odporni-na-jesienna-depresje
Alina Wieja

Odporni na jesienną depresję

Zdrowie psychiczne
Są takie pory roku w naszym klimacie, kiedy poczucie zniechęcenia, zmęczenia wielu ludziom daje się skutecznie we znaki. Stawianie czoła przeciwnościom pochłania wtedy więcej energii niż zazwyczaj. Do codziennego życia wkradają się wrogowie w postaci obniżonego nastroju, smutku, apatii, braku poczucia wartości czy braku sensu dalszych zmagań. U wielu ludzi taki stan można zaobserwować późną jesienią, kiedy paradoksalnie – zamiast przypływu energii po letnich wakacjach – przychodzi czas zmagania się z jesienną depresją.

„Wszystkiemu winna jest pogoda” – mówią niektórzy, zrzucając cały ciężar odpowiedzialności na pochmurne i deszczowe jesienne dni. I owszem, po słonecznych dniach lata czy złotej jesieni depresyjne dni przychodzą jak nieproszeni goście. Ale czy można za wszystko winić pogodę i klimat?

Rzeczywiście, szczególnie w tym czasie u wielu pacjentów lekarze stwierdzają taką jednostkę chorobową jak dystymia. Nie jest to jeszcze depresja, ale bardzo zbliżony do niej stan ciągłego obniżenia nastroju, dostrzegania tylko negatywnych czynników w każdej kwestii i widzenie świata w szarych lub czarnych kolorach. I niestety dystymia lubi przeistaczać się w depresję, schorzenie bardzo niszczące życie człowieka. Jesień sprzyja nawrotom stanów depresyjnych u osób z takimi skłonnościami. Zanim jednak zastanowimy się, jak dać odpór takim stanom, dobrze jest zadać sobie pytanie, jak je odpowiednio wcześnie zdemaskować i nie dopuścić do ulegania im, by nie zaowocowały kliniczną depresją.

Zdemaskować nadchodzące zagrożenie

Warto uświadomić sobie, że depresja jest bardzo poważnym problemem ostatnich czasów. Obecnie otwarcie mówi się już o epidemii depresji. Dotyka ona ludzi w każdym wieku: dzieci, młodzieży, dorosłych i osób starszych, ludzi niewierzących i wierzących. Szacuje się, że ponad 10% populacji ludzi dorosłych jest dotkniętych depresją. W kategoriach społecznych to bardzo dużo. Wśród przyczyn zgonów młodych ludzi na trzecim miejscu wymienia się samobójstwo w efekcie stanu depresyjnego. Depresja charakteryzuje się głębokim smutkiem, żalem, zamartwianiem się, negatywnym patrzeniem na siebie i otoczenie oraz brakiem nadziei na przyszłość. Dotyczy nie tylko duszy: umysłu i uczuć, lecz całego jestestwa człowieka. Atakuje wszelkie procesy zachodzące również w organizmie. Depresja ma także wpływ na sferę duchową człowieka. Często swój początek bierze ze zmagań w sferze duchowej na skutek popełnionego grzechu, braku przebaczenia itp. Jedna z definicji określa depresję jako stan gniewu skierowanego do własnego wnętrza, czyli agresji w stosunku do siebie samego. W tym aspekcie najczęściej związana jest z przeszłością, w której coś zostało zniszczone, zranione lub utracone. Często też wypływa z nieodwracalnych w skutkach złych decyzji.

Pomoc na wzór Ducha Świętego polega na okazywaniu miłości, odkryciu źródła złego stanu i wskazaniu rozwiązania: nadziei i łaski

Najbardziej charakterystyczne objawy depresji to także problemy ze snem, poczucie ciągłego zmęczenia, uczucie bólu różnych narządów, zaburzenia koncentracji. Symptomy psychoemocjonalne to poczucie osamotnienia, smutek, przygnębienie, gniew, żal, poczucie beznadziejności i bezużyteczności, do których dołącza strach lub stany lękowe. Myśli są destruktywne, bolesne, pesymistyczne, a osoba staje się oskarżycielem siebie i innych. Bazuje na ciągłym poczuciu winy i zniechęceniu, które podpowiada, że „życie nie ma sensu”. Wyraża się to również w tendencji do izolacji, ucieczce w sen, przewrażliwieniu, zaniedbaniu wyglądu oraz narastającej niezdolności do podejmowania decyzji i działań. W duchowej sferze to brak wiary i ufności, ogromne poczucie bezsilności w efekcie braku odczuwalnej więzi z Bogiem i z ludźmi. Depresja może mieć przyczynę w popełnionym grzechu lub odejściu od Boga. Może się też pojawić w efekcie obciążeń duchowych, ale – uwaga – nie każda depresja jest pochodzenia demonicznego.

