wypelnic-powolanie-urzodzilismy
Alina Wieja

Wypełnić powołanie, dla którego się urodziliśmy

Bliżej Boga
Czy zastanawialiśmy się kiedyś, co to znaczy żyć z wizją i wypełnić swoje powołanie? Co w praktyce możemy zrobić w obliczu zniechęcenia lub braku poczucia sensu swojego życia? A może nurtuje nas pytanie, jaki cel mają te wszystkie zmagania? Czas biegnie coraz szybciej, a każdy nasz dzień jest ważny i niepowtarzalny. I mimo że życie toczy się często wokół naszych osobistych, codziennych spraw, warto je zobaczyć jako cząstkę wielkiej całości. Tą całością jest Boży plan.

Fascynują mnie ludzie, którzy żyją z pasją i mają wizję swojego życia. Ludzie, którzy pragną, by ich życie miało wpływ na otaczającą rzeczywistość. Nie poddają się przeciwnościom i nie zgadzają się na to, co jest złem. Bóg określił dla każdego z nas powołanie, dla którego urodziliśmy się w tym właśnie czasie historii. Życie z wizją to przede wszystkim odkrycie tego, do czego powołał nas Stwórca. Każdy człowiek ma szczególne miejsce w sercu Boga, bo to Jego miłość wyznaczyła dzień naszych narodzin! Ta miłość nadaje sens naszemu życiu i wytycza jego najlepszy kierunek. Ale co zrobić, kiedy nie potrafimy jasno określić swojego powołania i nadać tym mijającym dniom znaczenia? Kiedy nie czujemy w sercu, że to, co robimy, ma rzeczywiście jakiś sens..

Zadaj Bogu pytanie

W naszych głowach mogą powstać najróżniejsze koncepcje w kwestii Bożego powołania, dlatego warto porozmawiać o tym z samym Bogiem. Najlepiej zadać Mu pytanie: Jaka jest moja rola w tym, co Ty, Boże, dzisiaj czynisz i co planujesz? Cokolwiek ludzie myślą na ten temat, prawdą jest, że to Bóg tworzy historię i On jest Szefem. Natomiast każdego z nas Bóg powołuje do wypełnienia bardzo konkretnej roli w Jego planie. I wierzę, że na każdym etapie życia możemy otrzymać od Boga najlepszą mapę i najlepsze instrukcje. Czasami spotykam ludzi, którzy mówią: „Ja nie wiem, jaki Bóg ma plan dla mojego życia. Nie wiem, w co On chce mnie zaangażować”. Są jednak zaskoczeni, kiedy dowiadują się, że można o to zapytać Boga i… otrzymać odpowiedź.

Posłuchaj Bożej odpowiedzi

Szczególnie ważną umiejętnością w obecnym czasie jest zdolność słuchania Bożego głosu. Przede wszystkim trzeba nauczyć się odróżniać ten głos od naszych własnych natarczywych myśli i wszystkich hałaśliwych głosów z zewnątrz. Kiedy czytamy, co Bóg mówił do wielu bohaterów Starego i Nowego Testamentu, znajdujemy fragmenty, które potwierdzają, że zanim się narodzili, Bóg już miał plan i powołanie dla ich życia. Nie inaczej jest dzisiaj z każdym z nas. Dlatego zostaliśmy obdarowani wieloma konkretnymi darami – potrzebnymi do wypełnienia tego powołania. Nikt z nas nie jest „przypadkiem” na tym świecie i nikt nie może powiedzieć: „Ja nie jestem powołany”. Dlatego warto przyjść do Boga i poprosić, by objawił nam swój najlepszy plan dla nas. Taki doskonały plan istnieje dla każdego z nas. Warto też zacząć od przeproszenia za brak właściwej postawy: „Boże, przepraszam, że do dzisiaj nie zapytałem i nie usłyszałem Twojej odpowiedzi”. Bóg chce rozmawiać z nami osobiście. Chce odpowiadać na nasze pytania. Ale czy je zadajemy?

To od nas zależy, czy jesteśmy otwarci, aby Boga usłyszeć i zastosować to, co ma nam do powiedzenia. Boży głos jest zazwyczaj bardzo cichy. Bóg często mówi szeptem, ponieważ chce nam pomóc, abyśmy wyciszyli swoje własne myśli i oddzielili się od hałasu świata. Bóg działa w taki sposób, aby nasz umysł się rozjaśnił, a wszystko w nas odpoczęło w Jego Obecności – zanim zaczniemy działać.

