tworcza-postawa-wobec-zmian
Piotr Gąsiorowski

Twórcza postawa wobec zmian

Lider
Jeśli chcesz dotrzeć do miejsc, w których jeszcze nie byłeś, musisz myśleć w sposób, w jaki jeszcze nigdy nie myślałeś.

Wyrażone słowami Johna Maxwella przekonanie odnosi się do zmian – których nie tylko w zdecydowanej większości nie lubimy, ale które są sprzeczne z naszą naturą. Choć z drugiej strony zmiany nie są naszym wyborem, a raczej istotą istnienia. Heraklit powiedział, że wszystko przemija prócz zmiany. Na zmianie oparte jest funkcjonowanie świata. Kolejne pory roku, kolejne dni w kalendarzu, dzień i noc – wszystko to jest zmianą, w której każdy człowiek funkcjonuje. A więc pytanie o zmianę nie powinno dotyczyć jej wprowadzenia lub niewprowadzenia, ale raczej przyjmowanej przez nas postawy w obliczu tego, co nieuniknione.

Proces, który przynosi sukces

Wybierając zmianę, przemieniasz ją w rozwój! Nie wybierając jej, i tak jej nie powstrzymasz i nie sprawisz, że nie nadejdzie. Zmiana jest konieczna, ponieważ teraźniejszość trwa tylko chwilę. Gdy jej nie wykorzystasz, przyszłość będzie konsekwencją niewykorzystanego momentu. Winston Churchill był przekonany, że w życiu każdego człowieka pojawia się pewna szczególna chwila, dla której przyszedł na świat – gdy ją wykorzysta, jest to dla niego najwspanialszy czas!

Przeszłość nie poddaje się zmianom. Z tym, co było, już niewiele da się zrobić

Gdy Pan Jezus rozpoczynał swoją publiczną działalność, w swoim pierwszym nauczaniu wezwał słuchaczy – i wzywa nas dzisiaj: „Przemieniajcie się” (w polskim tłumaczeniu greckie metanoia zostało przetłumaczone jako upamiętajcie się, co nie oddaje w pełni znaczenia tego słowa). Chrystus woła: „Musicie się zmieniać, gdyż przybliżył się do was nowy porządek rzeczy. Przybliżyło się do was Boże Królestwo, w którym każdy jest mile widziany, ale nikt nie pozostanie taki sam!”. W Królestwie Bożym zmiana i zmienianie się są istotą i naturalnym sposobem funkcjonowania. Warto jednak pamiętać, że Jezusowa metanoia nie odnosiła się do jakiegoś jednorazowego aktu w życiu człowieka. Jezus nie uczył o zestawie zachowań, których spełnienie zapewni człowiekowi ciągłą zmianę. Uczył, że jest to proces, w którym nie tylko bierzemy udział, ale którego jesteśmy częścią. Zbyt często chcemy zmieniać otaczającą nas rzeczywistość z pominięciem nas samych. Lew Tołstoj w jednej z powieści napisał: „Każdy chce zmieniać świat, nikt nie chce zmieniać siebie”.

Lider zmiany – zmiana w liderze

Proces zwany zmianą dotyczy nie tylko świata wokół lidera, ale też jego samego. Brak akceptacji tego faktu sprawia, że zbyt często liderzy przypominają znaki drogowe. Choć udzielają właściwej i potrzebnej informacji, sami nie ruszają z miejsca. Wprowadzanie zmiany lub raczej nadawanie jej właściwego kierunku, wymiaru, zakresu wymaga od lidera zaakceptowania, że zmiana będzie miała wpływ również na niego samego. To proces, któremu każdy z nas musi być poddany. Tylko wtedy stanie się on naszym naturalnym środowiskiem, świadomym zarządzaniem tym, co nas spotyka.

Dla liderów istotne jest pytanie, jak zachęcić ludzi do świadomego wejścia w zmianę i zarządzania nią

Bez świadomego udziału w zmianie stajemy się jej ofiarą, a nie współtwórcą. Stephen Covey, poruszając zagadnienie nawyków, podkreślał m.in. znaczenie postawy proaktywnej, czyli takiej, w której nie jesteśmy bierną konsekwencją, bierną reakcją na to, co się nam przydarza, ale zanim podejmiemy działanie, zastanawiamy się, jak to zrobić. Na drugim biegunie znajduje się postawa reaktywna, która charakteryzuje się biernością, automatyczną reakcją na to, co nas spotyka. Bo choć nasze życie w dużej mierze zależy od sytuacji i okoliczności, jakie się nam przydarzają, w dużo większym stopniu zależy ono od decyzji, jakie podejmujemy. Zmiana jest zatem zjawiskiem istniejącym obiektywnie. Tylko czy chcesz w tej zmianie się odnaleźć i mieć na nią wpływ – czy raczej staniesz się jej ofiarą?

