zaskoczeni-burza
Alina Wieja

Zaskoczeni burzą

Sam na sam
Nawet w życiu ludzi żyjących w relacji z Jezusem zdarzają się burze. Nadejście niektórych z nich można rozpoznać po znakach zapowiadających, że burza naprawdę nadchodzi.

Nawet w życiu ludzi żyjących w relacji z Jezusem zdarzają się burze. Nadejście niektórych z nich można rozpoznać po znakach zapowiadających, że burza naprawdę nadchodzi. Rozpoznając pewne znaki na niebie i na ziemi, można się do takiej burzy przygotować i znaleźć bezpieczne miejsce, by się schronić. Psalmista Dawid wielokrotnie z wiarą powtarzał: Skryjesz mnie pod skrzydłami swoimi. Dokładnie to oferuje nam Bóg. Pragnie skryć nas pod kloszem swojej obecności. Zachęca, by tylko w Nim szukać pomocy.

W życiu pojawiają się również i takie burze, które nas naprawdę zaskakują. Tak było w przypadku uczniów znajdujących się na Jeziorze Galilejskim. Uczniowie byli razem z Jezusem w łodzi, kiedy zerwała się potężna burza. I zerwał się gwałtowny wicher na jeziorze i fale ich zalewały (Ew. Łuk. 8:22–25). Przerażeni uczniowie obudzili Jezusa. On wstał i zgromił burzę. Natychmiast wiatr ustał, fale zmalały, nastała wielka cisza. Tę ciszę przerwało pytanie Jezusa skierowane do uczniów: Gdzież jest wiara wasza? Podobną burzą w naszym życiu może być nagła śmierć kogoś bliskiego, choroba, kryzys rodzinny czy kataklizm finansowy. W czasie takiej burzy najważniejsze jest, by zobaczyć Jezusa Chrystusa i wpatrywać się w Jego twarz i wierzyć, że On ma moc uczynić to, co jest niemożliwe!

Każdy człowiek otrzymuje dar wiary, który wzmacnia inne dary. Jednak tak, jak w przypadku innych darów i dar wiary musimy rozwijać. W sytuacjach takich jak opisane burze, wiara może w niezwykły sposób w nas wzrastać, by uwolnić też inne potrzebne nam dary. Apostoł Paweł pisze o tym w Liście do Rzymian, aby dany nam dar był używany stosownie do wiary (List do Rzym. 12:6b).

Za każdym razem, gdy musimy się zmierzyć z jakimś trudnym doświadczeniem, najważniejsza jest wiara w to, że Jezus jest z nami

Za każdym razem, gdy musimy się zmierzyć z jakimś trudnym doświadczeniem, najważniejsza jest wiara w to, że Jezus jest z nami. Potrzebujemy głębokiej świadomości Jego obecności. Jak wyglądałoby nasze życie, gdybyśmy zawsze zdawali sobie sprawę, że Jezus jest obecny w pomieszczeniu, w którym się znajdujemy? Jeżeli przyjmujemy z wiarą Jego obecność, możemy też mieć pewność, że On chce i jest w stanie nam pomóc. Możemy w imieniu Jezusa Chrystusa wypowiedzieć Słowo na miarę tego, w jaki sposób Jezus zwrócił się do burzy na morzu: Umilknij! Ucisz się! (Ew. Mar. 4:39). Burza odeszła, a wiara uczniów wzrosła do nowego poziomu. Wpatrując się w twarz Jezusa, zobaczyli Go w nowy sposób. Zobaczyli Go jako Tego, któremu wszystkie żywioły świata są poddane i posłuszne.

Nasza wiara wzrasta w oparciu o działanie Jezusa w nas i powoływanie się na dane nam przez Boga obietnice – Słowa obietnicy dotyczące konkretnej sytuacji. Na miarę naszej wiary możemy tym konkretnym Słowem zwracać się do żywiołów, które napierają na nasze życie. Ale to Jego wiara – wiara Chrystusa w nas, daje nam odwagę, by powoływać się na Boże obietnice. Wzmacnia też naszą nadzieję, czyli oczekiwanie tego, co Jezus może uczynić w tej konkretnej sytuacji: w chorobie, kryzysie finansowym, problemach rodzinnych. A zatem w oczekiwaniu na dobre rezultaty najlepiej wpatrywać się w twarz Jezusa. To jest jedyna gwarancja, że, tak jak Piotr, który wyszedł z łodzi, nie utoniemy.

Wpatrując się w twarz Pana Jezusa, możemy Jego prosić o pomoc w chorobie, aby opuściła nasz organizm. Jeżeli miara naszej wiary nie sięga aż tak daleko, możemy błogosławić lekarza, który stawia diagnozę, możemy też błogosławić działanie leków. Najważniejsza w tym wszystkim jest wiara w Boga Wszechmogącego, który jest źródłem pełnego uzdrowienia. Bez względu na to, kim lub czym Bóg zechce się posłużyć i jakim sposobem to zrobi, On jest jedynym źródłem pełnego uzdrowienia i szczęśliwego życia.