Otwórz swoje serce

Biblijna przypowieść Pana Jezusa o czworakiej roli mówi o czterech grupach ludzi w kontekście otwartości serca i gotowości do przyjęcia Bożego Słowa oraz jego zastosowania. Ta przypowieść jest aktualna również w kwestii realizacji naszego, danego nam przez Boga, powołania.

Kiedy to my zrobimy pierwszy krok i zaczniemy używać naszych darów, Bóg cały czas będzie dodawał nam uzdolnień, namaszczenia i możliwości. Warunkiem jest, by to, co już mamy, przepływało przez nas dla dobra innych

Pierwsza grupa to ludzie, którzy nie rozpoznali swojego powołania. Nie widzą celu ani sensu swojego życia z Bożej perspektywy. Nie zastanawiają się, po co żyją i dlaczego się urodzili w tym konkretnym czasie historii. Drugą grupę stanowią ci, którzy zastanawiają się nad sensem życia, ale nie dostrzegają żadnego związku pomiędzy swoją codziennością i (abstrakcyjnym dla nich) planem Bożym. Trzecią grupę tworzą osoby, które rozpoznają swoje powołanie, czują je w sercu, ale nie wiedzą, jak stawiać odważne kroki wiary we właściwym kierunku – lub nie mają odwagi, by to czynić. Jeśli jesteś na tym etapie, zapytaj Boga o instrukcje wykonawcze. Otwórz się na Jego wskazówki, co i jak możesz zrobić. Bóg chce dawać nam nowe pomysły i instrukcje. Obiecał w swoim Słowie, że da je tym, którzy o nie proszą.

Aby jednak dołączyć do czwartej grupy ludzi, o których mówił Pan Jezus, potrzebujemy odwagi, by zacząć działać. Trzeba zrobić pierwszy krok wiary, bo dopiero wtedy nasze życie się zmieni, Bogu będzie oddana chwała, a działania przyniosą dobro innym. Wtedy też powstanie w nas to niezwykłe poczucie spełnienia, przekonanie, że nasze wysiłki nie idą na marne, ponieważ mają znaczenie dla wieczności. Radość w tym wymiarze wzbudza siły, by żyć w najlepszy możliwy sposób! Kiedy służymy Bogu, On zawsze pośle nas do innych ludzi, których kocha i którym chce – właśnie poprzez nas – coś cennego przekazać.

Przyjmij i rozpakuj swoje dary

Pan Bóg widzi każdego z nas w bardzo konkretnej roli. Pozycjonuje naśladowców swojego Syna, Jezusa Chrystusa, bardzo wysoko: Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was powołał z ciemności do cudownej swojej światłości (1 Piotra 2:9). Zostaliśmy wyrwani z ciemności, aby wejść w przestrzeń Bożej światłości. A w światłości nasze powołanie jest jeszcze bardziej widoczne i oczywiste.

Bóg, który jest Królem królów, rozdaje i dzisiaj dary królewskie. W Księdze Estery czytamy niezwykłą historię. Kiedy tylko młodziutka Estera stanęła u boku króla jako królowa, czyli zrobiła pierwszy krok w swoim powołaniu – król wyprawił wielką ucztę z miłości do niej! A wszystkich zaproszonych na tę ucztę obdarował królewskimi darami (Ks. Est. 2:18).

Przywilejem każdego z nas jest, by za pomocą przekazanych nam darów wypełnić otrzymane od Boga zlecenie dla swojego pokolenia i czasu, w którym żyjemy

Bóg chce świętować z tymi, którzy zrobią ten pierwszy, odważny krok w swoim powołaniu! Wejście w powołanie jest zawsze źródłem osobistego szczęścia i satysfakcji, ponieważ żyjemy wtedy tym, do czego zostaliśmy stworzeni; ale nie tylko to – dzieje się o wiele więcej. Poprzez realizację naszego powołania wielu ludzi wokół nas zostaje obdarowanych przez Boga. Niech ten biblijny przykład uczty Estery objawi nam Boże miłujące serce i to, czym Bóg chce nie tylko nas, ale i wielu innych ludzi obdarować. Bóg chce wynagrodzić wierność każdego z nas, a Pan Jezus przekazuje nam dary królewskiego powołania. Chce On nas obdarować takimi darami, o jakich nie mieliśmy pojęcia lub co do których nie wierzyliśmy, że to my możemy je otrzymać.

