blizej-bozego-serca
Henryk Wieja

Bliżej Bożego serca

Sam na sam
Żyjemy w fascynujących, ale też trudnych czasach. Na naszych oczach mają miejsce zaskakujące wydarzenia geofizyczne, polityczne, ekonomiczne, społeczne... Tę listę można by wydłużać. Nie istnieją dziedziny życia, które nie przechodziłyby zadziwiającej transformacji.

Dla wielu ludzi prawdziwym wyzwaniem jest nadążanie za tempem tych zmian. Czasem pojawia się pytanie: czy ktoś jest w stanie nad tym zapanować? Odpowiedź brzmi: tak – jedynie Wszechmogący Bóg.

Bóg oczekuje, że Jego ludzie będą chcieli poznać Jego perspektywę i dołączyć do Niego poprzez modlitwę, by w tych czasach ostatecznych mógł wykonać to, co zaplanował. W Księdze Izajasza znajdujemy następujące Słowa: I dlatego Pan czeka, aby wam okazać łaskę, i dlatego podnosi się, aby się nad wami zlitować, gdyż Pan jest Bogiem prawa. Szczęśliwi wszyscy, którzy na niego czekają. Gdyż […] na pewno okaże ci łaskę na głos twojego wołania, gdy go tylko usłyszy, odezwie się (Ks. Izaj. 30:18–19). Bóg pragnie uwolnić swoją łaskę i moc, ale czeka na wołanie i wstawiennictwo swojego ludu. Postanowił, że nie wykona za nas naszego zadania, my zaś nie jesteśmy w stanie wykonać tego, co leży w gestii samego Boga. Stwórca zdecydował się zaprosić nas, ludzi, do partnerstwa w realizacji swojej woli na ziemi, którą poddał synom ludzkim. Słowo Boże często podkreśla Boże zdziwienie, że nikt nie występuje, nikt się nie wstawia za tym, aby Boże dobre plany zrealizowały się na ziemi (Ks. Izaj. 59:16; 65:5). Jeżeli my nie wykonujemy naszego zadania i nie modlimy się, wówczas Bóg wstrzymuje swą pomoc i błogosławieństwo, które chciałby okazać. Bóg dziwi się, że nie chcemy z Nim współpracować, ale też nie rezygnuje z zapraszania do współpracy kolejnych pokoleń.

Jesteśmy zachęcani przez samego Boga do intymności z Nim, byśmy, rozważając Jego Słowo, poznawali pragnienia Bożego serca, Jego zamierzenia i plany. A następnie, na wzór Pana Jezusa, naszego nieustającego wystawiennika, zwracali się do Boga Ojca, by usłyszał, jak bardzo nam zależy na realizacji Jego zamierzeń i woli. Wówczas Bóg uwalnia Ducha Świętego, by w Jego mocy zostało wypełnione to, o co prosimy, za czym wstawiamy się zgodnie z myślą Bożą (List do Rzym. 8:27). Ludzie żyjący w bliskiej relacji z Bogiem to rozumieli i tak postępowali. Daniel, gdy dowiedział się, że mija zapowiedzianych wcześniej siedemdziesiąt lat niewoli babilońskiej, zaczął pokutować za winy swojego narodu. Modlił się i pościł, by Boże zamierzenia się zrealizowały – by niewola dobiegła końca (Ks. Dan. 9 i 10). Gdy uczniowie Pana Jezusa usłyszeli, że mają być przyobleczeni mocą z wysokości (Ew. Łuk. 24:49), zaczęli gorąco się o to modlić. W dziesiątym dniu tego modlitewnego zgromadzenia przeżyli wylanie Ducha Świętego (Dz. Ap. 1:8.12–14; 2:1–4).

Pan Jezus nauczył nas się modlić: Święć się imię twoje, przyjdź Królestwo twoje, bądź wola twoja, jak w niebie, tak i na ziemi (Ew. Mat. 6:9–10). Bóg chce z nami współpracować i chce objawiać swoje plany. Zapewnia, że nie chce ukrywać swoich planów przed swoimi przyjaciółmi (Ks. Amosa 3:7; Ew. Jana 15:15). Pragnie jednak usłyszeć z naszych ust, że i nam zależy, by Jego plany się ziściły, a Jego wola realizowała. Kolejność Bożego Królestwa jest taka, że musimy najpierw od Boga usłyszeć to, co jest zgodne z Jego planem, aby potem prosić o to, co jest Jego wolą.

Nic nie zastąpi czasu spędzanego sam na sam z Bogiem, słuchania Jego głosu i przyjmowania od Niego objawienia tego, co porusza serce Boga Ojca. Studiowanie Słowa i medytacja nad nim są dwiema nierozerwalnymi dyscyplinami życia duchowego, pomagającymi nam poznać Boże zamierzenia. Dopiero wtedy jesteśmy w stanie „zgodzić się z Nim” i w modlitwie uzgodnionej z naszym wystawiennikiem, Panem Jezusem, zwrócić się do Boga Ojca, by wypełnił to, co obiecał, i zrealizował to, co pragnie uczynić. On chce z nami rozmawiać. Pragnie objawiać nam swoje plany, a nie tylko wysłuchiwać długich list naszych oczekiwań. Pragnie intymności z nami, by spełniać pragnienia serca zespolonego z Jego sercem.