na-czym-sie-koncentrujesz
Henryk Wieja

Na czym się koncentrujesz?

Rozwój osobisty
Każdy z nas uczestniczy w kształtowaniu atmosfery panującej wokoło. Jesteśmy osobami wpływu. Jednak nie wszyscy mają świadomość, że wnosimy w nasze otoczenie atmosferę wynikającą z tego, na czym sami jesteśmy skupieni. Inaczej mówiąc, wnosimy atmosferę tego, na czym jesteśmy skoncentrowani, jakie myśli i emocje nas wypełniają.

Słowo Boże podpowiada nam: O tym, co w górze, myślcie, nie o tym, co na ziemi (List do Kol. 3:2). Parafrazując te słowa, moglibyśmy ująć tę myśl następująco: pamiętajcie o obfitości Nieba. Nie skupiajcie się tylko na brakach, które widzicie na ziemi. Miejcie niebiańską perspektywę, gdy myślicie o ziemskich problemach.

Partnerstwo połączone z wiarą

Pan Jezus powiedział swoim uczniom i to samo mówi nam dzisiaj: Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam (Ew. Jana 15:7). Co w praktyce oznacza trwać w Chrystusie i pozwolić, żeby Jego słowa trwały w nas? W języku greckim oryginału Nowego Testamentu w miejscu, w którym użyto sformułowania słowa moje, występuje słowo rhema, oznaczające „osobiste przesłanie”. Zatem Pan Jezus zachęca nas, byśmy trwali w Nim oraz działali posłuszni Jego poleceniom rhema. Wówczas nasze modlitwy będą zgodne z tym, co Bóg ustanowił w Niebie. I zobaczymy realizację tego, co najpierw Duch Święty – Duch objawienia i mądrości – nam przekazał. Bóg tego rodzaju partnerstwa poszukuje. A nawet więcej: Bóg oczekuje wiary, która potrafi z góry dziękować za otrzymanie tego, o co prosimy według Jego woli, a czego jeszcze teraz nie oglądamy.

Sprowadzanie obfitości Nieba

Jeżeli będziemy się koncentrować na brakach i na tym, że jednak nie wszystko, o co prosimy, otrzymujemy – stanie się to powodem deprymacji, zniechęcenia, zwątpienia, a może nawet utraty wiary. Natomiast jeśli skoncentrujemy się na słowach Pana Jezusa: Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą […], wtedy będziemy wiedzieli, co jest Bożą wolą i co Bóg chce przez nasze modlitwy uwolnić tu, na ziemi.

Chętnie powracam myślami do 13, 14 i 15 rozdziału Ewangelii św. Jana. Rozdział 13 mówi o tożsamości Jezusa Chrystusa. O tym, dlaczego był w stanie umyć nogi własnych uczniów. Jest także wyjaśnieniem, dlaczego lepiej było dla uczniów, aby Jezus odszedł do Ojca, by móc wylać na nich Ducha Świętego. Zauważmy jednak, jakimi słowami kończy się ten fragment: Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat (Ew. Jana 16,33b). Ciekawe, że Jezus przedstawia najpierw piękną perspektywę, a potem mówi o ucisku i dodaje: ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat. Na czym się skoncentrujemy? Na ucisku czy na Jego zwycięstwie? Przeciwnikowi Boga tylko na tym zależy, żeby nas zastraszyć, żebyśmy byli pod wrażeniem tego, co robi. Według Bożego Słowa diabeł jest niczym lew ryczący. Chce, żebyśmy się koncentrowali na nim, a nie na tym, co zostało nam zagwarantowane poprzez intymność z Chrystusem.

Kiedy myślimy o ziemskich problemach, miejmy niebiańską perspektywę, pamiętajmy o obfitości Nieba

Zagwarantowane w zwycięstwie Chrystusa

Otrzymaliśmy Bożą obietnicę: Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść (1 List do Kor. 10:13). Najczęstszy błąd, jaki popełniamy, to skupianie się na problemie, zranieniu, krzywdzie, braku, bezsilności. W efekcie tego nie szukamy i nie widzimy drogi wyjścia. Zapominamy, że nad tym wszystkim panuje Święty, Suwerenny Bóg, który sprawia, że nawet szatan posuwa się do granic określonych przez Boga. To jest naszą rękojmią. I jeśli Bóg do czegoś dopuszcza, to znaczy, że chce nam zwrócić na coś uwagę. Pan Jezus powiedział, że ucisk (różne doświadczenia i próby) mieć będziemy, ale nie na tym mamy się koncentrować. Mamy skupić się na fakcie, że Jezus zwyciężył, że jest Mu dany wszelki autorytet na Niebie, na ziemi i pod ziemią. Na czym więc się koncentrujesz? Nie wiem, co w tym momencie przeżywasz, ale warto zadać sobie pytanie: Na czym skupiam swoją uwagę?

