Strona główna Artykuły Numery 2010/2 (lato) Święci Boży a sprawy publiczne
bozy-ludzie-a-sprawy-publiczne

Święci Boży a sprawy publiczne

We współczesnym świecie zmieniono definicję wolności. Doprowadziło to do uprzywilejowania „pokrzywdzonych” mniejszości kosztem chrześcijaństwa. Czy nie jest to wystarczający asumpt do tego, by Kościół zaczął efektywnie zmieniać środowisko, w którym funkcjonuje? Nie o argumenty czysto racjonalne jednak chodzi, lecz o odpowiedź na Chrystusowe powołanie Kościoła w Polsce do skuteczności. Ta skuteczność zyska wymiar nawet globalny, jeśli rozpocznie się od aktywności lokalnej. I o ile Kościół nieźle radzi sobie w kulturze, nauce, rozrywce i biznesie, o tyle manifestacja Królestwa Bożego w obszarze spraw publicznych, w polityce, zyskuje karykaturalny obraz.

Przyszedł czas kolejnej reformacji. Przyszedł czas wyjścia ludzi Kościoła do świata. Nie chodzi jednak o odnowę tego co stare, skostniałe czy zniekształcone. Nie jest celem wzrost Kościoła, jego splendor czy uznanie dla wiernych. Nawet wolność nie jest celem! Będzie skutkiem, efektem Bożej mocy i atrakcyjności ładu Królestwa Bożego, manifestowanego przez ludzi Kościoła w ich życiu społecznym, w przejmowaniu odpowiedzialności za tworzenie prawa, za ekonomię, za bezpieczeństwo i za wyznaczanie kierunków rozwoju.

Bóg wzywa i namaszcza

Bóg w swym Słowie jednoznacznie zachęca swoich naśladowców do sięgania po władzę. Apelem do społecznej aktywności jest przypowieść Jezusa o talentach (Mt 25:14-30). Jeśli więc ktoś czuje w swoim sercu powołanie do służby publicznej, to porzucenie tego pragnienia będzie grzechem porównywalnym do zakopania talentów, zaprzedaniem Bożego potencjału na rzecz fałszywego wstydu i usprawiedliwianiem lenistwa, bierności oraz destruktywnej pasywności fałszywą pokorą.

Słowo Boże dostarcza wielu przykładów na to, jak Bóg posługuje się ludźmi, by zmieniać konkretne okoliczności polityczne w danym miejscu i czasie. Konkretne osoby powoływane są do dwóch rodzajów służby: po pierwsze do pomocy i posługi tym, którzy o władzę się ubiegają lub ją sprawują, a po drugie do samodzielnego pełnienia władzy. Samuel – prorok, kapłan i polityk – ustanawiał królów (Saula, Dawida) i usuwał (Saula). Ganił i królów, i lud za łamanie przymierza. Pełnił ważne funkcje publiczne. Był sędzią zarówno w sensie prawnym, jak i militarnym. Współcześnie można by nazwać go wszechstronnym liderem, autentycznym człowiekiem wpływu. I choć jego cechy przez wieki ulegały idealizowaniu i rodziły stricte historyczne dylematy. Czy był zwolennikiem czy też przeciwnikiem monarchii, to bez wątpienia postępował według powinności nadanych przez Boga w konkretnych okolicznościach. Był aktywny i efektywny. I, co frapujące z dzisiejszej perspektywy, nie był specjalnie zaskoczony efektami swojej misji. Bóg był z nim, więc któż przeciwko niemu?

Achiasza można by z kolei nazwać charyzmatycznym szefem kampanii Jeroboama (1Krl 11 i 12). Wytrwałość i namaszczenie przyniosły niestandardowe efekty w niezwykle skomplikowanej sytuacji politycznej. Elizeusz do posługi najmożniejszym władcom został namaszczony w czasie prozaicznej czynności orania pola. Elizeusz, przejąwszy od Eliasza płaszcz (symbol namaszczenia), udzielał porad władcom Izraela, Judy i Edomu w ich koszmarnej wojnie z Moabem i odgrywał swoją unikalną, wynikającą z powołania rolę w wojnach syryjsko-izraelskich.

Słowo Boże dostarcza wielu przykładów na to, jak Bóg posługuje się ludźmi, by zmieniać konkretne okoliczności polityczne w danym miejscu i czasie.

