kierunek obrałeś”.</p>
<p>Jeżeli myślimy o założeniu własnej firmy, to musimy odpowiedzieć sobie na następujące pytania:</p>
<ol>
<li>Jaką wartość wnoszę w życie innych ludzi?</li>
<li>Kim są moi potencjalni klienci?</li>
<li>Jak dotrę do klientów?</li>
<li>W jaki sposób będę budował relacje z klientami?</li>
<li>Na czym będę zarabiał?</li>
<li>Jakimi zasobami dysponuję?</li>
<li>Jakie będą moje kluczowe działania?</li>
<li>Kim będą moi kluczowi partnerzy?</li>
<li>Jakie będą moje koszty?</li>
<li>Jaki będzie mój zysk?</li>
</ol>
<p>Na zakończenie przytoczę cytat amerykańskiego biznesmena Jima Rhona:<br />
„Jeżeli pracujesz nad realizacją celów, to cele pracują nad tobą.<br />
Jeśli działasz zgodnie z planem, to plan oddziaływa na ciebie.<br />
Cokolwiek dobrego budujemy, to buduje nas”.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/ja-zalozyc-firme/">Ja założyć firmę?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/ja-zalozyc-firme/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Założenie własnej firmy</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/zalozenie-wlasnej-firmy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 Aug 2019 11:39:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Burzyński]]></category>
		<category><![CDATA[Finanse]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2859</guid>

					<description><![CDATA[<p>Odpowiedź na pytanie „dlaczego?” jest ważniejsza niż odpowiedź na pytanie „jak?”. To oznacza, że jeśli masz istotny powód, by działać, to znajdziesz rozwiązanie każdego pojawiającego się problemu. A jeżeli go nie masz, to znajdziesz wymówkę. To powszechnie znana prawda. Jak się jednak ma ona do prowadzenia firmy? Prowadzę swój biznes od ponad 10 lat. Pierwszy [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/zalozenie-wlasnej-firmy/">Założenie własnej firmy</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Odpowiedź na pytanie „dlaczego?” jest ważniejsza niż odpowiedź na pytanie „jak?”. To oznacza, że jeśli masz istotny powód, by działać, to znajdziesz rozwiązanie każdego pojawiającego się problemu. A jeżeli go nie masz, to znajdziesz wymówkę. To powszechnie znana prawda. Jak się jednak ma ona do prowadzenia firmy? Prowadzę swój biznes od ponad 10 lat. Pierwszy rok był trudny, drugi bardzo trudny, a trzeci&#8230; fatalny! To, co mi pomogło przetrwać te ciężkie chwile, to powracanie do powodów, dla których swój biznes założyłem. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że każdy będzie miał swoje własne powody, dla których założy firmę. Ja natomiast podam kilka z tych, które mogą być dobrą inspiracją. Oto kilka powodów, dla których warto założyć firmę.</p>
<h3>1. Mam przekonanie, że jest to moje powołanie.</h3>
<p>Brzmi bardzo duchowo, ale jestem głęboko przekonany, iż jest to podstawowy powód dla każdego chrześcijanina. Oczywiście, świadomość własnego powołania nie oznacza, że wszystko pójdzie „lekko, łatwo i przyjemnie”. Peter Daniels, chrześcijanin, jeden z najbogatszych ludzi w Australii, zbankrutował trzy razy, zanim osiągnął sukces. W tej kategorii ważną wskazówką jest to, aby odróżnić wytrwałość od bycia upartym. Według mnie główna różnica polega na tym, że wytrwałość jest kontynuowaniem wysiłku, który przynosi efekty. Bycie upartym to kontynuacja wysiłku, chociaż nie widzimy efektu. W teorii brzmi to prosto, ale w praktyce wiemy, że potrzeba czasu, aby pojawiły się rezultaty. Samemu bardzo trudno dostrzec tę różnicę, dlatego warto mieć mentora, coacha czy konsultanta, który zobiektywizuje nasze spojrzenie.</p>
<h3>2. Wykorzystam swój potencjał.</h3>
<p>Jeżeli zostałeś obdarowany talentem do prowadzenia firmy, będziesz się męczył, nie prowadząc jej. Wszystko, co stworzył Bóg, otrzymało potencjał wzrostu i pomnożenia. Ziarno wrzucone między płyty chodnikowe ‑ jeżeli tylko znajdzie trochę przestrzeni ‑ zacznie wzrastać. Podobnie jest z człowiekiem. Mamy w sobie to poczucie, że chcemy wykorzystać w pełni swój potencjał. Jeżeli jest nim prowadzenie firmy, to ono da nam niesamowitą radość, ponieważ będziemy robili to, do czego zostaliśmy stworzeni.</p>
<blockquote><p>Jeżeli odpowiednio prowadzisz firmę, wtedy twoi partnerzy biznesowi, współpracownicy, klienci będą w naturalny sposób zadawać ci pytania, na które łatwo ci będzie odpowiedzieć, wskazując Jezusa i Jego Słowo</p></blockquote>
<p>Aby jednak wykorzystać swój potencjał, trzeba nieustannie się rozwijać. Nasze powodzenie zależy od rozwoju naszej duszy, czyli rozumu, sposobu myślenia, emocji oraz woli. W biznesie zdolności intelektualne rozwijamy poprzez naukę. Żyjemy we wspaniałych czasach, w których nie ma usprawiedliwienia braku wiedzy. Mamy mnóstwo możliwości zdobywania wiedzy. Wystarczy tylko sięgnąć po nie, a wiele z nich jest darmowych. Nasze emocje są kształtowane przez środowisko, w którym przebywamy. Jeżeli chcesz rozwijać się jako przedsiębiorca, to przebywaj w środowisku kreatywnych przedsiębiorców jak najczęściej. Naszą wolę wzmacniamy, kiedy podejmujemy działania, ponieważ to właśnie one przynoszą rezultaty. Zdobywanie właściwej wiedzy oraz kształtowanie zdrowych emocji to tylko środki potrzebne do tego, by działać mądrze i efektywnie prowadzić firmę.</p>
<h3>3. Ustanowię własne standardy.</h3>
<p>Pracując u kogoś innego, musimy dostosować się do jego standardów moralnych. Nie chodzi tutaj tylko o takie zagadnienia jak uczciwość, ale także ilość czasu spędzanego w pracy. Także atmosfera panująca w firmie jest w dużej mierze zależna od właściciela, zarządcy. Kiedy firma jest naszą firmą, to my decydujemy o standardach moralnych, czasie pracy i atmosferze panującej w niej. Oczywiście, każda z tych kwestii jest wyzwaniem. Łatwo narzekać na swojego szefa lub teoretyzować na temat rozwiązań. Kiedy sami prowadzimy własny biznes, wtedy widzimy, jak wielkiego nakładu pracy to wymaga.<br />
Największy wysiłek polega na tym, by samemu żyć według własnych standardów. To nie jest łatwe, ale jest głęboko opłacalne, także w wymiarze finansowym. Znam firmę, w której konkurencja chciała podkupić jednego z kluczowych pracowników. On jednak pozostał wierny zatrudniającej go firmie ze względu na sposób, w jaki go traktował jego pracodawca.</p>
<h3>4. Będę zarabiał więcej.</h3>
<p>W większości wypadków, prowadząc własny biznes, zarobisz więcej niż wtedy, gdy pracujesz na etacie u kogoś innego. Oczywiście, że te większe pieniądze nie przyjdą łatwo, ale wyżej postawione sobie wymagania wiążą się z większymi zyskami. Finanse są ważne w życiu, ponieważ ‑ jak mówi Biblia ‑ <em>Pieniądz umożliwia wszystko</em> (Kazn.Sal.10:19b). Pieniądze to możliwości robienia, zarówno dobrych, jak i złych rzeczy. Im więcej masz pieniędzy, tym więcej masz możliwości dokonywania różnych wyborów.</p>
<p>Posiadanie uporządkowanych finansów w firmie to nadal dosyć rzadko spotykane zjawisko. Jeżeli prowadzisz własny biznes, to wiesz, o czym mówię. Najczęstszym błędem jest to, że początkujący przedsiębiorca nie wypłaca sobie pensji, tylko bierze z firmy tyle, ile potrzebuje w danym momencie. Lub jeszcze gorzej: wydaje tyle, ile w danej chwili posiada. Zwykle początek uporządkowania finansów w firmie rozpoczyna się od określenia i uporządkowania budżetu domowego przedsiębiorcy. To zmienia bardzo dużo.</p>