Kierunek podróży

Zmiana oraz to, jak się w niej odnajdziemy, jest naszą najlepszą inwestycją w przyszłość. Dlatego pytanie, czy warto wprowadzać zmianę, traci na znaczeniu. Powinno ono brzmieć: Jak mogę się odnaleźć w zachodzących zmianach? Dla liderów równie istotne jest pytanie, jak zachęcić ludzi do świadomego wejścia w zmianę i zarządzania nią.

Jezus chce, abyśmy właściwe zatroszczyli się o to, co mamy, i abyśmy osiągnęli to, co dla nas przygotował

Nie lubimy zmian. Nasze poczucie bezpieczeństwa zakorzenione jest w kontrolowanej, przewidywalnej, znanej rzeczywistości. Nie każdy chce proaktywnie traktować otaczającą nas rzeczywistość. Z tego też powodu potrzebujemy lidera zmiany – kogoś, kto nie tylko będzie widział dalej niż pozostali i miał wyraźny cel, ale też potrafi zachęcić ludzi do zaangażowania się w zmianę. Zazwyczaj w takim procesie podkreślamy wagę wizji. I prawdą jest, że nic jej nie zastąpi. Musimy mieć cel do osiągnięcia. Musimy wiedzieć, w jakim kierunku zmierzamy, co będzie „tam”, gdy już tam dojdziemy, i jak to „tam” będzie wyglądało. Wyznaczanie celu to temat na osobną refleksję, jednak wydaje się, że we wprowadzaniu zmiany czy raczej zachęcaniu ludzi do udziału w niej obok wizji znaczenie ma coś jeszcze.

Gdy Mojżesz otrzymał zadanie od Boga, który przestawił mu cel dla swojego wybranego narodu, wydawało się, że nie będzie kłopotu z wprowadzeniem oczekiwanej i wymodlonej zmiany. Jednak gdy Mojżesz przestawił Boży plan całemu narodowi, nie trzeba było długo czekać, aby pojawił się sprzeciw i niechęć do wprowadzanych zmian. Zabrakło determinacji, zaangażowania i oddania zmieniającej się rzeczywistości. Dlaczego? Z całą pewnością to skomplikowany i fascynujący problem. Jednak w tym kontekście najważniejsze jest to, że naród szybko zapomniał, dlaczego miał wyruszyć. Z jakiego powodu miał poddać się zmianie. Bóg usłyszał jego wołanie, nie chciał, aby tkwił dłużej tam, gdzie cierpiał, ale naród szybko o tym zapomniał. Nawet więcej – gdy miejsce, w którym miał się znaleźć, „traciło blask” w jego oczach, a codzienność wydawała się trudna, naród wracał wspomnieniami do przeszłości, którą traktował selektywnie i nieprawdziwie. Tracąc zapał, fałszował swoją przeszłość i rzeczywistość.

Kreowanie przyszłości poprzez wprowadzanie zmiany

Jednym z najważniejszych zadań lidera jest zdefiniowanie rzeczywistości i pokazanie całej prawdy o sytuacji. To jasne i wyraźne wskazanie, dlaczego nie można zostać „tutaj”, a trzeba wyruszyć „tam”! Obok wizji przyszłości, obrazu tego, jak pięknie będzie, gdy już „tam” dotrzemy, równie ważne dla zmotywowania ludzi (jeśli nawet nie ważniejsze) jest pokazanie, dlaczego nie można zatrzymać się w naszej teraźniejszości. Chodzi nie tylko o wspomniane już wykorzystanie chwili i przemijanie teraźniejszości. Przede wszystkim musimy pamiętać, że jeśli przyszłość ma być taka, jakiej chcemy, mamy wykorzystać nasze „dzisiaj”. Przeszłość nie poddaje się zmianom. Z tym, co było, już niewiele da się zrobić. Oczywiście należy wyciągnąć wnioski. Gdy trzeba, należy wyznać przeszłość Bogu i pokutować, ponieważ tylko On jest władny uwolnić nas ze złej przeszłości. Jednak Jezus chce, abyśmy właściwe zatroszczyli się o to, co mamy, i abyśmy osiągnęli to, co dla nas przygotował. W swoim nauczaniu zachęca nas do skupienia się na dniu dzisiejszym (zob. Ew. Mat. 6:24–34), gdyż to, co nadejdzie, będzie jego konsekwencją.

Nasza teraźniejszość jest wynikiem tego, co było. Natomiast nasza przyszłość będzie wynikiem tego, co jest teraz. Dlatego stając się liderem zmiany, musimy pamiętać nie tylko o pięknej, danej nam od Boga wizji. Naszym zadaniem jest pokazanie rzeczywistości i wyjaśnienie, dlaczego nie możemy w niej zostać. Wprowadzanie zmiany rozpoczyna się od uświadomienia sobie, jak pozbawione sensu jest pozostawanie „tutaj”, które już jutro będzie nieodwracalną przeszłością. Nie zastanawiajmy się więc, czy wprowadzać zmiany czy nie. Pomyślmy, jak nimi pokierować i jak się w nich odnaleźć, aby nie dryfować bez celu, ale zrealizować otrzymaną wizję.