Podążając za Esterą

Spośród takich postaci wpływu jak Samuel, Natan, Gad, Jedutun, Achiasz, Ezdrasz, Zachariasz, Malachiasz i Estera ta ostatnia wydaje się być właściwym symbolem dla współczesnych przemian społeczno-politycznych. Bóg powierza odpowiedzialne funkcje kobietom. Dlaczego? Otóż ważna część spraw publicznych wydaje się być skupiona wokół walki dwóch iście demonicznych archetypów kobiecych: kobiety dążącej do niczym nieograniczonej wolności, choćby w dewaluacji ludzkiego ciała, i tej, która wiarę utożsamia nie z miłością Chrystusa, lecz z systemem samej religijności. Tymczasem w Księdze Estery znajdujemy inteligentną krytykę ciasnego legalizmu, tłamszącego ludzkie serca, dusze i przestrzeń ich społecznej aktywności. Estera uosabia cechy najbardziej poszukiwane przez tych wszystkich, którzy pragną świata uporządkowanego i sprawiedliwego. A uznanie i powodzenie chcą uważać za błogi owoc przekształcania spraw publicznych w oazy harmonii i ładu, oazy stosowania przejrzystych Bożych zasad. To właśnie kobiety z mentalnością i nastawieniem Estery dziś posyła Bóg w obszar polityki. Obok mężów, prawych i dzielnych, staną kobiety pokolenia Estery – pełne życia i świadome celu.

Wielki upadek

XX wiek ukazał, że europejskie chrześcijaństwo jest nieudolne w kształtowaniu nastrojów tłumów i działalności rządów. Na przestrzeni wieków było ono kreowane bardziej przez polityczne interesy niż w posłuszeństwie woli Boga. Tymczasem branie imienia Boga nadaremno pociągnęło za sobą falę diabelskiego tryumfu. Człowiek, dawno przekroczywszy granicę Bożej wizji władzy polegającej na władaniu ziemią i dobytkiem, zapragnął sięgnąć po władzę nad drugim człowiekiem i rozwinął ją do rozmiarów straszliwych zbrodni. Bo tylko zbrodnia dostarcza rozrywki większej od władania drugim człowiekiem.

Wiek XX to również spektakularna porażka systemów religijnych. Wojny i zderzenia cywilizacji przyniosły miliony ofiar. Skutek tego był jeszcze jeden. Otóż do politologicznej teorii wdarł się kolejny rzekomo słuszny paradygmat, iż skoro przyczyną każdej wojny jest religia, to odejście od jakichkolwiek przekonań wartościujących i teologicznej koncepcji świata pozwoli człowiekowi funkcjonować względnie bezpiecznie. Człowiek wierzący działający w obszarze spraw publicznych postrzegany jest jako ten, który jest zarzewiem konfliktu. Zwiedzenie w postrzeganiu ludzi wiary osiągnęło apogeum. I próba intelektualnego tłumaczenia czegokolwiek wydaje się być skazana na porażkę. Efekt przyniesie jedynie ewangelia Królestwa, czyli powrót do nauki i nakazów Chrystusa niesionych z miłością tam, gdzie ludzie i świat utknęli w martwym punkcie zawiści, strachu, przygnębienia i mentalnego zamętu.

Istota powołania

Według publicysty chrześcijańskiego Mylesa Munroe najpotężniejszą motywacją w sercu człowieka jest dążenie do władzy. Człowiek został zaprojektowany i stworzony, aby sprawować władzę. Jak to rozumieć? Otóż celem, który przyświecał stworzeniu ludzkości, była dominacja nad ziemią i jej zasobami. Niemniej absolutnego dopowiedzenia wymaga kwestia zakresu panowania. Otóż ma ono dokonywać się dla rozszerzenia wpływu Boga na ziemię i rozprzestrzeniania chwały Jego imienia. I w tej kwestii niezwykle ważny jest wniosek o charakterze absolutnie elementarnym. Otóż władza w sensie politycznym nie może być celem i źródłem motywacji w aktywności społecznej. Pełnienie funkcji władzy publicznej i pełnienie służby w obszarze spraw publicznych ma być etapem ewangelizacji, czyli… uzdalniania ludzi do przejmowania władzy nad własnym życiem, ziemią i dobytkiem! A więc innymi słowy, służba publiczna ma być formą pasterskiej posługi w dochodzeniu do wolności emocjonalnej, finansowej i materialnej oraz w kierunkowaniu entuzjazmu w powszechne dziękczynienie.

Przyjdź Królestwo Twoje

Czy jesteśmy gotowi na powrót Pana? Czy nasza ukochana Polska, zasłużone Stany Zjednoczone i Europa oraz czcigodny Izrael i inne kraje pytają Stwórcę, jak zmieniać swoją ziemię na chwałę Pana? Czy konkretne systemy społeczne i polityczne mają strukturę, która pozwala ludziom czcić Chrystusa bez skrępowania? Obecny czas musi być wypełniony nowym rodzajem posługi. Polskie sprawy publiczne muszą stać się przedmiotem nie tyle troski i modlitwy Kościoła, co zarządzania ludzi wiernych chrystusowemu posłannictwu głoszenia ewangelii Królestwa, czyli ładu i porządku zbudowanego na niezbywalnych zasadach życia w miłości i szacunku dla człowieka, za którego życie w obfitości i bezpieczeństwie umarł i zmartwychwstał Chrystus.