kontrola-rodzicielska
Mirosław Wielchorski

Kontrola rodzicielska a zaufanie do nastolatka

Rodzice – dzieci
Jakie myśli i emocje nam towarzyszą, kiedy ktoś porusza przy nas temat kontroli rodzicielskiej? Co tak naprawdę kryje się pod tym hasłem? Jak możemy kontrolę rodzica połączyć z zaufaniem do dziecka? Każdy rodzic powinien się zmierzyć z tymi pytaniami i próbować znaleźć na nie odpowiedź.

Kiedy używam wyrażenia „kontrola rodzicielska”, nie mam oczywiście na myśli rodzica w roli prywatnego rodzinnego detektywa, który porusza się krok w krok za swoim dorastającym dzieckiem i pilnuje każdego jego kroku. Najprostsza definicja, która powinna być kojarzona z tym sformułowaniem, to po prostu ochrona naszych dzieci. Ta ochrona jest połączona z postawą pełną miłości, szacunku, ale także odpowiedzialności za dorastające dziecko.

Kochający rodzic chce chronić swoje dziecko przed tym, co ma dzisiaj negatywny wpływ na życie młodego człowieka. Zazwyczaj uwaga rodziców skupia się głównie na wieku nastolatka oraz środowisku, w którym przebywa. Ważne jest jednak nie tylko zainteresowanie życiem nastolatka w grupie rówieśniczej (na zewnątrz), ale także budowanie z nim relacji porozumienia i zaufania w rodzinie (wewnątrz). Jaka jest zatem rola zaufania, kiedy chcemy chronić nastolatka przed negatywnymi wpływami? Ten temat można rozpatrywać z dwóch stron: z perspektywy rodzica oraz dziecka.

Z PERSPEKTYWY RODZICA

1. Więź rodzica z dzieckiem

Więź w potocznym znaczeniu kojarzy się ludziom z relacją bliskiej przyjaźni. Więź między rodzicem a dzieckiem stwarza odpowiedni klimat do budowania wzajemnej miłości – co z kolei wpływa na dobrą komunikację, niezbędną w wychowywaniu dziecka. To, w jakich relacjach pozostają członkowie rodziny wobec siebie, oddziałuje na życie domowników. Aby rodzina rozwijała się prawidłowo i nie przeżywała kryzysów, należy świadomie umacniać więzi rodzinne. To, co łączy, jednoczy i zespala ludzi ze sobą, to właśnie więź rodzinna.

Temat więzi w rodzinie jest kluczowy. Od wielu lat pracuję z rodzinami jako doradca i widzę, że brak więzi lub zaburzone więzi pomiędzy rodzicami a dziećmi mają wpływ na wszystkie aspekty życia rodzinnego. Jednak często zdarza się, że po prostu nie potrafimy budować więzi rodzinnych, ponieważ nasi rodzice też tego nie umieli, a więc nie mieliśmy dobrego wzorca. Mimo to jesteśmy w stanie, w dużej mierze, nauczyć się rozwijać więzi w naszej własnej rodzinie, za którą odpowiadamy. Potrzebujemy przede wszystkim docenić wagę tego faktu oraz podjąć wysiłek – dla dobra naszego i naszych bliskich.

Więź pomiędzy rodzicem i dzieckiem krok po kroku buduje zaufanie pomiędzy nimi. Zaufanie tworzy przestrzeń i przyjazny klimat do sprawowania opieki rodzicielskiej. W rodzinie, w której istnieje zaufanie pomiędzy rodzicem a dzieckiem (i to obustronne), pojawiają się wzajemne względy. Wtedy postawę nastolatka w stosunku do rodziców można opisać według następującego wzorca: „Jeżeli ja (nastolatek) ufam ci, to dopuszczam cię (rodzica) do mojego życia. Wiem też, że decyzje, które podejmiesz wobec mnie, będą dla mnie korzystne”. W przypadku tak solidnych podstaw sprawowanie odpowiedzialnej kontroli rodzicielskiej nie przychodzi już tak mozolnie i nie jest formą nacisku, ponieważ spotyka się z pozytywnym odzewem ze strony dziecka.

