talenty-rozkwitaja
Wiola Niedziela

Talenty rozkwitają w najlepszym scenariuszu

Rozwój osobisty
Po obejrzeniu wielu ciekawych wywiadów i reportaży na temat filmu opowiadającego o życiu prof. Zbigniewa Religi uderzyły mnie dwa wnioski, które mocno w tych reportażach podkreślano. Pierwszym bez wątpienia jest fakt, w jak niezwykły sposób oddano atmosferę czasów, w których Zbigniew Religa przecierał szlaki dla polskiej kardiochirurgii. Uhonorowano tym filmem osobę wielkiego wpływu, przedstawiono sposób działania lidera i podarowano widzom inspirację do wielu przemyśleń. Drugim jednak wątkiem, który wzbudza nie mniejsze zaciekawienie, jest to, w jaki sposób Tomasz Kot, aktor znany z ról komediowych, wzbił się na wyżyny warsztatu aktorskiego. W celu zagrania roli Zbigniewa Religi z pełnym oddaniem, zaangażowaniem i pasją zrobił chyba wszystko, co aktor może zrobić, aby wiernie oddać charakter postaci.

Scenariusze filmowe są praktycznym przykładem pewnego fundamentu, podłoża, na którym mogą rozkwitać talenty na wielu poziomach. Kiedy aktorowi proponuje się rolę, dostaje on do ręki scenariusz, po czym zapoznaje się z nim, żeby stwierdzić, czy dana rola w ogóle go interesuje i z jakich powodów.

Scenariusz scenariuszowi nierówny

Żaden aktor niespecjalnie ma ochotę zagrać w filmie, który już na etapie scenariusza uważa za mało wartościowy. Tak samo żaden człowiek nie musi być zainteresowany scenariuszem na życie, który byłby nudny, przewidywalny i nie zawierałby w sobie nic wartościowego, czemu byłoby warto to życie poświęcić.

Czy scenariusz na życie jest nam potrzebny? Czy jest możliwe, aby go sobie stworzyć?

Co pojawia się w naszej głowie, kiedy myślimy o scenariuszu własnego życia? Jedni mają określone cele w życiu, zaplanowane różne jego dziedziny. Inni nie mają jeszcze konkretnych pomysłów na życie, sprecyzowanych marzeń czy pasji, które mogliby realizować, powiedzmy, przez najbliższe kilka lat. Życie toczy się swoim tempem, wolniejszym lub (chyba u większości) zawrotnie szybkim, ale nie zmienia to faktu, że toczy się jakoś samo. Być może tylko czasem żałujemy, że jakby bez naszej ingerencji.

Pojęcie dosyć teoretyczne

„Scenariusz na życie” to zwrot na tyle enigmatyczny, że może kojarzyć się np. z narzuconym nieatrakcyjnym planem, regułami lub klatką, w której trudno odnaleźć siebie. Albo wręcz przeciwnie – myślimy o nim jako o świetnym planie, umiejętności zorganizowania wszystkiego na tip-top. Albo wiąże się jeszcze z zupełnie czymś innym… I tu rodzą się pytania: Czy scenariusz na życie jest nam potrzebny, czy warto go mieć? Czy jest możliwe, aby go sobie stworzyć?

Boże powołanie uwzględnia to, gdzie się urodziliśmy, jakie mamy możliwości, w jakim środowisku żyjemy, ale też – co praktycznego możemy zrobić w naszym otoczeniu

Dla osób pomysłowych wymyślenie własnego scenariusza na życie nie stanowi głębszego problemu. Zarysowanie w swojej głowie wielu koncepcji najłatwiej przychodzi chyba tym, którzy piszą scenariusze zawodowo. A może właśnie nie do końca? Może potrzeba wielu godzin, dni, tygodni albo nawet lat, by napisać scenariusz na tyle dobry, aby był wart zekranizowania (a co dopiero przeżycia)? Gdyby nad tym wszystkim mocniej się zastanowić, wniosek nasunie się jeden. Stworzenie ambitnego scenariusza, który będzie zawierał wiele ciekawych wątków, który poruszy, skłoni do przemyśleń, umożliwi aktorowi pokazanie jego potencjału, a na dodatek ujmie za serce widzów, musi być niesamowicie trudnym zadaniem.

