skad-wiesz-ze-to-nieszczescie
Lidia Czyż

Skąd wiesz, że to nie_szczęście?

Styl życia
Był sobie pewien ubogi chiński rolnik, który razem z synem uprawiał ziemię. Pewnego dnia ich jedyny stary koń uciekł im na stepy. Sąsiedzi, gdy się o tym dowiedzieli, rzekli: Cóż za nieszczęście! Na to rolnik odpowiedział: Skąd wiecie, że to nieszczęście?

Żaden lekarz nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego tak się stało. W przeddzień operacji mój mąż nagle stracił przytomność, co uniemożliwiło jej przeprowadzenie. Cierpiał więc nadal, czekając na ustabilizowanie stanu zdrowia, by poddać się zabiegowi. Jednocześnie był bardzo słaby i senny. Nawet krótkotrwały wysiłek umysłowy bardzo go męczył. – To konsekwencja opuchnięcia mózgu, jaki występuje po dłuższej utracie przytomności – powiedział ordynator. Bardzo się martwiłam: nie dość, że od kilku miesięcy mąż był niezmiernie przemęczony i miał wszystkie objawy wypalenia zawodowego, to teraz jeszcze problemy zdrowotne…

Następnego ranka stary koń wrócił, a wraz z nim przyszło 12 dzikich koni do żłobu. Stary rolnik szybko zamknął ogrodzenie i posiadał teraz 13 koni. Sąsiedzi, widząc, co się stało, rzekli: Cóż za szczęście cię spotkało! Na to rolnik odpowiedział: Skąd wiecie, że to szczęście? Dlaczego tyle trudności, skoro tak wiele osób modliło się o męża?! Niełatwo nam było zaakceptować tę sytuację. Mieliśmy nadzieję, że po zabiegu mąż wróci szybko do domu i będzie spokojnie dochodził do sił. A teraz nie tylko operacja odsunęła się w czasie, ale dołączyły do tego dodatkowe problemy. Mąż był zły sam na siebie, że nie potrafi niczego sobie przypomnieć i napisać nawet kilku zdań, a jednocześnie miał poczucie winy, że ktoś musi go zastępować w pracy. Mnie chciało się płakać, gdy widziałam jego zmęczone, jakby nieobecne oczy i zdawałam sobie sprawę ze stałego poczucia osłabienia, a jednocześnie nie mogłam pokazać przed nim, jak bardzo się martwię.

Gdy następnego ranka syn rolnika próbował ujeździć jednego dzikiego konia, spadł i złamał sobie nogę. Na to sąsiedzi odpowiedzieli lamentem: Jak ty, taki stary, podołasz sam pracować na roli?! Cóż za nieszczęście! Na to rolnik odpowiedział: Skąd wiecie, że to nieszczęście?

Miesiąc później mąż został wreszcie poddany operacji. Udała się bardzo dobrze. Za dwa, trzy tygodnie będzie pan normalnie funkcjonował – zapowiedział lekarz. Niestety, kilka dni później pojawiły się komplikacje, związane z zakażeniem bakteryjnym. Wysoka gorączka, stan zapalny, ból. Przez długie tygodnie rana nie chciała się goić, a mąż, otępiony przez środki przeciwzapalne i przeciwbólowe, praktycznie cały czas spał. Nie był w stanie siedzieć ani zbyt długo rozmawiać. Męczył go każdy wysiłek. Lekarz lub pielęgniarka przychodzili codziennie. Mnóstwo osób prowadziło niemalże nieprzerwane warty modlitewne.

Dwa dni później przybył do wioski namiestnik cesarza i zabrał wszystkich młodych mężczyzn na wojnę, z której nigdy nie wrócili… Syn rolnika, niezdolny do walki, pozostał w domu. Po ponad miesiącu leżenia w łóżku mąż wstał jak odmieniony. Rana ładnie się zagoiła, a mąż był nie tylko wypoczęty fizycznie, ale sprawiał wrażenie, jakby obudził się z długiego snu, z jasnym, zrelaksowanym umysłem. Psychiczne wypalenie, które męczyło go prawie od roku, minęło!

