duchowe-dna
Henryk Wieja

Duchowe DNA

Bliżej Boga
Zanim spróbuję odpowiedzieć na to pytanie, chciałbym zdefiniować samo pojęcie kościoła. Według Nowego Testamentu kościół jest zbiorowością ludzi wybranych przez Boga (gr. ecclesia), wyrwanych spod panowania Bożego przeciwnika – szatana i odkupionych przez Jezusa Chrystusa, za cenę Jego śmierci na krzyżu. To zbiorowość ludzi powołanych do ogłaszania dobrej nowiny, że to, czego oni dostąpili, jest możliwe dla wszystkich, jeśli przyjmą ofiarę Jezusa i wyznają Go jako Boga objawionego w ciele.

Kościół zatem jest wspólnotą ludzi (gr. koinonia) wyznających tego samego Boga, uznających autorytet Pisma Świętego i poddanych działaniu Ducha Świętego. To nie budynek kościelny, ale zgromadzeni w nim ludzie. Nie organizacja, ale organizm składający się z żywych relacji międzyludzkich. Nie hierarchia kościelna, ale zespół naczyń połączonych, troszczących się o siebie nawzajem.

W Biblii znajdujemy różne ilustracje przybliżające nam istotę i sposób funkcjonowania kościoła, który buduje Bóg, a bramy piekieł go nie przemogą (Ew. Mat. 16:18) Ciekawym jest fakt, że Pan Bóg postanowił nie budować kościoła bez nas, czyli bez naszego udziału. Aby lepiej zrozumieć istotę kościoła, w Biblii często znajdujemy kościół przyrównany do żywego organizmu, do rodziny i do budowli.

Kościół jako organizm

Organizm ludzki jest zestawem mnóstwa tkanek, wyspecjalizowanych w swoich różnorodnych funkcjach, doskonale uzupełniających się w swoim działaniu, a równocześnie troszczących się o siebie nawzajem. Wszystkie funkcjonują w obrębie różnych układów (systemów) wyspecjalizowanych w swoim działaniu: czy to w obrębie układu ruchu, układu nerwowego, krążenia, trawienia itd. Żadna z komórek ani tkanek nie żyje własnym życiem, ale jest integralną częścią całego organizmu. Tworząc jedną całość, są poddane koordynacji kierowanej przez ośrodkowy układ nerwowy, czyli mózg z całym systemem nerwowym. Żadna tkanka ani narząd nie są obserwatorami, wszystkie są uczestnikami procesów toczących się w organizmie, ściśle połączonymi ze sobą.

Biblia mówi, że głową ciała (organizmu) jest Chrystus i Jemu jest wszystko podane, dla Niego wszystko zaistniało i On kieruje całością. Z tej ilustracji możemy wyciągnąć wniosek, że każdy z członków kościoła powinien być uczestnikiem życia kościoła. Nie ma takiej opcji, by być tylko obserwatorem. Istotą odkrywania swego miejsca w kościele jest zanurzenie się w różnych jego nurtach i systemach funkcjonowania. Pan Jezus mówi do każdego z nas: Nie wy mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc wydawali (Ew. Jana 15:16). Proces znajdowania swojego miejsca w kościele pokrywa się z procesem poznawania siebie samego, swoich zainteresowań, uzdolnień, pasji serca, wreszcie też i darów duchowych, czyli przejawów ponadnaturalnego działania Boga w kościele poprzez każdego z nas.

Kościół jako rodzina

Naturalnym środowiskiem wzrostu i rozwoju każdego z nas jest nasza najbliższa rodzina. Dlatego kolejną ilustracją funkcjonowania kościoła jest Boża rodzina. Bóg jest miłującym Ojcem, my wszyscy duchowym rodzeństwem, braćmi i siostrami. Przez nowonarodzenie, czyli rozpoczęcie nowego życia w relacji z Bogiem, Duch Boży sprawia, że stajemy się spokrewnieni ze sobą przez duchowe DNA. Duch Święty w nas zamieszkuje, kiedy doznajemy obmycia z grzechów przez krew Jezusa.

Rodzina, jaką jest kościół, to nie tylko opieka wzajemna i celebrowanie radości, ale też przygotowanie do dorosłości i duchowego pomnożenia. Bożym celem jest doprowadzenie każdego członka rodziny do dojrzałości, czyli nie tylko do rozkwitu pełnego potencjału, ale także do stania się przykładem godnym naśladowania.