<h3>5. Wybieram z kim i dla kogo pracuję.</h3>
<p>Praca zawodowa zajmuje większą część naszego tygodnia, dlatego bardzo ważne, z kim go spędzimy. Mając własny biznes, sami wybieramy ludzi, z którymi pracujemy. Mając odpowiednich współpracowników, możesz sprawić, że praca będzie dla ciebie ekscytująca i satysfakcjonująca. Podobnie jest z klientami. Może nie na samym początku, ale na pewnym etapie rozwoju firmy będziesz mógł sam decydować, dla kogo chcesz pracować, a dla kogo nie.</p>
<blockquote><p>Kiedy zatrudniamy pracownika, to ważne, aby szczególną uwagę zwrócić na trzy kryteria: kompetencje, charakter i tzw. „chemię”</p></blockquote>
<p>Kiedy zatrudniamy pracownika, to ważne, aby szczególną uwagę zwrócić na trzy kryteria: kompetencje, charakter i tzw. „chemię”, czyli intuicyjne odczucie, dotyczące osobowości tej osoby. Kompetencje można sprawdzić najłatwiej. Odkrycie tego, jaki ktoś ma charakter, zwykle wymaga czasu. W tym zakresie bardzo pomocny może być kontakt z jego poprzednimi pracodawcami, otrzymanie szczerych referencji. Natomiast „chemia” relacyjna, choć wyczuwalna od początku, powinna być łączona z ostrożnością. Warto mieć na uwadze, że dobre pierwsze wrażenie może też być bardzo mylące. W tej kwestii bardzo cenne jest posiadanie choćby podstawowych informacji na temat ludzkiej osobowości, a także na temat wymaganych cech pracownika na dane stanowisko.</p>
<h3>6. Mam więcej wolności.</h3>
<p>Zakładając własną firmę, ludzie oczekują, że będą mieć więcej czasu, pieniędzy i satysfakcji. Czy tak jest rzeczywiście? To zależy od twoich umiejętności biznesowych i przywódczych. Można to wyjaśnić w formie pytania: „czy ty panujesz nad firmą, czy firma panuje nad tobą?” Właściwe zarządzanie i prowadzenie firmy doprowadzi cię do uzyskania większej ilości wolnego czasu, który będziesz mógł poświęcić swojej rodzinie, kościołowi, służbie społecznej itp. Problem zwykle polega na tym, że na początku przedsiębiorca zajmuje się wszystkim. Jednak już na wstępie powinien on określić, co z biegiem czasu chciałby przekazać innym. Druga ważna kwestia to wprowadzenie od początku jasnych procedur, które pomogą zaangażować innych w ich konkretne obowiązki. Na pewnym etapie rozwoju firmy kwestia zatrudnienia odpowiednich pracowników na danym stanowisku oraz stworzenia odtwarzalnych procedur jest kluczowa.</p>
<h3>7. Mam własne pole misyjne.</h3>
<p>W ewangelizacji bardzo ważne jest, aby otrzymać prawo do bycia wysłuchanym. Jeżeli odpowiednio prowadzisz firmę, wtedy nabywasz takie prawo. Twoi partnerzy biznesowi, współpracownicy, klienci będą w naturalny sposób zadawać ci pytania, na które łatwo ci będzie odpowiedzieć, wskazując Jezusa i Jego Słowo. Ważne jednak, aby to twoja fachowość oraz postawa wobec innych sprowokowały ludzi do zadania tobie takich pytań.<br />
Jezus był cieślą. Kiedy powrócił do swojego rodzinnego miasta Nazaret, mógł głosić tam Słowo, ponieważ wiedział, że nikt nie zarzuci Mu, że był złym fachowcem. Czy chcemy, czy nie, te sprawy są ze sobą bardzo ściśle powiązane. Niektórzy spośród wierzących ludzi powinni w miejscu pracy zamilknąć, przestać się wypowiadać, a pozwolić „mówić” swoim czynom. Jakość naszej pracy i postawa uwiarygodniają nasze przesłanie.</p>
<h3>Skąd czerpać motywację?</h3>
<p>Przedstawiłem siedem uniwersalnych powodów, dla których warto założyć własną firmę. Zachęcam jednak każdego, kto jest tym zainteresowany, aby odkrył własne powody, które są dla niego ważne.</p>
<blockquote><p>W prowadzeniu biznesu jest jeszcze jedno bardzo istotne zagadnienie. Najlepiej wyrazić je pytaniem: „jak motywować się na co dzień, kiedy prowadzimy własny biznes?”.</p></blockquote>
<p>Proponuję proste ćwiczenie, które wzmocni twoje poczucie wiary w to, że może się udać to, co rozpoznałeś jako Boże powołanie do prowadzenia biznesu. Potrzebna jest kartka, na której u góry napiszesz pytanie: „Dlaczego uda mi się zbudować ten biznes?”. Następnie pomyśl o wszystkich swoich dotychczasowych osiągnięciach w życiu. Również o takich, co do których byłeś przekonany, że dana rzecz nigdy ci się nie uda. Zacznij od prozaicznych spraw, takich jak sprawdzian w podstawówce, zdana matura, kolokwium, magisterka, pierwsza praca, udany związek itp. Przypomnij sobie wszystko, co po kolei zdobywałeś i pozwól sobie na emocjonalne przeżycie tych wydarzeń raz jeszcze. A następnie je zapisz. Na początku zapisz przynajmniej dziesięć takich wydarzeń. Następnie czytaj je codziennie rano przez trzy tygodnie. W ten sposób wzmocnisz swoją wiarę w to, że ci się uda.</p>
<h3>Czy to zadziała?</h3>
<p>To, co napisałem powyżej, zastosowałem w swoim życiu. W ten sposób poradziłem sobie z moją niewiarą w to, że kiedykolwiek nauczę się jeździć samochodem. Przed kursem napisałem sobie: „Dlaczego nauczę się jeździć autem?”. W połowie kursu zmieniłem tytuł na: „Dlaczego zdam egzamin?”, a pod koniec kursu napisałem: „Dlaczego zdam za pierwszym razem?”. I tak też się stało. Czy tylko dlatego, że zapisałem to na kartce? Oczywiście, że nie. Osiągnąłem taki wynik także dlatego, że wytrwale się uczyłem. Jednak główną rzeczą, z którą musiałem walczyć w czasie tej nauki, była moja niewiara. Wątpiłem, że mi się uda. Czy to jest bezwarunkowa gwarancja sukcesu? Oczywiście, że nie. Jestem jednak przekonany, że zastosowanie tego ćwiczenia, wspominanie własnych osiągnięć istotnie zwiększy twoje szanse na kolejny sukces.</p>
<p>To jest bardzo praktyczny sposób, którego skuteczność przetestowałem wielokrotnie. Jednak najważniejsze w tym procesie jest to, abyśmy pamiętali, że przede wszystkim możemy liczyć na Tego, który nas do prowadzenia biznesu powołał. Bóg pragnie nam pomóc w tym, do czego On sam nas zainspirował.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/zalozenie-wlasnej-firmy/">Założenie własnej firmy</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>3 zasady mądrego inwestowania</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/3-zasady-madrego-inwestowania/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 19 Aug 2019 11:58:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Burzyński]]></category>
		<category><![CDATA[Finanse]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2689</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dobrze znaną przypowieść o talentach, którą przytoczył Jezus (zob. Ew. Mat. 25:14–30), często interpretujemy metaforycznie, co oczywiście jest właściwe. Natomiast w sensie dosłownym ta historia uczy nas wiele na temat podstawowych zasad inwestowania. Przyjrzyjmy się im po kolei. ZASADA PIERWSZA Podobnie też jest jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/3-zasady-madrego-inwestowania/">3 zasady mądrego inwestowania</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Dobrze znaną przypowieść o talentach, którą przytoczył Jezus (zob. Ew. Mat. 25:14–30), często interpretujemy metaforycznie, co oczywiście jest właściwe. Natomiast w sensie dosłownym ta historia uczy nas wiele na temat podstawowych zasad inwestowania. Przyjrzyjmy się im po kolei.</p>
<h3>ZASADA PIERWSZA</h3>
