widziec-oczami-serca
Alina Wieja

Widzieć oczami serca

Bliżej Boga
Jezus Chrystus przygotowuje to pokolenie – czyli nas wszystkich obecnie żyjących, abyśmy w sposób absolutnie niezwykły mogli oglądać to, co Bóg dzisiaj czyni – co dzieje się w duchowej rzeczywistości. To, co czyni sam Bóg, jest o wiele bardziej realne niż każda inna rzeczywistość. Jezus mówi, że aby móc to zobaczyć, potrzebne nam są duchowe oczy – oczy serca

Jeden z naszych przyjaciół zna wiele ciekawych historii z życia wziętych. Są one doskonałą ilustracją tego, czego wszyscy nieraz doświadczamy. Oto jedna z nich: „Dwóch sąsiadów wyszło na zewnątrz swoich bliźniaczych domów, aby spojrzeć na ostatnie promienie zachodzącego słońca. Kiedy cały krajobraz tonął w mroku nadchodzącej nocy, obaj zobaczyli jakiś ciemny kształt, który pojawił się na ogrodzeniu. Jeden z nich zawołał: – Spójrz na ten dziwny kształt na płocie! To musi być jakiś duży ptak. Drugi zdecydowanie zaprzeczył: – Nie, to kot z sąsiedztwa. Kiedy tak prowadzili coraz bardziej intensywny spór, jeden z nich postanowił rzucić w tym kierunku kamieniem. – Jeżeli odleci, ja będę miał rację, że to ptak – stwierdził pomysłodawca rzutu kamieniem, po czym szybko ten pomysł zrealizował. Kamień poleciał, a „kształt” błyskawicznie poszybował w górę. – Widziałeś? Miałem rację, to był ptak – podsumował zadowolony. Na co oponent odpowiedział ze stoickim spokojem: – No nie. Gdybym tego nie zobaczył na własne oczy, nigdy bym nie uwierzył, że kot potrafi tak wysoko latać!”.

Patrzeć i widzieć

Z tej zabawnej historii nasuwa się ważny wniosek. Możemy być tak mocno przekonani o własnej racji, że nawet kiedy przeczą temu wszystkie fakty, jesteśmy w stanie nadal udowadniać sobie i innym, że i tak mamy rację. Możemy patrzeć na te same rzeczy, na te same zjawiska, co inni, a mimo to upierać się przy własnej interpretacji, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Kiedy dwie osoby patrzą na to samo, często widzą różne obrazy. Mamy do czynienia z tymi samymi faktami, a jednak postrzegamy i interpretujemy je zupełnie odmiennie. Wielu ludzi nie potrafi odróżnić rzeczywistości od obrazów, które sami stworzyli w swojej wyobraźni. Przypisują danym faktom cechy, które nie mają żadnego związku z tym, co istnieje naprawdę. To zastanawiające. Dlaczego tak się dzieje?

Test prawdy

Każda informacja, która do nas dociera za pomocą naszych pięciu zmysłów (głównie wzroku i słuchu), podlega osobistej, subiektywnej interpretacji w naszym umyśle. Na naszą interpretację rzeczywistości zawsze mają wpływ rozmaite czynniki: wewnętrzne i zewnętrzne. Wewnętrzne to nasz temperament, osobowość, predyspozycje intelektualne i genetyczne. Do tych najważniejszych zewnętrznych czynników należą nasze wcześniejsze doświadczenia, wartości, które przyjęliśmy, wpływ wychowania w rodzinie, wpływ rówieśników. Wiedząc to, każdy z nas może mieć tę pokorną świadomość, że żadna osobista interpretacja nigdy nie jest do końca obiektywna. Jest zależna od wpływu wielu czynników. Dlatego właśnie stale musimy poddawać nasze myśli i wnioski testowi prawdy.

W percepcji rzeczywistości wirtualnej oraz tej przetwarzanej przez media subiektywna interpretacja jest jeszcze silniejsza i nie pozwala na jednoznaczny odbiór. Można założyć, że jak wielu jest odbiorców danego obrazu, filmu, projekcji multimedialnej, tak wiele możliwych interpretacji. W wirtualnej rzeczywistości trudno ustalić jakąkolwiek koncepcję prawdy. Na tym głównie polega niebezpieczeństwo.