W rodzinie panuje bezwarunkowa akceptacja i miłość ze strony Ojca, który troszczy się o wzrost każdego poprzez mądry rozdział obowiązków i odpowiedzialności oraz osobisty rozwój każdego członka rodziny poprzez uczenie go gotowości do rozliczenia i otwartości na skorygowanie. Rodzina przepędza poczucie osamotnienia, ale również uczy empatii, czyli zdolności współodczuwania tego, co i jak przeżywają inni. Rodzina pielęgnuje i wychowuje, nagradza i dyscyplinuje. Biblia mówi, że żelazo ostrzy się żelazem, a wychowanie bliźniego wygładza człowiek (Przyp. Sal. 27:17). Zatem, nawet osoby wychowane w domu dziecka mogą w kościele odnaleźć rodzinę, której nigdy wcześniej nie miały. Pan Bóg, który jest twórcą małżeństwa i rodziny, w dekalogu, po określeniu postawy człowieka wobec Boga (pierwsze trzy przykazania), wskazuje, że poszanowanie autorytetu i budowania społeczeństwa człowiek uczy się w domu, w rodzinie (czwarte przykazanie). Podobnie apostoł Paweł pisze, że możemy mieć mnóstwo nauczycieli, ale ojców duchowych niewielu. Duchowe ojcostwo to nie tylko autorytet, ochrona, zaopatrzenie i pociecha, ale też zachęta, entuzjazm, duma i radość. Sam Bóg mówi: Błogosławiony lud, który umie się radować (Psalm 89:16). Tylko zdrowa duchowa rodzina, to znaczy kościół kipiący energią, radością i miłością, będzie przyciągał i emanował symbolicznym magnetyzmem. Biblia mówi, że synowie i córki są dumni z chwały swego Ojca, On zaś cieszy się i jest rozmiłowany w swoich dzieciach.

Rodzina, jaką jest kościół, to nie tylko opieka wzajemna i celebrowanie radości, ale też przygotowanie do dorosłości i duchowego pomnożenia. Bożym celem jest doprowadzenie każdego członka rodziny do dojrzałości, czyli nie tylko do rozkwitu pełnego potencjału, ale także do stania się przykładem godnym naśladowania.

Kościół jako budowla

Uzupełnieniem ilustracji kościoła jako organizmu i rodziny, jest budowla. Biblia mówi, że jesteśmy żywymi kamieniami tworzącymi jedną budowlę. Budowla ta ma mocny fundament, silną konstrukcję (filary) oraz genialnego Architekta i Wykonawcę. Fundamentem kościoła, a zarazem jego architektem i wykonawcą jest sam Chrystus. Jednak budowniczymi, czyli tymi, którzy czynnie uczestniczą we wznoszeniu tej budowli, jesteśmy my wszyscy, którzy tworzymy to, co się nazywa kościołem.

Sam proces budowania kościoła odbywa się zgodnie z zamierzeniem architekta i twórcy, który wyposaża każdego jak chce, oczekując, że każdy będzie funkcjonował zgodnie z Jego zamierzeniem. Aby ten proces sprawnie przebiegał, Bóg zatroszczył się o to, by życie kościoła funkcjonowało pod nadzorem pięciu kluczowych służb: służby apostolskiej (przywództwo, wizja i duchowe ojcostwo), służby proroczej (mobilizacja, wyjaśnienie, korygowanie i zachęcanie), służby ewangelizacyjnej (przygotowanie wszystkich do dzieła pomnożenia), służby duszpasterskiej (opieki i pielęgnacji procesu wzrostu) oraz służby nauczania Słowa Bożego (zrozumienia Słowa, karmienia się Słowem i życia według Słowa) (zob. List do Efez. 4:11)

Wolą Boga jest, by przywódcami w kościele byli ludzie obdarzeni duchowym darem przywództwa, by nauczający byli obdarowani duchowym darem nauczania i proroczego rozeznania. By dzieło ewangelizacji oraz przygotowanie kościoła do pomnożenia kierowane było przez ludzi mających duchowy dar ewangelizacji, zaś opieka duszpasterska i przygotowanie kościoła do troski o siebie nawzajem kierowane były przez duchowych pasterzy. Wszystkie te służby są w kościele bezwzględnie konieczne, muszą się wzajemnie uzupełniać i wspierać. Bez nich kościół nie będzie się rozwijał.

To Bóg buduje swój kościół i wyposaża go we wszystkie służby, działa w przeróżny sposób, mimo że nie zawsze kościół jest tego świadomy i nie zawsze potrafi to właściwie nazwać. W historii kościoła możemy zobaczyć wiele przykładów służby apostolskiej i proroczej, mimo że ani ci, którzy ją wykonywali, ani ci, którzy z niej korzystali, tak by jej nie nazywali. Nie zmienia to faktu, że Bóg nigdy z żadnej z tych pięciu kluczowych służb nie zrezygnował. Nie zmienił swojej koncepcji kościoła i niczego ze swojego Słowa oraz z opisu swojego Kościoła nie odwołał. Bóg troszczy się o swój kościół i przez Ducha Świętego bada serca, by wzmocnić tych, którzy pragną stawać się ludźmi usposobienia Chrystusowego, podobnymi do Jego Syna. Tych, którzy chcą realizować Jego plany nawiedza swoją obecnością i różnymi przejawami swojego działania. Pysznym się przeciwstawia, a pokornym okazuje łaskę. Bóg buduje swój Kościół. Postanowił nie robić tego bez nas…

Zatem – teraz nasz ruch.