tunezja
Mateusz Rzeszut

Tunezja – nie tylko turystami żyje

Okno na świat
Większość z nas kojarzy Tunezję z kurortami turystycznymi. Jeśli ktoś miał okazję być w Tunezji na wczasach, zapewne udał się na wycieczkę do tak znanych miejsc jak Susa czy Hammamet. Jakkolwiek by na to patrzeć, turystyka jest drugą – zaraz po rolnictwie – siłą napędową tunezyjskiej gospodarki. Jednak oprócz odwiedzenia najpopularniejszych kurortów warto też poznać Tunezję od innej strony. Ciekawe jest przede wszystkim codzienne życie Tunezyjczyków, a w szczególności chrześcijan zamieszkujących ten kraj.

Podczas studiów na filologii arabskiej odbyłem stypendium w Tunisie, na Uniwersytecie El-Manar. Byłem też na kursie językowym, a później na stażu absolwenckim w Ambasadzie RP w Tunezji. Podczas wszystkich tych pobytów obserwowałem życie tunezyjskich chrześcijan i rozwój Kościoła na tych terenach.

Chrześcijaństwo kiedyś i dziś

Początki chrześcijaństwa w krajach Maghrebu sięgają czasów rzymskich. Ewangelizację Afryki Północnej od strony Libii przypisuje się apostołowi Piotrowi. Z relacji Tertuliana wynika jednak, że chrześcijaństwo przybyło z Jerozolimy poprzez Aleksandrię i Cyrenajkę (włoska kolonia na terenie obecnej Libii). Niezaprzeczalnie głównym ośrodkiem północnoafrykańskiego chrześcijaństwa w II w. była Kartagina. Do V w. w Afryce Północnej powstało ok. 350 biskupstw; chrześcijaństwo rozwijało się wtedy bardzo prężnie, chociaż wydaje się, że prześladowania były jeszcze większe niż obecnie. Wielu chrześcijan zostało skazanych na ciężkie roboty w kopalniach. Wspomina się o prześladowaniach za cesarza Dioklecjana na przełomie III i IV w., gdy kazano palić Biblie i zakazywano zebrań Kościoła. Jeśli chodzi o obecny rozwój Kościoła, to w porównaniu z innymi krajami muzułmańskimi, np. z sąsiadującą Libią czy Algierią, w Tunezji sytuacja chrześcijan jest zdecydowanie lepsza. Chociaż nie można publicznie ewangelizować na ulicach, tunezyjscy chrześcijanie bez przeszkód mogą się spotykać na nabożeństwach, także na tych przeznaczonych dla obcokrajowców.

Wioska Berberów

Jednym z najciekawszych miejsc wartych zobaczenia jest berberyjska wioska o nazwie Matmata. Zamieszkuje ją rdzenna ludność Tunezji. W czasach przedislamskich wielu Berberów było chrześcijanami, ale po najeździe Arabów zostali zislamizowani. Mimo to zachowali wiele swoich rodzimych tradycji. Dziś ta część tunezyjskiej ludności liczy 10 tys. Domy wyróżniają się tu specyficznym wyglądem. W tej właśnie wiosce kręcono film pt. „Gwiezdne wojny”.

Wspólnoty chrześcijan w stolicy

W stolicy Tunezji – Tunisie – znajduje się m.in. rosyjska cerkiew prawosławna, katolicka katedra św. Wincentego à Paulo, reformowany kościół francuski, kościół Jezusa Żywego, kościół Adwentystów Dnia Siódmego, a także zbór anglikański, do którego uczęszczałem podczas swoich pobytów. Ta wspólnota prowadzi nabożeństwa po arabsku dla Tunezyjczyków oraz po angielsku dla studiujących i pracujących tam Afrykanów z różnych krajów Afryki. Zbór ma w planach budowę szkoły biblijnej im. św. Cypriana, w której będą się szkolić ewangeliści z Tunezji, Libii i Algierii.

Warta zobaczenia jest berberyjska wioska Matmata. Zamieszkuje ją rdzenna ludność Tunezji. W czasach przedislamskich wielu Berberów było chrześcijanami

Chociaż tunezyjskim wyznawcom Chrystusa żyje się lżej niż chrześcijanom w większości krajów islamskich, tu też istnieje dużo utrudnień. Sporo Tunezyjczyków przyjmuje Jezusa w tajemnicy przed rodziną, w obawie przed konsekwencjami. Rodziny najczęściej są w takiej sytuacji bardzo niezadowolone, nie akceptują faktu, że ich krewny porzucił islam. Takiej osobie grozi poważne niebezpieczeństwo.

