malzensto-na-urloie
Alina Wieja

Małżeństwo na urlopie – w co warto się wyposażyć?

Małżeństwo
Dobre małżeństwo, szczęśliwa rodzina i zdrowie należą do tych wartości, które jako Polacy cenimy najbardziej. Niezmiennie te aspekty naszego życia wygrywają wszystkie rankingi w badaniach społecznych. Paradoksalnie okazuje się, że w te właśnie dziedziny życia najmniej inwestujemy. Tak, jakby samo ustawienie ich na piedestale życia zwalniało nas zarówno z troski o nie, jak i z mądrego w nie inwestowania.

Małżeństwo jest szczególną relacją, która wymaga zarówno pielęgnowania, jak i przemyślanych działań, aby utrzymać jej atrakcyjność i trwałość. Bożym zamiarem jest to, by ta relacja była źródłem szczęścia dla obojga małżonków przez całe ich życie. Jednak inwestowania w małżeństwo trzeba się stale uczyć na każdym etapie stażu małżeńskiego. Wymaga wciąż nowych pomysłów i może być wyzwaniem, ale właśnie dzięki temu małżeństwo nigdy nie będzie nudne i nie przestanie być atrakcyjne.

Jedną z cennych inwestycji w małżeństwo może być wspólny urlop. Pod warunkiem, że jesteśmy świadomi pewnych trudności, z jakimi może się on wiązać. Wielu oczekuje, że przebywanie ze sobą razem przez dwadzieścia cztery godziny na dobę na przestrzeni tygodnia lub dwóch rozwiąże i nadrobi wszystkie zaniedbania nagromadzone w ciągu całego roku intensywnej pracy i codziennego zabiegania.

Jednak często dzieje się wręcz przeciwnie. Zamiast przynieść odpoczynek, ten czas może stać się źródłem wielu konfliktów i dodatkowego stresu. Niestety w budowaniu relacji małżeńskich, rodzinnych nic nie zmienia się natychmiast ani automatycznie. Zatem wybierając się na urlop i oczekując wielu dobrych rezultatów w efekcie wspólnego odpoczynku, warto uświadomić sobie to, co jest znacznie ważniejsze niż wszystkie inne cenne rzeczy spakowane do urlopowych walizek.

Okazać podziw, szacunek i wdzięczność

Są zapisy i założenia w naszym umyśle, które dochodzą do głosu zawsze w konkretnych sytuacjach. To mogą być dobre i złe przekonania. Czas urlopu może stanowić okazję do odkrywania siebie nawzajem w nowy sposób. Ale to my wybieramy, na czym będziemy się koncentrować: na dobrych cechach, na tym, co pociągało nas we współmałżonku, czy na tym, co nas w tej osobie drażni, denerwuje, irytuje. Na urlopie ta irytacja może się niestety jeszcze bardziej nasilić, ponieważ odzwyczailiśmy się od bycia cały czas razem. Warto wtedy przypomnieć sobie to, co sprawiło, że postanowiliśmy być ze sobą. Spróbujmy na nowo okazać podziw, szacunek i wdzięczność za wszystko, co postrzegamy w sobie nawzajem jako cenne. I traktujmy współmałżonka tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani.

Okazywanie miłości musi mieć zawsze wymiar praktyczny: zrobienie czegoś konkretnego, co uszczęśliwi drugą osobę i sprawi, że poczuje się naprawdę kochana. Jeżeli nie wiemy, co możemy zrobić, po prostu zapytajmy: Co sprawi ci przyjemność? Co sprawi ci radość? Co sprawi, że poczujesz się przeze mnie kochany/kochana?

Dobra komunikacja otwiera drogę do porozumienia na poziomie serc. Dobre słowa są jak lekarstwo dla duszy. Są wzmacniane przez to, jak na siebie patrzymy i co wyrażamy językiem całego ciała. Jeśli na samym początku urlopu mamy zamiar skonfrontować wszystkie problemy nagromadzone w ciągu roku, może się okazać, że zatrujemy atmosferę całego wypoczynku. Nie wytaczajmy wszystkich pretensji i niezaspokojonych oczekiwań jak amunicji w walce przeciwko sobie.

Skoncentrujmy się na poprawieniu wzajemnej więzi, w której dobra komunikacja jest kluczowym elementem. Zróbmy wszystko, co w naszej mocy, by prowadzić ze sobą spokojny dialog, nastawiony na słuchanie i zrozumienie drugiej strony. Upewniajmy się, czy dobrze odczytujemy to, co druga strona pragnie przekazać.

Dialog bez sarkazmu i cynicznych uwag czy wzajemnego oskarżania będzie cennym prezentem dla obojga. Można nie zgadzać się ze sobą we wszystkim, mieć własne zdanie na dany temat i nadal szanować się nawzajem i kochać. Pod koniec urlopu, na którym nauczymy się komunikować ze sobą w dobry sposób, może się okazać, że trudne rzeczy przestały po prostu takimi być.

Brzmi jak paradoks, ale nim nie jest. Życie większości ludzi można dzisiaj porównać do biegu na bieżni ruchomej. W każdym ćwiczeniu, biegu lub marszu, szczególnie jeżeli są one intensywne lub długotrwałe, potrzebny jest czas wystygania. Coraz więcej lekarzy przestrzega przed nagłym zatrzymaniem się podczas biegu czy szybkiego marszu, ponieważ może ono doprowadzić do zawału serca i nagłej śmierci.