Czy chrześcijanin może zmagać się z depresją?

To pytanie zadaje wiele wierzących osób. Okazuje się, że depresja może dotknąć każdego człowieka, także osób wierzących. I bez rozpoznania jej przyczyny największym błędem jest wprowadzanie osoby cierpiącej na depresję w stan jeszcze większego poczucia winy z tego powodu, potępienie i oskarżanie jej za taki stan. Taka osoba wystarczająco cierpi i nie należy dodawać jej jeszcze większego cierpienia. Człowiek w depresji potrzebuje konkretnej pomocy, ponieważ przede wszystkim brak mu nadziei na jakąkolwiek zmianę życia. Potrzebna jest fachowa pomoc w odkryciu przyczyn, a także w towarzyszeniu i poszukiwaniu dróg wyjścia. Pomoc na wzór Ducha Świętego polega na okazywaniu miłości, odkryciu źródła tego stanu i wskazaniu rozwiązania: nadziei i łaski.

Starotestamentowy prorok Eliasz przechodził przez etap depresji. Jest to przykład depresji reaktywnej: po wielkim przeżyciu w służbie dla Boga, które było duchowym zwycięstwem, prorok znalazł się w miejscu zupełnego wyczerpania, osamotniony na pustyni, wypełniony strachem przed przeciwnikiem. Dosłownie życzył sobie śmierci. Ta historia jest opisana w 1 Księdze Królewskiej, w 19 rozdziale. Bóg nie skarcił Eliasza, mówiąc: „Prorok nie może przechodzić depresji!”. Posłał anioła, aby mu usłużył. Anioł przyniósł Eliaszowi placek z rodzynkami i wodę oraz zalecił dobry sen, pozwalający nabrać sił do dalszej służby. W tym przypadku potrzebne było wzmocnienie organizmu poprzez dobry posiłek, sen i odpoczynek w Bożej Obecności.

Ciało zawsze wysyła sygnały, które podpowiadają nam, kiedy coś jest nie tak. Nie wolno ich bagatelizować

Lecząca moc miłości

Pomagając osobie w depresji, trzeba być bardzo wyczulonym na jej stan i czynniki, które mogły go sprowokować. Nie można kogoś jeszcze bardziej ranić czy potępiać za to, jak się czuje. Należy przede wszystkim okazać prawdziwą miłość i pomóc takiej osobie w nazwaniu tego wszystkiego, co odczuwa, czyli stworzyć warunki, w których będzie mogła czuć się naprawdę bezpiecznie oraz szczerze wyrazić swój żal czy gniew. Dopiero wtedy można zaoferować konkretną pomoc: konieczne kroki prowadzące do dobrych zmian. Ale nade wszystko musimy być motywowani miłością. Tylko pod wpływem miłości umożliwimy takiej osobie spotkanie się z Jezusem! Miłość Jezusa może zmienić życie każdego człowieka. Może uwolnić go od zmagań, dać nową radość życia. Jezus ma moc uzdrowić każdą osobę, która tego pragnie. Ale często pragnie On działać poprzez nas, ludzi – zachęca nas, by umiejętnie, z duchową wrażliwością i miłością komunikować prawdę o Bogu na poziomie potrzeb danej osoby.

Stan biblijnego Joba zmienił się diametralnie w momencie, w którym usłyszał prawdę o Bogu wypowiedzianą przez swojego przyjaciela Elihu. Przyjął ją i doszedł do punktu osobistego spotkania z żywym Bogiem, Zwerbalizował to bardzo jasno, zwracając się do samego Boga: Tylko ze słyszenia wiedziałem o Tobie, lecz teraz moje oko ujrzało Cię (Ks. Joba 42:5). Osobiste spotkanie z Bogiem zmienia wszystko. Prawda o Nim leczy i uwalnia w nas nowe możliwości. Tylko w takiej osobistej relacji z Bogiem można znaleźć nadzieję i prawdziwy sens życia, radość życia, odpocznienie w Jego dobrych myślach o nas (por. Ks. Jer. 29:11–12).

JAK NIE DOPUŚCIĆ DO DEPRESJI?