Bóg oczekuje wiary, która potrafi z góry dziękować za otrzymanie tego, o co prosimy

Uwaga skierowana na obietnice Boga

2 Księga Kronik opisuje dwupokoleniowe przebudzenie, które miało miejsce w Izraelu. Najpierw za króla Asy, a później za króla Jehoszafata. Król Asa zaangażował się do tego stopnia, że sam jeździł od miasta do miasta, by ewangelizować. W Izraelu nastąpiło wielkie przebudzenie, które trwało 36 lat. Izrael doświadczył ogromnej obfitości, potężnego działania ze strony Boga. A wszystko zaczęło się w wielkim kryzysie, kiedy Izrael został napadnięty przez wroga. I wtedy król Asa się modlił. Wtedy Asa tak wołał do Pana, Boga swego: Panie, oprócz ciebie nie ma takiego, kto by mógł pomóc w walce między silnym a bezsilnym. Pomóż nam, Panie, Boże nasz, bo na tobie się oparliśmy i w imieniu twoim wyruszyliśmy przeciwko tej gromadzie. Panie! Tyś Bogiem naszym, niech ci nie sprosta człowiek! (2 Kron. 14:10). Król Asa był otoczony przytłaczającą armią wroga, przewyższającą potencjał militarny Izraela. Asa właściwie skierował swoją koncentrację. Nie polegał na własnym rozumie, nie spekulował, nie próbował postępować racjonalnie czy logicznie, ale wyruszył na podstawie Bożych obietnic i słów proroka. Jaki był rezultat? Bóg rozprawił się z wrogiem i przez 36 lat naród izraelski mieszkał w pokoju i obfitości.

Zgubny brak czujności

Dalsza historia mówi wszakże o pewnym smutnym wydarzeniu z życia króla Asy. Czytamy, że dobrze im się powodziło. Jednak w 36 roku panowania Asy doszło do kolejnego konfliktu zbrojnego. Wcześniej, w kryzysie, król Asa umiał skupić się na właściwej sprawie. Teraz zabrakło mu czujności i skupił się nie na tym, co trzeba.

Co tak właściwie się stało? Królowi Asie tak dobrze się powodziło, że utracił czujność. Kiedy wystąpiło zagrożenie, motywowany strachem, nie skoncentrował się na Bogu, który jest zaopatrzeniem, ale na strachu, który jest złym doradcą i powoduje zafałszowania interpretacyjne. I tak król Asa, poprzez którego nastało wielkie przebudzenie i wiele lat potężnego błogosławieństwa, w pewnym momencie kierowany strachem, racjonalizując, wybrał rozwiązanie, które nie podobało się Bogu. A kiedy samozadowolenie Asy zostało zburzone, wpadł we wściekłość. Proroka, który dobrze mu doradzał, wtrącił do więzienia i nawet w chorobie, obrażony, nie szukał pomocy u Boga (zob. 2 Kron. 16).

W momencie trudności mamy wybór: słuchać Boga czy skupiać się na tym, co robi przeciwnik

Zwycięstwo w uwielbieniu

Asa miał mądrego syna Jehoszafata, który przejął władzę po ojcu i na nowo zaangażował się w przebudzenie. Nie uniknął błędów, o których możemy przeczytać w kolejnych rozdziałach. Ale gdy przyszedł do niego prorok i go napomniał, Jehoszafat ukorzył się, a następnie zaangażował w jeszcze większe przebudzenie. I kiedy ono nastąpiło, towarzyszyło temu wielkie Boże błogosławieństwo.

Gdy i w życiu Jehoszafata nadszedł konkretny test, uporządkował szeregi Lewitów – ludzi, którzy mobilizowali całe zgromadzenie do uwielbienia Boga. I wszyscy weszli w obłok Bożej chwały. Zbrojni szli za nimi. Jaki był tego efekt? Kiedy uwielbiali Boga, wbrew logice, nie polegając na racjonalizowaniu, w posłuszeństwie weszli w to, do czego zostali powołani. Trzy przeciwne armie wybiły się nawzajem, a ludzie Jehoszafata przez następne trzy dni zbierali łupy. W momencie trudności mamy wybór: słuchać Boga czy skupiać się na tym, co robi przeciwnik. Gdy koncentrujemy się na analizowaniu taktyk przeciwnika i przyczynowo-skutkowym rozważaniu sposobów jego działania, zostajemy przytłoczeni tym, co robi szatan.