Otwórzmy swoje serca, aby przyjąć od Boga dary i talenty. Ta starotestamentowa ilustracja uczty Estery może być cennym symbolem dla twojego i mojego życia. Wszyscy przechodzimy przez różnego rodzaju testy, ale Pan Bóg nas zachęca: „Jeśli w małym będziesz wierny, nad wielkimi rzeczami cię postawię”.

Bóg zapewnia, że Jego dary nie są przypadkowe. Nasze talenty i zdolności to podpowiedź, do czego zostaliśmy przez Boga powołani i wyposażeni. Przywilejem każdego z nas jest, by za pomocą przekazanych nam darów wypełnić otrzymane od Boga zlecenie dla swojego pokolenia i czasu, w którym żyjemy. Z naszej strony potrzebna jest jednak wiara, że to, czym zostaliśmy obdarowani, wiąże się z naszym powołaniem, dla którego się urodziliśmy i które mamy wypełnić

Użyj tego, co otrzymałeś

Kiedy to my zrobimy pierwszy krok i zaczniemy używać naszych darów, Bóg cały czas będzie dodawał nam uzdolnień, namaszczenia i możliwości. Warunkiem jest, by to, co już mamy, przepływało przez nas dla dobra innych – wtedy Bóg będzie dawał nam kolejne, coraz większe dary, pochodzące z Królestwa Bożego. Zatem kluczem do pomnożenia tego, co już posiadamy, jest ciągły przepływ przez nas do innych ludzi tego, co pochodzi z Nieba.

Tam, gdzie Pan Jezus nas posyła, On zawsze sam udaje się pierwszy. On jest z nami w miejscu naszego powołania

Warto w tym miejscu przytoczyć inną biblijną historię – o kobiecie, która została wdową z ogromnymi długami. Brakowało jej pożywienia, a synom groziła niewola (2 Król. 4:1–7). Prorok Elizeusz zapytał, co może dla niej uczynić. Gdyby chciał jej pomóc w ludzki sposób, podarowałby jej coś do zjedzenia, ale następnego dnia ona razem z dziećmi byliby znów dokładnie w tym samym położeniu. Elizeusz zadał jednak kobiecie kluczowe pytanie, które – jak wierzę – podpowiedział mu Duch Święty: „Co jeszcze posiadasz w domu?”. W tych trudnych okolicznościach kobieta przypomniała sobie o tej jednej bańce oliwy. Potem miała pożyczyć naczynia od sąsiadów – stanąć w miejscu pokory i odwagi, by przyznać się do swojej sytuacji. Sąsiedzi pożyczyli kobiecie naczynia. A wtedy ona nalewała oliwę do naczyń, aż wszystkie zostały napełnione. Potem sprzedała oliwę, a dzięki temu nie tylko spłaciła długi, ale także zdobyła zasoby na dalsze życie – swoje oraz dzieci. Bóg i dzisiaj zadaje nam to samo pytanie: „Co posiadasz?”. Kiedy wydaje się nam, że nic nie posiadamy, Bóg mówi: „Ja jestem z Tobą i masz moją obietnicę, że Cię nie zostawię ani nie opuszczę! Dam ci pomysł – nie tylko jak wyjść z długów, ale również jak obdarować przy tym innych”.

Udaj się tam, gdzie posyła cię Jezus

Bóg chce dawać nam wskazówki w swoim Słowie i pokazywać właściwy kierunek. Jeśli my odmawiamy współpracy z Bogiem, poszuka On innych ludzi, by Jego plan został ostatecznie zrealizowany. On chce z nami współpracować, zatem nie mówmy Bogu „nie”.

Bóg zaprasza: „Tam, gdzie jesteś, bądź moim światłem, moją wonnością”. Strach, wstyd i brak zaufania Bogu powstrzymują nas przed odważnymi krokami naprzód. Pamiętajmy jednak, że jeśli za pierwszym razem nie wszystko się udaje, próbujmy drugi i trzeci raz. Tak długo, aż się uda! Każdy z nas otrzymuje swoje pole misyjne. Tym najbliższym jest nasza rodzina, przyjaciele, współpracownicy. Tam, gdzie Pan Jezus nas posyła, On zawsze sam udaje się pierwszy. On jest z nami w miejscu naszego powołania. Niech Duch mądrości i moc Bożego Słowa wzmacniają nas, abyśmy mogli rozpoznać to, co naprawdę Bóg dla nas zaplanował. Zacznijmy od dobrej decyzji. Dobrze to ujął Chuck Pierce: „Moment twojej decyzji dzisiaj staje się twoją rzeczywistością jutro”.