Pasujący… tak w sam raz

Wszystkie te wymienione elementy dotyczą filmu. Ale okazuje się, że bliskie są też kryteriom, jakie spełnia dobry plan na życie. Tak samo musi on mieć głębszy sens, musi być wart poświęceń, ciekawy, umożliwiający rozkwit talentów i potencjału. Musi też dotykać serc tych, którzy temu życiu się przyglądają. Istnieje jeden rodzaj scenariusza, który spełnia te wymogi. To Boży, najlepszy scenariusz. Nie jesteśmy w nim bierni, ale toczy się on z naszym udziałem i przy naszej współpracy. To Boże powołanie, które dla każdego z nas stworzone jest wyjątkowo. W tym scenariuszu wspaniałe talenty rozkwitają, rozwija się potencjał, a człowiek kocha powody, dla których żyje. Wtedy czujemy się także spełnieni. Jednocześnie trzeba podkreślić, że to powołanie pozwala nam na pełnię własnych decyzji, za które bierzemy odpowiedzialność. Stworzone jest z głębokim szacunkiem dla człowieka. Bóg zaprojektował je indywidualnie, jest też dostosowane do naszych najgłębszych potrzeb. Uwzględnia to, gdzie się urodziliśmy, jakie mamy możliwości, a jakich nie mamy, w jakim środowisku żyjemy, ale też – co praktycznego możemy zrobić w naszym otoczeniu.

Posłuchaj tego jedynego głosu

O twoim powołaniu, o scenariuszu dla ciebie może ci powiedzieć tylko sam Bóg. Nikt inny nie ma takiej mocy, aby ożywić w twoim sercu żar tego powołania. Będzie ono palić cię od środka przez całe życie. Daje też niezwykłe poczucie celu. Istnieje wiele świetnych książek, które pomagają nam w odkrywaniu naszego powołania i podsuwają ważne wskazówki. Jednak te najpiękniejsze odkrycia będziesz dzielić z Bogiem. W czasie, który spędzisz ze Stwórcą swojego powołania, odkryjesz nie tylko ten ogień, który rozpala cię i dotyczy twojego życia. Zaczniesz podzielać to, czego chce Bóg, i zobaczysz, co płonie w Jego sercu. Zdumiewający jest sposób, w jaki Słowo Boże używa przeróżnych określeń na to, co znajduje się w sercu Boga. Jednym z nich jest słowo „żarliwość”. W stosunku do czego Bóg dzisiaj żywi żarliwość? Na jakie cele, w jakim kierunku skierowane są Jego oczy?

Niezwykła rola w życiu została stworzona przez Boga właśnie dla ciebie, aby to życie głęboko i dojrzale przeżyć

Zanim zacznie kiełkować

Bóg używał i używa nadal ludzi proroczych, żeby przygotować nas na przyszłe wydarzenia, ale przede wszystkim aby zasiać w naszych umysłach elementy Bożego scenariusza, które zawładną naszymi sercami, a następnie sprowokują do działania. Przez proroka Izajasza Bóg powiedział: Oto wydarzenia dawniejsze już się dokonały, a to, co ma nastać, zwiastuję; zanim zacznie kiełkować, opowiem je wam (Ks. Izaj. 42:9). Przenosząc to do czasu obecnego – my też możemy pytać Boga, co byłoby najlepsze w Jego scenariuszu dla naszego życia. Możemy pytać Go, w jakich celach On chce uwolnić nasz potencjał, w czym dary i talenty otrzymane od Niego rozkwitną i przyniosą światu dobre zmiany. Bóg chce nam pokazać to obdarowanie, zanim zacznie kiełkować. On chce nam je opowiedzieć.

Żyj całym sobą

Żaden scenariusz nie zagwarantuje nam uniknięcia w życiu trudnych chwil oraz wysiłku. Jednak wejście w Boże powołanie, otwarcie się na Boży scenariusz przenosi nasze życie w zupełnie inną przestrzeń. Wtedy znajdujemy w Bogu siłę, aby dać z siebie coś więcej. Jak zatem połączyć to z naszą codziennością? Każdy z nas przeżywa swoje lekcje, uczymy się nowych rzeczy, budujemy relacje, ryzykujemy potknięciami, upadamy i się podnosimy. Przeżywamy momenty zarówno trudne, jak i radosne. Cieszymy się z najbliższych, świętujemy sukcesy, marzymy i chcemy spełniać marzenia. W życiu każdego z nas jest to naturalne. I Bóg zawsze widzi potencjał w naszej codzienności. Nie myśl, że twoja codzienność jest szara i byle jaka. Popatrz na nią Bożymi oczami. Masz wpływ na swoje życie i możesz coś zmienić. Ktoś kiedyś powiedział, że dary i talenty odkrywa się nie w samym szukaniu, ale w działaniu.

Rola w najlepszym życiu

Bóg przeznaczył dla ciebie rolę – nie w najlepszym filmie, ale w najlepszym życiu. Słowo Boże nazywa taki rodzaj życia obfitym życiem. Te dwa słowa – obfite życie – mają jedno zadanie: obudzić nas, zachęcić, rozpalić, zainspirować i nieustannie opowiadać nam o naszym przeznaczeniu.

Ta niezwykła rola w życiu została stworzona przez Boga właśnie dla ciebie, abyś mógł to życie głęboko i dojrzale przeżyć. Naznaczona jest Jego powołaniem, Jego obdarowaniem, Jego talentami i darami w tobie. Coś takiego mógł wymyślić tylko najbardziej kreatywny Scenarzysta.