Autor Listu do Hebrajczyków mówi, że istnieje odpocznienie dla ludu Bożego. Więcej, zachęca, byśmy starali się usilnie wejść do owego odpocznienia (List do Hebr. 4:9–11). Jednocześnie przestrzega, by nie iść śladem nieposłuszeństwa i upadku tych, którzy do odpocznienia nie weszli. Jak mamy rozmieć owo „odpocznienie”? Czy jest to wypoczynek, zaniechanie aktywności, przerwa w działaniu, relaks – czy chodzi o coś więcej?
„Odpocznienie” w języku biblijnym oznacza niezwykłe poczucie bezpieczeństwa pod panowaniem suwerennego Boga, któremu nic nie wymyka się spod kontroli. Jest życiem w świadomości Jego nieustającej dobroci i łaski. Jest także świadomością faktu, że nic nie może odłączyć nas od Bożej miłości. Ta świadomość wzbudza w człowieku przede wszystkim wewnętrzny pokój, który przewyższa wszystko. Pokój wzmacniany pragnieniem okazywania Bogu wdzięczności i uwielbienia, które motywują do poznawania Bożej woli i wykonania jej.
Można jednak nie wejść w Boże odpoczniecie. W 4 rozdziale Listu do Hebrajczyków jest mowa o tym, że nie wszyscy weszli do odpocznienia Bożego. Nie weszli do niego ci, do których Bóg poczuł odrazę (Psalm 95:10–11). Była istotna różnica między postawą przyjaciela Boga, Mojżesza, który znał zarówno drogi, jak i dzieła Boga, a tymi, którzy drogami Boga nie byli zainteresowani. Oczekiwali jedynie dzieł Boga, czyli Bożego działania i cudów dla zaspokojenia własnych potrzeb. I mimo że przez czterdzieści lat oglądali dzieła Boże, nie dążyli do poznania i zastosowania dróg Boga. W rezultacie tak rozgniewali Boga, że poczuł do nich odrazę i nie dopuścił, by weszli do Jego odpocznienia.
Na czym polega to niebezpieczeństwo, że można rozgniewać Boga i sprawić, że wejście do Jego odpocznienia nie jest możliwe? Istnieje niebezpieczna postawa, która była przyczyną upadku całego pokolenia. Mimo że wyszli z Egiptu, nie otrzymali zgody na wejście do ziemi obiecanej. Na co dzień oglądali potężne dzieła Boże. Nie potrafili jednak ani ich docenić, ani okazać Bogu wdzięczności. Reprezentowali postawę roszczeniową – żądni byli stale nowych przejawów zaspokajania ich własnych potrzeb. Nie okazali się zainteresowani ani Bogiem, ani Jego drogami, Jego myślami, Jego Osobą.
Ta postawa roszczeniowa to nie tylko historia narodu wybranego i jego wędrówki do ziemi obiecanej. Niestety dotyczy ona każdego człowieka, jest zagrożeniem i dla nas, współcześnie żyjących chrześcijan. Na początku może wyglądać bardzo niewinnie. Rozwija się w nas przyzwyczajenie do przejawów Bożej łaski, dobroci i miłosierdzia. Do tego stopnia, że zapominamy o wdzięczności, a nasze modlitwy stają się tylko coraz dłuższą listą potrzeb.
Co zatem może nas uchronić przed postawą, która wyzwala Boży gniew i blokuje wejście w cudowne odpocznienie? Przede wszystkim pomocą jest pielęgnowanie wdzięczności za każdy przejaw Bożej dobroci i troska o to, aby nie spowszedniała nam łaska Boga, który każdego poranku objawia się na nowo (Treny 3:23a). Słowo Boże w wielu miejscach przestrzega nas przed niewdzięcznym i zatwardziałym sercem. Jasno mówi, że Bóg brzydzi się postawą braku wdzięczności i braku oddania Jemu chwały. Psalmista zachęca nas: Ofiaruj Bogu dziękczynienie i spełnij Najwyższemu śluby swoje! (Psalm 50:14). A apostoł Paweł mobilizuje: składajcie Bogu nieustannie dziękczynienie (por. List do Kol. 2:7b). Pielęgnowanie w sobie wdzięcznego serca nie tylko zapobiegnie ukształtowaniu w nas postawy roszczeniowej, ale także wprowadzi nas w wymiar Bożego odpocznienia. Najlepszy urlop, techniki pokonywania stresu czy umiejętność relaksacji nie są w stanie nam tego darować.