bohaterka-we-wlasnym-domu
Bożena Ciechanowska

Bohaterka we własnym domu

Rozwój osobisty
Kiedy myślę o bohaterkach wiary, zwykle w mojej głowie pojawiają się te wszystkie niezwykłe kobiety, o których czytałam w książkach. Kobiety, które wyjechały na dalekie misje, poświęciły swoje życie dla głoszenia ewangelii, stawiały czoła różnym niebezpiecznym sytuacjom, a nawet ryzykowały własne życie. Wtedy uświadamiam sobie, że tego typu oznaki bohaterstwa są mi bardzo dalekie: nie wyjechałam do Afryki, nie porzuciłam swojego dotychczasowego życia dla ratowania innych.

Za swoją własną namową próbuję rozejrzeć się wokół w poszukiwaniu bohaterek wiary – tych bliższych, z których mogłabym czerpać przykład. Ale i wtedy zwykle pojawiają mi się przed oczyma te wszystkie wspaniałe kobiety, które zdecydowanie więcej czasu niż ja spędzają na modlitwie, lepiej znają Biblię, są aktywniejsze w służbie, a przy tym prowadzą nienaganne domy jako superżony i supermatki. Z tej perspektywy „rodzimych bohaterek wiary” moja frustracja zdaje się nie mieć końca! Moje życie jest zgoła odmienne.

Przeszkody codzienności

Zwykle wstaję zbyt późno, aby zdążyć wszystko zrobić, z ciężarem w ciele, jakbym całą noc kopała ziemniaki. A potem rozpoczyna się z góry przewidywalna sekwencja czynności związanych z wydelegowaniem dzieci do szkoły i siebie do kolejnych zadań, które stawiają wciąż nowe wyzwania. W ciągu dnia: w drodze, w pracy, wokół mnie przewijają się ludzie, a z nimi różne potrzeby, oczekiwania i problemy. Czasami czuję się tym nasączona jak gąbka, ciężka i ociekająca. Nie zawsze wiem, co zrobić, co powiedzieć, często brakuje mi mądrości w obliczu cudzych i własnych problemów. Myślę wtedy: „Boże, gdybym Cię nie znała, jak beznadziejne byłoby moje życie. Dziękuję, że jesteś przy mnie, że jesteś moim zaufaniem, oparciem i siłą”.

Dzielność kobiety nie polega na jej własnej sile, a na zaufaniu Bogu, który jedynie jest pocieszycielem…

Praca zabiera mi wiele czasu i energii, na tyle, abym mogła czuć się naprawdę zmęczona, kiedy wracam do domu. Po drodze opracowuję obiadową strategię. To dla mnie nie lada wyzwanie, zwłaszcza że w moim domu każdy lubi coś innego. Obładowana zakupami niczym wielbłąd, docieram wreszcie do domu, do swojej oazy, żywiąc głęboką nadzieję na tzw. święty spokój. Nic z tego. Moje dzieci, jak tylko przestąpię próg domu, od razu uruchamiają akcję „100 pytań do…”, a ja sokolim wzrokiem lustruję mieszkanie w poszukiwaniu oznak bałaganu i niedbalstwa. Dostrzegam pranie niezdjęte z suszarki, naczynia nieumyte, plecak rzucony na środku pokoju, ślady po zjedzonych chipsach na stoliku… Zastanawiam się, czy moi domownicy robią to specjalnie. Puszczają mi nerwy i mówię zbyt głośno i zbyt dużo. A potem mam poczucie beznadziejności.

Bieg o wszystko i o nic

Po południu moja energia życiowa zwykle znacząco spada. Chętnie usiadłabym i poczytała czekającą na mnie od tygodni książkę, ale przede mną tyle jeszcze rzeczy do zrobienia. Przywołana przez dziecko, rzucam okiem na zadanie domowe i jak zwykle komentuję: „Starannie, starannie”, a potem przychodzi refleksja: „A jak z tą starannością jest w moim życiu, pełnym pośpiechu i gonitwy za wszystkim i za niczym?”.

Wówczas pytam Boga: „Panie, czy tak ma wyglądać to moje życie? Czy zawsze mam tak się z nim szarpać, wydzierać z niego czas na spotkanie z Tobą? Tak mało jest mnie dla Ciebie, Panie”.

Jest późny wieczór, mój dom przygotowuje się do snu. Patrzę przez okno, już tylko w nielicznych oknach sąsiadów świeci się światło. Leżę w łóżku i sięgam po Biblię, rozpamiętuję dzień, dziękuję Bogu i… najdalej po pięciu minutach mój mąż zdejmuje mi okulary, odkłada Biblię i gasi światło, bo właśnie zasnęła… bohaterka we własnym domu.

Zaufanie do dobroci Boga

Chcę się zwrócić do Ciebie – jeśli jesteś do mnie podobna. Ile razy myślałaś o sobie: „Jak wiele mi brakuje…”, „Jak trudno jest mi być dzielną kobietą…”? Jak często porównywałaś się z innymi – jedynie aby przeżywać jeszcze większą frustrację z powodu tego, czego nie ma twoim życiu? Wierz mi – ja często. Szukam w Bożym Słowie odpowiedzi na pytanie o istotę bycia bohaterką wiary. Kiedy czytam pochwałę dzielnej kobiety w Przypowieściach Salomona (31:10–31), w sposób szczególny porusza mnie werset 30: Zmienny jest wdzięk i zwiewna jest uroda, lecz bogobojna żona jest godna chwały. Salomon wskazuje, że bogobojność to podstawa i ukoronowanie wszelkich cnót: mądrości, umiarkowania, sprawiedliwości, pokory, miłości, umiejętności wychowywania dzieci. W Biblii słowo „bojaźń” ma inne znaczenie niż „strach” czy „postrach”. Chodzi o szacunek, poważanie, cześć. W innym miejscu czytamy, że bojaźń oznacza ufność Bogu Ojcu: Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba ,Ojcze! (List do Rzym. 8:15). W Księdze Psalmów czytamy, że dla tych, którzy boją się Pana, On zachował wielką dobroć (zob. Psalm 31:20), a Anioł Pański zakłada obóz wokół tych, którzy się go boją, i ratuje ich (Psalm 34:8).

Aby w życiu zwyciężać

Jeżeli zmagasz się z codziennymi problemami, każdego dnia doświadczasz wielu trudności, czujesz się bezradna i wciąż niewystarczająco dzielna, to wiedz, że w Bożych oczach jesteś odważna, waleczna i silna. Ta siła ma źródło nie w naszych umiejętnościach czy staraniach, ale w zaufaniu do Tego, do którego należy wszelka moc, cokolwiek dzieje się w Twoim życiu. Bo dzielność kobiety nie polega na sile, a na zaufaniu Bogu, który jedynie jest Pocieszycielem, Zaopatrzeniem, Lekarzem i Mocą do zwycięskiego życia. Póki twój wzrok jest skupiony na Jezusie, a twoje serce, pomimo przeciwności, ufa Bogu, jesteś bohaterką wiary.