Pozwolić odejść złej przeszłości

Trzeba pozwolić odejść wszystkiemu, co nie jest warte naszego czasu, energii, wysiłku, a co nas obciąża. Nie pielęgnujmy starych zranień i nie wypominajmy stale sobie czy innym błędów z przeszłości. W wielu problemach początkiem przemiany jest oddanie Bogu swojej przeszłości i przyjęcie Bożego przebaczenia. Bez niego bardzo łatwo wpaść w stan zgorzknienia, które prowadzi do nienawiści, a w konsekwencji do depresji. Warto samego siebie zmobilizować do stawiania konkretnych kroków prowadzących do dobrych zmian. Z pewnością będzie to też nabycie nowych umiejętności, pozwalających rozpoznawać i akceptować rzeczy, których nie można zmienić, oraz brać odpowiedzialność za to, nad czym potrafimy zapanować, co potrafimy zmienić.

Warto nauczyć się mówić o tym, co nas cieszy, co jest dobre, dziękować Bogu i ludziom za każdy przejaw dobra

Wsłuchać się w sygnały z naszego ciała

Warto wiedzieć, jak cudownie Stwórca stworzył nasze ciała i czego potrzebują one do dobrego funkcjonowania. Ciało zawsze wysyła sygnały, które podpowiadają nam, kiedy coś jest nie tak. Nie wolno ich bagatelizować. Warto się w nie wsłuchać: najczęściej nasz organizm domaga się zwolnienia tempa życia i zlikwidowania nadmiaru presji. Może podpowiadać, że nasz styl odżywiania i dieta są złe, że brak nam ruchu na świeżym powietrzu, że brakuje snu lub nawodnienia. Właściwe odżywianie, zmiana diety i praktykowanie regularnych spacerów na świeżym powietrzu mogą bardzo wiele zmienić. A przede wszystkim nie pozwalają depresji buszować w naszym organizmie.

Spędzać czas z radosnymi, inspirującymi ludźmi

Relacje z ludźmi są dla nas również jak dobre lekarstwo. Szukajmy życzliwych osób, które okażą nam emocjonalne wsparcie, zaoferują swój czas, by nas wysłuchać i zachęcić. Ale nie rozmawiajmy z nimi tylko o problemach. Warto nauczyć się mówić o tym, co nas cieszy, co jest dobre, dziękować Bogu i ludziom za każdy przejaw dobra. Wdzięczność jest kolejnym cudownym lekarstwem, tak samo jak aktywny wypoczynek, wyprawa w plener z przyjaciółmi i zabawa z małymi dziećmi. Mówmy dobrze o innych – każdy zasługuje na to, by pamiętać o jego dobrych stronach i osiągnięciach. Posłuchajmy swoich słów, czy są to stale tylko słowa narzekania czy słowa wdzięczności. Nie powtarzajmy słów złych i destruktywnych. Wypowiadajmy słowa życia i błogosławieństwa!

Robić coś dobrego dla innych

Tak wielu ludzi zmaga się dziś z podobnymi problemami: niepokojem, smutkiem, rozgoryczeniem. Robiąc coś dobrego dla innych, tak naprawdę można taki stan przerwać. Pan Bóg obficie to wynagrodzi, a wiara i radość zostaną wzmocnione i staną się skuteczną tamą dla depresji. Nawet w sposób niezamierzony możemy odkryć powołanie i pasję swojego życia. A ci, którzy żyją z pasją, pełni radości i wdzięczności, nie mają w sobie przyczółka depresji. Zacznijmy zatem żyć pełnią życia, tworzyć dzieła na wzór naszego Stwórcy. Można napisać piosenkę, wiersz, namalować obraz, udekorować mieszkanie, nakryć pięknie stół i zaprosić gości.

Spędzać czas w Bożej Obecności

Bóg pragnie przyjść nam z pomocą, ponieważ to, co przeżywamy, nie jest dla Niego tajemnicą. On ma plan, by nam pomóc. Ale z naszej strony potrzebne jest pragnienie w sercu, by chcieć się z Nim spotkać i posłuchać tego, co On ma nam do powiedzenia. Przytul się do Boga. On naprawdę chce uleczyć zranienia w sercu, dać nadzieję, pokój i radość. Chce ukryć nas pod kloszem swojej miłości i pokoju. Obecność Jezusa w nas eliminuje izolację i osamotnienie – On zapewnia: „Nigdy cię nie opuszczę” (por. List do Hebr. 13:5b). Jezus umieszcza w nas swoje Życie, prawdę o sytuacji i właściwe nastawienie do problemu. On jest drogą wyjścia i nadzieją dla naszej dobrej przyszłości.