<p><em>Podobnie też jest jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek</em> (Ew. Mat. 25:14, BT). Po pierwsze, żeby inwestować, trzeba po prostu mieć środki. Nie inwestujmy pieniędzy, które są pożyczone. Kiedy uczę o zarządzaniu budżetem domowym, mówię, aby jakąś część pieniędzy systematycznie odkładać, a następnie je inwestować, tak aby przynosiły kolejne pieniądze. Nasze osobiste pierwsze doświadczenie z inwestowaniem przyniosło nam straty oraz&#8230; wolność. Wolność od części pieniędzy ;), ale przede wszystkim wolność od strachu. To prawda – ponieśliśmy stratę, ale nie włożyliśmy w inwestycję wszystkich oszczędności naszego życia (czym innym jest pula na oszczędzanie, a czym innym na inwestowanie). Żyliśmy więc nadal na tym samym poziomie co wcześniej. Było nam przykro i smutno z powodu straty, ale pozbyliśmy się lęku przed stratą. Od tego czasu minęło już wiele lat. Nigdy później nie ponieśliśmy tak wielkiej straty. Nauczyliśmy się wiele. Od czasu do czasu ponosimy stratę, ale ogólnie wiemy już, gdzie i jak inwestować, aby przynosiło to zyski, oraz na jaką stratę jesteśmy w stanie się zgodzić. Tym właśnie inwestor różni się od hazardzisty. Nie chodzi wcale o to, że jeden inwestuje np. na giełdzie, a drugi gra w kasynie. Tak naprawdę prawdziwy inwestor uświadamia sobie, jaką stratę jest gotów ponieść, czyli wie, kiedy się wycofać z niewłaściwej inwestycji. Natomiast hazardzista nie ma „planu B”. Zakłada jedynie, że wszystko pójdzie dobrze – co oczywiście jest założeniem błędnym. Jak mawia znany inwestor Warren Buffet, nie ma złych inwestycji, są tylko źli inwestorzy.</p>
<h3>ZASADA DRUGA</h3>
<p><em>Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności</em> (Ew. Mat. 25:15, BT). Kiedy nauczam o inwestowaniu, ludzie najczęściej pytają: „Ale w co mam inwestować?”. Moja odpowiedź zwykle brzmi tak: „Zacznij odkładać pieniądze na inwestycje oraz zdobywaj wiedzę na temat inwestowania. Przeczytaj kilka książek, pojedź na jakieś szkolenie”. Dlaczego? Musisz znać rynek, na którym chcesz inwestować. Inwestycje często kojarzą się nam z giełdą, nieruchomościami, złotem itp. Znam jednak ludzi, którzy inwestują (i nieźle na tym zarabiają) w buty, sprzęt audio, a nawet klocki lego!</p>
<blockquote><p>Prawdziwy inwestor uświadamia sobie, jaką stratę jest gotów ponieść, czyli wie, kiedy się wycofać z niewłaściwej inwestycji</p></blockquote>
<p>To właśnie zrobił inwestor z przypowieści Jezusa. Znał ludzi (ich zdolności), którym powierzył talenty, oraz dokonał tzw. dywersyfikacji, czyli zainwestował w różne „rynki”, oceniając w odmienny sposób ich możliwości. Praktycznym przykładem może być np. zainwestowanie części pieniędzy w srebro, innej części w nieruchomości; jeszcze inne środki można po prostu odłożyć na lokatę. Aby inwestować, trzeba znać rynek, na jakim się działa, oraz mądrze rozdzielić ryzyko inwestycyjne.</p>
<h3>ZASADA TRZECIA</h3>
<p>Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi (Ew. Mat 25:19, BT). Ważne jest, aby wiedzieć, na jaki czas podejmujemy się inwestycji. Wśród inwestorów krąży pewien ironiczny żart: „Co to jest inwestycja długoterminowa? To jest inwestycja krótkoterminowa, która się nie udała”.</p>
<p>Kiedy zaczynamy inwestować, rozpoczyna się walka z dwiema emocjami: chciwością i lękiem. W praktyce wygląda to w następujący sposób: Początkujący inwestor kupuje akcje. Załóżmy, że postanawia zakończyć inwestycję, kiedy zysk wyniesie 10% lub kiedy strata wyniesie 3%. Gdy jednak wartość akcji zaczyna rosnąć – o 7%, 8,5%, 10%, 12%, 13,5% – inwestor kalkuluje, że wycofa się przy zysku 15% (chciwość). Najczęściej wycofuje się przy zysku ok. 3%. Zdarza się i odwrotnie – wartość akcji zaczyna spadać o 1,5%, 2%, 3% i zamiast się wycofać, nierozważny inwestor czeka najczęściej naiwnie na to, że się „odbije”, a następnie wycofuje się przy stracie 10%. To jest właśnie kierowanie się chciwością, która zaślepia.</p>
<p>A co z drugą emocją dotyczącą zarządzania pieniędzmi, czyli z lękiem? Odnajdujemy ją w następującym fragmencie mówiącym o słudze, który nie pomnożył otrzymanych talentów: <em>Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi</em> (Ew. Mat. 25:25, BT). Bał się i dlatego nie zainwestował! Lęk nie jest dobrym doradcą i potrafi człowieka sparaliżować. Oczywiście, że należy inwestować mądrze, ale inwestować! W życiu nie da się uniknąć ryzyka. Czym innym jest niepotrzebne ryzykanctwo (czyli hazard), a czym innym lęk, który prowadzi do lenistwa (wobec takiej postawy jeden ze sług usłyszał: Sługo zły i gnuśny! [Ew. Mat. 25:26, BT]). Nie nauczymy się niczego (w tym sztuki inwestowania), jeżeli nic nie będziemy robić. Trzeba podjąć mądrze skalkulowane ryzyko i zacząć działać.</p>
<h5>Kilka cennych rad bardzo mądrego i zamożnego inwestora, którym niewątpliwie jest Warren Buffet:</h5>
<ol>
<li>Nigdy nie polegaj na pojedynczym dochodzie. Inwestuj w siebie z zamiarem stworzenia drugiego źródła, potem trzeciego, następnie czwartego.</li>
<li>Jeśli kupujesz rzeczy, których nie potrzebujesz, prędzej czy później będziesz musiał sprzedać rzeczy, których potrzebujesz.</li>
<li>Nie oszczędzaj tego, co zostaje po wszystkich wydatkach, lecz wydawaj to, co pozostaje po wszystkich oszczędnościach.</li>
<li>Nie sprawdzaj głębokości rzeki obiema nogami (czyli w praktyce: nie kieruj się chciwością).</li>
<li>Nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka (czyli: nie inwestuj wszystkich oszczędności w jedną inwestycję).</li>
<li>Szczerość to drogi dar, nie oczekuj go od tanich ludzi.</li>
</ol>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/3-zasady-madrego-inwestowania/">3 zasady mądrego inwestowania</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Co widzimy, kiedy patrzymy?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/co-widzimy-kiedy-patrzymy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 18 Aug 2019 08:23:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/2 (lato)]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Burzyński]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2660</guid>

					<description><![CDATA[<p>Mam znajomego, który jest&#8230; audiofilem, miłośnikiem sprzętu do słuchania muzyki. Któregoś dnia wrócił z nocnej zmiany, wziął prysznic, po czym w bieliźnie oraz klapkach kroił chleb w kuchni. Wtem rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Otworzyła żona i powiedziała: „Kochanie, listonosz przyniósł przesyłkę”. Znajomy ucieszył się i podał żonie pieniądze – czekał na nowe kolumny. Chwilę [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/co-widzimy-kiedy-patrzymy/">Co widzimy, kiedy patrzymy?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Mam znajomego, który jest&#8230; audiofilem, miłośnikiem sprzętu do słuchania muzyki. Któregoś dnia wrócił z nocnej zmiany, wziął prysznic, po czym w bieliźnie oraz klapkach kroił chleb w kuchni. Wtem rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Otworzyła żona i powiedziała: „Kochanie, listonosz przyniósł przesyłkę”. Znajomy ucieszył się i podał żonie pieniądze – czekał na nowe kolumny. Chwilę później żona wróciła z małą paczuszką. Zdziwił się, otworzył ją i wyciągnął ze środka&#8230; dziecięcą zabawkę. Wściekły wybiegł na klatkę, krzycząc pod adresem listonosza: „Ty złodzieju”. Listonosz, widząc wzburzonego faceta, ubranego tylko w majtki i klapki, z nożem kuchennym w jednej ręce i zabawką w drugiej, zaczął uciekać. Nie wiadomo, jak by się to skończyło, gdyby nie żona, która podbiegła do męża, uspokajając i mówiąc: „Kolumny są w przedpokoju, a zabawkę kupiłam na Allegro dla naszego dziecka”.</p>