Nie inaczej jest w życiu psychoemocjonalnym. Pamiętajmy – im bardziej intensywne jest nasze życie, tym dłuższego czasu ostygania potrzebujemy. Pomóżmy sobie nawzajem w powolnym ostyganiu z całorocznego biegu. Nie jest dobrze pakować się i wyjeżdżać w długą trasę natychmiast po ciężkim, ostatnim dniu pracy przed urlopem. Wtedy dochodzi do największej ilości konfliktów i nieporozumień, do tego stopnia, że niektóre pary w ostatniej chwili odwołują wspólny wyjazd, na przykład z powodu ostrej kłótni.

Dajmy sobie przestrzeń, by się uspokoić i chociaż trochę wypocząć jeszcze przed samym urlopem. Zaplanujmy dzień na wyciszenie, by cieszyć się dobrym wspólnym odpoczynkiem. To powinno stać się zasadą w dobrym planowaniu i dobrym zarządzaniu swoimi siłami.

Wielu zaczyna trenować swoje ciało na kilka miesięcy przed urlopem. Czemu zatem nie trenować także ekspresji swoich emocji już dużo wcześniej – zanim nastąpi ich pełna prezentacja?

Drobiazgi nie mogą przejąć kontroli

Jak woda podmywająca brzeg, tak drobne nieporozumienia, różnice w oczekiwaniach, w podejściu do sposobu odpoczywania, stawianie na swoim i udowadnianie swojej racji potrafią zniszczyć nawet najpiękniejszy wypoczynek w wymarzonym miejscu na świecie. To musi również stać się naszym postanowieniem: chcę się cieszyć tym urlopem, bez względu na to, czy wszystko będzie takie, jak sobie wymarzyliśmy.

W pewien sposób otwarte oczekiwania pozwalają nam pozytywnie przyjąć wiele niespodzianek. Dobry Bóg obiecuje, że we wszystkim dopomaga ku dobremu tym, którzy Jego, Boga, miłują. Nie pozwólmy, aby zła pogoda, marudzące dzieci, naburmuszeni przyjaciele czy towarzysze podróży okradli nas z długo oczekiwanego odpoczynku. Wdzięczność za wszystkie pozytywne strony danej sytuacji, radosna spontaniczność i elastyczność w zmianie programu, dobre poczucie humoru, radosne usposobienie i docenianie wysiłków współmałżonka powinny być obowiązkowym wyposażeniem urlopowym.

Wielu zaczyna trenować swoje ciało na kilka miesięcy przed urlopem, by dobrze wyglądało w kostiumie kąpielowym. Czemu zatem nie trenować także ekspresji swoich emocji i poczucia humoru już dużo wcześniej – zanim nastąpi ich pełna prezentacja? Ale nade wszystko pielęgnowanie wdzięczności i uwielbienia dla Boga za każdy przejaw dobra i Jego przychylności zmieni nie tylko urlop, ale całe nasze życie.

O intymny czas sami musimy zadbać

W sytuacji gdy wyjeżdżamy na wakacje z dziećmi, z dalszą rodziną czy przyjaciółmi, zatroszczmy się, by mieć czas dla siebie. Nic tak nie umacnia małżeństwa jak pielęgnowanie randek, czasu tylko we dwoje. Bycie ze sobą, przytulenie, intymne rozmowy, dzielenie się marzeniami i pomysłami to elementy, które cementują przyjaźń w małżeństwie. Jedność i przyjaźń wzrastają poprzez wspólny czas modlitwy, czytanie Bożego Słowa i uwielbianie Boga, wyrażanie Mu wdzięczności i przynoszenie wspólnych uzgodnionych próśb przed Jego tron.

Często w codziennym zabieganiu małżonkom nie udaje się tego ani zapoczątkować, ani – tym bardziej – pielęgnować. Czas urlopu może zainicjować coś, co będzie już regularną potrzebą małżeńskiego życia, a tak naprawdę zaproszeniem Boga, który wymyślił małżeńskie przymierze. To sam Bóg stworzył romans w małżeństwie, dał seksualną więź, również dla radości i umacniania jedności. Pragnie, abyśmy o tę dziedzinę życia małżeńskiego potrafili w szczególności się zatroszczyć. Ona jednak nie funkcjonuje dobrze w oderwaniu od duchowej więzi między małżonkami.

Szansa, z której nie można dać się okraść

Nawet jeśli nie stać nas na drogi, atrakcyjny wyjazd do egzotycznego kraju, jednak możemy w miarę swoich możliwości stworzyć tę dobrą przestrzeń dla odpoczynku, intymności i wzmacniania przyjaźni między sobą. Nawet weekend, w czasie którego bliskie osoby zechcą zająć się dziećmi, może być wspaniałym lekarstwem na znużenie i przemęczenie w relacji małżeńskiej.

Warto wiedzieć, że jeśli coś takiego postanowimy i będziemy chcieli wprowadzić to w życie, zazwyczaj pojawi się wiele przeszkód, by tego pomysłu nie zrealizować. Trzeba pamiętać, że to jest walka o coś naprawdę bardzo cennego. Ze względu na to, że dla Boga małżeństwo ma tak wielkie znaczenie, szatan próbuje je za wszelką cenę zniszczyć. Nie ma takiej sytuacji, w której nie można by znaleźć dobrego rozwiązania, także w kwestii małżeńskiego urlopu. Bóg na pewno chce nam w tym pomóc. Problem zazwyczaj polega na tym, jak bardzo nam na tym zależy i jak wiele wysiłku jesteśmy w stanie włożyć w to, by dobre postanowienia stały się rzeczywistością.