korespondencja-z-jerozolimy
Estera Wieja

Baranek paschalny

Korespondencja z Jerozolimy
Kiedy myślę o wiośnie w Izraelu, zawsze przychodzi mi na myśl Pascha. Nowy rok w przyrodzie i nowy rok biblijny symbolizują początek czegoś nowego w życiu. Czegoś, co może odmienić wszystko znane nam do tej pory. Pascha również jest symbolem takiego nowego początku. Dla Izraelitów była początkiem nowej rzeczywistości po wyjściu z Egiptu. Dla chrześcijan jest nowym życiem w Chrystusie, który został ukrzyżowany i zmartwychwstał w święto Paschy.

Wobec żadnego innego święta Żydzi i chrześcijanie nie są tak jednomyślni i wierni jak wobec święta Paschy. Pan Jezus spożył ze swoimi uczniami tradycyjną kolację paschalną, zgodnie z tym, co było przekazywane z pokolenia na pokolenie, zgodnie z Pismem. Tak jak przykazał Pan Bóg, Żydzi wspominają w tym czasie wierność i łaskę Boga, który wyprowadził ich z Egiptu. Powtarzanie tej historii uwolnienia całego narodu spod panowania faraona nazywa się Hagadą.

Hagada przeplatana jest drobnymi poczęstunkami, toastami, modlitwami i piosenkami. W czasie paschalnej kolacji kielich wina podnoszony jest czterokrotnie. Pan Jezus wypowiedział pamiętne słowa właśnie przy czwartym podniesieniu: Pijcie, to jest krew moja… To słowa Jezusa, Baranka Bożego, który wyprowadza nas z niewoli, nie tylko egipskiej.

Możemy sobie wyobrazić, jak nagle uczniom otworzyły się oczy: „Baranek Boży! Krew baranka uratowała pierworodnych w Egipcie, w domach, których odrzwia były nią posmarowane. I oto Baranek Boży – między nami! Jego krew za nasze życie…”. A może wcale jeszcze tego nie rozumieli? Może zrozumieli dopiero wtedy, kiedy zobaczyli krzyż? A może dopiero, gdy dwa miesiące później spłynął na nich Boży Duch?

Pascha jest symbolem nowego początku

Kiedy w ubiegłym roku obchodziłam Paschę w Jerozolimie, w gronie tradycyjnej rodziny żydowskiej, z wielkim zaciekawieniem obserwowałam wszystkich zgromadzonych wokół stołu. Było nas ponad dwadzieścia osób i reprezentowaliśmy różne kultury. Niektórzy wychowali się w Izraelu, część w Nowym Jorku, jeden z gości pochodził z Maroka.

Minęło parę godzin, zanim w ogóle dotknęliśmy jakiegokolwiek talerza na stole. Hagada przechodziła z rąk do rąk, a każdy głośno czytał jej fragment. Wiele było przy tym chwil zamyślenia, śmiechu, westchnień i, co najważniejsze, dużo wtrąceń: Baruch Haszem i Baruch Adonai (hebr. „chwała Bogu”, dosłownie: „błogosławiony jesteś, Panie” – wyraz wdzięczności i uwielbienia). Co jakiś czas wszyscy wokół stołu czytali i powtarzali najpiękniejsze słowa: Baruch ata Adonai Eloheinu Melech HaOlam („Błogosławiony jesteś, Panie nasz i Boże, Królu Wszechświata”).

Jako chrześcijanie zostaliśmy wszczepieni do społeczności izraelskiej, by poznać i zrozumieć Boże przykazania. Mesjasz sprawił, że z dwojga jedność powstała (zobacz: List do Efez. 2:11–14). To my zostaliśmy przybliżeni do narodu żydowskiego, nie odwrotnie. Jestem poruszona tym, jak rodzina, która nie zna jeszcze („jeszcze” to kluczowe dla mnie słowo) zbyt dobrze ani samego Boga, ani Jego Syna, mimo wszystko jest z Nim mocno związana i wie, co to znaczy błogosławić. Wszyscy potrzebujemy Jezusa, ale w odróżnieniu od innych błądzących, osoby z narodu żydowskiego w większości znają podstawy, fundamentalne prawdy, których naucza się w domach, zwłaszcza przy okazji takich świąt. Teraz potrzebują poznania, kim jest ich Mesjasz.

Naród wybrany potrzebuje objawienia. Niech święta Paschy i Wielkanocy będą dla nas zachęceniem do szczególnej modlitwy o naród żydowski, który jest tak blisko Mesjasza, a jeszcze Go nie rozpoznaje. Niech Duch Święty objawia Żydom i nie-Żydom, tak jak pierwszym uczniom Jezusa, kim jest Baranek, który swoją przelaną krwią uratował życie każdemu, kto w Niego uwierzył.