<h3>Widzimy czyny, a nie intencje</h3>
<p>Słyszałem kiedyś wykład o tym, że łatwiej jest służyć Bogu niż ludziom. Ponieważ Bóg, patrząc, widzi nasze intencje, a ludzie dostrzegają tylko efekty naszych działań. Bóg wie, że się staraliśmy, ludzie widzą, że nam nie wyszło. Indianie mają takie powiedzenie: „Nie osądzaj nikogo, jeśli nie chodziłeś w jego mokasynach”.</p>
<p>Przypisywanie innym ludziom dobrych motywów może być bardzo pomocne i uzdrawiające! Znajomy opowiadał mi o sytuacji, z początków swego małżeństwa, kiedy przeżywali z żoną dużo kłótni i nieporozumień. Kiedyś poszli na konsultację do człowieka, który ich zapytał: „Czy zachowując się w ten sposób, miałeś złe czy dobre intencje?”. „Oczywiście, że dobre” – padła odpowiedź. „A czy w takim razie nie mógłbyś założyć, iż niezależnie od tego, co zrobiła twoja żona, ona też miała dobre intencje?”. Ta prosta rada okazała się dla mojego znajomego ogromną pomocą w podniesieniu jakości relacji w jego małżeństwie. Do dziś jest dla nich cenną wskazówką.</p>
<blockquote><p>Duchowa rzeczywistość istnieje i jeżeli nie bierzemy jej pod uwagę, okradamy samych siebie z pełnych możliwości życia</p></blockquote>
<p>Nie popadając w skrajną naiwność, warto pamiętać, że ludzie zwykle zachowują się zgodnie z oczekiwaniami, jakie inni mają względem nich. Im bardziej wierzymy w ludzi, tym bardziej oni wierzą w siebie. Warto przypisywać ludziom dobre intencje i tak na nich patrzeć, ponieważ wtedy spełnia się to, co powiedział Ralph W. Emerson: „Łatwiej jest odnieść sukces, gdy dostrzegamy go w oczach innych ludzi”.</p>
<h3>Widzimy opinie, a nie fakty</h3>
<p>W genialnej książce „Kluczowe rozmowy” ukazano, jak często mylimy nasze wyobrażenia z faktami. Podany jest tam przykład kobiety, która zobaczyła na rachunku bankowym opłatę za motel znajdujący się niedaleko jej domu. Jej siostra odkryła kiedyś w taki sposób, że mąż ją zdradza. Wniosek nasuwał się oczywisty, a przykre doświadczenie siostry zdawało się potwierdzać, że i tu doszło do niewierności. Na szczęście bohaterka tej historii umiała oddzielić fakt (rachunek za motel) od opinii (że mąż ją zdradza). Kiedy mąż wrócił, zapytała go o rachunek. Mąż nie przypominał sobie tej płatności. Zadzwonili do motelu. Okazało się, że motel i chińska restauracja, w której ostatnio jedli kolację, mają tego samego właściciela i rachunki są wystawiane na motel.</p>
<p>W tym przypadku oddzielenie opinii od faktu uratowało małżeństwo. Takie rozróżnienie nie zawsze jest łatwe ze względu na emocje, które nam towarzyszą. Warto wtedy porozmawiać z kimś bezstronnym, komu będzie łatwiej spojrzeć na sytuację bez emocjonalnych założeń. Jeśli zaś nie mamy takiej możliwości, pomocne może być zadanie sobie pytania: „Co pokazałaby kamera, gdyby zarejestrowała to zdarzenie?”. Co zobaczyliby widzowie? To właśnie są fakty. A nasze opinie o tym, co owe fakty oznaczają, mogą być bardzo mylne.</p>
<h3>Widzimy tylko to, co widzialne</h3>
<p>To niby oczywiste. Podobnie jak z wiatrem. Dostrzegamy skutki jego działania, ale samego wiatru nie widzimy. Tak samo jest z rzeczywistością duchową. Ona istnieje i jeżeli nie bierzemy jej pod uwagę, popełniamy&#8230; kradzież. Kogo i z czego okradamy? Otóż okradamy samych siebie z pełnych możliwości życia. Zubożamy rzeczywistość, w której żyjemy – nie bierzemy pod uwagę możliwości nadprzyrodzonego uzdrowienia, zaopatrzenia finansowego, rozwiązania problemu w relacjach i wielu innych zdarzeń.</p>
<p>Kiedy bierzemy tę rzeczywistość pod uwagę, jesteśmy silniejsi. Z drugiej jednak strony w cieniu naszej siły kryje się często nasza słabość. Możemy bowiem łatwo przesadzić, licząc tylko na nadprzyrodzoną rzeczywistość – przykładowo, jeśli nie podejmiemy z kimś rozmowy na trudny temat, ponieważ uważamy, że „Bóg to załatwi”. Przykłady można mnożyć, ale moim zdaniem wynikają one z lęku. W Dziejach Apostolskich (zob. 4:23–31) dostrzegamy zdrowe podejście do tego tematu. Apostołowie modlą się o odwagę do zrobienia tego, co do nich należy. Ważne jest, by pamiętać, że <em>Bóg z tymi, którzy go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra</em> (List do Rzym. 8:28, BT). Słowo „współdziała” oznacza, że my mamy wykonać swoją część zadania, a Bóg wykona swoją.</p>
<h3>Widzimy sukces, ale nie widzimy ceny</h3>
<p>Bardzo podoba mi się wypowiedź Ignacego Paderewskiego, który, pochwalony za swój wybitny talent oraz nazwany geniuszem, odpowiedział: „Być może teraz jestem geniuszem, ale przez wiele poprzednich lat byłem wołem roboczym”.</p>
<p>Łatwo jest zazdrościć innym. Zobaczyć to, co osiągnęli, ale nie widzieć ceny, jaką zapłacili za swój sukces. Frustracja, strach, nieprzespane noce, rozczarowania, poczucie osamotnienia, porażki, bankructwo, zerwane relacje – to tylko kilka z ogromu przeciwności, które trzeba pokonać, by rozwinąć pełnię swojego potencjału. Tak łatwo jest ukryć się za krytyką. Kiedy sam mam na to ochotę, przypominam sobie słowa: „Nie stawaj się wyższy przez obcinanie innym głów”.</p>
<p>Przez wiele lat uważałem, że bogaci są źli i nieuczciwi, a biedni – dobrzy i uczciwi. Życie jednak to wspaniały nauczyciel, który koryguje wszystkie nieprawdziwe ideologie, jeśli tylko mu na to pozwolimy. Dziś widzę, że bycie dobrym i uczciwym to sprawa stanu serca, nie zasobności portfela. Co więcej, bogactwo (to zdobyte w dobry sposób) jest nagrodą od społeczeństwa za to, że mu się dobrze służyło. Kiedy ktoś mało zarabia, to albo daje za małą wartość, albo robi to na zbyt małą skalę. Tak, wiem, pewnie można znaleźć przykłady ilustrujące, że nie zawsze tak jest. Nie wchodzę w polemikę, chciałbym tylko wskazać, czego uczę się na swoim życiowym przykładzie. Czasami potrzeba tony argumentów na jeden gram uprzedzeń.</p>
<h3>Pokora i wyrozumiałość</h3>
<p>Sytuacje, w których czuję się niezrozumiany, uczą mnie pokory, ponieważ często kreuję podobne okoliczności, nie rozumiejąc innych. Uczą mnie też wyrozumiałości względem innych. Kiedy przyglądam się życiu innych osób i widzę wybory, których nie rozumiem, staram się przyjmować postawę: „Minie czas, przyjdą owoce i wtedy się przekonamy”. Kiedy w moim życiu zaczynają się dziać rzeczy, których nie rozumiem i nie umiem zmienić, przypominam sobie słowa wypowiedziane przez Jezusa do Piotra: <em>Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział</em> (Ew. Jana 13:7). W tym też kontekście zakończę słowami Theodore’a Roosevelta: „Nie krytyk się liczy, nie człowiek, który wskazuje, jak potykają się silni albo co inni mogliby zrobić lepiej. Chwała należy się człowiekowi na arenie, którego twarz jest umazana błotem, potem i krwią; który dzielnie walczy, który wie, co to wielki entuzjazm, wielkie poświęcenie, który ściera się w słusznych sprawach, który w swych najlepszych chwilach poznał tryumf wielkiego wyczynu, a w najgorszych, gdy przegrywa, to przynajmniej przegrywa z odwagą, nie chcąc, aby jego miejsce było wśród chłodnych, nieśmiałych dusz, które nigdy nie poznały ani smaku zwycięstwa, ani smaku porażki”.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/co-widzimy-kiedy-patrzymy/">Co widzimy, kiedy patrzymy?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zaufanie testowane</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/zaufanie-testowane/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Rafal Korzen]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Aug 2019 11:13:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2016/1 (wiosna)]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Burzyński]]></category>
