Wnosić Boże światło
Henryk Wieja

Wnosić Boże światło

Sam na sam
Światłość świeci w ciemności, lecz ciemność jej nie przemogła [...]. Prawdziwa Światłość, która oświeca każdego człowieka, przyszła na świat (Ew. Jana 1:5,9).

Najprostsza definicja ciemności to brak światła. Z kolei tam, gdzie pojawi się choćby iskra czy promień światła, żaden mrok i żadna ciemność nie są w stanie temu światłu sprostać. Ono nie tylko przepędza i rozprasza mrok, ale też panuje nad ciemnością, określając jej granice. Więcej, im większy mrok, tym światło jest bardziej widoczne, i to z większej odległości.

Przyjście Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego na świat w postaci człowieka w wielu fragmentach Pisma Świętego określane jest jako wejście Światłości w ciemność świata. Jezus jest Światłością, która rozświetla każdy mrok, w każdej przestrzeni i w każdym czasie historii. Tam, gdzie brakuje Obecności Jezusa, tam panuje ciemność. Co to praktycznie oznacza? Oznacza to brak prawdy, brak pokoju, brak miłości, brak przebaczenia, brak życia w obfitości – brak tego wszystkiego, Kim jest i co daje nam Jezus Chrystus. Jednak człowiek może zobaczyć to tylko oczami duchowymi. I również dlatego Jezus przyszedł do nas, ludzi: Aby nam, ludziom, otworzyć duchowe oczy, odwrócić nas od ciemności do światłości (Dz.Ap.26:18a, parafraza).

Naśladowca Chrystusa to ten, kto wprowadza Boże światło wszędzie tam, gdzie panuje mrok. Powołaniem i przywilejem każdego naśladowcy Chrystusa jest nosić Jego światło, czyli Jego Obecność, w sobie. Pan Jezus powiedział, że tak, jak On jest Światłością, Jego naśladowcy też nie będą chodzić w ciemności, ale sami w sobie będą mieli Światło Życia (Ew. Jana 8:12).

Poruszamy się w duchowej rzeczywistości. W różnych trudnościach, wyzwaniach i problemach warto pamiętać, że Ten, który jest w nas, większy jest aniżeli ten, który jest na świecie (1 Jana 4:4). To Jezus wnosi światło w każdą najtrudniejszą sytuację. I bez względu na to, jaka jest wokół nas atmosfera, każdy, kto należy do Chrystusa, może wnosić w nią Jego światło, ponieważ ono nie może pozostać w ukryciu (zob. Ew. Mat. 5:14).

I mimo że cały świat chrześcijański świętuje rokrocznie pamiątkę narodzin Jezusa Chrystusa, a Żydzi obchodzą w zbliżonym czasie Chanukę, Święto Świateł, widać coraz większe zapotrzebowanie na Prawdziwą Światłość. Światłość, która oświeci każdego człowieka, a jest nią realna Obecność Jezusa Chrystusa, Zbawiciela. Prorokował o tym Izajasz kilkaset lat przed narodzeniem Jezusa i wierzę, że zwracał się także do nas, naśladowców Chrystusa w XXI w.: Powstań, zajaśnij, gdyż zjawiła się twoja światłość, a chwała Pańska rozbłysła nad tobą. Bo oto ciemność okrywa ziemię i mrok narody, lecz nad tobą zabłyśnie Pan, a Jego chwała ukaże się nad tobą (Ks. Izaj. 60:1–2).

Pan Bóg umieścił nas w bardzo ciekawym okresie historii. Musimy jednak pamiętać o tym, że nadal jedyną Światłością dla współczesnego świata jest Jezus Chrystus. A On przebywa tylko w tych, którzy sami Go przyjęli. I tylko oni są nosicielami Jego Światła w sobie. Bóg obiecuje słowami proroka Izajasza, że inni to będą dostrzegać: I pójdą narody do twojej światłości (Ks. Izaj. 60:3a). Prawdziwa Światłość przyszła na świat i nie może być ukryta. Ma być Światłem dla całego narodu, a także innych narodów. Ludzie zasługują na to, by widzieć Chrystusa w tych, którzy nazywają się dziećmi Bożymi. Dlatego warto zadać samemu sobie pytania: Czy inni, spotykając się ze mną, mają szansę spotkać się z Tym, który jest Prawdziwą Światłością? Czy wchodząc do danego pomieszczenia, wnoszę w tę przestrzeń Światłość, która przepędza wszelki mrok? Czy poprzez obecność Chrystusa we mnie dokonuje się zmiana atmosfery: z przygnębienia w radość, z rozpaczy w nadzieję, z braku sensu życia w życie w obfitości?