Czy wszystko muszę robić sam - Tomasz Bogowski
Tomasz Bogowski

Czy wszystko muszę robić sam?

Rozwój osobisty
„Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi” – mówi krążące po świecie powiedzenie dotyczące zaangażowania. Tak wiele inicjatyw, projektów i działań – choć świetnych w swych założeniach – po prostu zatrzymało się w pewnym momencie. Dlaczego? Mam wrażenie, że coraz więcej jest tych, którzy wolą się po prostu nie mylić niż poddać idącej nieodłącznie za działaniem konstruktywnej krytyce.

Bezrobotni wizjonerzy

Niejednokrotnie uczestniczę w spotkaniach, na których powstają świetne pomysły. Niestety sporo z nich kończy się niewypowiedzianym głośno stwierdzeniem „Weźmy się i zróbmy”. Ludzie wokół nas, a nawet my sami mamy często bardzo ciekawe koncepcje, które niestety nie wychodzą poza etap planowania. O wiele łatwiej jest być „ojcem założycielem”, który nakreśli wszystko na papierze, niż robotnikiem kładącym pierwszą cegłę budowli. Droga od słów i planów do czasami ciężkiej i niewdzięcznej pracy jest długa. Zwyciężają ci, którzy potrafią aktywnie połączyć oba etapy tworzenia.

Jeśli, podobnie jak ja, jesteś wizjonerem i masz tysiąc pomysłów dziennie, pewnie także zderzasz się z murem frustracji. Brak pomocników, wsparcia finansowego czy po prostu czasu potrafi skutecznie zniechęcić i zostawić wiele dobrych pomysłów w fazie pomysłów. A co by było, gdybyśmy potrafili skuteczniej zachęcać innych do pomocy? A gdyby tak chociaż jeden procent naszych pomysłów zakończył się skuteczną realizacją?

Dziel się wizją

Wizjonerzy to ludzie specyficzni. Nie muszą przypominać sobie wizji, bo nią żyją. Ta wizja należy do nich i przepełnia ich życie. Zakładają także, bardzo często błędnie, że inni mają podobne podejście do sprawy. Niestety twoja wizja – to twoja wizja. Aby stała się wizją wspólną, musi być często przypominana, podsycana i weryfikowana. Już na etapie planowania pozwól innym modyfikować swój projekt, dodawać własne pomysły, poprawki. Poza faktycznym ulepszeniem projektu zyskasz także sojuszników, którzy twoją wizję podzielą i się z nią utożsamią. Ciężko bowiem odejść od projektu, któremu nadało się w jakimś stopniu ostateczny kształt.

Uświadamiaj ludziom, jaki mają potencjał i kanalizuj go w odpowiednią stronę

Dopuść ludzi do wspólnej pracy, pozwól im popełniać błędy, wymagaj od nich wytrwałości i konsekwencji. Biblia od pierwszych stron promuje coś, co trafnie nazywamy uczniostwem. Najpierw Bóg pozwala nam naśladować siebie, a następnie, kiedy coś już umiemy, posyła nas, by uczyć tego także innych. Gdyby wszyscy już wszystko umieli, byłoby nudno i smutno.

Jeśli jesteś szefem, duszpasterzem, rodzicem – dopuszczaj ludzi do uczestnictwa w swojej pracy. Pozwól się obserwować, odpowiadaj na pytania i objaśniaj. Problem braku zaangażowania zniknie sam.

Doceniaj i promuj

Podziel się swoją odpowiedzialnością. Nie zrzucaj jej na innych, ale podziel projekt na części i obdarz pełną odpowiedzialnością za każdą z nich innego członka zespołu. Suma potencjału nawet słabego zespołu jest większa niż najwyższy potencjał wybitnej jednostki, dlatego zawsze lepiej pracować w grupie niż samemu. Pamiętaj o pochwałach i docenianiu każdego włożonego w projekt wysiłku. Dawaj przykład swoją postawą i wymagaj od siebie więcej niż od innych. Przeciętny przywódca mówi: „Naprzód!”, wybitny lider krzyczy: „Za mną!”.

Obserwuj członków swojego zespołu. Dostrzegaj ich naturalne obdarowanie i kompetencje. Stawiaj ich w różnych rolach. Nie pozwól im osiąść na wypracowanej pozycji. Najwygodniejsze jest siedzenie w ławce w roli publiczności, która podnosi kciuki w górę bądź w dół. Zwycięzcami są jednak ci, którzy wychodzą na scenę i poddają się publicznej weryfikacji. Pucharu nigdy nie otrzymuje widz – zawsze zawodnik. Uświadamiaj ludziom, jaki mają potencjał, i kanalizuj go w odpowiednią stronę. Wtedy zawsze, gdy twój współpracownik odnosi sukces, wygrywasz także ty.

Podziel się sukcesem

Niech twoja wdzięczność będzie szczera. Podkreślaj zawsze, że sukces osiągacie razem, nawet jeśli to ty jesteś osobą odbierającą uznanie. Pamiętaj, że sukces ma wielu ojców i nie jest to tylko prześmiewcze stwierdzenie. Praca zespołowa nie jest grą o sumie zero-jedynkowej; każdy może być zwycięzcą, jeśli mu na to pozwolisz.

Ludzie pragną się angażować (serio!). Chcą mieć poczucie misji, być częścią czegoś większego. Chcą poświęcać się dla rzeczy ważnych. Rzadko mają taką możliwość, gdyż dzisiejszy model pracy czyni z pracowników bardziej niewolników niż partnerów. Lęk przed porażką nie może tłumaczyć braku zaangażowania. Znajdź lub zbuduj team, który podzieli każdy twój sukces i każdą porażkę. Wtedy żaden projekt nie będzie zbyt trudny, żadne marzenie zbyt odległe. Wtedy każdy problem stanie się możliwością.