slomiany-zapal
Tomasz Bogowski

Słomiany zapał czy płonący las?

Rozwój osobisty
Marzeniem wielu z nas jest życie pełne sukcesów. Być może marzymy, by zostać pionierami czy liderami w danej dziedzinie i zapalać innych do pracy na wzór naszej. Często jednak codzienność ma raczej szare barwy, a jedyny ogień, jaki w nas płonie, to... ogień wypalenia.

Należę do ludzi, którzy mają tysiąc pomysłów dziennie. Nieskromnie mówiąc, wiele z nich jest całkiem dobrych. Niestety, równocześnie charakteryzuje mnie słomiany zapał. Nieliczne spośród moich genialnych pomysłów udaje mi się zrealizować. Jak więc być wystarczająco zdeterminowanym, aby poradzić sobie z wyzwaniami i osiągnąć założony cel?

Każdy, kto kiedykolwiek próbował spalić wiązkę słomy, wie dokładnie, że taki ogień rozpala się szybko, intensywnie, ale też bardzo szybko gaśnie. Błysk, trzask i zostaje nam tylko kupka zwęglonych patyczków. Przekładając ten obraz na nasze codzienne działania, wystarczy choćby przywołać popularne postanowienia noworoczne. Najpóźniej w połowie lutego nic już z nich nie zostaje. Czy można sprostać takim problemom? Oczywiście, że tak. Wśród ludzi, którzy dobrze sobie radzą w tej kwestii – mają wielką motywację i osiągają założone cele – udało mi się zaobserwować dwa podstawowe rozwiązania.

Delegowanie zadań

Jeśli ciągle podejmujesz nowe wyzwania, ale nie doprowadzasz ich nawet do połowy, nie wpadaj w poczucie winy. Postaraj się spojrzeć na siebie z innej perspektywy. Być może jesteś osobą obdarowaną do „zapalania” innych? Przecież nie każdy z nas musi sam realizować wszystko, co wymyślił. Apostołowie, którzy chodzili od wioski do wioski, zwiastowali ewangelię i zakładali kościoły, to bardzo trafny biblijny przykład. Jak oni działali? Rozpoczynali jakiś projekt, wyposażali i szkolili osoby odpowiedzialne, które będą w stanie przejąć obowiązki i rozwijać zadania, a sami szli dalej. Popatrz na siebie w ten sposób. Może jesteś kopalnią świetnych pomysłów, którymi zarazisz ludzi w swoim otoczeniu. Przy twoim wsparciu oni mogą zacząć wprowadzać te idee w życie. To oczywiście wymaga od nas otaczania się właściwymi osobami. Przydaje się też umiejętność motywowania i zarażania pomysłami.

Powoli, ale ciągle do przodu

Nie zawsze da się jakiś pomysł czy zadanie przekazać komuś innemu. Dobrym przykładem są ćwiczenia fizyczne, które przecież musimy wykonywać sami, aby osiągnąć efekty. Podobnie w pracy zawodowej – raczej nie zatrudnimy sobie podwykonawcy, bo szef dosyć szybko nam podziękuje. Co zatem zrobić, by swoje obowiązki i plany wcielać w życie skuteczniej? Kluczem do sukcesu jest planowanie. Nawet ogromny projekt można rozpisać na mniejsze zadania. Trzeba go umiejscowić w określonym czasie, ale też dobrać osoby, które mogą nam pomóc w jego realizacji. Jeśli będziemy się trzymać ustaleń, osiągniemy cel. Zauważyłem, że problemem ludzi o słomianym zapale jest traktowanie zagadnienia w całości jako ogromnego wyzwania. Ponadto myślą oni, że takie wyzwanie trzeba pokonać całe naraz. Jawiący się wtedy ogrom pracy i odpowiedzialności jest w stanie przytłoczyć każdego.

Czy ja naprawdę chcę to zrobić?

Kolejnym kluczem do sukcesu jest właściwa motywacja. Zadaj sobie pytanie, czy to, co chcesz zrobić, naprawdę jest sprawą, której poświęcisz się bez reszty. Jeśli twoje motywacje nie są właściwe, prawdopodobnie nie osiągniesz celu. Jest taka zasada: Kto chce, szuka sposobu; kto nie chce, szuka powodu. Determinacja to klucz do sukcesu. Bez niej nie mamy co rozpoczynać kolejnego przedsięwzięcia. Wystarczy podać prosty przykład diety. Jeśli naprawdę chcesz zrzucić kilka kilogramów, ponieważ czujesz się źle i boli cię kręgosłup, zdrowe odżywianie będzie dla ciebie przyjemnością. Jeśli natomiast rozpoczynasz dietę w taki sposób, że wieczór wcześniej planujesz najeść się na cały miesiąc, a twoją główną motywacją są ciągłe uwagi współmałżonka, nawet nie zaczynaj.

Czy Bóg chce, abym to zrobił?

Jako chrześcijanie powinniśmy zacząć właśnie od tego pytania. Jest ono oczywiste. Jeśli należymy do ludzi, których największą inspiracją jest życie z Bogiem, powinniśmy z Nim konsultować każde działanie. Temat ten wydaje się bardzo prosty, ale to chyba właśnie z nim mamy najwięcej problemów. Nie musimy tymczasem czekać na specjalne potwierdzenie czy zachęcenie. Wystarczy zadać sobie następujące pytania i szczerze odpowiedzieć na nie przed Bogiem:

  • Czy to, co chcę zrobić, przyniesie chlubę mojemu Bogu?
  • Czy jeśli ten projekt wypali, będę mógł opowiedzieć o tym mojej społeczności?
  • Jak to, co zamierzam rozpocząć, wpłynie na moją relację z Bogiem?
  • Czy będę mógł się modlić o powodzenie tego projektu?

Często najprostsze pytania przynoszą właściwe odpowiedzi. Badajmy zatem swoje motywacje, a przede wszystkim czerpmy siłę i determinację do działania od naszego Stwórcy, bo jest to pierwsza i najskuteczniejsza zasada motywowania siebie i innych.