		<category><![CDATA[Rodzina]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2572</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zaufanie Bogu Zaraz po badaniach pojechaliśmy prowadzić razem z zaprzyjaźnionym pastorem weekendowe seminarium na temat darów Ducha Świętego. Podzieliliśmy się z nim naszymi „hiobowymi” wieściami. Zapytał, czy chcemy prosić kościół o modlitewne wsparcie. Odpowiedzieliśmy, że nie, ponieważ byliśmy przekonani, że to sprawa naszego zaufania Bogu. Po skończonym seminarium podszedł do nas i powiedział, że jest [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/zaufanie-testowane/">Zaufanie testowane</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zaufanie Bogu<br />
Zaraz po badaniach pojechaliśmy prowadzić razem z zaprzyjaźnionym pastorem weekendowe seminarium na temat darów Ducha Świętego. Podzieliliśmy się z nim naszymi „hiobowymi” wieściami. Zapytał, czy chcemy prosić kościół o modlitewne wsparcie. Odpowiedzieliśmy, że nie, ponieważ byliśmy przekonani, że to sprawa naszego zaufania Bogu. Po skończonym seminarium podszedł do nas i powiedział, że jest przekonany, iż Duch Święty natchnął go, aby za nas się pomodlił. Do dziś pamiętam słowa tej modlitwy: „Ojcze, w Imieniu Jezusa stwórz to, co nie jest stworzone”. W czasie tej prostej, krótkiej, inspirowanej przez Boga modlitwy odczuliśmy potężną, stwórczą moc Boga. Kilka dni później w czasie badania zdziwiony lekarz potwierdził, że dziecko jest w 100% zdrowe. Jednak&#8230; Dzień przed tą wizytą wiedzieliśmy z moją żoną, Bożeną, że potrzebujemy złożyć Bogu naszą deklarację zaufania, która brzmiała tak: „Boże, wierzymy Ci, że nasze dziecko jest zdrowe. Jeżeli nawet powtórne badania wyjdą negatywnie, będziemy się modlić i walczyć o jego uzdrowienie. Natomiast niezależnie od tego, czy dziecko urodzi się zdrowe czy chore, chcemy powiedzieć, że dalej będziemy Ci ufać i służyć”. To była jedna z najtrudniejszych modlitw mojego życia.</p>
<p>Nie lubię takich sytuacji, co więcej, unikam ich, jak mogę, ale wiem, że co jakiś czas życie stawia nas przed podobnymi wyborami. Dla mnie jednymi z większych bohaterów wiary są Szadrach, Meszach i Abed-Nego, którzy stojąc u progu wrzucenia do pieca ognistego zadeklarowali swoje zaufanie Bogu, mówiąc do króla Nebukadnesara: <em>Jeżeli nasz Bóg, któremu służymy, zechce nas wybawić z rozpalonego pieca, może nas wyratować z twej ręki, królu! Jeśli zaś nie, wiedz, królu, że nie będziemy czcić twego boga, ani oddawać pokłonu złotemu posągowi, który wzniosłeś</em> (Ks. Dan. 3:17–18, BT).</p>
<h3>Zaufanie ludziom</h3>
<p>Jest taka scena w filmie „Braveheart – Waleczne Serce”, w której główny bohater, William Wallace, rusza do walki z przeważającymi siłami Anglików. Czekał na pomoc szlachty, ale nie nadeszła. W czasie walki okazuje się, że szlachta jednak przybyła, ale&#8230; stanęła po stronie wroga. Znamienna jest tu reakcja Wallace’a – odchodzi załamany na duchu. Nie były go w stanie pokonać zewnętrzne problemy, a pokonała go (przynajmniej chwilowo) zdrada tych, którym zaufał. Zapewne wiesz, o czym piszę. Prawie każdy doświadczył w życiu czegoś podobnego. Kiedy pracowałem z ludźmi uzależnionymi, widziałem wiele podobnych dramatów. Czy żona alkoholika powinna przyjąć go do domu, gdy wraca i prosi o przebaczenie? To zależy od tego, czy rzeczywiście zmienił swoje nastawienie. Dowodem zmiany będzie chęć udania się do ośrodka odwykowego lub poddanie się terapii. Czy jeśli mu wybaczyła, nie powinna go przygarnąć? Jeżeli nie zmienił swojej postawy, nie powinna. Jeśli zgodzi się na jego powrót, zaszkodzi w ten sposób mężowi. Utwierdzi go w przekonaniu, że jego zachowanie jest do przyjęcia. Zaszkodzi też samej sobie i dzieciom, skazując je i siebie na nieludzkie życie i dając dzieciom do zrozumienia, że to, co nienormalne i niszczące, można zaakceptować.</p>
<p>Nie zawsze trudne wydarzenia w naszym życiu są aż tak dramatyczne. Zawsze jednak są bolesne dla osoby, która je przeżywa. Bardzo często doświadczenia te dotyczą zdrady ze strony kogoś, kogo uważaliśmy za przyjaciela. Załóżmy, że dwie najlepsze przyjaciółki zwierzają się sobie ze wszystkich swoich sekretów. Któregoś dnia jedna z nich odkrywa, że inna osoba wie wszystko to, z czego w tajemnicy zwierzyła się przyjaciółce. To bolesny cios. Co wtedy? Najlepiej sprawdzić u źródła, jak doszło do tego, że osoba trzecia zna fakty, których znać nie powinna. Jeżeli doszło do zdrady zaufania, najlepiej przebaczyć, nade wszystko dla własnego dobra. Jak zachowywać się wobec dawnej przyjaciółki? Dobrze jest z nią porozmawiać i określić się w relacji. Stanąć przed nią w prawdzie i np. powiedzieć: „Nie jestem w stanie dalej traktować cię jak przyjaciółkę, ale możemy być koleżankami” lub „Straciłam do ciebie zaufanie, ale nadal chciałabym się z tobą przyjaźnić, jednak nabranie na nowo zaufania zapewne potrwa pewien czas”. Krótko mówiąc, przebaczenie nie zobowiązuje cię do odbudowania relacji na tym samym poziomie, choć może w tym pomóc. Wybór należy do ciebie.</p>
<h3>Zaufanie sobie</h3>
<p>Kwestia zaufania sobie budzi zwykle wiele niezrozumienia w kręgach chrześcijańskich. Przecież powinniśmy ufać jedynie Bogu. Oczywiście, ale częścią zaufania do Niego jest nasze zaufanie do tego, jak nas stworzył i obdarował. Wydaje się, że w tej kwestii On bardziej ufa nam niż my samym sobie. Popatrzmy, jak Bóg ufał Mojżeszowi, kiedy objawił się mu w krzewie gorejącym. Bóg był całkowicie przekonany, że Mojżesz się nadaje. A Mojżesz uważał dokładnie odwrotnie. Czy dlatego, że nie ufał Bogu? Oczywiście, że nie. Dlatego, że nie ufał sobie jako temu, którego Bóg przygotował i którego posyła. Jeszcze wyraźniej widać to w scenie, w której Bóg powołał Gedeona (Ks. Sędz. 6:11–16, BT). Bóg postrzegał Gedeona jako „dzielnego wojownika”, Gedeon zaś odpowiedział: <em>Ród mój jest najbiedniejszy w pokoleniu Manassesa, a ja jestem ostatni w domu mego ojca</em>. Bóg jednak wzywał go do zaufania sobie samemu: <em>Idź z tą siłą, jaką posiadasz, i wybaw Izraela z ręki Madianitów</em>, a także do zaufania Bogu: Czyż nie Ja ciebie posyłam?. Zaufanie Bogu i idące za nim zaufanie sobie to dwie strony tej samej monety. Muszą iść w parze. Oczywiście łatwo jest wpaść w dwie niebezpieczne koleiny. Można „ufać” Bogu i nic nie robić, nie traktując siebie samych jako Bożych współpracowników. Można też uważać, że wszystko zawdzięczamy tylko sobie. Natomiast równowagę obrazuje następujący werset: <em>Pamiętaj o Panu, Bogu twoim, bo On udziela ci siły do zdobycia bogactwa</em> (Ks. Powt. Pr. 8:18, BT). Z jednej strony, nic nie robiąc, nie wejdziemy w zaplanowaną dla każdego z nas indywidualnie Bożą obfitość, z drugiej zaś możemy w pewnym momencie zapomnieć, od kogo ową siłę do zdobywania bogactwa otrzymaliśmy.</p>