2. Wyznaczanie dziecku granic

Wiemy już, że kontrola rodzicielska ma mieć formę ochrony dla naszych dzieci. Dziecko przez większą część okresu dorastania nie posiada umiejętności właściwej i obiektywnej oceny podejmowanych przez siebie decyzji. Dlatego odpowiedzialny rodzic, który chce chronić swoje dziecko, powinien wyznaczyć mu granice. Rodzic określa, co dziecku wolno, a czego nie wolno. Jeżeli już wyznaczamy granice naszemu nastolatkowi, zwykle robimy to w oparciu o nasz indywidualny system moralny. Nawet bardzo niedoskonały plan wyznaczenia nastolatkowi granic jest znacznie lepszą opcją niż brak granic.

Potrzebą nastolatka jest, aby rodzic wyznaczył granice jego postępowania i jasno określił panujące zasady. W ten sposób nastolatek uczy się rozróżniać, co jest dobre, a co złe, jakie zachowanie jest akceptowane, a jakie akceptowane nie jest. Inne pozytywne skutki wynikające ze stawiania granic dorastającemu dziecku to nauka samodyscypliny, poczucie bezpieczeństwa (ponieważ dziecko wie, że rodzice towarzyszą mu w każdej trudnej sytuacji), wzrastanie w dojrzałości proporcjonalnie do wieku.

3. Konsekwencja w egzekwowaniu granic

To niezbędny element wychowywania dziecka. Znany amerykański doradca rodzinny Josh McDowell stwierdza: „Egzekwowanie zasad wychowania bez osobowej więzi z dzieckiem prowadzi do buntu. Dziecko nie odpowiada na zasady – reaguje na zasady tylko w kontekście więzi osobowej”. Pamiętajmy, że wychowanie dziecka rzutuje na całe jego przyszłe, dorosłe życie: Wychowuj chłopca [syna, córkę] odpowiednio do drogi, którą ma iść, a nie zejdzie z niej nawet w starości (Przyp. Sal. 22:6).

Nawet bardzo niedoskonały plan wyznaczenia nastolatkowi granic jest znacznie lepszą opcją niż brak granic

Aby system egzekwowania granic zaczął działać, niezbędna jest konsekwencja rodziców. Tutaj niezwykle ważna okazuje się zgodność rodziców w stawianych przez siebie oczekiwaniach. Jeśli jej zabraknie, dziecko jest zdezorientowane, gubi się, a potem próbuje wymusić różne przyzwolenia – z lenistwa lub wygody. Przykładowo, jeśli raz musi sprzątnąć swój pokój, a innym razem może go nie sprzątać, zasady nie istnieją. Inny przykład: kiedy nastolatek odkryje, że nawet jeśli mama mówi, że trzeba nakryć stół do kolacji, wystarczy udać, że się tego nie słyszało, by tego nie zrobić – będzie zwlekać lub marudzić, by ten obowiązek go ominął.

Bycie konsekwentnym wobec dziecka oznacza kierowanie się przyjętymi zasadami i logiką. Jeśli ustalasz jakąś zasadę lub ostrzegasz dziecko o następstwach jej nieprzestrzegania, postępuj zgodnie z tym, co powiedziałeś. Dzieci bardzo szybko uczą się sprawdzać, gdzie leży granica, szczególnie gdy rodzice składają oświadczenia, ale nie są w nich konsekwentni.

Gdy natomiast rodzice postępują zgodnie z tym, co powiedzieli, budują strukturę, której dzieci bardzo potrzebują. Konsekwentna postawa rodzica daje dziecku poczucie bezpieczeństwa oraz przewidywalności. Dzieci nie są wtedy zachęcane do sprawdzania swoim zachowaniem granic tolerancji i wytrzymałości rodziców. Mogą się odprężyć i funkcjonować w znanym sobie systemie kontroli rodzicielskiej.

