mam-powod

Mam powód

Wywiad
Artaszes Barojan – znany jako Arci. Urodził się w Armenii. Od kilkunastu lat mieszka w Polsce. W 2007 r. ukazała się jego pierwsza płyta, pt. „Ratuj swoją duszę”. W 2009 r. wydał kolejny krążek – „Porzucam Babilon”. W tym roku powstał jego najnowszy album – „Mam powód”. Arci ma na swoim koncie wiele koncertów w Polsce i za granicą. Jego twórczość to niezwykle pozytywny hip-hop, wskazujący bezpośrednio na Jezusa Chrystusa.

Z Artaszesem Barojanem (Arcim) rozmawia Mateusz Wójcikiewicz

Mateusz Wójcikiewicz: Na nowym albumie możemy usłyszeć Twoje utwory w różnych stylach muzycznych: od rapu, przez reggae, po funk. Czy to zamierzone łączenie stylów?

Arci: Tak, na płycie można usłyszeć dużo ciepłych, słonecznych dźwięków rasowego reggae, trochę hip-hopu, sporo orientalnych, bałkańskich klimatów, nieco dancehallu oraz funky. Te wszystkie piosenki są przesiąknięte pięknymi, kobiecymi wokalami, dzięki którym nabierają odpowiedniego smaku. Utwory nagrano w trzech językach: po polsku, ormiańsku i angielsku. Usłyszymy również kilku ciekawych gości z różnych stron świata.

 

Mam powód, by mówić o Jezusie, który podnosi, uwalnia, przebacza, kocha i wybawia. On jest moją chlubą

 

Zapewne wielu Twoich fanów jest ciekawych tych nowych utworów. Płyta nosi nazwę „Mam powód”. To intrygujący tytuł. Można go tłumaczyć na wiele sposobów. Jakaś podpowiedź w odszyfrowaniu tytułu?

Od poprzedniej płyty, „Porzucam Babilon”, minęło pięć lat. Dużo się w tym czasie zmieniło w moim życiu. „Mam powód” – by oddać Bogu chwałę, by podziękować Mu za to, że każdego dnia mogę liczyć na Jego miłość, że w trudnych chwilach On podnosił mnie, oczyszczał i pocieszał. Mam powód, by dziękować za moją rodzinę, piękną żonę i córeczkę. Mam również powód, aby nagrać kolejną płytę. Przez cały ten czas ludzie piszą do mnie różne maile. To zachęcające, kiedy czytam, że gdy usłyszeli moją muzykę, zaczęli się zastanawiać nad swoim życiem, nad Bogiem… Dostaję też wiadomości z podziękowaniami od wielu wierzących ludzi. Jestem wtedy poruszony, podnoszę głowę i mówię: Panie Jezu, dziękuję Ci, że moje życie ma sens. Bardzo mnie to cieszy, że moja muzyka dociera do wielu ludzi.

 

Jezus zmienił Twoje życie, poznałeś Go jako Mesjasza i Zbawiciela, mieszkając już w Polsce. Czy ewangelia, którą się dzielisz z nami, Polakami, dociera też do Twojej ojczyzny? 

Obecnie w Armenii ma miejsce bardzo duże przebudzenie. Powstało wiele kościołów, które liczą po 10, nawet 20 tys. ludzi. Mam marzenie, by tam pojechać. Dlatego piszę piosenki też po ormiańsku. W Polsce także jest dużo Ormian. Mam w sercu pragnienie, żeby dotrzeć do nich z ewangelią.

 

A więc hip-hop może być naprawdę ciekawą i skuteczną formą ewangelizacji…

Dokładnie! Gram w wielu klubach i na różnych świeckich festiwalach. Myślę, że Kościół musi wychodzić na ulice. Często po koncertach podchodzą do mnie ludzie i rozmawiają. Zadają różne pytania na temat Boga. Widzę, że coraz więcej osób zaczyna szukać Boga, i bardzo mnie to cieszy!

 

Obecnie rap w twoim wykonaniu – w porównaniu z pierwszą i drugą płytą – jest bardziej śpiewany. Czy ten kierunek bardziej Ci odpowiada?

Przede wszystkim w mojej muzyce jest więcej reggae. To już nie jest tylko rap. Lubię, kiedy w utworach jest więcej melodii, energii, śpiewu. I dlatego łączę te style w swoich piosenkach.

 

Grasz koncerty zarówno z zespołem muzyków, jak i z grupą DJ-ów. A z kim częściej współpracujesz na co dzień? 

Oprócz wspomnianej grupy DJ-ów założyliśmy zespół, z którym gramy na żywo. Ten pomysł powstał niedawno. Mamy zamiar grać razem na różnych festiwalach, imprezach plenerowych. Obecnie przygotowujemy materiał na koncerty. Będziemy grali piosenki z nowej płyty, ale nie zapomnimy też o poprzednich utworach.

 

Czy masz również kontakt z muzykami z rodzinnej Armenii, którzy Cię inspirują? 

Mam kontakt z jedną bardzo utalentowaną piosenkarką. Planujemy stworzyć wspólny utwór. Chciałbym w przyszłości współpracować z różnymi artystami z Armenii. Oni są naprawdę bardzo dobrzy w tym, co robią.

 

A co Tobie przynosi najwięcej satysfakcji w tym, co robisz?

Przede wszystkim to, że mogę mówić ludziom o moim Mesjaszu i Zbawicielu, o Bogu, którym jest Jezus Chrystus. Na scenie i w moich piosenkach mogę wskazywać na Niego. Mam świadomość, z czego Bóg mnie wyciągnął 10 lat temu. On również dzisiaj jest zainteresowany naszym życiem. Chce nas ratować. Jeśli 2 tys. lat temu Jezus uzdrawiał, oczyszczał i uwalniał, to i dzisiaj uwalnia, uzdrawia i ratuje!

Obecnie w muzyce można usłyszeć dużo dziwnych, niepokojących klimatów. Tym bardziej mam powód, by mówić o Jezusie, który podnosi, uwalnia, przebacza, kocha i wybawia. Bóg jest moją chlubą i ten talent mam od Niego.

 

Bardzo dziękuję za rozmowę.