<p>Mam jednak wrażenie, że wielu chrześcijan jest zbyt zapatrzonych w swoją małość i słabość, zapominając o obietnicy: <em>On dodaje mocy zmęczonemu i pomnaża siły omdlałego. Chłopcy się męczą i nużą, chwieją się słabnąc młodzieńcy, lecz ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą</em> (Ks. Izaj. 40:29–31, BT). Jeszcze wyraźniej Bóg mówi o tym we fragmencie z Księgi Joela: <em>Kto słaby, niech powie: „Jestem bohaterem”</em> (Ks. Joela 4:10c).</p>
<p>Ufność do Boga polega również na tym, aby traktować siebie we właściwy sposób. Kilka lat temu wypełniałem formularz zgłoszeniowy na pewną konferencję, której miałem być uczestnikiem. Gdy doszedłem do rubryki, w której miałem zaliczyć się do wybranej kategorii, wpisałem kategorię VIP. Kiedy wraz ze znajomymi dostaliśmy bilety na konferencję, okazało się, że jako jedyny z naszej ekipy mam miejsce w trzecim rzędzie – pozostali znaleźli się na samym końcu. Gdy im wyjaśniłem, jak to się stało, odpowiedzieli: „Ale przecież ty nie jesteś VIP-em”. Odparłem: „No cóż, panowie, fakty przeczą waszej opinii” <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Jaki stąd wypływa morał? Traktuj siebie jak Bożego VIP-a, ponieważ rzeczywiście nim jesteś!</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/zaufanie-testowane/">Zaufanie testowane</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak celebrować życie?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/tematyka/rozwoj-osobisty/jak-celebrowac-zycie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Jul 2019 13:51:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/4 (zima)]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Burzyński]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://naszeinspiracje.com/?p=2357</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wtedy właśnie usłyszałem bardzo ważne zdania, które do dziś kształtują moje zrozumienie sztuki świętowania. Brzmiały one następująco: „Pamiętaj o tym, co mówi Biblia: Bo któż by lekceważył chwilę skromnego początku, skoro z radością patrzą na pion ołowiany w ręku Zorobabela (Ks. Zach. 4:10a, BT). Zasada życia jest następująca: stracisz wszystko, czego nie cenisz! Nie musisz [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/rozwoj-osobisty/jak-celebrowac-zycie/">Jak celebrować życie?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Wtedy właśnie usłyszałem bardzo ważne zdania, które do dziś kształtują moje zrozumienie sztuki świętowania. Brzmiały one następująco: „Pamiętaj o tym, co mówi Biblia: <em>Bo któż by lekceważył chwilę skromnego początku, skoro z radością patrzą na pion ołowiany w ręku Zorobabela</em> (Ks. Zach. 4:10a, BT). Zasada życia jest następująca: stracisz wszystko, czego nie cenisz! Nie musisz wynajmować sali w pięciogwiazdkowym hotelu i zapraszać wszystkich znajomych. Wystarczy, jeśli usiądziesz z żoną przy kawie i smacznym cieście, powspominacie, co już osiągnęliście, jaką drogę przeszliście, i podziękujecie za to Bogu”.</p>
<h4>Bieg życia i celebrowanie</h4>
<p>Tak właśnie zrobiliśmy i tak robimy do dzisiaj. Zatrzymujemy się co jakiś czas i świętujemy to, co Bóg pozwolił nam osiągnąć. Dzięki temu dużo zrozumiałem. Tak łatwo jest mi nie doceniać tego, co mam, ciągle goniąc za tym, czego nie mam. Znane ćwiczenie szkoleniowe pokazuje nasze tendencje: wypisz na kartce wszystkie swoje wady, a następnie swoje zalety. Co przyszło ci łatwiej i szybciej? Jeżeli zalety, to wspaniale! Jeżeli wady, to prawdopodobnie dlatego, że za bardzo się na nich koncentrujesz, a nie dlatego, że masz ich więcej niż zalet.</p>
<h4>Krąg niezadowolenia</h4>
<p>W tym właśnie widzę wartość świętowania. Biblia uczy nas, a codzienne doświadczenie życiowe potwierdza, że kiedy nie jesteśmy wdzięczni, nasze serce nikczemnieje i staje się roszczeniowe (zob. List do Rzym. 1:12). Pewne wydarzenie mocno zapadło mi w pamięci. Przez kilka lat prowadziliśmy Bank Żywności, którego idea polega na bezpłatnym rozdawaniu pożywienia najuboższym mieszkańcom miasta. Grupa wolontariuszy, poświęcając swój czas i pieniądze, raz w miesiącu zajmowała się tym, aby ubodzy ludzie otrzymali jedzenie. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia dostaliśmy podwójną porcję dla ludzi, którym pomagaliśmy, ponieważ jedna z organizacji nie mogła jej odebrać i zaproponowano nam jej przydział. Wyjaśniliśmy ludziom, dlaczego tym razem mamy dla nich więcej produktów. Po zakończeniu rozdawania żywności wraz z kilkoma wolontariuszami sprzątaliśmy pomieszczenie. Kiedy wyszedłem na zewnątrz, zobaczyłem grupę osób, które właśnie otrzymały dary. Pomyślałem, że może chcą podziękować. Kiedy podszedłem, usłyszałem słowa: „Ty złodzieju! Co miesiąc powinniśmy tyle dostawać. Dlaczego nas okradaliście?”. Zaskoczony, odpowiedziałem sarkastycznie: „No cóż, tak było, ale przyszły święta i sumienie nas ruszyło”. Zostawiłem ich równie zaskoczonych, jak sam byłem przed chwilą.</p>
<h4>Zmiana w nas samych</h4>
<p>Przyznam, że to są też moje tendencje, aby być niezadowolonym z tego, co mam. Moja żona w jednym ze swoich blogowych wpisów użyła takiego zwrotu: „Często celebrujemy trudne chwile”. Praktycznym przejawem takiej „celebracji” jest narzekanie, oskarżanie innych i koncentracja na tym, co niewłaściwe. Wydaje się, że my, Polacy, mamy w tym duże doświadczenie. Łatwo to zauważyć, ważniejsze jest jednak, aby to zmieniać, tworzyć środowisko i zwyczaje ludzi, którzy celebrują życie i to, co w nim piękne oraz dobre. W ten sposób zarówno okazujemy wdzięczność Bogu, jak i wprowadzamy atmosferę Nieba na ziemi. W jaki sposób możemy to uczynić? Osobiście odkryłem trzy ważne elementy, które sprzyjają sztuce świętowania. Oto one:</p>
<h4>1. Umiej się zatrzymać</h4>
<p>Jeżeli na to pozwolimy, życie wpędzi nas w nigdy niekończący się kołowrót działania. Zawsze będzie coś jeszcze do zrobienia, ciągle są jakieś sprawy pilne, przeznaczone „na wczoraj”. Dlatego ważne jest umieć się zatrzymać. Boży rytm podany nam w Dekalogu mówi, żeby jeden z siedmiu dni tygodnia był dniem odpoczynku. Świętujemy też narodziny i zmartwychwstanie Jezusa, nasze rocznice ślubu itp. Okazji do świętowania jest dużo i te zewnętrzne okoliczności są ważne. Przypominają nam o tym, co istotne. Jednak bez wewnętrznego zatrzymania się pozostaną one tylko zewnętrznymi rytuałami i nie dadzą nam prawdziwego odświeżenia, które jest owocem właściwego świętowania.</p>
<p>Pamiętam, jak kiedyś wróciłem z kilkudniowego tournée szkoleniowego i postanowiłem, że najbliższe trzy dni spędzę tylko z rodziną. Pierwszego dnia bawiłem się z moim – wtedy trzyletnim – synkiem, gdy zadzwonił telefon. Zerwałem się, żeby go odebrać, i wtedy mój syn Pawełek ze łzami w oczach powiedział: „Niech dzwoni”. Jego łzy złamały moje pracoholiczne nastawienie i pozwoliły mi zatrzymać się w mojej wewnętrznej gonitwie, skupić na „tu i teraz”, czyli na zabawie z moim synem.</p>
<h4>2. Doceń to, co masz</h4>