Z PERSPEKTYWY NASTOLATKA

Żyjemy w czasach, w których serca rodziców są daleko od serc dzieci i odwrotnie. Zauważamy coraz większy bunt wieku nastoletniego. W tej sprawie mniej lub bardziej otwarcie próbuje się nam udowodnić, że bunt jest nieodłącznym elementem rozwoju nastolatka. To nieprawda. Bunt dziecka to raczej wyraz bezradności, osamotnienia i niezrozumienia oraz dramatyczny sposób wołania o więź i bliskość rodziców. Aby w praktyczny sposób przedstawić zagadnienie kontroli rodzicielskiej z perspektywy nastolatka, poprosiłem o podzielenie się swoimi przemyśleniami moją 16-letnią córkę, Dorotę. Oto co napisała:

„Muszę przyznać, że nie zawsze dyscyplina czy stawianie granic przez moich rodziców jest dla mnie łatwe. Ale zobaczyłam, że ze względu na bliską relację, jaką mam z tatą i mamą, oraz z powodu tego, że mam do nich zaufanie, ich kontrola rodzicielska (np. ustanawianie mi pewnych granic) nie budzi mojego sprzeciwu. Ufam im i widzę, jak ważna jestem dla nich. Chociaż ich wychowywanie mnie nie jest czasem dla mnie łatwe, za każdym razem, kiedy poddaję się ich zasadom, mam w sobie większe poczucie bezpieczeństwa. Później przychodzi »objawienie«, że rodzice przewidzieli wcześniej coś, czego ja nie widziałam. Okazało się, że ta wytyczona granica była dla mnie zabezpieczeniem przed złymi wyborami i ich skutkami. Patrząc na to z perspektywy kilku lat, widzę, że jest to kontrola, w której czuję się bezpiecznie. Mam świadomość tego, że gdybym nie ufała moim rodzicom, to ich dyscyplina i stawianie granic byłyby dla mnie krzywdzące i niesprawiedliwe, a nawet raniące. Kiedy obserwuję moich rówieśników, myślę, że brak zaufania i odczuwania miłości rodziców spowodowałby we mnie sprzeciw, może nawet bunt, a na pewno poczucie niesprawiedliwego traktowania. Wiedziałabym, że nie rozumieją mojego nastoletniego świata. Kontrola rodzicielska moich rodziców to wyraz miłości, ale też zainteresowania moim życiem”.

Nastolatek potrzebuje granic

Jeżeli wyrażamy naszym dzieciom miłość i budujemy z nimi więź, nasze dzieci są gotowe do rozliczania ich. Umieją nawet wziąć za to rozliczanie odpowiedzialność. Mówiąc inaczej – nie buntują się przeciwko normom i zasadom wprowadzonym w domu. Powiem więcej: w atmosferze miłości dzieci chcą poznawać swoje granice.

Tak rozumiana kontrola rodzicielska nie jest kwestią wyboru, ale koniecznością! W obecnych czasach jesteśmy „bombardowani” różnymi koncepcjami dotyczącymi wychowania dzieci. Po latach okazuje się cyklicznie, że kolejna z tych koncepcji się nie sprawdziła, i poszukuje się następnej „idealnej” metody. Tak naprawdę są to eksperymenty na żywym organizmie, które często mają swoje konsekwencje w całym życiu naszych dzieci. Pamiętajmy jednak, że kontrola rodzicielska bez zbudowanego z dzieckiem zaufania nie działa – często prowadzi wręcz do pogorszenia relacji.

Żyjemy w czasach głębokiego kryzysu autorytetu i nieprawidłowego poszerzania tzw. praw dziecka. To powoduje, że młodzi ludzie, zauroczeni na początku nadmierną wolnością, bardzo szybko wchodzą w miejsce braku karności i granic (inaczej: samowoli). Dzisiejsza rodzina powinna wrócić do jedynej skutecznej koncepcji wychowania, jaką stanowią biblijne zasady funkcjonowania rodziny. Bóg nie tylko nas stworzył, ale również zaprojektował efektywny i harmonijny system funkcjonowania relacji rodzinnych. Wszystko, co się w Bożej koncepcji nie mieści, wcześniej czy później przynosi zły owoc.