Jakże często w naszym życiu dzieją się rzeczy, których nie rozumiemy. Choroby, problemy w pracy, trudności w relacjach z ludźmi. Ileż razy wtedy wątpimy, płaczemy i nie widzimy w tym celu. Cóż za nieszczęście! – wołamy. Bóg wydaje się bardzo daleko. Zanosimy modlitwy, prosimy o wyjaśnienie, a napotykamy ciszę. Lecz możemy być pewni, że nawet wtedy Bóg o nas nie zapomniał i ma konkretny plan dla naszego życia!

Bóg, który ożywia umarłych, uzdrawia chorych, decyduje, kto zwycięża, Bóg, dla którego nie ma słowa „niemożliwe”, wie o wiele lepiej, co jest dla nas szczęściem, a co nieszczęściem.

Często dopiero po wielu dniach, miesiącach, a nawet latach dowiadujemy się, dlaczego coś się wydarzyło i jaki Bóg miał w tym cel… Czyż każdy z nas nie mógłby przytoczyć wielu takich historii? Nasza złość zamieniała się we wdzięczność, gdy słyszeliśmy, jak Bóg nas uchronił od nieszczęścia. Spóźnienie na autobus, który – jak się okazało – uległ wypadkowi. Utrata pracy, która spowodowała, że ktoś przeżył ciężki kryzys, ale potem założył swoją firmę i osiągnął prawdziwy sukces. Bóg o tym wszystkim wiedział wcześniej.

Tak jak wiedział, dlaczego starotestamentowy patriarcha Józef, wtedy jeszcze młody Józek, został sprzedany przez własnych braci handlarzom ludzi. Potworne i okrutne! Co mógł odczuwać? Na pewno poczucie żalu i goryczy wobec braci, ogromną tęsknotę za ojcem. A to był dopiero początek. W Egipcie przeżył gehennę samotności, upokorzenia, fałszywych oskarżeń i więzienia. A jednak te wszystkie przeżycia miały swój cel (Skąd wiecie, że to nieszczęście?). Bóg zaplanował, że to właśnie Józef zostanie namiestnikiem faraona, odpowiedzialnym za uchronienie przed głodem nie tylko narodu egipskiego, ale i całej swej licznej rodziny. Bowiem po kilku latach bracia Józefa, którzy sprzedali go jak przedmiot, przyszli i złożyli mu pokłon, błagając go o trochę ziarna. Wy wprawdzie knuliście zło przeciwko mnie – powiedział im Józef – lecz Bóg obrócił to w dobro.

Bóg, który ożywia umarłych, uzdrawia chorych, decyduje, kto zwycięża, Bóg, dla którego nie ma słowa „niemożliwe”, wie o wiele lepiej, co jest dla nas szczęściem, a co nieszczęściem. On zło potrafi obrócić w dobro. Ponad chmurami zawsze świeci słońce! Czasem jakieś przeżycie jest tak bardzo bolesne, że z rozpaczą pytamy Boga: „Jaki możesz mieć w tym cel?”. A jednak okazuje się, że nawet najtrudniejsze, najczarniejsze chwile naszego życia nie zdarzają się bez powodu.

Jezus, gdy chodził po ziemi, często odwiedzał swoich przyjaciół w Betanii – rodzeństwo Marię, Martę i Łazarza. Jednak, gdy Łazarz zachorował, Jezus nie przyszedł jak najszybciej, by go uzdrowić. Jakże wielkie było poczucie żalu sióstr Łazarza, gdy wreszcie się zjawił. Marta z wyrzutem zawołała: Gdybyś tu był, nie byłby umarł brat mój. A jednak zwłoka Jezusa miała swój cel – Mesjasz chciał pokazać, że nie tylko leczy, ale i wskrzesza umarłych. Choć, nim wskrzesił swojego przyjaciela, sam płakał i odczuł ludzki ból po jego stracie.

Bądź wola Twoja – modlimy się prawie codziennie. A jak trudno zaakceptować, gdy wola Boża naprawdę dzieje się w naszym życiu. Jakże chcielibyśmy wtedy, by działa się nasza wola. Panie uzdrów tę osobę! – błagamy. Skąd wiecie, że to jest szczęście? Panie, nie pozwól, by do tego doszło! Skąd wiecie, że to jest nieszczęście?

Choć często nie czujemy, że coś jest dla nas dobre, to możemy być pewni, że nawet w najtrudniejszych chwilach Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra (Rz 8:28a, BT).