Z kolei w rzeczywistości duchowej istnieje bardzo jednoznaczny i stały rozdział pomiędzy dobrem a złem, prawdą a kłamstwem, jednak poruszanie się w tej rzeczywistości, dla nas, ludzi, jest jeszcze trudniejsze. Jedni chcą całkowicie zanegować istnienie świata duchowego. Uważają, że ta rzeczywistość nie istnieje. Inni wchodzą w tę przestrzeń bez rozważnego sprawdzenia, w co wchodzą. Obecnie oferowane są przeróżne opcje duchowości, na bazie tak wielu religii i bóstw. Bez duchowego zrozumienia świata nadprzyrodzonego, poszukiwania wielu ludzi można przyrównać do błądzenia w labiryncie, by znaleźć to, co w życiu najważniejsze.

Wolni, by wybrać

W praktyce można zobaczyć, że dzisiaj wszyscy poruszamy się w tych trzech rzeczywistościach: realnej (widzianej oczami fizycznymi), wirtualnej (fikcyjnej, kształtowanej przez media) i duchowej. W każdej z tych rzeczywistości ludzie mają coraz więcej problemów, by je właściwie interpretować i rozumieć.

Każdemu z nas potrzebne jest konkretne źródło prawdy o każdej z tych rzeczywistości. Trzeba umieć odróżnić nie tylko dobro od zła, ale mieć też wewnętrzną wolność, by wybrać dobro i prawdę. To nie jest tylko kwestia sporu o rację. Dotyczy to zarówno naszej wieczności, jak i naszego życia tu i teraz. Dlatego właśnie potrzebne są nam duchowe oczy, by umieć odróżniać od siebie te dwa duchowe królestwa, o których mówi Pismo Święte: Królestwo Boga, światłości, od królestwa ciemności, którym zarządza szatan, przeciwnik Boga. Jako ludzie żyjący w obecnych czasach również stoimy przed wyborem, które z nich uczynimy naszym źródłem. Możemy czerpać swoje zasoby z jednego z tych dwóch duchowych źródeł. Tylko prawda jest dla nas zabezpieczeniem, aby się w życiu nie zagubić, by dokonywać dobrych wyborów. By nie dać się ani zmanipulować, ani oszukać. A nade wszystko, aby móc cieszyć się życiem, zdrowiem i dobrymi relacjami.

Bóg nigdy nie zaprzeczy swojemu Słowu, nie odwoła obietnic, praw ani zasad. Nawet gdyby stanął przed nami anioł, jesteśmy przez Boga zobowiązani, by sprawdzać to, co nam przekazuje, z tym, co mówi na ten temat Boże Słowo

Duchowy wymiar życia

Największe konflikty na świecie mają zawsze swoje źródło w wymiarze duchowym. To samo można zobaczyć w osobistych problemach. Ich powtarzalność i rodzaj trudno logicznie wytłumaczyć. Ich najgłębsze korzenie sięgają zawsze przestrzeni duchowej. Jeżeli nie wejrzymy głębiej, do duchowego wymiaru naszego życia, nie jesteśmy w stanie w pełni pozbyć się danego problemu, ani go dobrze rozwiązać. Dotyczy to nie tylko zachowań, relacji, finansowych problemów, ale także wielu chorób czy dziedzicznych obciążeń.

Inteligencja emocjonalna

Pod koniec XX w. Daniel Goleman z wielkim sukcesem wprowadził pojęcie inteligencji emocjonalnej. Ta nowa koncepcja stała się ogromną pomocą nie tylko w rozwijaniu pewnych jakości życia, ale także w wyjaśnieniu wielu wcześniej niezrozumiałych zjawisk. Np.: dlaczego osoba o bardzo wysokim ilorazie inteligencji ogólnej czy o niezwykłych umiejętnościach technicznych nie radzi sobie w życiu codziennym, nie potrafi budować dobrych relacji międzyludzkich, nie umie współpracować z zespołem ludzkim, nie radzi sobie w zarządzaniu firmą, a nawet z własnymi osiągnięciami i talentami? Odpowiedzią na tego typu wyzwania miało być odkrycie inteligencji emocjonalnej. Rozpoznanie inteligencji emocjonalnej przyniosło zrozumienie w kwestiach związanych z relacjami i wskazało na dobre narzędzia w budowaniu relacji, zarówno intymnej, jak i innych (rodzinne, pracownicze, w marketingu, coachingu itp. Okazało się jednak, że nawet inteligencja emocjonalna nie wystarcza, by poruszać się w duchowym wymiarze rzeczywistości. Zauważono, że potrzeba czegoś jeszcze głębszego, co można by nazwać inteligencją duchową.