<p>Bardzo porusza mnie pewien pozornie mało istotny szczegół w jednym z cudów, których dokonał Jezus. Chodzi o rozmnożenie żywności dla pięciu tysięcy osób (Ew. Jana 6:1–15). Uczniowie mieli do dyspozycji tylko pięć chlebów i dwie ryby, a głodnych ludzi było ponad pięć tysięcy. Co zrobił Jezus? <em>Wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie [&#8230;]</em> (Ew. Jana 6:11a) – podziękował za to, co miał, chociaż wydawało się, że jest to niewystarczające! To dla mnie bardzo ważna wskazówka. Doceń to, co masz.</p>
<p>Jest taki człowiek, przy którym bledną wszystkie moje wymówki. To Nick Vujicic, człowiek bez rąk, bez nóg, który mówi sam o sobie, że jest osobą „bez ograniczeń”. Jeżeli ktokolwiek miałby prawo czuć się nieszczęśliwy, ograniczony i załamany swoją sytuacją, to na pewno mógłby to być on. Jednak mimo swojej niepełnosprawności założył rodzinę, ma dwójkę dzieci i dobrze prosperującą firmę, jeździ po świecie jako mówca, pływa na desce surfingowej, nurkuje i ogólnie cieszy się życiem.</p>
<blockquote><p>Okazji do świętowania jest dużo. Jednak bez wewnętrznego zatrzymania się pozostaną one tylko zewnętrznymi rytuałami i nie dadzą nam prawdziwego odświeżenia</p></blockquote>
<p>Umieć wykorzystać to, co się ma, to wielka sztuka. Tak łatwo pozwolić, aby to nam spowszedniało. Łatwo nie dostrzec w tym Bożego daru. Jednym z powodów, dla których tak się dzieje, jest porównywanie się z innymi. Zazdrość to potężna trucizna. Natomiast sam mechanizm porównywania się jest Bożym darem, tylko w przypadku zazdrości – źle wykorzystanym. Umiejętność porównywania się jest nam dana po to, abyśmy porównywali się sami ze sobą, abyśmy widzieli postępy, które zrobiliśmy. Nie chodzi o to, byśmy byli lepsi od innych, ale żebyśmy byli najlepszą wersją siebie samych.</p>
<p>Nie jest ważne, jak mały wydaje ci się dar, który otrzymałeś. Doceń go i wykorzystaj, a wtedy zobaczysz, do jak wielkich rzeczy użyje go Bóg. Pewnie nie zmienisz całego świata, ale możesz pomóc zmienić jakiejś osobie cały jej świat. Kiedy jesteś skupiony na życiu według swojego powołania, masz wiele drobnych okazji do świętowania. Jak powiedział Søren Kierkegaard: „Życie rozumiemy wstecz, a przeżywamy w przód”. Kiedy patrzymy na życie wstecz, widzimy, jak wiele małych, codziennych zwycięstw przyczynia się do wielkich, wspaniałych rezultatów.</p>
<h4>3. Doceń tych, z którymi wspólnie podróżujesz</h4>
<p>Człowiek, który uważa, że wszystko zawdzięcza sobie, nie rozumie życia. Pomijając już fakt, że sam się nie począł ani nie urodził. Jesteśmy połączeni z innymi ludźmi przez całe życie. Człowiek rozwija się od zupełnej zależności od innych przez etap niezależności do etapu zdrowej zależności. Jak mawia pastor Paweł Godawa, „Mądrość prowadzi do wybierania ludzi, którym pozwalasz na siebie oddziaływać. Czasami jednak nie to, z kim, ale jak jestem połączony, ma kluczowe znaczenie. Jak mocno, jak blisko jestem związany z najważniejszymi dla mnie osobami”. Podróż życia odbywamy z różnymi ludźmi: rodziną, przyjaciółmi, znajomymi, kolegami z pracy, sąsiadami. Ważne jest, aby docenić ich udział w naszym życiu. Bez nich nie bylibyśmy tymi, którymi jesteśmy. Bez nas oni również nie byliby tacy sami. To są relacje życia. Brian Tracy twierdzi, że 85% zadowolenia w życiu bierze się z udanych relacji, a tylko 15% z sukcesów zawodowych. Moja własna parafraza jego powiedzenia brzmi: „Miłości do garnka nie włożysz, a do sukcesu się nie przytulisz”. Chodzi o to, aby zarówno mieć co włożyć do garnka, jak i umieć oraz mieć z kim świętować.</p>
<h4>Wprowadź w czyn</h4>
<p>Jak więc w praktyczny sposób możemy świętować na co dzień? Oto kilka najprostszych sposobów:</p>
<ul>
<li>– codziennie dziękuj Bogu za to, co otrzymałeś;</li>
<li>– codziennie wyrażaj innym osobom swoją wdzięczność;</li>
<li>– świętuj zarówno małe osiągnięcia, jak i wielkie sukcesy;</li>
<li>– jeden dzień w tygodniu poświęć na odpoczynek.</li>
</ul>
<p>Eddie Cantor powiedział: „Zwolnij i ciesz się życiem. Gdy pędzisz za szybko, umykają ci nie tylko piękne widoki, ale również świadomość, dokąd zmierzasz i po co”.</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/tematyka/rozwoj-osobisty/jak-celebrowac-zycie/">Jak celebrować życie?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak dokonać zmiany w życiu i robić to, co życiodajne?</title>
		<link>https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/dokonac-zmiany-zyciu-robic-zyciodajne/</link>
					<comments>https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/dokonac-zmiany-zyciu-robic-zyciodajne/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[insp_admin]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 06 Apr 2017 10:10:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[2015/3 (jesień)]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Burzyński]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój osobisty]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://naszeinspiracje.com/?p=2156</guid>

					<description><![CDATA[<p>Po kilku miesiącach wewnętrznych zmagań postanowiłem porozmawiać z człowiekiem, którego bardzo ceniłem. Czytałem jego książki, chłonąłem jego wykłady i jeździłem na organizowane przez niego konferencje. W trakcie rozmowy powiedział zdanie, które okazało się dla mnie przełomowe. Brzmiało następująco: „Zbyt często w życiu robimy rzeczy, które są dobre dla innych, a nie są życiodajne dla nas”. [&#8230;]</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/dokonac-zmiany-zyciu-robic-zyciodajne/">Jak dokonać zmiany w życiu i robić to, co życiodajne?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Po kilku miesiącach wewnętrznych zmagań postanowiłem porozmawiać z człowiekiem, którego bardzo ceniłem. Czytałem jego książki, chłonąłem jego wykłady i jeździłem na organizowane przez niego konferencje. W trakcie rozmowy powiedział zdanie, które okazało się dla mnie przełomowe. Brzmiało następująco: „Zbyt często w życiu robimy rzeczy, które są dobre dla innych, a nie są życiodajne dla nas”. Pod pojęciem „życiodajne” rozumiem to, co jest zgodne z naszym powołaniem.</p>
<p>Zdanie to było odpowiedzią na mój dylemat. Zrozumiałem, że „życiodajna” jest dla mnie praca szkoleniowca. Po latach stwierdzam również, że to, co jest życiodajne dla mnie, jest też dobre dla innych. Natomiast nie zawsze to, co jest dobre dla innych, jest życiodajne dla mnie. Wróćmy jednak do tamtej rozmowy. Wspomniana wypowiedź rozwiązała mój problem i przysporzyła kilku innych <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Powiedziałem mojemu rozmówcy: „Po usłyszeniu tego zdania jestem przekonany, że powinienem zostać szkoleniowcem, ponieważ to jest dla mnie życiodajne. Moje serce aż się do tego rwie. Natomiast mój rozum stawia wiele pytań, np. czy w pierwszy poniedziałek miesiąca, kiedy rozdajemy żywność dla kilkuset najuboższych mieszkańców naszego miasta, mam przyjść i powiedzieć im, że już nie będę rozdawał żywności, ponieważ nie jest to dla mnie życiodajne? A co z grupami wsparcia, które prowadzę?”. Miałem wiele podobnych dylematów. Wtedy usłyszałem odpowiedź: „Jeżeli serce jest w konflikcie z rozumem, idź za pasją serca, ale zrób to w mądry sposób”.</p>
<p>Stworzyliśmy plan strategiczny na kolejny rok w ten sposób, abym pewne rzeczy delegował, inne zakończył, a jednocześnie rozwijał się jako szkoleniowiec. Po roku mogłem z czystym sumieniem zaangażować się wyłącznie w pracę szkoleniową. Historia, którą przytoczyłem, nie tylko zmieniła moje życie na lepsze, ale również zawiera trzy ważne lekcje dotyczące zmiany.</p>