Ukryci w Bogu

Bóg mówi nam: to jest moja walka. Daje nam instrukcję w liście Jakuba: „Przybliżcie się do Boga, ukryjcie się w Jego chwale i w Jego jasności, a wtedy przeciwnik, kiedy się mu przedstawicie, odstąpi od Was” (Jakuba 4:7–8, parafraza).

Na czym się koncentrujemy? Nie bądźmy pod wrażeniem tego, jak przeciwnik dewastuje życie człowieka. Jezus mówi: „Nie na tym się koncentrujcie, to Mnie został dany wszelki autorytet. A wy poruszajcie się według mocy działającej w was. To Ja potrafię uczynić w was więcej, ponad to, o czym myślicie, o co prosicie, co sobie wyobrażacie. Nie polegajcie na własnym rozumie, pamiętajcie o Mnie na wszystkich ścieżkach, a Ja będę prostował wasze drogi”. Tak się zachował król Jehoszafat – nie racjonalizował, zaufał Bogu i Jego Słowu. Skoncentrował się na właściwej Osobie i właściwej sprawie. I nadeszło rozwiązanie.

Bóg jest najbardziej zainteresowany kształtowaniem w nas zaufania Jezusowi Chrystusowi i panowaniem Chrystusa w nas

Współpraca w zaufaniu

Jeżeli przyjęliśmy Chrystusa do swojego życia, staliśmy się świątyniami Ducha Świętego. Mamy w sobie Chrystusa. Gdy pozwolimy, by Jego Słowo trwało w nas, poprzez intymność z Nim i trwanie w Nim będziemy coraz lepiej rozumieli strategię Boga i Jego wierność. A także to, do czego się zobowiązał – to, co Bóg zainicjował, doprowadzi do końca. Jednak nasza współpraca polega na tym, że Bóg pozwala nam wybrać, na czym lub na kim będziemy się koncentrować. Przeciwnik będzie robił wszystko, by zaskarbić naszą uwagę. Wystarczy tylko obejrzeć wiadomości w telewizji, przejrzeć informacje w internecie czy w jakichkolwiek innych mediach. Jezus mówi: „Nie skupiaj się na złu, pamiętaj o Mnie we wszystkich swoich wyborach, nie racjonalizuj, nie polegaj na własnym rozumie”. Pan Jezus zobowiązuje się, że jeśli będziemy podejmowali kroki wiary, nawet gdy będą one trochę nieudolne, On będzie prostował nasze ścieżki (zob. Przyp. Sal. 2:3–5).

Tajemnica Królestwa

Jezus zachęca nas dzisiaj: „Chcę, byście byli ludźmi o mentalności Królestwa Bożego. Abyście poznali zasady świętego, suwerennego panowania Boga. Byście zrozumieli znaczenie kompletnego dzieła Golgoty i Mojego orędownictwa u Ojca”. Nikt nas nie wydrze z ręki Bożej. To, co Jezus rozpoczął, doprowadzi do końca. Natomiast w nas jest wielka tajemnica. Jeśli na to pozwolimy, całe stworzenie, które się nam przygląda, tę tajemnicę odkryje, zostanie mu ona objawiona. Tą tajemnicą jest Chrystus w nas. Ludzie będą tym zafascynowani, bo zobaczą, że to nie leży w naszych możliwościach. Zobaczą Tego, który jest potężniejszy. Jezus jest Sprawcą i Dokończycielem wiary.

Dziękujemy, zanim otrzymamy

Czym zatem jest wiara? Biblijna definicja wiary jest znana: Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy (List do Hebr. 11:1). Apostoł Paweł zachęca, że jeśli o coś prosimy w zgodzie z Bożą wolą, traktujmy sprawy tak, jakbyśmy już to otrzymali, mimo że jeszcze tego nie widzimy. Zacznijmy dziękować za to, czego się dopiero spodziewamy. Bóg i dzisiaj mówi: „W pierwszym dniu, gdy zawołałeś do Mnie, Ja już cię wysłuchałem, ale pamiętaj, że obietnice dziedziczysz przez wiarę i cierpliwość”. Czynnik czasu jest tu potrzebny. Dlaczego? W tym procesie Bóg jest najbardziej zainteresowany kształtowaniem w nas zaufania Jezusowi Chrystusowi i panowaniem Chrystusa w nas. Bóg kształtuje też nasz charakter: nie zmienia naszej osobowości, nie zmienia naszego temperamentu, ale je uświęca. Z choleryka potrafi zrobić uświęconego choleryka, a z flegmatyka – uświęconego flegmatyka. Razem tworzymy różnorodną, piękną mozaikę. Ale to uświęcenie następuje pod jednym warunkiem – że koncentrujemy się na właściwej Osobie i właściwej rzeczywistości – obfitości Nieba.