Sposoby dotarcia z Dobrą Nowiną

W ostatnich latach można jednak zauważyć wiele zmian – jaśminowa rewolucja z 2011 r. przyniosła zaskakujący przełom. Przed rewolucją nie istniało pojęcie „tunezyjski chrześcijanin”. Słowo „Tunezyjczyk” było synonimem muzułmanina. O ile rewolucja miała sporo negatywnych skutków (wzrost przestępczości czy osłabienie gospodarki), o tyle zmniejszyła się kontrola ze strony władz i od tamtego czasu można oficjalnie używać określenia „tunezyjski chrześcijanin”. I chociaż publiczna ewangelizacja jest zakazana, ludzie nawracają się w różny sposób: jedni poprzez sny, inni poprzez środki masowego przekazu. Telewizja i internet odgrywają znaczącą rolę, jeśli chodzi o dotarcie z ewangelią do obywateli Tunezji. „Bóg ma swoje sposoby” – podkreśla pastor Bill Musk, biskup Kościoła anglikańskiego w Libii, Tunezji i Algierii.

Podróż po kraju

Kiedy weźmiemy pod uwagę inne kraje arabskie, Tunezja cieszy się znaczną stabilnością polityczną. Można swobodnie poruszać się po kraju. Wskazane jest jednak, aby obcokrajowcy (zwłaszcza kobiety) nie jeździli sami, lecz w grupie. Pozwala to uniknąć niepożądanych sytuacji, np. zaczepek, naciągania na pieniądze. Między miastami można się poruszać koleją, autobusami lub minibusami, tzw. louage’ami, które zabierają ośmiu pasażerów. W taki sposób można się udać do miast turystycznych: Susy, Hammametu, Tabarki i wielu innych. Warto pamiętać, że po uzgodnieniu z kierowcą możemy pojechać też w miejsca, w które louage zwykle nie dociera. (Kiedy pewnego razu wracałem do Polski, musiałem dostać się z Tunisu na lotnisko położone w miejscowości Enfidha. Kierowca zawiózł mnie tam za nieco wyższą cenę). W miastach kursują autobusy miejskie, a w stolicy jeździ też metro

Tunezyjska kultura

W Tunisie warto udać się do archeologicznego Muzeum Bardo. Można w nim obejrzeć wiele mozaik z czasów rzymskich i bizantyjskich, sarkofagów, garnków i liczne inne eksponaty.

Do najważniejszych zabytków muzułmańskich należą meczety. W samym centrum Tunisu znajduje się piękna rzymskokatolicka katedra św. Wincentego, wybudowana pod koniec XIX w. Zaprojektowana została w stylu marokańsko-gotycko-neobizantyjskim. Będąc w stolicy, nie można pominąć Kartaginy – z jej ruinami rzymskiego amfiteatru, Muzeum Kartaginy i gotycką katedrą św. Ludwika. Co roku odbywają się tam koncerty muzyki klasycznej oraz tradycyjnej muzyki tunezyjskiej.

Nawiązane przyjaźnie

Podczas swoich pobytów w Tunezji osobiście poznałem wielu miejscowych chrześcijan i spędziłem z nimi sporo czasu. Jako arabista z wykształcenia, a przede wszystkim chrześcijanin jestem przekonany, że ci wierzący w Jezusa Chrystusa są nie tylko pomostem między światem arabskim a Zachodem, ale też przyszłością tego kraju.

Pomimo licznych ograniczeń Kościół w Tunezji mocno się rozwija. Przyczynia się do tego lepsza sytuacja polityczna w porównaniu z sąsiadami Tunezji. Bardzo duży wpływ miały na tę sytuację rządy poprzednich prezydentów – Habiba Burgiby i Zina al-Abidina bin Alego. Warto błogosławić władze Tunezji, aby były przychylne mniejszościom wyznaniowym i nie wywierały na nie presji. Módlmy się o mądrość dla ludzi rządzących tym krajem, a przede wszystkim o dalszy rozwój miejscowego Kościoła. Mimo wielu wyzwań, z jakimi spotykają się Tunezyjczycy, Jezus kieruje do tych, którzy za Nim podążają, słowa niosące siłę: Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat (Ew. Jana 16:33).