<h4>1. Zmiany są konieczne, jeżeli chcesz podnieść jakość swojego życia</h4>
<p>Żyjemy w czasach, o których się mówi, że paradoksalnie trzeba teraz szybko biec, aby móc stać w miejscu. Dostęp do wielu informacji i szybkie tempo życia z jednej strony wymuszają zmiany, a z drugiej powodują, że zamiast kreować swoje życie, można bardzo łatwo dać się ponieść fali „współczesności” i żyć bezrefleksyjnie. Jak pisał Zbigniew Herbert, „płynie się zawsze do źródeł pod prąd, z prądem płyną śmiecie”. Mocne i prawdziwe słowa.</p>
<p>W życiu możemy robić rzeczy złe, dobre lub życiodajne. Zmiana z robienia rzeczy złych do robienia rzeczy dobrych (np. z uzależnienia do wolności od nałogu) nie jest łatwa – tak samo jest ze zmianą od czynienia rzeczy dobrych do życiodajnych. Ważnym aspektem w odkrywaniu tego, co naprawdę stanowi nasze powołanie na dany czas, jest świadomość, w jakim okresie życia jesteśmy. To, co było życiodajne wcześniej, może stać się zaledwie dobre na kolejnym etapie.</p>
<p>Wszystko to wiąże się z nieustannym rozwojem. Jesteśmy tak stworzeni, aby nieustannie się rozwijać, a nie tylko wegetować. Ten ustawiczny rozwój polega na rozwijaniu swojego potencjału. Zmiana i przejście na kolejny poziom wiążą się też z przejściem z pozycji mistrza do pozycji ucznia. Już samo to nie jest łatwe. Jeśli dodamy do tego wychodzenie ze strefy komfortu (czyli tego, co znamy i w czym czujemy się pewni), rozwojowi zawsze będzie towarzyszyło pokonywanie lęku. I w ten sposób dochodzimy do punktu drugiego, czyli&#8230;</p>
<h4>2. Zmiany wymagają odwagi</h4>
<p>„Odwaga to dar pokonywania strachu” – mawiał utalentowany polski pięściarz, Jerzy Kulej. Odwaga nie oznacza braku lęku, ale działanie niezależnie od niego. Czy jest to możliwe? Oczywiście! Czy jest to łatwe? Absolutnie nie! Ale czy warto? Absolutnie tak! Przypatrz się swojemu życiu. Ile czynności kiedyś było dla ciebie problemem i sprawiało, że odczuwałeś lęk, a dzisiaj nawet nie zwracasz na nie uwagi? Przykładem może być prowadzenie auta. Odwaga w dokonywaniu zmian ma wiele wymiarów, z których dwa podstawowe to odwaga w byciu szczerym przed sobą oraz odwaga do zmierzenia się z opinią innych. Przyjrzyjmy się każdemu z tych lęków.</p>
<p>Każdy proces zmiany zaczyna się od etapu zaprzeczania, w którym uważamy, że zmiana nie jest potrzebna. Kolejny etap to opór przed zmianą. Wtedy już uznajemy (przynajmniej wewnętrznie) konieczność zmian, ale nie chcemy się na nie zgodzić. Nasz lęk przed konsekwencjami jest większy niż pragnienie korzyści wynikających ze zmiany. Jednak jeżeli za bardzo cierpimy w sytuacji, w której się znajdujemy, lub za bardzo pragniemy korzyści mogących wynikać ze zmiany, wtedy wchodzimy na kolejny poziom – to etap prób wprowadzania zmian. Na tym poziomie eksperymentujemy, aby osiągnąć potrzebny efekt. Jeżeli w tych działaniach więcej jest udanych prób, przechodzimy do etapu akceptacji wprowadzonej zmiany. Wszystko jednak zaczyna się od odważnego przyznania przed samym sobą, że potrzebujemy zmiany.</p>
<p>Drugi lęk dotyczy tego, co powiedzą inni. To bardzo silny lęk, który nosimy w sobie jeszcze jako dziedzictwo przodków, dla których odrzucenie przez społeczność, w której żyli, oznaczało po prostu śmierć. Nasze konsekwencje nie są aż tak drastyczne, ale lęk pozostaje równie silny. Musimy przyznać się przed innymi, że się zmieniliśmy (lub zmieniamy), i pozwolić im zmierzyć się z naszym nowym obliczem. Ludzie, którym naprawdę na nas zależy, ucieszą się. Inni pewnie się nie ucieszą, ale cóż warte są relacje, w których nie możemy być sobą. Osobiście bardzo pomogły mi słowa: „Jeżeli nie spełniam twoich oczekiwań, nie obrażaj się. Przecież to są twoje oczekiwania, a nie moje obietnice” (Friedrich Hebbel).</p>
<p>Oczywiście niektóre z bliskich nam osób mogą udzielić nam cennych wskazówek i warto ich głosu posłuchać. Szczególnie jeśli nasza odwaga przechodzi w niebezpieczną brawurę. Aby tak się nie stało, musimy zastosować zasadę, o której mówi punkt trzeci, czyli&#8230;</p>
<h4>3. Zmiany wymagają mądrości</h4>
<p>Zauważyłeś zapewne, że dużo cytuję innych ludzi. Robię to, ponieważ całkowicie zgadzam się z Johnem Maxwellem, który powiedział: „Mądrzy ludzie uczą się na swoich błędach, mądrzejsi na błędach innych, a najmądrzejsi na sukcesach innych”.</p>
<p>Żyjemy w epoce informacyjnej, w której prawie wszystkie informacje są dostępne na jedno „wygooglanie”. W takiej sytuacji nie potrzebujemy wiedzy, ale mądrości. Wiedza to informacja na dany temat, a mądrość to umiejętność wykorzystania tej wiedzy. Dokonując zmiany, musimy wiedzieć, jak ją przeprowadzić w swojej konkretnej sytuacji życiowej. Poprowadzić nas w tym może doświadczony mentor, duchowny, coach, przyjaciel.</p>
<p>Ogólny proces dokonywania skutecznych zmian w życiu składa się z trzech elementów:<br />
– <strong>wielkie cele</strong>,<br />
– <strong>małe kroki</strong>,<br />
– <strong>realne zmiany</strong>.</p>
<p>Cele powinny być takie, które wzbudzają w człowieku ekscytację i motywację do działania. Natomiast kroki, które podejmujemy, powinny być małe. Dlaczego? Ludzki mózg jest tak stworzony, aby nas chronić. Wszystko więc, co wiąże się ze zmianą, powoduje reakcję alarmową i organizm podświadomie mobilizuje się do powrotu do sytuacji, w której znajdował się poprzednio. W ten sposób powstaje efekt jo-jo, czyli powrót do sytuacji, w której byliśmy przed zmianą. Jeżeli natomiast uwzględnimy zasady funkcjonowania ludzkiego umysłu, efekty będą trwałe. W jaki więc sposób postępować? Wystarczy dokonywać zmian tak małych, że ludzki umysł będzie je ignorował, nie postrzegając ich jako zagrożenie. Wtedy nie tylko zmiany będą trwałe, ale również doświadczysz niesamowitych „skoków wzrostu”, które charakteryzują każdy naturalny proces rozwoju.</p>
<p>Właśnie takie małe zmiany są potwierdzeniem, że idziemy we właściwym kierunku. Zwykle patrząc na własne osiągnięcia, myślimy: „Jak to powoli idzie”. Natomiast inni ludzie, obserwując nas, mówią: „Ale zrobiłeś postępy!”. Ten podwójny feedback (informacja zwrotna) powinien ci towarzyszyć w drodze do rezultatów, których pragniesz. Mądrość powyższych zasad nauczyła mnie, jak dokonywać skutecznych zmian. Pomogła też wielu ludziom, którzy z niej skorzystali. Choć jednak wymienione trzy elementy są ważne, najważniejszym czynnikiem zmian jest DZIAŁANIE.</p>
<p>Wszystko to dobrze podsumowuje pewna znana historia. Uczeń zapytał mistrza: „Ile czasu muszę czekać, aż moje życie będzie wyglądało tak, jakbym chciał?”. Mistrz odpowiedział: „Jeżeli chcesz czekać, to życia ci nie starczy”. Zatem działaj. Uczyń zmianę, której oczekujesz!</p>
<p>Post <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/dokonac-zmiany-zyciu-robic-zyciodajne/">Jak dokonać zmiany w życiu i robić to, co życiodajne?</a> pojawił się poraz pierwszy w <a rel="nofollow" href="https://naszeinspiracje.com">Nasze Inspiracje</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://naszeinspiracje.com/autorzy/andrzej-burzynski/dokonac-zmiany-zyciu-robic-zyciodajne/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