Inteligencja duchowa

Inteligencja duchowa to niezwykły dar. Jeśli człowiek posiada w miarę rozwinięty tego typu dar, potrafi wtedy identyfikować rzeczywistość duchową. Potrafi rozpoznawać dziedzictwo duchowe, jakie na kimś ciąży, zobaczyć problem w wymiarze duchowym i w tym duchowym wymiarze wybrać rozwiązanie dla konkretnej sytuacji, czy znaleźć najlepsze, to zależy od źródła. Inteligencja duchowa pozwala wejrzeć w duchowy wymiar rzeczywistości, w jakim funkcjonuje dany człowiek.

Posługując się samą inteligencją emocjonalną, owszem – potrafimy rozpoznać niewerbalną mowę ciała, zobaczyć, czy ktoś jest skrępowany, czy czegoś się boi lub jest bardzo pewny siebie czy zarozumiały. Wysoki poziom inteligencji emocjonalnej rozpoznaje takie stany bez użycia słów. Natomiast inteligencja duchowa rozpozna manipulatora, który kłamie prosto w oczy, twierdząc, że mówi prawdę. Inteligencja duchowa pomaga rozpoznać, z jakiego rodzaju duchowością mamy do czynienia, np. czy dana osoba jest zaangażowana w praktyki okultystyczne. Rodzi się pytanie: czy opisane rodzaje inteligencji wystarczą nam, by zobaczyć to, co najważniejsze?

Duchowe oczy

Wszystko, o czym mówił i nauczał Jezus Chrystus, nawet jeśli powoływał się na rzeczy fizyczne, zawsze najpierw dotyczyło rzeczywistości duchowej. On tłumaczył problemy człowieka z perspektywy Królestwa Bożego, aby ludzie potrafili dobrze tę rzeczywistość rozpoznawać, ale nie tylko. By umieli również mądrze wybierać i żyć już tutaj na ziemi w wymiarze Bożego Królestwa i według jego zasad. Aby umieć poruszać się w tej właściwej rzeczywistości duchowej, musimy widzieć rzeczy z duchowej perspektywy Królestwa Bożego. Dlatego tak bardzo potrzebne są nam oczy duchowe, oczy przemienionego serca. To coś o wiele większego niż sama tylko duchowa inteligencja.

Pragnieniem Jezusa Chrystusa jest, aby nasze duchowe oczy – oczy serca – zostały otwarte. Jak to się może stać? Sam Pan Jezus pokazuje nam to, gdy po swoim zmartwychwstaniu przyłącza się do pogrążonych w smutku uczniów, opuszczających Jerozolimę (zob. Ew. Łuk. rozdz. 24). Czytamy, że najpierw tłumaczył im Pisma, ale oni nic z tego nie rozumieli. Choć fizyczne oczy mieli cały czas otwarte, dopiero gdy zaprosili Jezusa, aby spożył z nimi kolację, w tej intymnej społeczności z Nim otworzyły się ich duchowe oczy – oczy serca. Tylko oczy ożywionego serca mogły rozpoznać Go po łamaniu chleba, zobaczyć, że zmartwychwstał i żyje. Przy kolejnym spotkaniu Jezus otworzył ich umysły, aby mogli również zrozumieć Pisma. Wtedy zapowiedział, że pośle Ducha Świętego, by zostali przyobleczeni mocą z wysokości. By mieli w Nim najlepszego Doradcę w pojmowaniu duchowej rzeczywistości, w podejmowaniu dobrych z duchowej perspektywy wyborów. Duch Święty oferuje wszystkie potrzebne nam dary, by nie tylko widzieć duchową rzeczywistość, ale by bezpiecznie i mądrze się w niej poruszać.

Tylko ci, których oczy serca zostały otwarte, dostrzegają, że to, co Bóg czyni, jest o wiele bardziej realne niż każda inna rzeczywistość

Pilna potrzeba duchowych zmysłów

Bez wiary w Jezusa nie jesteśmy w stanie wejść w Bożą duchową rzeczywistość. Wiara jest jednym z duchowych zmysłów. Widzi to, co nastąpi, a nie jest jeszcze widoczne oczami fizycznymi. Niewiara bazuje tylko na tym, co widzą oczy fizyczne. Opiera się na racjonalizowaniu umysłu, a rozwiązania po ludzku niemożliwe odrzuca.

Kiedy spędzamy czas w bliskości Boga, blisko Jego miłującego serca, stajemy się bardziej wyczuleni, wrażliwi, i umiemy coraz lepiej odróżniać to, co pochodzi od Boga, od tego, co pochodzi od diabła. Pan Jezus przestrzegał, że przeciwnik będzie przychodził nawet pod postacią anioła światłości, by zwieść wielu. Prowadzeni przez Ducha Świętego, znający Słowo Boże i żyjący w wymiarze Królestwa Bożego będziemy w stanie takie zafałszowania rozpoznawać. Królestwo Boże – dla wielu niewidzialne – stanie się dla nas bardziej realne niż cokolwiek innego na tym świecie. Ale musimy mieć pełną świadomość, że Tym, który jako jedyny może nas w to Królestwo wprowadzić, jest Jezus Chrystus. On jest też jedynym pośrednikiem do Boga Ojca.

Obecne pokolenie jest przygotowywane przez Ducha Świętego, by mogło oglądać znaki i cuda, jakich żadne wcześniejsze pokolenie nie widziało. Oznacza to jednak również, że to pokolenie bardziej niż inne musi nauczyć się odróżniać, z jakiego królestwa pochodzą: z Królestwa Bożego czy z królestwa ciemności. W tym celu musimy każdą myśl i interpretację poddawać w posłuszeństwo Chrystusowi. Praktycznie oznacza to konsultowanie z Nim każdej własnej interpretacji. Tylko Duch Prawdy może nam pomóc rozpoznawać prawdę wśród wielu koncepcji. W trudnych sytuacjach możemy szukać konkretnych przykładów w Słowie Bożym, podobnych do tych, w których się znaleźliśmy. Bóg pragnie nas prowadzić, instruować poprzez swoje niezmienne Słowo i Ducha Świętego.

Pokolenie czasów ostatecznych

Pismo Święte zapowiada, że w czasach ostatecznych, w których żyjemy, Bóg będzie w sposób szczególny mówił do ludzi przez sny i widzenia. Temu pokoleniu będą towarzyszyły znaki i cuda. Dlatego tym bardziej konieczna jest znajomość Słowa Bożego i otwartość na prowadzenie Ducha Świętego. Bóg nigdy nie zaprzeczy swojemu Słowu, nie odwoła wcześniej danych obietnic, praw ani zasad. Nawet gdyby stanął przed nami anioł, jesteśmy przez Boga zobowiązani, by sprawdzać to, co nam przekazuje, z tym, co mówi na ten temat Boże Słowo.

Jezus przygotowuje to pokolenie, czyli nas wszystkich obecnie żyjących, abyśmy w sposób absolutnie niezwykły mogli oglądać oczami serca to, co Bóg dzisiaj czyni. Jezus, żyjąc na ziemi i chodząc po wodzie, pokazał nam, że Jemu poddani są nie tylko wszyscy aniołowie, nadziemskie władze, ale również prawa fizyczne tego świata. Tam, gdzie medycyna czy nauka mówią, że coś jest niemożliwe, np. uleczenie z nieuleczalnej choroby, wiara i Pismo Święte podpowiadają nam, że dla Boga nie ma nic niemożliwego! Do tego potrzebne są nam duchowe oczy – oczy serca.

Wzrok skupiony na Chrystusie

Kiedy apostoł Paweł był w drodze do Damaszku, wybierając się w kolejną podróż, by prześladować naśladowców Chrystusa, został oślepiony potężnym blaskiem. Na jakiś czas stracił wzrok fizyczny, ale dokładnie w tym samym momencie oczy jego serca zaczęły widzieć. Zobaczył Jezusa w potężnym blasku i jasności. Zobaczył Kogoś, kto całkowicie zmienił jego dotychczasowe życie. To, co wtedy zobaczył oczami serca, doprowadziło go do wyznania: Wszystko to, co mi było zyskiem, uznałem ze względu na Chrystusa za szkodę. Lecz więcej jeszcze, wszystko uznaję za szkodę wobec doniosłości, jaką ma poznanie Jezusa Chrystusa (List do Filip. 3:7–8).

Jest coś potężnego w tym, co dzisiaj czyni Bóg. Nie jesteśmy w stanie ogarnąć tego samym naszym intelektem czy opisać na podstawie percepcji naszych fizycznych zmysłów. Tylko ci, których oczy serca zostały otwarte, dostrzegają, że to, co Bóg czyni, jest o wiele bardziej realne niż każda inna rzeczywistość.